Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

Wszędzie dobrze, ale z mamą najbezpieczniej

Wszędzie dobrze, ale z mamą najbezpieczniej –  Mały chłopiec z mamą 	przechodzili przez rzekę: 	Matka: "Proszę trzymaj moją rękę' 	Chłopiec: "Nie mamusiu, Ty trzymaj moją rączkę' 	Matka: "Ale jaka jest różnica?" 	Chłopiec: "Jeśli ja będę trzymać Twoją rękę 	i coś się stanie... pewnie ja puszczę Twoją dłoń, 	ale jeśli Ty będziesz trzymać moją rączkę, to 	mam pewność, że Ty nigdy jej nie puścisz, 	nie pozwolisz by coś mi się stało"

Kiedy fan z zespołem Downa był tak podekscytowany spotkaniem z Adamem Lavine i Maroon 5, że dostał ataku paniki i musiał się położyć na podłodze... Cały zespół zdecydował się położyć z nim i po prostu spędzić wolny czas, dopóki chłopiec nie poczuł się lepiej

Cały zespół zdecydował się położyć z nim i po prostu spędzić wolny czas, dopóki chłopiec nie poczuł się lepiej –
archiwum – powód

My to mamy pecha do prezydentów.

My to mamy pecha do prezydentów. – Bronek spięty i poważny chodź by miał kija w #€@#€. Endruj duży chłopiec z długopisem. Jedynie kwaśny dość normalny. Nawet chlapnął jak na Polaka przystało.

Nie trzeba mieć sylwetki supermana, żeby być bohaterem

Nie trzeba mieć sylwetki supermana, żeby być bohaterem –
0:26
poczekalnia

Po stu latach zniesiono zakaz… walki na śnieżki

Po stu latach zniesiono zakaz… walkina śnieżki – Dziewięciolatek z miejscowości Severance w Kolorado przejdzie do historii jako człowiek, który przyczynił się do zniesienia mającego sto lat zakazu walki na śnieżki.Kampanię przeciwko bezsensownemu zakazowi rozpoczął 9-letni chłopiec, Dane Best. Wysłał on radzie miejskiej prezentację na temat rzucania śnieżkami i poinformował, że działa w imieniu swoim i swoich przyjaciół"Dzieci Severance chcą mieć możliwość walki na śnieżki, jak reszta świata. Prawo zostało stworzone wiele lat temu, a dzisiaj dzieci potrzebują powodu, by bawić się na zewnątrz"Po prezentacji Dane’a, urzędnicy podjęli jednogłośnie decyzję o zniesieniu zakazu. Zaraz potem burmistrz wręczył chłopcu, oraz jego czteroletniemu bratu Dax’owi pierwsze od stu lat legalne śnieżki
archiwum – powód

To dziewczynka!

To dziewczynka! – Nie ma dowodów historycznych na to, że to był chłopiec.

"Do chłopca z muzeum"

"Do chłopca z muzeum" – Chłopiec cierpi na rdzeniowy zanik mięśni. Rodzice Kadena robią wszystko, by ułatwić i umilić synkowi życie. Bardzo lubi wizyty w muzeum, które sprawiają mu wiele radości.To tam poznał nowego kolegęMama z pewnej odległości obserwowała syna jak bawił się sam starając się poruszyć kolorowe piłki.Widziała jak podszedł do niego starszy chłopiec i zaczął się z nim bawić."Nie wiem, kim jesteś, ale jestem Ci niewyobrażalnie wdzięczna! Bawiłeś się z moim synkiem, pomagałeś mu zebrać porozrzucane zabawki, bo widziałeś, że sam nie jest w stanie tego zrobić. Nie pytałeś, co mu jest, ani dlaczego nie może chodzić. Po prostu wszystko rozumiałeś.  On jest do Ciebie bardzo podobny, jest tak samo ciekawy świata i ludzi. Dziękuję, że mu pomagałeś. Być może Ty tego tak nie widzisz, ale dzięki temu, jaki jesteś, świat jest lepszym miejscem”.Mama była poruszona tym, że w sposób ciepły i naturalny chłopiec traktował jej niepełnosprawnego syna."To dlatego, że nie spotyka się z taką postawą codziennie, choć przecież powinna…"

7-latek wysłał list do zmarłego taty. Kilka dni później listonosz przyniósł odpowiedź

