Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 472 takie demotywatory

Symulator randkowy KFC. To nie żarty tylko oficjalna produkcja!

Symulator randkowy KFC.To nie żarty tylko oficjalna produkcja! – Co się stanie, gdy połączy się amerykańską sieć fast foodów z grą w stylistyce japońskiego anime? Ano powstanie właśnie takie coś. 24 września na platformie Steam pojawi się gra, w której będziemy mogli randkować z dziewięcioma postaciami, nie zabraknie oczywiście samego założyciela legendarnej sieci. Gra o jakże wdzięcznym tytule "I Love You, Colonel Sanders! A Finger Lickin’ Good Dating Simulator" z pewnością wzbudzi zazdrość u McDonalda i Burger Kinga. Możemy obstawiać jakie gry zaproponują w odwecie: McDonald's symulator zdobywania pracy w zawodzie po skończeniu studiów lub Burger King symulator cerowania skarpet
0:30

Partia #R Revolution Mariusza Maxa Kolonko okazała się być swoistą sektą, w której oszukiwał i wykorzystywał swoich "wyznawców", którym kazał nazywać siebie "Generałem" i bez słowa sprzeciwu wykonywać wszystkie jego rozkazy

Partia #R Revolution Mariusza Maxa Kolonko okazała się być swoistą sektą, w której oszukiwał i wykorzystywał swoich "wyznawców", którym kazał nazywać siebie "Generałem" i bez słowa sprzeciwu wykonywać wszystkie jego rozkazy – Mariusz Max Kolonko dwa miesiące temu założył partię #R Revolution, która miała zrobić przewrót na polskiej scenie politycznej. Były wielkie plany, szumne zapowiedzi i powoływanie się na rzekomy dwumilionowy elektorat, do którego miał dotrzeć. Dziś wiemy, że nie udało się nawet zebrać wystarczającej liczby podpisów, aby w wyborach wystartować, a więcej światła na to, co działo się za kulisami, rzuca jeden z użytkowników serwisu Wykop o nicku WildAnimal, który w #R Revolution pełnił ważną rolę. A pisze on tak:Witam wszystkich,jako że byłem dowódcą najwyższego szczebla w #R Revolution, chciałbym opisać wam, jak od środka wygląda #R, co tam się dzieje i jak ja na to patrzę z perspektywy czasu..Dużo osób pyta mnie, czy #R to sekta. Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, ale przytoczę pewną sytuację z mojego życia.Kilka lat temu byłem w Częstochowie na mszy egzorcystycznej, w społeczności mamre. Ktoś mi opowiadał, że są w czasie mszy opętania przez szatana etc. Poszedłem z ciekawości.Warunkiem przystąpienia do mszy była konieczność wyspowiadania się. Bo niby niewyspowiadany byłeś łakomym kąskiem dla szatana. Więc poszedłem do konfesjonału... Ksiądz mówił pięknie, a to co mówił chwytało za serce, aż łzy napływały do oczu. Ale najważniejsze jest to, co mówił. A mówił: Żeby wierzyć, że wszystko to, co się dzieje na mszy, że to wszystko prawda. A jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, to są to podszepty szatana i demonów. Że tylko wiara może cię uratować... I inne rzeczy nakierowujące cię na to, że masz bezgranicznie wierzyć w to, co będzie się działo na mszy.Dokładnie tak samo było w #R, Max Kolonko specjalnie uformował #R w wojsko. Kazał nazywać się generałem i bezwarunkowo słuchać rozkazów. Nienawidził, jak robiliśmy coś sami, wszystko miało przejść przez niego. Kazał się o wszystkim informować, nie pozwalał na własne zdanie. To było bardzo sprzeczne z tym, co mówił, bo mówił, że #R to ruch oddolny. A w rzeczywistości tylko on mógł być osobą decyzyjną w #R. Ludziom wpajał w głowę lojalność, kazał być zawsze LOJALNYM, a ktoś, kto nie słuchał rozkazów, bądź myślał samodzielnie był zawsze nielojalnym. Takie osoby się ostentacyjnie „wysyłało w kosmos”.Max powtarzał ludziom, że wszędzie dookoła są żydzi oraz marksizm kulturowy. Że jak ludzie nie będą lojalni, to My jako #R przegramy.Teraz może opiszę różne sytuacje, gdzie Max po prostu prowadził propagandę i ordynarnie kłamał.Max wszystkim dookoła mówił, że jego strona maxtvgo ma setki tysięcy subskrybentów. Otóż nie. To zwykłe kłamstwo, bo kiedyś podczas narady wygadał się, że to nie setki tysięcy, tylko kilka tysięcy. Ludziom w #R powtarzał jak mantrę, że #R liczy 2 miliony ludzi. W rzeczywistości w zamkniętej grupie „sztab główny #R” było 900 osób, z czego aktywnych może 150 osób. Reszta to tak zwane śpiochy. Max uznał, że skoro na Youtube i Facebook ma łącznie 2 mln polubień, to znaczy, że tyle osób jest w #R. Pomijając sam fakt, że czy na osobnych kontach na YT, czy na FB to byli ci sami ludzie. Tych liczb nie można łączyć, bo to tak, jakby z jednej osoby robić trzy...To druga sprawa, Korwin, gdy pisał post na FB, miał polubień 5-6 tys., gdy Max pisał post, miał 2-3, mimo że polubień profilu miał znacznie więcej.Pamiętam, jak robiliśmy akcję „czarny sikacz”.Max zrobił zebranie dowództwa, poinformował nas o swoim planie bojkotu firmy foodcare. Powiedział, jak ma to wyglądać i zarzekał się, że wyciągnie od właściciela firmy tę kasę na powstańców warszawskich. Jak to On powiedział: „Jutro pójdę do jego biura i choćbym miał wydusić to z niego, to wyciągnę od niego tę kasę”.Ja mówię cel szczytny, więc całą niedzielę nagrywałem filmy dla niego, miałem nadzieję, że faktycznie coś ugramy dla tych powstańców. Ale czas mijał, a ten bojkot mocno kulał, firma foodcare nawet nie odniosła się do naszego bojkotu... Kolejna narada i tu ważne, na naradzie Max mówi: Świetnie idzie ta nasza akcja bojkotu, widziałem pełno filmów w internecie, jak ludzie rozjeżdżają te puszki, foodcare już pęka”. Ja słucham tego i myślę „Co On kurwa pierdoli?!” Ale nie odzywam się, myślę może coś mi umknęło. Ale po naradzie przeszukałem internety i nic nie znalazłem, o czym mówił. No kurwa, kolejna ściema. Dziwne, że od akcji czarny sikacz minęło tyle czasu, a Max nie odniósł się publicznie do jej rezultatu.Kolejną sprawą były tak zwane zbiórki organizowane przez nas. Razem z kilkoma osobami zrobiliśmy zbiórkę na samochód dla weteranów. To był naszym zdaniem ogromy sukces, bo zbiórkę zrobiliśmy wewnętrznie, w zbiórce wzięło udział 80 