Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 7575 takich demotywatorów

Znalazłam swoje stare notatki z łaciny. Poczułam nostalgię i jestem w szoku, że są takie staranne, bo zazwyczaj wszystkie zapiski z innych zajęć przypominały zamazane i pokreślone pole bitwy Łacina uczy samodyscypliny...

Łacina uczy samodyscypliny... –

Problemy rodzicielskie:

 –

Łatwiej się skontaktować z papieżem niż z moim promotorem

Łatwiej się skontaktować z papieżem niż z moim promotorem –

"Urodziłam się uzależniona od heroiny, mój ojciec został zabity, kiedy miałam 3 lata, próbowałam popełnić samobójstwo, kiedy miałam 11 i 16 lat" "Jakimś cudem wciąż żyję i skończyłam studia ze średnią 3.8, wyróżnieniem i o semestr wcześniej" Pozwólcie mi się dzisiaj poprzechwalać

"Jakimś cudem wciąż żyję i skończyłam studia ze średnią 3.8, wyróżnieniemi o semestr wcześniej"Pozwólcie mi się dzisiaj poprzechwalać –

Studiowałem kiedyś z Andrzejem, to było na Wydziale Prawa i Administracji w Krakowie, tylko że ja byłem najsłabszy na roku, a Andrzej był prymusem

Studiowałem kiedyś z Andrzejem, to było na Wydziale Prawa i Administracji w Krakowie, tylko że ja byłem najsłabszy na roku, a Andrzej był prymusem – Wiadomo, część grupy wolała picie do oporu, imprezki i podglądanie dziewczyn w akademiku (specjalny system luster), ale Andrzej ciągle zakuwał i prosił, żebyśmy mu nie przeszkadzali. Już wtedy chodził codziennie w garniturze i mówił, że zrobi wielką międzynarodową karierę i kiedyś nam jeszcze pokaże. Mnie na studia posłali starzy, więc nie miałem takiej motywacji. Na początku trochę Andrzejowi dokuczaliśmy, ale gdy na 2. roku zaczął mówić coś po łacinie i udawać przed loszkami, że jest już mecenasem, to już tylko pukaliśmy się w głowę. Ale ja nie o tym. Andrzej miał dostać gdzieś pod koniec 2. semestru stypendium i do tego potrzebny był mu jeszcze jeden zaliczony egzamin na 3. Tylko wiadomo, dla takiego to punkt honoru, i jeśli nie dostał piątki, to by się powiesił. Tak czy owak, dzień przed egzaminem do akademika wpadł Sasza, kolega jednego z naszych z wojska. Sasza był Rosjaninem, co tu dokładnie robił, to nie wiem, ale załatwiał nam często różne specyfiki, na poprawę nauki, wiadomo ;) Przywiózł wtedy trochę jakiegoś białego proszku, tylko powiedział, że trzeba go najpierw rozrobić ze sokiem, bo inaczej nawet najbardziej zaprawiony gracz może nigdy już nie wrócić z orbity. Sasza mówił, żeby wypić naparstek, nie więcej, bo wtedy jest faza i nie ma potem zjazdu. Do kartonu wsypaliśmy całość, wymieszaliśmy i zaniosłem to do mojego pokoju, żeby odstało. Z Andrzejem nie podbieraliśmy sobie jedzenia, zresztą on był już za dużym ważniakiem, żeby przyjąć ode mnie chociaż poczęstunek.Rano mieliśmy egzamin z prawa konstytucyjnego. Ja tam się nawet nie uczyłem, bo myślę - chuj, i tak zdam w poprawkowym - a jak nie, to niech się starzy martwią. Do pokoju profesora wchodziło się parami, Andrzej przyszedł o 8.00 bardzo wyperfumowany, usiadł dostojnie w korytarzu, ale tak dziwnie się wiercił. Zawsze chciał wchodzić na egzaminy pierwszy, żeby wrócić do akademika i dalej się uczyć, a że ja wiedziałem, że ujebię, to chciałem oblać szybko i też mieć z głowy. Tym bardziej, że w pokoju czekał ten cudowny specyfik od Saszki.Wchodzimy z Andrzejem razem do sali, a że ja nie chodziłem na wykłady, to profesor mówi do mnie:- Imię.- Nie pytają cię o imię! - warknął na niego Andrzej.Spojrzeliśmy po sobie z profesorem, a Andrzej dodał znowu, tylko głośniej:- Nie pytają cię o imię, walczą z ostrym cieniem mgły!Profesor wyraźnie zmieszany wstał i spytał:- Andrzejku, czy ty na pewno dobrze się czujesz?- Nie pytają cię o imię, walczą z ostrym cieniem mgły! Nie pytają cię o imię, walczą z ostrym cieniem mgły! - Andrzej powtarzał bez końca.W końcu profesor wyszedł gdzieś zadzwonić, a Andrzej siedział na krześle i w kółko mamrotał: Nie pytają cię o imię, walczą z ostrym cieniem mgły! Nie pytają cię o imię, walczą z ostrym cieniem mgły! Szkoda mi się go zrobiło, ale po 30 minutach Andrzeja zabrało pogotowie, a mi profesor wstawił 3, chociaż nie odpowiedziałem nawet na jedno pytanie. Poprosił tylko, żeby absolutnie nie mówić nikomu o tym, co się wydarzyło – i że Andrzej pewnie tak od stresu. Oczywiście tego samego dnia wszystkim wypaplałem. Andrzej wrócił na uczelnię gdzieś po tygodniu i przenieśli go od razu na trzeci rok. Pakując rzeczy z pokoju, patrzył się tylko na nas spode łba. Widać było, że się wstydzi i bardzo nie chce, żeby o tym mówić. Chyba też coś podejrzewał, ale głupio mu się było przyznać, że tak cisnął wtedy naukę, że podpierdolił mi sok, bo nie chciało mu się iść po własny.- Jeszcze o mnie usłyszycie - oznajmił tylko na odchodnym, i tak pierdolnął drzwiami, że aż poczułem wiatr we włosach

