Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 8864 takie demotywatory

Keanu Reeves mógłby kupić wszystko, ale zamiast tego każdego dnia wstaje i wybiera coś, czego nie można kupić: pokorę

Keanu Reeves mógłby kupić wszystko, ale zamiast tego każdego dnia wstaje i wybiera coś, czego nie można kupić: pokorę – Porzucony przez ojca w wieku 3 lat; wychowany z trzema różnymi ojczymami; dyslektyk; jego marzenie o zostaniu hokeistą zostało porzucone przez ciężki wypadek; córka zmarła podczas porodu; jego żona zginęła w wypadku samochodowym; osoba, na której najbardziej mu zależy, jego siostra, choruje na białaczkę; jego najlepszy przyjaciel, River Phoenix (brat Joaquin, z którym działał w Belli i Damned), zmarł z powodu przedawkowania…Po tym wszystkim, co przeszedł, Keanu Reeves nie traci okazji, aby pomóc potrzebującym osobom. Kiedy kręcono film ” Domek nad jeziorem ”przypadkowo usłyszał dyskusję dwóch szatniarek; jedna płakała, bo straci dom, jeśli nie zapłaci 20.000 $ i tego samego dnia Keanu wpłacił tą kwotę pieniędzy na konto bankowe kobiety; przekazał też stratosferyczne sumy szpitalom.W 2010 r. niektóre jego zdjęcia obiegły cały świat. Na urodziny Keanu wszedł do piekarni i kupił sobie brioche z jedną świeczką, jedząc ją tuż przed piekarnią i proponując kawę osobom, które zatrzymały się, aby z nim porozmawiać.Po zdobyciu astronomicznych kwot na trylogię Matrix aktor przekazał ponad 50 milionów funtów (tak, dobrze czytasz) pracownikom, którzy dbali o kostiumy i efekty specjalne: prawdziwym bohaterom trylogii, jak sam ich zdefiniował. Podarował też Harleya-Davidsona każdemu z kaskaderów. Ponad 75 milionów funtów wydatków ogólnych. Do wielu udanych filmów (Adwokat Diabła z Al Pacino i Rezerwat z Genem Hackmanem) godził się na obniżenie swojego honorarium nawet o 90%, aby produkcja mogła zatrudnić kolejną gwiazdę kina, z którą pozwoliła mu zagrać.W 1997 roku niektórzy paparazzi przyłapali go nawet, jak spędzał poranek z menelem w Los Angeles, słuchając go i dzieląc się życiem przez kilka godzin.Większość gwiazd, gdy zdobywa się na dobroczynny gest, mówi o nim do wszystkich mass mediów. Keanu Reeves nigdy nie zgłosił się do akcji charytatywnej tylko ze względu na zasady moralne i nie żeby wyglądać lepiej w oczach fanów.Ten człowiek mógłby kupić wszystko, ale zamiast tego każdego dnia wstaje i wybiera coś, czego nie można kupić: POKORĘ

Właśnie takie miejsca, w których pracują ludzie z pasją nie powinny znikać z mapy i zdecydowanie trzeba je wspierać:

 –  Szanowni uwaga. Dziś wpadłem na stare rejony i odwiedziłem okolicznych znajomych sklepikarzy. Większość daje radę, czy to fryzjerzy, czy dziewczyny z piekarni. Zawody, sklepy i punkty usługowe tzw. pierwszej potrzeby trzymają się całkiem nieźle, niestety jeden mały zakład umiera...Pracownia Szczotek i Pędzli Baryliński i Syn to małe  ale bardzo magiczne miejsce. Zakład rzemieślniczy istnieje przy ulicy Poznańskiej 26 w Warszawie wiele lat, chociaż słowo wiele to mało powiedziane. Z łatwością wyszukacie w Internecie całą historię na temat Pracowni, ale teraz nie o tym. Właściciela znam od kilku lat. Pracowałem tuż za rogiem. Pan Ryszard jest przemiłym i spokojnym człowiekiem, z racji swojego fachu jest też cierpliwy i dokładny. Codziennie mijając się na ulicy kłaniał się pierwszy mówiąc dzień dobry. Niestety  Jego biznes został bardzo dotknięty całym zamieszaniem związanym z koronawirusem. Powoli wracają stali klienci, ale to wciąż mało. Turyści nie przyjezdzaja, a to jednak oni nakręcali biznes. Chciałem szczerze polecić wyroby z Pracowni i nakłonić Was do przemyślenia czy nie potrzebujecie zakupić szczotki, bo jeżeli tak to warto wspierać nasz rynek i kupić coś na lata. Jeżeli nie potrzebujecie, to chociaż wstąpcie do Pracowni, uśmiechnijcie się do właściciela, zobaczcie te niesamowite szczotki wykonane ręcznie i powiedzcie znajomym że coś takiego istnieje. Mam nadzieję że ten i podobne lokale usługowe z piękna historia nie znikną z mapy Warszawy. Dzięki za łapkę w górę i udostępnienie dalej. Im więcej osób przeczyta post i dowie się o pracowni tym większe szanse na jej przetrwanie.Adres Poznańska 26 Warszawa
poczekalnia

