Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 3063 takie demotywatory

Nie wszyscy bohaterowienoszą peleryny –
0:38
archiwum – powód
 –
0:37
Na zdjęciu salutujący mu strażacy, dziękujący za służbę – Chwilę później pies został poddany eutanazji i zmarł
 –  W geście solidarności z "ofiarą" odbyło się kilka dużych manifestacji w hiszpańskich miastach. 20-letni mieszkaniec aglomeracji Madrytu przyznał się w środę do złożenia fałszywego doniesienia w sprawie rzekomego okaleczenie go przez napastników kierujących się nienawiścią wobec mniejszości seksualnych. Domniemany atak od poniedziałku stanowił główną wiadomość w hiszpańskich

PixelFaker to węgierski grafik, który tworzy filmowe kadry, łącząc bohaterów dwóch różnych produkcji (21 obrazków)

Źródło: boredpanda.com
"Dzisiaj 1.09 chcąc upamiętnić dzień Wybuchu II wojny światowej, spotkaliśmy w drodze na Westerplatte wspaniałą osobę Pana Jana Butowskiego - autora licznych filmów dokumentalno - historycznych, fotoreportera i wielkiego miłośnika Pomorza – Odbyliśmy ciekawą rozmowę, gdzie sam Pan Jan, który dziś ma 94 lata opowiadał, że w rocznicę Wybuchu II wojny światowej przyjeżdża by ocalić od zapomnienia tak ważna datę.  Można go spotkać przy wejściu na Westerplatte. Gdybyście byli w okolicy to zajrzyjcie do Pana Jana, można u niego zakupić jego filmy, które nakręcił lub pocztówki z dedykacją"
Nie wiedział czy jego starania dały jakiś efekt, aż pewnego dnia mężczyzna doznał mikroudaru, spadł z wózka i nie mógł się podnieść. Służby ratownicze odebrały milczący telefon i przyjechały na przyporządkowany do numeru adres. – Na miejscu znaleźli nieprzytomnego mężczyznę, obok którego stał kot nerwowo naciskający łapą na telefon.
 –
Podpłynął do niego, nogami wybił tylną szybę i wyniósł pasażerów w bezpieczne miejsce. Nabawił się zapalenia płuc i sepsy i był hospitalizowany przez 45 dni. Zakończyło to jego karierę sportową, ale nie przeszkodziło mu w niesieniu pomocy ludziom. W 1985 r. został ciężko poparzony podczas ratowania ludzi z płonącego budynku –
archiwum – powód
W australijskim mieście Atherton doberman złapał zębami roczne dziecko i uratował je przed ukąszeniem jadowitego węża. Właścicielka na początku myślała, że pies dostał jakiegoś napadu agresji i szybko pobiegła „uratować" dziecko. – Dopiero później zobaczyła, że w miejscu gdzie siedziało dziecko, czyhał jadowity wąż i gdyby doberman w porę nie zareagował mogłoby to się skończyć nawet śmiercią dziecka. Niestety podczas tego bohaterskiego czynu dobermana, wężowi udało się go ukąsić, ale na szczęście właścicielka szybko zareagowała i zawiozła go do weterynarza i tam dostał antidotum. Bohater przeżył i czuje się dobrze.
Młoda dziewczyna od podawania piłek w zespole baseballowym Los Angeles Dodgers została okrzyknięta bohaterką po tym jak odważnie schwytała chuligana, który wtargnął na boisko, wyręczając tym samym stadionową ochronę, która miała z tym problem – Fani żartują, że za taką akcję Dodgersi powinni jej zagwarantować maksymalny kontrakt
0:17
Hospicjum z Florydy zorganizowała specjalną paradę by uczcić setne urodziny Anny Bauer - porucznik i pielęgniarki z czasów drugiej wojny światowej. – W celebracji wzięły udział również grupy żołnierzy weteranów, by podziękować jej za jej służbę. "Nie wydaje mi się, żeby mi byli cokolwiek winni. To tylko kolejny dzień. Kolejny dzień ze 100 lat" - powiedziała Anna.

To był ten jeden jedyny raz w całej historii obozu KL Auschwitz, kiedy esesman zwrócił się do Polaka per "pan"!

