Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1103 takie demotywatory

Kiedy się boisz przynajmniej wiesz, że żyjesz

Kiedy się boiszprzynajmniej wiesz, że żyjesz –  Dwóch małych chłopców ukradło sąsiadowitorbę pomarańczy. Stwierdzili, że muszą pójśćw jakieś ustronne miejscei tam podzielić się łupem po równo.Poszli więc na pobliski cmentarz.Kiedy przechodzili przez bramę cmentarza,z torby wypadły dwie pomarańcze, ale chłopcystwierdzili, że wciąż mają ich dość dużo.Kilka minut później pijany mężczyzna,przechodząc obok cmentarza, usłyszał:-Jeden dla mnie, jeden dla ciebie.Jeden dla mnie, dla ciebie...Od razu wytrzeźwiał i ile miał sił w nogachpobiegł do kościoła,który był nieopodal cmentarza.- Ojcze, proszę ze mną. Bądźmy świadkami tego,jak Bóg i Szatan dzielą ciała i dusze nacmentarzu!Przerażeni pobiegli do bramy cmentarzai zaczęli nasłuchiwać:-Jeden dla mnie, jeden dla ciebie,jeden dla mnie i jeden dla ciebie......Nagle głos przestał liczyć i odezwał się drugi:- A co z tymi przy bramie?

Coś na rozluźnienie atmosfery

 –  Pewien dziadek dowiedział się, że pumpernikiel pomaga na potencję i poszedł do sklepu. - Proszę dziesięć opakowań pumpernikla!- Dziesięć? - zdziwiła się ekspedientka. - Przecież połowa panu stwardnieje!- Połowa? No to dwadzieścia opakowań proszę!
archiwum – powód

Trzymałem w barku taką flaszkę

Trzymałem w barku taką flaszkę – I syn wyciął mi niechcący taki kawał
archiwum – powód

Przypomniał mi się kawał, opowiedziany wiele lat temu przez wujka: - Kto to jest prawicowiec?

Przypomniał mi się kawał, opowiedziany wiele lat temu przez wujka:- Kto to jest prawicowiec? – - To człowiek, który kilka razy w tygodniu zapie*dala w podskokach do kościoła, a raz w miesiącu idzie do księdza, i pluje mu do ucha.

Szefowie założyciele największych firm motoryzacyjnych w Japonii. Dali nam kawał dobrej motoryzacji

 –

Duma ojca Syn rzucił pierwszy ojcowski żart

Duma ojcaSyn rzucił pierwszy ojcowski żart –
0:18
archiwum

Pomijam wszystkie postulaty pań i skupię się na jednym.

Pomijam wszystkie postulaty pań i skupię się na jednym. – Aborcja na życzenie. Czyli pozbycie się całej odpowiedzialności i "problemu" bez żadnych konsekwencji. Czyli jeśli kobieta chce, to urodzi a jak ojciec nie chce to ona urodzi a on musi wziąć odpowiedzialność czy chce czy nie. Jeśli usunie a facet chce żeby urodziła to w zasadzie uj to kogo obchodzi. Jeśli facet nie chce dziecka, nie uniknie odpowiedzialności bo będzie płacił alimenty ale jeśli będzie ją namawiał żeby usunęła to jest kawał s.....syna bo jak tak można. Można tylko wtedy kiedy ona podejmie taką decyzję, że nie chce i wtedy nawet jeśli on chciał wziąć odpowiedzialność to niech spieprza dziad jeden. Ale jak ma kasę to co innego. To wtedy niech nie spieprza. A jak nie ma kasy i nie chce to najwyżej zrujnuje mu życie bo ona chce kasę której on nie ma. No chyba że ona nie chce i usunie. To wtedy spoko. Jprd
archiwum

Stary Kawał

Stary Kawał –

Kawał konia

Kawał konia –
archiwum

Taki żarcik

Taki żarcik –
Źródło: zgaduj jak nie wiesz

Do wszystkich ojców, którzy:

Do wszystkich ojców, którzy: – - starają się jak mogą być dobrym w świecie, w którym "męskie problemy" nikogo nie obchodzą- całymi dniami ciężko pracują, często w beznadziejnych warunkach, tracąc przy tym zdrowie- odmawiają sobie prawie wszystkich przyjemności i zachcianek dla dobra rodziny- trzymają fason, choć sami ledwo dają radę, bo przecież facet "Nie może pokazywać słabości"- słyszą "Jestem z ciebie dumny/dumna" raz na kilka lat albo i wcaleOdwalacie kawał dobrej roboty. Trzymajcie się, na pewno dacie radę!

Nadal aktualne...

