Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 7708 takich demotywatorów

poczekalnia
 –  Jak tam mamo? Dajesz radę zwnukami?Wszystko w porządku,pamiętasz jakie bajki, które Ciopowiadałam, najbardziejlubiłeś? Jak skończysz studia tobędziesz dużo zarabiać

To były czasy!

To były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
Odwieczne prawo historii –  forbCi, którzy nie studiują historii są skazanina to by ją powtarzać.Ci, którzy ją studiowali są skazani na to, bybezsilnie stać i patrzeć jak wszyscy dookoła jąpowtarzają.
archiwum – powód
"Mówią, że „zdjęcie jest warte więcej niż tysiąc słów”. Jestem tu, aby zadać temu kłam. – Skończyłem ostatnie dwa semestry w Long Beach na „Liście Honorowej Prezydenta” za zdobycie samych szóstek. Byłem również na liście dziekanów z GPA (średnia ocen) na poziomie 3,67. Nieźle jak na kogoś, kto spędził połowę swojego dorosłego życia w więzieniu. Istnieje błędne przekonanie na temat facetów takich jak ja, z którym chcę się rozliczyć. Jeśli ja mogę tego dokonać, każdy może. W tej chwili czekam na to, czy zostanę przyjęty na studia magisterskie MSW w Long Beach. Proszę, życz mi szczęścia. Zdjęcia zostały zrobione przez studenta fotografa na kampusie"
Strażak przekazał ją policjantowi, który przeprowadził resuscytację i uratował jej życie. W 2016 roku ukończyła z wyróżnieniem studia i ten sam funkcjonariusz uczestniczył w jej uroczystym ślubowaniu –
 –  I co idziesz na te studia w końcu?Nie ale zapisałem się na kursdetektywów onlineWysłałem kase i ślad po niejzaginąłI teraz nie wiem czy mnie w ch*jazrobili, czy to moja pierwszasprawa
 –
archiwum
Zalety zdalnego nauczania – Jestem uczniem liceum i wam powiem, że wolę edukację zdalną. Dlaczego ? Oto moje powody: -mieszkam 10 km od szkoły, więc oszczędzam pieniądze na dojazdy -mogę dłużej pospać -mogę zająć się bardziej przedmiotami maturalnymi. Jestem na profilu biol-chem-mat, więc mogę się uczyć dłużej przedmiotów rozszerzonych. Idę na studia związane z chemią więc matura z polskiego nie będzie mi bardzo potrzebna (wystarczy mi 30-50% z niej, byle zdać). A historia nie jest mi potrzebna. Owszem poczytam sobie czasem o historii w wolnym czasie, ale w czasie lekcji, głównie oglądam głównie filmiki na youtube lub uczę się na prawo jazdy, które bardziej przyda mi się niż ta historia. -Z wf-u jestem słaby i nie lubiłem tych lekcji, głównie ze względu na rówieśników. Więc cieszę się że go niema. Oczywiście ruszam się we własnym zakresie, głównie długie spacery po miejscowości. Jedynie jaka wada to nuda. Przed pandemią mogłem przynajmniej pochodzić po sklepach w mieście powiatowym, w którym mam szkołę.
 –
 –
archiwum
Zamknięte zakłady fryzjerskie, kosmetyczki, oraz studia paznokci i makijażu.... Taaaak :))) – Prawda jest jest taka, że praktycznie wszystkie zakłady działają normalnie,  tylko nie wystawiają paragonów i kasują więcej niż normalnie - GENIALNIE!Obecnie tylko trzeba wiedzieć którymi drzwiami wejść i jakim kodem zapukać ;)  Jaki kod pukania w drzwi proponujecie?  ;)
 –  Z pieniędzy Ministerstwa Kultury sfinansujecie remont jego dworku,	asfalt ma się kończyć zaraz przy bramie	jego pałacu od brata leśnika,	wszystkiego ma być w opór!	Kiedy będzie chciał mieszkanie,	sprzedacie mu je za połowę ceny,	kiedy złoży wniosek do CBA,	rozpatrzycie go pozytywnie.	A jeżeli będzie chciał skończyć studia,	to mu zrobicie uniwersytet	na stacji benzynowej, kurwa jego mać!
 –
Kim Ung-yong- w wieku 4 lat posługiwał się czterema językami: koreańskim, japońskim, angielskimi niemieckim – Studiował fizykę w wieku 3–6 lat. Mając 7 lat, został zaproszony do USA przez NASA. Stopień naukowy doktora uzyskał jeszcze przed ukończeniem 16. roku życia. Znalazł się w Księdze rekordów Guinnessa na liście najinteligentniejszych ludzi świata – będąc dzieckiem posiadał najwyższe IQ 210 w historii
Takie zarządzenie... –  Z pieniędzy Ministerstwa Kultury sfinansujecie remont jego dworku,asfalt ma się kończyć zaraz przy bramiejego pałacu od brata leśnika,wszystkiego ma być w opór!Kiedy będzie chciał mieszkanie,sprzedacie mu je za połowę ceny,kiedy złoży wniosek do CBA,rozpatrzycie go pozytywnie.A jeżeli będzie chciał skończyć studia,to mu zrobicie uniwersytetna stacji benzynowej, kurwa jego mać!fhcom/Sekcia Gimnastyczna
Źródło: fb.com/SekcjaGimnastyczna
STUDIA PODYPLOMOWE – KIERUNEK PALIWA I OLEJE
Daniel Obajtek zdobył biznesowy tytuł MBA w Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów – Gdańska Fundacja Kształcenia Menedżerów nie jest fundacją tylko firmą szkoleniową.Szef studiów MBA zasiada w radzie nadzorczejfirmy z grupy Orlen.Obajtek zrobił studia na Orlenie
archiwum
Tak naprawdę to syn Chucka Norrisa i wszystko może – nawet studia kończył sam u siebie
Może lepiej po prostu nie ukrywać pewnych faktów? –  na nieudaną randkę i uprzedzenia. Byłam wczoraj na randce, pisałam z tym chłopakiem nie za długo ale plan był taki by się lepiej poznać na żywo. Gdy tylko się spotkaliśmy zrobił oczy jak 5 złotych gdy zauważył brzuszek i pierwsze pytanie "ty jesteś w ciąży?", potwierdziłam, po tym stał się jakiś mało kontaktowy, ciągle patrzył w telefon i widać było spadek zainteresowania, za długo nie rozmawialiśmy bo się wymigał że musi się uczyć na studia. Później gdy pisałam już nie odpisywał, to przykre, że można kogoś odrzucić z takiego powodu, mam też 2 dziecko powyżej roku ale to że z kimś keidys nie wyszło nie znaczy że nie można sobie życia ułożyć
 –  1   Antoni Dudek - zdezorientowany.8 marca o 20:07 ■Prezes Obajtek właśnie przekonuje w TVP, że to politycyPO sfabrykowali jego nagrania z Pcimia, po to abyzablokować fuzje Orlenu i Lotosu. Hmm.. A cały czas wmoim ulubionym programie satyryczno-propagandowymdowodzą, że platformersi to nieudacznicy.A tu takakoronkowa operacja... Prowokacja okazała się na tyleskuteczną, że DO przybył osobiście do studia i nie bacząc,że może zarazić red. Adamczyka V przekonywał bardzoemocjonalnie, że jego prywatność została brutalnienaruszona. I jeszcze jedno: zapewnił, że Orlen to nie jestjego prywatny koncern, ale właśnie dzięki jego osobistemupoświęceniu nasz wiecznie nieszczęśliwy naród pomnożyswój majątek.