Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 231 takich demotywatorów

Wyobraź sobie, że wchodzisz na konto i widzisz, że twój samochód znowu nakupił jakichś pierdół

Wyobraź sobie, że wchodzisz na konto i widzisz, że twój samochód znowu nakupił jakichś pierdół –

Robię rysunki na zamówienie. Ktoś chętny? Proszę o udostępnienie

Robię rysunki na zamówienie. Ktoś chętny? Proszę o udostępnienie –

Kebaba z podwójnym mięsem, poproszę

 –
archiwum

Homofobia i rasizm na zamówienie? Aktor oskarżony o UPOZOROWANIE swojego pobicia.

Homofobia i rasizm na zamówienie? Aktor oskarżony o UPOZOROWANIE swojego pobicia. – Tą sprawą żyją Stany Zjednoczone już prawie od miesiąca. Jussie Smollett, aktor i wokalista, został dotkliwie pobity. Sprawa trafiła na pierwsze strony amerykańskich serwisów informacyjnych. Policja jednak dotarła do dowodów świadczących o tym, że to on sam miał upozorować całe zajście, zatrudnić aktorów, zapłacić im i wysłać do siebie homofobiczne i rasistowskie wiadomości. Aktor zaprzecza, a sprawą zajmie się sąd.Podobnie jest z wieloma przypadkami antysemityzmu, bo tam gdzie go nie ma, Żyd gotów jest go stworzyć i są to słowa Żyda, I.S. Singera.

Sympatyczny sąsiad w klatce

Sympatyczny sąsiad w klatce –  Tu mieszka malarz Julianobrazy na zamówienie :)
archiwum – powód

Szanowni Państwo, moja specjalność rymowane demoty

Szanowni Państwo, moja specjalność rymowane demoty – Robię na zamówienie - sztuka pięć złotych! :D
archiwum

..Rozumiem kebab , frytki. A co panowie zamawiają do picia ??

