Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 258 takich demotywatorów

"Jestem tutaj, aby poznać i podzielić się historiami Ukraińców, które ilustrują wpływ wojny na człowieka i wzmacniają wezwania do solidarności" –
archiwum
Komentarz zbędny. – Tych, którzy wiedzą nie muszę przekonywać. Do popierających pis nic chyba nie dotrze. Nawet gdy będą głodować, lub umierać z powodu braku leków, na które będzie ich stać. Albo zamarzną zimą.  Niestety ci, którzy nie popierają pisu też mogą podzielić ich los.
Kim jest Daniel Tammet? – Daniel Tammet to światowej sławy pisarz i poliglota znający co najmniej 11 języków. Potrafi bardzo szybko wykonywać skomplikowane obliczenia matematyczne, jest rekordzistą Europy w recytowaniu z pamięci cyfr liczby Pi po przecinku.Sam siebie określał jako cyfry, jednego dnia był szóstką, innego czwórką''Moim pierwszym językiem nie był język angielski, chociaż urodziłem się w Anglii. Zawsze czułem się tam obco. Ale kiedy mówiłem liczby, to nie było akcentu. Dla mnie słowa mają kształty, fakturę, pewne cyfry mają kolory. Czwórka to nieśmiałość, szóstka jest ciemna, jak czarna dziura w przestrzeni kosmicznej. Tak dla mnie to wygląda. Kiedy czuję się smutny, to jest to dla mnie szóstka. Wyobrażam sobie, że jestem wewnątrz tego ciemnego, czarnego miejsca''.'' To jest możliwe, ponieważ jak patrzę na liczbę Pi, to widzę coś, co jest napisane w moim pierwotnym języku, języku liczb, kolorów, kształtów. Uwielbiam Wisławę Szymborską, napisała przepiękny wiersz o liczbie Pi. Kiedy go czytałem, to pomyślałem, że nie jestem sam. Są przynajmniej dwie osoby na świecie, które rozumieją poezję liczby Pi, czyli ja i Szymborska. Postanowiłem podzielić się z ludźmi tą piękną historią, bo kiedy uczą się w szkole o liczbie Pi, to znają tylko cyfry 3, 1, 4. To bardzo nudne, nie opowiada nam historii. Ale kiedy recytowałem liczbę Pi, to stałem się nią. Przez 5 godzin i 9 minut ludzie mnie słuchali i mogli zrozumieć emocje, które kryją się w tej liczbie. Mówiłem wówczas bez akcentu, bo mówiłem w swoim ojczystym języku. Ludzie byli wzruszeni, niektórzy nawet płakali''.Dlatego nauczyłem się tylu języków, a następnym będzie polski, ponieważ każdy język daje nowe okno na świat Daniel Tammet to światowej sławy pisarz i poliglota znający co najmniej 11 języków. Potrafi bardzo szybko wykonywać skomplikowane obliczenia matematyczne, jest rekordzistą Europy w recytowaniu z pamięci cyfr liczby Pi po przecinku.Sam siebie określał jako cyfry, jednego dnia był szóstką, innego czwórkąMoim pierwszym językiem nie był język angielski, chociaż urodziłem się w Anglii. Zawsze czułem się tam obco. Ale kiedy mówiłem liczby, to nie było akcentu. Dla mnie słowa mają kształty, fakturę, pewne cyfry mają kolory. Czwórka to nieśmiałość, szóstka jest ciemna, jak czarna dziura w przestrzeni kosmicznej. Tak dla mnie to wygląda. Kiedy czuję się smutny, to jest to dla mnie szóstka. Wyobrażam sobie, że jestem wewnątrz tego ciemnego, czarnego miejsca To jest możliwe, ponieważ jak patrzę na liczbę Pi, to widzę coś, co jest napisane w moim pierwotnym języku, języku liczb, kolorów, kształtów. Uwielbiam Wisławę Szymborską, napisała przepiękny wiersz o liczbie Pi. Kiedy go czytałem, to pomyślałem, że nie jestem sam. Są przynajmniej dwie osoby na świecie, które rozumieją