osób i udało się uzbierać trochę ponad 22.000 zł. Za tę cenę ciężko było kupić fajny samochód, ale zrobiliśmy co w naszej mocy, żeby to wyszło OK.Oczywiście Max był niezadowolony, bo uważał, że powinniśmy kupić nowy samochód. Ja mu mówię, że to nie realne, bo nowe auto kosztuje około 100.000 zł, a nas było 80 osób. Skomentował to tak: „uzbierajcie chociaż 100 zł, a ja zorganizuje całą resztę”. Pomyślałem, że może chce w to wkręcić jakiś zagranicznych inwestorów. O jak bardzo się myliłem... Max wierzył w to, że #R to naprawdę 2 mln ludzi, że założy stronę thanku.com, ogłosi tam zbiórkę i ludzie sami będą wpłacać pieniądze. O jakie było moje rozczarowanie...Akcja kupna samochodu, czyli akcja leonidas wyszła oddolnie. W dodatku, żeby ją zacząć, musiałem „bić się” z Maxem na email, bo nie chciał się na nią zgodzić. Mówił, że to niefajne, że to zniknie w szumie medialnym. Gdy w końcu udało się go przekonać, a cała akcja skończyła się sukcesem, Max skakał z radości pod sufit. Takie fajne zdjęcia zrobiliśmy, tak fajnie to było zorganizowane. Zdjęcia z tej akcji używa po dzień dzisiejszy. Bo to jedyna akcja i jedyne zdjęcia. Max nie ma nic więcej.Pamiętam, jak przed wyborami robiliśmy stronę internetową r-us.com. Max opowiadał, jaką chce stronę, jak to ma wyglądać. Opisał i przesłałem mu swoją stronę firmową, bo wiele z tych rzeczy co chciał było właśnie na mojej stronie. Chciałem zapytać, czy o coś takiego mu chodzi. Ten zobaczył stronę i się pyta, co to za strona, mówię że moja firmowa, on na to: „Pana strona, to Pan ma firmę? Dlaczego Pan nic nie mówił? Ja właśnie dzisiaj spotkałem się z właścicielem bardzo dużej firmy, który szuka podwykonawców, to mój kolega, byliśmy na obiedzie”. Jak zacząłem go pytać o szczegóły, to motał i zmieniał temat. Co to miało na celu? A no tylko tyle, żeby mi powiedzieć - „Jak będziesz grał w mojej drużynie, to będziesz miał mnóstwo pieniędzy”. Max czarował wszystkich dookoła pieniędzmi, obiecywał złote góry.Problem w tym, że wszystko, co robiliśmy, musieliśmy robić za swoje pieniądze. Max nigdy się do niczego nie dokładał, wręcz przeciwnie. Nawet od tego, co my inwestowaliśmy, chciał pobierać swój wilczy procent.Gdy ludzie ciągle pisali, że chcieliby naklejki na samochody, wpadłem na pomysł. Zrobimy małą zbiórkę, zrobimy sobie naklejki i roześlemy po wszystkich z #R. Gdy Max się o tym dowiedział, wpadł we wściekłość, powiedział, że nie ma zgody na własne inicjatywy. A wszystko musi przejść przez jego sklep na maxtvgo. Tak samo ze zbiórkami, nie mogliśmy już zbierać sami, bo zrobił stronę do zbiórek i zabierał 10% z tego, tzw. kosztu utrzymania? Kurwa, poważnie? Ja mam dokładać do tego, żeby go promować, a ten nie dość, że się nie dokłada, to jeszcze mi dziesięcinę podpierdala?Bardzo dużo rzeczy mnie denerwowało, ale siedziałem cicho. Bo skoro mówi, że ma plan, to OK, zaczekajmy, dajmy mu szansę. Tak sobie powtarzałem...Jak wyglądał plan Maxa:Max ułożył sobie plan, że zjednoczy prawicową scenę polityczną. Że cała Polska prawica wystartuje pod sztandarem #R.Max chciał przejąć elektorat Korwina, później dogadać się z Kukizem, a na koniec wchłonąć ruch narodowy. Max utonął we własnych kłamstwach, bo naprawdę uwierzył, że #R liczy dwa miliony ludzi. Mówił, że #R do nikogo nie pójdzie pierwsze, że to ludzie i partie mają do nas przychodzić, bo #R ma 2 miliony ludzi.Mas był dumny i zadufany w sobie, na koniec dnia został sam. I wtedy popełnił największy błąd, bo sam chciał wystartować w wyborach. Ludzie za własne pieniądze kupowali materiały, ulotki, banery i poświęcali swój czas, żeby zbierać podpisy. A ten truteń siedział na dupie w USA i jeszcze wymogi stawiał. Gdy było już jasne, że nie uzbieramy podpisów, że żadna lista się nie zarejestruje, to zrobił się agresywny, obwiniał wszystkich, tylko nie siebie. To On podjął decyzję o samodzielnym starcie, mimo tego że mu to odradzałem. Na koniec dnia okazało się, że król jest nagi i głupi, w dodatku bufon. Mnie zdegradował, bo miał do mnie pretensje, że nie poświęcam 24h na dobę dla #R, że nie walczę z trollami i konfederacją. Wtedy miarka się przebrała... Nie dość, że ostrzegałem go, to jeszcze na koniec mówi, że ja za mało robię i jestem nielojalny...Max sam kiedyś mówił, że nie zna polskich realiów i że potrzebuje doradców, żeby mu pomagali.Za doradców wziął sobie bezrobotnego 30-letniego kawalera na utrzymaniu rodziców, oraz około 50-letnią kobietę wpatrzoną w niego jak w obrazek, która na naradach powtarzała „tak Maksiu, właśnie tak”. A wziął ich dlatego, że mu ładne komentarze pisali. Nie ważne było, że oni się do tego nie nadawali, ważne było, że mu słodzą w komentarzach i klaszczą do wszystkiego, co mówi.Ej, weźcie sami spójrzcie, kto był lepszym doradcą:Max – startujemy w wyboracha) Max to zły pomysł, nie ma sensu, nie jesteśmy przygotowani i za mało czasu zostałob) Tak Maksiu, właśnie takNie wiem jak wy, ale Max wybrał BMax oszukiwał ludzi na każdym kroku, ludziom opowiadał coś, czego faktycznie nie ma. #R nie liczy 2 miliony ludzi, na maxtvgo nie ma setki tysięcy subskrybentów, Max nie ma kapitału na partię, na kampanię, na nic.Czasami mam wrażenie, że to całe zamieszanie to była jego ustawka. Że chciał po prostu, żeby ludzie z #R za własny czas i pieniądze promowali jego portal maxtvgo. Wszędzie kazał pisać, że "Maxtvgo to jedyna telewizja, którą warto oglądać". Miał też fioła na punkcie polubień, kazał "polubiać" wszystkie jego wpisy. Największego fioła miał na punkcie twitter, kazał lubić każdego swojego twitta i nie chciał nawet słyszeć, że jakiś będzie miał mniej niż 100 polubień.Czasami mam wrażenie, że te swoje twitty pisał częściowo po angielsku i często oznaczał amerykańską ambasador w Polsce, bo chciał być przez nią zauważony i może liczył na jakąś fajną fuchę w USA. Chciał pozorować na kogoś, kto ma realny wpływ na polską scenę polityczną
archiwum

