Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 9339 takich demotywatorów

poczekalnia
Zrób co do ciebie należy. Dostań hajs. Idź do domu –
Zapytany przez sponsorów, czemu specjalnie przegrał, Martin odpowiedział:"Wcale nie przegrałem. To jak dotąd największe zwycięstwo w moim życiu" –
Nasze ciało to fałszywy przyjaciel – Kocha cię, kiedy jesteś zbyt młody i głupi, żeby to docenić, potem irytuje cię z każdym mijającym rokiem coraz bardziej, aż w końcu maszyneria zatrzymuje się, czy jesteś na to gotowy, czy nie
Źródło: "Maryla z Zielonego Wzgórza"
 –  Papież; największy przyjaciel fizyków.Spotkanie / Europejskim Towarzystwem Fizycznym (30.03.79)Wizyta w CERN (ió.06.i982>Co dwa lata spotykał się z nami na konferencjach:
Pięcioletni chłopiec z autyzmem, który nie pozwalał dotykać się i przytulać innym osobom, nie miał przyjaciół, choć bardzo się starał i tego potrzebował – Z powodu osamotnienia płakał całymi miesiącami. Na szczęście to się już zmieniło. W październiku ubiegłego roku rodzina przyleciała z synem z Japonii do Ohio i spotkała się z psem Tornado, rasy Golden Retriever. Chłopiec bardzo pragnął mieć przyjaciela, z którym mógłby się związać. Jak się okazało po spotkaniu, relacja między tą dwójką nawiązała się niemal natychmiast. Dzięki organizacji o nazwie 4 Paws for Ability, od tej pory Tornado i chłopiec są razem