poezję liczby Pi, czyli ja i Szymborska. Postanowiłem podzielić się z ludźmi tą piękną historią, bo kiedy uczą się w szkole o liczbie Pi, to znają tylko cyfry 3, 1, 4. To bardzo nudne, nie opowiada nam historii. Ale kiedy recytowałem liczbę Pi, to stałem się nią. Przez 5 godzin i 9 minut ludzie mnie słuchali i mogli zrozumieć emocje, które kryją się w tej liczbie. Mówiłem wówczas bez akcentu, bo mówiłem w swoim ojczystym języku. Ludzie byli wzruszeni, niektórzy nawet płakaliDlatego nauczyłem się tylu języków, a następnym będzie polski, ponieważ każdy język daje nowe okno na świat
 –  Panie Premierze. W nawiązaniu do Pańskiej ostatniej wypowiedzi na temat bezczelnie bogatej Norwegii która to powinna się podzielić zyskiem ze sprzedaży swoich  surowców oraz z uwagi na Pańską zachętę aby do Norwegów pisać i się o to upominać postanowiłem napisać do Pana...Z ksiąg wieczystych jak ustalili dziennikarze wynika że posiada Pan m.in. dwa mieszkania na Warszawskim Mokotowie, 15 hektarów ziemi we Wrocławiu, półhektarową działkę nad Bzurą, a także dwa mieszkania i lokal użytkowy w kamienicy przy wrocławskim rynku. Wartość tego dobytku to ok 40 milionów złotych w dodatku żyje i je Pan za nasze ... Czy nie zechciał by się Pan podzielić wystarczy 1%  nie proszę rzecz jasna dla siebie są osoby o wiele bardziej ode mnie potrzebujące jak np. jedna z Natalii które osobiście poznałem i miałem przyjemność fotografować rzecz jasna Pro bono...Obie są na wózkach inwalidzkich , obie walczą każdego dnia ze swoją niepełnosprawnością  i ten skromny 1 % Pańskiego majątku który i tak każdego dnia rośnie na pewno odmienił by życie  im obu... Licząc na Pańska szczodrość oraz dobre serce  albo przynajmniej wierząc że  posiada Pan taki organ zostawiam  namiary na obie cudowne dziewczyny gdyby zechciał Pan odmienić los chociaż jednej z nich. Proszę pokazać Norwegom jak to się robi ...
A gdy już to zrobicie, napiszcie jeszcze do żony Morawieckiego, żeby się podzieliła nadmiarowymi nieruchomościami –  Mikael Mieszka w: Oslo Banjo player Nagle, Banjo Teacher w: Grasrota musikkskole i Banjo player w: Blue Tram Studiował „Master i musikkvitenskap" na: Universitetet i Oslo (Ui0) •• •• Wyświetl profil Witam. Widzę, że jest Pan młodym Norwegiem. Słyszałem, że zarabiacie tam po 21000 zł miesięcznie, więc proszę się podzielić tym nadmiarowym gigantycznym zyskiem. Jeżeli Pan tego nie zrobi, uznam to, za żerowanie na wojnie. Jak można to poproszę ten przelew do piątku, bo akurat mam wolny weekend. Nr konta:
archiwum
W tamtym tygodniu Pan Premier przekonywał młodych ludzi, aby dzwonili do kolegów z Norwegii i prosili ich o podzielenie się z Polską nadwyżką. Tylko po co, skoro sami nie wiemy co robić z pieniędzmi, które nam zostały? My powinniśmy się podzielić – Chyba, że okaże się, że podawanie nadwyżki budżetowej w maju to... propaganda dla naiwniaków

Jak działa polska gospodarka dzisiaj:

