Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 28 takich demotywatorów

Laurent Simons w wieku 12 lat zdobył tytuł magistra z fizyki kwantowej. Zajęło mu to pół roku – O genialnym chłopcu zrobiło się głośno już w 2019 roku, kiedy poszedł na studia licencjackie z fizyki, które skończył rok temu. Szkołę średnią ukończył w wieku 8 lat. Wciąż podkreśla, jego marzeniem jest dać człowiekowi nieśmiertelność.– Drogą do tego będzie zastąpienie niektórych części ciała urządzeniami mechanicznymi - powiedział młody geniusz
Wściekły tata wybucha na antenie na wieść o tym, że australijskie zakłady pracy mają przestać używać słów OJCIEC i MATKA: „Przestańcie wydawać nasze pieniądze na to gówno” – Oburzeni australijscy rodzice odpowiedzieli na nowy plan zakazania słów „matka” i „ojciec”.Organizacja zdrowia z Sydney ACON powiedziała, że ​​zastąpienie słów promuje inkluzywność.Słowa zostałyby zastąpione przez „główny opiekun” i „drugorzędny opiekun". Prowadzący radio 2GB Ben Fordham uznał ten pomysł za poroniony
archiwum
 – Światopogląd1. Deregulacja małżeństw państwowych. Zastąpienie instytucji małżeństwa cywilnego dobrowolnymi umowami 2. Powszechna edukacja i uświadamianie społeczeństwa w zakresie działania substancji psychoaktywnych oraz legalizacja większości z nich.3. Równouprawnienie związków wyznaniowych.4. Eutanazja.5.Wolność słowa.Szkolnictwo1. Prywatyzacja szkolnictwa wyższego.2. System nieoprocentowanych kredytów studenckich z możliwością całkowitego lub częściowego umorzenia go za osiągnięcia naukowe.3. Przejście z państwowego systemu edukacji na rzecz modelu prywatnego z zagwarantowaniem prawa do nauki poprzez wprowadzenie bonów oświatowych.4. Zwiększenie udziału wiedzy praktycznej, przydatnej w codziennym życiu w programie nauczania oraz ogólne zmniejszenie jego obszerności na rzecz większej swobody nauczania przez szkoły i nauczycieli.5. Możliwość zakończenia edukacji po ukończeniu szkoły podstawowej.
Wujek Wania ma zastąpić McDonald'sw Rosji. Pokazano również logo nowej sieci fast food. Internauci szybko zwrócili uwagę na jego uderzające podobieństwo do logo McDonald's – Producenci znaku zdecydowali się na żółte logo na jasnoczerwonym tle, z białą nazwą restauracji. Nie da się jednak ukryć, że logo zawiera charakterystyczne dla McDonald's łuki,tyle że odwrócone B

Kiedyś to było, teraz już nie ma

Kiedyś to było, teraz już nie ma – Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nasbywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.Nikt nie narzekał.
archiwum
Podczas modłów na Jasnej Górze dyrektor Turowa zawierzył elektrownię katolickiej bogini. Ksiądz Wojciech Lemański napisał na Facebooku, że dyrektor „bredzi niczym dyplomowany egzorcysta”. – Dziękuję księdzu za chwilę szczerości i zastąpienie ateistów w tłumaczeniu, czym jest religia.
To jest prawdziwa digitalizacja sektora budowlanego! Prostota, praktyczność i wsparcie, a nie zastąpienie człowieka – Oby jak najwięcej takich projektów!
0:12
archiwum – powód
2. Delegalizacja instytucji małżeństwa, jako działalności monopolistycznej małżonków względem siebie, blokującej ich przedsiębiorczość na rynku seksualnym. – 3. Obowiązkowe szczepionki przeciw HIV dla wszystkich obywateli, podawane z częstotliwością gwarantującą ich skuteczność.4. Naturalizacja godła poprzez usunięcie korony i zastąpienie jej genitaliami.5. Penalizacja używania języka, w celach nieseksualnych, oraz umożliwienie swobodnej wymiany zdań w internecie, poprzez zastąpienie alfabetu, emotikonami związanymi wyłącznie z kopulacją.6. Delegalizacja przejawów sztuki, np. muzyki, złożonej z dźwięków nie powiązanych z aktem seksualnym.7. Usunięcie z przestrzeni publicznej, jakichkolwiek elementów, które mogłyby sugerować, że słowo historia, wyraża jakiś walor o większym znaczeniu niż onomatopeja.8. Wprowadzenie alternatywnej świeckiej obrzędowości, zastępującej obrzezanie, które może być przyczyną zranienia organu decydującego o człowieczeństwie, rytualnym wycięciem mózgu……i  ten punkt wyczerpuje, jakikolwiek potencjał sporów, we wszelkich dziedzinach życia.
archiwum – powód

Nikt nie narzekał

Nikt nie narzekał –  Było nas jedenaścioro starych warszawiaków, mieszkaliśmy w Mordorze... Na śniadanie matka kroiła zabytkowy bruk, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął na defiladzie motocyklowej po popsikaniu gazem przez przechodnia. Przechodnia zabrało MJN w 59. Nikt nie narzekał.Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Wawer, Ursus i Moko stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowie trzeciej linii metra. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.Z lotniskiem na Bemowie walczyła babcia. Do walki z black hawkiem, cessną i szybowcami służył mocz i mech. Kontroler lotu u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu Bemowskiego szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały wolno puszczone psy ratlerki. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy wegeburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy cafe latte na owsianym, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Miasto to miasto. Nikt nie narzekał.Gdy sąsiad złapał nas na wycinaniu 50-letnich drzew, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o wycięte drzewa, a ksiądz na Bemowie o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ksiądz z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem sąsiad wracał do domu, a po drodze brał sobie stare meble. Stare meble wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, stare meble leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.Latem wchodziliśmy na dach Varso, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem po Prymasa Tysiąclecia i linii kolejowej, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o DDR. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub SKM. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu i azbestu z cementowni na Odolanach. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, karty warszawiaka, słoiki. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.My, dzieci z naszego Mordoru kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.Nikt nie narzekał.
Siły zbrojne USA zaczynają rozważać zastąpienie żywych pilotów sztuczną inteligencją po tym jak pokonała ona weterana lotnictwa wojskowegow walce powietrznej – Człowiek, który ma za sobą łącznie ponad 2000 godzin lotów bojowych myśliwcami F-16 został pokonany w pojedynku z maszyną. W trakcie pojedynku korzystano jedynie z karabinów. Rakiety nie były dozwolone. Sztuczna Inteligencja odniosła miażdżące zwycięstwo

