Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Z nami od: 8 października 2013 o 19:07
Ostatnio: 7 stycznia 2018 o 8:25
Płeć: mężczyzna
Exp: 4845
Jest obserwowany przez: 223 osoby
  • Demotywatorów na głównej: 3683 z 4419 (683 w archiwum)
  • Punktów za demoty: 1159597
  • Komentarzy: 11
  • Punktów za komentarze: -26
  • Obserwuje: 0 osób
 

Ściana

poczekalnia

Absolutny ewenement w Internecie - konstruktywna wymiana zdań i to w ramach jednego, konkretnego tematu. Elokwentna wypowiedź profesora Miodka na temat jego przekonań do stosowania zwrotu "wielka litera"

Absolutny ewenement w Internecie - konstruktywna wymiana zdań i to w ramach jednego, konkretnego tematu. Elokwentna wypowiedź profesora Miodka na temat jego przekonań do stosowania zwrotu "wielka litera" –
4:06
Źródło: włącz dźwięk
archiwum – powód

Wyrzucali go z pracy dwa razy bo jest wesoły

Wyrzucali go z pracy dwa razy bo jest wesoły – Autobusy prowadzi od ponad pięciu lat i właściwie od początku zrobiło się o nim głośno. Nagrania z kursów jego wesołego autobusu szturmem zdobyły internet i teraz pan Robert Chilmończyk jest bodaj najpopularniejszym kierowcą autobusu na świecie. By się z nim spotkać, pasażerowie potrafią wsiadać do autobusu, mimo że wcale nie potrzebują nigdzie pojechać. Nic dziwnego, skoro każdego z nich pan Robert traktuje jak kogoś wyjątkowego i z każdym chętnie się fotografuje. Jak sam mówi, stara się dać ludziom trochę uśmiechu w szarej Warszawie i chyba wychodzi mu to całkiem nieźle!
4:26
Źródło: włącz głos
poczekalnia

Inspirująca historia miłości. Oboje byli otyli i postanowili coś z tym zrobić. Odnaleźli się, choć żyli na innych kontynentach

