Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 3398 takich demotywatorów

Bezdomny z Nowego Jorku zamawiał w restauracji drogi obiad i po zjedzeniu odmawiał zapłaty, by trafić do więzienia, gdzie miał zapewnione trzy posiłki. Zrobił tak co najmniej 31 razy. Nie popełniał cięższych przestępstw, nie chciał nikogo krzywdzić –
archiwum – powód
Kiedy naprawdę kochasz jedzenie –
0:10
archiwum – powód
Obiad się mści –
0:02
Wyszedł się pobawić i wrócił na obiad z nowym kumplem –
 –

"Jestem leniwą mamą! Jestem też egoistyczna

"Jestem leniwą mamą!Jestem też egoistyczna – Ponieważ chcę, żeby moje dzieci były samodzielne, kreatywne, odpowiedzialne i przejawiały inicjatywę.Pracuję w przedszkolu i wielokrotnie mam okazję obserwować nadopiekuńczość rodziców.Pamiętam trzyletniego szkraba. Jego mama uważała, że maluch musi koniecznie wszystko zjadać, bo schudnie. Nie wiem, w jaki sposób był zmuszany do jedzenia w domu, ale do nas trafił z zaburzeniami apetytu. Mechanicznie przeżuwał i połykał wszystko, co dostał. W dodatku, trzeba go było karmić, ponieważ mama powiedziała, że sam nie potrafi jeść. Pierwszego dnia go karmiłam, ale zauważyłam, że na twarzy chłopca nie było żadnych emocji – całkowita obojętność: otwiera buzię, przeżuwa, połyka…- Smakuje ci kasza? – pytam.- Nie, - odpowiada.Ale otwiera buzię, przeżuwa, połyka. - Chcesz jeszcze? – pytam.- Nie, - odpowiada maluch, ale w dalszym ciągu przeżuwa i połyka.- Jeśli ci nie smakuje, to nie jedz, - mówię.Oczy chłopca robią się okrągłe ze zdumienia.Nie wiedział, że może odmówić…Początkowo chłopczyk delektował się swoim prawem do odmowy i pił tylko kompot, ale bardzo szybko zaczął jeść sam wszystko, co mu smakowało i odsuwać talerz z jedzeniem, na które nie miał ochoty. Zawsze prosił o dokładkę tego, co lubił jeść. Zaczął być samodzielny i wkrótce przestaliśmy go karmić, ponieważ jedzenie jest naturalna potrzebą, a głodne dziecko zje SAMO.Jestem leniwą mamą…Nie chciało mi się karmić swoich dzieci.Gdy skończyły rok – wręczyłam każdemu łyżkę, siadałam obok ze swoim talerzem i jadłam.Pół roku później moje dzieci sprawnie jadły widelcem.Istnieje jeszcze jedna naturalna potrzeba – załatwiania się. Tamten trzylatek robił to w majtki. Jego mama kazała nam chodzić z nim do toalety co 2 godziny.- W domu sadzam go na nocnik i musi siedzieć, dopóki nie zrobi wszystkiego, - powiedziała mama.W efekcie w przedszkolu duży już chłopiec czekał, aż ktoś zaprowadzi go do ubikacji. Jeśli się nie doczekał, to załatwiał się w majtki, nie zdając sobie sprawy, że może poprosić kogoś o pomoc… Po tygodniu problem zniknął.- Chcę siusiu! - oznajmiał szkrab z dumą, kierując się w stronę ubikacji.Jestem leniwą mamą…Lubię sobie pospać w dni wolne od pracy.Pewnej niedzieli obudziłam się po dziewiątej.Mój syn w wieku 2,5 roku bawił się klockami, jedząc bułkę z dżemem.Klocki wyciągnął sobie sam, bułkę i dżem też. Kanapkę zrobił mu jego ośmioletni brat, który już wyszedł z domu. Brat wybrał się z przyjacielem i jego rodzicami do kina. Poprzedniego dnia wieczorem powiedziałam mu, że nie mam ochoty wstawać tak wcześnie, więc jeśli chce, to niech nastawi sobie budzik, ubierze się samodzielnie, zje śniadanie i idzie sobie do przyjaciela. No i proszę, nie zaspał…Oczywiście, ja również nastawiłam sobie budzik w telefonie, nasłuchiwałam jak się zbiera, jak