Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 9427 takich demotywatorów

 –  Ok. dzisiaj miarka się przebrała Mam dość taksówek l taksówkarzy Tak. będę generalizował Do taka sytuacja mi się n»e pierwszy raz zdarzyłaKończy się mecz na Legii, musiałem szybko być w domu więc specjalnie wyszedłem 5 minut przed czasem Przed stadionem stało kilkadziesiąt wolnych taksówek Trasę jaką musiałem pokonać to kurs do Centrum Około 15-20zł taksówką. Bardzo się śpieszyłem więc ok Podbiegam do pierwsze) Taksówki- Wolny Pan*?• Gdzie jedziemy"?- do Centrum- eeee za 50zł pojadę...Zatkało mnie trzasnąłem drzwiami i podbiegam do następnego który widział że ten przed nim mi odmówił- Wolny Pan ?- Zależy... •Od czego"? -50zł i jadę?-chcę jechać z licznikiem -To zajęte!Trzasnąłem drzwiami Przebiegiem na drugą stronę ulicy - tam stały inne taryfy, postanowiłem podbiec do tego po środku   Tak pomyślałem strategicznie, ze pierwszy może najdłużej czeka więc nie będę mu krótkim kursem truł dupy Zagrałem ali in Odrazu wsiadam.- Centrum proszę- Panie do centrum to mi się nie kalkuluje 30zł bez licznikaW tym momencie miarka się przelała odpahłem aplikację Ubera- Wie pan co   Ja mam tego dosyć, walczycie o licencję macie przywileje jako transport publiczny. mo2eoe jeździć buspasami uzurpujecie sobie jakieś chore prawa a Ja od 10 minut nie mogę znaleźć kierowcy, który podwiezie mnie zgodnie z taryfikatorem bo się wam "nie opłaca' - Choć wszyscy stoją wolni- a spierdalaj pan z tym komputerem!Z całej siły trzasnąłem drzwiami gruby stary dziad do mnie wyskoczył krzycząc coś do kolegów Ja ju2 miałem ustawioną pineskę pod Torwar 5 minut później był kierowca który bez słowa podwiózł mnie do domu za 12zł wszystko wbrew taksówkarskiemu pieprzeniu |est opodatkowane bo mogę sobie kliknąć w aplikacji zamówienie faktury Nie muszę mieć karty płatniczej nie muszę się stresować i liczyć na wielką łaskę taryftarzy że będą chcieli zgodnie ze swoją ncenqą mnie dowieźć do miejsca docelowego Ta sytuacja jest cftora i czas skończyć z tym rozwydrzeniem "legalnych przewoźników" Tyle w temacie Taksówfcom od dziś dennitywniedziękuję
archiwum
Historia i jej interesy –
archiwum – powód
Wzruszający list – Marcus Rashford pokazał kolejny raz, że jest nie tylko bardzo utalentowanym piłkarzem, ale i szlachetnym, twardo stąpającym po ziemi człowiekiem. Dzień po przegranym w rzutach karnych finale Euro 2020 z Włochami opublikował długi, emocjonalny list. Odniósł się w nim nie tylko do meczu, ale też rasistowskich obelg, których stał się ofiarą."Nie wiem nawet od czego zacząć i jak mam ubrać w słowa to, co dokładnie teraz czuję. Za mną trudny sezon. Chyba dla każdego było jasne, że najprawdopodobniej przystępuję do finału bez pewności siebie. Zawsze chciałem strzelać rzuty karne, ale tym razem coś było nie tak. Podczas długiego rozbiegu starałem się dać sobie jak najwięcej czasu, ale niestety efekt nie był taki, jakbym chciał. Poczułem, że zawiodłem moich kolegów. Czułem, jakbym zawiódł wszystkich. Ten rzut karny był wszystkim, co mogłem dać drużynie" - czytamy. "Mogę strzelać karne we śnie, więc dlaczego miałem nie trafić tego? Od chwili oddania strzału nie mogę przestać o nim myśleć i prawdopodobnie nie ma słów, którymi mógłbym opisać, jak się czuję. Finał. 