Inspirująca historia miłości. Oboje byli otyli i postanowili coś z tym zrobić. Odnaleźli się, choć żyli na innych kontynentach – Maria Landers z Clearwater na Florydzie podzieliła się tą piękną historią na łamach portalu Love What Matters. Opisała w jaki sposób schudła, a jednocześnie spotkała miłość swojego życia, w dodatku na drugim końcu świata. Mamy nadzieję, że ta historia Was zainspiruje. „Gdy pewnego dnia miałam problem by schylić się i zawiązać sznurówki ponieważ moje plecy bolały mnie tak bardzo pomyślałam do siebie: jak doprowadziłam się do takiego stanu?. Nie czułam palców mojej lewej ręki bo tak bolało mnie ramię. Pracowałam jako pielęgniarka w centrum opieki medycznej w Szwecji, równocześnie chodziłam do szkoły medycznej, a moje dni wypełnione były długim staniem i chodzeniem podczas moich zmian. Gdy tylko miałam chwilę od razu siadałam. Jadłam też dużo słodyczy podczas przerw w nauce, bo nie mogłam skupić się na nauce. Byłam przemęczona. Pod koniec dnia czułam wstyd, że sama daje porady dotyczące zdrowego trybu życia, a sama nie byłam okazem zdrowia. Robiłam kazania na temat potrzeby ćwiczeń i zdrowej diecie, a sama jadłam piąty kawałem ciasta. Jak się znalazłam w tym miejscu? Cały czas to pytanie mnie prześladowało.W wieku 22 lat zgłosiłam się do operacji by-passów żołądka. W następnym tygodniu udałam się na spotkanie informacyjne, ważyłam 120 kg i byłam najchudszą osobą na tym spotkaniu i omal nie kwalifikowałam się do operacji. Uwierzycie w to? Byłam prawie za chuda na coś, po raz pierwszy w moim życiu. Wracając do domu myślałam w jaki sposób przybrać na wadze kolejne 10 kg, żeby mieć odpowiednia BMI by zakwalifikować się do operacji. Słyszycie jak absurdalnie to brzmi? Kilka dni później zadzwonił do mnie lekarz mówiąc, że zostałam zakwalifikowana do operacji, która odbędzie się za 8 dni.Moje serce się zatrzymało. Wszystko działo się tak szybko, że spanikowałam. Zastanawiałam się dlaczego w wieku 22 lat, ucząc się o tych wszystkich chorobach związanych z moją wagą, wiedząc wszystko na temat odchudzania. Mając fizycznie całą wiedzę przed sobą, dlaczego wciąż jestem w takim miejscu. Szybko zadzwoniłam do mojego lekarza by odwołać moją operację. Wyrzucałam wszystkie ulotki na ten temat, rozebrałam się do bielizny i zrobiłam zdjęcia z każdej strony. Zdecydowałam, że to będą zdjęcia ?sprzed?. Zdecydowałam, że nie będę przeciętna, nie dam sobie wyciąć organów w wieku 22 lat, tylko dlatego że nie chciałam przestać jeść. Wtedy zaczęła się moja podróż.Nie miałam pojęcia, że mój przyszły mąż, Ben, postanowił dokładnie to samo w Luizjanie. Zaczęłam odchudzanie od dostępnym mi sposobów. Miałam wiedzę z zakresu odżywania. Brakowało mi jedynie kogoś kto by mnie nauczył jak prawidłowo ćwiczyć. Nie wiedziałam jak podnosić ciężary. Zatrudniłam profesjonalnego trenera by nauczył mnie ćwiczyć. Oglądałam też filmy na Youtube na temat ćwiczeń. Gdy schudłam prawie 40 kg zobaczyłam na Youtube film najprzystojniejszego faceta jakiego w życiu widziałam. Opowiadał w jaki sposób stracił ponad 50 kg i zmienił swoje życie. Opowiadał: "Pewnego ranka po nocy zakrapianej tequilą zrozumiałem, że nie chcę takiego życia. I zacząłem moją przemianę. Tak po prostu. Zrozumiałem, że ledwie egzystuję w tym świecie. Tak wiele mi brakowało w życiu." Musiałam do niego napisać. Widziałem siebie w jego oczach i napisałam bezpośrednio. Następnego dnia odpisał i moje serce się zatrzymało. Tak zaczęła się nasza historia miłosna. Na początku był bardzo pewny siebie, ale gdy opowiedziałam mu swoją historię otworzył się. Mieliśmy podobną przeszłość.Ben i ja przez całe dnie spędzaliśmy rozmawiając przez Snapchata, smsy i na Facetime. Przez różnicę czasu pomiędzy Szwecją a Luizjaną moje dni zmieniły się w noce a ja specjalnie prosiłam o nocne zmiany w pracy, by móc mieć z nim kontakt. Poprosił mnie w pewnym momencie bym przyjechała do USA. Nie muszę mówić, że to zaczęło być poważne. Znalazłam moją drugą połowę. Maria i Ben. Podoba mi się jak to brzmi. Ben miał nadwagę całe swoje życie. W szkole bardzo mu dokuczano, a historie które opowiadał nawet teraz sprawiają, że płaczę. Jesteśmy ze sobą już trzy lata. Nasza podróż zaczęła się na 150 kg, a teraz jesteśmy bardzo chudzi i w dobrej formie.Po roku bycia w związku na odległość i lataniu w tę i we tę podjęłam decyzję, że przeprowadzam się do Ameryki. Nie mogłam być daleko od miłości mojego życia przez następne 6 lat mojej szkoły. Pewnego dnia w czerwcu on uklęknął i spytał mnie czy chcę być z nim na zawsze. Zgadnijcie co powiedziałam? TAK! To zabawne jak oboje myśleliśmy, że możemy żyć samotnie poświęcając nasze życie ćwiczeniom. Ben zachęcił mnie bym podzieliła się moją drogą na Youtubie i z jego pomocą w końcu się odważyłam. Nie mogłam uwierzyć jak moja historia została obejrzana 100 000 razy.On wspiera mnie a ja wspieram jego. Oboje borykamy się z problemami, które dotyczą ludzi otyłych takimi jak samoakceptacja czy skomplikowany związek z jedzeniem. Jednak ćwiczenia stały się naturalną częścią naszego życia. Ben wspiera mnie tak jak tylko tego potrzebuję gdy muszę podjąć decyzję. Nie zamieniłabym tego życia na żadne inne. Oboje jesteśmy na diecie od 5 lat i teraz staramy się pomagać innym zrozumieć o ile lepsze jest życie gdy ma się nad nim kontrolę. Przestań tylko egzystować i zacznij żyć