..Rozumiem kebab , frytki.A co panowie zamawiają do picia ?? –
archiwum

Boże Narodzenie i Sylwester oczami pesymisty

Boże Narodzenie i Sylwester oczami pesymisty – Stare, ale wciąż aktualne Boże NarodzenieNajpierw trzeba, ku* a, kupić prezenty. Oznacza to, żebędę latał po sklepach, przepychat się przez spoconychludzi z obłedem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy najakieś pierdoły. Co gorsza, wszystko już kiedyś komuśkupitem. Wujek Edek dostat w zeszlym roku flaszke, aprzecież nie kupię mu w tym roku książki, bo ten facet nigdynie przeczytał nic ponad tekst na etykiecie pótlitrówki.Ciocia Jadzia rok temu ukontentowała się krememnawilżającym, cokończył się termin ważności. W tym roku jedynymkosmetykiem dla tej lampucery byłby kreme po pierwsze, takich zżaden krem nie wygładzi, a po drugie, przecież nie wydamna kosmetyki catej kasy na Boże Narodzenie. I tak zewszystkimi. Dziecko morde drze o jakis nowy programkomputerowy, choć i tak wiadomo, że przestanie się nimzajmować po 2 godzinach, bo każda gra jest dla tego pótga za trudna.žona będzie miała jak zwykle pretensjeże Kowalska z jej biura dostanie coś tadniejszego.W rezultacie kupię byle co, jak co roku. Potem śledzikw pracy z ludźmi, których mordy są mi nienawistne ipatrzenie na męki szefa, który życzy nam "dużo pieniędzychot wszyscy wiedzą, ze dopiero wtedy byłby szczęśliwy.gdybym pracowat za miskę zupy z brukwi przykutydo komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy sienawalą jak szpaki, a pan Henio obślini biust pani Bożeny zksięgowośšci, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawszewalą sie jak króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac,w dodatku żona będzie robić wymówki. Jeszcze tylko trzebajebnąć w baniak karpia, bo małżonka- uważacie-wrażliwajest i na męki zwierzątka nie może patrzeć, choć mnie męczyod 15 lat bez zmrużenia oka. Garbata owca. A jeszczeprzynieść i przystroić choinkę. Z dzieckiem, "żeby miatomachoinkę, mnie, Boże Narodzenie i wszystko. Jak taki glonemocjonalny może mieć jakiekolwiek wspomnienia?No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, mać ich w tę i z powrotem.Jedna wielka męka. Co za kutas wymyślit ten tzawy terminą wszyscy ci, od kna codzień trzymam się z daleka z dobrym skutkiem. Usiądziemyza stotem... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba będzieię kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że ten chkrawat kupiony na bazarze od Wietnamczyków dopetnitbyliczną kolekcję podobnych gówien, gdybym oczywiściezawalit szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnegodnia wyrzucit wszystko do śmietnika. Dostanę też najtańszykoniak i jakieś kosmetyki. Jakie? Bede wiedziat ostatniegodnia przed Wigilią, kiedy w pobliskim supermarkecie zacznąwyprzedawać to, czego nie udało się upchnąć ludziomdo wigilii. Po prezentach się zacznie. Te same kretyńskiedowcipy wuja Bronka, zwłaszcza, ku* a, ten o gasceBalbince. Wszyscy będa dokarmiać mojego psa po to, żebynarzygał w nocy na mnie i pościel, bo przecież wiadomo žeSpię z psem. Ciotka załzawi się po dwóch godzinach żuciaą tapira i zacznie płakać. "jak to dobrze.