Studiuj kilka lat Przez kolejne kilka zrób doktorat Pracuj w laboratorium. Spędź lata na badaniu problemu. Formułuj hipotezy, zbieraj dowody. Testuj hipotezy, wyciągaj wnioski. Poddaj wyniki recenzji i opublikuj je

Pracuj w laboratorium. Spędź lata na badaniu problemu. Formułuj hipotezy, zbieraj dowody. Testuj hipotezy, wyciągaj wnioski. Poddaj wyniki recenzji i opublikuj je – Anonim z Internetu: "Co za bzdury"

Studniówka - żałoba Okres przed maturą - strajki Matura - alarmy bombowe Pierwszy rok studiów - epidemia Życie mojego rocznika to jeb*na komedia

Życie mojego rocznikato jeb*na komedia –

Prosty człowiek, Bill Gates, który olał studia i został człowiekiem sukcesu

Prosty człowiek, Bill Gates, który olał studia i został człowiekiem sukcesu – Ojciec - szef stowarzyszenia adwokatów, członek Izby Handlowej w SeattleMatka - Członek rady nadzorczej czterech wielkich amerykańskich kompanii. Pracowała razem z CEO firmy IBMPradziadek - członek parlamentu i prezydent miasta SeattleDziadek - Wiceprezes banku.Także ten, jeśli nie masz mocnych pleców, to może lepiej nie rzucaj studiów Ojciec - szef stowarzyszenia adwokatów, członek Izby Handlowej w SeattleMatka - Członek rady nadzorczej czterech wielkich amerykańskich kompanii. Pracowała razem z CEO firmy IBMPradziadek - członek parlamentu i prezydent miasta SeattleDziadek - Wiceprezes banku.Także ten, jeśli nie masz mocnych pleców, to może lepiej nie rzucaj studiów

Śmiech przez łzy

Śmiech przez łzy –  Krzysztof Skiba o Patkowskim: Nie przekreślajcie człowieka. Zna się na finansach. Całe życie dostawał od rodziców kieszonkowe Swojemu szefowi Matouszowi wchodzi pod pachę, ale nie I czepiajmy się gabarytów. To na pewno mocarz w sprawach i•i finansjery, bo przecież niedawno skończył studia i bez powodzenia startował na posla.
Źródło: thefad.pl/aktualnosci/patkowski/
archiwum

Święty Maksymilian Kolbe. Boży "szaleniec" Kiedy miał 12 lat, ukazała mu się Najświętsza Maryja Panna, trzymająca w rękach dwie korony: białą i czerwoną. Pierwsza symbolizowała czystość, druga męczeństwo. Matka Boża zapytała, którą wybiera. Odpowiedział, że obie.