zamyka drzwi, zadzwoniłam do mamy przyjaciela, poczekałam na sms od niej, że dotarł… Ale to wszystko działo się zakulisowo, mój syn nie miał o tym pojęcia.Poza tym, moje lenistwo powoduje, że nie sprawdzam jak spakowany jest tornister, czy w plecaku jest strój na judo, nie suszę jego rzeczy po basenie i nie odrabiam z nim lekcji (o dziwo, uczy się przyzwoicie). Nie wynoszę również śmieci, ponieważ mój syn robi to w drodze do szkoły. Jestem również tak bezczelna, że proszę go o zrobienie mi herbaty i przyniesienie jej do biurka, przy którym pracuję. Podejrzewam, że z roku na rok będę coraz bardziej leniwa…Dziwna metamorfoza zachodzi, gdy przyjeżdża babcia. Starszy syn natychmiast zapomina, że potrafi sam odrabiać lekcje, odgrzać sobie obiad, pozbierać rzeczy do szkoły. Młodszy nagle boi się sam zasnąć – babcia musi siedzieć obok! Babcia zaś nie jest wcale leniwa…Dzieci nie są samodzielne, jeżeli jest to wygodne dla dorosłych…"~ Anna Bykowa, psycholog

Mentzen po raz kolejny celnie. Tym razem wziął pod lupę nieruchomości Daniela Obajtka:

 –  Sławomir MentzenfhtS1ShdpS3o lgimondzs.ored  · Dzisiejsza prasa donosi, że Daniel Obajtek kupił sobie prawie 200 metrowy apartament w Warszawie za połowę ceny. Zaoszczędził na tym milion złotych. Prawda, że obrotny i oszczędny człowiek? Potrzebujemy takich na kluczowych w naszym państwie stanowiskach. Pomyślcie, jak on musi negocjować, gdy chodzi o miliardowe kontrakty Orlenu. Ciekawe, czy związek z tymi skutecznymi negocjacjami miało to, że zaraz potem Orlen został strategicznym sponsorem Akademii piłkarskiej należącej do dewelopera, od którego Obajtek kupił mieszkanie. Następnie kolejnym sponsorem Akademii została Energa, której prezesem był Obajtek, zanim przeszedł do Orlenu. Gdy starowinka, która odkładała przez całą życie pieniądze w materacu, podaruje 100 tysięcy złotych ukochanemu wnukowi lub kupi mu mieszkanie, to od razu ma kontrolę z nieujawnionych źródeł przychodu, w trakcie której urzędnicy będą za wszelką cenę próbowali wykazać, że pieniądze pochodzą z niewiadomego źródła i należy je opodatkować według stawki 75%. To samo, gdy nowożeńcy pieniądze zebrane podczas wesela przeznaczą na wkład własny na pierwsze mieszkanie. Od razu trzeba się tłumaczyć, kto ile i kiedy im dał. Urzędnicy domagają się listy gości, zdjęć z wesela, wzywają co hojniejszych gości na przesłuchania. A pamiętacie, jak skarbówka robiła prowokację, podczas której pracownice urzędu naciągnęły mechanika na wymianę żarówki w samochodzie za 10 zł po zamknięciu zakładu, tak by nie wydał im paragonu?Ale taka procedura to jest przewidziana dla szarego obywatela. Gdy milionów nie może doliczyć się prezes Orlenu lub prezydent Gdańska, to sprawa zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Zarabiający 7 tysięcy złotych miesięcznie brat Obajtka podarował mu dom o wartości 5 milionów złotych. Czy interesuje to CBA i skarbówkę? Nie. Ci są zajęci uszczelnianiem podatków, nie należy im głupotami głowy zawracać. Niejedna kariera urzędnicza zakończyła się, gdy ktoś pytał nie o to, o co trzeba. Lepiej nie pytać, lepiej gonić prywaciarzy o fakturę za obiad.Nie piszę tego z zazdrości o nieruchomości Obajtka. Wręcz przeciwnie, chciałbym, aby majątku w rękach prywatnych było jak najwięcej, żeby ludzie, którzy coś osiągnęli, kupowali drogie