7-latek wysłał list do zmarłego taty. Kilka dni później listonosz przyniósł odpowiedź – Chłopiec wciąż nie może pogodzić się ze śmiercią tak bliskiej mu osoby, dlatego w tym roku postanowił zrobić coś niezwykłego. Pamiętając o urodzinach taty, wysłał mu kartkę z okazji nadchodzącego święta.Umieścił urodzinową kartkę w kopercie, na której napisał „Panie Listonoszu, czy możesz zabrać to do Nieba na urodziny mojego taty? Dziękuję”.Odpowiedź na wysłany listPaństwowe przedsiębiorstwo pocztowe Wielkiej Brytanii, które miało za zadanie dostarczyć list, niestety nie podołało zadaniu, o czym w niezwykły sposób postanowiło poinformować chłopca w swoim liście. Oto, co napisali pracownicy Royal Mail:Drogi Jase, podczas dostarczania twojej poczty, zdaliśmy sobie sprawę z pewnych trudności.Chciałem po prostu skorzystać z tej okazji, aby skontaktować się z tobą i dać znać, że udało nam się dostarczyć list do twojego taty w Niebie. Było to trudne wyzwanie, musieliśmy unikać gwiazd i innych galaktycznych obiektów w drodze do NiebaWzruszająca reakcja ze strony matki chłopcaWzruszona odpowiedzią mama zamieściła zdjęcie listu w mediach społecznościowych.Nie musiałeś tego robić, mógłbyś to zignorować, ale fakt, że zrobiłeś to dla małego chłopca, którego nigdy nie spotkałeś, jest tak uroczą rzeczą, że Royal Mail właśnie przywróciło mi wiarę w ludzkość i dziękuję, to naprawdę tyle dla niego znaczy. Proszę udostępniajcie to, aby wszyscy pracownicy Royal Mail wiedzieli, jak wdzięczni jesteśmy, dzięki i Wesołych Świąt – napisała w opisie pod fotografią kobieta."To piękne, że wciąż są ludzie, który mają w sobie tyle dobra i empatii!"

"Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje". Setki ludzi dzieli się tym wpisem dotyczącym adopcji. Warto przeczytać do końca

"Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje". Setki ludzi dzieli się tym wpisem dotyczącym adopcji. Warto przeczytać do końca – - Halo, czy to Biuro Rzeczy Znalezionych? – zapytał dziecięcy głos.- Tak, skarbie. Zgubiłeś coś?- Zgubiłem mamę. Jest może u was?- A możesz ją opisać?- Jest piękna i dobra. I bardzo kocha koty.- No właśnie wczoraj znaleźliśmy jedną mamę, może to twoja. Skąd dzwonisz?- Z domu dziecka nr 3.- Dobrze, wysyłamy mamę. Czekaj.Weszła do jego pokoju, najpiękniejsza i najlepsza, tuląc do piersi prawdziwego, żywego kota.- Mama! – krzyknął maluch i rzucił się do niej. Objął ją z taka siłą, że aż zbielały mu paluszki. – Mamusiu! Moja mamusiu!!!…Chłopca obudził jego własny krzyk. Takie sny miał praktycznie co noc. Wsadził rękę pod poduszkę i wyciągnął zdjęcie dziewczyny, które znalazł rok temu na podwórku domu dziecka. Od tamtej pory trzymał zdjęcie pod poduszką i wierzył, że to jego mama. Wpatrywał się teraz w ładną twarz dziewczyny, aż wreszcie zasnął.Rano dyrektorka domu dziecka, o wielce obiecującym imieniu Aniela, jak zwykle zaglądała do każdego pokoju, żeby przywitać się z wychowankami i pogłaskać każdego malucha po głowie. Na podłodze, przy łóżku chłopca, zauważyła zdjęcie, które mały w nocy upuścił.- Skąd masz to zdjęcie? – zapytała.- Znalazłem na podwórku. To jest moja mama, – uśmiechnął się chłopiec. – Jest bardzo piękna i dobra i kocha koty.Dyrektorka poznała tę dziewczynę. Po raz pierwszy przyszła do domu dziecka w zeszłym roku wraz z innymi wolontariuszami. Pewnie wtedy zgubiła zdjęcie. Od tamtej pory dziewczyna chodzi od jednego urzędnika do drugiego, próbując zdobyć pozwolenie na adopcję dziecka. Ale, zdaniem lokalnych biurokratów, nie ma na to szans, ponieważ nie posiada męża.- Cóż, – powiedziała dyrektorka. – Skoro to twoja mama, to wszystko zmienia.Po powrocie do swojego gabinetu, pani dyrektor usiadła i czekała. Po jakimś czasie rozległo się pukanie do drzwi i do gabinetu weszła dziewczyna ze zdjęcia.- Proszę, – powiedziała dziewczyna, kładąc na biurku grubą teczkę. – Wszystkie dokumenty, opinie, zaświadczenia.- Dziękuję. Muszę jeszcze zadać ci kilka pytań. Kiedy chcesz zobaczyć dzieci?- Nie mam zamiaru ich oglądać. Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje. Przecież prawdziwi rodzice nie wybierają sobie dziecka… nie wiedzą, jakie się urodzi – ładne czy nieładne, zdrowe czy chore… Kochają je takie, jakie jest. Ja też chcę być taką prawdziwą mamą.- Po raz pierwszy mam taki przypadek, – uśmiechnęła się dyrektorka. – Zaraz przyprowadzę pani syna. Ma 5 lat, jego matka zrzekła się go zaraz po urodzeniu. Jest pani gotowa?- Tak, jestem.Mały chłopiec rzucił się do niej z całych sił.- Mama! Mamusiu!Dziewczyna głaskała go po malutkich pleckach, przytulała, szeptała słowa, których nikt poza nimi nie mógł usłyszeć.- Kiedy mogę zabrać syna? – zapytała.- Z reguły rodzice i dzieci stopniowo przyzwyczajają się do siebie, najpierw są odwiedziny w domu dziecka, potem rodzice zabierają dziecko na weekendy, a potem na zawsze, jeśli wszystko jest w porządku.- Zabieram syna od razu, – stanowczo oznajmiła dziewczyna.- Dobrze, – machnęła ręką dyrektorka. – Jutro i tak zaczyna się weekend, a w poniedziałek przyjdzie pani i dokończymy formalności.Chłopiec był szczęśliwy. Trzymał mamę za rękę, bojąc się, że znowu ją zgubi. Wychowawczyni pakowała jego rzeczy, wokół stał personel, niektórzy dorośli ukradkiem wycierali łzy. Kiedy chłopiec wraz z dziewczyną wyszli już z domu dziecka na słoneczną ulicę, chłopiec zdecydował się zadać najważniejsze pytanie:- Mamo… a lubisz koty…?- Uwielbiam! W domu czekają na nas dwa! – roześmiała się dziewczyna, czule ściskając rączkę malucha.Chłopiec uśmiechnął się i pewnym krokiem ruszył z mamą w stronę swojego domu.Pani dyrektor Aniela spoglądała przez okno na oddalające się sylwetki dziewczyny i chłopczyka. Potem usiadła i wykonała jeden telefon.Halo, Kancelaria Aniołów? Proszę przyjąć zamówienie. Imię klientki wysłałam mailem, żebyście nie pomylili. Najwyższa kategoria: podarowała dziecku szczęście… proszę o standardową wysyłkę – moc sukcesów, miłości, radości itp. I dodatkowo: mężczyznę wyślijcie, niezamężna jest. Tak, wiem, że macie deficyt, ale to wyjątkowy przypadek. Owszem, finanse też się przydadzą, chłopiec musi się dobrze odżywiać… Już wszystko poszło? Dziękuję.Podwórze domu dziecka wypełniało ciepłe słoneczne światło i bawiące się dzieciaki. Odłożyła słuchawkę i podeszła do okna. Lubiła patrzeć na te maluchy, prostując za plecami ogromne, białe jak śnieg skrzydła…Być może nie wierzycie w anioły, ale anioły wierzą w was”.Autor nieznany

Audiencję papieża Franciszka niespodziewanie zakłócił 6-letni chłopiec. Papież jak zwykle podszedł do incydentu z uśmiechem

Audiencję papieża Franciszka niespodziewanie zakłócił 6-letni chłopiec. Papież jak zwykle podszedł do incydentu z uśmiechem –
archiwum

Tego pięcioletniego chłopca nazywają "czeczeńskim Schwarzeneggerem". To za sprawą tego, że w ciągu 2 godz. i 25 min zrobił 4105 pompek. Choć wyczyn dziecka nie został wpisany do księgi rekordów Rosji, to przywódca czeczeński Ramzan Kadyrow dał mu prezent. Przedszkolak dostał w nagrodę Mercedesa C180. Chłopiec w ramach wdzięczności chciał powtórzyć ten wyczyn, co prawda nie udało mu się bo zrobił "tylko" 3202 pompek. Jednak na pocieszenie pozostał mu oficjalnie już ustanowiony rekord świata... no i samochód

