Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Z nami od: 8 października 2013 o 19:07
Ostatnio: 16 czerwca 2022 o 12:34
Płeć: mężczyzna
Exp: 9733
Jest obserwowany przez: 247 osób
  • Demotywatorów na głównej: 7268 z 8445 (1115 w archiwum)
  • Punktów za demoty: 2461974
  • Komentarzy: 33
  • Punktów za komentarze: -15
  • Obserwuje: 0 osób
 

Ściana

Jack to 9-miesięczny pitbull cierpiący na rozszczep kręgosłupa. Z tego powodu ma ograniczoną mobilność i musi chodzić w pieluszce. Przygarnęła go organizacja, która zajmuje się ratowaniem psów jego rasy – Kiedy już wydawało się, że pies znalazł dom, to w ostatniej chwili jego nowa, potencjalna rodzina zrezygnowała z adopcji. Wieść o tym szybko rozeszła się po internecie. Internauci poruszeni losem pitbulla zaczęli składać propozycje adopcji, lecz organizacja non profit, która się nim opiekuje na razie czeka cierpliwie, gdyż musi mieć pewność, że Jack trafi w odpowiednie ręce. Powodzenia Jack!

"Nigdy nie pomyślałbym, że coś takiego spotka mnie dziś po drodze. Pewien staruszek szedł drogą i szukał telefonu, żeby wezwać pomoc. Zatrzymałem się więc i zapytałem, czy wszystko w porządku. Powiedział mi, że uszkodził samochód. Na co zaproponowałem mu, że podwiozę go do samochodu, i że zadzwonimy do kogoś po pomoc