rezydencje. Nie mam nic przeciwko temu, że prezes tak wielkiej firmy jak Orlen kupuje i remontuje sobie dworek. Ale czemu do remontu dokłada mu 800 tysięcy złotych Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego? Czy zamiast zwyczajnego kapitalizmu musimy tu mieć kapitalizm państwowy, w którym najłatwiejszą drogą do zbudowaniu majątku jest praca dla aktualnie rządzącego układu?Jeżeli ktoś jest tak bezczelny, że robi tak oczywisty wał, jak zakup mieszkania dla siebie za połowę jego wartości, to co tam się dzieje, gdy kwoty stają się znacznie większe? Jeżeli nasze CBA i skarbówka, zajęte żarówkami u mechaników i kopertami Grodzkiego nie widzą, jakie wały robi prezes Orlenu na własnym majątku, to jak mają wykryć prawdziwe przekręty? To jest zrobione tak bardzo na rympał, że aż trudno uwierzyć, że to prawda. Popularne powiedzenie mówi, że nigdy nie ma tylko jednego karalucha w kuchni. W obajtkowej kuchni tych karaluchów zobaczyliśmy już kilka. Co jeszcze tam się chowa? Kto dorabia się na majątku Orlenu i innych wielkich spółek Skarbu Państwa? Ilu tam jeszcze jest instruktorów narciarstwa, krewnych i znajomych układu rządzącego? Każda władza korumpuje. Czy rządzić będzie PiS, czy PO, czy Hołownia czy SLD, będzie zawsze to samo. Im rządy są dłuższe, tym bardziej są skorumpowane i bezczelne. Jedyną metodą ukrócenia korupcji jest ograniczanie władzy urzędników, prywatyzacja, zmniejszanie podatków i wydatków, odcinanie polityków od pieniędzy. Jeżeli ktoś mówi, że jak władzę przejmie jego ekipa, to kradzieży nie będzie, to jest naiwny lub kłamie. Z pijawkami walczy się poprzez osuszenie bagna, a nie łapanie ich za ogonki. Cały ten Nowy Ład polegał będzie właśnie na tym, że państwa w gospodarce ma być jeszcze więcej, a co za tym idzie, więcej będzie korupcji i kradzieży. W komunie zawsze największe pałace mają rządzący oraz ich oligarchiczne otoczenie. Finansowane to będzie z naszych podatków, ktoś się na złodziei będzie musiał złożyć. I to będziemy my. Ta zuchwała kradzież naszych pieniędzy będzie trwała do samego końca. Naszego lub ich.
Idealny obiad na niedzielę to...? –
archiwum – powód
Kiedy przeszkadzaszkomuś w obiedzie –
0:37
archiwum
 –
"Moje słowa kieruję do pewnej kobiety. Widziałam Cię. Widziałam, jak szturchałaś swojego męża, kiedy my oboje usiedliśmy. Widziałam, jak wpatrujesz się w kobietę, która jadła rodzinny obiad z naszą dwójką. Widziałam, jak się śmiejesz. Jak o nas rozmawiasz – Uśmiechnęłam się do twojej córki, która też zwróciła na nas uwagę. Powstrzymałam złe emocje i niemiłe słowa. Choć miałam ochotę rzucić w Was frytkami. Nie są mi obojętne takie zachowania. Niestety musiałam już się do tego przyzwyczaić. Jednak jeszcze bardziej smutne jest to, że mój partner jest najdelikatniejszym, najwspanialszym i najbardziej kochającym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek spotkałam. Mimo to musi nieustannie udowadniać swoją wartość. Nie ma dla mnie znaczenia to ile masz lat i z jakiego pokolenia jesteś, ani gdzie dorastałaś. Ktoś Cię tak musiał wychować, skoro uważasz, że odcień skóry świadczy o tym, jaki kto jest? 'To ma zły wpływ na dzieci'. Masz rację. Jednak to nie moje dzieci cierpią. Cierpią dzieci, które są wychowywane przez ludzi takich jak Ty.Ostrzegam więc następnym razem nie będę się już powstrzymywać od rzucenia frytkami."
