Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 4522 takie demotywatory

archiwum – powód

Ciekawe rozwiązanie w jednym ze sklepów w Danii. Drzwi otworzą się dopiero, gdy uśmiechniesz się

Ciekawe rozwiązanie w jednym ze sklepów w Danii. Drzwi otworzą się dopiero, gdy uśmiechniesz się –
0:40
poczekalnia

Zwroty nauczycieli najczęściej słyszane podczas e-lekcji: 1. Wyjdź i wejdź do Skype normalnie. 2. Co za śmiech? Wrzuć link, to się razem pośmiejemy. 3. W wuefie przebiegniemy dystans stu metrów, wszyscy zabrali psy? 4. Siedzimy! Dzwonek jest dla nauczyciela, to dzwonek do drzwi, znaczy przyjechała pizza. 5. Tata i mama szybko do monitora! 6. - Czy mogę wejść do klasy? - Po angielsku proszę! - Mау I comе in mу kitchеn? 7. - Czy usiedliście razem, aby przeszkadzać? - Mamy jedno konto na dwóch.

1. Wyjdź i wejdź do Skype normalnie.2. Co za śmiech? Wrzuć link, to się razem pośmiejemy.3. W wuefie przebiegniemy dystans stu metrów, wszyscy zabrali psy?4. Siedzimy! Dzwonek jest dla nauczyciela, to dzwonek do drzwi, znaczy przyjechała pizza.5. Tata i mama szybko do monitora!6. - Czy mogę wejść do klasy?- Po angielsku proszę!- Mау I comе in mу kitchеn?7. - Czy usiedliście razem, aby przeszkadzać?- Mamy jedno konto na dwóch. –

Sklep w Danii otwiera drzwi tylko wtedy, gdy się uśmiechasz

Sklep w Danii otwiera drzwi tylko wtedy, gdy się uśmiechasz – A może i w Polsce by się to przyjęło?
0:40
poczekalnia

Najstarsze drzwi w Rzymie, datowane na 115 r. n.e.- człowiek w skali

Najstarsze drzwi w Rzymie, datowanena 115 r. n.e.- człowiek w skali –
poczekalnia

No i na co się patrzysz? Przecież to nie nasza sprawka!

Przecież to nie nasza sprawka! –

Jak pomalować drzwi do naczepy tira, aby kierowca jadący za Tobą, dostał zawału

Jak pomalować drzwi do naczepy tira, aby kierowca jadący za Tobą, dostał zawału –
Źródło: reddit.com

Wypad, nikt cię tu nie zapraszał!

Wypad, nikt cię tu nie zapraszał! –
0:05
archiwum

Na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu mieszkają 22 rodziny

Na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu mieszkają 22 rodziny – Mieszkania zajmowane są przez byłych pracowników obozu [EDIT: autorowi artykułu prawdopodobnie chodziło o byłych pracowników muzeum, nie obozu]. To przewodnicy, ochroniarze, ludzie z administracji. Większość z nich jest w podeszłym wieku, ale są też rodziny z dziećmi.Mieszkańcy obozu nie mogą na przykład wywieszać prania na zewnątrz, bo zakazuje tego przepis o tzw. strefie ciszy - by nie naruszyć powagi miejsca. Na tym terenie nie wolno handlować, nie wolno uprawiać żadnej formy rozrywki, sportu. Mieszkańcy muzeum nie mogą także posiadać psów, a problem bywa także z kotami.Mieszkańcy mogą korzystać ze strzeżonego parkingu, jednak pojawiają się niedogodności z dojazdem pod drzwi swojego bloku mieszkalnego. Problem z dojazdem do potrzebujących mieszkańców mają także karetki pogotowia

Sytuacja w szpitalach jest gorsza niż mogłoby się wydawać:

 –  Pawel Reszka2dSt3S ipodnsgooodrSfeSiz.d  · Dlaczego umierają„Moja żona ma covida. Modlę się, żeby nie musiała iść do szpitala. Oddziały covidowe to umieralnie” (rezydent anestezjologii) Dokładnie miesiąc temu minister Adam Niedzielski zapowiedział „podwojenie dostępnej bazy łóżek” dla pacjentów zakażonych wirusem. I udało się! Było 15 tys. łóżek, jest 35 tys. W ciągu 30 dni przybyło 20 tys.!Są jednak pytania: czy stoi przy nich odpowiedni sprzęt? Mają dostęp do tlenu? Skąd wzięto lekarzy, pielęgniarki, ratowników, by je obsługiwali? Łóżka są na serio? Czy też dyrektorzy szpitali, by poprawić humor ministrowi, tworzyli je szybkim pociągnięciem pisaka, robiąc np. z interny „internę covidową”?Statystycznie wyglądamy świetnie – tylko 60 proc. łóżek covidowych jest zajętych. Do tego mamy 657 wolnych respiratorów (wypada po 41 na województwo). Zachorowań mniej. Tylko dlaczego bijemy rekordy w liczbie zgonów? Zadzwoniłem do lekarza, który od miesięcy jest na pierwszej linii. Zapytałem, czy tak samo jak premier Morawiecki uważa, że osiągamy delikatną przewagę w walce z wirusem.„Redaktorze,telefon w lekarskim nie milknie. Przez cały dyżur biegam po siedmiopiętrowym szpitalu: laryngologia, okulistyka, chirurgia dziecięca, pulmonologia, ginekologia, chirurgia, ortopedia, onkologia, hematologia, radiologia, pediatria... Konsultacje, wkłucia centralne, reanimacja.Pacjenci umierają. Mój ostatni 24-godzinny dyżur odmierzała śmierć: zgon, zgon... pizza (zdążyłem zjeść połowę, bo mnie wezwali), zgon, zgon... Półtorej godziny snu i znów wezwanie. „Leć, bo się pacjent załamał”. Biegnę. Nie dobiegłem na czas. Taki dyżur to standard.Wieszasz kartkę i jużWiesz, że tych ludzi można byłoby uratować? Na pewno by żyli, gdyby to, co widzisz w statystykach, odpowiadało prawdzie. Mówisz, że „statystycznie” mamy zapas łóżek dla pacjentów covidowych.Opowiem ci, jakie to łóżka. Nasz szpital od początku pandemii przechodzi ciągłe reorganizacje. Najpierw covidowcy leżeli w wydzielonym budynku, potem tworzono miejsca covidowe na poszczególnych oddziałach, potem część pacjentów covidowych przeniesiono do innego skrzydła.To wszystko oznacza chaos. Na laryngologii jest oddział covidowy, laryngologia jest tam, gdzie okulistyka, okulistyka tam, gdzie chirurgia dziecięca, chirurgia dziecięca tam, gdzie pediatria... A jutro może się to zmienić.Każda z tych rotacji przynosi statystyczne zwiększenie liczby łóżek covidowych. Jak? Wieszasz kartkę na drzwiach: „Oddział covidowy” – i już! Ale co to za oddział covidowy bez respiratorów, sprzętu, personelu? Sprzęt w kartonach: cewniki naczyniowe, cewniki pęcherzowe. Personel przypadkowy, z łapanki.                                             ***Zakładam wkłucie centralne. Sam go na jałowo nie założę. Musi ktoś pomagać. Jest pielęgniarka, ale ona nie wie, gdzie co leży:– Doktorze, ja nie jestem z tego oddziału.– Ja też nie.– Może w tych kartonach.– Może.Czas leci. Chory pogarsza się oddechowo.– Co to za pacjent?Milczenie.– Jakie ma obciążenia?Milczenie.Wszystkie pielęgniarki są z innych oddziałów. Nie mają prawa kojarzyć tych pacjentów – cztery dziewczyny na 40 pacjentów!Kolejne wezwanie. Covidowa interna. Pacjent niewydolny oddechowo. Intubuję, reanimuję. 5, 10, 15 minut. Żadnego efektu. Jestem wykończony. W 20. minucie padam, nie jestem w stanie ratować go dalej. Przerywam. Patrzę na niego, całkiem młody gość. Rocznik 65. Myślałem, że się uda.                                            ***Ktoś mnie puka w plecy. Pielęgniarka z interny: – Doktorze, a możesz spojrzeć, bo tam nam się jeszcze jedna pani pogarsza. Babcia. Obrzęki, zmiany pozakrzepowe na kończynach dolnych. Każę ją położyć na brzuchu. Saturacja się poprawia.– Jaki lekarz prowadzi?Nikt nie wie.– Dobra, pani musi tak leżeć.Po kilku godzinach łapie mnie internistka.– Pan reanimował moją pacjentkę?– Ja? Chyba nie…– Taka starsza pani na internie.– Na internie przekładałem jedną panią na brzuch.– O nią chodzi.– Co z nią?– Jak przyszłam, to była martwa… Jakby pan napisał, że była konsultacja anestezjologiczna...Nawet nie zauważyła, kiedy pacjentka jej zeszła! Teraz szuka dupokrytki. I co ja mogę napisać? Brak dalszych wskazań do eskalacji terapii, czyli że była nie do uratowania? Napiszę. Pomogę. Doktor jest sama na oddziale, też musi biegać po całym szpitalu i konsultować internistycznie. Nie ma szans, żeby to ogarnęła.                                                 ***Wzywają mnie do założenia wkłucia centralnego dla covidowca. Dziadek, 80 lat. W bardzo złym stanie. Niewydolny krążeniowo, obrzęknięty. Zakładam wkłucie. Piszę w konsultacji prośbę o wykonanie gazometrii i biegnę. Wzywają mnie na inne oddziały.O godz. 2:45 znów wezwanie do tego samego pacjenta: „Pacjent pogarszający się oddechowo”. Wracam. Dobijam się do drzwi, dzwonię. Na oddziale nie ma personelu. Za drzwiami pacjenci covidowi. Jeden z nich właśnie się załamuje!Idę w zakontaminowanym kombinezonie przez czystą część. Nie powinienem tego robić, ale człowiek chyba tam umiera. Pacjent leży na płasko, na plecach. Monitor obok, czujnik saturacji obok. Stoją sobie. Nie zostały podłączone. Podnoszę wezgłowie, podnoszę pacjenta. Uzyskuję saturację 85. Trzeba pilnie wykonać ileś czynności. Ale tu, kurwa, nie ma nikogo. Komu mam to zlecić?Wychodzę. Mijam pacjentów leżących na łóżkach. Starzy, niedołężni ludzie. Na ścianie kartka: „Telefon do pielęgniarek...”. Wiem, że żaden z pacjentów nie jest w stanie zatelefonować.Te oddziały to umieralnie. Są po to, żeby ludzie nie schodzili na ulicy.                                                  ***A ja? Kiedy ostatnio widziałem swoich pacjentów? A przecież mój oddział to OIOM! Pacjenci na stronie brudnej pod respiratorami, na czystej po wstrząsach, z zapaleniem otrzewnych, trzeba pilnować gospodarki wodnoelektrolitowej. Kiedy mam to robić, skoro konsultuję i reanimuję? Kto jest bez winy?Pamiętam z ostatnich dni jednego z covidowych pacjentów. Konsultowałem go na jakimś oddziale. Jak podszedłem do niego, miał niecałe 60 proc. saturacji. Patrzę, a w jego nogach leżą wąsy tlenowe!– Dlaczego to nie jest podłączone? – krzyczę do pielęgniarki.– A bo nie ma kto mu tego podłączyć, doktorze!Jezu! To zakładam te wąsy. Mija doba. Pacjent niewydolny oddechowo trafia do mnie na OIOM. Leży sobie pod respiratorem, leży, aż się butla z tlenem skończyła. I zmarł. Taka to, kurwa, smutna przygoda się zdarzyła.Dziwisz się? A ja wcale się nie dziwię. Na stronie brudnej na 19 pacjentów są trzy pielęgniarki. Powinno być dziesięć. Jedna na dwa stanowiska. Tlen w butlach, butle na dwukołowych wózkach przywiązane łańcuchami. Tak tu jest.Jeszcze pójdziemy za to siedzieć. To jest przecież sprawa do prokuratury. I co ja powiem: „Pacjent zmarł, bo skończyła się butla z tlenem, bo nie było komu przypilnować, bo jest mało pielęgniarek”? A co to obchodzi żonę tego faceta? Albo pana prokuratora? Jak widzisz, trudno przeżyć w moim szpitalu. Tu musisz mieć szczęście. Jak ktoś spostrzeże, że butla się kończy, będzie OK.Czytaj też: Lekarze alarmują. Zaraz będziemy tu mieli LombardięTlenu