Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 145 takich demotywatorów

Takie tam z życia wzięte

Takie tam z życia wzięte –  OLA-KOBIETKARodzice często powtarzają, że Ola toprawdziwa kobietka-kokietka. I mająracje. A to dlatego, że jak wszystkiepanie Ola czuje się znakomicie, gdyogląda w lustrze swoje odbicie. Olabardzo, ale to bardzo chciałaby już byédorosła.Kokletka - to panl.ktora bardzo lubl slepodpac.
archiwum

Centrum Gdyni, godziny popołudniowe- aktywiści z partii Razem zbierają podpisy w obronie demokracji

Centrum Gdyni, godziny popołudniowe- aktywiści z partii Razem zbierają podpisy w obronie demokracji – - Przepraszam, poświęciłby pan minutę w obronie demokracji?- Niestety, ale się śpieszę.- Stan demokracji nie jest dla pana istotny?- Wie pan, niespecjalnie- nie jestem demokratą.- Słucham?- Jestem monarchistą i przeciwnikiem gospodarki planowanej- od socjalizmu znacznie bardziej moralny wydaje mi się jednak ten obrzydliwy kapitalizm, a teraz przepraszam, ale się śpieszę.Mina aktywisty była bezcenna. :)

Ciekawa teoria:

 –  No cóż. Ja mam porownanie z zycia wziete na swoich wlasnych pociechach. Cora w wieku 9 lat nieszczepiona i wszystko ok. Druga cora 6 lat i szczepiona na wszystko. Zywimy sie wszyscy tak samo. ale stolec mlodszej cory (szczepionej) daje duzo do myslenia- jest poprostu bardzo duzy objetosciowo. Pewien dr hab. medycyny wskazal ze przyczyna sa szczepionki Lubię to! Odpowiedz • 12 godz. • Edytowany  Twierdzisz, że córka przez szczepionki stawia za dużego kloca!? Made my day
archiwum

Z życia wzięte...

Z życia wzięte... –
Źródło: facebook.com

Dlatego nie chodzę do kina:

 –  Adam Miauczyński ►••• Może to nie mieści się w ramach i definicji, ale z życia wzięte I chuja śmieszne. Anon lat 37. Poszedłem do kina. Do kina chodzę tylko na Smarzowskiego i superprodukcje w 3D, na które pierdolę czekać na torrentach. Idę na Avengersów. Chuja to ambitne kino, ale odpręża, sporo tego kitu obejrzałem, fabułę i poboczne wątki ogarniam, na Filmfbie ocena wysoka, no może i warto. Idę sam. Zony nie zabieram na takie seanse, bo to zaraz zacznie pytać czemu ten lata, a po co tamten rzucił tym mlotkiem, na chuj to się wkurwiać. Kolegów nie biorę, bo oni pewnie wszyscy zalani w trupa, w sumie majówka. Idę sam. Rezerwuję bilet online, malo ludzi patrzę, będzie spoko. Godzinę przed seansem widzę, że będzie najebane bydła. Kupuję nachosy z sosikiem serowym, choć sądząc po cenie to chyba trufle. Siadam sobie wygodnie i czekam na seans. Zaczyna się. Kinowa uczta SF. Chuja! Z pierwszych rzędów łuna ze świecących szmartfonów, jakby się tam kurwa coś paliło. Na filmie nakurwiają statki kosmiczne, jebią z laserów w rytm powiadomień mesyndżera. Dzyń, dzyń, kurwa dzyń. Jebane bydło. Do tego małolatki, które spotkały się w kinie na ploty, bo z pewnością nie na film. Tatatatata. Plują z tych mord jak automat że Aśka to głupia, a Wiolka to w ogóle szmata. Jakaś niedojebana madka zabrała gówniaka i co scenę zakrywa mu oczy pulchną łapą i plując popcornem krzyczy - Nie patrz, nie patrz! Jakiś gamoń zabrał jednak żonę i jebana chce w 5 minut poznać historię całego uniwersum Marvela. Dwa rzędy przede mną koło fanów tegoż super świata i co chwilę wyją z podniecenia. Kino, świątynia filmu, gdzie powinno się zachować choć minimum znanych wszystkim zasad, a czuję jakbym był na jebanym dworcu kolejowym. Ludzie kręcą się jak pojebani do kibla. Jak masz fiucie czy cipo problem z pęcherzem, to na jaki chuj bierzesz litr napoju? Przecież się w 2 godziny nie odwodnisz. To ja kurwa wybieram dogodne momenty na nachosy, żeby nie burzyć sceny chrupaniem, a głupia kurwa w ważnej scenie lezie do kibla i rzuca te swoje przepraszam. A pierdol się z taką kulturą! Co za jebane bydlo. Nie wiem jak ten film się skończył, wyszedłem. Ukradnę za jakiś czas jakąś dobrą kopię z sieci i zakurwię sobie na projektor, słuchaweczki, to będzie to. A nie będzie mi jakaś bieda aktorka swoim głosikiem dziękować przed seansem, za wybranie kultury z legalnego źródła. By Cię kruk chujem tłukł Ty glupia kurwo. Skończ pierdolić takie głupoty, chyba że nigdy nie byłaś w kinie i zwyczajnie nie wiesz o czym pierdolisz.
archiwum