55 lat. Jeden rzut karny. Historia. Mogę tylko powiedzieć: przepraszam. Chciałbym, by wszystko potoczyło się inaczej. Podczas gdy wciąż przepraszam moich kolegów, chcę też im wykrzyczeć, że to letnie zgrupowanie było jednym z najlepszych w moim życiu, a przyczyniliście się do tego Wy wszyscy. Zbudowano niezniszczalne braterstwo. Wasz sukces jest moim sukcesem. Wasze porażki są moimi" - napisał."Wrosłem w sport, w którym spodziewam się czytać rzeczy o samym sobie. Czy to o kolorze skóry, czy miejscu, w którym dorastałem, czy ostatnio o tym, jak spędzam czas poza boiskiem. Mogę przez cały dzień przyjmować krytykę za moje występy, mój niewystarczająco dobry rzut karny, który powinienem wykorzystać, ale nigdy nie będę przepraszać za to, kim jestem i skąd pochodzę. Nigdy nie byłem bardziej dumny niż wtedy, gdy miałem na klatce piersiowej trzy lwy, a wśród dziesiątek tysięcy widzów widziałem wspierającą mnie rodzinę. Marzyłem o takim dniu" - kontynuował zawodnik Manchesteru United. "Wiadomości, które dziś otrzymałem, były niezwykle pozytywne, a obserwowanie reakcji w Withington doprowadziło mnie do łez. Społeczności, które otaczały mnie opieką, znów podtrzymują mnie na duchu. Jestem Marcus Rashford, 23-latek, czarny człowiek z Withington i Wythenshawe, z południowego Manchesteru. Jak już nie będę miał niczego innego, pozostanie mi to. Za wszystkie miłe wiadomości dziękuję. Wrócę silniejszy. Wrócimy silniejsi" - zaznaczył w kipiącym od emocji, ponad 30-zdaniowym zbiorze przeżyć, opublikowanym na platformie społecznościowej Marcus Rashford pokazał kolejny raz, że jest nie tylko bardzo utalentowanym piłkarzem, ale i szlachetnym, twardo stąpającym po ziemi człowiekiem. Dzień po przegranym w rzutach karnych finale Euro 2020 z Włochami opublikował długi, emocjonalny list. Odniósł się w nim nie tylko do meczu, ale też rasistowskich obelg, których stał się ofiarą."Nie wiem nawet od czego zacząć i jak mam ubrać w słowa to, co dokładnie teraz czuję. Za mną trudny sezon. Chyba dla każdego było jasne, że najprawdopodobniej przystępuję do finału bez pewności siebie. Zawsze chciałem strzelać rzuty karne, ale tym razem coś było nie tak. Podczas długiego rozbiegu starałem się dać sobie jak najwięcej czasu, ale niestety efekt nie był taki, jakbym chciał. Poczułem, że zawiodłem moich kolegów. Czułem, jakbym zawiódł wszystkich. Ten rzut karny był wszystkim, co mogłem dać drużynie" - czytamy. "Mogę strzelać karne we śnie, więc dlaczego miałem nie trafić tego? Od chwili oddania strzału nie mogę przestać o nim myśleć i prawdopodobnie nie ma słów, którymi mógłbym opisać, jak się czuję. Finał. 55 lat. Jeden rzut karny. Historia. Mogę tylko powiedzieć: przepraszam. Chciałbym, by wszystko potoczyło się inaczej. Podczas gdy wciąż przepraszam moich kolegów, chcę też im wykrzyczeć, że to letnie zgrupowanie było jednym z najlepszych w moim życiu, a przyczyniliście się do tego Wy wszyscy. Zbudowano niezniszczalne braterstwo. Wasz sukces jest moim sukcesem. Wasze porażki są moimi" - napisał."Wrosłem w sport, w którym spodziewam się czytać rzeczy o samym sobie. Czy to o kolorze skóry, czy miejscu, w którym dorastałem, czy ostatnio o tym, jak spędzam czas poza boiskiem. Mogę przez cały dzień przyjmować krytykę za moje występy, mój niewystarczająco dobry rzut karny, który powinienem wykorzystać, ale nigdy nie będę przepraszać za to, kim jestem i skąd pochodzę. Nigdy nie byłem bardziej dumny niż wtedy, gdy miałem na klatce piersiowej trzy lwy, a wśród dziesiątek tysięcy widzów widziałem wspierającą mnie rodzinę. Marzyłem o takim dniu" - kontynuował zawodnik Manchesteru United. "Wiadomości, które dziś otrzymałem, były niezwykle pozytywne, a obserwowanie reakcji w Withington doprowadziło mnie do łez. Społeczności, które otaczały mnie opieką, znów podtrzymują mnie na duchu. Jestem Marcus Rashford, 23-latek, czarny człowiek z Withington i Wythenshawe, z południowego Manchesteru. Jak już nie będę miał niczego innego, pozostanie mi to. Za wszystkie miłe wiadomości dziękuję. Wrócę silniejszy. Wrócimy silniejsi" - zaznaczył w kipiącym od emocji, ponad 30-zdaniowym zbiorze przeżyć, opublikowanym na platformie społecznościowej