nie ma, nikt nie powiedziałDlaczego używamy butli? Brak tlenu w instalacji szpitalnej. Za dużo pacjentów podłączonych do respiratorów. Oczywiście, nikt nam niczego nie powiedział. Wszystko sprawdza się na żywym organizmie. Podłączam pacjenta pod respirator. Nie działa. Drugi? Lepiej. Po chwili dzwoni lekarka: – Coś się dzieje złego z pacjentem. Desaturuje!Sprawdzamy. Respirator nastawiony na 100 proc. podaje tylko w 36 proc. Wtedy wpadliśmy na to, że trzeba sprowadzić butlę, bo w ścianie ciśnienie jest zbyt niskie.                                               ***Na interwencję do drugiego budynku szpitalnego, gdzie jest kilka „lżejszych” oddziałów covidowych, jeździmy karetką. Leczy tam fajny hematolog, miły chirurg, neurolog, nefrolog. Ale nie ma anestezjologów, lekarzy medycyny ratunkowej ani sprzętu. Więc jak się ktoś pogorszy, muszą wzywać nas. Najczęściej wzywają na ostatnią chwilę.Dlaczego? Otóż mają jeden monitor i dwa pulsoksymetry na oddział. Jeśli chory nie jest podłączony do sprzętu, to oni nie widzą, że się pogarsza. Tym bardziej że przy covidzie pacjenci z saturacją 70 proc. potrafią logicznie rozmawiać. Nie widać problemów. Aż nagle bach... Oni reagują, jak nastąpi to bach. Mówiąc wprost – jak pacjent zsinieje, dzwonią po nas.Respirator wziąć. Lifepacka: monitor z funkcją defibrylacji, kardiowersji brać. Plecak z ambu, z lekami, rurkami. Leki z lodówki. Dygam z tym do karetki. Z pielęgniarką przebieramy się w kombinezony. A pacjent się tam dusi.Rzadko udaje się zdążyć. Jesteśmy w drodze i dostajemy informację: „Możecie wracać, już po wszystkim”. Czasami nas nawet nie wołają. Widzą, że i tak nie zdążymy. I to też jest statystyka w praktyce. Na tamtych oddziałach są wyłącznie łóżka covidowe, które widzi w tabelkach pan minister. Ale są to łóżka bez dostępu do tlenu, bez sprzętu pomiarowego i bez personelu.                                                   ***Na interwencję zawsze chcę brać ze sobą pielęgniarkę z OIOM. One są doświadczone, znają się na rzeczy. Gdy trwa reanimacja, chcesz kogoś takiego obok siebie.Proszę je: „No pojedź ze mną” – i chyba nie muszę ci mówić, jaki jest ich stosunek do moich próśb. „Doktor, a może byś znalazł kogoś innego, co?”.Nie mam pretensji. Są upocone, umęczone, ledwie stoją. „Ratowanie życia” brzmi pięknie, ale to ciężka fizyczna praca. Pacjent waży 150 kg. Przenieś go z pielęgniarką na nosze!Wspominałem ci, że z okazji 11 listopada szpital wypłacał nagrody za walkę z covidem? Dostali różni ludzie: pan związkowiec, pani z kadr... Nie dosłała żadna z oiomowych pielęgniarek.                                               ***Anestezjolog ma grubą skórę. Często oglądamy śmierć. Mamy taką pracę. Mówimy: „mogę reanimować i jeść kanapkę”, ale dziś łapię się za głowę. Jesteśmy wykończeni fizycznie i psychicznie. A to nie jest nawet środek epidemii. Miesiące walki przed nami. Wypłaszczanie krzywej widać tylko w ministerstwie. I chyba tylko dzięki sztuczkom matematycznym. Bo u nas jest dramat.Wczoraj zakaziła się moja żona. Ciągle myślę, co zrobić, jak się pogorszy oddechowo. Zostawiać ją w domu? Słać do szpitala? Ale kto się nią tam zajmie, jak nie będzie mnie obok? Czy przepracowany lekarz albo pielęgniarka zauważy, że tlen w butli się kończy? Skoro ja się boję, co muszą przeżywać inni ludzie, którzy nie są lekarzami?Myślę, że niedługo też się zakażę. Prawdę mówiąc, liczę na to. Chciałbym odpocząć od tego burdelu.PozdrawiamP.”Fot. Paweł ReszkaRelacje też na https://www.facebook.com/ReszkaPai polityka.pl
archiwum