"Nigdy nie pomyślałbym, że coś takiego spotka mnie dziś po drodze. Pewien staruszek szedł drogą i szukał telefonu, żeby wezwać pomoc. Zatrzymałem się więc i zapytałem, czy wszystko w porządku. Powiedział mi, że uszkodził samochód. Na co zaproponowałem mu, że podwiozę go do samochodu, i że zadzwonimy do kogoś po pomoc – Poprosiłem go, gdy dotarliśmy na miejsce, aby wsiadł do swojego samochodu, by sprawdzić, czy da się go uruchomić, bo może nie będzie potrzeby nikogo wzywać. Jak się okazało samochód odpalił.Zapytałem, też czy potrzebuje jeszcze jakieś pomocy, zanim odjadę. Na co on powiedział, że mi dziękuje, i że już mu bardzo pomogłem. Jednak, kiedy to mówił, omal się nie rozpłakał. Zapytałem, więc czy wszystko z nim w porządku? A on powiedział: „Tak synu, właśnie przyszedłem zobaczyć się z żoną”. Rozejrzałem się i zdałem sobie sprawę, że wjeżdża na cmentarz (dosłownie mnie ścisnęło). Zapytałem od jak dawna ją odwiedza. Spojrzał na mnie i z uśmiechem odpowiedział: „Jutro minie piętnaście lat”.Zapytałem też, jak często przyjeżdża, ją odwiedzać… uśmiechnął się i powiedział: „W każdą sobotę rano”. Spojrzał na mnie i powiedział: „Na początku robiłem to każdego dnia, ale po kilku latach nie byłem wstanie już tego robić”. Powiedziałem, że musi mu być trudno samemu przez tak długi czas. Spojrzał na mnie i wyciągnął rękę, aby położyć dłoń na moim ramieniu i powiedział: „Jeśli kiedykolwiek pokochasz kogoś tak, jak ja kochałem ją, to była to najmniejsza rzecz, jaką mogłem zrobić, aby pokazać wszystkim, że kocham ją bardziej niż samego siebie”. Spojrzał na mnie i powiedział: „Nigdy nie interesowałem się innymi kobietami i nigdy nie będę. Niech Bóg Cię błogosławi za pomoc i rozmowę”.Spojrzałem na niego i podziękowałem za tę życiową lekcję. Uścisnęliśmy sobie ręce. Potem on otworzył tylne drzwi, wziął kwiaty dla swojej żony z tylnego siedzenia i wszedł na cmentarz, gdy ja już jechałem drogą.Myślę, że ten mężczyzna był moim znakiem od Boga (modliłem się o znak, który dałby mi siłę w ciężkich chwilach). Morał jest taki, że prawdziwa miłość nigdy nie umiera. Po prostu trzymaj się tego, a kiedyś się o tym przekonasz."
"Mój 15-miesięczny syn trafił z powodu choroby do szpitala. Nie uśmiechał się od kilku dni. To jego reakcja na łyk soku jabłkowego." –
archiwum – powód
"Jeśli chcielibyście podarować swój niepotrzebny wam rower dzieciom z domu dziecka, dajcie znać. Odbieram osobiście, naprawiam i zawożę. Każde dziecko powinno mieć swój własny rower! Proszę podajcie informacje dalej" –
W Dzierzkowicach 11-letnia dziewczynka ocaliła życie swojej babci, wyprowadzając ją z domu, w którym wybuchł pożar. Nikomu nic się nie stało, lecz niestety sam dom spłonął – W gminie Dzierzkowice (woj. lubelskie) w jednym z domów doszło do pożaru. Jak donosi PolsatNews.pl przebywała tam 11-latka wraz ze swoją 66-letnią babcią. Gdy tylko dziewczynka zobaczyła dym w pomieszczeniu zadzwoniła do mamy i poinstruowana przez nią wyprowadziła babcię na zewnątrz
Pewien pediatra z Hiszpanii chciał uświadomić rodziców co jest najważniejsze dla ich dzieci. Oto co napisał: – "Najlepszą rzeczą dla Twojego dziecka jest...Najlepszą rzeczą nie jest karmienie piersią,ale także nie jest nią karmienie butelką.Najlepszą rzeczą nie jest to, że cały czas nosisz dziecko na rękach,ale odkładanie go do łóżeczka na określony czas też nie jest najlepszym pomysłem.Najlepszą rzeczą nie jest to, że ubierasz dziecko w ten sposób,ale inny sposób ubierania też nie jest ani nie będzie najlepszy.Najlepszą rzeczą nie jest to, że karmisz dziecko maleńkimi kawałkami jedzenia,ale rozdrabnianie jedzenia to też nie najlepsza dla niego rzecz.Najlepszą rzeczą nie są porady Twojej matki,ani nie jest nią to, co o dzieciach mówi Twoja znajoma.Najlepszą rzeczą nie jest zostawienie dziecka z nianią,przedszkole albo pomoc dziadków to też nie to, co jest najważniejsze.Najlepszą rzeczą nie jest trzymanie się jednego modelu wychowania,nie chodzi też o to, by stosować różne style wychowania.Wiesz co tak naprawdę jest najlepsze dla dziecka?"Najlepsza rzecz to ta, która sprawia, że czujesz się dobrze jako matka.Najlepszą rzeczą jest to, co podpowiada Ci Twój instynkt.Kiedy Ty czujesz się szczęśliwa, Twoja rodzina też jest szczęśliwa.Bo to, co najlepsze dla Twojego dziecka, to po prostu TY.Jeśli Ty czujesz się pewna siebie i bezpieczna, Twoja rodzina też się tak czuje.Jesteś tym, co najlepsze dla Twojego dziecka".