że trzymamy się razem". Gówno prawda akurat, co wykażąnastępne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy się już, zaczniewyzywać swojego ślubnego od złamanych chu"wTo oczywiście prawda. Jedyna nadzieja, że akurat w tymroku 6-letnia latorośl kuzynostwa z Łodzi nie nawali w gaciew potowie kolacji i nie zakomunikuje o tym radośnie jeszczeprzed deserem. Bo to, że coś wywali sobie na teb ze stołu,to pewne jak w banku. Jeszcze tylko muszę przeżyć debilnegadki o polityce, przy których wszyscy oczywišcie skocząsobie do gardet i na siebie się po obrażają. Na koniec ciotulanafotela i mozna bedzie odtrąbić koniec męczarni. A nie,byłbym zapomniat. Kolejną rozrywką będzie wyprawa napasterkę, bo to religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt nigdynie wyjaśnit, po naglą cho re tłuc się po nocy, żeby stać namrozie w bezruchu przez godzinę czy więcej. Ciekawe, czymojakościótka -jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszejsprawy? W kościele, jeśli tam sijak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoją na własnychnogach, bo za duży tłok, żeby upaść. Czasem tylko ktośbeknie albo puści głośno baka, aleak nikt na to nie zwróciuwagi, bo wszyscy drzemią na stojąco. Wracając trzebauWna ckatolicka młodzież szczególnie lubi wpi"dolić bliźniemu.Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego niezauważyt, bo był zalany w płaskorzeżbę. Wreszciewychodzą z chałupy, wory jedne. Moment zamykania drzwiw moim świątecznym życiu. Kilka dni odpoczynku.Ale mijają jak z bata strzelit, bo wielkimi krokamizbliża się kolejny krTYWATORY.PEMOTYWATORYSylwesterLudzie! Kto to kur**a wymyślit?1 Już od listopada ślubnawydala z siebie idiotyczne pomysły, żeby pójść na "jakiśbal. Jakbyśmy srali pieniędzmi... Albo žeby gdzieśwyjechać, gdzie gorąco. A niech se włączy farelkę podfikusem, bedzie miała tropiki w chatupie. I tak przecieżskończy się na balandze u Witka. Jasne, trzeba tadnie sieubrać, bo wszystkim się wydaje, że to jakiś uroczysty dzień.Czyli żona najpierw puści w trąbe pót budżetu domowego najakąś kieckę, w której wygląda jak zwykle, czyli jak w workunawozach sztucznych.Ale cena taka, że za to możnaby żywić jeden powiat w Somalii przez kwartał. Ja sięwbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymyślita,že mężczyzna wyglada dobrze, gdy wdzieje na siebiemarynarkę, co pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobiekolorowy postronek. I tak mamnadziób jakąś wodę kolonską i jazda, a małżonka kładziee tapety tyle, że palec w to wchodzi do pierwszegostawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przedy musząszczać do zlewu. Wiadomo mamusia się szykuje nasylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafianic z tego nie wyjdzie, bo chociaż Wituś ma dużą chatupę, topółnocą doprowadza się do stanu, w którym wygląda jaknowego, na czym można by oko zawiesič. Jak zwykleą każda kobitka jeszcze przeW tym dniu trzeba być radosnym jak młody pies,w tany, nawet jeśli "nipyty" nie mam o tym pojęcia. Zresztą nikt nie ma, za towszyscy miotają się w konwulsjach i po krótkim czasieszczególności. Z facetami jest prostsza sprawa, bo już kołojedenastej są pijani w sztok i betkoczą albo chcą ruchaćmorżycząc wszystkiego najlepszego, choć jedyne, o czym wtedymyślę, to żeby ich szlag trafit czym prędzej. Potemsylwestrowa noc, banalna do bólu -rozmazane makijażekobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielkawalnie mordą w salatkę), Spiący pokotem faceci, jacyśzarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywiscie, nawale sięjuż przed północą, żeby uniknąć konieczności potańcówek idialogów z własną żoną, bo co jej można nowego powiedziećpo 15 latach małżeństwa? Trzeba tylko doczekać do rana,kiedy ruszą pierwsze autobusy, bo zamówienie taksówkigraniczy z cudem. Pijany i śmierdzący autobus dowiezie nasjakoś do domu. Można spać. Przeżyłem. Do siego roku.

"Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje". Setki ludzi dzieli się tym wpisem dotyczącym adopcji. Warto przeczytać do końca

"Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje". Setki ludzi dzieli się tym wpisem dotyczącym adopcji. Warto przeczytać do końca – - Halo, czy to Biuro Rzeczy Znalezionych? – zapytał dziecięcy głos.- Tak, skarbie. Zgubiłeś coś?- Zgubiłem mamę. Jest może u was?- A możesz ją opisać?- Jest piękna i dobra. I bardzo kocha koty.- No właśnie wczoraj znaleźliśmy jedną mamę, może to twoja. Skąd dzwonisz?- Z domu dziecka nr 3.- Dobrze, wysyłamy mamę. Czekaj.Weszła do jego pokoju, najpiękniejsza i najlepsza, tuląc do piersi prawdziwego, żywego kota.- Mama! – krzyknął maluch i rzucił się do niej. Objął ją z taka siłą, że aż zbielały mu paluszki. – Mamusiu! Moja mamusiu!!!…Chłopca obudził jego własny krzyk. Takie sny miał praktycznie co noc. Wsadził rękę pod poduszkę i wyciągnął zdjęcie dziewczyny, które znalazł rok temu na podwórku domu dziecka. Od tamtej pory trzymał zdjęcie pod poduszką i wierzył, że to jego mama. Wpatrywał się teraz w ładną twarz dziewczyny, aż wreszcie zasnął.Rano dyrektorka domu dziecka, o wielce obiecującym imieniu Aniela, jak zwykle zaglądała do każdego pokoju, żeby przywitać się z wychowankami i pogłaskać każdego malucha po głowie. Na podłodze, przy łóżku chłopca, zauważyła zdjęcie, które mały w nocy upuścił.- Skąd masz to zdjęcie? – zapytała.- Znalazłem na podwórku. To jest moja mama, – uśmiechnął się chłopiec. – Jest bardzo piękna i dobra i kocha koty.Dyrektorka poznała tę dziewczynę. Po raz pierwszy przyszła do domu dziecka w zeszłym roku wraz z innymi wolontariuszami. Pewnie wtedy zgubiła zdjęcie. Od tamtej pory dziewczyna chodzi od jednego urzędnika do drugiego, próbując zdobyć pozwolenie na adopcję dziecka. Ale, zdaniem lokalnych biurokratów, nie ma na to szans, ponieważ nie posiada męża.- Cóż, – powiedziała dyrektorka. – Skoro to twoja mama, to wszystko zmienia.Po powrocie do swojego gabinetu, pani dyrektor usiadła i czekała. Po jakimś czasie rozległo się pukanie do drzwi i do gabinetu weszła dziewczyna ze zdjęcia.- Proszę, – powiedziała dziewczyna, kładąc na biurku grubą teczkę. – Wszystkie dokumenty, opinie, zaświadczenia.- Dziękuję. Muszę jeszcze zadać ci kilka pytań. Kiedy chcesz zobaczyć dzieci?- Nie mam zamiaru ich oglądać. Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje. Przecież prawdziwi rodzice nie wybierają sobie dziecka… nie wiedzą, jakie się urodzi – ładne czy nieładne, zdrowe czy chore… Kochają je takie, jakie jest. Ja też chcę być taką prawdziwą mamą.- Po raz pierwszy mam taki przypadek, – uśmiechnęła się dyrektorka. – Zaraz przyprowadzę pani syna. Ma 5 lat, jego matka zrzekła się go zaraz po urodzeniu. Jest pani gotowa?- Tak, jestem.Mały chłopiec rzucił się do niej z całych sił.- Mama! Mamusiu!Dziewczyna głaskała go po malutkich pleckach, przytulała, szeptała słowa, których nikt poza nimi nie mógł usłyszeć.- Kiedy mogę zabrać syna? – zapytała.- Z reguły rodzice i dzieci stopniowo przyzwyczajają się do siebie, najpierw są odwiedziny w domu dziecka, potem rodzice zabierają dziecko na weekendy, a potem na zawsze, jeśli wszystko jest w porządku.- Zabieram syna od razu, – stanowczo oznajmiła dziewczyna.- Dobrze, – machnęła ręką dyrektorka. – Jutro i tak zaczyna się weekend, a w poniedziałek przyjdzie pani i dokończymy formalności.Chłopiec był szczęśliwy. Trzymał mamę za rękę, bojąc się, że znowu ją zgubi. Wychowawczyni pakowała jego rzeczy, wokół stał personel, niektórzy dorośli ukradkiem wycierali łzy. Kiedy chłopiec wraz z dziewczyną wyszli już z domu dziecka na słoneczną ulicę, chłopiec zdecydował się zadać najważniejsze pytanie:- Mamo… a lubisz koty…?- Uwielbiam! W domu czekają na nas dwa! – roześmiała się dziewczyna, czule ściskając rączkę malucha.Chłopiec uśmiechnął się i pewnym krokiem ruszył z mamą w stronę swojego domu.Pani dyrektor Aniela spoglądała przez okno na oddalające się sylwetki dziewczyny i chłopczyka. Potem usiadła i wykonała jeden telefon.Halo, Kancelaria Aniołów? Proszę przyjąć zamówienie. Imię klientki wysłałam mailem, żebyście nie pomylili. Najwyższa kategoria: podarowała dziecku szczęście… proszę o standardową wysyłkę – moc sukcesów, miłości, radości itp. I dodatkowo: mężczyznę wyślijcie, niezamężna jest. Tak, wiem, że macie deficyt, ale to wyjątkowy przypadek. Owszem, finanse też się przydadzą, chłopiec musi się dobrze odżywiać… Już wszystko poszło? Dziękuję.Podwórze domu dziecka wypełniało ciepłe słoneczne światło i bawiące się dzieciaki. Odłożyła słuchawkę i podeszła do okna. Lubiła patrzeć na te maluchy, prostując za plecami ogromne, białe jak śnieg skrzydła…Być może nie wierzycie w anioły, ale anioły wierzą w was”.Autor nieznany

