Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 5354 takie demotywatory

poczekalnia

Najpopularniejszy koreański girlsband "BlackPink" kilka dni temu w 24h pobił aż 5 rekordów Guinnessa!

Najpopularniejszy koreański girlsband "BlackPink" kilka dni temu w 24h pobił aż 5 rekordów Guinnessa! – 1. Najczęściej wyświetlane video w pierwsze 24 godziny.2. Najczęściej wyświetlane music video w pierwsze 24 godziny.3. Najczęściej wyświetlane music video w pierwsze 24 godziny przez Kpopową gwiazdę.4. Najwięcej wyświetleń na premierze video w historii Youtuba.5. Najwięcej wyświetleń na premierze music video w historii Youtuba
archiwum – powód

Patrzycie na zdjęcie, które ukazuje cud - to był jeden z najbardziej przełomowych momentów w historii medycyny

Patrzycie na zdjęcie, które ukazuje cud - to był jeden z najbardziej przełomowych momentów w historii medycyny – Jest rok 1922. Na dziecięcym oddziale szpitalnym mali pacjenci z cukrzycową kwasicą ketonową tkwią w śpiączce i czekają na śmierć. Obok ich łóżek czuwają rodzice - pogrążeni w rozpaczy, pozbawieni nadziei.Do akcji wkraczają naukowcy z Uniwersytetu w Toronto. Podchodzą do leżącego na pierwszym łóżku z brzegu pacjenta i wstrzykują mu oczyszczony ekstrakt z trzustki - insulinę. Następnie wędrują od jednego łóżka do drugiego, robiąc zastrzyk wszystkim dzieciom po kolei.Nieco wcześniej kanadyjski naukowiec Frederick Grant Banting i student medycyny Charles Herbert Best, po wielu dniach i nocach ciężkiej pracy, po raz pierwszy wstrzyknęli swój "wynalazek" choremu - 14-letniemu Leonardowi Thompsonowi. Chłopiec stał się pierwszym pacjentem, którego uratowano przed śmiercią z powodu cukrzycy. Natychmiast, jeszcze w tym samym roku, rozpoczęto produkcję insuliny na skalę przemysłową.Wróćmy do naszego oddziału dziecięcego. Zanim naukowcy dotarli do ostatniego łóżka (umierających na DKA trzymano na dużych oddziałach, często z 50 lub więcej pacjentami), pierwsze dziecko, któremu podano hormon, otworzyło oczy. Później kolejne dzieci - jedno po drugim - wybudzały się ze śpiączki. Wyobrażacie to sobie?W 1923 roku za odkrycie insuliny Banting otrzymał Nagrodę Nobla

Kiedy widzę pierwsze sondaże powyborcze

Kiedy widzę pierwsze sondaże powyborcze –
0:06
archiwum

Wzrost dziecka od 0 do 8 miesięcy

Wzrost dziecka od 0 do 8 miesięcy – Pierwszy rok życia dziecka jest bowiem okresem niezwykle intensywnych zmian, które pojawiają się z tygodnia na tydzień. W okresie niemowlęcym dziecko przekształca się z maleńkiego noworodka, który może spać nawet 23 godziny na dobę w niemowlaka, który wypowiada już pierwsze słowa i rozumie proste polecenia rodziców

Są już pierwsze sukcesy!

 –

Na ulicach trwają już pierwsze przymiarki

Na ulicach trwają już pierwsze przymiarki –
archiwum

Stadion Skry.

Stadion Skry. – Po raz kolejny premier Mateusz Morawiecki udowodnił, że jest niepełnosprawny intelektualnie.Zarzucił, że Rafał Trzaskowski, jako prezydent Warszawy nie wyremontował stadionu Skry w Warszawie.Po pierwsze, stadion praktycznie nie jest używany i niszczeje już od 30 lat. Po drugie, miasto Warszawa nie jest właścicielem stadionu ani terenu na którym stoi. Równie dobrze mógłby mieć pretensje, że Trzaskowski nie wyremontował mojego mieszkania. Ale co o Warszawie może wiedzieć słoik przeflancowany z Wrocławia?

To ja stawiam pierwsze poprawne kroki po tym, jak powiedziano mi, że już nigdy nie będę chodził

To ja stawiam pierwsze poprawne kroki po tym, jak powiedziano mi, że już nigdy nie będę chodził –
0:41

Technologia pokonała kolejną barierę - są pierwsze w historii kolorowe obrazy rentgenowskie W Nowej Zelandii powstał aparat rentgenowski, który bazuje na technologii obrazowania 3D

W Nowej Zelandii powstał aparat rentgenowski, który bazuje na technologii obrazowania 3D – Dzięki Medipix tworzy on obrazy o wyjątkowej jakości, na których można zobaczyć wszystkie szczegóły - w kolorze. To rewelacyjna wiadomość na medycyny diagnostycznej - na takich zdjęciach zdecydowanie lepiej widać położenie oraz rozmiarnowotworów złośliwych
archiwum

Andrzej Duda w Płońsku: 500+ miało rozwalić budżet. I co, stało się coś?

