Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 2279 takich demotywatorów

 –
Władze medyczne Katalonii ogłosiły we wtorek, że w trakcie marcowego koncertu w Barcelonie, w którym wzięło udział 5 tys. osób, nie doszło do masowych zakażeń koronawirusem wśród uczestników. – Liczba potwierdzonych przypadków zachorowań była na tyle mała, że uznano organizowanie tego typu imprez za bezpieczne.Jak przekazuje PAP, podczas wtorkowej konferencji przedstawiciele szpitala Germans Trias i Pujol w Badalonie wyjaśnili, że koncert dowiódł, iż imprezy te są bezpieczne nawet wtedy, kiedy niezachowywany jest dystans społeczny między uczestnikami.Koncert grupy Love of Lesbian zorganizowany w barcelońskim Pałacu Sant Jordi z udziałem 5000 osób nie stał się imprezą o dużej liczbie zakażeń. Zanotowaliśmy jedynie sześć infekcji w okresie 14 dni po tym wydarzeniu - powiedział Josep Maria Llibre, lekarz szpitala w Badalonie.
 –
 –  1. Dzieciństwo 2. Wracasz nad ranem pijany z imprezy i jesteś w szoku, że jacyś debile wyszli pobiegać o tej porze 3. Idziesz z samego rana pobiegać i jesteś w szoku, że jacyś debile wracają o tej porze pijani z imprezy 4. Śmierć
 –  -PLNEWSPolsatNews.pl@PolsatNewsPL"Czołowy koronasceptyk"Norwegii zmarł z powoduzakażenia Covid-19 po tym, jakzorganizował w swoim domunielegalną imprezę. Zasłynął zrozpowszechniania fałszywychinformacji dotyczących pandemii,a także wyborów w USA#koronawirusZmarł "czołowy koronasceptyk" Norwegii.Organizował nielegalne imprezy
archiwum
Węgry wprowadzają segregację szczepionkową (apartheid) – Po zaszczepieniu czterech milionów osób, co moim zdaniem nastąpi w środę-czwartek w przyszłym tygodniu, otworzymy szeroki wachlarz usług dla osób, która mają zaświadczenie o ochronie (przed koronawirusem poprzez szczepienie lub przebycie COVID-19) - powiedział Orban.Wśród miejsc, które będzie można odwiedzić z zaświadczeniem, są teatry, imprezy taneczne i muzyczne, cyrki, kina, siłownie, pływalnie, kąpieliska publiczne, lodowiska, ogrody zoologiczne, wesołe miasteczka, muzea, biblioteki, a także imprezy sportowe. Będzie też można otworzyć dla osób z zaświadczeniem hotele i sale restauracji oraz kawiarń.
W Hiszpanii służby medyczne wyraziły zgodę na testowe nocne imprezy bez zachowania dystansu społecznego – Testowe imprezy mają mieć miejsce w Katalonii, niedaleko Barcelony. Według zapowiedzi organizatorów w imprezach ma uczestniczyć między 400 a 500 osób. Wzięcie udziau w wydarzeniach ma być poprzedzone testem na COVID-19 u każdego uczestnika, mierzeniem temperatury. W imprezie będzie można uczestniczyć pod warunkiem założenia maski ochronnej, ale nie będzie konieczne utrzymywanie dystansu od innych uczestników zabawy
 –
archiwum – powód
Nastolatkowie urządzili sobie imprezę. Niestety, ktoś zaprosił osobę, która jest synalkiem radnej PiSu. Dzieciaki śpiewały głupie piosenki i spaliły plakat Dudy. Chłopak wszytko opowiedział rodzicielce, a ta z kolei od razu pobiegła do prokuratury – Trzech nastolatków stanęło przed sądem. Grozi im do 3 lat wiezienia. Pierwsza zasada imprezy: nie każdy powinien być na nią zaproszony!