Reparacje wojenne od Niemiec dla Polski. Jest stanowisko Trumpa.

Reparacje wojenne od Niemiec dla Polski. Jest stanowisko Trumpa. – Donald Trump wypowiedział się na temat reparacji wojennych od Niemiec dla Polski za zniszczenia, jakie nasza ojczyzna poniosła w okresie II wojny światowej. Przywódca uważa, że ta sprawa go nie dotyczy. Prezydent Stanów Zjednoczonych pozostanie w tej kwestii neutralny. Myślę, że to sprawa pomiędzy Polską a Niemcami. Mam dobre stosunki z oboma krajami – oświadczył Donald Trump.Ciekawa sprawa, bo w kwestii prób WYŁUDZENIA od Polski roszczeń przez Żydów (amerykańska ustawa 447), już neutralny nie jest, więc jak to jest z tym naszym amerykańskim "sojusznikiem" i to do tego "strategicznym"?Boże broń nas przed takimi "sojusznikami", a z wrogami sami sobie poradzimy.

Amerykańska stylistka wzorując się na tym, co nas otacza, stworzyła niesamowicie wyglądające fryzury (17 obrazków)

Prosimy Sejm RP o wywieranie nacisku na USA w sprawie restytucji mienia dla natywnych mieszkańców terytoriów zajętych przez dzisiejsze USA - Apachów, Komanczów, Dakotów, Irokezów i innych plemion

Prosimy Sejm RP o wywieranie nacisku na USA w sprawie restytucji mienia dla natywnych mieszkańców terytoriów zajętych przez dzisiejsze USA - Apachów, Komanczów, Dakotów, Irokezów i innych plemion – Przypominamy, że to armia amerykańska była prekursorem holocaustu na podbitych w XIX wieku terenach
archiwum

Mienie ofiar Holokaustu w Polsce. Apel amerykańskich senatorów.

Mienie ofiar Holokaustu w Polsce. Apel amerykańskich senatorów. – Osiemdziesięciu ośmiu amerykańskich senatorów podpisało się pod opublikowanym w poniedziałek listem do sekretarza stanu Mike'a Pompeo, w którym wzywają go, by ten podjął działania w celu rozwiązania sprawy mienia ofiar Holokaustu w Polsce.JAKIM PRAWEM, senatorowie obcego państwa, chcą nam cokolwiek narzucać? Czy wróciły czasy PRLu, gdzie nasze prawo było podporządkowane obcemu mocarstwu? 88 na 100 amerykańskich senatorów, chce ingerować w nasze prawo, co na to nasze MSZ, czy Czaputowicz już jest na kolanach i przeprasza swojego realnego zwierzchnika?Amerykańska ustawa 447, teraz to, dodajmy do tego naszą ustawę 1066, która zezwala na "bratnią pomoc", oraz tysiące amerykańskich żołnierzy w Polsce i robi się coraz bardziej mniej ciekawie. Dla Polski.

Garść ciekawostek, które mogą cię zaskoczyć:

 –  MÓWIĄC O DUŻYCH RZECZACH, SERCE WALENIA BŁĘKITNEGO JEST TAK WIELKIE, ŻE W JEGO ŻYŁACH MOGŁOBY PŁYWAĆ DZIECKO W JEZIORZE SUPERIOR JEST WYSTARCZAJĄCO WODY, ABY POKRYĆ OBIE AMERYKI 30 CENTYMETRAMI WODY ONTARIO PRAWDZIWY ROZMIAR AFRYKI: I PACYFIKU: POMYŚL: JEŚLI WYKOPIEMY DZIURĘ DO ŚRODKA ZIEMI I RZUCIMY KSIĄŻKĘ, TO BĘDZIE ONA SPADAĆ 45 MINUT =Pal TAK WYGLĄDAŁBY JOWISZ, GDYBY BYŁ W TAKIEJ SAMEJ ODLEGŁOŚCI OD ZIEMI ]AK KSIĘŻYC A TAK WYGLĄDA WSCHÓD SŁOŃCA NA MARSIE: ZA DUŻO? ODDYCHAJ. CZY WIESZ, ŻE W LUDZKIM CIELE JEST WIĘCEJ KOMÓREK BAKTERII NIŻ KOMÓREK CIAŁA? Jesteśmy bardziej bakteriami niż ludźmi! CZY WIESZ, ŻE JOHN TYLER, 10 PREZYDENT USA MA ŻYJĄCEGO DO DZIŚ WNUKA? - - JOHN TYLER MIAŁ SYNA, LYONA, WIEKU 63 LAT. LYON MIAŁ SYNA, TYLERA, W WIEKU 75 LAT. CZY WIESZ, ŻE ŚCIŚNIĘTA SPRĘŻYNA JEST CIĘŻSZA NIŻ ROZCIĄGNIĘTA? POMYŚL: WIEMY WIĘCEJ O POWIERZCHNI KSIĘŻYCA, NIŻ O DNIE OCEANU SKORO JUŻ JESTEŚMY PRZY OCEANIE, W SZKLANCE WODY JEST WIĘCEJ ATOMÓW, NIŻ SZKLANEK WODY W OCEANIE TERAZ POROZMAWIAMY O CZASI 1 000 SEKUND TO 16 MINUT 1 000 000 SEK TO 11 DNI UND 1 000 000 000 SEKUND TO 32 LATA 1 000 000 000 000 TO SEKUND 32 000 LAT KONTYUNUUJAC WĄTEK CZASU: IMPERIUM OSMAŃSKIE WCIĄŻ ISTNIAŁO, KIEDY AMERYKAŃSKA DRUŻYNA BASEBALLOWA CHICAGO CUBS WYGRAŁA MISTRZOSTWA MLB ZWRÓĆ UWAGĘ, ŻE: ŚWIATŁO Z NAJBLIŻSZEJ ZIEMI GALAKTYKI POTRZEBUJE 2,5 MLN LAT NA DOTARCIE TUTAJ NIKT Z NAS GO NIE UJRZY DOPÓKI NIE MINIE TEN CZAS TWÓJ MÓZG JESZCZE NIE WYBUCHŁ? NO TO JEDZIEMY DALEJ: PIRAMIDY ZOSTAŁY WYBUDOWANE 2560 LAT P.N.E. ...A KLEOPATRA ŻYŁA W LATACH 69 P.N.E. - 30 P.N.E. ... PODCZAS GDY LĄDOWANIE NA KSIĘŻYCU MIAŁO MIEJSCE W 1969 ROKU N.E. ...TO OZNACZĄ ŻE KLEOPATRA ŻYŁA BLIŻEJ LĄDOWANIA NA KSIĘŻYCU NIŻ WYBUDOWANIU PIRAMID W EGIPCIE A SKORO MÓWIMY O PIRAMIDACH, BYŁY ONE DLA RZYMIAN TAK DAWNE, JAK DLA NAS SĄ OBECNIE RZYMIANIE KONTYNUOWAĆ? RÓŻNICA MIĘDZY TYRANOZAUREM A POJAWIE
archiwum

Najdroższe pistolety na ziemi, nie z tej ziemi.

Najdroższe pistolety na ziemi, nie z tej ziemi. – Amerykańska firma Cabot Guns wyprodukowała najdroższy na ziemi zestaw pistoletów "Big Bang Pistol Set", dwa wyjątkowe pistolety wykonano z fragmentów meteoru Gibeon, który odkryto w 1836 roku na terenie Namibii. Meteoryt na ten spadł na Ziemię 4.5 miliarda lat temu, ale jego szczątki odnajdywane są do dziś.Gibeon jest meteorytem żelaznym, posiada wysoką zawartość niklu, a także kobalt i fosfor. Jak dumnie podkreślają twórcy - zaledwie kilka drobnych elementów pistoletu nie powstało z odłamka meteorytu (sprężyny, śruby, elementy kurka). Reszta to autentyczny, pozaziemski metal.Firma wyceniając swoje cudeńka na 4.5 miliona dolarów, co jednocześnie uczyniło je najdroższymi w historii.

#bottlecapchallenge wersja amerykańska

#bottlecapchallengewersja amerykańska –
0:21

Amerykańska firma chce odwrócić trend na wegańskie mięso i produkuje mięsną marchewkę

Amerykańska firma chce odwrócić trend na wegańskie mięso i produkuje mięsną marchewkę – Jest zrobiona z indyka, wygląda i smakuje jak marchewka
archiwum – powód

Tulscy górnicy skomentowali odcinek amerykańskiego serialu „Czarnobyl”, w którym pokazano, jak usuwali skutki katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Wskazali na pewne nieścisłości w serialu.

Tulscy górnicy skomentowali odcinek amerykańskiego serialu „Czarnobyl”, w którym pokazano, jak usuwali skutki katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Wskazali na pewne nieścisłości w serialu. – Górnicy zdziwili się, kiedy w jednej ze scen do bohaterów wyszedł minister przemysłu węglowego ZSRR Michaił Szczadow.''Szczadow w Tule? On nie przyjeżdżał do nas do kopalni” Według górników Szczadow przyjeżdżał do nich już w Czarnobylu. Karabinami także nikt im nie groził. Naczelnik powiedział: ''Chłopcy, Ojczyźnie trzeba pomóc”. No i my się zgodziliśmy - wspominają byli uczestnicy operacji likwidacji skutków katastrofy w Czarnobylu.Nie zgadzają się też oni z pobłażliwym stosunkiem górników z serialu do Szczadowa, któremu ci ubrudzili marynarkę.''Co za amerykańska ohyda. Szanowaliśmy Michaiła Iwanowicza. On przecież do naszej paczki należał, na przodku zaczynał” - powiedzieli górnicy.Górnicy poddali też krytyce odcinek, w którym ich koledzy jakoby pracowali nago i wspominają, że ci rozbierali się co najwyżej do pasa.