10 zawodów, które nigdy nie zostaną zastąpione przez roboty (11 obrazków)

 –  Witam, tu Anna przewodnicząca rady rodziców z przedszkola. Zbieram propozycje zmiany tekstu piosenki na Dzień Mamy na mniej konserwatywny. Chodzi o zastąpienie wersów: "moja mama obiad gotuje i porządku w domu pilnuje". Pozdrawiam Słu ? .ja propozycja: "Hopsasasa daję słowo, mam dwóch ojców! Postępowo!" Wystarczająco liberalnie? Apeluję o powagę!
 –  Właśnie przeczytałam ozamienieniu "przepraszam" na"dziekuję". Więc zamiast mówić"przepraszam za spóźnienie"mówilibyśmy "dziękuje że namnie czekaliście". Zastąpienienegatywu pozytywem łamie cyklprzepraszania. Mocne.
"Human Uber", opracowany w Japonii, umożliwia zdalny udział w wydarzeniach z wykorzystaniem ciała innej osoby – Ta nowa technologia umożliwia zastąpienie się osobą z iPadem przyklejonym do twarzy. Jego wynalazca, Jin Rekimoto z Sony twierdzi, że to zupełnie naturalne
Koniec z nudą w szkole! Finlandia usuwa ze szkolnego programu nauczania wszystkie przedmioty – Finlandia chce zrewolucjonizować system szkolnictwa, skończyć z nudą w ławce i niepraktycznym sposobem prowadzenia zajęć. Szkoła po zmianach ma pozwolić uczniom na rozwijanie ich zainteresowań.Według fińskiego MEN-u obecny system edukacji jest przestarzały i nieskuteczny. Zmiany będą polegać na usunięciu z programu nauczania wszystkich dotychczasowych przedmiotów i zastąpienie ich zajęciami, które będą się skupiały na omawianiu poszczególnych wydarzeń i zjawisk.W praktyce oznacza to, że uczniowie nie będą się już chodzić na matematykę, geografię, czy historię. Zamiast tego, na zajęciach w małych grupkach dyskusyjnych, będzie prowadzona debata np., na temat II Wojny Światowej z perspektywy historycznej, matematycznej, geograficznej itp.W planach jest nawet propozycja specjalnego kursu pt. „Praca w Kawiarni”, który ma nauczyć studentów m.in. języka angielskiego, podstaw przedsiębiorczości i komunikacji.Innowacyjny system będzie dotyczył jedynie starszych uczniów (od 16 roku życia). Będą oni mogli wybierać zajęcia i tematy zgodnie ze swoimi zainteresowaniami i planami na przyszłość. Co więcej, zmieni się również sposób komunikacji na linii nauczyciel — uczeń i nikt nie będzie wywoływany do odpowiedzi przy tablicy. Finowie chcą postawić przede wszystkim na pracę grupową. Prawdopodobnie rewolucja wkroczy do szkół w 2020 roku.
"Chcą wrócić do list partyjnych w gminach, centralizują władzę i partię na wzór PZPR a teraz wymyślili... powrót do PGR. Jeszcze tylko reaktywacja ZOMO i dokonają cudu podróży w czasie – Wkrótce jedyną różnicą między komuną a dniem dzisiejszym będzie zastąpienie Czerwonego Kapturka Córką Leśniczego" - Paweł Kukiz Rząd zapowiada reaktywację PGR-ów. I da na nią pieniądze

Zabawa na dziś

Zabawa na dziś –
Szwecja zmienia językpod uchodźców – W Szwecji rozpoczęła się akcja, mająca na celu zastąpienie standardowej formy języka szwedzkiego taką, która będzie bardziej przystępna dla imigrantów. Nowy szwedzki został opracowany przy współpracy z językoznawcą Mikaelem Parkvallem i jest mieszanką dialektów oraz akcentów używanych przez Szwedów. Pomysłodawcy mają nadzieję, że dzięki nowemu językowi imigranci nie będą czuli się dyskryminowani w życiu publicznym, a szczególnie na rynku pracy.A ja myślałem, że to imigranci muszą się dostosować
To były czasy! –  My, urodzeni w przeszłości, z nostalgią wspominamy tamten czas. Nikt nie narzekał.Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.Nikt nie narzekał.
I znowu dla kolejnego producenta jesteśmy krajem trzeciego świata, któremu można wcisnąć byle co,ale za zachodnią cenę – Skład herbatników maślanych Leibniz w Niemczech:mąka pszenna, cukier, masło 12%W Polsce:mąka pszenna, cukier, olej palmowy, masło 5%Oba produkty kosztują podobnie w Polsce i w Niemczech;Polska: 2,19 zł w przeliczeniu na 100 gNiemcy: 0,70 euro w przeliczeniu na 100g Zastąpienie drogiego masła tanim olejem palmowym raczej trudno wyjaśnić dostosowaniem do lokalnych gustów, jak zazwyczaj tłumaczą producenci...