Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 7975 takich demotywatorów

Historia z morałem dla tych, którzy na co dzień nie doceniają pracy kobiet: – Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudelek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta zony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie.Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i rożnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłoczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnych drzwiach była usypana kupka z piasku.Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo ze stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło ikolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane miedzy tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pasta do zębów. Przyśpieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazłswoją żonę, leżąca na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień.Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:- Co tu się dzisiaj działo?Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:- Pamiętasz, kochanie, ze codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?- Tak - odpowiedział z niechęcią.- Wiec dziś tego nie zrobiłam
archiwum
Bez tytułu – Biedna Matka Boska i na ośle i na koniu
"Krótki tekst o moim dzieciństwie, dorastaniu i o tym, do czego doprowadziły opisane niżej wydarzenia – 1. Mam 8 lat. Praktycznie nie widuję swojego brata, który ma 16 lat i siedzi w swoim pokoju 24 godziny na dobę. Jedyne co stamtąd słychać, to dźwięk włączonego telewizora. Ojciec odciął mu antenę i rozwalił magnetowid, a brat w odwecie wybił mu zęba. 2. Mam 12 lat. Wracamy z wesela autobusem. Mój brat jest pijany i agresywny. Rodzice nie zwracają na to uwagi, a ja bardzo się go boję. Wyszliśmy z autobusu i idziemy do domu. Brat idzie środkiem ulicy, a ja marzę o tym, żeby coś go rozjechało. Niestety wrócił do domu. Z mętnym wzrokiem rzuca się na ojca, piana toczy mu się z gęby, jego krzyki i groźby są straszniejsze od wszystkiego, co do tej pory słyszałam. Związaliśmy go, siedzę na nim i trzymam jego ręce, a on ciągnie mnie za włosy. Dzwonię na policję, ale nie mogę wykrztusić z siebie ani słowa. Mam nadzieję, że oddzwonią i przyjadą. Niestety tak się nie dzieje... 3. Mam 14 lat. Wstyd mi zaprosić do domu znajomych, bo mój dom to ruina. Wszystko jest tu porozbijane, obdrapane i połamane. Kiedy brat jest w domu, chowamy widelce i noże. Nikomu ze znajomych nie powiedziałam o moim domowym piekle. Moja matka nie przyjmuje do świadomości, że on jest chory. Uważa, że jej synek został przeklęty. Zamiast wysłać go na leczenie, chodzi po wróżkach, które nawijają jej makaron na uszy. Po tym jak znowu rzucił się na ojca, został zabrany na oddział psychiatryczny. Matce jest go nadal szkoda, a ja w końcu cieszę się ciszą. 4. Mam 16 lat. Moja siostra wyjechała na zawsze z kraju. Zostałam sama. Nie rozumiem dlaczego mnie porzuciła, nie wiem jak mam dalej żyć. Moje tymczasowe schronienie - mieszkanie siostry - w którym chowałam się, gdy w domu robiło się niebezpiecznie, jest już dla mnie niedostępne. Nie mam już dokąd uciec, nikt mi nie pomoże, jestem w pułapce bez wyjścia. Choroba brata nabiera rozpędu, nie bierze leków i raz na pół roku zabierają go do psychiatryka. A rodzice dalej wierzą w to, że on jest zdrowy, po prostu tabletki i psychiatryk tak na niego wpływają. Już się go nie boję, tylko zwyczajnie nienawidzę. Nienawidzę wszystkich. Rodziców za to, że ryzykują moim życiem, siostrę za to, że wyleciała za granicę, szkołę za to, że niczego nie widzi, a siebie za to, że nie mam dokąd uciec. Uczę się milczeć, patrzeć w podłogę, wysłuchiwać godzinami głupot, starając się być niewidoczna. Uczę się wszystkiego, żeby przeżyć. Po każdym jego słowie jestem w stanie określić kiedy zacznie się rzucać. 5. Mam 20 lat. Nie chcę już żyć. Nie chce mi się wstawać z łóżka. Boję się, że oszaleję. Jestem na 2 roku studiów. Palę, piję, imprezuję, ale w ogóle mi to nie pomaga. Pewnego dnia otwieram gazetę i znajduję psychoterapeutę. Po 10 wizytach czuję się zdecydowanie lepiej. Zaczynam czuć, że żyję i wiem co robić. Wyprowadzam się z domu - na zawsze. 6. Mam 28 lat. Jestem lekarzem. Umiem słuchać głupot godzinami i kiedy trzeba potrafię stać się "niewidoczna". Potrafię przewidzieć kiedy ktoś wybuchnie. Jestem mądrzejsza od swoich starszych kolegów, a moja intuicja nie ma granic. W końcu potrafię zebrać myśli. Znalazłam porządek w tym, co wydawało się być śmiertelnym chaosem."