Kiedy miał 12 lat, ukazała mu się Najświętsza Maryja Panna, trzymająca w rękach dwie korony: białą i czerwoną. Pierwsza symbolizowała czystość, druga męczeństwo. Matka Boża zapytała, którą wybiera. Odpowiedział, że obie. – Działo się to w jego parafialnym kościele w Pabianicach. Rok później młody Kolbe wstąpił do niższego seminarium Braci Mniejszych Konwentualnych we Lwowie i przyjął imię Maksymilian.Studia kończył w Rzymie, gdzie po raz pierwszy zetknął się z masońskimi demonstracjami, które odbywały się pod sztandarem Lucyfera gromiącego Michała Archanioła.Przekonany, że zaczęła się „Era Niepokalanej”, w której zgodnie z proroctwem zawartym w Księdze Rodzaju – to Ona zmiażdży głowę węża – założył Niepokalanów – olbrzymi i nowoczesny kompleks klasztorny w Teresinie pod Warszawą, wydawnictwo i rozgłośnię radiową. W planach miał również budowę lotniska oraz wytwórni filmowej.
Źródło: święci, maksymilian, kolbe

Do wszystkich rodziców małych dzieci:

 –  Podczas wakacji pomagałam koleżance z liceum w znalezieniu mieszkania na studia, we Wrocku. Nie jesteśmy jakimiś przyjaciółkami, nie piszemy ze sobą codziennie; raz na jakiś czas kino czy tam kawa. Mieszkanie znalazła, cena przystępna, przy okazji pomogłam jej przyjaciółce -zamieszkały razem. Od września (bo wtedy się wprowadziły) widziałam się z nią raz - koło biblioteki. A potem drugi, bo umówiłyśmy się. Wieczorem poszłyśmy na piwo, potem wróciłyśmy do domu. Około 20.40 dnia wczorajszego, dostałam telefon od jej matki, która mnie "zna" - z tego, że pomogłam jej córce znaleźć mieszkanie (i dlatego też miała mój numer). Justynka jest w ciąży i to moja wina, bo w takiej okolicy jej mieszkanie wybrałam i nie pomagam jej w ogarnięciu studenckiego życia jako STARSZA PRZYJACIÓŁKA. I zawiodła się na mnie, bo co ona teraz zrobi? Powinnam im pomóc, bo to ja w to ją wpakowałam. :D

A tak w Południowej Korei odbywają się teraz egzaminy na studia

A tak w Południowej Korei odbywają się teraz egzaminy na studia –

"Mój pies Lexi kończy 10 lat. Przez studia, trzy miasta, dwa mieszkania i pierwszy prawdziwy dom - gdziekolwiek pójdę, ona jest ze mną"

"Mój pies Lexi kończy 10 lat. Przez studia, trzy miasta, dwa mieszkania i pierwszy prawdziwy dom - gdziekolwiek pójdę, ona jest ze mną" –

Wyjechałem z Polski dwa lata temu, bo miałem dość. Miałem co jeść, miałem w co się ubrać, ale brakowało mi choć grama szacunku mojego państwa do mnie samego