Po niestrzelonym karnym w finale Euro 2020 oberwało się Marcusowi Rashfordowi na tle rasistowskim, a kibice zdemolowali jego mural. Teraz piłkarz zamieścił wpis na swoim profilu: – "Nie wiem, od czego zacząć i nawet nie wiem, jak wyrazić to, jak się teraz czuję. Miałem ciężki sezon. Myślę, że było jasne dla wszystkich, że brakowało mi pewności siebie podczas finału. Zawsze dobrze radziłem sobie w karnych, ale teraz coś było nie tak od samego początku. Podczas długiego rozbiegu próbowałem zyskać więcej czasu i dlatego zwolniłem. Rezultat nie był taki, jakiego oczekiwałem. Próbowałem. Czuję, że zawiodłem moich kolegów z drużyny, zawiodłem wszystkich.Rzut karny to wszystko, o co zostałem poproszony przez zespół. Mógłbym strzelić tę jedenastkę podczas snu, więc dlaczego akurat tej nie strzeliłem? Kręci mi się w głowie od tego momentu i prawdopodobnie nie ma słowa, aby opisać, jak się czuję. Finał. 55 lat. Rzut karny. Historia. Mogę tylko powiedzieć, że przepraszam. Chciałbym, żeby to skończyło się inaczej...Pragnę podziękować moim kolegom z drużyny. To lato było jedną z najpiękniejszych chwil w moim życiu i wszyscy się do tego przyczyniliście. Zbudowano braterstwo, które jest niezniszczalne. Twój sukces jest moim sukcesem. Twoje porażki są moimi. Dojrzałem do tego, aby czytać o sobie opinie. Niezależnie od tego, czy chodzi o kolor mojej skóry, miejsce, w którym dorastałem, czy ostatnio, jak spędzam czas poza boiskiem. Mogę zmierzyć się z krytyką mojego występu, ale nigdy nie przeproszę za to kim jestem i skąd pochodzę.Nigdy nie byłem bardziej dumny niż noszenie Trzech Lwów na piersi i widok mojej rodziny gratulującej mi wśród dziesiątek tysięcy fanów. Marzyłem o takich momentach. Wiadomości, które dzisiaj otrzymałem, były niezwykle pozytywne, a wsparcie z Withington doprowadziło mnie do łez. Wspólnoty, które zawsze mnie wspierały, dalej to robią. Jestem Marcus Rashford, 23 lata, czarnoskóry mężczyzna z Withington. Za wszystkie miłe wiadomości, dziękuję. Wrócę silniejszy"
Zero seksownych lasek, zero szybkich fur, zero widowiskowych eksplozji. Wciąż najlepszy film w historii –
archiwum
Poznajcie św. Szymona z Trydentu. Niegdyś był znanym i popularnym świętym, dziś nie ma nawet swojego wspomnienia.Szymek był dzieckiem. Żył w XV wieku. Jego okaleczone ciało zostało znalezione w rzece niedaleko dzielnicy Żydowskiej – W owych czasach powszechne było obwinianie Żydów o mordy rytualne (głosił tak nieomylny Kościół), zatem 15 rabinów poddano torturom i spalono na stosie. Jego historia kończy się w 1965 roku, kiedy Sobór Watykański II doszedł do wniosku, że nie da się już dłużej po Holocauście zbijać kapitału na antysemityzmie i to trochę siara, żeby głosić takie bzdury. Wspomnienie świętego wymazano z kalendarza. Oczywiście są księża (W. Chrostowski), którzy nadal twierdzą, że Żydzi porywają dzieci, żeby z nich robić macę
Ta sekwoja rzeczna w australijskim stanie (Clarence Gardens, SA) była najwyraźniej w testamencie pewnej kobiety, która postanowiła pozostawić ją nienaruszoną. Nieruchomość została później podzielona na mniejsze części, lecz drzewo ze względu na znaczną wartość historyczną zostało pozostawione, dlatego stoi na środku drogi –
