Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 395 takich demotywatorów

poczekalnia
 –
Dziś widziałem jak delikatnie przywiązała go do wózka dziecięcegoi w momencie, gdy zbliżał się kurier postanowili go gonić - tak jak robił pies za dawnych lat - rzeczywiście szczekał tak samo jak wtedy. Dobro choć rzadko spotykane nadal istnieje –
 –
archiwum – powód
Najmłodszym francuskim bohaterem ruchu oporu był mały chłopiec, który działał jako kurier bojowników ruchu oporu, którzy sprzeciwiali się nazistowskiej okupacji Francji podczas II wojny światowej. – Mijał patrole wroga i nosił wiadomości pod koszulą. Nazywał się Marcel Pinte i zmarł w 1944 roku w wieku sześciu lat. W 1950 r. Pośmiertnie otrzymał stopień sierżanta ruchu oporu.

Przykre, ale prawdziwe:

 –  Kilka słów o sąsiedzkich relacjach w dzisiejszych czasach.Wychowałam się w bloku, gdzie sąsiad = przyjaciel.Odwiedzaliśmy się kilka razy w tygodniu, robiliśmy sąsiedzkie imprezy, jako dziecko często bawiłam się z innymi dzieciakami w piaskownicy lub w naszych mieszkaniach. Do tej pory mam paczkę przyjaciółek z klatki, z którymi zawsze spotykam się, gdy jestem w rodzinnym mieście.Moi rodzice często pilnowali dzieci innych sąsiadów, a w zamian za to my mieliśmy zapewnioną opiekę dla naszego kota, kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje. Gdy trzeba było zrobić gdzieś remont, nie wynajmowało się do tego ekipy, tylko prosiło się sąsiadów o pomoc. Zdarzało się, że moi rodzice pracowali do późna, więc niektórzy sąsiedzi z własnej woli zapraszali mnie i mojego brata na obiad.Czysta, sąsiedzka życzliwość.Uważałam, że takie relacje to coś normalnego. Przez całe studia w mieszkałam w akademiku, gdzie panowała podobna atmosfera - wiadomo, jak to w mieszkaniach studenckich bywa.Po studiach znalazłam pracę i przeprowadziłam się do mieszkania na nowo wybudowanym osiedlu. Dobrze pamiętam ten dzień - była sobota, południe. Gdy tylko się rozpakowałam, postanowiłam przywitać się z sąsiadami.Połowa nie otworzyła mi w ogóle drzwi, chociaż wewnątrz mieszkania słyszałam dialogi w stylu "Kto to? Nie wiem, jakaś typiara, nie znam. To nie otwieraj". Kilka osób przez drzwi spytało "kto tam?", a gdy odpowiadałam, że jestem nową sąsiadką i przyszłam się przywitać, słyszałam tylko "proszę stąd odejść, nie mam czasu".Byli też tacy, którzy otwierali drzwi, ale słysząc, kim jestem, machnęli dłonią, mówiąc, żebym nie zawracała im głowy. Jeden starszy pan spytał "Aa, to pani się tak łomotała na klatce? Mam nadzieję, że to już koniec, zagłuszała mi pani serial". Jakaś kobieta nakrzyczała na mnie, bo dzwonek do drzwi obudził jej dziecko.Tylko w jednym mieszkaniu trafiłam na miłą parę studentów, z którymi od razu umówiłam się na piwo i przy okazji dowiedziałam się, że podziwiają mnie za chęć zapoznawania się z innymi sąsiadami, bo w tym bloku mieszkają, cytuję "dziwni ludzie".Byłam, delikatnie mówiąc, zszokowana, ale oczywiście, zaczęłam szukać winy w sobie - była sobota, tłumaczyłam sobie, że sąsiedzi pewnie odpoczywają po ciężkim tygodniu, a tu przychodzi obca baba i zawraca im głowę. Pomyślałam, że na razie dam im trochę czasu i na zacieśnianie sąsiedzkich więzi przyjdzie jeszcze pora.W ciągu kolejnego tygodnia przekonałam się, że moi sąsiedzi nie znają słowa "dzień dobry". Parę razy zamknięto mi drzwi na klatkę przed nosem. Kiedy w windzie pies jednego z sąsiadów zaczął mnie zaczepiać i wyciągnęłam do niego rękę (może nie powinnam, bo niektóre psy tego nie lubią, ale ten wydawał się wyjątkowo towarzyski), jego opiekun burknął do mnie coś w stylu "niech trzyma pani ręce przy sobie".Raz nie było mnie w domu, a akurat nadkręcił się kurier i chciał zostawić paczkę u sąsiadki - po rozmowie na infolinii dowiedziałam się, że sąsiadka powiedziała, że może przesyłkę przyjąć, ale wyrzuci ją do śmieci. Szczęśliwie kurier przyjechał kolejnego dnia, kiedy byłam w domu.Z głębokim rozczarowaniem uznałam, że nie ma co robić drugiego podejścia do lepszego zapoznania się z moimi sąsiadami. Ale kiedy chciałam zrobić parapetówkę, pomyślałam, że rozsądnie byłoby ich chociaż o tym poinformować. Tym, którzy mieszkają najbliżej mnie, zostawiłam w skrzynce na listy słodką przekąskę i karteczkę z informacją, że tego dnia i o tej godzinie zapraszam ich na małą imprezę, a jeśli jednak wolą zostać u siebie, to, oczywiście rozumiem i postaram