To był ten jeden jedyny raz w całej historii obozu KL Auschwitz, kiedy esesman zwrócił się do Polaka per "pan"! – Karl Fritzsch, kierownik obozu, patrzył na nas, mierzył każdego i co chwilę podnosił prawą rękę i mówił: "Du! - ty". Ten jeden wyraz był wyrokiem śmierci dla wskazanego. Esesmani wywlekali biedaka z szeregu, zapisywali jego numer i odstawiali pod strażą na boku.Dziś trudno opisać, co człowiek wtedy czuł. W głowie szum, krew pulsowała na skroniach, zdawało się nam, że wyskoczy nosami, uszami i oczami. Przed oczami mgła. Całe ciało drżało. Jedna myśl w głowie: jak stanąć, jaką minę zrobić, żeby mnie nie wybrał. Oto paradoks: człowiek umęczony, dręczony, głodny, bity, schorowany, a chce żyć. Modliłem się do Matki Bożej. Nigdy przedtem ani potem, muszę to uczciwie przyznać, już tak żarliwie się nie modliłem.Esesmani minęli mnie. Nie usłyszałem tego strasznego słowa: "Du". Minęli o. Maksymiliana i stanęli przed Franciszkiem Gajowniczkiem. Niemiec wskazał na niego, a on zawołał: "Jezus, Maria! Moja żona, moje dzieci!". Niemcy jednak nie zwrócili na to najmniejszej uwagi.I stało się coś, czego nikt nie mógł pojąćZobaczyłem o. Maksymiliana. Szedł prosto ku grupie esesmanów, stojących w pobliżu pierwszego szeregu więźniów. Wszyscy drżeliśmy, ponieważ było to złamanie jednego z najostrzej i najbrutalniej przestrzeganych zakazów. Wyjście z szeregu bez zezwolenia oznaczało śmierć. Czasem śmierć po ogromnym katowaniu, a czasem śmierć od jednego wystrzału. Byliśmy pewni, że zabiją o. Maksymiliana, a stało się coś nadzwyczajnego, co nigdy dotąd nie miało miejsca. Było to dla Niemców coś tak niewyobrażalnego, że stali jak skamieniali. Patrzyli po sobie i nie wiedzieli, co się dzieje. Mieli pilnować porządku, a naraz okazało się, że ten porządek narzuca więzień. Taki jak wszyscy, umęczony, udręczony..."Dlaczego pan chce umrzeć za niego?"O. Maksymilian szedł w więziennym pasiaku, z miską u boku, w drewniakach. Nie szedł jak żebrak, ani też jak bohater. Szedł jak człowiek świadomy wielkiej misji. Stanął spokojnie przed oficerami. Cała świta, która dokonywała selekcji, wszyscy stali i patrzyli po sobie, nie wiedzieli, co robić. Wreszcie opamiętał się kierownik obozu i wściekły, zapytał swojego zastępcę: "Czego chce ta polska świnia?".Zaczęli szukać tłumacza, ale okazało się, że tłumacz jest zbędny. O. Maksymilian w postawie na baczność odpowiedział spokojnie po niemiecku: "Chcę umrzeć za niego" i wskazał lewą ręką na stojącego obok Gajowniczka. Padło kolejne pytanie: "Kim jesteś?" - "Jestem polskim księdzem katolickim". O. Maksymilian, mimo iż wiedział, jak Niemcy traktują polskich księży, nie bał się przyznać do swojego kapłaństwa.Panowała wtedy nieznośna cisza. Każda sekunda wydawała się trwać wieki. Wreszcie stało się coś, czego do dzisiaj nie mogą zrozumieć ani Niemcy, ani więźniowie. Kapitan SS, który zawsze zwracał się do więźniów przez wulgarne "ty", zwrócił się do o. Maksymiliana per "pan": "Dlaczego pan chce umrzeć za niego?" O. Maksymilian odpowiedział: "On ma żonę i dzieci". Po chwili esesman powiedział: "Dobrze".Wspomnienia Michała Micherdzińskiego spisali Małgorzata i Mieczysław Pabisowie.W sobotę obchodziliśmy wspomnienie i rocznicę męczeńskiej śmierci o. Maksymiliana, który zmarł 14 sierpnia 1941 dobity zastrzykiem trucizny – fenolu przez funkcjonariusza obozowego, kierownika izby chorych Hansa Bocka o godz. 12:50.