"Ten starszy pan siedział przy stoliku naprzeciwko mnie i mojej rodziny, kiedy jedliśmy sobotnią kolację w restauracji. Nie zauważyliśmy, kiedy przyszedł. Zwrócił naszą uwagę, kiedy kelner przyklęknął na kolano, by przyjąć od niego zamówienie. Mężczyzna przepraszał, że nie słyszy zbyt dobrze co się do niego mówi. Zapomniał założyć aparatów słuchowych. – Zaczął też opowiadać o tym, jak to stracił słuch podczas wojny. W wieku 91 lat miał wiele historii do opowiedzenia. Kelner cierpliwie słuchał poświęcając mu całą swoją uwagę. W końcu starszy mężczyzna przeprosił za to, że za dużo mówi. „Jestem teraz sam i nieczęsto mam z kim porozmawiać” - powiedział. Kelner uśmiechnął się i powiedział, że lubi słuchać. Następnie pomógł mu przy wyborze zamówienia i poszedł na kuchnię. To naprawdę był wzruszający widok.Chciałem zaproponować, że zapłacę za obiad tego mężczyzny, ale zanim zdążyłem to zrobić, uprzedził mnie już ktoś inny. Mężczyzna siedzący przy pobliskim stoliku poprosił o przyniesienie mu rachunku. Gdy zawołałem kelnera powiedział: „Ktoś już się tym zajął” - po czym się uśmiechnął. Wygląda na to, że nie byliśmy jedynymi osobami, które słyszały ich rozmowę. Po tym, jak starszy mężczyzna otrzymał swoje zamówienie kelner podszedł do niego, by powiedzieć, że ma teraz przerwę. Zapytał go czy mógłby się do niego przysiąść. Jeszcze kiedy wychodziliśmy z restauracji, rozmawiali ze sobą i wiele osób siedzących w pobliżu widząc to uśmiechało się. To był wzruszający widok. Tak wiele negatywnych rzeczy mówi się na temat współczesnej młodzieży, tym bardziej ucieszyła nas taka reakcja kelnera. Nawet zastanawiam się, czy sam byłbym tak miły i uważny, gdybym to ja tam pracował. Jedno jest pewne, jeśli kiedykolwiek będziesz w Eat'n Park w Belle Vernon, poproś o Dylana. Jeśli będzie Twoim kelnerem, na pewno świetnie Cię obsłuży”
Czymś trzeba się wyróżniać –  Normalna rodzinaPrzy obiedzieMoja rodzina
Kiedy romantyk szykuje obiad –
Kiedy miałeś ochotę na rybkę na obiad, a w gratisie dostałeś jeszcze kraba –
 –  Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Szczepienie mam za ~W Z Dargobądza do Rzeszowa mam 800 kilometry. Na piechotę to będzie jakieś 6 dni, ale jak pojadę rowerem, to jeszcze obiad zdążę zjeść w bufecie.