Tak wygląda amerykańska tarcza strzelecka

 –
archiwum

Prezydent Chin wzywa do ''nowego Długiego Marszu''

Prezydent Chin wzywa do ''nowego Długiego Marszu'' – ''Jesteśmy tu, w punkcie rozpoczęcia Długiego Marszu, aby przypomnieć czas kiedy Armia Czerwona rozpoczęła swoją podróż. Ruszamy obecnie w nowy Długi Marsz i musimy rozpocząć go ponownie'' – powiedział sekretarz generalny Chin podczas wystąpienia w prowincji Jiangxi.Długi Marsz, jedno z fundamentalnych wydarzeń w historii Chin, odbył się między październikiem 1934 a październikiem 1935 roku. Otoczona i dziesiątkowana przez wojska Kuomintangu chińska Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona przebiła się i ruszyła do Chin północno-zachodnich. Uczestniczyło w nim 70 tysięcy żołnierzy i 30 tysięcy cywilów. Droga wiodła przez jedenaście prowincji; łącznie ponad 12 tysięcy kilometrów, często w bardzo trudnych warunkach, marsz trwał do października 1935 roku. Choć sekretarz Xi nie mówił nic o trwającym konflikcie handlowym z USA, to jego wypowiedź jednoznacznie zinterpretowano jako sygnał iż Chiny nie mają zamiaru uginać się pod amerykańską presją.
archiwum

Nieraz pewnie słyszeliście, że nie da się zrobić kariery na zachodzie, nie śpiewając po angielsku?

Nieraz pewnie słyszeliście, że nie da się zrobić kariery na zachodzie, nie śpiewając po angielsku? – Zespół BTS udowadnia, że to bzdura. Okupują szczytowe pozycję wielu najważniejszych rankingów muzycznych świata. Bilety na ich trasę koncertową na stadionach USA i Europy wyprzedały się w absurdalnie krótkim czasie.A to wszystko osiągnęli, śpiewając niemal wyłącznie w swoim ojczystym języku, czyli po koreańsku. Mało tego, swój ostatni singiel nagrali z amerykańską piosenkarką Halsey i to ona nauczyła się śpiewać swoje partie tekstu po koreańsku, a nie na odwrót.Tak więc wszyscy muzycy tłumaczący brak swoich sukcesów zagranicznych, barierą językową, mogą sobie wsadzić tę wymówkę między bajki
archiwum

Piękna amerykańska

Piękna amerykańska – piosenka
archiwum

Amerykańska ambasador życzy dobrej Paschy. Wywołała oburzenie.

Amerykańska ambasador życzy dobrej Paschy. Wywołała oburzenie. – Georgette Mosbacher ambasador USA w Polsce złożyła na Twitterze życzenia z okazji żydowskiego święta Pesach. Odzew ze strony internautów nie był zbyt pozytywny. Komentujący mieli pretensję, że ambasador składa życzenia świąteczne Żydom, a nie katolikom, których w Polsce jest więcej. Niektórzy zarzucali jej wręcz "prowokację". Pani ambasador zapomniała, iż jest ambasadorem w Polsce, a nie Izraelu?
archiwum

Michalkiewicz ujawnia tajną notatkę MSZ. Chodzi o zwrot żydowskich majątków.

Michalkiewicz ujawnia tajną notatkę MSZ. Chodzi o zwrot żydowskich majątków. – Według notatki, do której dotarł prawicowy publicysta Stanisław Michalkiewicz, kwestia restytucji mienia żydowskiego wróci po wyborach parlamentarnych w Polsce. Do tej pory strona amerykańska liczy na porozumienie z Żydami na stopie nieformalnej.Notatka pochodzi z 25 października ubiegłego roku. Dotyczy rozmowy, która odbyła się w MSZ z udziałem ambasadora Jacka Chodorowicza, pełniącego również funkcję pełnomocnika ministra spraw zagranicznych ds. kontaktów z diasporą żydowską z Thomasem Yazdgerdim - jego amerykańskim odpowiednikiem. Jak tłumaczył Michalkiewicz, dokument zawiera swego rodzaju harmonogram działań polskiej i amerykańskiej dyplomacji ws. restytucji mienia.Nasi politycy nawet nie zaprotestowali, gdy USA wypichciło antypolską ustawę 447, do tego jeszcze sami zapraszamy amerykańskie wojska wiedząc, iż obowiązuje ustawa 1066, zezwalająca na "bratnią pomoc" obcych armii. W co grają nasi sprzedajni politycy?

W rocznicę katastrofy smoleńskiej warto przypomnieć słowa gorzkiej prawdy doświadczonego polskiego pilota Jerzego Grzędzielskiego, który zmarł kilka miesięcy po napisaniu tego tekstu