Wyjechałem z Polski dwa lata temu, bo miałem dość. Miałem co jeść, miałem w co się ubrać, ale brakowało mi choć grama szacunku mojego państwa do mnie samego – O ironio, jedyny urząd, który okazał mi się przyjaznym, nowoczesnym, szybkim, miłym i uprzejmym, był urzędem paszportowym. Może to taka zachęta dla tych ludzi, którzy jeszcze zastanawiają się nad emigracją?Dlaczego nie wrócę?Mieszkałem w Polsce wiele lat, w dużym mieście, gdzie udało mi się studiować na państwowej uczelni. Nigdy nie oczekiwałem wiele od kraju. Do pracy poszedłem już w trakcie studiów i za swoje studia uczciwie płaciłem (częściowo płatne). Studia, w kontekście znajomych, wspominam jako dobry, ciekawy czas wielu historii i masy ludzi. Mimo to żałuję, że nie wyjechałem wcześniej. Moje studia, jako nauka rzeczy przydatnych, to czas stracony. Konfrontacja z prehistorycznym urzędniczym molochem, który obdarza pokornych studentów swoimi łaskami, nie była wysiłkiem koniecznym w moim życiu. Ponieważ jestem człowiekiem wielkiej cierpliwości, ze spokojem znosiłem kapryśnych starców tracących kontakt z rzeczywistością, formalne absurdy, prywatne animozje, polityczne uczelniane romanse. Nie, nie jestem studentem, który bruździ na uczelnię, bo studiował 10 lat po 5 kierunków na raz. Przebrnąłem płynnie i za pierwszym razem. Straciłem masę czasu na kontakty z profesorami - urzędnikami, którzy głównie uczyli mnie tego, jak mało jestem wart.Po tym kilkuletnim doświadczeniu, za które dodatkowo sowicie zapłaciłem swoją pracą, przyszedł czas na plany dorosłego człowieka. Pomyślałem... może mieszkanie, bo dobrze byłoby się ustatkować. Jako inżynier pracujący w informatyce, nie mogłem nigdy narzekać na brak ofert pracy. Ogólnie zadowolony z mojej pensji, odwiedziłem jeden z banków, by sprawdzić, jaka przyszłość czeka mnie w mojej ojczyźnie. Dowiedziałem się, że ze względu na przestępstwo urodzenia się w złym kraju, czeka mnie oddawanie połowy mojej pensji, do czasów emerytury, za małe mieszkanie w dużym mieście. Oczywiście musiałbym utrzymać swój zarobek na podobnym poziomie przez następnych 30-40 lat, przy założeniu, że nie będą nękały mnie jakiekolwiek choroby lub zdarzenia losowe. Pieniędzy wystarczyłoby na 30-40 m2. Reszta to najpewniej jedzenie i rachunki, utrzymanie ewentualnej przyszłej rodziny. Jeśli chodzi o moje przyszłe dzieci... musiałyby nauczyć się minimalizmu i radości z ciasnoty w małych przestrzeniach. O posiadaniu ich normalnej ilości, jak w czasach naszych rodziców, 2-4, nie mogło być mowy, ze względu na rozmiary mieszkania i wydatki. Ta wizja mnie nie satysfakcjonowała. W końcu jeśli siedziałem parę lat na studiach, byłoby miło stworzyć coś więcej niż cygańską komunę na kredytach.Jeśli chodzi o pracodawców, to też niestety nie ułatwiają oni sprawy. Ze względu na to, że każdy próbuje oszukać własny kraj, który łapami różnych urzędników zabiera to, co zostawił kredyt, nikt nie pracuje na pełnej umowie o pracę. Moja niezwykle wysoka informatyczna pensja była finansową manufakturą umów dziełowo-pracowych po to, by jak najwięcej oszukać system emerytalno-podatkowy. A tak na marginesie: nawet uczciwie i w pełni go opłacając, to co dostałbym w obfitości, będzie głównie gestem Kozakiewicza mojej drogiej ojczyzny. Jeśli nie ukradną lub znacjonalizują, to pewnie zgubią, jak to się ostatnio przydarzyło 3 mln moich rodaków. Nie było dla mnie nadziei jako spokojnego obywatela. Mój bank, kraj, uczelnia, urzędy dały mi prosty wybór: musiałem stanąć w szranki odwiecznej wojny polsko-polskiej. Zaradni kontra frajerzy.Po studiach w końcu dotarło do mnie, że moje relacje z ojczyzną może opisać jedynie wulgarny język pijanej bramy. Jako człowiek raczej spokojny, nie lubię wchodzić oknem, kiedy wyrzucają mnie drzwiami. Z lekkim smutkiem pożegnałem kolegów i pojechałem ku zachodzącemu słońcu do miejsca, gdzie jest zagranica, a wszystko smakuje lepiej. Jak się z czasem okazało, do lepszego smaku szybko się przyzwyczaiłem. Jedyne zaskoczenie to to, że nie czuję się lepszym człowiekiem. Jestem natomiast bardzo szczęśliwy z faktu, że nie czuję się gorszy. Niebo, piwo i samochody są prawie takie same, ale jako rezydent jestem tutaj lepszy niż obywatel w swojej Polsce.Jeżdżę do kraju, gdy muszę i tylko do rodziny. Wiem, że nie pracuję tylko dla siebie, bo być może kiedyś będę musiał pomóc tym, co tam zostali. Moja mama za to, że mnie wychowała, dostała wyrok od państwa: dogorywanie do jak najszybszej śmierci za pieniądze śmiecie. Co to za ojczyzna, przed którą muszę ratować swoją mamę? Dzieci, rodziców i kraju się nie wybiera, ale można wybrać czy być szczęśliwym.Siedzę sobie tutaj na zielonej trawie i nikt nie pluje mi w twarz. To miło, ciekawe czy dlatego, że tutaj tak wypada, czy musieli ludzi zmusić do tego jakimś prawem? W Polsce na pewno zaradni by je obeszli i dostałbym w mordę bez podatku. Do widzenia mój kraju, mam nadzieję, że wkrótce już cię nie będzie, takim jak teraz. Wole cię pamiętać z historii poprzednich pokoleń. Dobrze jest być Polakiem i będę nim razem z innymi Polakami już zawsze. III Rzeczpospolita jest dla mnie tworem, który okupuje ludzi i ziemię, z której wyrosłem, i krzywdzi, tak jak mnie skrzywdziła