W uroczystości wzięło udział 14 osób, czyli o cztery więcej niż dopuszczają obostrzenia –
 –
Pojawił się patent na tryb w smartfonie, którego każdy z nas potrzebował przynajmniej raz – Znacie te sytuacje w życiu, kiedy w trakcie solidnie zakrapianej imprezy przychodzi wam nagle do głowy, aby wyznać komuś miłość, odezwać się do byłej/byłego lub po prostu napisać jakieś bzdury do kogoś, kogo ledwo znasz? W takich sytuacjach przydałoby się coś, co zablokowałoby możliwość wysyłania SMS-ów po pijaku. W Chinach pojawił się ciekawy patent na tryb, który w teorii mógłby rozwiązać ten problem. Po włączeniu tego trybu dostęp do niektórych aplikacji byłby znacznie ograniczony, a w przypadku innych całkowicie niemożliwy. Tryb miałby pozostać włączony tak długo, aż użytkownik nie udowodniłby w jakiś sposób swojej trzeźwości (na przykład poprzez rozwiązanie prostej zagadki). Dodatkowo tryb miałby znacznie upraszczać interfejs smartfona (sprawiać, że przyciski będą większe, niektóre aplikacje niedostępne, a zużycie baterii znacznie obniżone)

5-letni nieuleczalnie chory pies o imieniu Bumble spędza swoje ostatnie miesiące robiąc to co uwielbia - wyprawiając imprezy, strojąc się w eleganckie stroje, chodząc na plaże, czy jedząc ulubione smakołyki. Bumble i tak żyje dużo dłużej niż weterynarze przepowiadali

 –
W Tadżykistanie jest zakaz publicznego obchodzenia urodzin. Tłumaczy się to tym, że ludzie wydają za dużo na imprezy urodzinowe – Doprowadziło to raz do sytuacji, że w sierpniu 2015 r. Isajew Amirbek został ukarany grzywną o wartości 4000 somoni (wtedy około 2400 złotych) za... udostępnienie zdjęcia ciasta na Facebooku
 –  Krzysztof SkibaĄąJ Wczoraj o 11:31 *Marcin Najman - bokser kabaretowy, namawiamnie na kupno żółtej kurtki. Ostatnio chodził wsłynnej niebieskiej, która została wylicytowanana rzecz WOŚP. Może ta żółta też będziesłynna?Marcin to fajny chłopak, w swej karierze dostałjuż tyle ciosów w głowę, że może być ekspertemw TVP Info. Wczoraj odbył się roast Najmanaczyli pojedynek na żarty. W celu zwiększeniaoglądalności zaproszono same zera i ludzi ointeligencji ameby. Sporym wysiłkiem wszystkichuczestników imprezy udało się osiągnąć poziomponiżej wiadra gnoju.Marcin ponownie zaliczył psychiczny nokaut, aleuznał to za zwycięstwo. Obecnie jegopromotorzy szukają mu godnych przeciwnikówna tinderze. W najbliższym czasie będzie walczyłz taksówkarzem, dwoma kolejarzami i sędzią zTrybunału Przyłębskiej. y
Może Krystyna tylko przy przy odśnieżaniu parkingu musiała dorabiać –  Neo-Nówka @kabaretNeoNowka • 9 g. (.^c ,p),4 Dobrze, że wszyscy przestrzegamy obostrzeń 4" Cmentarze- Jarosław K. Narty- Jadwiga E. Imprezy- Tadeusz o.R. Restauracje- Kamil B. Szczepionki- Zbigniew G. (K.J. też) Hotele - Krystyna P. A my wszyscy grzecznie czekamy, aż nam pozwolą nie tylko skorzystać, ale pracować a #hipokryzja
Źródło: tw /kabaretNeoNowka
Oglądając konferencję Pana Morawieckiego, można odnieść wrażenie, że tylko jeszcze fitness i gastronomia pozostały do odmrożenia – Przypominam rządzącym, że nadal jest zakaz zgromadzeń, a co za tym idzie nie można organizować: targów, eventów, konferencji, koncertów, warsztatów, bali, ślubów i innych wszelkich imprez.Nadal zamknięte są sale zabaw, sale bankietowe, hale targowe, puby, kluby i dyskoteki, kręgielnie i inne miejsca rozrywki.Nadal jest w cholerę branż, które nie mają możliwości zarabiania
