Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 31000 takich demotywatorów

poczekalnia
 –
poczekalnia
Dorastałem bez wzorców do naśladowania. Dorastałem wśród ludzi, do których nie chciałbym być podobny i widziałem sytuacje, w których nigdy nie chciałbym się znaleźć. Nie wszyscy dostajemy odpowiednie karty, ale to nie znaczy, że nie możesz przetasować swojej talii, by uzyskać lepszy wynik –
poczekalnia
Ludzie zastanawiają się, czemu obcy się z nami nie kontaktują – A ja zastanawiam się, dlaczego by mieli?Po pierwsze, samo powstanie jakiegokolwiek życia jest bardzo trudne. Niektórzy mówią, że bez sił nadprzyrodzonych to równie prawdopodobne, jak to, że huragan nad złomowiskiem przypadkiem zbuduje samolot.Po drugie, życie to jeszcze nie cywilizacja. Od powstania życia na Ziemi do pojawienia się ludzi minęło ponad 3 mld lat. Ten proces był tak niezwykły, że nie widzę powodu, by twierdzić, że coś takiego stało się gdziekolwiek indziej.Po trzecie, nawet jeśli kosmiczne cywilizacje istnieją, to nie bliżej niż kilka lat świetlnych od nas.Po czwarte, dlaczego większość ludzi zakłada, że obcy są bardziej rozwinięci od nas? A może jeszcze biegają z dzidami, jak w "Avatarze"?
poczekalnia
Ciężkie czasy tworzą prawicowych ludziPrawicowi ludzie tworzą dobre czasyDobre czasy tworzą lewicowych ludziLewicowi ludzie tworzą ciężkie czasy –
Źródło: koło historii

A ty jaki masz wariant koronawirusa?