"Do restauracji, w której pracuje mój syn Matthew, wszedł bezdomny mężczyzna i zapytał, czy mógłby kupić cokolwiek za 50 centów z ich menu. Mój syn zapytał faceta, co zamówi, a mężczyzna powiedział wszystko, co pomoże mu złagodzić głód. – Matthew następnie podał mężczyźnie rozsądny posiłek i spłacił go sam. Dał mężczyźnie zapłacone pokwitowanie i poprosił go, aby usiadł.Ale na tym się nie skończyło. Po drugiej stronie siedziała pani i obserwowała mojego syna. Poinformowała firmę o miłym uczynku Matthew i nie tylko to zrobiła, ale także dała mu świetny napiwek za jego hojny czyn.Jestem bardzo dumna z bycia jego matką, wiedząc, że odegrałam niewielki udział w wychowaniu takiego dżentelmena ”.

Kobieta urodziła dziecko w Bolcie i chciała pokryć koszty zabrudzenia. Odpowiedź firmy przewozowej zaskoczyła świeżo upieczoną mamę i internautów: Wyczuwam, że teraz wiele kobiet w 9 miesiącu ciąży będzie się wozić Boltem

Wyczuwam, że teraz wiele kobiet w 9 miesiącu ciąży będzie się wozić Boltem –  Dzien dobry, kontaktuje się z Państwem ponieważ dziś rano podczas kursu urodziłam w aucie kierowcy bolt w wyniku czego powstały zabrudzenia. Proszę o informacje co dalej w takiej sytuacji. Pani Ewo, i imieniu całej załogi Bolt, chcielibyśmy złożyć serdeczne gratulacje z powodu narodzin Dziecka! 0 Mamy nadzieję, że zarówno Ono, jak i Pani, czujecie się dobrze. W ramach niewielkiego prezentu przesyłamy kody o wartości 500 z1 do wykorzystania w naszej aplikacji. Każdy z nich opiewa na kwotę 10 zł: C> bolt_poland W swoim życiu napisaliśmy już wiele dziwnych zdań, ale tak dziwnego zdania jeszcze nie. Wczoraj w Boicie ktoś się urodził' Matka dziecka pewnie się tego spodziewała, ale my na pewno nie —więc na szybko zaktualizowaliśmy zasady korzystania z naszej usługi. Od teraz za każde dziecko urodzone w Boicie dajemy 500+ na kolejne przejazdy (-723* (Jeśli jednak nie planujecie rodzić w Boicie, to zostawcie w komentarzu Ó. a my przekonamy księgowość, że to też zasługuje na konkurs w najbliższej przyszłości).
Jak matka wyciąga mnie z McDonalda –
0:14
44-letnia matka wyraziła w internecie dużą wdzięczność obcemu mężczyźnie, który zdecydował się położyć na ziemi obok jej autystycznego syna, który doznał ataku histerii, co ostatecznie uspokoiło chłopca. Takich bohaterów nam trzeba –
 –  Dzisiaj widziałem jak sąsiadka razem z 9-11 letnim synem wynosiła śmieciNa środku podwórka rozerwał się jej worek i śmieci się rozsypałyChłopiec zaczął wszystko zbierać, ale mama próbowała go od tego odwieźć argumentując to tym, że przecież są ludzie od tego, żeby to posprzątać, a poza tym obrzydliwe jest dotykanie śmieciAle dzieciak się nie poddał i w akompaniamencie niezadowolonego burczenie matki zebrał śmieci i zaniósł je do kontenerówla sprzeciwy maiKi dpowiedział, że syfienie jest złe zanim przyjdzie ktoś tu osprzątać to wiatr rozniesie mięci po całym osiedlu
Dzieci i ich szczerość –  krzywy88 - Superbojownik £j 300Pracuję z dziećmi i też często słyszę jakieś "kwiatki" otojeden z nich: Zuzia (lat 5) uczyła się już skręcać nanartach. Jeździmy sobie takim slalomem i w końcumusiałem puścić ją przodem, żeby nie małpowała pomnie tylko sama podjęła decyzję, gdzie chce jechać. Niemogła się zdecydować to proponuję jej żeby jechała domamy i taty (kobiety i mężczyzny, którzy mi dziecko nazajęcia przyprowadzili). Mała oburzona PACZY na mniez dołu i mówi, że to nie jest jej tata! OK to do mamy iwujka... mała rusza ale.... NIE! Stanęła i mówi zła, że tonie jest jej wujek! Zgłupiałem i pytam to kto to jest? NIEWIEM, ON TYLKO ŚPI Z MOJĄ MAMĄ!
