Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

poczekalnia

Sekret długowieczności? Żadne tam witaminy czy ćwiczenia. Trzeba kamienicę w Warszawie kupić. Ci, co kupili, to po 130 lat żyli

Sekret długowieczności? Żadne tam witaminy czy ćwiczenia. Trzeba kamienicę w Warszawie kupić.Ci, co kupili, to po 130 lat żyli –
poczekalnia

Tymczasem na Bródnie...

Tymczasem na Bródnie... –
0:29
poczekalnia

Polityczne bareizmy

 –

Gdyby Tadeusz Sznuk prowadził tę debatę, to po dwóch rundach by wszyscy odpadli

Gdyby Tadeusz Sznuk prowadził tę debatę, to po dwóch rundach by wszyscy odpadli –  Debata warszawska Na żywo Nerka podejrzanego usłyszała zarzuty zacierania śladów
archiwum

Trochę politycznie...

Trochę politycznie... –

"Grodzenie się to rzecz naturalna", jak stwierdziła spółdzielnia

"Grodzenie się to rzecz naturalna", jak stwierdziła spółdzielnia – W środku Warszawy, na rogu Żelaznej i Twardej, na środku chodnika, stanął płot z metalowej siatki, którą producent reklamuje hasłem: "Cenisz swoją prywatność i denerwuje Cię fakt, że twoja działka łączy się z posesją sąsiada? Koniecznie odgrodź ją za pomocą panelu ogrodzeniowego".Właścicielem działki jest Spółdzielnia Mieszkaniowa "Starówka". Dlaczego ogrodziła działkę? Rzeczniczka spółdzielni Małgorzata Gierwazik powiedziała  Gazecie Wyborczej:Jak to dlaczego? Inni też tak robią, taki jest zwyczaj. Ogrodzeń jest w mieście dużo.A co z mieszkańcami, którzy muszą nadrabiać drogi do celu?Ten teren należy do nas. To naturalne, że jak coś się kupi, to się to wygradza.Rzeczniczka tłumaczy też, że obok działa sklep monopolowy i w związku z tym, mieli na tej działce "problem z bezdomnymi"
archiwum

Martwe ptaki spadają z nieba

Martwe ptaki spadają z nieba – Kilkadziesiąt kawek nie żyje, a kilkanaście walczy o życie. Ktoś zatruł zwierzęta.Zatrute ptaki znaleziono na warszawskim Służewiu. Prawdopodobnie dolano im środek chemiczny do miski z wodą."Człowiek to najgorsza bestia stąpająca po Ziemi...""Dochodzimy do totalnego upodlania. Zrobił to z ptakami, to za chwilę zrobi to z ludźmi..."

Warszawa, Plac Zawiszy. XXI wiek, środek Europy

Warszawa, Plac Zawiszy.XXI wiek, środek Europy –  Uzdrawianie chorychWskrzeszanie umarłychWypędzanie demonówZA DARMO!
archiwum

Gdy weszła do domu, zastała narzeczonego w łóżku z kucharką. Dziś wie, że to wszystko jej wina