Przedszkolak dostał w nagrodę Mercedesa C180. Chłopiec w ramach wdzięczności chciał powtórzyć ten wyczyn, co prawda nie udało mu się bo zrobił "tylko" 3202 pompek. Jednak na pocieszenie pozostał mu oficjalnie już ustanowiony rekord świata... no i samochód –

Za 30 lat Brajany, Dżessiki i Dżastiny będą chodzić na wywiadówki do Shreków, Smerfetek i Wolverine'ów

Za 30 lat Brajany, Dżessiki i Dżastiny będą chodzić na wywiadówki do Shreków, Smerfetek i Wolverine'ów –  Urząd stanu cywilnego w Warszawie zgodził się, aby 4-letniemu chłopcu nadać jako drugie imię Yoda, po jednym z bohaterów "Gwiezdnych wojen". Rzadko zdarza się, aby wbrew opinii Rady Języka Polskiego urzędnicy akceptowali wnioski o tak nietuzinkowe imię. W tym przypadku językoznawcy argumentowali m.in., że Yoda to zielona istota. Rodzice odpierali, że to dyskryminacja ze względu na kolor skóry.

Fryzjer nazywa małego chłopca idiotą

Fryzjer nazywamałego chłopca idiotą – Fryzjer, który sądził, że jest geniuszem wciąż dokuczał dziecku, które pojawiało się regularnie w jego salonie.Gdyby tylko znał prawdę, wiedziałby, że to nie on nabija się z chłopaka, a chłopak z niego.Pewnego dnia wyglądający na biednego chłopiec, kuśtykając w brudnych ciuchach wszedł do zatłoczonego salonu. Wtedy fryzjer nachylił się do jednego z klientów i powiedział do niego:„Ten chłopak to najgłupsze dziecko w całym mieście. Niech pan patrzy.”Fryzjer wyciągnął banknot 100 dolarowy z kieszeni, a w drugiej trzymał 2 banknoty 1 dolarowe.Powiedział do chłopaka:„Chłopcze, wybierz dłoń.”Młodzieniec popatrzył na obydwie dłonie i zdecydował się na tę, gdzie były 2 dolary.„Haha! I co, mówiłem, że jest głupi! Ten idiota nigdy się nie nauczy.”Chwilę później klient wyszedł z salonu na ulicę. Zobaczył dziecko siedzące w lodziarni po drugiej stronie.Pomyślał, że coś jest nie tak. Wszedł więc do lokalu i powiedział:„Witaj młody człowieku. Mam do ciebie pytanie. Dlaczego zawsze bierzesz 2 dolary a nie 100?”Chłopiec przestał na chwilę jeść lody, wyprostował się i z uśmiechem na twarzy odpowiedział:„Gdy wezmę 100 dolarów, zabawa się skończy.”

Chłopiec ze znanej fotografii 22 lata później:

 –

Chłopiec skorzystał z podpowiedzi kolegów i rozwiązał zadanie

Chłopiec skorzystał z podpowiedzi kolegów i rozwiązał zadanie – Matematyka należy do tych przedmiotów, które się kocha lub nienawidzi. Niektórzy mają z nią trudności, a inni twierdzą, że to ich ukochany przedmiot.Ten mały chłopczyk chciał uczyć się tego przedmiotu. Kiedy przyszło mu rozwiązać zadanie: "ile to jest 3+2?" , podał niezwykle wyjątkową odpowiedź. Nie wymyślił jej sam. Pomogli mu koledzy z klasy!Brawo mały! jesteś geniuszem...

Uwaga! W naszym centrum handlowym, w pubie został znaleziony chłopiec. Mareczek, lat 26. Rodzice proszeni są do lokalu, aby zapłacić za dwa piwa

Uwaga!W naszym centrum handlowym, w pubie  został znaleziony chłopiec.Mareczek, lat 26.Rodzice proszeni są do lokalu, aby zapłacić za dwa piwa –
archiwum

Po raz kolejny wierzę w moc Internetu....

Po raz kolejny wierzę w moc Internetu.... – Mały 2-letni chłopiec potrzebuje wielkiej pomocy. Traci wzrok i życie przez nowotwór - siatkówczaka obuocznego. Jedyną szansą dla niego na odzyskanie wzroku i normalne życie jest wyjazd do USA na leczenie, które jest bardzo kosztowne. Zebrano już dużo pieniędzy, ale wciąż zbyt mało, by pokryć koszty leczenia.. Potrzeba 700 tys. złotych, zebrano połowę. Rodzice błagają o pomoc dla ich dziecka. Link do zbiórki w źródle.