W 1999 roku matka karmiąca córkę w czasie ucieczki z Kosowa, 22 lata później obie uwieczniono na ściennej mozaice –
Parafrazując znany polski mem, goście na jednym z wesel w chińskiej prowincji Jiangsu mogliby zapytać: "To kto jest dzieckiem kogo?" – Do spotkania rodem z zeznań pijanej menelki doszło pomiędzy panną młodą a matką pana młodego, która na chwilę przed sakramentalnym "tak" zauważyła na dłoni panny młodej znajome znamię. Poruszona matka natychmiast zapytała wybrankę syna, czy ta nie została czasem adoptowana i choć rodzina panny młodej próbowała utrzymać ten fakt w sekrecie, to prawda wyszła na jaw w najmniej spodziewanym momencie i biologiczna matka spotkała się na ślubie swojego syna z zaginioną 20 lat wcześniej córką. Tyle że jedno szczęście mogło doprowadzić do nieszczęścia, ale okazało się, że pan młody też jest adoptowany i do zaślubin ostatecznie doszło, a radości nie było końca
Też tak czasem macie, że sprawdzacie w Google symptomy jakiejś choroby i wychodzi wam, że macie raka? Cherelle Farrugia ma tak codziennie. 28-letnia matka dwójki dzieci poświęca 8 godzin dziennie na googlowaniu i przekonywaniu samej siebie, że jest śmiertelnie chora – Ostatnio jej nerwica hipochondryczna doprowadziła do nieudanej na szczęście próby samobójczej
Marvel stworzył superbohatera o pseudonimie Blue Ear, aby zachęcić 4 letniego chłopca do używania aparatu słuchowego. Była to odpowiedź na list matki chłopca, w którym wyjaśniła, że jej syn przestał nosić aparat, bo superbohaterowie ich nie noszą –
archiwum
Mama - (niczego cię nie uczy) – Też mama - Masz 18 lat i nic nie umiesz zrobić? Wstydź się!
Ten proboszcz próbował wykorzystać córkę jednej wiernej. Sprawiedliwości nie stało się zadość, międzynarodowa korporacja z Watykanu nic nie zrobiła w tej kwestii. Więc matka samazłożyła mu wizytę –
0:30
"Szukam działacza pro-life, dla którego życie jest święte od poczęcia, który zasponsoruje Bartkowi kardiologa za 450 zł i miesiąc terapii logopedycznej za 900 zł" – Do tej pory nikt się nie zgłosił
archiwum
Może spróbujcie z innymi bożkami, bo Jezus ze swoją matką, opier&alają się w tej robocie. –
"Zniknęło światło z mojego życia" –
archiwum
Oj tak traktowanie w sądach jest dyskryminujące: – Szczególnie dla ojców którzy chcą dobra dla swoich dzieci bo wiedzą że ich matka jest niezrównoważona psychicznie co się potwierdziło w tym przypadku, ale przecież jak facet morduje swoje dziecko to kobiety chcą psy na nim  wieszać a jak to zrobi kobieta to przecież morderstwo własnych dzieci nazywa się "ochroną dzieci"!Przykład jak kobiety z logiki potrafią zrobić k@rwę!
Smutna wiadomość. W wieku 90 lat w USA zmarł Jerzy Cercwadze-Wardisiani ps. "Brawura", żołnierz AK i Powstania Warszawskiego. – – 1 sierpnia wczesnym popołudniem starszy pan, który miał parabellum, wziął mnie do bramy na posterunek. Ni stąd ni zowąd słyszymy gdzieś strzały i wybuchy.Zaczęło się.My stoimy.Ale słyszę: ktoś w wojskowych butach idzie po Poznańskiej.Wyglądam – Niemiec.Co tu robić?Mówi: „Nic”.Niemiec wychodzi, ten też wyszedł, prawie że na róg, ale po stronie Wilczej, tak że Niemiec nas nie widzi.Wychodzi, a ten jemu parabellum do brzucha: Hände hoch!A Niemiec miał do ręki przykutą jakąś teczkę. Machnął mnie w głowę tą teczką, aż usiadłem. A ten go zastrzelił.To była moja pierwsza potyczka. Z tej potyczki dostałem hełm niemiecki, który nosiłem do końca Powstania. Tak się zaczął pierwszy dzień.Jeszcze zupkę dostaliśmy, wielka radość...– Mój ojciec był oficerem zawodowym Rzeczpospolitej Polskiej. Przyjechał z Gruzji po wojnie gruzińsko-bolszewickiej w 1921 roku i służył do rozwiązania Armii Polskiej na zachodzie w 1948 roku. Moja matka – Zofia z Żółkiewskich, prawdziwych Żółkiewskich.Fragment wspomnień z Archiwum Historii Mówionej MPW.