Z życia wzięte

+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
Z życia wzięte – Graawitacji i natury nie oszukasz
Źródło: Www.widać.pl
archiwum

Z ŻYCIA WZIĘTE

Z ŻYCIA WZIĘTE – A TY JAK TO ROZUMIESZ?
archiwum

Z ŻYCIA WZIĘTE

Z ŻYCIA WZIĘTE –
archiwum

Z życia wzięte...

Z życia wzięte... – Pomysłowy Dobromir
Źródło: Mesenger
archiwum – powód

Z życia wzięte

Z życia wzięte –

Obrońcy życia poczętego nie cofną się przed żadną głupotą. Taki billboard powstał pod Krakowem

Obrońcy życia poczętego nie cofną się przed żadną głupotą. Taki billboard powstał pod Krakowem – Odpowiada za niego dr Izabela Kopaniszyn, która zapytana skąd wzięła te dane, tłumaczy, że z własnych, 10-letnich doświadczeń w pracy. Dodaje, że prowadzi swoje własne statystyki, które jednak jak dotąd nie zostały nigdzie opublikowane. Również sama kobieta widoczna na billboardzie to manipulacja. Widzimy tam nie prawdziwą lekarkę, a zwyczajne zdjęcie wzięte z banku twarzy

Mężczyzna leciał samolotem i nie był zadowolony z faktu, że obok siedziała gruba kobieta, która ciągle coś mówiła do niego. Ta historia uczy, aby nie oceniać powierzchownie:

Mężczyzna leciał samolotem i nie był zadowolony z faktu, że obok siedziała gruba kobieta, która ciągle coś mówiła do niego. Ta historia uczy, aby nie oceniać powierzchownie: – Latanie nie kojarzy się raczej miło – stres, strach, mało miejsca na nogi, płaczące dzieci, a jeśli dodatkowo trafi nam się marudny towarzysz podróży od razu wszystkiego się odechciewa.To właśnie spotkało pewnego mężczyznę, który leciał z Londynu do Berlina. Obok niego usiadła głośna i zbyt przyjaźnie nastawiona kobieta, która cały czas chciała z nim rozmawiać. Najgorsze w tym wszystkim jednak było to, że kobieta była bardzo otyła.Pierwsza myśl jaka zawitała w głowie mężczyzny, to że się zaraz udusi. Kobieta była zdecydowanie za duża na samolotowy fotel, a jej wielkie ramie wchodziło już na jego „teren”. Czuł coraz większe obrzydzenie, a samolot jeszcze nie zdążył wystartować.„Grubaska nachyliła się nade mną z szerokim uśmiechem. Wymusiłem fałszywe dzień dobry, myśląc jedynie o tym, że jej wielki tyłek nie mieści się w fotelu, a jej ogromne ciało niebezpiecznie zbliża się do mnie.– Cześć, co słychać? – zagadnęła znowu z uśmiechem. Udawałem, że jej nie słyszę i zapatrzyłem się w okno, modląc się, aby nie udusić się w trakcie lotu. Wydawało mi się, że grubaska wysysa całe powietrze z kabiny. Ona jednak, zupełnie niezrażona, znów się odezwała.– Cześć, jak się masz? – spojrzałem na nią, ukrywając niesmak i średnio uprzejmie wymamrotałem „dzień dobry”. Byłem rozwścieczony na myśl o znoszeniu jej gabarytów, potu i głosu przez tyle godzin. Denerwowałem się jeszcze bardziej, gdyż ona nadal mówiła.– Mam na imię Laura, jestem Angielką. Ty pewnie jesteś z Japonii? – typowe. Nienawidzę tego. Już mocno poirytowany rzuciłem, że jestem z Hongkongu. Japonia, Chiny… co to za różnica. Kobieta jednak niezrażona, nadawała dalej.– Skoro mamy spędzić razem te kilka godzin, powinniśmy się lepiej poznać, prawda? – chciała chyba powiedzieć, że to JA muszę ją lepiej poznać. Minęło dosłownie kilka minut, a ja już wiedziałem, że leci do Berlina, aby odwiedzić przyjaciół i chce kupić prezenty dla swoich uczniów, bo jest nauczycielką w podstawówce. No cóż, mówiła dużo i chcąc nie chcąc, poznałem właściwie jej całe życie. Odpowiadałem półsłówkami, ale to chyba nie był wystarczający wkład w rozmowę.Po chwili poczułem coś dziwnego.”„Głos tej grubej kobiety zaczął w końcu mnie odprężać. Była co prawda niewiarygodnie otyła, ale przy okazji miała bardzo ciepły i miły głos. Akurat rozmyślałem na ten temat, gdy średnio rozgarnięta stewardessa zapytała mnie, czy mam wystarczająco dużo miejsca. Zanim zdążyłem odpowiedzieć, zrobiła to za mnie Laura:– Nie powinien cierpieć tylko dlatego, że koło niego siedzi słoń. – spojrzałem na Laurę nieco zdziwiony, a stewardessa z czerwonymi policzkami oddaliła się. Czy tego chciałem, czy nie, moja rezerwa w stosunku do tej kobiety przepadła. Była zbyt miła, gadatliwa i autoironiczna. Od razu widać było, że jest oczytana, a na jej twarzy cały czas widniał, niczym doklejony, szeroki uśmiech.W porze obiadu Laura przeszła jednak samą siebie. Wciągnęła mnie oczywiście do rozmowy i okazało się, że nie tylko świetnie opowiada, ale także jest świetnym słuchaczem. Kiedy dostaliśmy deser, zaczęła żartować ze stewardessą:– Naparstek musu czekoladowego na deser, a to dobre! – cóż, porcje były niezbyt duże nawet dla mnie. Zmęczona stewardessa nagle rozpromieniała i zaczęła się śmiać. Na ucho szepnęła Laurze, że jest ona najlepszym, co ją dzisiaj spotkało.Laura to niezwykła kobieta, która potrafi zarazić każdego swoją energią i pozytywnym nastawieniem. Może trochę bezmyślnie, ale zapytałem, czy nie chciała przejść na dietę. Moje pytanie bardzo ją zdziwiło. Odpowiedziała, że dobrze czuje się w swoim ciele, więc po co ma cokolwiek zmieniać?”„Ośmielony zachowaniem Laury, pytałem dalej. Tym razem o to, czy nie obawia się żadnych chorób.– Nie no, coś ty. Chorym jest się gdy ciągle myśli się o chorobie. Ja wierzę w samospełniające się proroctwa. Poza tym, wszystkie reklamy o odchudzaniu i zdrowym trybie życia są głupie. Ja czuje się dobrze we własnej skórze. Nie muszę zrzucać dwudziestu kilogramów. Zamiast męczyć się na bieżni, wolne spotkania z przyjaciółmi. Tak czy siak, uważam na to, co jem, a dodatkowo, codziennie chodzę na długie spacery. A że jestem większa? Najwyraźniej tak miało być.Laura zamówiła wino. Też się skusiłem. Popijając je, zaczęła mi tłumaczyć, że musi być większa, gdyż ma wielkie serce no i musi je gdzieś zmieścić. Ten argument bardzo dobrze do niej pasował.– Wiele osób widzi we mnie jedynie grubaskę z wielkim tyłkiem i biustem. – prawie zakrztusiłem się winem, bo chwilę wcześniej sam o niej tak myślałem.– Moja nadwaga nie może zdominować mojego życia. Poza tym mam więcej energii niż te wszystkie modeleczki razem wzięte.Zapytałem ją z ciekawości o to, czy jest w związku. Okazało się, że… nie narzeka na brak zainteresowania, chociaż jest szczęśliwą mężatką. Dodatkowo uwielbia podróże. Wtedy Laura zamyśliła się na chwilę.”„Powoli sącząc wino wyłożyła mi swoją teorię na temat relacji damsko-męskich:– Zawsze to samo. Kobiety uwielbiają swoich mężczyzn i wychwalają ich pod niebiosa. Dopóki ci czegoś nie zepsują. Wystarczy jedno potknięcie, a kobieta zupełnie się zmienia i zupełnie ulatuje z niej radość ze związku. Mężczyźni z kolei szukają kobiety, która będzie ich najlepszą przyjaciółką. Taką z którą będzie można konie kraść. Z czasem jednak najważniejszy staje się kredyt i rachunki, a szaleństwa zakochanych przyjaciół idą w odstawkę. Wystarczy jednak znaleźć złoty środek. Coś pomiędzy kredytem a kradnięciem koni.Nawet nie zauważyłem kiedy minęła mi podróż. W towarzystwie Laury czas szybko płynął, a jej gadanie pomogło zupełnie inaczej spojrzeć na relacje międzyludzkie, na to, jak potrafią mylić pozory, no i również spojrzeć inaczej na samego siebie.Poczułem odrazę przez to, co na początku myślałem o tej niezwykłej kobiecie. Jest ona najpiękniejszą, jaką w życiu spotkałem.”
archiwum