Kot z Nowej Zelandii oszukał dwie różne kobiety, aby go przygarnęły. Żadna z nich nie wiedziała, że mają tego samego kota, dopóki nie poszedł do weterynarza po szwy. Kot zachował oba imiona, a także obu właścicieli dzięki wspólnej umowie o opiekę. –
Rodzicielstwo wymaga poświęceń. Orzeł wysiaduje jaja w śnieżycy. Co jakiś czas przewraca jaja na drugą stronę, żeby były równomiernie ogrzane –
"Tego ranka mój szesnastoletni wnuk pojawił się na progu z torbą, z którą wyglądał, jakby właśnie wyrzucono go z domu. Wnuk mieszka dwa stany dalej i podróżował autobusem, żeby się tu dostać. Dlaczego? Ponieważ moja córka zdecydowała, że najlepszym sposobem na poradzenie sobie z nim, było wyrzucenie go z domu – Zadzwoniłam do mojej córki, a ona powiedziała, że nie chce go z powrotem w domu. Powiedziała kilka bardzo przykrych słów. Szczerze myślałam, że lepiej ją wychowałam, nie sądziłam, że jest w stanie postąpić w taki sposób. Teraz to już mój wnuk nawet nie chce wracać do domu, jestem na nią tak zła. Jednak nie chcę pisać rzeczy, których kiedyś będę żałować, ale naprawdę myślałam, że lepiej ją wychowałam.Teraz wnuk śpi w swojej nowej sypialni, a ja zastanawiam się, co z tym dalej zrobić. Temu biednemu dziecku właśnie wywrócił się cały świat do góry nogami. Co ja mam mu powiedzieć i co mam zrobić, żeby to naprawić? On nie chce wracać do domu, a córka nie chce go z powrotem. Absolutnie mi to nie przeszkadza, żeby został ze mną, ale wiele jest do zrobienia przed nami.Mój wnuk trafił na terapię i zapisałam go do szkoły. Jest pod moją opieką, Prawnik zajmuje się wszystkimi niezbędnymi dokumentami i uważa, że nie mamy się czym martwić. Mojej córce postawiono zarzuty dotyczące porzucenia dziecka, to bardzo poważne przestępstwo. To co zrobiła bardzo się na niej odbiło. W momencie, gdy uświadomiła sobie, że wpłynęło to na jej dochody, i że ma problemy z prawem, natychmiast zaczęła się tłumaczyć, że nie miała zamiaru tak postąpić i teraz tego żałuje.Biorąc pod uwagę, że wyrzuciła już wszystkie rzeczy i ubrania mojego wnuka, nie jest w tym co mówi wiarygodna. Mój wnuk zachowuje się tak jak należy. Zaprzyjaźnił się z dziećmi mojego sąsiada. Są w jego wieku. Odnowiliśmy jego pokój. Dobrze się przy tym bawił, mogąc wybrać meble i gdy malował pokój. Dostał też konsole do gier, która stała się jego ucieczką od problemów. Zastanawiamy się nad przygarnięciem szczeniaka, ponieważ kocha psy, ale jego matka nigdy mu na to nie chciała pozwolić."
"Dziś na spacerze postanowiłam pogłaskać pieska, a jego pan, ok 40 lat, powiedział mi ze może mi pokazać małe pieski w jego samochodzie. Mam 24 lata, na zegarze jedenasta wieczór, a ja siedzę w obcym czarnym jeepie i głaszczę szczeniaczki i rozumiem że mój instynkt samozachowawczy nie włącza się przy perspektywie małych piesków" –
"Choć mogę na tym zdjęciu wyglądać na szczęśliwą, to w rzeczywistości jestem smutna i zniechęcona! – Kiedy Mick i ja siedzieliśmy w pierwszej klasie, zobaczyłam, jak przechodzi obok nas ten młody mężczyzna w mundurze. Chciałam natychmiast odstąpić mu miejsce, ale nie byłam pewna, czy jest sam.Po chwili poszłam do stewardessy i zapytałam, czy możemy oddać mu nasze miejsca. Wzruszyła się i powiedziała: „Zapytam go”.Zgodził się, był w samolocie sam. Mick nalegał, żeby zajął jego miejsce.Mogłam więc siedzieć obok jednego z naszych dzielnych żołnierzy, który NIGDY przedtem nie siedział w pierwszej klasie.To, co mnie smuci, to pozostali pasażerowie pierwszej klasy, ubrani głównie w garnitury, którzy nawet nie pomyśleli, aby umożliwić temu mężczyźnie podróżowanie pierwszą klasą… którą powinien latać za każdym razem!"