Od złości przez smutek aż po radość. Cała paleta dziecięcych emocji podczas meczu hokeja

Od złości przez smutek aż po radość. Cała paleta dziecięcych emocji podczas meczu hokeja –
0:00

Szczere i mocne słowa od Marcina "Różala" Różalskiego, naszego wojownika z MMA:

Szczere i mocne słowa od Marcina "Różala" Różalskiego, naszego wojownika z MMA: – "Najbardziej wkurwiające dla mnie jest to, że ludzie którzy w weekend potrafią przećpać, przepić i wydać na dziwki po 30 - 50 tysięcy to jak zbierałem na kapcie dla dzieci z domów dziecka dali mi 20 złotych. Powiedziałem im, że to na sznurówki nie starczy. Dobrze, że był ze mną kolega, bo myślałem, że nie wytrzymam. Taki biznesmen, co pół miasta może sobie kupić. Dodałem jeszcze kilka słów z mojego słownika i nasze drogi się rozeszły. Na pewno z niemiłymi odczuciami dla niego.Zawsze chciałem zrozumieć, po co ludziom tyle pieniędzy. Żeby sobie kupić 20 zegarek? Czy wkleić na niego brylanty? To są tylko rzeczy. Bogaci umierają i zostawiają po sobie majątki. Biedni umierają z głodu. Na takich galach MMA w pierwszych rzędach przeważnie same znane gęby. Głównie żeby się pokazać, żeby kamera nakręciła. Oni przeważnie się walkami nie interesują, nawet nie do końca je rozumieją. Niech se siedzą, koło ch**a mi to lata, ale jak trzeba pomóc to ich nie ma! Ewa Minge robiła czas temu zdjęcia znanych osób do kalendarza swojej fundacji. Byłem ja był Rysiek Peja i jeszcze kilka osób. Jak poprosiła o możliwość przyjazdu kilku celebrytów, to sobie krzyknęli po 20 tysięcy. No i taka jest ludzka pomoc tych pięknych i wspaniałych. Dam ci jeszcze jeden przykład. Mój kolega jest przestępcą. No taki ma od dawna zawód. I wiesz co? Kupił mi tira karmy. Całego pieprzonego TIRA karmy! A biznesmen, dał mi 20 złotych. Takie porównanie.Przestępca dał na zwierzęta, biznesmen pożałował dzieciom.Każdy pomaga gdzie chce. Ja przede wszystkim zwierzętom i nikt nie może mieć o to do mnie pretensji. Jest tyle ludzi, którzy mogą wesprzeć dzieci, starsze osoby itd. że ta pomoc się jakoś rozkłada. O to chodzi..."

Nauczycielka straciła cierpliwość i opisała jak wygląda jej praca. Wszystko udokumentowała zdjęciami:

 – "Dziś wcześniej wyszłam z pracy po incydencie z rodzicem, który spowodował, że emocjonalnie nie mogłam dalej pracować. Już podjęłam decyzję o zaprzestaniu uczenia po zakończeniu roku, a dziś nie wiem, czy wytrzymam nawet tak długo. Rodzice stali się dużo bardziej lekceważący, a ich dzieci są jeszcze gorsze. Kierownictwo zawsze wybiera opcję uszczęśliwiania rodziców, co oznacza, że nie mam jak wykonywać pracy, którą mi powierzono… uczenia dzieci.Załączam zdjęcia, jakie zrobiłam w mojej klasie przez ostatnie 2 dni. Tak moja klasa zwykle wygląda po tym, jak moi uczniowie spędzą w niej cały dzień. Pamiętajcie, że wiele z uszkodzonych lub zniszczonych przedmiotów jest moją prywatną własnością zakupioną przeze mnie, ponieważ nie dysponuję budżetem na salę. Mam już dość braku szacunku dla prywatnej i szkolnej własności i nakreśliłam granicę zachowań, których już nie zniosę. Niestety, dziś jeden z rodziców uznał, że źle zrobiłam pociągając do odpowiedzialności syna za jego zachowanie i w bardzo niegrzeczny sposób wyraził swoje zdanie, przy synu.W tym tygodniu pojawiły się oceny okresowe i blisko połowa moich uczniów oblała z powodu wielu (8-10) nieodrobionych zadań. Większość z tych uczniów oraz ich rodzice nie przejmowali się tym przez ostatnie trzy miesiące, ale odkąd pojawiły się raporty z ocenami, zalewają mnie maile i ciągle ktoś próbuje się do mnie dodzwonić.Teraz pewnie spędzę cały tydzień odbierając maile i telefony od wkurzonych rodziców, chcących wiedzieć dlaczego ich dzieci nie zdały. Mój kierownik będzie żądał wyjaśnień, dlaczego tak wielu uczniom pozwoliłam nie zdać, nie zapewniając im pomocy, nawet mimo tego, że robiłam wszystko co mogłam, poza zrobieniem prac za nich. A zachowanie w mojej klasie pogorszy się jeszcze bardziej. Spodziewam się tego, ponieważ dotychczas tak było pod koniec każdego semestru.Nigdy nie słyszałam o zawodzie, w którym ludzie wkładają w pracę tyle serca, poświęcając czas i środki przeznaczone na własny dom i rodzinę, a zarabiają tak obraźliwie mało. Nauczyciele są jednymi z najmilszych i otwartych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałam, a otrzymują tylko brak oznak szacunku ze wszystkich stron. Większość rodziców nie jest w stanie wytrzymać ze swoimi dziećmi dłużej niż dwie godziny dziennie, a my spędzamy po 8 godzin ze 140 obcymi dziećmi. Czy to zbyt wiele prosić o trochę zwykłej uprzejmości i cywilizowanej rozmowy?Własna klasa była moim marzeniem odkąd pamiętam, a teraz pęka mi serce, kiedy jedynie w dwa lata zostałam odarta ze złudzeń. I dokładnie to samo słyszę od innych nauczycieli i oni również masowo odchodzą z zawodu. Jeśli nic się nie zmieni, za kilka lat kraj czeka kryzys na rynku nauczycieli.Ludzie MUSZĄ przestać rozpieszczać i ugłaskiwać swoje dzieci. Ten problem rozejdzie się po społeczeństwie jak niekontrolowany pożar. To nie w porządku wobec społeczeństwa, a co ważniejsze, nie w porządku wobec dzieci, uczyć je, że takie zachowanie jest w porządku. To nie posłuży im w osiągnięciu pomyślnego i szczęśliwego życia.Wielu powie, że nie powinnam pisać takich rzeczy publicznie… że powinnam promować edukację i myśleć pozytywnie. Ale już mnie to nie obchodzi. Jakakolwiek pasja dla tej pracy, jaką kiedykolwiek miałam, została mi odebrana. Może teraz będę mogła być głosem rozsądku. TO MUSI SIĘ SKOŃCZYĆ"

Policja w Saint Paul w Minnesocie ma nowego pracownika – psa o imieniu sierżant Fuzz. Pięciomiesięczny szczeniak spełnia rolę psa terapeutycznego i pomaga policjantom, którzy potrzebują się rozluźnić po ciężkiej pracy

Policja w Saint Paul w Minnesocie ma nowego pracownika – psa o imieniu sierżant Fuzz. Pięciomiesięczny szczeniak spełnia rolę psa terapeutycznego i pomaga policjantom, którzy potrzebują się rozluźnić po ciężkiej pracy – W zeszłym roku policjantka Kathryn Smith otrzymała wezwanie do lokalnej farmy, ponieważ bezdomna psia mama i jej szczenięta od kilku dni błąkały się po okolicy, pisze The Dodo. Zabrano je w bezpieczne miejsce, a Kathryn zakochała się w jednym ze szczeniąt i postanowiła go adoptować.Komendant policji przychodzi czasem ze swoim psem, więc wiele osób uznało, że Fuzz też może tam pracować.„Od razu podbił serca wszystkich,” powiedział The Dodo John Lazoya, jeden z policjantów z St. Paul.Fuzz otrzymał stopień sierżanta i spędza na komisariacie około dziesięciu godzin w tygodniu.„Uwielbia się bawić i przytulać. Jego osobowość jest cudowna. Kładzie się na ziemi i pozwala wszystkim głaskać,” mówi John.Ze względu na wspaniały charakter psa, policjanci planują wysłać go na kurs dla psów terapeutycznych, gdy tylko będzie wystarczająco duży.„Mamy nadzieję, że gdy będzie już oficjalnie psem terapeutą, będzie pomagał nie tylko nam, ale także ludziom, którzy przeżyli coś traumatycznego,” mówi John

