Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 150 takich demotywatorów

archiwum

Wszyscy wiemy, że nasz papież był jajcarzem. Podczas pobytu w Australii, trzymając koala, powiedział do otoczenia: "Dziwne te australijskie dzieci, takie kudłate." St. Dziwisz zapytał: "Ale Bóg chyba je kocha?"

Wszyscy wiemy, że nasz papież był jajcarzem. Podczas pobytu w Australii, trzymając koala, powiedział do otoczenia: "Dziwne te australijskie dzieci, takie kudłate." St. Dziwisz zapytał: "Ale Bóg chyba je kocha?" – Żartu nie zrozumiał bp. G. Pell wtrącając, że dzieci australijskie są przecież normalne, gładkie. Jednak JP2 kontynuował: "Oj Stasiu, nie wiem czy Bóg je kocha, ale papież na pewno". Teraz już wszyscy wybuchnęli śmiechem.

Kiedyś podczas świątecznej kolacji posadzono Franca Fiszera obok profesora ichtiologii, mimo że Fiszer nie lubił naukowców. Profesor po parokrotnych próbach nawiązania rozmowy, wyczuwając, że jest ignorowany, usiłował pognębić Franca:

Kiedyś podczas świątecznej kolacji posadzono Franca Fiszera obok profesora ichtiologii, mimo że Fiszer nie lubił naukowców. Profesor po parokrotnych próbach nawiązania rozmowy, wyczuwając, że jest ignorowany, usiłował pognębić Franca: – - Założę się, że mistrz nie wie, do jakiej rodziny ryb należą śledzie ? - zapytał, gdy wniesiono je na stół.- Owszem – odpowiedział Fiszer z sarkazmem – wiem doskonale. Śledzie należą do rodziny zakąsek.

Wisława Szymborska czekała w aptece w kolejce. Towarzyszył jej znajmy, który głośnio powiedział:

Wisława Szymborska czekała w aptece w kolejce. Towarzyszył jej znajmy, który głośnio powiedział: – - Wisia, kup jeszcze dwie prezerwatywy.Szymborska zrobiła się czerwona, ale nie odezwała się. Gdy przy okienku kupowała lek, podszedł znajomy, a wówczas powiedziała:- I poproszę te dwie prezerwatywy w jak najmniejszym rozmiarze.

I tak do dnia dzisiejszego ludzie wolą, pięknie ubrane kłamstwo niż nagą prawdę...

I tak do dnia dzisiejszego ludzie wolą, pięknie ubrane kłamstwo niż nagą prawdę... –  Pewnego dnia na swojej drodze stanęły Prawda i Kłamstwo. -Dzień dobry - powiedziało Kłamstwo. -Dzień dobry - odpowiedziała Prawda. -Piękny dzień - powiedziało Kłamstwo. Wtedy Prawda wychyliła się, by sprawdzić, czy to prawda. Była. -Piękny dzień - powiedziała wtedy Prawda. -Jeszcze piękniejsze jest jezioro -powiedziało Kłamstwo. Wtedy Prawda spojrzała w stronę jeziora i zobaczyła, że Kłamstwo mówi prawdę i kiwnęła głową. Kłamstwo podbiegło do wody i powiedziało: -Woda jest jeszcze piękniejsza. Popływamy? Prawda dotknęła wody palcami, a ona naprawdę była piękna i polegała na kłamstwie. Obie zdjęły ubrania i płynęły spokojnie. Chwilę później wyszło Kłamstwo, ubrało się w szaty Prawdy i odeszło. Prawda, niezdolna do przebrania się w Kłamstwo, zaczęła chodzić bez ubrań i ten widok wszystkich przerażał.
archiwum – powód

Pisarz Andrzej Sapkowski, by zilustrować trudności związane z różnicami kulturowymi, opowiedział anegdotę o swoim rosyjskim tłumaczu. Otóż w jednej ze scen wiedźmin upija łyk z manierki i się otrząsa

Pisarz Andrzej Sapkowski, by zilustrować trudności związane z różnicami kulturowymi, opowiedział anegdotę o swoim rosyjskim tłumaczu. Otóż w jednej ze scen wiedźmin upija łyk z manierki i się otrząsa – - O co chodzi z tym otrząsaniem? - tłumacz zapytał autora.- No o to, że w tej manierce jest alkohol – wyjaśniał pisarz. – To nie jest powiedziane wprost, ale on pije, otrząsa się, stąd wiadomo, rozumiesz?- Nie, nie rozumiem – wyznał Rosjanin – bo dlaczego niby miałby się otrząsać po wódce?