Jurek Owsiak jak zwykle się nie poddał i przy okazji uszczypnął w nos TVP: – "Niestety telewizja publiczna, która to razem z nami wymyśliła 29 lat temu, zrezygnowała z nas przed pięcioma laty. Szkoda. Myślę, że kiedyś tam wrócimy i będziemy razem to robili. Telewizja publiczna dzisiaj pozwala sobie na bzdurne gadanie o finale, wasza sprawa. Możecie to interpretować jak chcecie i możecie sobie mówić, co chcecie, bo już wymazywaliście nasze serduszko, więc tam jest zgoda na tego rodzaju działania. Żebyście się nie wiem jak napinali, żebyście nie wiem ile pary chcieli dać w gwizdek, nigdy nie zrobicie tak pięknego studia, tak szczerej, pięknej imprezy, spotkania. Nawet gdybyście mieli dziesięć razy więcej pieniędzy, to i tak je wydacie źle, bo zrobicie to po swojemu, czyli po prostu szablonowo, nijako, w sposób napuszony"

Przykre, ale prawdziwe:

 –  Kilka słów o sąsiedzkich relacjach w dzisiejszych czasach.Wychowałam się w bloku, gdzie sąsiad = przyjaciel.Odwiedzaliśmy się kilka razy w tygodniu, robiliśmy sąsiedzkie imprezy, jako dziecko często bawiłam się z innymi dzieciakami w piaskownicy lub w naszych mieszkaniach. Do tej pory mam paczkę przyjaciółek z klatki, z którymi zawsze spotykam się, gdy jestem w rodzinnym mieście.Moi rodzice często pilnowali dzieci innych sąsiadów, a w zamian za to my mieliśmy zapewnioną opiekę dla naszego kota, kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje. Gdy trzeba było zrobić gdzieś remont, nie wynajmowało się do tego ekipy, tylko prosiło się sąsiadów o pomoc. Zdarzało się, że moi rodzice pracowali do późna, więc niektórzy sąsiedzi z własnej woli zapraszali mnie i mojego brata na obiad.Czysta, sąsiedzka życzliwość.Uważałam, że takie relacje to coś normalnego. Przez całe studia w mieszkałam w akademiku, gdzie panowała podobna atmosfera - wiadomo, jak to w mieszkaniach studenckich bywa.Po studiach znalazłam pracę i przeprowadziłam się do mieszkania na nowo wybudowanym osiedlu. Dobrze pamiętam ten dzień - była sobota, południe. Gdy tylko się rozpakowałam, postanowiłam przywitać się z sąsiadami.Połowa nie otworzyła mi w ogóle drzwi, chociaż wewnątrz mieszkania słyszałam dialogi w stylu "Kto to? Nie wiem, jakaś typiara, nie znam. To nie otwieraj". Kilka osób przez drzwi spytało "kto tam?", a gdy odpowiadałam, że jestem nową sąsiadką i przyszłam się przywitać, słyszałam tylko "proszę stąd odejść, nie mam czasu".Byli też tacy, którzy otwierali drzwi, ale słysząc, kim jestem, machnęli dłonią, mówiąc, żebym nie zawracała im głowy. Jeden starszy pan spytał "Aa, to pani się tak łomotała na klatce? Mam nadzieję, że to już koniec, zagłuszała mi pani serial". Jakaś kobieta nakrzyczała na mnie, bo dzwonek do drzwi obudził jej dziecko.Tylko w jednym mieszkaniu trafiłam na miłą parę studentów, z którymi od razu umówiłam się na piwo i przy okazji dowiedziałam się, że podziwiają mnie za chęć zapoznawania się z innymi sąsiadami, bo w tym bloku mieszkają, cytuję "dziwni ludzie".Byłam, delikatnie mówiąc, zszokowana, ale oczywiście, zaczęłam szukać winy w sobie - była sobota, tłumaczyłam sobie, że sąsiedzi pewnie odpoczywają po ciężkim tygodniu, a tu przychodzi obca baba i zawraca im głowę. Pomyślałam, że na razie dam im trochę czasu i na zacieśnianie sąsiedzkich więzi