Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 170 takich demotywatorów

„Panie profesorze, nie myjemy rączek?”. I wtedy usłyszał: – „Niektórzy myją ręce, a niektórzy mają czystego ch…”
"Zapytali założyciela Dubaju, Szejka Raszida, jak widzi przyszłość swojego kraju, a on odpowiedział: – „Mój dziadek jeździł na wielbłądzie, mój ojciec tak samo, ja jeżdżę mercedesem, mój syn Land Roverem, mój wnuk też będzie jeździł Land Roverem, ale mój prawnuk prawdopodobnie znowu pojedzie na wielbłądzie…”Dlaczego to mówisz?„Jest kilka odwiecznych zasad, które rządzą wszystkim w życiu. Mówiąc konkretnie, trudne czasy kształtują silnych ludzi, silni mężczyźni tworzą dobre czasy, dobre czasy rodzą słabych, a słabi tworzą ciężkie czasy. Wielu nie zrozumie, ale dobrobyt w naszym kraju produkuje pasożyty, a nie bojowników życia… ”

A tak w swojej autobiografii pisze Jarosław Jakimowicz, który obecnie jest podejrzany o gwałt:

 –  Grupa Stonewall Jarosław Jakimowicz, prezenter i gwiazda Telewizji Polskiej, pisze w swojej autobiografii o tym, że "kupił" dwunastoletnią dziewczynkę z Tajlandii. Chodzi o wydaną w 2019 r. książkę "Życie jak film". "Tajki, które poznałem w Niemczech, też takie były. Pewnego razu któraś z nich mnie spytała, czy nie chciałbym takiej dziewczyny, jak one. - Jak to? - Oczywiście nie zrozumiałem. - Mamy znajomego, który może to załatwić, pogadaj z nim. (...)Ja oczywiście, będąc w tak młodym wieku, nie bardzo sobie mogłem to wszystko wyobrazić. Jednak pogadałem z tym człowiekiem. Byłem bardzo ciekaw. Okazało się, że mogę taką dziewczynę mieć za dwa tysiące marek. - Będzie twoja - powiedział. - No dobra! - Zdecydowałem, zupełnie nie zdając sobie sprawy, na co się piszę. (...)Po jakimś czasie jedna z koleżanek Tajek oznajmiła mi, że w mojej sprawie chyba już wszystko załatwione. Machnąłem już dawno ręką na te dwa tysiące marek, które w swoim odczuciu straciłem. A tu nagle znów ten facet - wraca ze spełnioną obietnicą. Dziewczyną! Pojechałem do mafijnego mieszkanka - takie miejsca zupełnie mnie nie przerażały, dobrze znałem ten klimat. Usiadłem, czekałem. Nagle drzwi się otworzyły, a obok sprawcy całego zamieszania stanęła dwunastoletnia dziewczynka. - Co to jest? - spytałem, nie mogąc wyjść ze zdumienia. - No jak to, twoja dziewczynka - Jugol radośnie przyklasnął, dumny z siebie. - Ale... - zacząłem się trochę jąkać. - Ona jest mała... trochę... jakby. - Spokojnie, urośnie ci! Wciąż miał na twarzy szeroki uśmiech i pewność, że wszystko jest w idealnym porządku. Zalała mnie lawina myśli: Jak wrócę z nią do domu? Do jakiej szkoły mam ją wysłać? W jaki sposób mam ją wychować?" Powtórzmy - cała "anegdota" pochodzi z autobiografii Jakimowicza. To nie plotki albo niepotwierdzone doniesienia. Dlaczego o tym piszemy? Bo mamy dość hipokryzji TVP, która od lat kłamie i manipuluje na temat społeczności LGBT+, kierując się rzekomo m.in. "dobrem polskich dzieci". Nie dalej niż w listopadzie TVP pisało o złych gejach "handlujących dziećmi", bo odkryło zjawisko surogacji. Równocześnie TVP robi gwiazdę z osoby, która otwarcie mówi o tym, że brała udział w handlu ludźmi. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby taką sytuację opisała osoba niezwiązana z "dobrą zmianą"?
Aktor Andrzej Grabowski ma swoją ulubioną anegdotę z planu filmowego "Bożych skrawków" Jurka Bogayewicza. Zagrał w tym filmie razem z hollywoodzką gwiazdą Willemem Dafoe. – - Któregoś dnia, podczas przerwy w zdjęciach, stoimy z Willemem. Rozmawiamy i nagle widzę, że w naszym kierunku biegną statyści po autografy. I co się stało? Willema, gwiazdę światowego formatu, odsuwają i podchodzą do mnie. Willem najpierw zaczął się śmiać, a potem zapytał: - A czemu ty jesteś taki sławny? Odpowiedziałem mu: - Włącz sobie telewizor wieczorem i zobaczysz. I tak Dafoe poznał Kiepskich.
– A pan, panie kolego, czym myje włosy, jajami? – zapytała jedna z pań.– Nie, rękami – odpowiedział. –
„Młodej parze szczęść Boże, osiemnasty pułk ułanów „Pomorze”. –
Na przyjęciu u Potockich polityk i pisarz, hrabia Wojciech Dzieduszycki włączył się do rozmowy dam i zapytał: – - A cóż to takiego, to perpetum mobile?- To takie coś, co nigdy nie staje.- Mój Boże! - zawołał hrabia - tyle lat to noszę, ale że tak się nazywa, to nie wiedziałem...Widząc, że damy się czerwienią, przysłuchująca się całej rozmowie gospodyni oburzona powiedziała:- Ależ panie hrabio! Mógłbyś pan przynajmniej rzecz całą owinąć w bawełnę!- Próbowałem, pani Potocka, ale też nie pomaga…