Nadal aktualne... –  FRASZKI AKTUALNEPodział pracyGdy Hitler zdobył Austrię(To był niegłupi kawał)Rząd Anglii — protestował,Rząd Francji — nie uznawał.Gdy potem wziął SudetyI o; tiismcy je właśował,Rząd Anglii — nie uznawał.Rząd  Francji — protestował.A gdy po Czechy sięgnął,Bo przywykł już do brania,Wciąż z Francji szły protesty,A z Anglii — brak uznania,Słowacja? Nie zaszkodziPrzyglądnąć się jej bliżej,Choć w Anglii — brak uznania,A w Francji — patrz jak wyżej.O wielcy dyplomaci!W zasadach tych wytrwajcie,On — będzie wciąż zdobywałWy — wciąż nie uznawajcie,M, SPIELMAN

Kawał dzika, a obok niego szynka

Kawał dzika, a obok niego szynka –

Nie zawsze rodzina zasługuje na naszą pomoc

 –  Nasze dziecko wyrosło już z ubrań i postanowiliśmy oddać je naszej przyjaciółce, która dopiero co urodziła. W ten sam dzień żona rozmawiała z jakąś swoją daleką krewną i temat zszedł na to, że zamierza owej przyjaciółce oddać te ciuszki. Ta krewna nagle się uruchomiła, że w sumie jej też by się przydały te ciuszki, bo właśnie zaszła w ciążę. No i żona zaczęła się zastanawiać komu by tu dać te ubrania. Stanęło na tym, że rodzina to jednak rodzina, mimo, że daleka, więc postanowiła oddać tej krewnej (sam nawet nie wiem kto to). Ta jej napisała, że sama przyjechać nie może i żebyśmy to my przyjechali i nas ugoszczą. Trochę średnio, no ale pojechaliśmy. Na miejscu ugościli nas herbatą i ciastkami, mimo, że jechaliśmy do nich kawał drogi, no ale to jeszcze nic. Żona idąc do toalety podsłuchała jak krewna i jej matka w kuchni rozpakowują te ubrania i komentują: „boże, co za szmira, ani jednej markowej rzeczy, masakra, ja mam w taki chłam moje dziecko ubrać?" itp. itd. A rzeczy były naprawdę fajne, tyle tylko, że nie miały „znaczka". Żona tak się wkurwiła, że wparowała do tej kuchni, spakowała te rzeczy i do mnie z tekstem, że jedziemy. Zdezorientowany nie wiedziałem o co chodzi, a żona mówi, że rzeczy się nie podobają i nictu po nas. W rezultacie rzeczy trafiły do przyjaciółki, która mega się ucieszyła, a z fałszywą „rodziną" kontaktu już nie mamy.

Głośno było ostatnio o kawale, jaki zrobili rosyjscy żartownisie dzwoniąc do Andrzeja Dudy i wmawiając mu, że rozmawia z sekretarzem generalnym ONZ

Głośno było ostatnio o kawale, jaki zrobili rosyjscy żartownisie dzwoniąc do Andrzeja Dudy i wmawiając mu, że rozmawia z sekretarzem generalnym ONZ – To jednak nic w porównaniu z żartem, jaki wyciął władzom Poznania w 1924 r. student Romuald Gantkowski razem z grupą kolegów. Zadzwonił do kilku redakcji, podając się za pracownika wydziału prasowego polskiego MSZ. Niedługo potem, 12 czerwca, w poznańskiej prasie ukazał się komunikat: „Z wielkobrytyjskiej wystawy w Wembley przybywa dziś do Poznania dwu delegatów Beludżystanu (leżącego w Azji, południowy wschód równiny Iranu). Gości podejmować będzie tutejsze Polsko-Tureckie Towarzystwo”. Nikt z miasta nie wiedział wtedy jeszcze, że za tą lakoniczną depeszą kryje się perfekcyjnie przygotowany dowcip. Pomysłodawca kawału poinformował miejskie władze, że beludżystańscy goście przejeżdżają przez Polskę incognito, ale chcą na chwilę zatrzymać się w Poznaniu i zwiedzić zamek oraz ratusz.Żartownisie przebrali się m.in. w turbany wypożyczone z teatralnej garderoby i wsiedli w wypożyczoną u znajomego Gantkowskiego limuzynę berliet. Przed dworcem powitał ich komendant policji w odświętnym mundurze, białych rękawiczkach, z szablą u boku. Funkcjonariusz w stroju galowym zapewnił, że policjanci objęli misję dyskretną opieką i zaprosił gości do zamku. Tam czekali na nich już intendent gmachu, dziekan uniwersytetu, profesorowie i... tłum poznaniaków.Wizyta książąt w zamku trwała ponad godzinę. Goście piękną francuszczyzną rozpytywali o szczegóły doskonale sobie znanego gmachu, a biedni profesorowie nie mieli pojęcia, że z przesadną uprzejmością kłaniali się... studentom pierwszego roku.Co ciekawe, gdy misja zwiedzała Poznań, w operze, gdzie wieczorem miało się odbyć galowe przedstawienie na cześć gości, trwały gorące poszukiwania... nut beludżystańskiego hymnu narodowego. Książęta zostali na nie zaproszeni przez reprezentanta rady miejskiej w ratuszu.Tam też okazało się, że poznańskie władze bezpieczeństwa zdążyły już zadzwonić do Warszawy i dowiedzieć się, że o misji z Beludżystanu nikt nie słyszał. Goście musieli uwolnić się spod policyjnej opieki i szybko zakończyć kawał.Jeszcze tego samego wieczora policja zażądała od rektora uniwersytetu wydania dowcipnych studentów. Ten jednak oświadczył prasie, że stanowczo odmawia, bo to jeden z lepszych kawałów, o jakich słyszał w życiu. Koniec końców ścigania sprawców odpuścił sam prezydent, który po ochłonięciu ogłosił, że „również uśmiał się z tego dowcipu na swój sposób”
archiwum

