Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 27337 takich demotywatorów

poczekalnia
Przeciętny, uczciwy obywatel broni się przed bandytami, zabijając jednego z nich.Za śmierć odpowiedzą wspólnicy. – Według statystyk, rocznie w USA dochodzi co najmniej do 50 000 przypadków defensywnego użycia broni palnej. Skutecznie bronią się właściciele sklepów, domów, mieszkań, przyczep kempingowych, kobiety, mężczyźni, samotne matki, niepełnosprawni, osoby starsze i bardzo młode. Napadane w dzień i w środku nocy.Wbrew bzdurom rozsiewanym w internecie, obsługa broni jest prosta i nie potrzeba do tego żadnych magicznych umiejętności.Szybciej nauczysz się strzelać niż jeździć na wrotkach.
poczekalnia
Trzeba to opić – Dziś otwarte zostały Galerie handlowe.Jest to kolejny etap wychodzenia z LockdownuNiedawno otwarte zostały sklepy meblowe, m.in Ikea, gdzie aby odwiedzić sklep, należało zabukować godzinę i dzień wizyty.Teraz już można robić zakupy bez bukowaniaW Danii funkcjonuje CoronaPas, aplikacja, w której rejestrowane są szczepień, albo wynik ostatniego testu na obecność C19. Testy i szczepienia są dobrowolne i darmowe,ale bez CoronaPas nie wejdziesz np. do fryzjera, do Zoo, do parków rozrywkiMaseczki lub przyłbice są wymagane tylko w transporcie i publicznych przestrzeniach zamkniętych. I tak było od samego początku.Można swobodnie oddychać na zewnątrz, bez zasłaniania ust i nosa, wyjść na spacer do lasu, nad morze, do parku, po mieście.Dziś:803 wykrytych C19193662 wykonanych testówczyli 0,41% pozytywnych wynikówOd roku wykonano ponad 25 mln testów (Duńczyków jest ponad 5mln) i wykryto 244868 pozytywnych C19co daje 0,94% ogółuZmarło ogólnie 2465 osób co daje 1% śmiertelności
Źródło: galeria własna

To były czasy!

To były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
Wczoraj obchodziliśmy Światowy Dzień Marihuany. Z tej okazji Konrad Berkowicz z Konfederacji przyniósł jointa do Sejmu –
0:44
poczekalnia
.. duszny zły sen.Kiedy zaczął się wić kręty, pochyły szlakGdzie był pierwszy nasz krok w rozpadlinę bez dnaGdy srebrników garść przekonała nas, żeKiedy dają, to brać, każdy głupi to wie – Bilans zysków i strat prowadzimy od latNie ma czego w nim kryć, nie ma czego się baćSkąd więc na lustra dnie z progu każdego dniaWita cię najpierw wstręt, potem brat jego strach                                              Budka Suflera - Za ostatni grosz 1982
Historia z morałem dla tych, którzy na co dzień nie doceniają pracy kobiet: – Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudelek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta zony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie.Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i rożnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłoczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnych drzwiach była usypana kupka z piasku.Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo ze stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło ikolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane miedzy tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pasta do zębów. Przyśpieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazłswoją żonę, leżąca na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień.Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:- Co tu się dzisiaj działo?Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:- Pamiętasz, kochanie, ze codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?- Tak - odpowiedział z niechęcią.- Wiec dziś tego nie zrobiłam
 –
 –  Toś ty w Niemczech był?	Czego nic nie mówił?	Długo byłeś?	Jeden dzień. Trudno wytrzymać, człowieku!	Tam bieda taka straszna, że błagali mnie	żebym ich zabrał ze sobą do Polski.
Powstanie w getcie warszawskim, które wybuchło 19 kwietnia 1943 roku, było największym zbrojnym zrywem Żydów podczas II wojny światowej, a zarazem pierwszym powstaniem miejskim w okupowanej Europie – Dlaczego żonkile są symbolem pamięci o powstaniu? Jednym z ocalałych z getta był Marek Edelman, ostatni dowódca ŻOB. 19 kwietnia, w rocznicę powstania, składał bukiet żółtych kwiatów pod Pomnikiem Bohaterów Getta na Muranowie. Żonkil stał się symbolem szacunku i pamięci o powstaniu. Organizowana przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN akcja ma na celu rozpowszechnianie tego symbolu oraz szerzenie wiedzy na temat samego powstania
"Bicycle Day" upamiętnia słynny rowerowy powrót do domu odkrywcy kwasu lizergowego (znanego powszechnie jako LSD) Alberta Hofmanna, po zażyciu 250 µg LSD, co miało miejsce 19 kwietnia 1943 roku – Zdecydowanie nie polecam świętowania tego dniaanalogicznie do tego znanego naukowca
poczekalnia
Te 10 osób (rodzina Hioba), które zabił, to też z polecenia Jahwe. –
A śmieją się ze Świadków Jehowy, że nie zgadzają się na transfuzję krwi –  Kroćpok Zbój ® Pracownia... 1 dzień vmoj tata mial jutro mieć o godz 1200"szczepionkę" z której zrezygnował dziśpo rozmowie ze mną. Chwała Bogu &Q 155     11 86       O 920 <. Robert Lach@Robert_LachW odpowiedzi do @KrocpokZbojMoja mama umarła, kilka dnitemu w szpitalu w Przemyślu,ale nie wzięła szczepionki. Zpowodów moralnych. Pana Boganie można poprawiać. Dziękimamo za odwagę i spójnośćwewnętrzną. R.I.P.19:09 • 16 kwi 21 • Twitter for Android
archiwum – powód
Operator legendarnej koparki żali się, że nie zapłacili mu za nadgodziny – Abdullah Abdul-Gawad - bo tak ma na imię operator legendarny koparki która odblokowaywła kanał Sueski, w rozmowie z amerykańskim business insider żalił się że nie dostał pieniędzy za nadgodziny."Wsiadaj w samochód i pędź na miejsce. Jesteś jedynym operatorem koparki w okolicy" – wspomina słowa szefa, który zerwał go do pracy przy odblokowywaniu kanału.Drugi dzień po awarii świat obiegły zdjęcia małej koparki walczącej o udrożnienie jednego z najważniejszych szlaków handlowych na świecie.Abdul-Gawad przyznaje, że czuł się "jakby cały świat się z niego śmiał". "To sprawiło, że byłem jeszcze bardziej zdeterminowany niż wcześniej" – dodaje. "Śmiejecie się ze mnie? To ja wam pokażę, co potrafię" – wspomina swoje nastawienie 28-latek.Egipcjanin wspomina, że on i jego koledzy pracowali po 20 godzin dziennie, spali kilka godzin i wracali do pracy.