Oto Peter Freuchen - najbardziej męski z mężczyzn, jakiego nosiła Ziemia

Oto Peter Freuchen - najbardziej męski z mężczyzn, jakiego nosiła Ziemia – W dzisiejszych czasach metroseksualnych leszczy w rurkach i z głupimi kucykami na czubku głowy warto przypomnieć o niejakim Peterze Freuchenie.Pan Freuchen, urodzony w Danii w 1886 roku, we wczesnym etapie życia studiował przez pewien czas medycynę. Jednak bycie lekarzem nie zaspokajało jego wiecznej potrzeby przygody, więc studia dość szybko rzucił i został żeglarzem. Jednak morze również nie dawało mu wystarczającego kopa, więc postanowił zostać odkrywcą. I to nie byle jakim, a arktycznym. W wieku 20 lat wyruszył na pierwszą ze swoich licznych wypraw. Po przebyciu ok. 2000 km psim zaprzęgiem uznał, że życie w warunkach, które większość ludzi uznałaby za niemożliwe jest właśnie tym, co mu odpowiada, więc z wyprawy już nie wrócił. Zamieszkał z Inuitami w Thule na Grenlandii. Mieszkał z nimi przez ponad 20 kolejnych lat. W tym czasie ożenił się z lokalną kobietą, Navaraną Mequpaluk, z którą miał dwójkę dzieci, założył w Thule bazę handlową, został gubernatorem tej kolonii z ramienia rządu Danii oraz poprowadził siedem kolejnych wypraw na północ. Aha, i zabił wilka. Gołymi rękami.Jedną z tych ekspedycji Peter podjął tylko i wyłącznie dlatego, że jego bliski przyjaciel teoretyzował, że Grenlandia jest oddzielona od Arktyki kanałem. Żeby udowodnić mu, że gada głupoty, Peter wyruszył 1000 km na północ, aż do skraju Arktyki, w niesprzyjających warunkach pogodowych, ubrany w skórę własnoręcznie zabitego niedźwiedzia polarnego. Bo to przecież logiczne rozwiązanie przyjacielskiej sprzeczki, prawda? Każdy by tak zrobił. Wyprawę niemal przypłacił życiem.Podczas kolejnej ze swoich ekspedycji, w 1926, Petera złapała kolosalna zamieć. Schował się przed nią w swoich saniach, jednak ze względu na znaczący opad śniegu został uwięziony. Normalny człowiek zapewne by się poddał, ale nie Peter. Ze swojej zamarzniętej kupy (SIC!) wykonał szpikulec, którym się odkopał. Przebijając kilka metrów śniegu i lodu. Jak można się spodziewać, jego stopy były mocno odmrożone po takiej wyprawie i zaczęła wdawać się gangrena. Peter doczołgał się więc w ciągu kilku godzin (przypominam, na północy Grenlandii) do najbliższej stacji, gdzie jego wiedza medyczna, uzyskana we wczesnych latach życia, okazała się w końcu użyteczna. Za pomocą przecinaka i młotka (SIC!) odciął sobie wszystkie palce u stóp. Oczywiście nie używał do tego żadnego środka przeciwbólowego.W późnych latach 20. wrócił do Danii, gdzie rozpoczął karierę dziennikarską. Został redaktorem naczelnym jednaj z gazet. Oraz był posiadaczem studia filmowego. W tym czasie napisał też ok. 30 książek i kilka prac naukowych z dziedziny antropologii, geografii i zoologii. Wiele z jego książek stało się bestsellerami i zdobyło liczne nagrody literackie. W tym czasie prowadził również ekspedycje do Południowej Afryki i na Syberię.I wygrał Oscara. Tak, jeden z filmów na podstawie jego książek, w którym zresztą grał, wygrał Oscara.Osobiście obstawiam, że facet znalazł gdzieś pod lodem pradawną maszynę do zakrzywiania czasu, bo inaczej nie wyobrażam sobie, jakim cudem to wszystko robił.No ale potem nadeszła wojna. Czegóż innego można się spodziewać po Peterze Freuchenie niż tego, że z bronią w ręku będzie walczył w ruchu oporu przeciwko Niemcom? Był jedną z najbardziej znaczących postaci duńskiego ruchu oporu. Operacje przez niego prowadzone tak rozeźliły Niemców, że gdy w końcu go aresztowali, skazali go na śmierć. Jak myślicie, udało im się wyrok wykonać?Po samodzielnej ucieczce z więzienia Gestapo udał się do Szwecji, gdzie