 –  Jebla idzie dostać z tą koroną. Jeszcze na dobre nie oswoiliśmy się z wariantem brytyjskim, tymczasem TVN24 donosi, że pojawiły się nowości na rynku w postaci wariantu indyjskiego i brazylijskiego. I bądź tu mądry.Na szczęście macie mnie. Stworzyłem niezawodny test, aby samodzielnie rozpoznać, jakiego koronawirusa wylosowaliśmy. Otóż:Jeśli po kaszlnięciu stwierdzicie "Kurła, ale bym se rybę z frytami opier*****" -> macie wariant brytyjskiJeśli po kaszlnięciu odsłaniacie pępek, podnosicie ręce do góry i zaczynacie tańczyć -> macie wariant indyjskiJeśli po kaszlnięciu bierzecie piłkę i udaje wam się zrobić trik dookoła świata -> macie wariant brazylijskiJeśli kaszlecie kokainą -> macie wariant kolumbijskiJeśli kaszlecie podczas walki na śmierć i życie z 1,5metrowym pająkiem -> macie wariant australijskiJeśli po kaszlnięciu zaczynacie jodłować -> macie wariant bawarskiJeśli po kaszlnięciu odkrywacie, że jeździcie wózkiem golfowym po Wallmarcie -> macie wariant AmerykańskiJeśli po kaszlnięciu odkryjecie, że jesteście na maksa zadłużeni -> macie wariant greckiJeśli po kaszlnięciu wychylacie duszkiem połówkę -> macie wariant rosyjskiJeśli po kaszlnięciu bierze was ochota na krułasanta -> macie wariant francuskiJeśli po kaszlnięciu bierze was ochota na laguna -> macie wariant krakowskiJeśli po kaszlnięciu kompulsywnie krzyczycie "Juve Pany" -> macie wariant włoskiJeśli kaszlnęliście podczas corridy -> macie wariant hiszpańskiJeśli kaszlnęliście tak mocno, że wyrwało was z chodaków -> macie wariant holenderskiJeśli kaszlnęliście podczas picia Guinnessa -> macie wariant irlandzkiJeśli po kaszlnięciu odkrywacie, że otacza was wianuszek polskich instamodelek w bikini i z markowymi torebkami na ramieniu -> macie wariant dubajskiJeśli po kaszlnięciu zobaczycie samolot na niebie i kompulsywnie krzykniecie: "Obosze, stalowy ptak, koniec świata nadchodzi" -> macie wariant podlaskiJeśli po kaszlnięciu odkrywacie, że siedzicie na policyjnym dołku, po czym przypomina wam się, że zostaliście aresztowani, bo wybraliście się do fryzjera -> wcale nie mówione, że macie covida, ale przynajmniej wiecie, że jesteście w PolsceMam nadzieję, że pomogłem. Jakby pojawiły się kolejne warianty, będę aktualizował symptomy. Pozdrawiam.
Wlewałem do bakubenzynę wartą 20 zł – I wlewałem też za 200 zł. Prosiłem o podwózkę i też podwoziłem. Miałem w domu pełno jedzenia i często byłem też bez niego. Dawałem ludziom ubrania. Dostawałem od nich ubrania. Byłem w sklepach, gdzie mogłem się bez obaw zaopatrzyć, ale też musiałem zakupy podliczyć i część odłożyć z powrotem. Płaciłem czynsz w terminie, ale musiałem też płacić z opóźnieniem. Dawałem pieniądze i też musiałem o nie prosić. Wszyscy mamy wzloty i upadki w życiu, niektórzy z pewnością bardziej niż inni, ale wszyscy po prostu próbujemy sobie z tym poradzić. Nikt nie jest lepszy od kogokolwiek innego i szkoda mi tych, którzy myślą, że są. Nie ważne jak duży jest twój dom, jak nowy jest twój samochód, czy ile pieniędzy masz na koncie w banku - nasze groby będą tej samej wielkości.Pozostań pokorny. Bądź życzliwy. Żyj. Śmiej się. Kochaj Wlewałem do baku benzynę wartą 20 zł i wlewałem też za 200 zł. Prosiłem o podwózkę i też podwoziłem. Miałem w domu pełno jedzenia i często byłem też bez niego. Dawałem ludziom ubrania. Dostawałem od nich ubrania. Byłem w sklepach, gdzie mogłem się bez obaw zaopatrzyć, ale też musiałem zakupy podliczyć i część odłożyć z powrotem. Płaciłem czynsz w terminie, ale musiałem też płacić z opóźnieniem. Dawałem pieniądze i też musiałem o nie prosić. Wszyscy mamy wzloty i upadki w życiu, niektórzy z pewnością bardziej niż inni, ale wszyscy po prostu próbujemy sobie z tym poradzić. Nikt nie jest lepszy od kogokolwiek innego i szkoda mi tych, którzy myślą, że są. Nie ważne jak duży jest twój dom, jak nowy jest twój samochód, czy ile pieniędzy masz na koncie w banku - nasze groby będą tej samej wielkości. Pozostań pokorny. Bądź życzliwy. Żyj. Śmiej się. Kochaj
poczekalnia
 –
Sześć małych punktów o wielkim znaczeniu – 1. Pewnego razu wszyscy mieszkańcy wsi postanowili pomodlić się o deszcz. W dniu modlitwy zebrali się wszyscy ludzie, ale tylko jeden chłopiec przyszedł z parasolem. To jest wiara.2. Kiedy podrzucasz dzieci w powietrzu, one się śmieją, bo wiedzą, że je złapiesz. To jest zaufanie.3. Każdej nocy kładziemy się spać bez żadnej pewności, że obudzimy się żywi w następnym dniu, ale mimo to nastawiamy budziki, aby się obudzić. To jest nadzieja.4. Planujemy wielkie rzeczy na jutro pomimo zerowej wiedzy o przyszłości. To jest pewność siebie.5. Widzimy, że świat cierpi, a mimo to żenimy się i mamy dzieci. To jest miłość.6. Na koszulce pewnej babci było napisane: "Nie mam 80 lat, jestem słodką 16-latką z 64-letnim doświadczeniem". To jest odpowiednie nastawienie do życia.Trzymaj się jak najbliżej tych prawd, a szczęście będzie ci dane 1. Pewnego razu wszyscy mieszkańcy wsi postanowili pomodlić się o deszcz. W dniu modlitwy zebrali się wszyscy ludzie, ale tylko jeden chłopiec przyszedł z parasolem. To jest wiara.2. Kiedy podrzucasz dzieci w powietrzu, one się śmieją, bo wiedzą, że je złapiesz. To jest zaufanie.3. Każdej nocy kładziemy się spać bez żadnej pewności, że obudzimy się żywi w następnym dniu, ale mimo to nastawiamy budziki, aby się obudzić. To jest nadzieja.4. Planujemy wielkie rzeczy na jutro pomimo zerowej wiedzy o przyszłości. To jest pewność siebie.5. Widzimy, że świat cierpi, a mimo to żenimy się i mamy dzieci. To jest miłość.6. Na koszulce pewnej babci było napisane: "Nie mam 80 lat, jestem słodką 16-latką z 64-letnim doświadczeniem". To jest odpowiednie nastawienie do życia.Trzymaj się jak najbliżej tych prawd, a szczęście będzie ci dane