Gdy weszła do domu, zastała narzeczonego w łóżku z kucharką.Dziś wie, że to wszystko jej wina – Historii takich jak ta jest wiele, ale być może niektórzy się opamiętają i zaczną doceniać to co mają i zrozumieją,  że dobra materialne, nigdy nie zastąpią szczerej relacji z drugim człowiekiem."Nie chcę dzielić się swoimi zdjęciami, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Musicie jednak wierzyć mi na słowo, że jestem zadbaną 40-latką, która nigdy nie narzekała na brak powodzenia. Lubiłam otaczać się luksusowymi rzeczami i mężczyznami, którzy byli tak samo pewni siebie jak ja. Jednak zacznijmy od początku…Do Warszawy przeprowadziłam się tuż po studiach. Nie wyobrażałam sobie, że pani adwokat z taką aparycją będzie mieszkać w małym miasteczku – wiedziałam, że muszę to zmienić, nie czekając na okazję. Moja mama trochę wtedy chorowała, narzekała na ból brzucha, ale zawsze uważałam, że jest hipochondryczką, dlatego nie zwracałam uwagi na jej płacz, gdy pakowałam ostatnie bagaże do auta. Ojca nigdy nie poznałam i może dlatego nie potrafiłam nigdy stworzyć relacji z mężczyzną, opartej na czułości i zaufaniu.Warszawa przyjęła mnie dość łaskawie, bo już po miesiącu mieszkania kątem u koleżanki z roku, znalazłam idealną pracę dla mnie i mogłam wyprowadzić się do miejsca, które w miarę odpowiadało moim oczekiwaniom. Oczywiście w przyszłości widziałam się w luksusowym apartamencie, ale na razie musiałam ‚przemęczyć się’ w skromnym M-3 w centrum miasta. Szybko zaczęłam odnosić sukcesy, ale nie ukrywam, że moja kariera opierała się na zagrywkach nie do końca fair. Życie mijało mi na ciągłej pracy. Nie spotykałam się z żadnym mężczyzną, nie licząc jednodniowych randek z facetami poznanymi w prestiżowych klubach.Nie myślcie sobie, że byłam aż tak bezduszna – chciałam mieć faceta na stałe, ale żaden nawet w połowie nie spełniał moich oczekiwań. Gdy przekroczyłam 35 lat, zdałam sobie sprawę, że nie spotkam mężczyzny, który będzie mi odpowiadać. Dlaczego? Bo miałam swoje wymagania. Przede wszystkim nie mógłby być to ktoś, kto zarabia mniej ode mnie. Musiałby dobrze wyglądać, umieć się zachować, znać wpływowych ludzi i lubić ‚bywanie’ na salonach jak ja. Gdy straciłam wszelkie nadzieje, wtedy na mojej drodze pojawił się ON. Wydawało się, że idealny kandydat dla mnie. Bogaty z domu, ale i posiadający dryg do interesów. Do tego nie był Polakiem, co w tamtym czasie było dla mnie wyjątkowo atrakcyjne. Paul szybko się we mnie zakochał i już po pół roku na moim palcu widniał pierścionek zaręczynowy. Momentalnie zaczęłam snuć plany odnośnie wesela i szukać idealnego na tę okazję miejsca. Nie zdecydowałam się na Polskę, ponieważ uznałam, że to może być zbyt pospolite. Wybrałam Grecję i pełen klasy pięciogwiazdkowy hotel. Miałam tylko problem z moją rodziną. Kogo niby miałabym z niej zaprosić? Siostry nie lubiłam, bo w wieku 23 lat wyszła za mąż za miłość z liceum. Szybko wpadli i lada moment stała się matką trójki dzieci. Nie znała żadnego języka, a jej Witek zachowywał się jak ostatni buc. Reszta rodziny także pozostawiała wiele do życzenia, dlatego w drodze wyjątku zaprosić chciałam tylko matkę.Spakowałam się na weekend i pojechałam do wioski pod Wrocław, aby odwiedzić matkę i zawieźć jej zaproszenie. Wybrałam się bez Paula, bo jeszcze odwołałby zaręczyny, gdyby zobaczył te skromne dwa pokoje z kuchnią. Długo nie byłam w rodzinnym domu, dlatego zdziwiłam się, gdy drzwi otworzyła mi moja matka, ale wyglądająca jak ktoś zupełnie inny. Od progu rzuciłam jej: „Ty zawsze nie umiałaś o siebie zadbać i dlatego byłaś sama”. Ona spojrzała na mnie zaszklonymi oczami i powiedziała: „Córeczko… Ja umieram”. Stanęłam jak wryta. Nie umiałam zachować się w tej sytuacji. Nie wiedziałam, co zrobić… Te uczucia były mi tak dalekie. Oczywiście zostawiłam jej 5 tysięcy złotych, ale wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i zdecydowałam, że wrócę do Warszawy. W czasie drogi w głowie miałam masę myśli. Moja matka chorowała od ponad roku na raka jajników, a ja nie odbierałam od niej telefonów lub krótko ją spławiałam. Nie miała nawet szansy na to, aby się zwierzyć, poradzić i poczuć wsparcie. Czułam się źle i to pierwszy raz w życiu. Płakałam… Też pierwszy raz.Chciałam bardzo wrócić do mamy, ale musiałam to wszystko przemyśleć u siebie w domu przez kilka dni. Czułam się jak dziecko, które zabłądziło we mgle. Te emocje były dla mnie zupełnie nowe. Podjechałam pod dom, weszłam do holu, ale z sypialni dobiegły odgłosy. Powoli otworzyłam drzwi i zobaczyłam MOJEGO Paula w łóżku z naszą kucharką… Z kobietą, która wygląda na 50 lat, mimo że jest młodsza ode mnie. Z kobietą, która ma nieślubne dziecko i żadnych skończonych studiów. Jednak nie wpadłam w szał. Kazałam jej się ubrać i wyjść a mojego narzeczonego zaprosiłam na rozmowę do gabinetu. Długo tłumaczył swoje zachowanie. Usłyszałam wtedy, że brakowało mu kobiety, która dostrzeże w nim mężczyznę, która da mu ciepło, miłość i poczucie, że to jest najważniejsze na świecie. Oświadczył, że miał mi to wszystko powiedzieć, ponieważ razem z Karoliną planują przyszłość. Przyjęłam to spokojnie. Nie wpadłam w szał. Oddałam mu pierścionek. Zadzwoniłam do wspólnika, że biorę pierwszy od 5 lat urlop i zamknęłam się w domu na dwa tygodnie. Od nikogo nie odbierałam telefonów. Zrobiłam rachunek sumienia. Doszło do mnie wtedy wszystko, ale obawiam się, że za późno.Mam 40 lat i zawsze było mi wszystkiego mało i gardziłam ludźmi, którzy nie odnieśli sukcesuWstydziłam się matki, pracującej w cukierni, a przyszłego męża wybrałam na podstawie tego, ile zarabia. Możecie mi nie wierzyć, ale poczułam się tak, jakbym przegrała życie. Siedziałam na marmurowych schodach z lampką drogiego wina w sukience Prady, nie mając tak naprawdę nic. W tym samym czasie, gdy doszło do mnie, jakim potworem się stałam, odwiedziła mnie moja siostra, mówiąc, że mama zmarła 4 dni po moim wyjeździe. Próbowali się do mnie dodzwonić, ale nie odbierałam. Nie wiem, jak potoczy się moje życie, ale czuję się tak, jakbym zaczynała od nowa, mając dług wobec wszystkich ludzi, zwłaszcza wobec mojej mamy, której poświęcenia dla nas nigdy nie doceniałam. Zostawiłam ją w najgorszym momencie, bo nie umiała sobie z tym poradzić. Pisząc to, czuję jakbym nago stała przed Wami wszystkimi i czekała na lincz. Jednak wierzę, że przeczyta to ktoś podobny do mnie sprzed kilku miesięcy i uświadomi sobie, że pieniądze to naprawdę nie wszystko."Błagam, ocknijcie się…
archiwum

