Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 11446 takich demotywatorów

"Kiedy w roku 1999 wyszedł Matrix, wszyscy byli zaskoczeni pokazaną tam wizją. Ludzie po przegranej wojnie, zostali siłą sprowadzeni do roli "bateryjek". Przerażająca myśl. Nikt by nie chciał takiego świata.

"Kiedy w roku 1999 wyszedł Matrix, wszyscy byli zaskoczeni pokazaną tam wizją. Ludzie po przegranej wojnie, zostali siłą sprowadzeni do roli "bateryjek". Przerażająca myśl. Nikt by nie chciał takiego świata. – Tymczasem właśnie obejrzałem świetny dokument "Social dilemma" i mam wrażenie, że wizja Matrixa jest bliższa rzeczywistości niż kiedykolwiek. Różnica jest taka, że nie walczyliśmy w żadnej wojnie, ani nikt nas do niczego nie zmusił. Nikt nie użył przemocy by nas zmienić w bateryjki. Sami to wybraliśmy.Budzimy się i patrzymy w ekrany. Zasypiamy i patrzymy w ekrany.Czy jednak aby na pewno, był to świadomy wybór? Czy zawsze patrzymy w telefon, bo chcemy z niego skorzystać czy jednak czasem robimy to, bo telefon nas "przyciąga"? Jak ryba, która światełkiem kusi swoje ofiary? Tutaj wyskakuje jakieś powiadomienie, tam coś piknie i już jesteśmy złowieni. Zamiast żyć swoim życiem, żyjemy życiem innych. Życiem, które tworzy dla nas telefon.Czasami nawet nie musi nas powiadamiać. Czasami jego obecność wystarczy, bo sama jego obecność jest niewypowiedzianą groźbą, że gdzieś tam może się dziać ważnego i nas to omija. Musimy się więc upewnić. Tylko na chwilę. Godzinę później zauważamy, że znowu się zatraciliśmy.Kiedy kilka lat temu wszedłem do sieci na poważniej, jedną z pierwszych rzeczy jakie zrobiłem, było wyłączenie w telefonie wszystkich powiadomień. Dla wielu było to dziwne, niektórzy nawet odbierają to jako niegrzeczne, że nie odpisuje im od razu (serio!), ale ja nie wyobrażam sobie inaczej. To jest jedna z rzeczy, które uważam za równie istotną dla mojego zdrowia jak mycie zębów czy regularne badania. Niestety cierpię w temacie technologicznym na inne schorzenia i wspomniany film wskazał skąd się te problemy biorą.Co kilka miesięcy spoglądam na swoje życie i zastanawiam się co w nim nie gra. Gdzie jest jakaś luka, gdzie podejmuję złe wybory. Taki minimalizm tylko mentalny. Ostatnio podczas takiego procesu odkryłem, że o ile nie padam ofiarą powiadomień, o tyle zdarzało mi się nadmiernie wdawać w internetowe dyskusje. Tutaj ktoś opowiadał pseudonaukowe bzudry, tam ktoś mnie obrażał, a w jeszcze innym miejscu, ktoś "nie miał racji w internecie". Klasyka. Czasami traciłem kwadrans, czasami pół dnia, a do tego wpływało to negatywnie na moje zachowanie. Byłem dużo bardziej poddenerwowany i drażliwy. Była to sytuacja, w której nawet jeśli wygrywałem dyskusję, to przegrywałem swoje życie.Wiecie co się zmieniło odkąd tego nie robię? Nic.Świat się nie skończył, bo nie przekonałem kolejnej Karen, że w szepionkach tak naprawdę nie ma używanej opony do Stara, ani choinki samochodowej o zapachu kokosowym do Malucha.Wcześniej wydawało mi się, że muszę odpowiedzieć. Muszę się zaangażować. Że od tego wiele zależy. Tak wlasnie działają nasze mózgi, a firmy technologicznie to idealnie wykorzystują.Wiedzieliście, że fake newsy (fałszywe informacje) klikają się 6-krotnie lepiej? To dlatego też tyle ich powstaje. Nie dlatego, że ktoś chce żebyśmy się "obudzili" i odkryli, że lądowanie na księżycu było mistyfikacją, a Antarktyda nie istnieje, tylko dlatego, że w taki sposób łatwiej się na nas zarabia. Fake newsy powstają jak grzyby po deszczu, bo generuje to większe zyski.Tylko co z nami samymi w tym wszystkim? Czy nam to jest w życiu potrzebne? Kłótnia na temat księżyca? Coraz większa polaryzacja poglądów? Atakowanie się wzajemne? Czy nie lepiej w spokoju spędzić czas z rodziną, pójść na spacer, przeczytać dobrą książkę, zagrać w dobrą grę, obejrzeć dobry film albo nawet poleżeć i nic nie robić przez chwilę?Dla wielu firm technologicznych jesteśmy tylko produktem. My ich nie interesujemy, tak długo jak wystarczająco często patrzymy w ekran, więc musimy się sami sobą zainteresować. Musimy sami o siebie zadbać. Zobaczyć co wnosi wartość do naszego życia, a co nas z tego życia okrada. Telefony, ekrany, internety mają też swoje jasne strony, bo dzięki nim m. in. ja obejrzałem ten film, a wy czytacie ten tekst, ale czy zawsze to właśnie te wartościowe rzeczy wybieramy? Czy może czasami każdy z nas daje się wciągnąć w coś, co kosztuje go czas, energię, a nawet dobre samopoczucie, a jedynym zwycięzcą jest technologia, która przykuła nas do ekranu po raz kolejny?"Każdego dnia, świat będzie ciągnął Cię za rękę krzycząc, "To jest ważne! I to jest ważne! I to jest ważne! Musisz się tym martwić! I tym! I tym też!"I każdego dnia to od Ciebie zależy, czy wyrwiesz swoją rękę, położysz ją na sercu, i powiesz - Nie... To jest naprawdę ważne."-Lain Thomas

