Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 23094 takie demotywatory

poczekalnia
Ten starszy Pan sam wykonał wózek dla swojego sparaliżowanego psa. Jak stwierdził, zabiera go na spacery po to by pies czuł, że mimo kompletnego paraliżu "wciąż może oglądać świat i jest on dalej jego częścią" – Są ludzie, którzy zadziwiają mnie swoją siłą i determinacją w życiu codziennym
poczekalnia
 –
poczekalnia
Gdy ludzie sprawiają, że świat staje się antyludzki –
archiwum – powód
 –  Wyjątkowy człowiek, który łączy nieograniczoną miłość do zwierząt, swoją pasję i technologie! Maciek Szczepański to student Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Od bardzo dawna interesuje się ortopedią weterynaryjną. Interesować się jako student ortopedią to jednak jedno a wykorzystywać swoją wiedzę by już jako student lawinowo ratować życie psom skazanym na uśpienie to drugie. Maciej wybrał tę drugą opcję.Maciek realizuje z zabójczą konsekwencją swój własny projekt wykorzystywania technologii druku 3D w produkcji protez dla zwierząt. Chcąc pomóc w schroniskach psom usypianym z uwagi na silne inwalidztwo, znajduje je, drukuje im protezy na własną rękę oraz je montuje. Pierwszym pacjentem była 3-letnia Sonia potrącona przez samochód, przez co straciła część tylnej łapy. Kolejnym 8-letni Leno, który uszkodził łapę w wyniku przejechania jej przez pociąg. I tak się zaczęło.Jak mówi Maciej, chce, by jego projekt był powszechny, by pomagał w zatrzymaniu postępujących zwyrodnień i w konsekwencji uśpieñ zwierząt, którym można było pomóc. Maciek wielkie!! Takie postawy naprawdę przywracają wiarę w ludzi i w to, że potrafimy jeszcze pięknie zmianiać świat.
"Świat nie zostanie zniszczony przez tych, którzy czynią zło, ale przez tych, którzy ich obserwują, nie robiąc nic" –
''Podzieliłam się na kawałki. Zrobiłam coś pierwsza na świecie! Jako osoba publiczna bardzo świadomie wykonałam krok wejścia do świata NFT, ponieważ zawsze staram się być krok przed wszystkimi i wyznaczać trendy'' – ''Dzięki NFT świat za chwile zmieni się nie do poznania. To, co zrobiłam to zaledwie początek rewolucji, ale także ewolucji. Każde moje NFT i jego wartość będą rosły wraz z moją popularnością. Zestawiając to z moimi planami na przyszłość moi fani pierwszy raz będą mieli okazje wzbogacić się posiadając w swojej kolekcji moje NFT''
poczekalnia
Świat na głowie – Zaszczepiłem się i martwię się o ciebie bo się nie zaszczepiłeś.Dlatego nie pozwolę ci chodzić do miejsc, w których lubisz przebywać.A jeśli to nie wystarczy, także do miejsc, w których musisz przebywać.Bardzo mi na tobie zależy. Nawet nie wiesz jak bardzo!
poczekalnia
Cały świat polityki zazdrości PiS-owi elektoratu... – ...elektoratu który wierzy w Jarozbawa jak w Najświętszą Panienkę, który uważa, że jakiekolwiek pieniądze przyzna sobie rząd PiS to te pieniądze mu się po prostu należą, ile by pieniędzy rząd PiS nie zmarnował to Polskę stać na to ale nie stać na to, żeby ratownicy medyczni i pielęgniarki zarabiali godnie.

Historia psa, który z łzami w oczach pokonał dystans 200 km, by odnaleźć swoich właścicieli