Paul Cole został uwieczniony na okładce zespołu The Beatles na zdjęciu zrobionym 8.8.1969 roku około godziny 10. Stał obok policyjnego radiowozu, zatrzymał się by podyskutować z kierowcą. Amerykanin nie rozpoznał zespołu, nigdy za nim nie przepadał. –
archiwum – powód
Miriam Rodríguez, meksykańska matka, która własnoręcznie wytropiła morderców swojej 20-letniej córki – Miriam wraz z rodziną mieszkała w San Fernando niedaleko granicy z Teksasem, miejsca słynącego z porwań i gangów narkotykowych, gdzie zbrodnie często uchodzą płazem. Kiedy w 2012 roku jej 20-letnia córka Karen została porwana dla okupu, Miriam nie udało się odzyskać córki mimo wypłaconych pieniędzy. Nie poddała się jednak i wszczęła własne dochodzenie, zirytowana bezczynnością policji. Przekonana, że Karen nie żyje, Miriam uzbroiła się w pistolet, fałszywe dokumenty tożsamości i peruki, i porzuciła swoje dotychczasowe życie, aby poświęcić się całkowicie swojej vendetcie. Jedynym śladem, jaki miała, to imię i wygląd jednego z porywaczy oraz zeznanie świadka, znajomego mechanika. Poprzez media społecznościowe i pomoc świadka odnajdywała znajomych i bliskich porywaczy na Facebooku i samodzielnie obserwowała ich domy lub miejsca pracy, zbierając dowody dla policji, biorąc też udział w przesłuchaniach. Dowiedziała się też, że porywacze Karen wywodzą się z kartelu Las Zetas. Ostatecznie w 2014 roku udało się jej odnaleźć szczątki córki na porzuconym ranczu. Miriam wciąż jednak kontynuowała swoją misję. Niektórzy z morderców byli już martwi, inni w więzieniach za inne przewinienia, jeszcze inni jednak pozostawali wolni, starając się ułożyć sobie życie na nowo jako taksówkarze lub drobni sprzedawcy. Jednego z nich Miriam znalazła na lotnisku, gdzie sprzedawał kwiaty, własnoręcznie powaliła na ziemię i trzymała pod lufą pistoletu, aż przyjechała policja. Ogółem udało jej się schwytać 10 winnych, w tym jedną kobietę, która własnoręcznie torturowała jej córkę. Oprócz tego Miriam wspomagała innych rodziców porwanych dzieci, co ostatecznie poskutkowało założeniem przez nią organizacji Colectivo de Desaparecidos (Kolektyw Zaginionych), którą obecnie kieruje jej syn. Niestety, zemsta kartelu dopadła Miriam dnia 10 maja 2017 roku. Grupa nieznanych mężczyzn zastrzeliła ją przed jej własnym domem, nim zdążyła sięgnąć po pistolet; tego samego dnia Meksyk obchodził Dzień Matki. Miriam była jednak świadoma zagrożenia: stwierdziła, że jej własna śmierć nie miałaby dla niej znaczenia, gdyż zmarła w momencie zabójstwa swojej córki. W chwili śmierci miała 50 lat. Została pochowana razem z córką
63-letnia kobieta z Buska-Zdroju wylądowała w szpitalu po zjedzeniu babeczki z lodówki. Okazało się, że jej syn trzymał w domowej lodówce muffinki z marihuaną – Historia wydarzyła się 7 lipca 2021 roku w Busku Zdroju. Dzielnicowy miejscowej komendy zauważył grupę osób, wśród nich znajdowała się 63-letnia kobieta potrzebująca pomocy. Kobieta poczuła się źle po zjedzeniu ciastek z własnej lodówki. Mąż kobiety wziął ze sobą ciastka, bo podejrzewał, że to one mogą być przyczyną złego samopoczucia kobiety. Ciasta zostały przekazane do wydziału kryminalnego, skąd zostały wysłane na testy. Okazało się, że muffinki zawierają… marihuanę.„Okazało się, że feralne słodycze mogą należeć do syna 63-latki. Policjanci odwiedzili miejsce jego zamieszkania. 37-latek został zatrzymany. Mężczyzna nie potrafił wyjaśnić, skąd w lodówce wzięły się te niecodzienne dania. Zabezpieczone dwie babeczki trafią do laboratorium, policjanci pracują nad wyjaśnieniem wszystkich okoliczności tej sprawy” - czytamy na stronie Policji Świętokrzyskiej.Świętokrzyskiej.