Legenda Romy stała się częścią cudu

Legenda Romy stała się częścią cudu – Ilenia Matilli, 19-letnia piłkarka Lazio i fanka Francesco Tottiego 9 miesięcy temu zapadła w śpiączkę, po wypadku samochodowym. Rodzina poprosiła byłego kapitana Romy, by nagrał dla niej specjalny filmik. Zrobił to bez wahania. Lekarze w procesie wybudzania wykorzystywali m.in. nagrany materiał z głosem Tottiego. Po pewnym czasie młoda piłkarka słysząc głos byłego kapitana rzymskiego klubu wybudziła się
archiwum – powód

MARZENIA

MARZENIA – Dla niektórych nowy rower, podróż dookoła świata czy szczęśliwa rodzina dla mnie jest to KUPNO GOLF LE FLEUR V2 INDUSTRIAL PACK SIZE 42-42.5 STAN 8+ CZARNO BIAŁE CW
poczekalnia

Drodzy przechodnie, czy wy naprawdę nie macie wyobraźni?

Drodzy przechodnie, czy wy naprawdę nie macie wyobraźni? – Deszczem wali od kilku dni, ciemniej jest coraz szybciej, a co drugi jak święta krowa, ubrany na czarno, kaptur na głowie, słuchawki w uszach i włazi na przejście, bo przecież MA PIERWSZEŃSTWO!!!Otóż nie masz pierwszeństwa!!! Pierwszeństwo możesz mieć do bram raju, Twoja rodzina żałobę, a kierowca więzienie.Nikt nie chce dla ciebie źle, ale pomóż też sobie. Poczekaj, rozejrzyj się, przepuść samochód. Dla ciebie to 1 sekunda i kilka centymetrów drogi hamowania, dla samochodu nawet 50 metrów w taką pogodę.Tak wszyscy wiemy, że byłeś w UK, Norwegii i innych krajach i tam jest inaczej, ale jak będziesz leżał w plastikowym worku to naprawdę nie będzie to miało żadnego znaczenia.
Źródło: Pomyśl czasem!
poczekalnia

Kiedy chcesz mieć 99,9% pewności, że twoje dziecko nie przyniesie ani jednego ziarenka piasku z piaskownicy

Kiedy chcesz mieć 99,9% pewności,że twoje dziecko nie przyniesie ani jednego ziarenka piasku z piaskownicy –

Wyskakuj z kasiory!!!