 –  W wiosce smerfów mieszkało ich  - wiadomo - setka. Każdy smerf miał inne umiejętności, które codziennie mógł sprzedać za jedną monetę, za którą mógł następnie kupić u innego smerfa to co mu akurat było potrzebne. Np. Łasuch każdego dnia produkował jedno ciastko i sprzedawał je za jedną monetę. Wszystkim oczywiście zarządzał Papa Smerf – on też będąc szefem wioski jako jedyny miał prawo wydawać nowe monety dla wioskowej społeczności, jeśli zaszłaby taka potrzeba. Na początku zupełnie wystarczało 100 monet – po jednej dla każdego Smerfa. Pewnego dnia Smerf Malarz zaczął malować dwa obrazy dziennie zamiast jednego – pomyślał, że mógłbym zarabiać dwie monety. W jego ślady poszły jeszcze dwa inne Smerfy. Papa Smerf wyprodukował więc dodatkowe 3 monety i kupił za nie usługi u pracowitych smerfów. Dzięki tej operacji w obrocie były już 103 monety a trzech smerfów pracowało więcej i zarabiało 2 razy więcej od pozostałych – po dwie monety dziennie. Inne smerfy też zapragnęły dobrobytu i zaczęły mocniej pracować aby zarabiać więcej monet. Papa Smerf stopniowo produkował nowe monety. Nie minął więcej niż rok i w obrocie było już 150 monet i odpowiednio tyle samo produktów i usług wytwarzanych przez społeczność. Wzbudziło to jednak niepokoje i niezadowolenie. Przykładowo taki Smerf Poeta występował 3 razy dziennie i zarabiał 3 monety, nie wspominając o Pracusiu, który prawie nie sypiał ale zarabiał aż 5 monet. Nadal jednak aż 60 smerfów zarabiało tylko 1 monetę. Bardzo drażniło to szczególnie Smerfa Ciamajdę, który niewiele potrafił zrobić dobrze i nadal sprzedawał swoje usługi za 1 monetę. Wraz z Smerfem Marudą i Lalusiem postanowili bardziej sprawiedliwie podzielić monety. Ogłosili, że jeśli Smerf Ciamajda zostanie wybrany na nowego szefa wioski, to natychmiast da po dodatkowej monecie każdemu smerfowi, który dziś zarabia tylko jedną. Smerfy – reformatorzy zwołali zebranie całej społeczności i ogłosili swój program. Spodobał się on oczywiście 60 smerfom zarabiających po jednej monecie – byli oni chętni na głosowania na nowego szefa. Szefem wioski został Ciamajda a Papę Smerfa odsunięto od rządzenia jako niezdolnego do zapewnienia dobrobytu mieszkańcom. Nowy szef Ciamajda rozdał więc dodatkowe 60 monet – mieliśmy ich zatem w wiosce już 210. Niestety nadal produkowano łącznie towary i usługi warte jeszcze wczoraj tylko 150 monet. Nowo wzbogacona grupa smerfów posiadająca już do dyspozycji 2 monety ustawiła się w kolejkach na zakupy. Pracuś szybko zorientował się, że nie da rady świadczyć więcej niż 5 usług dziennie a w kolejce stało 10 Smerfów. Co więc zrobił? Ogłosił, że od dziś każda jego usług kosztuje 2 monety zamiast jednej. Smerfy z kolejki trochę ponarzekały na drożyznę, ale koniec końców pierwszych pięciu szczęśliwców z kolejki zapłaciło tyle ile oczekiwał Pracuś. Ten zakończył dzień z 10 monetami, nie miał zatem problemu aby zacząć płacić na ciastka Łasucha też 2 monety, bo te oczywiście też zdrożały.Zwykłe smerfy zaczęły się orientować, że wszystko kosztuje coraz więcej, przyszły więc ze skargą do Ciamajdy. Ten jednak uspokajał ich - to wszystko wina Gargamelflacji a nie jego decyzji o rozdaniu 60 monet. W końcu Papa smerf też rozdał 50 monet przez poprzedni rok i nic się nie działo. Ogłosił też, że Smerfy powinny się cieszyć bo zarabiają teraz 2 monety a nie jak za czasów Papy tylko jedną. Kazał nadawać o tym materiał promocyjny codziennie przez wioskowy radiowęzeł. Dodał też, że chętnie rozda kolejne 100 monet  i teraz to już na pewno Smerfy będzie na wszystko stać. Smerfy odeszły szczęśliwe do domu, już myśląc jak to będzie wspaniale zarabiać 3 monety. Pracuś natomiast już drukował nowy cennik za swoje usługi.