Uwielbiam, kiedy mama opowiada anegdotkę z jej wczorajszej kolacji, ale zaczyna od swoich narodzin i kontynuuje historię w czasie rzeczywistym

Uwielbiam, kiedy mama opowiada anegdotkę z jej wczorajszej kolacji, ale zaczyna od swoich narodzin i kontynuuje historię w czasie rzeczywistym –
archiwum

Pisarz i dziennikarz Melchior Wańkowicz, gdy był jeszcze dzieckiem zapytał ojca:

Pisarz i dziennikarz Melchior Wańkowicz, gdy był jeszcze dzieckiem zapytał ojca: – - Tato, wujek Stefan uprawia warzywa i modli się o deszcz, a wujek Alfred uprawia zboże i modli się o słońce. Przecież tego nie da się pogodzić.- Nie martw się Melchiorku - odpowiedział ojciec - Pan Bóg znajdzie sposób, by zaszkodzić i jednemu i drugiemu
archiwum – powód

Długowieczność jest możliwa, ale jest bardzo kosztowna

 –

Mija 10 odkąd pracę z kadrą Polski zakończył Leo Benhakker. Z tej okazji mała anegdota z nim związana i o tym jak ś.p. Paweł Zarzeczny stracił pracę w "Fakcie":

Mija 10 odkąd pracę z kadrą Polski zakończył Leo Benhakker. Z tej okazji mała anegdota z nim związana i o tym jak ś.p. Paweł Zarzeczny stracił pracę w "Fakcie": – "Do redakcji „Faktu” na zaproszenie ówczesnego naczelnego, Roberta Krasowskiego przyjechał Leo Beenhakker w towarzystwie Michała Listkiewicza. Ten ostatni zresztą odegrał sporą rolę, bo kilka razy w trakcie rozmowy kładł Holendrowi rękę na kolanie, żeby ten nie wybiegł ze złością z redakcji. Robert Krasowski wyszedł, bo nie chciał nam przeszkadzać, za to pokazał, gdzie jest Chivas Regal, którym możemy podjąć naszego gościa.My z Krzyśkiem Stanowskim odpuściliśmy, a Paweł – ooo, tego-śmego, to są juniorzy, więc ja nadrobię. Ja i Stan staraliśmy się zadawać jakieś pytania, ale widać było, że Paweł jest nimi kompletnie znudzony, wręcz zawiedziony. Jakieś eliminacje, Euro, kompletnie go to nie interesowało. Aż doszło do Żurawskiego. Leo tradycyjnie, jak to on, musiał podpompować swojego piłkarza: great player, one of the best i tak dalej. Paweł dopytuje:– You think he is good?– Yes, very good.– Good?– Yes.– Maybe… Maybe… Maybe on dancefloor.Wszyscy buchnęliśmy śmiechem. Selekcjoner już chyba powoli widział, że ta rozmowa nie ma sensu. Paweł, cały czas nazywając go „mister Leo”, w pewnym momencie poruszył temat jego wieku.– Mister Leo… You’re old, very old. Very, very, old. 65. In Poland it’s time to retire.Beenhakker odwrócił się zdumiony do Listkiewicza, co ten gość w ogóle wygaduje. Wyszedł z poczuciem, że został obrażony, zadzwonił do Krasowskiego, opowiedział sytuację i w ten sposób Paweł stracił pracę."

Pan prezydent Andrzej Duda opowiada bardzo zabawną anegdotę o tym, jak się teraz buduje obiekty

Pan prezydent Andrzej Duda opowiada bardzo zabawną anegdotę o tym, jak się teraz buduje obiekty – Żarcik i tak lepszy od Strasburgera

Aktor Adolf Dymsza był z żoną w restauracji. Żona zauważyła włos w talerzu męża. Zrobiła się straszna awantura, za kelnerem przybiegł kierownik sali

Aktor Adolf Dymsza był z żoną w restauracji. Żona zauważyła włos w talerzu męża. Zrobiła się straszna awantura, za kelnerem przybiegł kierownik sali – - Proszę spojrzeć, w talerzu męża jest włos kobiety!Kierownik nie tracąc spokoju, uśmiechając się powiedział:- Jak można być aż tak zazdrosną?

Dziennikarka zaprosiła Władysława Bartoszewskiego do porannej audycji radiowej. Profesor odmówił, argumentując, że aby zdążyć, musiałby wstać przed 6:00, a do tak wczesnego wstawania nie zmuszali go nawet w Auschwitz

Dziennikarka zaprosiła Władysława Bartoszewskiego do porannej audycji radiowej. Profesor odmówił, argumentując, że aby zdążyć, musiałby wstać przed 6:00, a do tak wczesnego wstawania nie zmuszali go nawet w Auschwitz –

Aktorka i artystka kabaretowa Joanna Bartel kilka lat temu wyszła za mąż za Niemca

Aktorka i artystka kabaretowa Joanna Bartel kilka lat temu wyszła za mąż za Niemca – - Kochasz mnie? - zapytała, jak to w małżeństwie.- Tak.- A dlaczego? - nie ustępowała aktorka.Po dłuższej pauzie usłyszała:- Bo mi nie filcujesz moich kaszmirowych swetrów

Polska delegacja rządowa udała się do Wolnego Miasta Gdańska:

Polska delegacja rządowa udała się do Wolnego Miasta Gdańska: – Na jej czele stał profesor matematyki, premier i minister w pięciu rządach II RP Kazimierz Bartel, a w skład weszli: minister komunikacji inż. Kuehn, komisarz generalny RP w Gdańsku dr Strasburger, odpowiedzialny pracownik Komisariatu dr Weyers oraz korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej redaktor Sonnenburg. Stronę Gdańską reprezentowali Niemcy: wiceprezydent senatu Wierciński, senator spraw wewnętrznych Arczyński, senator ds. handlu Jewelowski, kierownik biura prasowego w Senacie Lubianski i przedstawiciel prezydium policji Pokrzywiński.