kontynuował walkę z Niemcami aż do końca wojny.Po wojnie, już jako starszy pan, udał się do Ameryki, gdzie ponownie się ożenił z jedną ze współwłaścicielek Cosmopolitana (facet się nie rozdrabniał).Dodatkowo, już w Ameryce, wziął udział w teleturnieju „64 thousand dollar question” (takich wczesnych Milionerach). I oczywiście go wygrał, stając się piątą w historii osobą, która odpowiedziała na wszystkie pytania.Napisał jeszcze jeden bestseller, i trzy dni po jego wydaniu, w wieku 71 lat, zmarł.Do tego miał ponad 2 metry wzrostu i miał epicką brodę.A wy co? Dalej wpierdalacie jarmuż i marynowany topinambur?
Kiedy z niecierpliwością czekasz, żeby zobaczyć swoją wybrankę w białej sukni w dniu waszego ślubu – Taki kumpel to skarb!
Facetom do szczęścia potrzebna jest tylko jedna rzecz - super fort –
0:33
Czwartoklasista codziennie trenuje, by być przewodnikiem dla niewidomego dziewięcioklasisty – 15 Latek Paul Scott jest od urodzenia niewidomy, jednak jego wielką miłością są  biegi przełajowe. W trakcie startów biegnie zawsze z przewodnikiem, którym jest jego przyjaciel 11 letni Rebel Heys. Rebel jest "oczami" Paula na trasie prowadząc go za pomocą krótkiej liny, którą są obaj złączeni. Rebel trenuje ciężko codziennie po to, aby móc jak równy z równym współzawodniczyć na trasie ze starszymi o prawie 5 lat dzieciakami, z którymi biega niewidomy Paul. Niesamowity dzieciak, który nie chce zawieść swego niewidomego przyjaciela wskakuje na szczyty swoich możliwości po to, aby Paul mógł poczuć się równy i sprawny jak jego 15 letni rówieśnicy..."Robię to dla Paula!" mówi zawsze zapytany jak mu się udaje tak ciężko pracować nad sobą. Dla mnie to jest właśnie prawdziwe BOHATERSTWO!!! 15 Latek Paul Scott jest od urodzenia niewidomy, jednak jego wielką miłością są  biegi przełajowe. W trakcie startów biegnie zawsze z przewodnikiem, którym jest jego przyjaciel 11 letni Rebel Heys. Rebel jest "oczami" Paula na trasie prowadząc go za pomocą krótkiej liny, którą są obaj złączeni. Rebel trenuje ciężko codziennie po to, aby móc jak równy z równym współzawodniczyć na trasie ze starszymi o prawie 5 lat dzieciakami, z którymi biega niewidomy Paul. Niesamowity dzieciak, który nie chce zawieść swego niewidomego przyjaciela wskakuje na szczyty swoich możliwości po to, aby Paul mógł poczuć się równy i sprawny jak jego 15 letni rówieśnicy... "Robię to dla Paula!" mówi zawsze zapytany jak mu się udaje tak ciężko pracować nad sobą. Dla mnie to jest właśnie prawdziwe BOHATERSTWO!!!
Czy wiesz, że Twój pies oprócz dotrzymania Ci towarzystwa, przyszedł z misją duchową, aby wspierać Cię w najtrudniejszych chwilach w Twoim życiu? – Psy to stworzenia, które dają się ponieść miłością, miłością i opieką. Są uczciwe, lojalne i wierne. Tak, to zwierzęta, ale mają sposób, żeby zasłużyli na tytuł ′′ Najlepszy przyjaciel człowieka ". Więc możesz również uwierzyć, że pieski mogą być aniołami, które są wśród nas ze specjalną misją dla ludzkości.Psy są terapeutami emocjonalnymi, nigdy nie wahałyby się zbliżyć się do Ciebie i dać Ci dobry język i towarzyszyć Ci, jeśli czujesz się smutny lub zniechęcony. Twoja misja może być dedykowana jednej osobie lub całej kolektywowi. Wiele psów wykonuje niesamowite prace z jedną osobą lub może uderzyć całą grupę ludzi, takich jak rodzina. Psie zwierzak w rodzinie staje się nierozłącznym przyjacielem, ale za tą przyjaźnią kryją się sekrety.Są obrońcami energetycznymiPsy są aniołami ochronnymi
Gołąb pocztowy o imieniu Cher Ami (drogi przyjaciel), uratował życie 194 żołnierzy, gdy pod ostrzałem wroga, bez nogi i oka dostarczył ważną informację. Gołąb jest odznaczony Francuskim Krzyżem Wojennym –