 –  Wielokrotnie już przyrzekałem sobie, że nie będę męczył Was polityką. Przecież radiowy gaduła od piosenek powinien się zajmować piosenkami.Od polityki są stratedzy, mężowie stanu i w ogóle ludzie będący chlubą swojego narodu. A potem, gdy trafiam na Morawieckiego, który mówi Norwegom, że powinni podzielić się tym, co mają, z tymi, którzy mają mniej, to mam ochotę zaproponować Norwegom, żeby wzięli sobie na zawsze Morawieckiego.I nie muszą nam za to nic dawać. Jakoś sobie poradzimy.
Powiedział człowiek, który kupił działkę za 700 tys. zł, a sprzedał za 15 milionów – No Mateusz... czekamy na podzieleniesię tym nadmiarowym zyskiem Mateusz Morawiecki krytykuje Norwegów."Powinni podzielić tym nadmiarowym,gigantycznym zyskiem"MmomeOKDMPowiedział człowiek, który kupiłdziałkę za 700 tys. zł,a sprzedał za 15 milionówNo Mateusz... czekamy na podzieleniesię tym nadmiarowym zyskiem
archiwum
Norwegia zarobiła ponad 100 mld euro na zwiększonym popycie na ropę i gaz ziemny. Morawiecki: "Powinni się podzielić" – Pan Morawiecki zapomniał co to znaczy wolny świat i popyt i podaż, wolny kraj może zrobić ze swoimi pieniędzmi co mu się podoba,jak mu się nie podoba może z powrotem kupować gaz od ruskich....
Zysk Norwegii - muszą się podzielić –
Źródło: https://akpa.pl/
 –  Powinniście się podzielić tym nadmiarowym, gigantycznym zyskiem
archiwum
Bezczelny Morawiecki ! – Nadmiarowe zyski Norwegii z ropy i z gazu przekroczą sto miliardów euro. To jest pośrednie żerowanie na wywołanej przez Putina wojnie. To niesprawiedliwe, powinni się podzielić - powiedział w sobotę premier Mateusz Morawiecki na spotkaniu z młodzieżą. Zaapelował do młodych, by "pisali do swoich przyjaciół w Norwegii" w tej sprawie - podaje TVN24
Źródło: Super Express
archiwum
Już im nawet okradanie polskiego podatnika nie wystarcza –
archiwum
Smoków się wyraja mrowieZa to świętych nigdy dość!Sprawiedliwie! - ktoś podpowieMit za mit! I kość za kość! – ~Jacek Kaczmarski

44 lata temu rolnik z Emilcina niedaleko Opola Lubelskiego napotkał przybyszów nie z tego świata

 – Emilcin to miejsce najsłynniejszego w Polsce bliskiego spotkania trzeciego stopnia z przedstawicielami cywilizacji pozaziemskiej.Jan Wolski 10 maja 1978 roku wracał z pola. Przejeżdżał przez zagajnik, gdy jego oczom ukazały się dwie drobne postacie – wielkości może półtora metra, o dużych głowach, płaskich, skośnych oczach i mocno zarysowanych kościach policzkowych. Postacie ubrane były w czarne kombinezony z czerwonym okręgiem na piersiach, a między palcami – jak twierdził Wolski – miały błony („płetewki”).Dwa te indywidua okazały się zachowywać bardzo „swojsko”, niczym ludzie ze wsi z czasów PRL. Gdy Wolski przyjeżdżał obok, wskoczyły na jego wóz, jakby chciały, żeby je podwiózł. Wolskiego zdziwiło, że goście pomimo niskiego wzrostu byli dosyć ciężcy, a także zaskoczył ich język – jak to określił – słowa padały drobniutko, a gęsto.Bliskie spotkanie trzeciego stopnia.W każdym razie wóz turkotał sobie spokojnie z podróżnikami, aż dojechali do polany, gdzie oczom Wolskiego ukazał się wiszący 5 metrów nad ziemią statek kosmiczny, podobny do krótkiego