 –  Grzegorz Micuła10 marca 2017 ·Przy okazji kolejnej miesięcznicy co poniektórym pod rozwagę....Minęło już ponad sześć lat od katastrofy smoleńskiej, a zarazem sześć lat kłamstw i oszczerstw wynikających z braku wiedzy i cynizmu. Doczekałem się pięknej, wolnej Polski. Nie chcę jej stracić, o katastrofie smoleńskiej mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię, od Tokio i wyspę Guam na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową.W cywilizowanym świecie do kokpitu samolotu wiozącego VIP-ów nikt nie ma wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kanclerz Merkel leciała ze swą świtą do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrzeń powietrzną Iranu. Kapitan prawie dwie godziny krążył po stronie tureckiej, po uzyskaniu zgody poleciał dalej. Pani kanclerz dowiedziała się o tym siedem godzin po wylądowaniu. Proszę sobie wyobrazić naszą polityczną gawiedź. Pewnie kapitana wyrzucono by za burtę, a politycy sami wiedzieliby najlepiej co robić.Od momentu katastrofy pojawia się podejrzenia o spisek na życie prezydenta i zdradę stanu z obcym państwem. O bredniach głoszonych na temat katastrofy można napisać książkę lub nawet kilka. Wspomnę tylko wybrane. Pan minister Macierewicz zaraz po katastrofie twierdził, że Rosjanie na lądowanie premiera Tuska przywieźli w teczce ILS (Instrument Landing System), a na lądowanie prezydenta już nie przywieźli. Dalej Rosjanie nie odpędzili, powtarzam kuriozalne określenie „nie odpędzili”, naszego kapitana i nie zamknęli lotniska. Odpowiem panu ministrowi: ILS waży kilkaset kilogramów. Na lotnisku Okęcie był montowany 4 lata. Specjalnie wyposażony samolot kalibrował go, stabilizował ścieżkę schodzenia i centralną oś pasa. Na lotnisku Modlin instalowano ILS przez 3 lata. Koszt wyniósł 62 mln złotych. Panie Ministrze — kapitana nie odpędza się. To komary lub muchę z czoła można odpędzać. Lotniska nigdy nie zamyka się kapitanom, wyjątkiem jest sytuacja jeśli na pasie stoi inny, uszkodzony samolot.O lądowaniu lub nie decyduje tylko i wyłącznie kapitan. Pani poseł Kempa biegała po stacjach TV z rewelacją, że przyczyną katastrofy było niezabranie rosyjskiego nawigatora. Kosmiczna bzdura i kompromitacja pani poseł. Ma się to tak, jakby chirurgowi tuż przed operacją przyprowadzono salową i powiedziano, że jeśli pan doktor nie podoła, to ona pomoże przy operacji.Katastrofę smoleńską mozolnie, przez głupotę, brak wiedzy, chciwość i cynizm, przygotowywała polityczna czołówka PIS. Zaczęło się w 2006 roku za rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego. W czasie publicznego wystąpienia minister obrony z PIS-u zapytany został przez oficerów-pilotów samolotu Tu 154 za Specpułku dlaczego nie ćwiczą na symulatorach. Odpowiedź była następująca i niebywale skandaliczna: „Nie, bo to ruskie symulatory”. Dla mnie powiało grozą i jęknąłem: „będziemy mieli katastrofy”. Nomen omen ten minister zginął w katastrofie smoleńskiej.Ćwiczenia na symulatorach są niebywale ważne, uratowały wiele istnień i nie do pomyślenia jest, aby z nich rezygnować. Cały świat lotniczy z nich korzysta. Prezesi nawet najbiedniejszych linii lotniczych klną, ale płacą za ćwiczenia swoich załóg. Ogrom głupoty i braku odpowiedzialności powala tu na ziemię. Mogę dać dziesiątki przykładów, ale pozostanę przy swoim doświadczeniu. W mozolnych ćwiczeniach na symulatorze wielokrotnie wraz z załogą zabiłem się. Ale przyszła jeden raz okrutna rzeczywistość. Po 10-cio godzinnym locie, niewiele minut przed lądowaniem na moim lotnisku zrobiło się tragicznie. Mgła do samej ziemi, chmury, widzialność 50 m. Do zapasowego lotniska 800 km a paliwa resztki. Panie Ministrze Macierewicz, nikt mnie nie odpędzał, nikt mi nie zamykał lotniska ale widziałem śmierć w oczach i warunki ponad moje uprawnienia i siły. Myślałem już o straży pożarnej i karetkach. Pierwszy kontakt wzrokowy z ziemią miałem na dziesięciu metrach wysokości, błysnęła zielona lampa progu pasa i centralnej linii. Do portu samodzielnie bez pomocy „Follow me” nie mogłem pokołować. Nie było cudu, tylko wyszkolona załoga po wielu godzinach treningu na symulatorze. Wracający z urlopu w Singapurze, kolega kapitan i mój instruktor, wszedł przed lądowaniem do mojego kokpitu. Natychmiast został wyproszony. Nikt w takiej sytuacji nie może być w kabinie, w odróżnieniu od tego, co nasi politycy urządzili temu biednemu pilotowi pełniącemu funkcję kapitanaTU154. Żałość i rozpacz. Kiedy uderzycie się w piersi? Polityka PIS w imię idiotycznych i partykularnych fobii pozbawiła pilotów Specpułku ćwiczeń w symulatorze, obniżając bezpieczeństwo lotów w tym lotów z najważniejszymi osobami w Polsce. To był wstęp do katastrofy.Rok 2008. Prezydent Lech Kaczyński wraz z zaproszonymi gośćmi, prezydentami i premierami lecieli do Gruzji przez Azerbejdżan. Gruzja była w stanie wojny z Rosją. Dlatego Pan Prezydent akceptuje taką trasę. W trakcie lotu Pan Prezydent zmienia swoją decyzję i poleca kapitanowi zmianę trasy lotu wprost do Tbilisi. Kapitan odmawia, bo nie zezwalają na to przepisy, ponadto gdyby niezidentyfikowany obiekt pojawił się w strefie działań wojennych mógłby być zestrzelony przez Gruzinów lub Rosjan. Mielibyśmy przez głupotę niebywały skandal międzynarodowy i na sumieniu prezydentów i premierów. Kapitan został obrażony przez Pana Prezydenta, nazwany tchórzem. Po przylocie do Warszawy straszony konsekwencjami. A wystarczyło polecić jednemu z licznych doradców-prawników zajrzeć do prawa lotniczego i naszego AIP. Wtedy kapitan zostałby przeproszony. Nie posądzam o samodzielny, nierozsądny pomysł samego Prezydenta. W samolocie był odcięty od światowych informacji, a newsy podały, że prezydenci Francji i Rosji lecą aktualnie z Moskwy do Tbilisi w asyście myśliwców. Pewnie jakiś usłużny poddał więc panu Prezydentowi przez telefon przednią myśl zmiany trasy lotu. Po tym zdarzeniu pozostało już w Specpułku niewielu doświadczonych pilotów, którzy chcieli latać z prezydentem. Kapitan nie może odmówić lotu, ale może, np. zachorować. To była kolejna cegła przyłożona do katastrofy.Na lot do Smoleńska w fotelu kapitańskim zasiadł więc pilot nieposiadający w pełni uprawnień kapitańskich jak stwierdziła komisja. Opowiem jak to jest w liniach lotniczych. Na przykład jeśli ważność ćwiczeń w symulatorze przeciągnie się nawet o jeden dzień kapitan odmawia lotu. Kapitan odmówił lotu rano w słoneczny dzień do Wrocławia i z powrotem, bo zapomniano wyposażyć kokpit w ręczną, wymaganą instrukcją, latarkę. Ten młody kapitan miał rację. W tym locie mogło np. nastąpić zadymienie kabiny i ta latarka ratowałaby wszystko – odczyty przyrządów. Składam Jego Magnificencji Rektorowi Politechniki Rzeszowskiej gratulacje. Ten młody pilot od Pana wyszedł, tak jak wielu innych. Dziś latają oni jako kapitanowie w najlepszych liniach świata. Uważam, że gdyby tego młodego pilota Tu154 potraktowano jak w cywilizowanych społeczeństwach, to znaczy uszanowano jego kwalifikacje i decyzje oraz pozostawiono kokpit zamknięty, to po otrzymaniu standardowej informacji o pogodzie z wieży kontrolnej smoleńskiego lotniska i jeszcze bardziej nadzwyczajnej i dodatkowej informacji o godz. 08.24 że „warunków do przyjęcia nie ma”, to kapitan po stwierdzeniu, że na wysokości 100m nie widzi ziemi i pasa, odleciałby ma lotnisko zapasowe lub postawił samolot w krąg. Zgodnie z instrukcją wykonywania lotów. I to jest cała wiedza. Jednak chciwość, zarozumialstwo i cynizm możnych polityków zwyciężyły.Przed wejściem pasażerów na pokład, honorem i przywilejem kapitana jest witanie najważniejszej osoby wraz z małżonką, czyli pana Prezydenta. Odebrał ten przywilej kapitanowi Dowódca Wojsk Lotniczych – generał Błasik. Po prostu pokazał mu jego miejsce i to, że jest tu nikim – poniżające i podłe. Ja w takiej sytuacji