Z ŻYCIA WZIĘTE

Z ŻYCIA WZIĘTE – KTO TAK NIE MIAŁ
Źródło: PRAWY DLN RÓG
archiwum

Z życia wzięte

Z życia wzięte –  Drodzy SąsiedziMamy na naszej klatceSąsiada który posiadapsa rasy SznaucerMiniaturka który niepotrafi się załatwić nadworze lecz w naszejwindzie właścicieltego psa po nim niesprząta mieszka podnumerem 16
archiwum

Z życia wzięte! Przy kasie w Biedronce stoi mężczyzna lekko podchmielony...

Przy kasie w Biedronce stoi mężczyzna lekko podchmielony... – Po chwili zostaje zapytany:- Czy ma Pan kartę "Moja biedronka"?Odpowiada, nieco zirytowany i zaskoczony:- NIE, ale mam "Paszport Polsatu", POKAZAĆ?!
archiwum

Z ŻYCIA WZIĘTE

Z ŻYCIA WZIĘTE – ŻYCIOWA PRAWDA
Źródło: BEZ CENZURY 24
archiwum

Z życia wzięte...

Z życia wzięte... –
archiwum

Z życia wzięte

Z życia wzięte –
archiwum

Kiedy zobaczyłem to ogłoszenie...

Kiedy zobaczyłem to ogłoszenie... – ...zrobiłem dokładnie to samo co jego autor.ZGUMIŁEM :P