7 cudów PRL-u vs rzeczywistość: – KAŻDY MIAŁ PRACĘ– praca była obowiązkiem egzekwowanym pod rygorem więzieniaMIMO, ŻE KAŻDY MIAŁ PRACĘ NIKT NIE PRACOWAŁ– ale wszyscy chodzili do pracy i robili co się da, żeby przeżyć (zajmując się głównie zakupami podstawowych środków do życia)…MIMO, ŻE NIKT NIE PRACOWAŁ, PLAN BYŁ WYKONANY– dbał o to aktyw partyjny i wpisywał właściwe liczby gdzie trzeba…MIMO, ŻE PLAN BYŁ WYKONYWANY W PONAD 100% NIE MOŻNA BYŁO NICZEGO KUPIĆ.– o to także dbał aktyw partyjny, bo nie miał by dla siebie… i nie byłoby potrzeby wprowadzania talonów na… „wszystko”… gdyby „wszystko” było w sklepach.NAWET MIMO TEGO, ŻE NIE MOŻNA BYŁO NICZEGO KUPIĆ WSZYSCY MIELI WSZYSTKO– ówczesne „wszystko” i dzisiejsze „wszystko” to dwa skrajnie różne „pojęcia”, o różnicy, której młodsi nie mają „pojęcia”MIMO TEGO, ŻE WSZYSCY MIELI WSZYSTKO, WSZYSCY KRADLI– „wszyscy kradli” to pojęcie przesadzone podobnie jak to, że „mieli wszystko” w dzisiejszych czasach nazywalibyśmy to „pozyskiwaniem niezbędnych do życia zasobów” jak jedzenie, alkohol, meble dla wszystkich jednakowe i cukier”, który można było wymienić na „wszystko” – w PRL-owym sensie.MIMO TEGO, ŻE WSZYSCY KRADLI OSTATECZNIE NIGDY NICZEGO NIE BRAKOWAŁO.– jeżeli przywrócimy pojęciom właściwe znaczenie „wszyscy kradli” na „pozyskiwali wszystkimi dostępnymi kanałami” (wliczając w to również bazary) gdzie „spekulanci”(obecnie przedsiębiorcy) którzy sprzedawali (po „paskarskich” cenach,) obecnie po cenach „równowago rynkowej” (której nie było z przyczyn pryncypiów komunistycznego systemu) narażając swoje (i swojej rodziny) majątek, zdrowie, wolność i życie, dbając tym samym o „podstawy swojej egzystencji”, które to pojęcie „podstawy swojej egzystencji” nie oznaczało tego, co oznacza dziś, to będzie to właściwa perspektywa rozumienia tego hasła!Dalsze wyjaśnienia w najbliższym wymaganym / dozwolonym dyrektywami Komitetu Centralnego PZPR, terminie.O ile autor nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności i wysłany przez KC PZPR, w ramach uznania jego osiągnięć, do pracy zagranicznej w kopalni uranu na Syberii, w której będzie pracował w systemie „czynu społecznego” (co oznacza za darmo) w niewielkim, radosnym wymiarze czasu (20 godzin na dobę) w tym zafundowana 5-cio minutowa przerwa na obiad (którego nie będzie).
 –  ZAWIEŹMY GO NA PARĘDNI DO DZIADKA,DOBRZE MU TO ZROBII JAK, FAJNY KRÓLIK?SUPERZROBIMY Z NIEGO OBIAD, ŻEBY NA PUSTY ŻOŁĄDEK BIMBRU NIE WALIĆ
Żona spytała czy mam ochotę na ostre danie? – Takiego jednak się nie spodziewałem
Jesteśmy małżeństwem od prawie 41 lat, a ja przygotowywałam mężowi lunch codziennie od pierwszego dnia pracy – Od czasu do czasu dołączałam do niego na budowie i jadłam z nim. Kiedyś powiedział, że jedzenie smakuje lepiej, gdy się go je z kimś, kogo się kocha.Niedługo potem, gdy pewnego wieczoru przygotowywałam mu kanapkę, wzięłam kęs, zanim ją zapakowałam. Kiedy wrócił do domu (dawno przed telefonami komórkowymi) skomentował, że ktoś mu ją odgryzł. Powiedziałam, że skoro nie mogłam dołączyć do niego na lunchu, wzięłam gryza, żeby wiedział, że z nim jestem.Nadal robię to często (chyba, że jest to tuńczyk lub ser pimento), a on wciąż mówi: "Widziałem, że dołączyłaś do mnie na lunch dzisiaj i to na pewno jest pyszne" Od czasu do czasu dołączałam do niego na budowie i jadłam z nim. Kiedyś powiedział, że obiad smakuje lepiej, gdy się go je z kimś, kogo się kocha.Niedługo potem, gdy pewnego wieczoru przygotowywałam mu kanapkę, wzięłam kęs, zanim ją odłożyłam. Kiedy wrócił do domu (dawno przed telefonami komórkowymi) skomentował, że ktoś mu ją odgryzł. Powiedziałam, że skoro nie mogłam dołączyć do niego na lunchu, wzięłam gryza, żeby wiedział, że do niego dołączam.Nadal robię to często (chyba, że jest to tuńczyk lub ser pimento), a on wciąż mówi: "Widziałem, że dołączyłaś do mnie na lunch dzisiaj i to na pewno jest pyszne"