"Będąc w 24 tygodniu ciąży z naszym pierworodnym dzieckiem, zaczęłam krwawić i przewieziono mnie na izbę przyjęć. Po przyjęciu do szpitala powiedziano mi, że ​dziecko może być ślepe, głuche, mieć porażenie mózgowe i żyć w potwornym bólu i cierpieniu.

"Będąc w 24 tygodniu ciąży z naszym pierworodnym dzieckiem, zaczęłam krwawić i przewieziono mnie na izbę przyjęć. Po przyjęciu do szpitala powiedziano mi, że ​dziecko może być ślepe, głuche, mieć porażenie mózgowe i żyć w potwornym bólu i cierpieniu. – „Czy w takim razie chcesz, abyśmy zrobili wszystko, co w naszej mocy, aby utrzymać je przy życiu?” - zapytali.Mój mąż wykrzyczał: „NO PEWNIE, ŻE TAK!”Właśnie w takich okolicznościach urodził się nasz syn Cody. Ważył niewiele, bo zaledwie 600 gram. Spokojnie mógł zmieścić się w naszych dłoniach. Jego stopa była wielkości ćwierćdolarówki, więc każdy wzrost jego wagi był, jak wygrana na loterii.Jak się okazało Cody nie stracił wzroku, ani słuchu, nie miał też dziecięcego porażenia mózgowego. Jednak dopiero, gdy skończył trzy lata wypowiedział swoje pierwsze słowo i był wstanie samodzielnie przeżuwać jedzenie. Ciężko pracowaliśmy nad tym podczas terapii mowy i zajęć dotyczących rozwoju jego motoryki, np. chodzenia, czy trzymania ołówka. Każdy krok naprzód był dla nas słodkim zwycięstwem.W wieku 11 lat, Cody miał przebiec półtora kilometra z resztą klasy na zajęciach. Był w stanie biegać, ale każdy oddech miał swoją cenę z powodu przewlekłej choroby jego płuc. Zaczął od sprintu, zdeterminowany i pełen nadziei. W końcu jednak coraz bardziej zwalniał, bo jego płuca odmawiały posłuszeństwa.Chłopiec z jego klasy, który biegł, jako pierwszy odwrócił się za siebie i zobaczył, jak Cody się z tym zmaga. Ten chłopiec, na zawsze pozostanie w naszych sercach, ponieważ widząc Codiego zwolnił tak, że po chwili znalazł się tuż przy nim.„Dasz radę to zrobić - powiedział. „Możesz to wygrać”.Cody, podbudowany i zachęcony do dalszej walki, biegł dalej po torze. Pozostali koledzy już zakończyli bieg, a oni biegli we dwoje. Udało im się razem dobiec do mety, na której wiwatom nie było końca.Cody wrócił do domu tego popołudnia, zmęczony, ale szczęśliwy.„Mamo, zgadnij co się stało!” - powiedział. „Poznałem nowego przyjaciela! Poznałem nowego przyjaciela i wszyscy nam wiwatowali!”Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Niektórzy noszą buty do biegania."
"To jest moja sunia imieniem Billie. Nigdy nie rozumiała tego, dlaczego ja zabieram do samochodu komplet kluczy, a ona nie. Zrobiłem więc i dla niej zestaw kluczy i teraz przynosi go do samochodu za każdym razem, gdy wybieramy się na przejażdżkę" –
To jest Edi. Edi jest psem terapeutycznym dla dzieci, które leżą w szpitalu. Edi ma mały plecak, w którym nosi zabawki dla tych dzieci. –

30 najlepszych kawałów na poprawę humoru (31 obrazków)

"Klasa Hanny co wieczór spotyka się online. Jednak ostatnio córka zrobiła się naprawdę smutna i jakby zamknęła się w sobie. Dziś przyszła jej nauczycielka i spędziła z nią trochę czasu. – Rozmawiały, czytały książki, po prostu poświęciła jej swoją uwagę. Choć ta kobieta ma w domu piątkę swoich dzieci to znalazła czas, by spędzić na naszym podjeździe godzinę. Chciała upewnić się, że z Hanną wszystko w porządku"
 –
Japończyk został w opustoszałej Fukushimie, w której w 2011 była katastrofa elektrowni atomowej, po to aby opiekować się kotami, których w pośpiechu porzucili właściciele. Teraz mieszka z nim 41 kotów. Mężczyzna mówi, że będzie się nimi zajmował aż do ostatniego kota –
Właściciel funduje swojemu kotu domowe spa. Ten krótki film został wyświetlony na TikToku 60 milionów razy –
0:31
Kto ma się czym podzielić niech zapakuje do słoiczka wraz z opisem co to jest i siup do lodówki. Kto jest w potrzebie - niech się nie krępuje i weźmie sobie –