Nauczyciel z Purulii w Indiach opisał historię, która stała się hitem w jego kraju – Ulhas Chowdhury, nauczyciel z jednej z tamtejszych szkół, idąc do swojego domu usłyszał dziwny dźwięk, który skojarzył mu się z płaczem dziecka. Na wszelki wypadek zboczył z drogi i dobrze zrobił! Najpierw zobaczył cztery bezpańskie psy, a między nimi... noworodka! Psy zachowywały się tak, jakby próbowały ochronić dziecko - odganiały ptaki, ale za to radośnie zaczęły merdać ogonami na widok mężczyzny.Nauczyciel wezwał pomoc. Okazało się, że dziewczynka (której dali na imię Sania) ma zaledwie 10 dni. Na szczęście porzuconemu dziecku nic się nie stało i teraz czeka na adopcję...
13 sierpnia 1944 roku odbył się najsłynniejszy ślub powstańczy:Bolesław i Alicja powiedzieli sobie sakramentalne TAK. – Bolesław Biega był dowódcą kompanii w batalionie "Kiliński". 1 sierpnia w natarciu na Pocztę Główną został ranny w rękę.Z poznaną w 1939 roku i też walczącą w Powstaniu - sanitariuszką "Lilly" brał ślub z ręką na temblaku. Zamiast obrączek mieli kółka od firanki. – Gdy ojciec dowiedział się o ślubie, uznał, że zwariowałem. Pytał, z czego będziemy żyć. A ja powiedziałem, że przecież jutro może w ogóle nie będziemy żyć...Państwo Biegowie byli małżeństwem przez 75 lat. Niestety, Pani Alicja zmarła w 2019 roku...Nie uwierzycie❗Pan Bolesław w zeszłym miesiącu świętował swoje 99. urodziny. Od lat mieszka w USA. Niedawno odnaleźliśmy nagłówki amerykańskich gazet: „99 latek znalazł miłość w czasie lockdownu”. Okazuje się, że nasz Bohater po śmierci żony zdecydował się przeprowadzić do społeczności dla seniorów w stanie New Jersey. Tam zaprzyjaźnił się ze swoją dawną sąsiadką - Iris Ivers. Jej mąż, Polak, zmarł w 2001 roku. Iris pomogła Panu Bolesławowi odnaleźć się w nowym miejscu.Piękna przyjaźń zaczęła przeradzać się w… miłość!Gdy rozpoczęła się pandemia i seniorzy nie mogli opuszczać swoich apartamentów, Bolesław i Iris bardzo mocno odczuwali brak swojej wzajemnej obecności. 99-latek ukradkiem wymykał się do Iris ze swojego pokoju, co zostało zauważone przez personel.Zaproponowano im, aby zamieszkali razem. Bolesław Biega (99 lat) i Iris Ivers (92 lata) obecnie przeżywają piękną, niemalże młodzieńczą miłość!
archiwum
Władza – Lubicie takie filmy w których bohater pokonuje wielką bogatą firmę która ma za nic ludzkie życie i najważniejsze dla jej właścicieli są władza i pieniądze Ja też lubię takie bajkiBo w prawdziwym życiu nikt nie  pokonuje takich potentatów - to jest po prostu niemożliweCzasy się zmieniają a władców świata zastępują ich potomkowie którzy pomnażają majątek i powiększają swoje wpływyJeśli ktoś myśli że najpotężniejszym człowiekiem na świecie jest prezydent USA to jest on delikatnie mówiąc w błędzie-prezydent jest urzędnikiem państwowym zatrudnionym na 4 a jak mu się ufarci to na 8 lat( wyjątkiem był F.D.Roosevelt) Prezydenta USA nie wtajemnicza się w największe tajemnice państwowe bo i niby z jakiej racji-on po kilku latach odchodzi a ci którzy rządzą tym całym cyrkiem przez bez mała całe życie zostają Ale lubicie takie filmy...bo ja też
Szwedzki milioner Johan Eliasch zakupił 400 000 akrów Puszczy Amazońskiej od firmy wyrębowej za 14 000 000 dolarów wyłącznie w celu jej ochrony –
Cisi bohaterowie Olimpiady –
0:08
Były zawodnik NBA Horace Grant ze względu na krótkowzroczność musiał nosić na parkiecie okulary. Po operacji korygującej wadę zdecydował się nadal z nich korzystać, bo dowiedział się, że jest bohaterem i inspiracją dla dzieci z wadami wzroku –
W 2017 roku kot mieszkający z jedną z rodzin w kanadyjskim mieście Grande Praire w Kanadzie ugryzł jednego ze śpiących członków rodziny w środku nocy, by zaalarmować domowników o pożarze. Dzięki temu uratował całą rodzinę –