Wyskakuj z kasiory!!! – Działam w ramach walki z pandemią i potrzebne mi 10 milionów żeby kupić sobie willę na totalnym zadupiu i żebym mógł się w niej zabarykadować razem z rodziną.Oczywiście niezbędne będzie wynajęcie służb takich jak: transport żywności i wszystkich niezbędnych rzeczy, sprzątaczka, lokaj, korepetytor dla dzieci no i oczywiście własny lekarz. Kurde to te 10 baniek to może braknąć to tak z 20. Wszystko w ramach walki z pandemią rzecz jasna

Rozprawa rozwodowa

Rozprawa rozwodowa – Sąd: dlaczego przestało układać się w waszym małżeństwie?Mąż: geje uprawiają seksSąd: więzy małżeńskie ustały, bo pan woli mężczyzn?Mąż: nie! ogólnie geje uprawiają seks.Niszczą rodzinySąd: ale jaki to ma związek?Mąż: GEJE. SEKS. ROZPAD RODZIN!

Na zdjęciu widać trzech laureatów Nagrody Nobla. Maria Skłodowska-Curie (chemia i fizyka), Piotr Curie (fizyka) i Irene Joliot-Curie (chemia). Rodzina Curie zdobyła najwięcej nagród Nobla w historii

Na zdjęciu widać trzech laureatów Nagrody Nobla. Maria Skłodowska-Curie (chemia i fizyka), Piotr Curie (fizyka) i Irene Joliot-Curie (chemia). Rodzina Curie zdobyła najwięcej nagród Nobla w historii –

Rodzinna fotografia

Rodzinna fotografia –
archiwum – powód

Tydzień z życia episkopatu - zdążył w tym czasie wyrazić poparcie dla dwóch niezwykle barbarzyńskich inicjatyw skrajnej prawicy: dla projektu ustawy „Stop LGBT”, za którym stoi Fundacja „Życie i Rodzina” Kai Godek, gdzie zakłada się zakaz marszy równości ... i wszelkich manifestacji głoszących tolerancję czy broniących praw osób LGBT), później dla wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej czyli Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

... i wszelkich manifestacji głoszących tolerancję czy broniących praw osób LGBT), później dla wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej czyli Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. – W tym samym czasie liczba biskupów z zarzutami o tuszowanie przestępstw seksualnych wzrosła do 34. 34 na 41 dodajmy.
archiwum – powód

Niektóre sytuacje bardzo trudno wytłumaczyć innym...

Niektóre sytuacje bardzo trudno wytłumaczyć innym... –  Jaka była wasza najlepsza historia z"To nie tak jak myślisz"?Moi nowi sąsiedzi opowiadali mi o pożarze w ichpoprzednim sąsiedztwie. Była jesień i razem zrodziną piekli pianki przy kominku, kiedy usłyszelisyreny strażackie. Wybiegli na zewnątrz i zobaczyliwozy strażackie kilka domów dalej. Podbiegli wstronę stojącego nieopodal tłumu gapiów i kiedyobserwowali akcję zauważyli, że wszyscy dziwnie sięna nich patrzą. Dopiero wtedy zorientowali się, żewciąż trzymają patyki z nadzianymi piankami.JOE MONSTER

Super pomysł

Super pomysł –  WArgentynie jest takie prawo, że politycy i ichbliska rodzina nie mogą leczyć się za granicą.Pewnie dlatego mają bardzo dobrze rozwiniętąmedycynę w kraju.Jest to dobry pomysł, który można wprowadziću nas. Nasi politycy byliby wtedy zmuszenipolepszyć jakość usług medycznych w naszymkraju.

Póki nie było internetu tylko rodzina wiedziała żeś debil

 –

Pamiętajmy o tym, co jest w życiu naprawdę ważne:

 –  Marchew z Ciemnogrodu· "Miałam iść na zakupy. W głowie miałam plan: Tiger, H&M, a potem jedzenie w knajpie. iPod włączony na "full volume". Nie wiem czemu, włączyła się Marika, ale byłam zbyt leniwa, żeby zmienić kawałek. Przy spożywczaku stoi starsza pani z dwoma bukietami. Mały - z nasturcji, większy - z polnych kwiatów. W tym piwonie, które zawsze kojarzyły mi się z moją babcią.Pani spojrzała na mnie:- A stoję tak, może kto kupi... - uśmiechając się niepewnie, wyraźnie zawstydzona. Tak, jakby te kwiatki to było coś, czego trzeba się wstydzić.- Ile kosztują? - spytałam, nie chcąc jej urazić.- Ojej, no nie wiem... Najmniej to chyba złotówkę. Najwięcej to chyba trzy złote. Wiesz córeczko, ja nie wiem, ile kosztują takie kwiatki. To z działki takie byle co. Trzy złote za te dwa razem może? Albo dwa? Dwa złote?DWA ZŁOTE.Mokrą szmatą w pysk. Witamy w prawdziwym świecie, pustaku. Myślisz, że masz gorszy dzień, że ci smutno, że nikt cię nie kocha, jesteś gruba, nie masz iPhone'a 6, ani buldożka francuskiego, a przecież byłabyś taką dobrą matką. Wieczorem wrócisz do dwupokojowego mieszkania na strzeżonym osiedlu i opowiesz komuś przez Skype'a, jak przez pół dnia odkopywałaś się z maili, potem zjadłaś burgera na lunch, ale sama musiałaś go sobie zrobić i w dodatku był mrożony. Potem napijesz się kilka łyków wina, które rano będziesz musiała wylać do zlewu, bo żywot zakończy w nim cała rodzina muszek-owocówek i położysz się spać w świeżo wymienionej pościeli z Zara Home. Wstaniesz rano, poćwiczysz jogę albo inny pilates, na YT obejrzysz nowy haul zakupowy na kanale laski, której nie znasz i w sumie gówno cię obchodzi, co wklepuje w ryj, ale patrzysz, bo wydaje ci się, że yerba z internetowego sklepu ze zdrową żywnością jest wtedy mniej gorzka i pasuje do twojego chleba-tekturki, posmarowanego pastą z tuńczyka, przywiezionej z ostatniej wycieczki zagranicznej. Postoisz chwilę przed szafą, marszcząc brwi, wkurzając się, że nie masz się w co ubrać, bo wszystko jest na ciebie za duże, dlatego że mniej żresz i zapominasz, że jeszcze dwa lata temu, siedząc w samej bieliźnie, przypominałaś ludzika Michelin. Znowu za późno wyjdziesz z domu, więc zaklniesz szpetnie pod nosem, czekając na windę, na co obruszy się sąsiadka stojąca obok z psem, który ostatnio przestał trzymać mocz i leje między 2 a 3 piętrem. Wciskasz guzik kilka razy, myśląc, że to coś da. Drugą ręką starasz się rozplątać słuchawki. Przypadkowo wrzucasz klucze do głównej kieszeni w przepastnej torbie i po chwili orientujesz się, że przecież musisz sobie nimi jeszcze bramkę otworzyć, więc grzebiesz w tym syfie, macasz dno, które wciąż pamięta plażę w Sopocie i piach włazi ci pod wypielęgnowane paznokcie. Znajdujesz, otwierasz, wychodzisz do ludzi. Widzisz tramwaj i próbujesz dojrzeć numer, ale słońce świeci ci prosto w oczy. Biegniesz więc na wszelki wypadek i wsiadasz do tego ze skróconą trasą. Wściekasz się. Wysiadasz na kolejnym przystanku i łapiesz kolejny, jadący w dobrym kierunku. Jest miejsce siedzące. Dwa miejsca. Obok ciebie siada żulian, a jego torba w kratę muska twoją napiętą łydkę w nowych spodniach, kupionych na wyprzedaży w sieciówce. Docierasz do pracy, robisz sobie kawę, otwierasz maila i odpalasz fejsa. Scrollujesz przez kolejnych kilka godzin. Od stukania w klawiaturę drętwieje ci prawy nadgarstek, a w lewej dłoni łapie cię skurcz kciuka. Pośmiejesz się z suchych żartów koleżanek z pracy, wyślesz grafikom kilka poprawek od Klienta, przypalisz sobie croissanta na drugie śniadanie i zjesz z przesadnie drogim dżemem z wiśni, w którym więcej jest cukru niż owoców. Zrobisz jeszcze kilka ważnych rzeczy, bez których bieguny ziemskie zamienią się miejscami, a z instagrama znikną wszyscy twoi followersi. Wyjdziesz z zamiarem wydania milionów monet na szmaty szyte w Bangladeszu i kolejny zszywacz w kształcie żaby z wystawionym językiem. Spotykasz starszą panią z dwoma bukiecikami i przekrwionymi oczami, która wykręca z ciebie śrubki krótką wymianą zdań, bo przecież spieszysz się na zajęcia z tańca.W portfelu miałam tylko dychę. Wręczam ją staruszce. Cofa chudą dłoń, którą wcześniej wyciągnęła w moim kierunku i zaczyna tłumaczyć, że to za dużo i że ona nie chce, bo będzie miała wyrzuty sumienia. W końcu udaje mi się ją przekonać. Łamiącym się głosem dziękuje mi, oczy zachodzą jej łzami, pyta o moje imię. Obiecuje, że będzie się za mnie modlić do końca życia, nawet jeśli niewiele jej go zostało.Rozryczałam się kilka kroków dalej..."Aut. Edie Maciejewska