przyjdzie jeszcze pora.W ciągu kolejnego tygodnia przekonałam się, że moi sąsiedzi nie znają słowa "dzień dobry". Parę razy zamknięto mi drzwi na klatkę przed nosem. Kiedy w windzie pies jednego z sąsiadów zaczął mnie zaczepiać i wyciągnęłam do niego rękę (może nie powinnam, bo niektóre psy tego nie lubią, ale ten wydawał się wyjątkowo towarzyski), jego opiekun burknął do mnie coś w stylu "niech trzyma pani ręce przy sobie".Raz nie było mnie w domu, a akurat nadkręcił się kurier i chciał zostawić paczkę u sąsiadki - po rozmowie na infolinii dowiedziałam się, że sąsiadka powiedziała, że może przesyłkę przyjąć, ale wyrzuci ją do śmieci. Szczęśliwie kurier przyjechał kolejnego dnia, kiedy byłam w domu.Z głębokim rozczarowaniem uznałam, że nie ma co robić drugiego podejścia do lepszego zapoznania się z moimi sąsiadami. Ale kiedy chciałam zrobić parapetówkę, pomyślałam, że rozsądnie byłoby ich chociaż o tym poinformować. Tym, którzy mieszkają najbliżej mnie, zostawiłam w skrzynce na listy słodką przekąskę i karteczkę z informacją, że tego dnia i o tej godzinie zapraszam ich na małą imprezę, a jeśli jednak wolą zostać u siebie, to, oczywiście rozumiem i postaram się, by było w miarę cicho.Na parapetówce pojawili się jedynie wspomniani wcześniej studenci oraz piątka moich znajomych. Była godzina dwudziesta, muzyka grała głośno, ale nie na tyle głośno, by komuś przeszkadzać (nawet na klatce nie było jej słychać). Zdążyliśmy może wypić po łyku piwa, kiedy do mieszkania zapukała... policja.Co się okazało? Sąsiedzi donieśli, że jest hałas, a na prośbę o ściszenie muzyki, ja i moi znajomi zaczęliśmy grozić im przemocą. Do tego para studentów, która mieszka w tym bloku to dilerzy narkotyków i na pewno wszyscy jesteśmy naćpani.Sądziłam przez chwilę, że jestem w ukrytej kamerze.Policjanci, na szczęście, okazali się dość wyrozumiali i skończyło się na pouczeniu. Kontynuowaliśmy imprezę, ale już w zepsutym humorze.W ciągu kolejnych miesięcy bałam się wyjść w ogóle z domu lub do niego wracać w obawie, że trafię na klatce lub w windzie na któregoś z sąsiadów. Częściej niż "dzień dobry" słyszałam jakieś niemiłe uwagi, niepotrzebne zaczepki.Dwa dni po parapetówce, gdy niosłam w przezroczystej reklamówce zakupy, w tym butelkę wina, jedna sąsiadka spytała "Co, znowu imprezka? Znowu będzie trzeba po policję dzwonić?" Nie odpowiedziałam.Zdaję sobie sprawę z tego, że czasy się zmieniły i dzisiaj każdy jest skupiony bardziej na sobie, ma swoich znajomych i nie szuka przyjaźni wśród sąsiadów. Być może uznacie, że narzucałam się swoim sąsiadom, ale naprawdę nie rozumiem, skąd w nich tyle jadu i pogardy dla drugiego człowieka.Blok, w którym się wychowałam, a ten, w którym mieszkam obecnie to dwa zupełnie różne światy i muszę wam powiedzieć, że jestem mocno przygnębiona, kiedy po pobycie w moich rodzinnych stronach wracam to szarej rzeczywistości.Naprawdę, tu już nie chodzi o to, że ktoś mi nie odpowie na "dzień dobry" czy zbeszta za głaskanie jego psa - chodzi o zwyczajny szacunek do drugiej osoby i nie uprzykrzanie sobie życia.
Właściciel klubu z Gdańska postanowił obejść obostrzenia, wzorując się na TVP – Zamierza organizować imprezy, na które będzie wpuszczał statystów, z którymi podpisze umowy o dzieło, a impreza będzie transmitowana w internecie tak jak "Sylwester z TVP"