Rok akademicki czas zacząć

Rok akademicki czas zacząć – Za Was Studenci !!!
archiwum

Poparcie Anny "Społecznicy" Orzechowskiej

Poparcie Anny "Społecznicy" Orzechowskiej – w wyborach do Rady m.st Warszawy OKRĘG 1 /ŚRÓDMIEŚCIE-OCHOTA/ MIEJSCE 4
Źródło: KW WOLNI I SOLIDARNI

Dramat na dworcu kolejowym w Warszawie 23 zszokowanych pasażerów wymagało hospitalizacji, a 6 innych zaginęło, po tym jak pociąg PKP Intercity przyjechał na peron zgodnie z rozkładem jazdy

23 zszokowanych pasażerów wymagało hospitalizacji, a 6 innych zaginęło, po tym jak pociąg PKP Intercity przyjechał na peron zgodnie z rozkładem jazdy –
archiwum

Jeszcze nie wrócili z obozów

Jeszcze nie wrócili z obozów –

Ktoś tu jedzie naprawiać Warszawę

Ktoś tu jedzienaprawiać Warszawę –
archiwum

Nowy samochód Warszawa M20GT Czyli Janusze biznesu w motoryzacji

Czyli Janusze biznesu w motoryzacji – Najpierw ukradli znak towarowy (rozumiem że Warszawa to nazwa miasta, ale Warszawa M20 to już nazwa modelu FSO), przerobili Forda Mustanga (co jeszcze jest złe, wyprodukowanie samochodu zaczynając od zera byłoby potwornie drogie i nieopłacalne), nakłamali jednak nt. współpracy z Fordem, co koncern natychmiast zdementował, stwierdzając że KHM Motor Poland używa na swej stronie logotypu Forda "bezpodstawnie i bezprawnie".A wszystko zapewne po to by nakręcić hype na koszulki, czapki, napoje i inne badziewie które można łatwo wyprodukować i zarobić na sprzedaży kupę kasy.

Zdjęcie z warszawskiego karambolu rozeszło się po świecie. Pewien Brazylijczyk stwierdził, że u nich to nic nadzwyczajnego i przedstawił zdjęcie z Sao Paulo

Zdjęcie z warszawskiego karambolu rozeszło się po świecie. Pewien Brazylijczyk stwierdził, że u nich to nic nadzwyczajnego i przedstawił zdjęcie z Sao Paulo –

Czegoś takiego jeszcze nie widzieliście. To zdjęcie powoli obiega cały świat. Gigantyczny karambol na skrzyżowaniu ulic Wawelskiej i Grójeckiej w Warszawie, wygląda niczym tetris: Jak można było do tego dopuścić? Tam nie było wypadku, jedynie brakowało świateł

Jak można było do tego dopuścić? Tam nie było wypadku, jedynie brakowało świateł –

Warszawa M20 GT - nowy polski samochód sportowy. Wreszcie bez porywania się z motyką na Słońce

Warszawa M20 GT - nowy polski samochód sportowy. Wreszcie bez porywania się z motyką na Słońce – Podczas tegorocznego Forum Ekonomicznego w Krynicy firma KHM Motors zaprezentowała Warszawę M20 GT. To kolejna próba wskrzeszenia polskiej motoryzacji.V8 o pojemności 5 l i 420 KM. Prędkość maksymalna nie była sprawdzana, ale twórcy docelowo chcieliby osiągnąć 280 km/h
Źródło: Wpautokult.pl
archiwum – powód

Polski samochód Warszawa M20 GT.

Polski samochód Warszawa M20 GT. –

To jest właśnie Warszawa. Takie mieszkanie można wynająć za jedyne 2750 zł

To jest właśnie Warszawa. Takie mieszkanie można wynająć za jedyne 2750 zł –