odmówiłbym lotu. Niby niewyobrażalne, ale nie dla tych którzy wiedzą o co idzie, zwłaszcza dla pilotów. Jest to kolejna cegła budująca to nieszczęście. Na 11 minut przed katastrofą kapitan otrzymuje wiadomość że “Pan Prezydent jeszcze nie podjął decyzji co robimy dalej”. To oburzające i paraliżujące oświadczenie. To kapitan ma wiedzieć, co robić i on decyduje! To on odpowiada za życie wszystkich na pokładzie, a nie pasażer, nawet najważniejszy! Kokpit winien być absolutnie sterylny i tylko kapitan może wydawać polecenia. Tam był po prostu bałagan. Nie wiadomo było kto dowodził, kapitan nie był w stanie pozbyć się gości (intruzów) z kokpitu, samolot pędził do ziemi, nic nie było widać poniżej nieprzekraczalnych 100 m. Generał, Dowódca Wojsk Lotniczych zamiast wrzasnąć w tym momencie „do góry!” nawet nie wyrzucił i nie uciszył intruzów – horror.Pan minister Macierewicz z uporem twierdzi, że załoga zamierzała odejść na drugi krąg. Panie Ministrze, już byli tak nisko że zadziałała instalacja TAWS „Pull up, terrain ahead”. To paraliżująca informacja, każdy pilot natychmiast ucieka do góry, jeśli zdąży. A co robi załoga? Kapitan wycisza sygnalizację zmieniając nastawy wysokościomierza barycznego, tym samym pozbawiając się wskazania wysokości progu pasa – czyste samobójstwo. Robi to po to, aby sygnalizacja przy dalszym zniżaniu mu nie przeszkadzała! Chciał zobaczyć ziemię jak najszybciej przed minięciem radiolatarni. Po prostu na siłę chciał lądować. Naciski na niego, niekoniecznie słowne, były niewyobrażalnie mocne, tak aż uderzyli w ziemię 900 m od progu pasa. Dokładnie jak przez kalkę w Mirosławcu gdzie samolot CASA także uderzył 900 m przed progiem, taka sama pogoda.Jednak informacja od Prezydenta nie była ostatnim ani najmocniejszym ciosem dla kapitana. Najboleśniej ugodził go kolega-kapitan samolotu JAK40, który kilkanaście minut wcześniej „spadł” na pas w odległości 700 m od progu. Dlaczego spadł? Bo pogoda była już fatalna i zniżając się poniżej dopuszczalnej wysokości 100 m ujrzał ziemię będąc już nad pasem. Nie zgłosił obowiązującej formuły, że widzi pas i prosi o zgodę na lądowanie. Zrobił to bez zgody wieży. Czym to się kończy dam przykład: podczas identycznej pogody na Teneryfie kapitan B747 otrzymał zgodę z wieży na start i gdy się rozpędzał kapitan drugiego B747 bez zgody wieży w kołował na środek pasa. Wynik – 862 osoby spłonęły. Pasażerowie rejsu JAK40 winni wygrać ogromne odszkodowania za narażenie ich życia. Otóż kapitan Tu154 zapytał przez radio kolegę-kapitana JAK40 o pogodę. Ten odpowiedział, cytuję: „Pizdowata, widać 200400 m, podstawa chmur 50 m, mnie się udało, możesz próbować”. To jest haniebne. Życie Prezydenta i ponad 90 innych osób to nie rosyjska ruletka, albo się uda albo nie. Winien krzyknąć „Uciekaj jak najszybciej”. Ten kapitan bryluje teraz na salonach pana ministra Macierewicza i jest jego pupilem.Panie Ministrze, różnimy się, ja też mam swojego guru. Jest nim dr nauk technicznych, emerytowany pułkownik pilot doświadczalny Antoni Milkiewicz. Jako młody oficer-inżynier brał udział w komisji badającej katastrofy naszych IŁ62. Mimo nacisków potężnego ZSRR udowodnił winę producenta silników, narażając tym samym przyszłość swoją i swojej rodziny. Gratuluję Panie Ministrze pupila. Tak rodziła się katastrofa smoleńska, w której wybitny udział mieli politycy karmiący nas kłamstwami. Pomaga im kler, a szczególnie episkopat.Od sześciu lat słyszę z ambon: „Żądamy prawdy”. A ta prawda jest znana. Nasza znakomicie wykształcona (pozazdrościć może nam wiele państw) komisja badania wypadków lotniczych ogłosiła wyniki. Zapewniam wszystkich, gdyby rozpatrywałaby to najlepsza amerykańska komisja NTSB, to wynik byłby identyczny. Jedynie zdjęto by jakąkolwiek odpowiedzialność z pracowników wieży , tak jak zrobił to nasz sąd po katastrofie w Mirosławcu. Ponadto dowiedzielibyśmy się o treści rozmów braci tak przed katastrofą jak i w locie do Azerbejdżanu. Z rozgłośni toruńskiej leje się rzeka bzdur o katastrofie, a „Najważniejszy” orzekł, że jej uczestnicy byli „prowadzeni na specjalne zamordowanie”. To jest rozpaczliwie chore. Biskup zamyka z błahych powodów nie wiadomo na jak długo nam, wiernym świątynię a nie potrafi zareagować, gdy na drugi dzień po tragedii, w środku metropolii, najbardziej katoliccy dziennikarze ogłaszają światu, że Rosjanie dobijali pasażerów. Do dziś nie ma nagany kościoła ani sprostowania i przeprosin.Ja to teraz robię – przepraszam Rosjan. Każdego 10-tego dnia miesiąca na czele z duchownym, z wizerunkiem Chrystusa i Matki Bożej, z flagami narodowymi o napisach niewybrednych i ubliżających Prezydentowi Państwa i Premierowi odbywają się partyjne wiece i modły o wolną Polskę. Żadnego biskupa to nie boli. Dzisiaj upominają nas i nazywają Targowiczanami. Już zrozumiałem nauki Kościoła. Służy temu, który więcej da lub więcej obieca. Gdzie jest biskup, który mówił „Największą mądrością jest umieć jednoczyć – nie rozbijać”. Tego dzisiejsi pasterze katoliccy nawet nie wspominają. Był to prymas Wyszyński.Największym naszym wstydem jest zespół pana Macierewicza wraz z jego “profesorami”. Otóż wszystkie komisje świata badające katastrofy lotnicze zaczynają od analizy wyszkolenia i przygotowania załogi, ostatniego wypoczynku, posiłku, sytuacji w pracy, w domu i lotu od samego przygotowania do startu. Panowie w zespole zaczynali od kolejnego wybuchu wskazanego przez guru, tak jakby samolot sam leciał. Prof. Nowaczyk oświadczył, że samolot był wprowadzony na zły pas. Panie profesorze to nie Frankfurt lub Amsterdam, w Smoleńsku jest tylko jeden pas! Dziwi się Pan, że zwolniono go z Uniwersytetu Maryland, ja dziwię się, że Pana w ogóle przyjęto. Nie wspomnę już o parówkach i różnych puszkach. Proponuję profesorom przed następnymi dociekaniami kupić godzinę lotu na symulatorze z instruktorem. Zapytać instruktora jak zachowują się piloci po sygnale „Pull up”. Podpowiem natychmiast: pełen gaz i do góry. A co robiła nasza załoga? Gnała do ziemi nadal, wyłączając sygnalizację.Żal mi bardzo rodzin ofiar po dwakroć. Za stratę bliskich i za drwiny ze strony polityków. Radziłbym, a szczególnie Pani poseł-mecenas, zapytać pana Prezydenta, pana Sasina, pana Łozińskiego i innych, którzy byli najbliższymi doradcami Prezydenta: jaki dureń z ich otoczenia wymyślił lotnisko Smoleńsk, stare, zdewastowane, nieczynne od dawna lotnisko wojskowe mając w pobliżu dwa międzynarodowe, cywilne, czynne i sprawne porty lotnicze! Jaki skończony dureń wsadził do jednego samolotu tyle ważnych osobistości, zamiast rozlokować w trzech środkach transportu. I nie ubezpieczył ich. Czy to też wina Tuska?Głosowałem z wielką nadzieją na mojego idola pana Lecha Kaczyńskiego – spokojnego, średniej klasy urzędnika. Zimny prysznic otrzymałem wieczorem jak prezydent elekt zameldował swojemu pierwszemu sekretarzowi wykonanie zadania. Wiedziałem, że będziemy mieli dwóch prezydentów: de jure i de facto . I tak pozostało. Było wiele zamachów na carów, bojarów, książąt, króli, papieży i prezydentów mocarstw. Pojedynczo, nie zbiorowo. Nasz Prezydent nie zagrażał nikomu, nie miał armii z bronią nuklearną. Nie był wybitnym mężem stanu, tylko mężem wspaniałej Pierwszej Damy. Nie bywał zapraszany na salony polityczne świata, ani sam nie zapraszał. Zginął przez cynizm najbliższych, ich chciwość i głupotę. Stąd dzisiaj ta żądza wynagrodzenia mu przez stawianie pomników, nazwy placów i ulic, a może wkrótce i miast. Piszę to w wielkim żalu i smutku, bo miałem sentyment do tego człowieka.Autor tekstu: Jerzy Grzędzielski — emerytowany kapitan linii lotniczych, pilot doświadczalny samolotowy i szybowcowy, instruktor samolotowy i szybowcowy, Inspektor Wyszkolenia Lotniczego Oficer rezerwy Wojsk Lotniczych. Nalot w powietrzu ponad 25.000 godzin.