 –  Przed barem "Zodiak" w Warszawie, gdy robotnicyukładali chodnik- "Tyle dróg budują, tylko, ku**a, nie ma dokąd iść!".W hotelu, gdzie dzielił pokój ze znawcą antyku, poetą,Mieczysławem Jastrunem- "Ustalmy, szczamy do umywalki czy nie?".Gdy zaproponowano mu rolę Hamleta i nie doszło dopremiery- "Hamlet to nudna rola, a Ofelia zwykła szmata".***Na scenie Kabaretu "Pod Egidą" Jan Pietrzak (ciekawedlaczego, pewnie z zazdrości) bezskutecznie namawiał godo zakończenia spontanicznego popisu:- Jasiu, zejdź!- Zejdę, jak zejdzie Edward Gierek!!! - OdparlHimilsbach.***Historiami o parze Himilsbach-Maklakiewicz zapisanojuż tony papieru. W zasadzie był to jedyny duet aktorskiwykreowany przez polskie kino. "Wniebowzięci", "Jakto się robi?" - to klasyka polskiej komedii. Równieżprywatnie byli ze sobą bardzo zżyci. Plotka głosi, że wdwa dni po pogrzebie Maklaka Himilsbach zadzwonił dojego matki.- Zdzisiek jest? - pyta zachrypniętym głosem.- Ależ panie Janku - dziwi się matka - przecież pan wie,że Zdzisiek umarl.- Wiem, ku**a, ale mi się w to wierzyć nie chce. Bardzopanią przepraszam.Caly Himilsbach.
Logiki mamy nie pokonasz –  Mama o wnuczce znajomej:wyobrażasz sobie, że jejrodzice stwierdzili nagle, że sąbuddystami i kładą temubiednemu dziecku do głowy tewszystkie głupoty, przecież ononie może wyrobić sobie jeszczewłasnego zdaniaJa: a kto zapisał mnie do szkołykatolickiej jak byłem w tymsamym wieku?Mama: ale to co innego,przecież u nas jest prawdziwybógDEMOTYWATORY.PLLogiki mamy nie pokonasz
 –  Mój ojciec kiedyś zimą zauważył w lesiedość sporych rozmiarów pień. Niewielesię zastanawiając zapakował ten pień dosamochodu, bo wymyślił, że zrobi sobiestylowy stolik w domu. Pień w domuroztajał i okazało się, że wewnątrz jestogromne mrowisko, pełne leśnychmrówek. No ubawiliśmy się po pachyi sąsiedzi pewnie też.
Zuzanna Łapicka: Całe swoje życie zawodowe zawdzięczam Andrzejowi Strzeleckiemu. Zawsze mogłam na niego liczyć – Kiedyś, nie uprzedzając go o tym, pojechałam na weekend z pewnym reżyserem, którego ukrywałam przed rodzicami. Wyjeżdżając, powiedziałam im, że wyjeżdżam z Andrzejem, którego bardzo lubili. Pech chciał, że w ten weekend Andrzej zadzwonił do mnie: "Czy jest Zuzia?". - "Jak to?" - odpowiedziała zdumiona mama. - "Przecież wyjechała z panem!". - "A kiedy wracamy?" - spytał spokojnie Andrzej.
Sral, Nesral i Nedosral –
Kalina Jędrusik przed zdjęciami do filmu "Lalka" wraca podniecona z lekcji jazdy konnej. Swojemu mężowi Stanisławowi Dygatowi, tak opowiada: – - Słuchaj, ten rotmistrz, który mnie uczy, jest wspaniały! Ja muszę robić tak i tak, potem on mi pokazuje, że tak, a ja mu wtedy tak, a on mi mówi, że nie tak... tylko każe tak...KALINA wyginała się, jechała jak na koniu, galopowała imitując ruchy z lekcji. Dygat długo to obserwował, a później pięknie grasejując zapytał:- Kalinko, czy ty jesteś pewna, że ten rotmistrz cię czasami nie pierdoli?
Do aktora i artysty kabaretowego Kazimierza Krukowskiego „Lopka" podszedł w atelier filmowym jeden z kolegów i mówi: – Słuchaj, Lopek, pożyczyłeś ode mnie w zeszłym roku sto złotych na tydzień i dotąd nie oddałeś. Czyś zapomniał o tym?- Ależ nie, kochany. To jest jedno z moich najpiękniejszych wspomnień.
Reżyser Robert Gliński, były rektor łódzkiej Filmówki, na zadane pytanie, czy rozmawia ze swoim bratem ministrem kultury Piotrem Glińskim o filmach i polityce odpowiedział: – "Od czasu do czasu. Na filmach się nie zna, na polityce się nie zna - dlaczego mam z nim o tym rozmawiać?".
Józef Szmidt, mistrz olimpijski w trójskoku, wspomina bicie rekordu świata w 1960 roku: – - To było w sierpniu, niecały miesiąc przed igrzyskami olimpijskimi w Rzymie. Było parno, siąpił deszcz, żużlowa nawierzchnia była mokra, a ciśnienie niskie. Nie chciało mi się oddawać wszystkich sześciu skoków, myślałem o tym, żeby jak najszybciej wrócić do domu. Nie dość, że warunki były fatalne, to jeszcze podczas rozgrzewki tu mi strzyka, a tam boli. I biegałem zbyt wolno. W dodatku, kiedy już szykowałem się do skoku, zobaczyłem na rozbiegu żabę. Myślę: poczekam, niech ona sobie pójdzie, bo ją niechcący rozdepczę. Ale ona nie chciała współpracować. Wziąłem ją więc, żeby przenieść na trawnik i wtedy obsikała mi rękę. Wszystko przed tym skokiem. Tak mnie rozluźniła tym sikaniem, że roześmiałem się… i skoczyłem 17 metrów i 3 centymetry. Rekord świata!
archiwum

