Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 135 takich demotywatorów

Prehistoryczna ryba, do której należał, żyła około 33 mln lat temu, w epoce oligocenu i miocenu – Pracownicy ośrodka paleontologii Palmetto Fossil Excursions wyjaśnili, że znaleziony przez chłopca ząb należał do prehistorycznego rekina megazębnego angustidensa, który był spokrewniony z megalodonem, wymarłym rekinem którego nazywa się największym, jaki kiedykolwiek żył
archiwum – powód
Dla zrozpaczonej 6-latki piszego kapitan samolotu – Pewna 6-latka, po wyjściu z samolotu, zorientowała się, że wypadł jej ząb i najprawdopodobniej zgubiła go na pokładzie.Nie chcąc zawieść Wróżki Zębuszki,  rozpaczliwie chciała go odszukać.Dziewczynka bardzo to przeżywała i była bardzo rozżalona,że nie będzie mogła zostawić ząbka pod poduszką.''Droga Wróżko Zębuszko, dziewczynce wypadł ząb podczas lotu” – napisał kapitan, który pilotował lot. Proszę przyjąć tę informację w zastępstwie jej ząbka. KapitanZ wiarygodnych źródeł wiadomo, że liścik dotarł do Wróżki Zębuszki, a dziewczynka znalazła aż 30 zł za swojego ząbka.Jesteśmy dumni, że widzimy takie momenty jak ten, które podkreślają nasze zaangażowanie w przekraczanie granic dla naszych pasażerów i tworzenie linii lotniczej, w której „Dobro wyznacza drogę” Pewna 6-latka, po wyjściu z samolotu, zorientowała się, że wypadł jej ząb i najprawdopodobniej zgubiła go na pokładzie. Nie chcąc zawieść Wróżki Zębuszki,  rozpaczliwie chciała go odszukać.Dziewczynka bardzo to przeżywała i była bardzo rozżalona, że nie będzie mogła zostawić ząbka pod poduszką.''Droga Wróżko Zębuszko, dziewczynce wypadł ząb podczas lotu” – napisał kapitan, który pilotował lot. Proszę przyjąć tę informację w zastępstwie jej ząbka. KapitanZ wiarygodnych źródeł wiadomo, że liścik dotarł do Wróżki Zębuszki, a dziewczynka znalazła aż 30 zł za swojego ząbka.Jesteśmy dumni, że widzimy takie momenty jak ten, które podkreślają nasze zaangażowanie w przekraczanie granic dla naszych pasażerów i tworzenie linii lotniczej, w której „Dobro wyznacza drogę”
"Droga zębowa wróżko, Lenie wypadł ząb w jej locie do Greenville, proszę wziąć tę notatkę zamiast zęba. Kapitan Josh" –
archiwum
Przedni ząb Toma Cruise'a znajduje się dokładnie pośrodku jego twarzy. Nie da się tego odzobaczyć. –
 –  Kiedyś jak byłem dzieckiem i bolał mnie ząb to mama umyła mnie w wodzie święconej i ból spowodowany poznaniem jak zacofani są moi rodzice zagłuszył ból zęba
Mają głowy do interesów –  synkowi wypadł kolejny mleczak wcześniej przynosił je do domu

Kiedyś to było, teraz już nie ma

Kiedyś to było, teraz już nie ma – Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nasbywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.Nikt nie narzekał.
Nigdy nie wygrałem żadnej nagrody,ani niczego w życiu – W szkole podstawowej każdy w mojej klasie dostał jakiś dyplom czy coś - oprócz mnie. Nigdy nie byłem pracownikiem miesiąca. Nigdy nie zostałem wyróżniony. Kiedy pełniłem służbę, dostałem odznaczenie tylko dlatego, że dostał je cały mój oddział. Jedynymi nagrodami, jakie dostawałem w sporcie były te, które dostawałem razem z całą moją drużyną. Gdy pracowałem jako operator numeru alarmowego, nigdy nie dostałem żadnej pochwały. Na dodatek, kiedy byłem w przedszkolu, moja przedszkolanka obiecała nam, że jeśli każdy z nas straci ząb, zorganizuje nam wielką imprezę z lodami. I mimo wielkich starań, nie wypadł mi żaden ząb w przedszkolu i nie dostaliśmy obiecanej imprezy z lodami. Przeze mnie, lol... W szkole podstawowej każdy w mojej klasie dostał jakiś dyplom czy coś - oprócz mnie. Nigdy nie byłem pracownikiem miesiąca. Nigdy nie zostałem wyróżniony. Kiedy pełniłem służbę, dostałem odznaczenie tylko dlatego, że dostał je cały mój oddział. Jedynymi nagrodami, jakie dostawałem w sporcie były te, które dostawałem razem z całą moją drużyną. Gdy pracowałem jako operator numeru alarmowego, nigdy nie dostałem żadnej pochwały. Na dodatek, kiedy byłem w przedszkolu, moja przedszkolanka obiecała nam, że jeśli każdy z nas straci ząb, zorganizuje nam wielką imprezę z lodami. I mimo wielkich starań, nie wypadł mi żaden ząb w przedszkolu i nie dostaliśmy obiecanej imprezy z lodami. Przeze mnie, lol...
Nie ma się co śmiać –
Poziom znieczulicy wchodzi na wyższy poziom. Szła chodnikiem, nagle straciła przytomność i upadła na ziemię. 20-latka z Poznania otarła całą twarz, straciła ząb i rozcięła wargę. Mimo że wyraźnie potrzebowała pomocy, nikt nie zareagował –
 –  Dzień dobry! Bardzo proszę oumówienie jak najszybciej.Ostro boli mnie 6. Najlepiej po14Witam! Niestety, z powodówrodzinnych musieliśmyzamknąć gabinet. Moqe polecićPani Andrzejatel.Ale to byłby tylko jeden ząb.Bardzo proszę.Przykro mi, gabinet został jużzlikwidowanych, a ja nieprzebywam w Skierniewicach.Bardzo proszę. Jak Pani chce,przepisze do Pani mojego mężai teściów.Niestety, to nie jest wymówka, amusiałam się przeprowadzić.Jeżeli Pani nie wierzy, możePani zobaczyć, że gabinet jestzamknięty, a lokal jest dowynajęciaBardzo Panią proszę. Bardzomnie boli.Jeżeli powiem Pani, że na 16 iprzyjdzie Pani pod pustygabinet, to będzie Panizadowolona?16 mi pasuje. Dziękuję bardzo ido zobaczenia
 –
archiwum – powód