się, by było w miarę cicho.Na parapetówce pojawili się jedynie wspomniani wcześniej studenci oraz piątka moich znajomych. Była godzina dwudziesta, muzyka grała głośno, ale nie na tyle głośno, by komuś przeszkadzać (nawet na klatce nie było jej słychać). Zdążyliśmy może wypić po łyku piwa, kiedy do mieszkania zapukała... policja.Co się okazało? Sąsiedzi donieśli, że jest hałas, a na prośbę o ściszenie muzyki, ja i moi znajomi zaczęliśmy grozić im przemocą. Do tego para studentów, która mieszka w tym bloku to dilerzy narkotyków i na pewno wszyscy jesteśmy naćpani.Sądziłam przez chwilę, że jestem w ukrytej kamerze.Policjanci, na szczęście, okazali się dość wyrozumiali i skończyło się na pouczeniu. Kontynuowaliśmy imprezę, ale już w zepsutym humorze.W ciągu kolejnych miesięcy bałam się wyjść w ogóle z domu lub do niego wracać w obawie, że trafię na klatce lub w windzie na któregoś z sąsiadów. Częściej niż "dzień dobry" słyszałam jakieś niemiłe uwagi, niepotrzebne zaczepki.Dwa dni po parapetówce, gdy niosłam w przezroczystej reklamówce zakupy, w tym butelkę wina, jedna sąsiadka spytała "Co, znowu imprezka? Znowu będzie trzeba po policję dzwonić?" Nie odpowiedziałam.Zdaję sobie sprawę z tego, że czasy się zmieniły i dzisiaj każdy jest skupiony bardziej na sobie, ma swoich znajomych i nie szuka przyjaźni wśród sąsiadów. Być może uznacie, że narzucałam się swoim sąsiadom, ale naprawdę nie rozumiem, skąd w nich tyle jadu i pogardy dla drugiego człowieka.Blok, w którym się wychowałam, a ten, w którym mieszkam obecnie to dwa zupełnie różne światy i muszę wam powiedzieć, że jestem mocno przygnębiona, kiedy po pobycie w moich rodzinnych stronach wracam to szarej rzeczywistości.Naprawdę, tu już nie chodzi o to, że ktoś mi nie odpowie na "dzień dobry" czy zbeszta za głaskanie jego psa - chodzi o zwyczajny szacunek do drugiej osoby i nie uprzykrzanie sobie życia.
 –  kurwa
 –  Samsung Galaxy s7 edge (HUAWEI ,Sony, LG,xiao..Witam. Jestem zainteresowany tymHuawei'em. Jest możliwość, aby wysłałmi go Pan poprzez paczkomat (nie kurier,poczta, gołąb listowy)dzisiaj. 19 40Jaki huawei ?To smasungdzisiaj. 19:47No przecież jest w tytule (nie nagłówku,akapicie) napisane (nie narysowane, nienamalowane) HUAWEIPrzeczytano 1 min. temudn siat. 19:49To się robi po to że gdyby ktoś szukałhuawei aby mu w proponowanychwyskoczył również mój telefondzisiaj. 19 52A czy Pan jest kretynem (nie idiotą,imbecylem, debilem)? Jeżeli ktoś szukaHuawei to po co ma mu wyskakiwać twójSamsung?
 –  SERIO JESTEŚ KURIEREM?TAKTO POWIEDZ COŚ PO KURIERSKIEMUPACZKA DO ODBIORU W PUNKCIE NIKOGO NIE ZASTAŁEM W DOMU
archiwum
Najmłodszy francuski bohater ruchu oporu był małym chłopcem, który działał jako kurier dla bojowników ruchu oporu, którzy sprzeciwiali się okupacji hitlerowskiej podczas drugiej wojny światowej, wymykając się patrolom wroga i przenosząc wiadomości pod koszulą – W 1950 r. został pośmiertnie odznaczony stopniem sierżanta ruchu oporu. Był to Marcel Pinte, który zmarł za Francję w wieku6 lat
Tu pan jeszcze podpiszei paczka jest pana –
archiwum – powód
Kapitał ma narodowość! – Poczta Polska od kilku lat wprowadza wiele zmian, innowacji oraz wielomilionowych inwestycji, które sprawiają, że może swobodnie konkurować z zagranicznymi operatorami logistycznymi. Jeżeli możemy wspierajmy nasz rodzimy biznes!
Źródło: www.media.poczta-polska.pl
 –
Amerykański kurier UPS i setki ludziz rejonu, który obsługiwał. Wszyscy wyszli podziękować mu za ciężką pracę - dziennie dostarczał około 200 paczek w czasie pandemii –
Dziękuję kurierowi za to, że zdążył do mnie z przesyłką przed świętami. Na pytanie, jak leci, odpowiedział, że pracują po 13 godzin i nie wie, jak się nazywa –
 –  EJ PANIE KURIER!ZAŁOŻĘ SIĘ, ŻE NIERZUCISZ TĄ PACZKADALEJ JAK NA 2 METRY...
To co ona odwaliła z tą paczką to się w głowie nie mieści! –
 –
Póki ''prasa'' nie jest obowiązkowa –  running@DolinaRoztokiNa Orlenie:- Trójeczka na fakturę- Hot doga?- Nie, dziękuję- Kawę?- Nie- Kurier Poeanny?- NIE- Dziennik Bałtycki? Gazetę Pomorską?- SPIERDALAJ!
Źródło: twitter DolinaRoztoki
Dramaty współczesnych –  DRAMAT 30-LATKA. UŁOŻYŁ SOBIE MOWĘ, KTÓRĄ WYGŁOSI SPÓŹNIONEMU KURIEROWI, PRZYJĄŁ PRZESYŁKĘ BEZ SŁOWA
 –  Jak będzie pan do 12,00 jutro na podany adresto odbierze partner bo będzie w domu.BędęI proszę grzeczniej bo złoże skargę nie jestempana koleżanką.