Moi nowi sąsiedzi opowiadali mi o pożarze w ich poprzednim sąsiedztwie

Moi nowi sąsiedzi opowiadali mio pożarze w ich poprzednim sąsiedztwie – Była jesień i razem z rodziną piekli pianki przy kominku, kiedy usłyszeli syreny strażackie. Wybiegli na zewnątrz i zobaczyli wozy strażackie kilka domów dalej. Podbiegli w stronę stojącego nieopodal tłumu gapiów i gdy obserwowali akcję zauważyli, że wszyscy dziwnie się na nich patrzą. Dopiero wtedy zorientowali się, że wciąż trzymają patyki z nadzianymi piankami
poczekalnia

O tym dlaczego znienawidziłem zbieranie grzybów

O tym dlaczego znienawidziłemzbieranie grzybów – Opowiem Wam o jednym z moich pierwszych wspomnień w życiu. Mam jakieś cztery lata, jest bardzo wcześnie, wszędzie jesienna szaruga i wilgoć, a ja zapitalam ze swoim dziadkiem przez las. Trwa to już od jakiegoś czasu, a ja jestem zmęczony. W pewnym momencie tego marszu na horyzoncie pojawiają się uzbrojeni mężczyźni z psami. To sprawia, że dziadek, normalnie mający problemy ze wstaniem z fotela, rzuca się na mnie i przykrywa w okolicznym krzaku. Twarz mam w zimnym mchu, a dziadek modli się, aby nas nie znaleziono. Ci panowie z psami to okoliczne kółko łowieckie, a stary pryk chciał obronić swoje tajne miejsce na zbieranie grzybów. Dziadek wymyślił sobie, że odkrył najlepszy fragment lasu i nigdy nikomu nie zdradzi, skąd biorą się jego wspaniałe znaleziska (bez szału, tak szczerze). To moje wspomnienie z weekendowych wyjazdów na działki - sobota i niedziela rano wstajemy o pogańskiej porze, aby kluczyć (dla zmyłki) autem przez godzinę, a potem napieprzać z trampka kolejną na tajne miejsce. Oczywiście potem cała rodzina próbowała je odnaleźć, ale kolektywnie stwierdzono, że nestorowi rodu już dawno się pomieszało w głowie i wybierał losowe fragmenty. Szkoda tylko, że przy boku tego grzybowego Don Kichota, rolę Sanczo Pansy musiałem odgrywać mały ja.Minęło parę lat, dziadkowie odeszli, a na działkę zacząłem jeździć z rodzicami. Miałem cichą nadzieję, że grzybowe szaleństwo poprzedniego pokolenia było związane ze wspomnieniami o niedobrze jedzenia i już poszło w niepamięć. O ja naiwny, co sobie myślałem, prawdziwa mania dopiero się zaczęła.Okazało się, że w środowisku domków letniskowych nie liczy się pozycja społeczna, majątek czy życiowe osiągnięcia. Mogłeś być profesorem opracowującym szczepionkę na raka, ale jeśli nie potrafiłeś zbierać grzybów to byłeś gorszy od alkoholika codziennie robiącego burdy na osiedlu. Tak, w tamtym czasach szacunek zdobywało się za pomocą koszyka wypełnionego przynajmniej podgrzybkami. Weekendowy wypad do lasu przestał stanowić rodzinną rozrywkę, a zmienił się w jedną wielką walkę o honor. Doszło do tego, że ojciec założył "fundusz kryzysowy" na wypadek braku dobrych grzybowych znalezisk.Zbierałem na kompa i spytałem go czy może mi dorzucić dwie stówki. On stwierdził, że teraz są ważniejsze wydatki. kilka dni później wydał właśnie tyle na dwa kosze grzybów od starej baby przy drodze. Bo jak sam stwierdził "są rzeczy o wiele ważniejsze od pieniędzy".Oczywiście, połowę z nich trzeba było wyjebać, bo ile można marynować grzyby i jeść jajecznicę z kurkami. No dobra, dobiłem do wieku siedemnastu lat i myślałem, że uwolniłem się od tej wielkiej grzybni. Jednak los chciał mi pokazać, że jestem skazany na nie po wieki wieków. Sytuacja wyglądała tak, że niedaleko naszego domku, działkę posiadali też przyjaciele rodziny i w ich dobytku znalazł się także kolega w moim wieku. Wiadomo, wiek gówniarskich melanży, rodzice wiedzieli, co się święci, ale pozwalali zostawać tam na noc. No to popilim sobie dorana i ktoś stwierdził, że skoro już świata to może pójdziemy sobie zbierać grzybki. Wiedziony instynktem stadnym poszedłem, alewziąłem sobie dodatkową ćwiartkę, co by to wszystko wytrzymać. I to był błąd, bo nastąpiła odcinka, a ja odłączyłem się od grupki i zasnąłem na polance. No i cudownym zbiegiem  okoliczności, w stanie totalnego zmenelenia, obudzili mnie moi rodzice.Wstaję zdewastowany życiem, próbuję szukać wymówki i słyszę ojca - Synu naprawdę mnie zawiodłeś, weź no się odwróć.Odwracam się i myślę, że spałem we własnych bełtach czy jakimś martwym lisie. Ale zamiast tego widzę rozwalone prawdziwki i rydza.- Ja rozumiem, że można się napić, ale żeby mieć tak mały szacunek do darów lasu, to naprawdę trudno pojąć. Myślałem, że inaczej cię wychowaliśmy. Naprawdę nie cierpię zbierania grzybów.
poczekalnia