autobusu. Unosiły go w powietrzu cztery wiry, które znajdowały się w każdym z rogów maszyny.Mężczyzna pojął, że ma wejść do środka. Uniosła go w górę specjalna, lewitująca winda. Wewnątrz statku było chłodno i ubogo. Wolski zauważył leżące na podłodze ptaki, które ruszały się jakby w konwulsjach. W środku znajdowało się kolejnych dwóch przybyszów. Rolnik podkreślał, że cały czas czuł się bezpiecznie, a nieznajomi byli dla niego uprzejmi.Mimo iż nie znał ich mowy, zrozumiał, że ma się rozebrać. Uwagę przybyszów zwrócił zwłaszcza pasek Wolskiego. Oglądali go. Rozpinali i zapinali. Następnie obcy zbadali rolnika przy użyciu urządzenia składającego się jakby z małych talerzyków.Wolski zdawał sobie sprawę z wyjątkowości tego, co przeżył, dlatego chciał jak najszybciej podzielić się rewelacjami z rodziną. Gdy tylko dojechał do domu, zaczął opowiadać o dziwnych „zielonych ludziach”. Jego bliscy natychmiast pobiegli na rzeczoną łąkę, gdzie wedle relacji znaleźli odbite na ziemi ślady po dziwnym samolocie.O zdarzeniu zrobiło się głośno. Co więcej, kolejny świadek zaczął opowiadać o wizycie obcych. 6-letni Adaś Popiołek po powrocie z podwórka twierdził, że widział na niebie dziwny samolot podobny do autobusu.Spotkanie z przybyszami z kosmosu we wsi na Lubelszczyźnie uznano za wiarygodne i najlepiej udokumentowane spośród wszystkich incydentów z UFO, do których doszło w Polsce. Zbigniew Blania-Bolnar wydał dwie książki opisujące zdarzenie w Emilcinie, stając się tym samym gwiazdą rodzimej ufologii, natomiast sam Emilcin zaczął przyciągać tłumy turystów. W 2005 roku za sprawą Fundacji Nautilus na rzeczonej polanie stanął nawet pomnik upamiętniający przygodę Wolskiego
archiwum
Kolejny zgrzyt damy się podzielić ? –
 –
MSZ Rosji, Marija Zacharowa oskarża Ukrainę o faszyzm, ksenofobię i ekstremizm, bo... nie dzielili się przepisem na barszcz – „Nawet książki kucharskie były zakazane [na Ukrainie]. Dlaczego? Bo nie chcieli się podzielić przepisem na barszcz… Musiał należeć do jednego narodu, do jednej narodowości. Nie mogli znieść myśli, że mógłby należeć do każdej gospodyni na świecie"
archiwum
Przeczytaj coś o psychozie, aby móc pomóc sobie lub innym. – Chcę podzielić się z Wami moją historią, żebyście mogli szybko zainterweniować, gdy wy lub wasi bliscy będziecie mieli to, co ja, a mianowicie epizod psychotyczny. Mówi się o baby blues i depresji poporodowej, ale mało mówi się o psychozie. Dotyka ona jedną na 1000 kobiet.W każdej z tych ewentualności ważna jest szybka reakcja. Nie czekajcie! Jeżeli macie jakieś objawy reagujcie. Mówię to do rodziny osób dotkniętych tymi stanami. Bo osoba przeżywająca jest w innym, dziwnym świecie i nie ma wpływu na to co robi (ale potem to pamięta).  Ja nie spałam, wypluwałam jedzenie, kłóciłam się z rodziną, pozorowałam swoją śmierć, uderzałam pięścią i telefonem o ścianę, bardzo dużo mówiłam. U każdej osoby może wyglądać to inaczej. Przez to, że moja rodzina nie wiedziała nic o psychozie trafiłam do szpitala na 2 miesiące...  Jak się później okazało wystarczyło porozmawiać z psychiatrą i wziąć tabletkę na uspokojenie (hydroksyzynę).