Moi nowi sąsiedzi opowiadali mi o pożarze w ich poprzednim sąsiedztwie

Moi nowi sąsiedzi opowiadali mio pożarze w ich poprzednim sąsiedztwie – Była jesień i razem z rodziną piekli pianki przy kominku, kiedy usłyszeli syreny strażackie. Wybiegli na zewnątrz i zobaczyli wozy strażackie kilka domów dalej. Podbiegli w stronę stojącego nieopodal tłumu gapiów i gdy obserwowali akcję zauważyli, że wszyscy dziwnie się na nich patrzą. Dopiero wtedy zorientowali się, że wciąż trzymają patyki z nadzianymi piankami

O tym, dlaczego znienawidziłem zbieranie grzybów

O tym, dlaczego znienawidziłemzbieranie grzybów – Opowiem Wam o jednym z moich pierwszych wspomnień w życiu. Mam jakieś cztery lata, jest bardzo wcześnie, wszędzie jesienna szaruga i wilgoć, a ja zapitalam ze swoim dziadkiem przez las. Trwa to już od jakiegoś czasu, a ja jestem zmęczony. W pewnym momencie tego marszu na horyzoncie pojawiają się uzbrojeni mężczyźni z psami. To sprawia, że dziadek, normalnie mający problemy ze wstaniem z fotela, rzuca się na mnie i przykrywa w okolicznym krzaku. Twarz mam w zimnym mchu, a dziadek modli się, aby nas nie znaleziono. Ci panowie z psami to okoliczne kółko łowieckie, a stary pryk chciał obronić swoje tajne miejsce na zbieranie grzybów. Dziadek wymyślił sobie, że odkrył najlepszy fragment lasu i nigdy nikomu nie zdradzi, skąd biorą się jego wspaniałe znaleziska (bez szału, tak szczerze). To moje wspomnienie z weekendowych wyjazdów na działki - sobota i niedziela rano wstajemy o pogańskiej porze, aby kluczyć (dla zmyłki) autem przez godzinę, a potem napieprzać z trampka kolejną na tajne miejsce. Oczywiście potem cała rodzina próbowała je odnaleźć, ale kolektywnie stwierdzono, że nestorowi rodu już dawno się pomieszało w głowie i wybierał losowe fragmenty. Szkoda tylko, że przy boku tego grzybowego Don Kichota, rolę Sanczo Pansy musiałem odgrywać mały ja.Minęło parę lat, dziadkowie odeszli, a na działkę zacząłem jeździć z rodzicami. Miałem cichą nadzieję, że grzybowe szaleństwo poprzedniego pokolenia było związane ze wspomnieniami o niedobrze jedzenia i już poszło w niepamięć. O ja naiwny, co sobie myślałem, prawdziwa mania dopiero się zaczęła.Okazało się, że w środowisku domków letniskowych nie liczy się pozycja społeczna, majątek czy życiowe osiągnięcia. Mogłeś być profesorem opracowującym szczepionkę na raka, ale jeśli nie potrafiłeś zbierać grzybów to byłeś gorszy od alkoholika codziennie robiącego burdy na osiedlu. Tak, w tamtym czasach szacunek zdobywało się za pomocą koszyka wypełnionego przynajmniej podgrzybkami. Weekendowy wypad do lasu przestał stanowić rodzinną rozrywkę, a zmienił się w jedną wielką walkę o honor. Doszło do tego, że ojciec założył "fundusz kryzysowy" na wypadek braku dobrych grzybowych znalezisk.Zbierałem na kompa i spytałem go czy może mi dorzucić dwie stówki. On stwierdził, że teraz są ważniejsze wydatki. kilka dni później wydał właśnie tyle na dwa kosze grzybów od starej baby przy drodze. Bo jak sam stwierdził "są rzeczy o wiele ważniejsze od pieniędzy".Oczywiście, połowę z nich trzeba było wyjebać, bo ile można marynować grzyby i jeść jajecznicę z kurkami. No dobra, dobiłem do wieku siedemnastu lat i myślałem, że uwolniłem się od tej wielkiej grzybni. Jednak los chciał mi pokazać, że jestem skazany na nie po wieki wieków. Sytuacja wyglądała tak, że niedaleko naszego domku, działkę posiadali też przyjaciele rodziny i w ich dobytku znalazł się także kolega w moim wieku. Wiadomo, wiek gówniarskich melanży, rodzice wiedzieli, co się święci, ale pozwalali zostawać tam na noc. No to popilim sobie dorana i ktoś stwierdził, że skoro już świata to może pójdziemy sobie zbierać grzybki. Wiedziony instynktem stadnym poszedłem, alewziąłem sobie dodatkową ćwiartkę, co by to wszystko wytrzymać. I to był błąd, bo nastąpiła odcinka, a ja odłączyłem się od grupki i zasnąłem na polance. No i cudownym zbiegiem  okoliczności, w stanie totalnego zmenelenia, obudzili mnie moi rodzice.Wstaję zdewastowany życiem, próbuję szukać wymówki i słyszę ojca - Synu naprawdę mnie zawiodłeś, weź no się odwróć.Odwracam się i myślę, że spałem we własnych bełtach czy jakimś martwym lisie. Ale zamiast tego widzę rozwalone prawdziwki i rydza.- Ja rozumiem, że można się napić, ale żeby mieć tak mały szacunek do darów lasu, to naprawdę trudno pojąć. Myślałem, że inaczej cię wychowaliśmy. Naprawdę nie cierpię zbierania grzybówAutor: FB/kusinakulturę
archiwum – powód