"Matematyka nie jest potrzebna, historia na nic się nie przyda, geografia zbędna, na książki szkoda czasu, a myślenie męczy i frustruje. Coraz większa część społeczeństwa nie rozumie świata w którym żyje. I dlatego właśnie pozwala, aby rządzili nimi cyniczni cwaniacy, oszuści i złodzieje" – - James Woods
Historia psa o imieniu Faith, który miał zostać uśpiony. Przygarnęła go Jude Stringellow i nauczyła chodzić na dwóch łapach - udowadniając ludziom na całym świecie, że niemożliwe jest możliwe –
 –  Chciałbym podzielić się z Wami taką historią.Pan na wózku to były czołgista (działonowy czołgu T72 wfińskiej armii).W wyniku choroby mózgu stracił władzę w nogach i ma problemy z mówieniem. Na ulicy spotkał swojego dawnego kolegę, z którym służył w jednej kompanii. Z trudem wyznał, że marzy o tym, aby jeszcze raz zobaczyć na żywo czołg. Mój kolega poprosił swoich przełożonych o możliwość zorganizowania takiej niespodzianki. Zabrali swojego byłego kompana na strzelanie, a potem umożliwili mu jazdę Leopardem.Kpt. Pasi Warjovaara - ogromny szacunek za tak wspaniałą inicjatywę %%%To właśnie tacy ludzie jak On tworzą prawdziwe braterstwo broni.I to się nazywa "Pancerna Grupa"
Sam Astley jest kibicem reprezentacji Anglii. Marzył o udziale w jednym ze spotkań Euro 2020, ale niestety nie udało mu się zdobyć biletu. Anglik jakiś czas temu zadeklarował chęć oddania komórek macierzystych i szpiku, a niedawno otrzymał telefon, że znalazła się dopasowana do niego osoba, która potrzebuje pomocy – Termin pobrania  przypadł dokładnie na wczorajszy półfinał, gdy Anglia stanęła przed szansą historycznego sukcesu.Nieoczekiwanie, w poniedziałek dziewczyna Astleya wygrała konkurs, w którym stawką były... bilety na półfinał. Sam stanął więc przed trudnym wyborem, ale zdecydował się na rezygnację z marzenia, żeby uratować komuś życie.Historia szybko wzbudziła zainteresowanie angielskich mediów, a wyrazy szacunku złożył m.in. Gary Lineker. Co więcej, jeden ze sponsorów zaproponował, że ufunduje kibicowi bilet na finał, nagradzając jego gest
Krótka historia USA –
Grafika z początku XX wieku pokazująca "zagrożenia" związane z elektryfikacją –
Historia jest od tego, żeby się z niej uczyć – Jeśli cię uraża, to nawet lepiej, bo są większe szanse, że jej nie powtórzysz
Pierre-Emile Højbjerg miał 17 lat, gdy trafił do rezerw Bayernu. Rok później usłyszał słowa, które na zawsze zmieniły jego życie. U jego taty wykryto raka żołądka. – Lekarze dawali mu maksymalnie kilka tygodni życia. Pierre chciał rzucić futbol i wracać do Danii, ale wówczas pomógł mu Bayern. Uli Hoeness załatwił najlepszych niemieckich lekarzy, którzy podjęli się pomocy. Tata podjął walkę, ale poprosił syna, żeby i on walczył o swoje marzenia.Højbjerg chciał, żeby ojciec był z niego dumny. Ciężko pracował na treningach, walcząc o swoją szansę. W 2014 roku w końcu udało mu się wybiec w podstawowej jedenastce Bayernu. Dla całej rodziny był to wielki moment dumy. 5 dni później tata zmarł. Zawodnik był załamany, ale jak przyznał po latach - postanowił zrobić wszystko, żeby przynieść chwałę nazwisku ojca.Po siedmiu latach, ten sam Pierre - wraz z reprezentacją Danii -zameldował się w półfinale Euro 2020. Po meczu z Czechami tak po prostu usiadł na murawie i rozkleił się. Jego podróż była długa. Pełno było w niej zakrętów, ale ta historia zmierza do happy-endu. Dla Danii ten turniej już jest szalony, ale są tak zdeterminowani, że będą walczyć do upadłego.Dla Eriksena. Dla Taty Højbjerga. Dla miejsca w historii.
archiwum
Józefa Bramowska - bohaterka ze Śląska – Od dziecka miała przeczucie, że dożyje niepodległości i robiła wszystko w swojej mocy, by przybliżyć ten moment. Dbała o polskie tradycje na rodzinnym Górnym Śląsku i przemawiała w obronie polskości, za co trafiła do więzienia. Należała do grona najaktywniejszych działaczy polskiej akcji plebiscytowej. Oto portret filmowy o niezwykłej Józefie Bramowskiej.
Wybiegł wtedy z mieszkania, dokonał zatrzymania obywatelskiego i przytrzymał napastnika do przyjazdu policji. W maju złodziej został skazany na 16 miesięcy aresztu. Historia z "happy endem"? No niekoniecznie... – Prokuratura właśnie wszczęła śledztwo przeciwko piłkarzowi na wniosek złodzieja, który twierdzi, że doznał znaczącego uszczerbku na zdrowiu, gdy skrzydłowy AS Romy silnie przytrzymywał go wykręcając mu ręce. Żyjemy w świecie, w którym nawet własnego samochodu nie możemy obronić