To były czasy!

To były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
To powiedzcie mi, czemu często tworzą artykuły o tym, jak ktoś kogoś napadł z bronią, a nigdy jak ktoś się tą bronią bronił przed napastnikiem albo napadem? –
A może serce chce roweru, jednego pokoju i brązowych oczu kogoś innego.... –
poczekalnia
Pozdrawiam osobę lub osoby które z nudów lub z zawiści minusują komentarze ;) – Z drugiej strony zastanawiam się jak nudne i smutne trzeba mieć życie żeby coś takiego z nudów robić, mi by się nie chciało :)Chyba komuś nadepnąłem na odcisk i go bardzo zabolało.Pozdrawiam ;)
"Obrona życia" w praktyce –  NADMIAROWE ZGONY W 2020 ROKUW PROC.
archiwum – powód
Życie w samotności jest straszne: – chodzisz goły po mieszkaniu, nie zamykasz drzwi do kibla, papier w kiblu zawsze jest jeśli go tam przyniosłeś, stoisz pod prysznicem ile chcesz, wychodzisz o 3 w nocy do baru bo tak ci się zachciało, śpisz w poprzek łóżka. Najgorszemu wrogowi bym nie życzył.
poczekalnia
Hipokryzja - poziom legendarny – Oto były senator PiS - Waldemar B. (ten od psa, którego ciągnął za samochodem). Słynął również z krytyki WOŚP. Obecnie sam znalazł się w szpitalu i nagle przestało mu przeszkadzać, że to właśnie sprzęt zakupiony przez tą fundację ratuje mu teraz życie.
Dziś zatrudniają ją największe modowe marki, a wszystkie zdjęcia eksponują protezę. Popularność Paoli udowadnia, że życie po wypadku nie musi oznaczać końca kariery, a niepełnosprawność może być powodem do ogromnej popularności –
Christopher Lee przeżył93 lata i w tym czasie: – - był szlachcicem (z urodzenia)- grał w kapeli metalowej- o mało co chajtnął się ze szwedzką księżniczką (nawet dostał pozwolenie na objęcie tronu!)- był świadkiem ostatniej w historii publicznej egzekucji na gilotynie- zagrał w filmach na podstawie książek J.R.R. Tolkiena- jako jedyny z obsady poznał osobiście Tolkiena (!)- stał się inspiracją dla postaci Jamesa Bonda (książki napisał jego "przyszywany" kuzyn, lan Fleming) Christopher Lee przeżył 93 lata i w tym czasie:- był szlachcicem (z urodzenia);- grał w kapeli metalowej;- o mało co chajtnął się ze szwedzką księżniczką (nawet dostał pozwolenie na objęcie tronu!);- był świadkiem ostatniej w historii publicznej egzekucji na gilotynie;- zagrał w filmach na podstawie książek J.R.R. Tolkiena;- jako jedyny z obsady poznał osobiście Tolkiena (!);- stał się inspiracją dla postaci Jamesa Bonda (książki napisał jego "przyszywany" kuzyn, lan Fleming)
Samo życie –
poczekalnia
Kiedy myślisz że po wielu latach złego postępowania uda ci się wygrać życie:) – Kiedy popełnisz wiele błędów i myślisz że ludzie będą dla ciebie bardzo mili i będą ciebie lubić, małe 10 latki go lubią be like:
Przeciętne miasto powiatowe w Polsce, gdyby życie z zasiłków było powodem do wstydu, a nie oznaką sprytu i zaradności życiowej –