Student - to taki bezrobotny, z którego rodzice są dumni

Student - to taki bezrobotny,z którego rodzice są dumni –
archiwum

W krajach gdzie studia są płatne, bardzo rozpowszechniona jest prostytucja wśród studentek. Czyli duża część szanowanych amerykańskich lekarek i prawniczek to byłe prostytutki.

Czyli duża część szanowanych amerykańskich lekarek i prawniczek to byłe prostytutki. –
archiwum

Roboty zastąpiły studentów podczas ceremonii rozdania dyplomów w jednym z japońskich uniwersytetów

Roboty zastąpiły studentów podczas ceremonii rozdania dyplomów w jednym z japońskich uniwersytetów –

Wybrali imprezę ponad bezpieczeństwo

Wybrali imprezę ponad bezpieczeństwo – Ponad 70 studentów z Uniwersytetu w Teksasie zignorowało zalecenia związane ze światową epidemią choroby COVID-19. Wspólnie wybrali się oni do Meksyku, aby świętować wiosenną przerwę. Ponad połowa z nich zaraziła się koronawirusem.Jak takie tępe łby dostały się na studia?!

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie – Czy ktoś widział jak sytuację z pandemią komentują lekarze, pielęgniarki z pierwszej linii ognia? Dlaczego w mediach publicznych są tylko garniturowi panowie którzy mówią, że wszystko jest ok i cacy. Minister i vice minister zapewnia, mam to w dupie, chce wiedzieć jak jest naprawdę! Co mówią Ci którzy za nich się narażają. Jeżeli jest tak dobrze to nie ma czego się bać i zaprosić lekarzy do studia potwierdzą sytuację że jest ach i och, chyba że ....
archiwum

Nie żyje Krzysztof Penderecki. Wybitny polski kompozytor i dyrygent miał 86 lat

Nie żyje Krzysztof Penderecki. Wybitny polski kompozytor i dyrygent miał 86 lat – Urodzony w 1933 roku w Dębicy Krzysztof Penderecki zaczął komponować, gdy miał osiem lat - grał na fortepianie i skrzypcach. W 1958 roku ukończył studia kompozytorskie w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej (dzisiejszej Akademii Muzycznej) w Krakowie. W wieku zaledwie 25 lat został asystentem przy Katedrze Kompozycji S. Wiechowicza. W latach 1966-68 Penderecki wykładał w niemieckiej Volkwang Hochschule für Musik w Essen.