Nikt nie narzekał

Nikt nie narzekał –  Było nas jedenaścioro starych warszawiaków, mieszkaliśmy w Mordorze... Na śniadanie matka kroiła zabytkowy bruk, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął na defiladzie motocyklowej po popsikaniu gazem przez przechodnia. Przechodnia zabrało MJN w 59. Nikt nie narzekał.Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Wawer, Ursus i Moko stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowie trzeciej linii metra. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.Z lotniskiem na Bemowie walczyła babcia. Do walki z black hawkiem, cessną i szybowcami służył mocz i mech. Kontroler lotu u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu Bemowskiego szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały wolno puszczone psy ratlerki. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy wegeburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy cafe latte na owsianym, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Miasto to miasto. Nikt nie narzekał.Gdy sąsiad złapał nas na wycinaniu 50-letnich drzew, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o wycięte drzewa, a ksiądz na Bemowie o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ksiądz z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem sąsiad wracał do domu, a po drodze brał sobie stare meble. Stare meble wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, stare meble leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.Latem wchodziliśmy na dach Varso, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem po Prymasa Tysiąclecia i linii kolejowej, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o DDR. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub SKM. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu i azbestu z cementowni na Odolanach. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, karty warszawiaka, słoiki. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.My, dzieci z naszego Mordoru kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.Nikt nie narzekał.
Naukowcy nazwali nowo odkrytą żabę na cześć znanego zespołu rockowego. – Biolodzy znaleźli trzy okazy nowego gatunku żaby drzewnej. Płazom już teraz może grozić wyginięcie.W Andach na terenie Ekwadoru odkryto nowy gatunek żaby drzewnej. Naukowcy nazwali ją na cześć swojego ulubionego zespołu rockowego Led Zeppelin. Zwierzak oficjalnie nazywa się więc ledzeppelin Pristimantis lub Led Zeppelin’s Rain Frog.Do tej pory biologom udało się znaleźć i opisać tylko trzy okazy ledzeppelin Pristimantis. Są to dwa samce i jedna samica.– „Znaleźliśmy je w lesie, przy strumieniu, kiedy siedziały na liściach krzewów na wysokości od 170 do 300 cm nad zbiornikiem wodnym” – tłumaczą autorzy badań.W żołądku jednej z żab rozpoznano szczątki chrząszczy, mrówek oraz ślimaków, co daje wstępny wgląd na dietę ledzeppelin Pristimantis.Ze względu na wysoki endemizm w Kordylierach, opisany przez naukowców nowy gatunek żaby drzewnej najprawdopodobniej występuje tylko na wąsko ograniczonym obszarze. Już teraz lokalne władze powinny zacząć myśleć o wdrażaniu długoterminowych działań mających na celu ochronę małych płazów.Biorąc pod uwagę miejsce występowania żab ledzeppelin Pristimantis, niewykluczone, że gatunek ten już jest zagrożony wyginięciem.
Ludzki ząb pod prasą hydrauliczną –
0:45
Cała koncepcja Wróżki Zębuszki opiera się na zachęcaniu dzieci do składania w ofierze demonom swoich części ciała w zamian za korzyści majątkowe –
 –
archiwum – powód
Stąd wzięła się legenda o tym, że bociany przynoszą rodzicom małe dzieci –
- Od roku spotykam się z pana żoną –
Czekamy na protesty obrońców zwierząt protestujących przeciwko całowaniu żab –