Bo matoł w drogiej furze, to jednak wciąż matoł

Bo matoł w drogiej furze,to jednak wciąż matoł –  Dlaczego ludzie są terazi dupkami?Kelnerka byla młodą blondynką z małegomiasteczka. Miala czarną bluzkę, czarną spódnicęi strach w oczach. Wystarczylo na nią spojrzeć,żeby wiedzieć, że jest to jej wakacyjna praca, że jesttu może drugi albo trzeci dzień i się bardzo stara.Wlosy związala w koński ogonblondynktóry prkancelarii, zarabiając tam przez miesiąc tyle ile onabedzie zarabiać przez rok. Mial biale blyszczącezęby, opaleniznę z Azji i dobry garniturTen garnitur kosztowal tyle ile ona miala zarabiaćKelnerka szła niosąc nasze zamówienie do stolikaprzy którym siedzieliśmy w kilkanaście osóbPostawila przed nim carpaccio, mówiąc proszę otognocchi, a następnie kawalek dalej do mnie izostawila mi gnocchi z gorgonzolą.Uśmiechnąlem się.Kelnerka pomylila się dwa razy w trakcie jednegozamówienia. Raz myląc nazwy potraw. Dwa to jazamawialem carpaccio a blondyn gnocchi.n momentalnie się- Co to jest? Carpaccio pani od gnocchi nieodróźnia? Jakim trzeba być tłukiem żeby niewidzieć, czym jedno się od drugiegowrzasnąlKelnerka zaczerwienila się i powiedzialaprzepraszam.Kelnerka nadal czerwona odeszła od naszegostolika- Kuwa kogo oni tu zatrudniają? - sapnął blondyn.- Dostają dotację z PFRN- u czy jak??Koles zachowal się jak ch'j. Po części dlatego,Ale im dłużej o tym myślalem tym bardziejdochodzę do wniosku, że to wyraz jegobezradności.Bezradności człowieka, który na nic nie ma wplywui który w końcu mógł się na kimś wyżyć z czegopliwie skorzystaNie ma wplywu na to, że szef jeb'e go jak burą sukęNie ma wplywu na to, że musi wchodzić w dupęklientomNie ma wplywu na to, że robotnicy wykańczającyjego gigantyczne mieszkanie oczywiście nawarszawskim Wilanowie, mają go w dupie i śmiejąsię z niego za jego plecami.Nie ma wplywu na to, że żyje na kredyt.Może wlaściwie tylko przypie dolić kelnerce. I torobi. Bo jak już napisalem jest chu'em.Ale to problem nas wszystkich. Nasz problempolega na tym, że w każdym momencie swojegożycia jesteśmy zależni. A chcielibyśmy byćDawniej jeśli kiedyś zabrakło ci wody w studni tokopaleś nową. Przeciekal dach? Wchodzileś nadach i go naprawiales, bo inaczej ciekło ci nagłowę. Było ci zimno w dupe Tkalaś sobie nadrutach ciepły sweter. Kiedyś mieliśmy poczuciesprawstwa. Tego, ze każdy nasz problem da sięlatwo rozwiązać.Jak chciałeś mieć żonę i pochodzileś z określonejklasy i spolecznej i mialeś jakieś tam pieniądze zgóry było wiadomo jak to będzie wyglądać.Jego rodzice jechali do twoich rodziców,(ewentualnie twoi do jej), umawiali się ile krówile świn, ile ziemi oraz ile ubrań i pierzyn, a późniejbył ślub. Po slubie byla noc poślubna, a późniejwywieszało sie zakrwawione prześcieradło naylo jasnePrzed długie lata kobieta szukając faceta czula sięlegdzie byly tylko gumofilce i grabieAle miala nad tym poczucie kontroli, sprawstwa.Wiedziala, że jeśli spelni pewne warunki to napewno będzie miala mężaLepszego, gorszego ale będzie mialaTeraz czuje się jak w hipermarkecieJest caly regał gumofilców, caly regał grabii problem jak odróżnić, czym jedne różnią sięod drugich.Nie dość że nie wie jak wybrać właściwe, to jeszczeboi się, że jeśli będzie się zastanawiać za długoto za chwile wszystko inne laski rozdrapią i zostaniez niczym. Chwyta więc na oślep, przymierza,szamoce się, zdejmuje, wyrzuca gdzieś parę komusna głowę i przepycha się biodrami o jak najlepsze.Bo teraz czujemy że nie mamy na nic wpływu.A chcielibyśmy być niezależni.Chcielibyśmy się zachowywać caly czas wedługzasaJeśli zepsuje nam sie samochód nie możnaprawić. Jest to za trudne. Musimy zadzwonić dowarsztatu, umówić się na wizytę, wezmą od nasdużo pieniędzy a i tak nas wypie dola(my wypie dolimy ich, kiedy przyjdaą do nas).Nie ma wody w kranie? Możesz co najwyżejzadzwonić do wodociągów i się pokłócić. Chceszkupić mieszkanie? Musisz wziąć na nie kredyt,którego nie rozumiesz i splacać je według zasad,których nie rozumiesz.Nie masz wplywu na to czy ktoś ci zarysujesamochód na parkingu w centrum handlowym,dleś kupić tam rzeczyktóre nie są nam do niczego potrzebne aby zrobićwrażenie na tych osobach, które nie są nam doNie mamy wplywu na pracę. Możemy przelożyćpapiery z prawej strony biurka na lewą. Z lewej naprawą. Zjeść na nich śniadanie. Wyrzucić je dokosza. Podrapać się po dupiAby zacząć cieszyć się życiem- musisz tozrozumieć. Na większość rzeczy po prostu nie maszwplywu. A skoro nie masz to po co nimi sięKelnerka po prostu pomylila daniaNie stalo się nic więcej
archiwum