Dwóch policjantów zatrzymało się, aby pomóc chłopcu, który samotnie próbował wymienić przebitą dętkę w kole roweru

Dwóch policjantów zatrzymało się, aby pomóc chłopcu, który samotnie próbował wymienić przebitą dętkę w kole roweru –

Zaczęła rodzić, gdy kierowca taksówki wyrzucił ją z auta

Zaczęła rodzić, gdy kierowca taksówki wyrzucił ją z auta – „Byłam w dziewiątym miesiącu ciąży, gdy postanowiłam pójść na drobne zakupy do sklepu spożywczego oddalonego od mojego domu jakieś 6 przystanków tramwajem”.Wydawało mi się, że to nie jest daleko, a ja czułam się na siłach, więc wybrałam się tramwajem. Oczywiście od razu jakiś chłopiec ustąpił mi miejsca i nawet wziął bilet, aby mi go skasować. Jak się niestety zaraz państwo dowiecie, nie każdy ma wobec młodych kobiet spodziewających się dzieci dobre zamiary.„Wysiadłam z tramwaju, skierowałam swoje kroki do spożywczego, zrobiłam zakupy i chciałam wrócić na przystanek”Jednak w jednej chwili dopadł mnie tak ogromny ból w podbrzuszu, że nie byłam w stanie w ogóle się ruszyć. Nagle poczułam także, że moje majtki stają się coraz bardziej mokre i już wtedy wiedziałam wszystko – odeszły mi wody.Zawsze tłumaczyłam sobie, aby nie wpadać w takiej sytuacji w panikę, ale gdy zorientowałam się, że jestem daleko od domu i nie ma w pobliżu żadnej bliskie mi osoby, zaczęłam się denerwować. Zobaczyłam postój taksówek i i stojący na nim jeden pojazd. Jakimś cudem doczłapałam się do niego, chwyciłam za klamkę, a kierowca już zdawał sobie sprawę, że coś jest ze mną nie tak. Wyszeptałam do niego wtedy, że odeszły mi wody i bardzo proszę aby zawiózł mnie  do szpitala, ponieważ za chwilę zacznę rodzić. Na co on odwrócił się do mnie, spojrzał mi w oczy i powiedział:„No chyba pani żartuje! Nie ma takiej szansy, żeby mi tu pani wsiadała do samochodu. Kto potem to będzie czyścił? Przecież nie pani tylko ja! Nie ma szans, do widzenia”.Gdy już myślałam, że urodzę na ulicy, całej rozmowie przysłuchiwała się pani, która akurat szła w stronę swojego auta i powiedziała, że mnie podwiezie. Gdyby nie ona i to w jaki sposób mnie potraktowała, myślę, że mogłabym urodzić w miejscu, które nie byłoby komfortowe ani dla mnie, ani dla mojego dziecka."Karygodne zachowanie, nie mieści mi się w głowie..."

Ten chłopiec miał nazywać się Brfxxccxxmnpcccclllmm- -nprxvclmnckssqlbb11116

Ten chłopiec miał nazywać się Brfxxccxxmnpcccclllmm--nprxvclmnckssqlbb11116 – To nie żart - takie imię w 1996 r. rodzice próbowali nadać swojemu dziecku urodzonemu w 1991 r.Elizabeth Hallin i Lasse Diding ze Szwecji planowali nigdy nie nadać mu imienia w akcie protestu przeciwko ścisłym regułom nadawania imion dzieciom, ustalonym przez szwedzki rząd. Sąd okręgowy w Halmstad nałożył na nich grzywnę w wysokości 5000 koron (równowartość 550 euro) za niezarejestrowanie imienia chłopca przed jego piątymi urodzinami. W reakcji na karę rodzice zaproponowali liczące czterdzieści trzy znaki imię, wymawiane jako Albin. Swoją decyzję uzasadnili tym, że imię jest rozumiane w duchu ’patafizyki. Sąd jednak odrzucił ich wniosek i podtrzymał poprzedni wyrok.Rodzice próbowali wtedy zmienić imię dziecka na A (też wymawiane jak Albin), ale i to było niezgodne ze szwedzkim prawem.W roku 1997 chłopiec wciąż nie miał imienia, ale posiadał paszport wystawiony na nazwisko „Icke namngivet gossebarn”, co po polsku znaczy tyle co „Bezimienny chłopiec”. Dziś mężczyzna nazywa się Albin Gustaf Tarzan Hallin