In Coena Domini to papieska bulla wydawana co roku w Wielki Tydzień od XIV wieku do 1770 roku w której papież rzucał ekskomuniki i klątwy na heretyków i władze świeckie szkodzące kościołowi np. poprzez opodatkowanie kleru i dóbr kościelnych

In Coena Domini to papieska bulla wydawana co roku w Wielki Tydzień od XIV wieku do 1770 roku w której papież rzucał ekskomuniki i klątwy na heretyków i władze świeckie szkodzące kościołowi np. poprzez opodatkowanie kleru i dóbr kościelnych – Bulla corocznie się zmieniała w zależności od okoliczności
poczekalnia

Jak przychodzi na świat Słowianin? Tego prawdopodobnie nie wiesz.

Jak przychodzi na świat Słowianin? Tego prawdopodobnie nie wiesz. – Bociany uważane są za ptaki magiczne na całej Słowiańszczyźnie. Według niektórych podań bocian to niegdysiejszy człowiek, który wylatując za morze przyjmuje ludzką postać, ale przez klątwę Bogów zmuszony jest każdej wiosny wracać i wysiadywać swoje jaja. Leci więc bociek za morze i dotykając dziobem krwi staje się człowiekiem, a gdy czas mu wracać na rodzinną ziemię dotyka wody i na powrót staje się ptakiem. https://isap.info.pl/2020/08/31/od-poczecia-do-wywodu-czyli-jak-przychodzi-na-swiat-slowianin-poczecie/
archiwum

Niesamowita historia laleczki voodoo

+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
Niesamowita historia laleczki voodoo –
Źródło: YouTube

Komunista też człowiek (trochę)

Komunista też człowiek (trochę) –  Regulamin polskiego sejmu z 1920 roku
poczekalnia

17.09.1939

17.09.1939 – Rocznica agresji sowieckiej na Polskę
poczekalnia

iSAP - Słowiańska Agencja Prasowa

iSAP - Słowiańska Agencja Prasowa – Tego nie uczono na lekcjach historii.Nasze hasła przewodnie to: rzeczowość, dynamiczność, słowiańskość. Kanał jest odpowiedzią na potrzeby współczesnych Słowian.----------------------------------------------------------------------------REKLAMA | WYWIAD | REPORTAŻredakcja.isap@gmail.comPATRONAT | PRACAbiuro.isap@gmail.comPortal: www.isap.info.plFacebook: \slowianskaagencjaprasowa

Gdyby bajka "Pocahontas" była kręcona na podstawie prawdziwych wydarzeń to:

Gdyby bajka "Pocahontas" była kręcona na podstawie prawdziwych wydarzeń to: – Matoaka, bo tak naprawdę miała na imię, swojego męża  Johna Smitha poznała zaledwie w wieku w wieku 11 lat, gdy on miał już 28!- Nie była czarnowłosą piękna kobietą, tylko chodzącym nagim dzieckiem, gdzie w wieku 12 lat zaczęła nosić płaszcz! - John Smith nie był blondynem o niebieskich oczach tylko niskim, brodatym mężczyzna!- Została zachęcona do przejścia na chrześcijaństwo podczas, gdy była przetrzymywana dla okupu!- Historia miłosna z "Pocahontas" jest wymysłem  Johna Smitha!Wyobrażacie sobie w dzisiejszych czasach ten krzyk w mediach, gdyby bajka "Pocahontas" była ukazana na podstawie prawdziwej historii?
archiwum – powód

Kilka dni temu odbyła się niesamowicie ważna rocznica sytuacji, która może i nie jest bardzo znana, acz odbiła dość mocne piętno w internecie Dokładnie 5 lat temu Pakistańczyk Asif Raza Rana zerwał przyjaźń z Musadirem, a jego nowym przyjacielem został Salaman, a cała sytuacja powstała w wyniku zgłoszenia zdjęcia Asifa przez Musadira