Historia psa, który z łzami w oczach pokonał dystans 200 km, by odnaleźć swoich właścicieli – Historia Maru, bulmastiffki z rosyjskiej hodowli jest poruszająca, tym bardziej że od tego pięknego, spokojnego psa wprost bije smutek i zwątpienie.Maru miała cztery miesiące, kiedy została kupiona przez parę z Krasnojarska i przez 6 miesięcy żyła życiem każdego szczęśliwego szczeniaka. Ganiała za piłką, chodziła na spacery, gryzła kapcie swoich właścicieli. Po tym czasie jednak jej rodzina doszła do wniosku, że jednak nie mogą pozwolić sobie na psa i tłumacząc się alergią na sierść, postanowiła ją oddać.Skontaktowali się z Allą Morozovą, właścicielką hodowli, w której Maru przyszła na świat i poprosili ją, by przyjęła psiaka z powrotem do siebie."Umówiłam się z nimi, że Maru wraz z opiekunem pojedzie pociągiem z powrotem do Nowosybirska. W ten sposób miała wrócić do mojej hodowli" – relacjonuje Alla. Jak wyjaśniła przed sprzedaniem małej Maru podpisała z jej nowymi właścicielami umowę, która nakazała im kontakt, w razie, gdyby z jakiegoś powodu nie chcieli się nią już dłużej opiekować. Psiak miał jednak inne plany. Maru nie chciała porzucać swojej rodziny, przy pierwszej lepszej okazji uciekła z pociągu.Właściciele odstawili Maru na pociąg, więcej nic ich już nie obchodziło. Mieli problem z głowy. Pod opieką pracownicy Alli, Maru wyruszyła koleją do Nowosybirska. Kiedy pociąg zatrzymał się na maleńkiej stacji niedaleko Achinska, uciekła od opiekunki. Kopnęła łapą drzwi i „wyskoczyła jak kula armatnia” w noc. Udało jej się uciec z pociągu, opiekunka wołała za nią, ale Maru nie wróciła. Jak stwierdziła Morozowa, pies miał atak paniki, właściciele zniknęli mu z oczu i chciał do nich wrócić. Problem był jeden – pociąg zdążył ujechać ponad 200 kilometrów!Rozpoczęły się poszukiwania bulmastiffki. Alla Morozova chciała w nie zaangażować byłych właścicieli psiaka, ale odmówili. – Oddali psa i przestał ich obchodzić – stwierdziła właścicielka hodowli. Jak powiedziała, wcale nie zależało im na losach Maru, która błądziła nocą po rosyjskich lasach. To już nie był ich problem. Morozova uruchomiła wszystkie swoje kontakty, by znaleźć zgubę. Rozdawała ulotki, powiadomiła media. Szczęśliwie zwierzę znalazło się zaledwie dwa i pół dnia później w przemysłowej dzielnicy Krasnojarska – gdzie Maru mieszkała ze swoimi właścicielami.Właścicielka hodowli powiedziała, że ​​to „szczęście”, że podczas tej podróży Maru nie zaatakował żaden niedźwiedź ani wilk. Przypuszczała, że Maru musiała wędrować z powrotem wzdłuż torów, aż do rodzinnego miasta. Na stacji, gdzie ją porzucono, nikt jednak nie czekał. Gdy ją znaleziono, Maru była niesamowicie zmęczona. Miała poranione, zdarte łapy i pyszczek. Wolontariusze, którzy ją odnaleźli powiedzieli, że w jej oczach szkliły się łzy. Aktualnie Maru znajduje się w swojej dawnej hodowli w Nowosybirsku. Tam otrzymała właściwą pomoc medyczną, a Alla Morozova robi wszystko, aby pomóc wrócić jej do normalnego życia."Gdy będzie na to gotowa, zacznę szukać jej nowego domu. Nigdy więcej nie pozwolę jej nikomu skrzywdzić" – zapowiada.
Miałem sąsiada 80 lat lub więcej, owdowiałego faceta – Za każdym razem, gdy dostaję gazetę dostarczoną do mojej skrzynki pocztowej, kiedy ją otwieram- stwierdzam, że krzyżówki są już rozwiązane (ja tego nie robię).Postanowiłem spróbować złapać tego kto rozwiązuje moje krzyżówki:Dzień 1: 8 rano były już rozwiązaneDzień 2: 7:30 już rozwiązaneDzień 3: 7 rano postanawiam się poddaćPewnego dnia o 4 rano wracałem do domu z nocnej wyprawy. Przechodziłem obok skrzynki pocztowej; nic jeszcze nie dostarczono, więc umieściłem moje GoPro w środku i poszedłem spać.Następnego dnia MAM TOTo był mój sąsiad, rozwiązywał krzyżówki tuż przy mojej skrzynce przez około 10 minut (to było absolutnie urocze jak wpatrywał się w moje drzwi od czasu do czasu drapiąc się po głowie). Następnego dnia kupiłem mu książeczkę z 1000 krzyżówek, podrzuciłem mu ją pod same drzwi, zadzwoniłem i dyskretnie pozostałem w samochodzie.On potrzebował trochę czasu, aby dojść i otworzyć drzwi, po czym ją znalazłPrzysięgam, że to była najszczęśliwsza osoba, prawie jak dziecko, które dostało szczeniaka. Został na ganku i spędził jakieś 2 godziny na rozwiązywaniu krzyżówek, po czym zasnął.Następnego dnia wracałem z pracy. Przyszedł przeprosić (jak dziecko, które musi się do czegoś przyznać) i przyniósł ciasteczka. Rozmawialiśmy o jego przeżyciach z II wojny światowej i o tym, jak zmienił się świat.Często kupowałem mu książki z krzyżówkami, aż do jego śmierci rok temu...
 –
To już chyba tradycja na siatkarskich halach. Ryszard Czarnecki pojawił się na meczu 1/2 finału mistrzostw Europy siatkarzy pomiędzy Polską a Słowenią, jednak to nie będzie wizyta mile przez niego wspominana. Po raz kolejny polityk został wygwizdany – ''Na jego miejscu dałbym sobie spokój z karierą działacza, jak widać świat sportu odrzuca takich zawodników..."