Pewnego razu mama Zdzisława Maklakiewicza zapytała...

Pewnego razu mama Zdzisława Maklakiewicza zapytała... – „Zdzisiu, a co wy w tym teatrze właściwie robicie?" To ja tłumaczę mamusi: „Mamusiu! Przychodzimy rano na 10.00, od razu piwo, a o 12.00 na przerwie wódka, rozbieramy się do golasa i orgie, pijaństwo - tak do szóstej, potem trzeźwiejemy, gramy przedstawienie do 22.00, znowu wszyscy do golasa, wóda i seks zbiorowy, panie z panami, potem panie z paniami, panowie z panami i wszyscy razem, i wóda do rana, potem do domu, prysznic i na 10.00 na próbę... piwo o 12.00, wóda, do golasa i seks...". Mama (przerażona): „Zdzisiu! Dziecko drogie! I tak przez cały tydzień?"A ja: „Nie, no co też mama - poniedziałki mamy wolne"

Tenor operowy Andrzej Bachleda - Curuś, niedługo po wojnie, podczas pierwszego swojego publicznego występu w parku Morskie Oko w rodzinnym Zakopanem śpiewał arię z „Halki” Stanisława Moniuszki

Tenor operowy Andrzej Bachleda - Curuś, niedługo po wojnie, podczas pierwszego swojego publicznego występu w parku Morskie Oko w rodzinnym Zakopanem śpiewał arię z „Halki” Stanisława Moniuszki – Gdy doszedł do słów „Jakże mam cię brać dziewczyno, jakże mam cię brać?” siedzący na widowni podchmieleni koledzy wrzasnęli: Za dupę, Jędruś, za dupę!

Pisarz, malarz i fotografik Stanisław Ignacy Witkiewicz „Witkacy” pisał do żony:

Pisarz, malarz i fotografik Stanisław Ignacy Witkiewicz „Witkacy” pisał do żony: – „Ale mam pecha. Wczoraj, kiedy robiłem pipi w lesie zapatrzyłem się na krajobraz, bąk koński uciął mnie w kutasa. Spuchło to jak balon i myślałem, że odpadnie. Ale jodyna i doktor Staroniewicz uratowali to cenne utensylium dla dobra przyszłych pokoleń. Dziś jest tylko czerwone, ale może jeszcze odpadnie. Jak odpadnie, to Ci przyślę w formalinie”

Aktor teatralny, scenarzysta, twórca Studenckiego Teatru Satyryków Jerzy Markuszewski uważał, że zawsze należy o sobie dobrze mówić, by coś w życiu osiągnąć

Aktor teatralny, scenarzysta, twórca Studenckiego Teatru Satyryków Jerzy Markuszewski uważał, że zawsze należy o sobie dobrze mówić, by coś w życiu osiągnąć – - W latach sześćdziesiątych - wspominał - gdy zacząłem pracować w teatrze polskiego radia, na wszystkich naradach, gdy ktoś mówił, że trzeba sztukę dać komuś dobremu, wstawałem i mówiłem… "Markuszewski jest dobry”.Wszyscy się śmiali, uważali to za żart. Ale po kilku takich występach opłaciło się. Usłyszałem, jak mój szef powiedział: może to damy Markuszewskiemu? Ktoś mi mówił, że on dobry jest, nie pamiętam już kto, ale ktoś z branży…

Maklakiewicz i Himilsbach przyszli z psem do SPATiF-u. Przy stoliku pojawił się kelner. Na widok kundla zdenerwowany woła:

Maklakiewicz i Himilsbach przyszli z psem do SPATiF-u. Przy stoliku pojawił się kelner. Na widok kundla zdenerwowany woła: – - Czyj to pies?!Maklakiewicz wyjaśnił spokojnie:- Nie mamy pojęcia. Już tu siedział jak weszliśmy. Zapytaliśmy czy możemy się przysiąść. Pozwolił. A teraz pan poda trzy wódeczki

Król Jan III Sobieski przyjął w pałacu w Wilanowie szlachcica o nazwisku Gomuła, który z tej okazji ubrał się wyjątkowo bogato

Król Jan III Sobieski przyjął w pałacu w Wilanowie szlachcica o nazwisku Gomuła, który z tej okazji ubrał się wyjątkowo bogato – Król był w domowym, skromnym żupanie. Nagle poinformowano króla, że o widzenie prosi jakiś francuski markiz. Król polecił wprowadzić go do pokoju. Francuz nie znał króla, więc widząc bogato odzianego mężczyznę skłonił się przednim i zaczął:- Sire....- Ten jest syr - szlachcic wskazał króla - jam jest jeno Gomuła.