20 rozmów internetowych, które powinny wnieść trochę uśmiechu w twój dzień (21 obrazków)

Najlepsze jest to, że te słowa padają z ust członka Konfederacji - no wiecie, tej partii podobno wolnościowej –  Robbie Sondaże @Robbie. 1 dzieńCzy wolność jest najważniejsząwartością?Bóg, rodzina, naród, wartości. Ktostawia wolność na pierwszymmiejscu ten jest egoistą" - najlepsze jest to, że te słowa padają z ust członka Konfederacji - no wiecie, tej partii podobno wolnościowej
Noga z gazu i uważajcie na siebie! –

Kobieta urodziła dziecko w Bolcie i chciała pokryć koszty zabrudzenia. Odpowiedź firmy przewozowej zaskoczyła świeżo upieczoną mamę i internautów: Wyczuwam, że teraz wiele kobiet w 9 miesiącu ciąży będzie się wozić Boltem

Wyczuwam, że teraz wiele kobiet w 9 miesiącu ciąży będzie się wozić Boltem –  Dzien dobry, kontaktuje się z Państwem ponieważ dziś rano podczas kursu urodziłam w aucie kierowcy bolt w wyniku czego powstały zabrudzenia. Proszę o informacje co dalej w takiej sytuacji. Pani Ewo, i imieniu całej załogi Bolt, chcielibyśmy złożyć serdeczne gratulacje z powodu narodzin Dziecka! 0 Mamy nadzieję, że zarówno Ono, jak i Pani, czujecie się dobrze. W ramach niewielkiego prezentu przesyłamy kody o wartości 500 z1 do wykorzystania w naszej aplikacji. Każdy z nich opiewa na kwotę 10 zł: C> bolt_poland W swoim życiu napisaliśmy już wiele dziwnych zdań, ale tak dziwnego zdania jeszcze nie. Wczoraj w Boicie ktoś się urodził' Matka dziecka pewnie się tego spodziewała, ale my na pewno nie —więc na szybko zaktualizowaliśmy zasady korzystania z naszej usługi. Od teraz za każde dziecko urodzone w Boicie dajemy 500+ na kolejne przejazdy (-723* (Jeśli jednak nie planujecie rodzić w Boicie, to zostawcie w komentarzu Ó. a my przekonamy księgowość, że to też zasługuje na konkurs w najbliższej przyszłości).
Pies, który miał wspaniały dzień i niczego nie żałuje –
0:15

Ciekawe rzeczy, których nie widujemy na co dzień (17 obrazków)

W tym samym czasie maseczki na dworze są obowiązkowe, bo ryzyko transmisji na zewnątrz jest wysokie –