Zdjęcia pokazujące, że świat także ma poczucie humoru (14 obrazków)

poczekalnia
Choć na pierwszy rzut wydaje się to niemożliwe, to jednak 65-letnia Zareefa Jan udowadnia, że pomimo braku umiejętności pisania i czytania, można tworzyć poezję – Nieznająca alfabetu poetka podbiła serca internautów. Poetka na co dzień mieszka w północnym Kaszmirze w Indiach. Jako dziecko nie chodziła do szkoły. Nie miała zatem okazji, by móc nauczyć się czytać i pisać. Okazało się jednak, że to wcale jej nie przeszkadza, by płynnie posługiwać się swoim ojczystym językiem kaszmirskim. Ale to nie wszystko. Kobieta pisze wiersze. Jak?Wymyśliła autorski sposób zapisywania wierszyAutorka zapisuje teksty na kartkach od prawej do lewej strony, a następnie posługuje się wymyślonym przez siebie systemem znaków. I choć na pierwszy rzut może to przypominać zwyczajny rząd rysowanych obok siebie kółek, to jednak niesie to za sobą głębszy sens, który odczytać potrafi tylko autorka.Ponad 20 lat temu zakochała się w poezjiKobieta wiele lat skrywała swój sekret. Dopiero niedawno odważyła się opowiedzieć o swoich wierszach najpierw mężowi, a potem dzieciom. Później dowiedział się o niej cały świat! Nieznająca alfabetu poetka podbiła serca internautów. Poetka na co dzień mieszka w północnym Kaszmirze w Indiach. Jako dziecko nie chodziła do szkoły. Nie miała zatem okazji, by móc nauczyć się czytać i pisać. Okazało się jednak, że to wcale jej nie przeszkadza, by płynnie posługiwać się swoim ojczystym językiem kaszmirskim. Ale to nie wszystko. Kobieta pisze wiersze. Jak?Wymyśliła autorski sposób zapisywania wierszyAutorka zapisuje teksty na kartkach od prawej do lewej strony, a następnie posługuje się wymyślonym przez siebie systemem znaków. I choć na pierwszy rzut może to przypominać zwyczajny rząd rysowanych obok siebie kółek, to jednak niesie to za sobą głębszy sens, który odczytać potrafi tylko autorka.Ponad 20 lat temu zakochała się w poezjiKobieta wiele lat skrywała swój sekret. Dopiero niedawno odważyła się opowiedzieć o swoich wierszach najpierw mężowi, a potem dzieciom. Później dowiedział się o niej cały świat!
Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki oznajmił, że "w przyrodzie nie istnieje coś takiego jak małżeństwa jednopłciowe" – Polski minister edukacji i nauki wypowiedział się na temat małżeństw jednopłciowych w związku z niedawną rezolucją Parlamentu Europejskiego dotyczącą równości małżeństw jednopłciowych na terenie całej Unii Europejskiej. Czarnek na antenie TVP Info oznajmił:"Bardzo chętnie bym się przychylił do tej rezolucji, gdyby istniało coś takiego w przyrodzie jak małżeństwa jednopłciowe. Małżeństwo to termin zastany jeszcze z prawa rzymskiego, stworzony przed wiekami, długo przed naszym przyjściem na ten świat i który oznacza związek kobiety i mężczyzny, więc coś takiego w przyrodzie jak małżeństwa jednopłciowe nie istnieje" - powiedział minister
Już weekendzik, jedziemyw świat mój mały przyjacielu –
0:33
Wesołych świąt –
 –  Jak niektórzy ludzie mogą niechcieć takiego widoku?1.1K219 Comments 270 SharesO LikeCommentA ShareBarun JenaPonieważ nie widzę słodkiej buźki, kiedy widzędziecko, tylko ogromną odpowiedzialność.Odpowiedzialność na tyle dużą, że pochłonielata mojego życia. To nie szczeniak czy kociak,który może sam przeżyć w domu. Musiszdosłownie być cały czas obecny przy nim. Każdetwoje działanie będzie miało wpływ na rozwój ikształtowanie tego dziecka. Świat stanie sięjeszcze bardziej gówniany, ponieważ wszyscymamy problemy, które można przypisać naszymrodzicom. Bycie rodzicem to najważniejsza pracana świecie. A więc przestań rodzić dzieci, bo sąurocze.Takim sposobem niszczysz dziecku życie i świat,w którym żyjemy.
poczekalnia
Czym różnił by się nasz świat od świata bez Boga? – ... I jakbyś żył gdyby nie było czegoś takiego jak życie po śmierci? Pytania dla wierzących.