Przykre, ale prawdziwe:

 –  Kilka słów o sąsiedzkich relacjach w dzisiejszych czasach.Wychowałam się w bloku, gdzie sąsiad = przyjaciel.Odwiedzaliśmy się kilka razy w tygodniu, robiliśmy sąsiedzkie imprezy, jako dziecko często bawiłam się z innymi dzieciakami w piaskownicy lub w naszych mieszkaniach. Do tej pory mam paczkę przyjaciółek z klatki, z którymi zawsze spotykam się, gdy jestem w rodzinnym mieście.Moi rodzice często pilnowali dzieci innych sąsiadów, a w zamian za to my mieliśmy zapewnioną opiekę dla naszego kota, kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje. Gdy trzeba było zrobić gdzieś remont, nie wynajmowało się do tego ekipy, tylko prosiło się sąsiadów o pomoc. Zdarzało się, że moi rodzice pracowali do późna, więc niektórzy sąsiedzi z własnej woli zapraszali mnie i mojego brata na obiad.Czysta, sąsiedzka życzliwość.Uważałam, że takie relacje to coś normalnego. Przez całe studia w mieszkałam w akademiku, gdzie panowała podobna atmosfera - wiadomo, jak to w mieszkaniach studenckich bywa.Po studiach znalazłam pracę i przeprowadziłam się do mieszkania na nowo wybudowanym osiedlu. Dobrze pamiętam ten dzień - była sobota, południe. Gdy tylko się rozpakowałam, postanowiłam przywitać się z sąsiadami.Połowa nie otworzyła mi w ogóle drzwi, chociaż wewnątrz mieszkania słyszałam dialogi w stylu "Kto to? Nie wiem, jakaś typiara, nie znam. To nie otwieraj". Kilka osób przez drzwi spytało "kto tam?", a gdy odpowiadałam, że jestem nową sąsiadką i przyszłam się przywitać, słyszałam tylko "proszę stąd odejść, nie mam czasu".Byli też tacy, którzy otwierali drzwi, ale słysząc, kim jestem, machnęli dłonią, mówiąc, żebym nie zawracała im głowy. Jeden starszy pan spytał "Aa, to pani się tak łomotała na klatce? Mam nadzieję, że to już koniec, zagłuszała mi pani serial". Jakaś kobieta nakrzyczała na mnie, bo dzwonek do drzwi obudził jej dziecko.Tylko w jednym mieszkaniu trafiłam na miłą parę studentów, z którymi od razu umówiłam się na piwo i przy okazji dowiedziałam się, że podziwiają mnie za chęć zapoznawania się z innymi sąsiadami, bo w tym bloku mieszkają, cytuję "dziwni ludzie".Byłam, delikatnie mówiąc, zszokowana, ale oczywiście, zaczęłam szukać winy w sobie - była sobota, tłumaczyłam sobie, że sąsiedzi pewnie odpoczywają po ciężkim tygodniu, a tu przychodzi obca baba i zawraca im głowę. Pomyślałam, że na razie dam im trochę czasu i na zacieśnianie sąsiedzkich więzi przyjdzie jeszcze pora.W ciągu kolejnego tygodnia przekonałam się, że moi sąsiedzi nie znają słowa "dzień dobry". Parę razy zamknięto mi drzwi na klatkę przed nosem. Kiedy w windzie pies jednego z sąsiadów zaczął mnie zaczepiać i wyciągnęłam do niego rękę (może nie powinnam, bo niektóre psy tego nie lubią, ale ten wydawał się wyjątkowo towarzyski), jego opiekun burknął do mnie coś w stylu "niech trzyma pani ręce przy sobie".Raz nie było mnie w domu, a akurat nadkręcił się kurier i chciał zostawić paczkę u sąsiadki - po rozmowie na infolinii dowiedziałam się, że sąsiadka powiedziała, że może przesyłkę przyjąć, ale wyrzuci ją do śmieci. Szczęśliwie kurier przyjechał kolejnego dnia, kiedy byłam w domu.Z głębokim rozczarowaniem uznałam, że nie ma co robić drugiego podejścia do lepszego zapoznania się z moimi sąsiadami. Ale kiedy chciałam zrobić parapetówkę, pomyślałam, że rozsądnie byłoby ich chociaż o tym poinformować. Tym, którzy mieszkają najbliżej mnie, zostawiłam w skrzynce na listy słodką przekąskę i karteczkę z informacją, że tego dnia i o tej godzinie zapraszam ich na małą imprezę, a jeśli jednak wolą zostać u siebie, to, oczywiście rozumiem i postaram się, by było w miarę cicho.Na parapetówce pojawili się jedynie wspomniani wcześniej studenci oraz piątka moich znajomych. Była godzina dwudziesta, muzyka grała głośno, ale nie na tyle głośno, by komuś przeszkadzać (nawet na klatce nie było jej słychać). Zdążyliśmy może wypić po łyku piwa, kiedy do mieszkania zapukała... policja.Co się okazało? Sąsiedzi donieśli, że jest hałas, a na prośbę o ściszenie muzyki, ja i moi znajomi zaczęliśmy grozić im przemocą. Do tego para studentów, która mieszka w tym bloku to dilerzy narkotyków i na pewno wszyscy jesteśmy naćpani.Sądziłam przez chwilę, że jestem w ukrytej kamerze.Policjanci, na szczęście, okazali się dość wyrozumiali i skończyło się na pouczeniu. Kontynuowaliśmy imprezę, ale już w zepsutym humorze.W ciągu kolejnych miesięcy bałam się wyjść w ogóle z domu lub do niego wracać w obawie, że trafię na klatce lub w windzie na któregoś z sąsiadów. Częściej niż "dzień dobry" słyszałam jakieś niemiłe uwagi, niepotrzebne zaczepki.Dwa dni po parapetówce, gdy niosłam w przezroczystej reklamówce zakupy, w tym butelkę wina, jedna sąsiadka spytała "Co, znowu imprezka? Znowu będzie trzeba po policję dzwonić?" Nie odpowiedziałam.Zdaję sobie sprawę z tego, że czasy się zmieniły i dzisiaj każdy jest skupiony bardziej na sobie, ma swoich znajomych i nie szuka przyjaźni wśród sąsiadów. Być może uznacie, że narzucałam się swoim sąsiadom, ale naprawdę nie rozumiem, skąd w nich tyle jadu i pogardy dla drugiego człowieka.Blok, w którym się wychowałam, a ten, w którym mieszkam obecnie to dwa zupełnie różne światy i muszę wam powiedzieć, że jestem mocno przygnębiona, kiedy po pobycie w moich rodzinnych stronach wracam to szarej rzeczywistości.Naprawdę, tu już nie chodzi o to, że ktoś mi nie odpowie na "dzień dobry" czy zbeszta za głaskanie jego psa - chodzi o zwyczajny szacunek do drugiej osoby i nie uprzykrzanie sobie życia.
Prawdziwi przyjaciele mówiądobre rzeczy za twoimi plecami,a złe rzeczy prosto w twarz –
archiwum – powód
Jak opowiada córka chorego, ich czworonożny przyjaciel co wieczór wracał do domu, a nad ranem ponownie wracał na dyżur. –