Dlaczego najczęściej ludzie kupują Audi

Dlaczego najczęściej ludzie kupują Audi – 1. "tanie części" - taaa chyba chińskie 2. "każdy to naprawi" - faktycznie inne auta to statki kosmiczne, których Wiesiek nie zrobi 3. "łatwo sprzedać" - co z tego, że zalew gruzu obniża wartość, a i tak przyjdzie Janusz z tekstem "Panie czego tak drogo" 4. "nie rdzewieje" - oczywiście tylko bezstłuczkowe 5. "szwagier mówił, że dobre" - co z tego, że szwagier się nie zna na motoryzacji 6. "somsiad będzie zazdrosny" - Polska cz. 1 7. "pod kościołem/remizą/rodziną/znajomymi nie ma wstydu" - Polska cz.2

Rekonstrukcje rodzinnych zdjęć po latach (21 obrazków)

Rodzina na swoim

Rodzina na swoim –  - córka Dudy - ojciec Dudy - stryj Dudy - kuzyn Kaczyńskiego - syn Kamińskiego - córka Piotrowicza - żona Ziobry - brat Ziobry - żona Sobolewskiego - synowa Sobeckiej - siostra Morawieckiego - ojciec Jakiego - syn Przyłebskiej - syn Czarneckiego - córka leśnika

Szokujący rachunek sumienia na stronie jednej z parafii: Parafia zdążyła już usunąć kontrowersyjny materiał, ale w internecie nic nie ginie

Parafia zdążyła już usunąć kontrowersyjny materiał, alew internecie nic nie ginie –  • Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi,którą Pan, Bóg twój, da tobie.Wj 20, 12Czy nienawidziłem rodziców?Czy pogardzałem (wstydziłem się) własną rodziną?Czy zachowywałem się w domu jak pasożyt?Czy nie wybaczyłem rodzicom bądź krewnym, żewykorzystali mnie seksualnie w dzieciństwie?Czy podniosłem rękę na rodziców, lub im ubliżałem,złorzeczyłem?Czy za swoje niepowodzenia oskarżałem rodzinę?Czy wyrzuciłem rodzicom swoje przyjście na świat?Czy krzywdziłem rodzeństwo (czy wykorzystywałemseksualnie brata lub siostrę)?Czy nie odpowiedzialnie przygotowuję się do założeniawłasnej rodziny?Czy nie byłem posłuszny rodzicom, nauczycielom,przełożonym - którym jestem to winien przez szacunek,lub jestem do tego zobowiązany ślubami?Czy nie modliłem się za zmarłych krewnych?