Fejkowe profile na Twitterze wyzywają nauczycieli od "nierobów", udają nauczycielki, "które nie strajkują, bo są zadowolone z pensji". I w ogóle popierają PiS w całej rozciągłości. Dziwnym trafem wśród ich obserwujących są prominentni politycy PiS i prorządowi dziennikarze

Fejkowe profile na Twitterze wyzywają nauczycieli od "nierobów", udają nauczycielki, "które nie strajkują, bo są zadowolone z pensji". I w ogóle popierają PiS w całej rozciągłości. Dziwnym trafem wśród ich obserwujących są prominentni politycy PiS i prorządowi dziennikarze – "Marlena Zawadzka" z Bełchatowa tak naprawdę nie istnieje. Jej wizerunek to w rzeczywistości Stephanie Erickson, amerykańska pisarka powieści fantasy Marlena Zawadzka wypierdolic z pracy wszystlich nauczycieli ochodzenia zydowskiego a polskim nauczycielom dac przyzwoite zarobki

Amerykanie ostrzegają: Będziemy traktować obce wojska w Wenezueli jak zagrożenie.

Amerykanie ostrzegają: Będziemy traktować obce wojska w Wenezueli jak zagrożenie. – USA będą traktować rozmieszczanie sił zbrojnych krajów spoza półkuli zachodniej w Wenezueli jak działania prowokacyjne, będące zagrożeniem dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa w regionie, oświadczył doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton. Oświadczenie, opublikowane przez Biały Dom, nawiązuje do przybycia rosyjskich samolotów z wojskowymi do Wenezueli na zaproszenie prezydenta tego kraju.To Wenezuela jest już kolejnym stanem USA, że prezydent tego kraju dyktuje, co można a co nie? Podobnie z Polską i amerykańską ustawą 447. O Syrii nie wspomnę, w której to amerykańskie wojska są nielegalnie od lat. Amerykanom się już w główkach mocno poprzewracało.