Jak wyglądają randki w różnych krajach świata (11 obrazków)

Źródło: thisisinsider.com
Niewidomy i jego przyjaciel na meczu ich ulubionej drużyny - aż łza się w oku kręci –
0:34
To szczęście mieć takiego przyjaciela. Ryan Hoyle wygrał na loterii 58 milionów funtów i zaprosił swoich najlepszych przyjaciół na weekend w Dubaju, gdzie bawili się w ekskluzywnych apartamentach i popijali szampany warte ok 10 000 zł i niewiele tańszą wódkę –
Widzisz, nikogo to nie obchodzi. Mówienie o swoich problemach to podstawa zdrowia psychicznego i jako twój przyjaciel chcę, żebyś wiedział, że cię wspieram i zależy mi na tobie –
archiwum – powód

Rezydent

Rezydent – Rezydent - dawne znaczenie: „ubogi krewny, przyjaciel lub wysłużony oficjalista mieszkający stale na dworze szlacheckim i będący na utrzymaniu gospodarza
Niezwykły strażnik żołnierskiego losu – Kiedy służyłem w Afganistanie, dostawaliśmy paczki w ramach programu w stylu "Adoptuj żołnierza". Chodziło o to, że w ramach programu różne rodziny mogły wysyłać paczki do żołnierzy stacjonujących na misjach zagranicznych. Też dostałem taką i zawierała standardowe rzeczy, mokre chusteczki, ciastka, masło orzechowe, ojciec dorzucił nawet papierosy. Była też suszona wołowina. Ale podczas przeglądania paczki znalazłem też coś dziwnego- małą pluszową rybkę z wiadomością od 7-latki:"Drogi Żołnierzu, mam nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze. Szkoda, że nie mogłeś spędzić świąt z rodziną. To mój przyjaciel Chester. Chester chroni mnie przed potworami. Tobie się pewnie bardziej przyda niż mnie. Mam nadzieję, że będzie cię chronił przed potworami. Dbaj o niego"Bądź pewna, że zawsze nosiłem tego gościa w kieszeni, kiedy wychodziliśmy na patrol Kiedy służyłem w Afganistanie, dostawaliśmy paczki w ramach programu w stylu "Adoptuj żołnierza". Chodziło o to, że w ramach programu różne rodziny mogły wysyłać paczki do żołnierzy stacjonujących na misjach zagranicznych. Też dostałem taką i zawierała standardowe rzeczy, mokre chusteczki, ciastka, masło orzechowe, ojciec dorzucił nawet papierosy. Była też suszona wołowina. Ale podczas przeglądania paczki znalazłem też coś dziwnego- małą pluszową rybkę z wiadomością od 7-latki:"Drogi Żołnierzu, mam nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze. Szkoda, że nie mogłeś spędzić świąt z rodziną. To mój przyjaciel Chester. Chester chroni mnie przed potworami. Tobie się pewnie bardziej przyda niż mnie. Mam nadzieję, że będzie cię chronił przed potworami. Dbaj o niego"Bądź pewna, że zawsze nosiłem tego gościa w kieszeni, kiedy wychodziliśmy na patrol