Stefan Kisielewski o Wałęsie

Stefan Kisielewski o Wałęsie – Nietuzinkowy Stefan Kisielewski "Kisiel" o Lechu Wałęsie. Po 2 rozmowach odkrył jego naturę. Jego działania nie były nastawione na interes Polski, a na interes jego osoby.
Dawna anegdota z Gustawem Holubkiem w roli głównej, która doskonale ilustruje obecną sytuację polityczną w Polsce – "Przytoczę taki obrazek obyczajowy - mówi aktor - który moim zdaniem dobrze ilustruje to, co się teraz dzieje w polskiej polityce.W jednym z teatrów na próbie Kalina Jędrusik zapaliła papierosa. Na scenie nie wolno palić papierosów. Zbliżył się strażak i powiedział: "Proszę zgasić papierosa, bo tu nie wolno palić". A Kalina jak Kalina - z wdziękiem odparła: "Odpierdol się strażaku". I on strasznie się zamyślił, poszedł za kulisy i tam trwał jakiś czas. Potem nabrał powietrza, wrócił na scenę, ale tam już nie było Kaliny, tylko Basia Rylska. On jednak tego nie zauważył, bo oczy zaszły mu bielmem z wściekłości, i krzyknął do Rylskiej: "Ja też potrafię przeklinać, ty kurwo stara!".Kompletnie zdumiona Basia pobiegła do Edwarda Dziewońskiego, który był reżyserem spektaklu, i powiedziała mu, że strażak zwariował, bo ją zwyzywał bez żadnego powodu. Dziewoński strasznie się zezłościł, poszedł do strażaka i powiedział: "A pan jest chuj!". Przy czym strażak na posterunku też był już inny. Więc tak wygląda życie polityczne w naszym kraju."
archiwum
Gdy pułkownik Bolesław Długoszowski - Wieniawa obejmował dowództwo 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, wezwał do siebie adiutanta pułkowego, znanego hulakę. – - Nie możemy jednocześnie prowadzić podobnego trybu życia. Jakby pułk wyglądał? Umówmy się, jeden tydzień ty, drugi - ja. I tak na zmianę.Rotmistrz zgodził się, ale po kilku miesiącach poprosił o zwolnienie go z funkcja adiutanta.- O co chodzi? - spytał Wieniawa.- Panie pułkowniku, melduję, że od pół roku nie mogę się doczekać na mój tydzień.
archiwum – powód
Pewnego razu mama Zdzisława Maklakiewicza zapytała... – ,,Zdzisiu, a co wy w tym teatrze właściwie robicie?" To ja tłumaczę mamusi: Mamusiu! Przychodzimy rano na 10.00, od razu piwo, a o 12.00 na przerwie wódka, rozbieramy się do golasa i orgie, pijaństwo — tak do szóstej, potem trzeźwiejemy, gramy przedstawienie do 22.00, znowu wszyscy do golasa, wóda i seks zbiorowy, panie z panami, potem panie z paniami, panowie z panami i wszyscy razem, i wóda do rana, potem do domu, prysznic i na 10.00 na próbę... piwo o 12.00, wóda, do golasa i seks...". Mama (przerażona)• „Zdzisiu! Dziecko drogie! I tak przez cały tydzień?" A ja: no co też mama —poniedziałki mamy wolne".