Dokładnie 5 lat temu Pakistańczyk Asif Raza Rana zerwał przyjaźń z Musadirem, a jego nowym przyjacielem został Salaman, a cała sytuacja powstała w wyniku zgłoszenia zdjęcia Asifa przez Musadira – Historia ma na szczęście szczęśliwie zakończenie. Już zaledwie 3 dni później obaj Pakistańczycy się pogodzili

A ja jedyne co odkopałem w piaskownicy to kocie gówna i kumple mówili mi że to glina. Mimo to nie zostałem gliniarzem - nadal jestem gówniarzem

A ja jedyne co odkopałem w piaskownicy to kocie gówna i kumple mówili mi że to glina. Mimo to nie zostałem gliniarzem - nadal jestem gówniarzem –  Kiedy byłam mała, moja mama zakopywała monety w mojej piaskownicy, zostawiała ogromne odcisku butów w piasku i mówiła mi, że w nocy przyszli piraci i zakopali tam swój skarb. I siedziałam tak godzinami, z moją malutką łopatką, kopiąc w poszukiwaniu monet, a moja mama miała chwilę spokoju za cenę kilku groszy.Zawsze sceptycznie podchodziłam do Mikołaja, Zajączka Wielkanocnego czy Wróżki Zębuszki, bo odwiedzanie każdego dziecka na świecie wydawało mi się mało prawdopodobne. Ale piraci odwiedzali tylko mnie, więc wierzyłam, że byli prawdziwi.I tak właśnie zostałam archeologiem. A jaka jest twoja historia?

Ludger Sylabris był lokalnym moczymordą w miejscowości Saint-Pierre

Ludger Sylabris był lokalnym moczymordą w miejscowości Saint-Pierre – Pewnego dnia w 1902 roku upił się i trafił do aresztu. To było największe szczęście w jego życiu. Następnego dnia wybuchł wulkan Mount Pelee zabijając prawie wszystkich mieszkańców miasteczka. Ci albo spłonęli, albo zatruli się trującymi gazami i brakiem tlenu.Ludger był zamknięty w areszcie, który przypominał bunkier. Ze światem łączyła go tylko wąska szczelina. Gdy wulkan wybuchł, mężczyzna nasikał na swoje ubranie, by ją zatkać i uchronić się przed zatruciem.To bardzo pouczająca historia: ci, którzy tego dnia poszli do pracy, do szkoły, chcieli być uczciwymi i płacić podatki - umarli. Ostał się tylko patol... Pewnego dnia w 1902 roku upił się i trafił do aresztu. To było największe szczęście w jego życiu. Następnego dnia wybuchł wulkan Mount Pelee zabijając prawie wszystkich mieszkańców miasteczka. Ci albo spłonęli, albo zatruli się trującymi gazami i brakiem tlenu.Ludger był zamknięty w areszcie, który przypominał bunkier. Ze światem łączyła go tylko wąska szczelina. Gdy wulkan wybuchł, mężczyzna nasikał na swoje ubranie, by ją zatkać i uchronić się przed zatruciem.To bardzo pouczająca historia: ci, którzy tego dnia poszli do pracy, do szkoły, chcieli być uczciwymi i płacić podatki - umarli. Ostał się tylko patol...

Historia pisana na betonie

Historia pisana na betonie –

Protip dla ludzi pracujących w transporcie:

 –  Busiarze Uwaga historia usłyszana 10 minut temu na parkingu. Dla wielu może to być tip życia. Pijemy piwerko z ziomkiem, na oko z 25 lat, tak sobie gadamy i mowie mu ze jak zostaje na noc w gdzies w miescie to ciezko z prysznicem zawsze.. A typ wyjebal z tekstem: "Słuchaj, ja zawsze tak robie, wchodzisz na rokse wybierasz najbliższą dzielnice, umawiasz sie z byle jaką laską, bierzesz prysznic i mowisz jej "Ty kurwa portfela z fury zapomniałem, zaraz wrócę" i nie wracasz" XD

24 internautów opowiada swoje śmieszne i kontrowersyjne historie, które naprawdę ich spotkały (25 obrazków)

Nic dziwnego, że ostatnia część zebrała aż 11 Oscarów

Nic dziwnego, że ostatnia część zebrała aż 11 Oscarów –

Tak transportowano dzieci w samolotach w latach 60.

Tak transportowano dzieci w samolotach w latach 60. –
archiwum

Zmiany stężenia dwutlenku węgla w atmosferze na przestrzeni ostatnich 800 tysięcy lat.

Zmiany stężenia dwutlenku węgla w atmosferze na przestrzeni ostatnich 800 tysięcy lat. –