W MC Donalds

W MC Donalds – Siedzę już prawie godzinę i czekam na swoje zamówienie. Żołądek mi przyrasta do kręgosłupa więc chyba wezmę zmówienie nr 060, bo już dłuższy czas go nikt nie odbiera.

Google wie o nas coraz więcej. Jak wobec tego maluje się nam najbliższa przyszłość?

Google wie o nas coraz więcej. Jak wobec tego maluje się nam najbliższa przyszłość? – – Halo, czy to pizzeria Giuseppe?– Dzień dobry, nie, to pizzeria Google.– Źle się dodzwoniłem?– Nie, proszę pana, Google kupiło tę pizzerię.– OK. To chciałbym złożyć zamówienie.– Dobrze, czy zamawia pan to, co zwykle?– To, co zwykle? A pan mnie zna?– Zgodnie z pańskim ID dzwoniącego, ostatnie 12 razy zamawiał pan pizzę serową z dodatkową porcją pepperoni i szynki.– OK! Taką zamawiam!– Czy mogę panu zasugerować tym razem, ser ricottę z rukolą i suszonymi pomidorami?– Co? Nie, ja nie lubię warzyw!– Ale ma pan podwyższony cholesterol.– Skąd o tym wiecie?!– Z pańskiej karty pacjenta w klinice. Mamy wyniki pańskich badań z ostatnich 7 lat.– No dobrze… ale ja nie chcę pizzy z warzywami – już biorę leki na cholesterol.– Cóż, nie brał pan ostatnio ich regularnie. 4 miesiące temu zamówił pan opakowanie 30 tabletek w aptece internetowej.– Kupiłem więcej w innej aptece!– Nie ma tej płatności na pańskiej karcie kredytowej.– Zapłaciłem gotówką!– Ale nie wypłacił pan wystarczającej sumy z bankomatu według wyciągu z pańskiego konta.– Nie trzymam wszystkich zarobionych pieniędzy w banku.– Nie widać tego na pańskim ostatnim zeznaniu podatkowym, chyba że jest to przychód, który zataił pan przed urzędem skarbowym.– Co to jest???? Dosyć! Mam powyżej uszu Google, Facebooka, Twittera i innych WhatsAppów! Wynoszę się w Bieszczady, albo nie, wyjadę na wyspę – bez internetu, gdzie nie ma sieci komórkowych i gdzie nie będziecie mogli mnie szpiegować!– Rozumiem. Będzie pan musiał odnowić paszport, bo skończył swoją ważność miesiąc temu…

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy podarowała szpitalowi fotele dla rodziców

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy podarowała szpitalowi fotele dla rodziców – Problem „koczowania” rodziców przy szpitalnych łóżkach znany jest od lat. Większość szpitali do tej pory nie jest w stanie zapewnić godnych warunków dla tych, którzy czuwają przy swoich pociechach. W mediach społecznościowych pojawiały się zdjęcia śpiących na podłodze, zmęczonych opiekunów.Fundacja WOŚP postanowiła pochylić się nad tym problemem, dokonując zakupu 47 wygodnych, rozkładanych foteli, które otrzymał Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu. Trafiły na pediatrię, laryngologię i dziecięcy OIOM, dzięki czemu rodzice najmłodszych pacjentów będą mogli czuwać przy swoich pociechach w komfortowych warunkach.Personel szpitala od dawna otrzymywał sygnały od rodziców, że na oddziałach dziecięcych brakuje foteli czy leżanek. Kiedy WOŚP przysłała informacje, że planuje tego typu zakupy, USK w grudniu złożył zamówienie.- Zgłosiliśmy zapotrzebowanie na 40 foteli dla pediatrii, cztery na dziecięcy OIOM, trzy na laryngologię, a także 15 leżanek. I w końcu do nas trafiły. Są bardzo wygodne. Mamy nadzieję, że posłużą rodzicom naszych pacjentów przez wiele lat – mówi Anna Niesmak-Puć z Uniwersyteckiego Szpitala Uniwersyteckiego w Opolu