Ewangeliści IT jeszcze w tym roku zapukają do drzwi

Ewangeliści IT jeszcze w tym roku zapukają do drzwi – każdego Polaka

Kiedy inni nadużywają twojej gościnności

Kiedy inni nadużywają twojej gościnności –
0:31

Drzwi zaprojektowane przez jakiegoś geniusza

Drzwi zaprojektowane przez jakiegoś geniusza –
0:30

Kiedy niewiele trzeba, żeby przechytrzyć policjantów

Kiedy niewiele trzeba, żeby przechytrzyć policjantów –
0:28

Kochanie, pozamykaj okna, bo trochę wieje...

Kochanie, pozamykaj okna, bo trochę wieje... –
0:38

Kiedy chcesz wyjść na zewnątrz z ulubionym patykiem, ale twój pan to dupek

Kiedy chcesz wyjść na zewnątrz z ulubionym patykiem, ale twój pan to dupek –
0:31
archiwum

Autentyk opowiedziany przez katechetkę na religii, w 4 klasie szkoły podstawowej, do dziś pamiętam!

Autentyk opowiedziany przez katechetkę na religii, w 4 klasie szkoły podstawowej, do dziś pamiętam! – Żołnierz o imieniu Piotr trafia po śmierci na Sąd Ostateczny, do Pana Boga:- Panie Boże, byłem żołnierzem na Ziemi, wiernie służyłem swojej ojczyźnie. Czy wejdę do Twojego Królestwa?- No nie wiem Piotrze... Co prawda byłeś wierny ojczyźnie, odważny, ale jako żołnierz zabiłeś również wielu innych żołnierzy. To ciężki grzech przeciwko 5 przykazaniu.Wtem zaczęły się dobijać diabły do drzwi:- "Piotr jest nasz! Piotr jest nasz!!!"Na co Piotr:- Bbbbłłagggamm Pppanie BBBoże, rrratuj mnnnie!Pan Bóg rzecze do Jezusa: - Przynieś księgę Piotra. Pan Jezus przynosi, Bóg przegląda. Zniecierpliwiony Piotr zagląda mu przez ramię, a w księdze pisze: "Ojcze Nasz, Ojcze Nasz, Ojcze Nasz, Ojcze Nasz, Ojcze Nasz..."Zdziwiony Piotr pyta:- Panie Boże, co to znaczy? Co to za księga?- To księga Twoich modlitw Piotrze! Ponieważ regularnie odmawiałeś pacierz, będziesz zbawiony i pójdziesz do nieba!

Wpuść mnie, mogę być twoim kotkiem

Wpuść mnie, mogę byćtwoim kotkiem –

Kiedy w publicznej toalecie jest zepsuty zamek w drzwiach, trzeba sobie radzić inaczej

Kiedy w publicznej toalecie jest zepsuty zamek w drzwiach, trzeba sobie radzić inaczej –
Źródło: incrivel.club

Sukces ma wielu ojców

 –  Moi kochani! Byłam na widzeniu intymnym u mojego chłopaka w zk. Jak już było po widzeniu zachciało mi się siku i klawisz zaprowadził mnie do wc. Powiedział, że drzwi muszą być otwarte. Gdy tak sikalam to on patrzył na mnie i wyciągnął wiecie co i zaczął się bawić. To ja podeszłam do niego no i skończyło się na sami wiecie czym. Trochę się sprawy przez to skomplikowały, bo teraz jestem w ciąży i nie wiem z kim. Mam mieszane uczucia komu wmówić te dziecko. Mój jeszcze posiedzi 5lat, a klawisz ma kasę i stała pracę. Myślę, że wybiorę mniejsze zło tzn klawisza. A wy co byście zrobili na moim miejscu?
archiwum

Kto się zaopiekuje chorymi?

Kto się zaopiekuje chorymi? – Dyspozytorzy wzywają policję aby ratownicy mogli zostawić chorych w szpitalu (podrzucić do izby przyjęć) bo zdarza się, że zastają zamknięte drzwi. Chorzy ludzie często są już w stanie agonalnym.Art. 160 kkKto odmawia udzielenia pomocy, mimo że jest do tego powołany...