Andrzej Duda w Płońsku: 500+ miało rozwalić budżet. I co, stało się coś? – W cztery pierwsze miesiące 2020 roku zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło o 98,6 mld zł. Oznacza to, że mamy o 10,13 proc. więcej długu niż na koniec 2019 roku. Już w marcu pękła granica 1 bln zł długu, a na koniec kwietnia zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło 1 071 900 000 000 zł....Pewnie, że nic się nie stało. Brnijmy dalej w drugą Wenezuelę.
archiwum

Poprawność polityczna

Poprawność polityczna – Pierwsze wydarzenie przedstawia problem poruszany przez lewicę, więc jest akceptowalny przez  poprawność polityczną - brak kary.Drugi problem przedstawia problem poruszany przez prawicę, więc jest to mieszanie piłki nożnej w politykę- kara 30tys. euro.„Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych*” Georg Orwell „Folwark Zwierzęcy”
poczekalnia

Niektórych rzeczy się nie odzobaczy:

 –

Blogerka - Kelsey Wells potwierdza tezę, że waga to tylko liczba a do liczb nie należy zbytnio poważnie: Pierwsze zdjęcie - 2 miesiące po porodzie, kiedy ważyła 66 kg. Drugie - 55 kg. A trzecie - 64 kg, dzięki zdrowej diecie i treningom

Pierwsze zdjęcie - 2 miesiące po porodzie, kiedy ważyła 66 kg. Drugie - 55 kg. A trzecie - 64 kg, dzięki zdrowej diecie i treningom –

List osoby homoseksualnej skierowany do prezydenta Andrzeja Dudy:

 –  Daniel Lis13 godz. · Napisałem list do Prezydenta RP Andrzeja Dudy.Udostępniajcie, proszę. Może go przeczyta.Szanowny Panie Prezydencie,nie było mi łatwo napisać ten list. Nie jestem osobą publiczną, nie jestem aktywistą, w życiu nie byłem na żadnym marszu równości, nie jestem wyznawcą żadnej ideologii. Tak naprawdę, gdy widzę w jednym miejscu dużo tęczowych flag, czuję się trochę nieswojo. Nie mam też w zwyczaju dzielić się ze światem swoim życiem prywatnym. Ale Pan najwyraźniej nie wie, co to znaczy być gejem w naszym kraju, więc zrobię dla Pana wyjątek.Wychowałem się w małym miasteczku w województwie zachodniopomorskim. Dwadzieścia tysięcy mieszkańców, jedno duże gimnazjum, wszyscy się znają. Byłem radosnym dzieckiem, takim – wie Pan – wygadanym, niczego się nie bałem, inne dzieci w klasie mnie lubiły. Bardzo dobrze się uczyłem. Gdy po latach rozmawiałem o tym z rodzicami, mama stwierdziła, że moja wesołość zniknęła bardzo nagle. Rzeczywiście, to widać nawet na różnych rodzinnych nagraniach wideo. Byłem radosnym dzieckiem. A potem przestałem.Pierwsze myśli samobójcze miałem w wieku mniej więcej trzynastu lat. To był czas, kiedy zrozumiałem, że nie jestem taki, jak większość kolegów z klasy. Pięknie byłoby powiedzieć, że pomogli mi przyjaciele albo najbliższa rodzina, ale to nie byłaby prawda. Nie dałem im nawet szansy. Byłem zbyt przerażony, żeby z kimkolwiek o tym porozmawiać czy prosić o pomoc. Przez wiele lat nie powiedziałem na ten temat rodzicom ani słowa. Gdy jesteśmy dziećmi, boimy się różnych rzeczy, a potem z tego lęku wyrastamy. Tutaj mamy sytuację odwrotną: do tego lęku się dorasta. Proszę sobie wyobrazić, że pewnego dnia wszyscy przyjaciele się od Pana odwracają, że rodzina wyrzuca Pana z domu, że ksiądz w kościele, do którego chodzi pan od zawsze, zaczyna straszyć swoich wiernych takimi jak Pan. Ten lęk każdego dnia towarzyszy tysiącom młodych ludzi w naszym kraju. Nie mija po dniu, tygodniu czy miesiącu. Trwa latami. Nigdy do końca nie znika.Gdy miałem siedemnaście lat, byłem już pewny, że samobójstwo to jedyne rozwiązanie. Byłem wtedy uczniem szczecińskiego liceum. O tym, że wszystko ze mną w porządku i że tak naprawdę niczym szczególnym nie różnię się od wszystkich innych ludzi, dowiedziałem się z amerykańskich filmów i książek. To dzięki nim odkładałem to nieuniknione, aż okazało się możliwe do uniknięcia. Na myślach się skończyło, nie miałem prób samobójczych. Na studia wyjechałem do Krakowa. Dojście ze sobą do ładu, otworzenie się przed przyjaciółmi i rodzicami, zajęło mi około dziesięciu lat, a i tak uważam się za szczęściarza.Pan się pewnie dziwi, co to za przyjaciele, rodzice i nauczyciele, jeśli niczego się nie domyślają przez tyle lat? Powiem Panu: najlepsi na świecie, o jakich każdy młody człowiek może marzyć. Nastolatkowie są jednak mistrzami kamuflażu. My – geje, lesbijki, osoby biseksualne i transseksualne – bardzo wcześnie uczymy się ukrywać nasze lęki i problemy przed światem, obudowywać się pancerzami, w każdych warunkach udawać, że nic nas nie dotyka, reagować śmiechem lub kpiną. Jeśli ktoś słyszy o samobójstwie czy jakichkolwiek innych problemach młodego człowieka, zamiast zastanawiać się, gdzie byli jego najbliżsi, powinien dokładnie przyjrzeć się swojemu otoczeniu. Bo uczymy się też unikać ludzi, którzy nam zagrażają. Nieustannie zachowujemy czujność, badamy grunt, po którym stąpamy. Słuchamy uważnie komentarzy, żartów, uwag kolegów, koleżanek, cioci czy dziadka przy wielkanocnym stole, nauczycieli, księży. Jeden komentarz potrafi zepsuć najlepszą rodzinną imprezę. To nie muszą być radykalne wypowiedzi. Wystarczy, że któraś matka powie: „O, ten Duda ma rację, to ideologia” i świat jej syna czy córki właśnie rozpada się na kawałki.Większość z nas, gdy przychodzimy do pierwszej pracy, jest już obudowana solidnym pancerzem. Głupawe żarty i odzywki kolegów i przełożonych, rzucone na zebraniu czy przy ekspresie do kawy, nie robią na nas specjalnego wrażenia. Wiemy, że nie robią tego celowo, bo gdyby wiedzieli, że żartują z nas, nigdy by sobie na to nie pozwolili. Bo nas lubią. Ale my ich już wtedy nie lubimy tak bardzo, bo przypominają nam o najgorszych chwilach w życiu.Ostatni rok pokazał mi, że te nasze pancerze nie są bardzo wytrzymałe. Wystarczyło obejrzeć relację telewizyjną z marszu równości w Białymstoku, usłyszeć porównanie nas przez hierarchę kościelnego do „czerwonej zarazy” i latami budowany pancerz kruszy się w oczach. Ideologia nie cierpi ze strachu na bezsenność, my – tak. Dla tych z nas, którzy uważają się za patriotów i patriotki i jeszcze z tego kraju nie wyjechali, Pańskie słowa o „ideologii LGBT”, o „nie ludziach”, o „neobolszewizmie” to seria kopnięć w brzuch.O mnie niech się Pan nie martwi, poradzę sobie. Mam kochających rodziców, partnera, wspaniałych przyjaciół i współpracowników. My wszyscy – dorośli geje, lesbijki, osoby biseksualne i transseksualne – sobie poradzimy. Jesteśmy silni, musieliśmy wypracować sobie poczucie godności i własnej wartości. Bez nich nie moglibyśmy przetrwać w naszym kraju. Proszę jednak pamiętać, że nastolatków nie chroni jeszcze żaden pancerz. Są przerażeni. Uważnie nasłuchują, w panice przyglądają się wszystkim wokół, szukają pomocy i wsparcia. Ich życie zależy teraz tylko od tego, czy znajdą przy sobie kogoś, kto im powie: „Nie martw się, kocham Cię bez względu na wszystko. Jakoś się ułoży. Nie jesteś sam / nie jesteś sama. Wytrzymaj jeszcze trochę. Będzie lepiej”. Jeśli nie znajdą nikogo, kto chciałby albo umiałby udzielić im wsparcia lub pomocy, będą chwytali się ostatniej nadziei: że ludzie im najbliżsi będą przynajmniej uważali na słowa, że nie przyklasną Panu, że nie powtórzą kolejnego głupiego żartu. To naprawdę może ocalić komuś życie.Nie przywróci Pan życia ani zdrowia młodych ludzi i ich bliskich oświadczeniem, że Pana wypowiedź wyjęto z kontekstu. Te rany się nie goją. Zrozumiałby to Pan, gdyby choć przez chwilę, tak po ludzku, spojrzał na Polskę z naszego punktu widzenia.Z wyrazami szacunku,Daniel Lis
archiwum