Wspaniała postawa gwiazdy ligi NFL, Dona Jonesa. Powrócił do swojej rodzinnej Alabamy, by zabrać na studniówkę dziewczynę z syndromem Downa, 18-letnią Lindsey Preston

Wspaniała postawa gwiazdy ligi NFL, Dona Jonesa. Powrócił do swojej rodzinnej Alabamy, by zabrać na studniówkę dziewczynę z syndromem Downa, 18-letnią Lindsey Preston –

Ponieważ towarzyszył swojej niewidomej pani na wszystkich zajęciach, pies przewodnik również dostaje honorowy tytuł magistra

Ponieważ towarzyszył swojej niewidomej pani na wszystkich zajęciach, pies przewodnik również dostaje honorowy tytuł magistra –
0:00

Kiedy wieczorem chcesz sobie pofiglować, ale akurat żona nie ma ochoty

Kiedy wieczorem chcesz sobie pofiglować, ale akurat żona nie ma ochoty –
0:00

Kontrowersyjny wpis sfrustrowanej matki, adresowany do karierowiczek:

Kontrowersyjny wpis sfrustrowanej matki, adresowany do karierowiczek: – ”Piszę to wyznanie do wszystkich głupich gęsi, które pozjadały wszystkie rozumy i uważają, że są takie nowoczesne i modne, bo wyzywają w internecie mamy i głoszą wszem i wobec, jakie to one nie są wyzwolone i jak bardzo nienawidzą dzieci.””Teraz nagle panuje moda, że paniusie otwarcie wymyślają, jak to nienawidzą dzieci, jak to poród jest straszny, a bycie matką to koszmar i najgorsze, co może spotkać kobietę. Paplają jedna po drugiej i powtarzają jak papugi te wytarte hasła, że niby „ooo, masz dzieci, to gratuluję, że twoim największym osiągnięciem było wypchnięcie bachora z pi*dy!”. To wcale nie tak, zblazowane panieneczki. Nikt nie mówi, że największym, a nawet jeśli, to co?!””Ja urodziłam trójkę dzieci, każde jest zdrowe, świetnie się rozwija, jest inteligentne. I to ja wam mogę wyśmiać te wasze studia i „kariery” w korporacjach – i to jest niby wasze osiągnięcie? Ten tekst, że dziecko to „szczyt możliwości”, najczęściej rzucają głupie panieneczki z brwiami od szklanki, które albo żyją na koszt mamusi, albo studiują jakieś debilne kierunki, po których nie ma ani pracy, ani niczego. Ale do hejtowania kobiet, które są matkami, to pierwsze…””Kto ma rodzić te dzieci, jak nie wy? Faceci? Mają zacząć za was, wy wszystkie „wyemancypowane”, rodzić kolejne pokolenie? Kocham bycie matką. Wam się poprzestawiało w głowach, zapomniałyście, do czego zostałyście stworzone przez Boga. Ten bełkot o rozwoju, karierze – a kto podtrzyma nasz gatunek? I tak, oczywiście, kobieta obecnie jest wolna i może wybrać, ale po co robić z tego jakąś chorą modę i nakręcać spiralę nienawiści na te kobiety, które żyją zgodnie z naturą i rodzą dzieci, bo po prostu NA TYM POLEGA NASZ GATUNEK? To takie trudne do zrozumienia? Zastanówcie się dwa razy, zanim zhejtujecie jakieś matki. Pomyślcie o swoich „dokonaniach życiowych” zanim pojedziecie po kimś, kto wychowuje…”

30 najlepszych kawałów na poprawę humoru (31 obrazków)

A jakie były wasze ulubione cukierki z czasów dzieciństwa?

 –
archiwum – powód

Starsza kobieta obrażała kobietę z plączącym dzieckiem. Najgorzej jednak zachował się kierowca autobusu. Szokujące wyznanie młodej matki:

Starsza kobieta obrażała kobietę z plączącym dzieckiem. Najgorzej jednak zachował się kierowca autobusu. Szokujące wyznanie młodej matki:  – "Chyba żadna mama nie lubi, gdy jej dziecko zaczyna płakać w miejscu publicznym, bo wtedy wpadamy w panikę i stresujemy się, że nie uda nam się uspokoić dziecka odpowiednio szybko. Ja niestety miałam w związku z tym bardzo niemiłe przeżycie. Jechałam do lekarza autobusem, gdy mój Filip zaczął płakać, ale to tak głośno i rozpaczliwie, jakby coś się działo okropnego. Wzięłam go na ręce, przepraszając wszystkich dookoła. Starałam się zrobić wszystko, aby tylko nie płakał. Nie dawałam sobie rady i było mi tak głupio… I wtedy się zaczęło.Odezwała się nagle kobieta, która mogła być w wieku mojej babci. I na głos zaczęła mówić: „Tak nie może być, że człowiek spokojnie chce jechać w autobusie, a tu jakieś bachory się wydzierają. Jak się nie umie zapanować nad dzieckiem, to nie powinno się z nim wychodzić”. Do oczu napłynęły mi łzy. Niektórzy się za mną wstawili, ale ta kobieta miała także swoich sprzymierzeńców. Co chwilę mi coś dogryzała, mówiąc, że nie powinnam mieć dzieci. W końcu podeszła do kierowcy i powiedziała, że tak być nie może, że podróżni oczekują spokojnej jazdy, a nie takiej w krzyku. I wiecie co się stało?! Kierowca zatrzymał autobus i kazał mi wysiąść! Z dzieckiem, z którym jechałam do lekarza, jakieś 8 przystanków od przychodni. Nie mieści mi się to w głowie. Autobusami jeżdżą pijacy, którzy śmierdzą, łobuzy, a wyproszono samotną matkę z dzieckiem. Na tym polega człowieczeństwo i empatia?"
poczekalnia

6-letni chłopiec po raz pierwszy widzi kolory dzięki specjalnym okularom

6-letni chłopiec po raz pierwszy widzi kolory dzięki specjalnym okularom –
0:10

Są jeszcze policjanci, którzy traktują swoją pracę jako prawdziwą służbę dla ludzi

Są jeszcze policjanci, którzy traktują swoją pracę jako prawdziwą służbę dla ludzi – W Brzesku jest wielu takich niepozornych bohaterów, którzy pomagają ludziom w potrzebie. Należy do nich m. in. asp. Marcin Adamczyk, który wraz ze swym partnerem asp. Markiem Świdrem od dłuższego czasu pomagają pewnej 91-letniej starszej pani.„Kobieta samotnie zamieszkuje w domu oddalonym o około 1,5 kilometra od najbliższych zabudowań. Najbardziej uciążliwy w jej przypadku jest brak drogi dojazdowej do posesji. Dzielnicowy odwiedzając kobietę pieszo pokonuje półkilometrowy odcinek. Podczas ostatniego spotkania, gdy przekonał się, że u kobiety jest wszystko w porządku, wspólnie z dzielnicowym sąsiedniego rejonu, zaoferowali pomoc i nanieśli drewna na opał. Postanowili też spróbować rozwiązać sprawę drogi dojazdowej podejmując pierwsze już kroki i zwracając się do osób, które mogą pomóc” – można przeczytać na stronie brzeskiej komendy policji
archiwum

Gwiazdy kina i to jak wyglądały w czasach licealnych:

 –

10 przezabawnych recenzji znalezionych na aukcjach online. Ci ludzie mają poczucie humoru (11 obrazków)

Lato się zbliża, trzeba się spieszyć

Lato się zbliża, trzeba się spieszyć –  UWAGA!!! NOWY WZÓR WNIOSKÓW URLOPOWYCH

Opowieść ojca znaleziona w internecie. Oby więcej takich mądrych dzieci:

Opowieść ojca znaleziona w internecie. Oby więcej takich mądrych dzieci: – "Poszedłem z 6-letnim synem do kina na "Coco" (taka bajka)Kiedy usiedliśmy na sali obok nas usiadły trzy nastolatki. Zachowywały się głośno, wszystko komentowały i mówiły co się za chwilę wydarzy w filmie. Wszyscy próbowali zachować spokój i nie wszczynać kłótni. Nagle syn do mnie powiedział. - Tato. - Tak? - Dziś w przedszkolu uczyliśmy sie o szacunku - To dobrze - odpowiedziałem. - Tato. - Tak? - Czy wszyscy chodzili do przedszkola? - ciekawie zapytał. - Większość tak, a dlaczego pytasz? - To dlaczego te dziewczyny nie potrafią okazać szacunku innym? Zamarłem, a cała sala zaczęła klaskać. Nigdy jeszcze nie byłem z niego taki dumny"