Wyobraźcie sobie taki dowcip w Familiadzie.

Wyobraźcie sobie taki dowcip w Familiadzie. – Czarny mały chłopiec stwierdził, że chce być biały. Obsypał się mąką i poszedł do mamy. "Mamo mamo patrz, jestem biały" na co matka "coś ty narobił, idź się pokaz ojcu coś ty ze sobą zrobił i natychmiast się umyj". Chłopiec idzie do ojca i mówi: "tato tato patrz, jestem biały" ojciec się oburzył i krzyczy: "coś ty narobił, idź się natychmiast umyć! Nie rób tego więcej!" Chłopiec ruszył więc z grymasem w kierunku łazienki i mruczy pod nosem "jeden dzień jestem biały i już was k...wa nienawidzę, czarnuchy" Kawał słyszałem w internecie. Opowiadał go Afroamerykanin:-)

Szerszeń

Szerszeń – Już po oczach widać, że to kawał sku*wysyna
0:02
Źródło: giphy.com

Gdyby "Pulp Fiction" kręcono dzisiaj: Na trzy dni przed atakiem koronawirusa dziadek poprosił kierowcę, niejakiego Winockiego...

Na trzy dni przed atakiem koronawirusa dziadek poprosił kierowcę, niejakiego Winockiego... – Człowieka, którego widział po raz pierwszy w życiu - poprosił go o zawiezienie maseczki ochronnej jego maleńkiemu wnukowi, którego nie zdążył zobaczyć, bo zamknęli granice. Trzy dni później twój dziadek nie żył, ale Winocki dotrzymał słowa. Po tej sytuacji pojechał do domu twojej babci i wręczył twojemu tacie maseczkę jego ojca… Tę maseczkę ochronną twój tata miał na twarzy, kiedy go zamknęli na kwarantannie. Trafił potem do szpitala. Wiedział, że hieny na pewno skonfiskują mu tę maseczkę… że mu ją odbiorą. Ale wiedział też, że to ty powinieneś ją otrzymać. Nie mógł pozwolić, by obce łapska tknęły prezent dla jego synka. Więc zawinął tę maskę w folię i włożył ją do własnej dupy. To pewny schowek. Przez parę dni nosił maseczkę w dupie, a gdy cierpiał na koronawirusa przekazał ją mnie. I… przez kolejne dni to ja ukrywałem ten kawał maski we własnej dupie. Wreszcie, po czternastu dniach, odesłano mnie do domu. Mały człowieczku, przywożę ci maseczkę ochronną ojca

Aktor "Ojca Mateusza" przez epidemię koronawirusa musiał zmienić pracę. Został kurierem

Aktor "Ojca Mateusza" przez epidemię koronawirusa musiał zmienić pracę. Został kurierem – Marcin Januszkiewicz, aktor znany m. in. z seriali „Ojciec Mateusz”, „Na dobre i na złe” czy „Na Wspólnej”, opublikował w sieci obszerny wpis:"Rozwożę paczki. 6-19. Jest ciężko, wiadomo. Ale mam tu fajnych ludzi obok, którzy od dawna już tak dzielnie tyrają. I nie, to nie jest tak, że wcześniej żyłem z głową w chmurach i zarabiałem bajońskie sumy na klepaniu wierszyków, śpiewaniu pioseneczek i nie miałem pojęcia, jak wygląda praca większości obywateli – bo mój wyuczony zawód to rzemiosło i naprawdę ciężki kawał chleba. Pracowałem w sumie już kiedyś na zmywaku, więc znam zapach pieniądza 8zł/h. Nie oceniam czy to fajnie, czy niefajnie.Ale ten mój post jest też o tym, a raczej przede wszystkim o tym, że – wybaczcie określenie – nie ma co pier…lić. Czas naprawdę wziąć się do roboty, ludziska, znaleźć w sobie siłę, zahartować się w tej sytuacji. Narzekanie na ten stan, czekanie na Bóg wie co czy instagramowe, pocieszające lamenty, naprawdę są aktualnie z du…y. Trzeba walczyć, ziomy!"
archiwum

Kawał na poprawę humoru Mam nadzieję że teraz będzie widoczny

Kawał na poprawę humoru Mam nadzieję że teraz będzie widoczny –