Coraz więcej pomników Jana Pawła II, a coraz mniej osób wie co w ogóle takiego zrobił

Coraz więcej pomników Jana Pawła II, a coraz mniej osób wie co w ogóle takiego zrobił – Mitologizacja papieża postępuje szybko. Z kilku powodów. Po pierwsze świętemu nic nie można zarzucić - jest to atak na wiarę. Po drugie - świętych i cudów coraz mniej. Po trzecie kasa, zarabianie na kremówkach i infantylnych pamiątkach oraz sztuczne atrakcje w miejscach, które nawiedził papież. A bywał wszędzie. Po czwarte - w Kościele jest deficyt osób charyzmatycznych z autorytetem. Oczywiście takie działanie wpisuje się w politykę Kościoła tworzenia jak największej ilości byle jakich nadgorliwych wiernych. Są więc kremówki, narty i Stasio, a encykliki i nauczanie poszło delikatnie mówiąc w las
archiwum

Pierwsze z miliona

Pierwsze z miliona – Ruszyła wreszcie produkcja pierwszych, zapowiadanych przez premiera Morawieckiego samochodów elektrycznych na Polski rynek. Pierwsze pół miliona tylko w tym kolorze, potem paleta barw wzbogaci się o czerwony z białym dachem.Powyższa informacja ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co rojenia Mateusza

Lekcja dla nas wszystkich

Lekcja dla nas wszystkich – "Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. Był późny wieczór, pomyślałem że klient się rozmyślił i wrócę do "bazy"... ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. "Minutkę!", odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze...Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych.U Jej boku była mała nylonowa walizka. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem."Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?", zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. "To nic", powiedziałem, "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę.""Och, jesteś takim dobrym chłopcem" , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: "Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?"To nie jest najkrótsza droga", odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty."Och, nie mam nic przeciwko temu", powiedziała. "Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum."Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. "Nie mam już nikogo z rodziny", mówiła łagodnym głosem. "Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..."Wyłączyłem licznik... "Którędy chce Pani jechać?"Przez kilka godzin jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy.Jechaliśmy przez okolicę, w której żyli z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła abym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.Czasami prosiła,by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle "Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę". Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki.Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi.Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim."Ile jestem panu winna?" Spytała, sięgając do torebki."Nic", odpowiedziałem."Trzeba zarabiać na życie", zaoponowała."Są inni pasażerowie," odparłem.I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno."Dałeś staruszce małą chwilę radości", powiedziała. "Dziękuję".Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka. Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego Życia.Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie przegapmy ich.."

Pierwsze rozczarowanie w życiu

 –  Kiedyś jak miałam 11-12 lat przyjaźniłam się z pewnym chłopcem, którego rodzice nie narzekali nigdy na brak pieniędzy. Ja pochodziłam ze skromnej rodziny, ledwo na wszystko starczało, a bywały miesiące, że mama musiała pożyczać pieniądze na jedzenie. Z racji tego, że u mnie w domu się nie przelewało mogłam tylko pomarzyć, że dostanę kieszonkowe na jakieś maczugi czy inne gumy kulki. Zdecydowaliśmy więc pewnego dnia z moim przyjacielem, że zarobimy trochę na słodycze. Chodziliśmy po osiedlu i zbieraliśmy butelki, które później zwracaliśmy i dostawaliśmy za to pieniądze. Mama mi tych pieniędzy nie podbierała mimo, że wtedy był taki moment, że każdy głupi grosz by się przydał. W rezultacie stanęło na tym, że zawsze jak uzbierałam trochę grosza to zamiast słodyczy kupowałam chleb do domu. Zebrane butelki trzymaliśmy w piwnicy mojego kolegi i dopiero później jak uzbieraliśmy więcej to szliśmy je oddać do sklepu. Pewnego dnia mój ziomek wyjechał na obóz, a ja dalej kontynuowałam zbieranie. Postanowiłam na niego poczekać aż wróci żebyśmy razem oddali te butelki, pamiętam zebrałam naprawdę pokaźną liczbę tych butelek. Po powrocie jego z obozu od razu przyleciałam do niego, a on już na progu mi powiedział, że sam zwrócił moje butelki i że żadnej nie chcieli przyjąć więc je wszystkie z mamą wyrzucili, obok stanęła jego matka i pokiwała głową, że właśnie tak było. To było moje pierwsze rozczarowanie w życiu. Rozczarował mnie nie tylko mój przyjaciel, ale też jego „dorosła" matka, która kłamała i kazała kłamać swojemu dziecku. Mam nadzieję, że jednak wyrósł na człowieka, a nie gnidę

Jeśli nie byłeś na ani jednej lekcji w-f, to pierwsze dni w wojsku będą ciężkie

Jeśli nie byłeś na ani jednej lekcji w-f, to pierwsze dni w wojsku będą ciężkie –
0:18