Orange sprzedaje faktury za 16 złotych za sztukę! Bareja się w grobie przewraca

Orange sprzedaje faktury za 16 złotych za sztukę! Bareja się w grobie przewraca – "Zamówiłem laptopa a otrzymałem fakturę za dostarczenie faktury kurierem, pobranie 16zł. Zamówienie wg. Orange zakończone. Ani sprzętu ani kasy. Wg. mojej oceny to sprzedawanie papieru a nie sprzętu lub usługi. Tak wiem, mogę reklamować... i czekać, czekać... OrangeEkspert zasugerował kontakt z infolinią 505205205. Dwa razy uzyskałem tam informację, że na tej infolinii nie można sprawdzić statusu zamówienia, tylko sprzedają nowe usługi. Jeden z konsultantów spod 505205205 polecił mi zadzwonić na 505205205, czyli ten sam numer. Infolinia sklepu na której nie można sprawdzić statusu złożonego zamówienia? Czy Wy w tym Orange palicie coś w pracy?"

Moja kozacka mała kuzynka zamówiła zabawki warte 300 dolarów bez wiedzy jej rodziców To zdjęcie przedstawia w jaki sposób wszyscy się dowiedzieli

To zdjęcie przedstawia w jaki sposób wszyscy się dowiedzieli –

CIA zamówiło ceramikę z Bolesławca z pieczęcią agencji

CIA zamówiło ceramikę z Bolesławca z pieczęcią agencji – Ujawnione informacje na temat działań CIA dotyczą polskich wytwórców. Amerykanie zdecydowali się zakupić ceramiczne naczynia z Bolesławca - podaje Associated Press.Zamówienie początkowo utrzymywane było w tajemnicy. Spółdzielnia Rękodzieła Artystycznego w Bolesławcu otrzymała jednak zgodę od amerykańskiego wywiadu, by ujawnić szczegóły zlecenia.Naczynia zostały ręcznie pomalowane i wysłane do USA kilka miesięcy temu
Źródło: Interia.pl
archiwum

"Twoje zamówienie zostało przyjęte" Ja:

 –
archiwum

Badziewie z EMPIKU

Badziewie z EMPIKU – Zamówiliśmy prezent dla bratanicy, komunia za 4 dni, zadowoleni że problem  "z głowy" czekaliśmy na paczkę z Empiku. Przesyłka dotarła w stanie jak na zdjęciach - zestaw używany (miał być nowy ) elementy zestawu zostały popakowane w torebeczki po bułkach z biedronki i torebki strunowe . Zadzwoniłem na infolinie EMPIKU aby poinformować że jest "mały' problem  z zamówieniem, jednakże jedyne czego się dowiedziałem to to że mogę złożyć reklamację i czekać 14 dni. Żadnej innej konstruktywnej odpowiedzi ... Jasna cholera mnie wtedy strzeliła, 200 zeta zamrożone, ponowne szukanie prezentów. I tu pojawia się zapytanie - jak można wysłać klientowi takie barachło, na każdym etapie realizacji zamówienia każdy zorientowałby się że coś tu nie gra. Odnosimy nieodparte wrażenie że Empik w bardzo głębokim poważaniu ma swoich klientów, ważne że kasa na koncie a zamówienie zrealizowane, a co dostanie klient do nikogo nie obchodzi, bo to już Jego problem. Kończę żale - szukamy nowego prezentu..

Dobrze wiedzieć przed zamówieniem

Dobrze wiedzieć przed zamówieniem –  Faktopedia.plPizza o średnicy 43 cm jest większa niż dwie pizze o średnicy 30 cm

Wezmę carpaccio, homara i martini z sokiem O ch*j, nadziana jesteś, ja tylko piwo i frytki

O ch*j, nadziana jesteś,ja tylko piwo i frytki –