Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 2995 takich demotywatorów

Czy powinieneś obchodzić Dzień Dziecka? Zrób sobie krótki test:

 –  PigOut· 8 min ·  Mamy Dzień Dziecka, więc standardowo robimy test, czy nadal jest to "nasze" święto. Zasady są następujące -> poniżej zarzucę kilka objawów "starości", a wy odhaczacie te, które was dotyczą. Jeśli wyjdzie wam poniżej 5 trafień, oznacza to, że nadal jesteście piękni, młodzi i zasługujecie na prezent w postaci zestawu "Lego: Gwiazda Śmierci", wszak to nadal wasze święto. Powyżej 5 trafień -> mentalnie jesteście starymi kapciami i to wy wyskakujecie dziś z zestawu "Lego" + na wszelki wypadek lajkujecie profil Zakład Pogrzebowy A.S. Bytom. Jedziemy:* Dzieci sąsiadów i gimbusy (te lepiej wychowane) mówią Ci "Dzień dobry” zamiast “Eluwina” i zwracają per “Pan/Pani” zamiast "Ej ziom"* Twoje ulubione piosenki z młodości są już "Złotymi przebojami"* Ktoś mówi “10 lat temu” i myślisz o latach 90-tych (klasyk)* Okoliczności życiowe wymuszają, żeby wygodne Air Maxy zmienić na trumniaki (Jeśli robisz to z własnej woli, to już w ogóle zaklepuj mogiłę).* Okoliczności życiowe wymuszają, żebyś maila: PussyDestroyer69@buziaczek.pl zmienił na JanKowalski@gmail.com* Rozmawiasz z ludźmi przekonany, że jesteś najmłodszy w towarzystwie, wtem okazuje się, że jesteś 15 lat starszy (nadal mnie to szokuje)* Nic ci nie wychodzi tak jak włosy* Ktoś od pół godziny opowiada ci o Tik Toku, na co ty: "Czym do jasnej anielki jest Tik Tok?"* Piłkarze, którym kibicowałeś są już uznanymi trenerami (Guardiola, Zidane)* Twoi ulubieni aktorzy aktualnie... mają procesy w ramach "Me Too"* Pamiętasz filmy z Morganem Freemanem, w których był młody (żarcik, Morgan nigdy nie był młody)* Sprawdzanie pogody staje się rytuałem* Poczucie ciepła wyceniasz wyżej niż swoją godność i w mroźny dzień zakładasz kalesony/pończochy* Napierdalasz miotłą w sufit, kiedy sąsiedzi robią imprezę* Oglądając programy z “celebrytkami”, zaczynasz komentować: “Dzizas, ta to już do wszystkiego się pcha”* Interesujesz się polityką* Interesujesz się kursem franka, ceną baryłki ropy i zawartością glutenu w żarciu* Wiesz czym był Walkman, kaseta VHS, telegazeta i dyskietka* Pamiętasz czasy przed denominacją złotego* Nadal uważasz, że zajebiście byłoby pojechać na Woodstock, po czym wizualizujesz sobie tłum, hałas, namiot, toj toja i zaczynasz się z siebie śmiać* żarłeś Vibovit na sucho….. w ogóle wiesz, co to Vibovit* zbierałaś karteczki* Jarałaś się The Kelly Family* Przez 2 dni nosiłeś kolczyk, który był gratisem do "Bravo"* Domowe obiadki kręcą Cię bardziej niż fastfood* Do apteki zamiast po gumy i test ciążowy, chodzisz po pigułki na zgagę i krem Corega* Bliscy trącają Cię kijem, żeby sprawdzić czy tylko śpisz, czy już nie żyjesz* Świeczki na twoim torcie urodzinowym dodają +50 do globalnego ocieplenia* Twoi znajomi zdążyli się hajtnąć… rozwieść… i jeszcze raz hajtnąć ... i jeszcze raz rozwieść* Wstajesz tak wcześnie, że w Maku serwują jeszcze ofertę śniadaniową* “Murator” kręci Cię bardziej niż “CKM”* Wiesz kto to Klaudiusz i Gulczas* Kiedykolwiek zacząłeś zdanie od „za moich czasów”* Przynajmniej raz w życiu zadzwoniłeś/aś po Straż Miejską* Zamiast pisać „aśenaebaem” wrzucasz na fejsa printscreena z Endomondo* Nie ogarniasz mody i trendów -> Serio ludzie w tym chodzą?* Łapiesz poważną kontuzję, bo... krzywo spałeś/aś* Zaczynają pękać Ci plecy #SyndromHydraulika* Przychodzi piątek i snujesz imperialne plany w stylu: "Łooo Panie czego ja nie zrobię i jak bardzo się nie odkuję w ten weekend". Rzeczywistość -> zasypiasz przed 21. (W Sylwestra jedziesz na zgrzewce energetyków)* Nic cię nie cieszy, tak jak wymiana starej gąbki do naczyń na nową* Cieszysz się, że jest ciepło i słonecznie... bo szybciej wyschnie pranie* Cieszysz się, że pada deszcz... bo ogródek podleje się za darmo* Myślisz sobie: "Ale bym se kupił taką myjkę ciśnieniową Karchera. OMG, ale bym zmył całe zło z podjazdu"* Jedziesz na ryby... i nie dość, że wracasz z rybami, to jeszcze trzeźwy* Mimo iż masz brzuch większy niż bęben w pralce, uznajesz, że przywdzianie slipów w rozmiarze XS to doskonały pomysł, po czym jak zły wbijasz na plażę w Mielnie i zaczynasz się prężyć* Robisz sobie trwałą* Patrzysz w lustro na swoją trwałą i uznajesz, że wyglądasz zajebiście* Osobą, która powiedziała: "A masz już jakąś koleżankę/kawalera hehe" jesteś ty* Masz czarny pas z obsługi korkociągu* Twoi rodzice przestają się bać, że zajdziesz w nieplanowaną ciążę…. dają na mszę w tej intencji* Wymiociny, które sprzątasz nie są twoje* Maję Sablewską/Projekt Lady/etc. oglądasz bo lubisz, a nie z powodu kaca* Twój konkubent pyta czym jest cellulit, a ty zamiast tłumaczyć, po prostu mu go pokazujesz* W twoim życiu jest więcej niż jeden kot* Jeździsz komunikacją miejską z torbą na kółkach

Clint Eastwood kończy dzisiaj 90 lat!

Clint Eastwood kończy dzisiaj 90 lat! – Clint to jedna z największych ikon kina. Rolami bezimiennego rewolwerowca w spaghetti westernach Sergio Leone ("Za garść dolarów", "Za kilka dolarów więcej", "Dobry, zły i brzydki") oraz bezwzględnego wobec przestępców inspektora Callahana ps. Brudny Harry, Clint zbudował legendarny już wizerunek prawdziwego twardziela. Jednak Eastwood to nie tylko odtwórca niezapomnianych kreacji, ale także wybitny i ceniony reżyser, twórca m.in. takich znakomitych filmów, jak: "Bez przebaczenia", "Doskonały świat", "Co się wydarzyło w Madison County", "Rzeka tajemnic", "Za wszelką cenę", "Listy z Iwo Jimy" czy "Gran Torino". Clint Eastwood to zdobywca m.in. 4 Oscarów - dwukrotnie za reżyserię i najlepszy film ("Bez przebaczenia", "Za wszelką cenę"), 3 Złotych Globów, Cezara Honorowego i Honorowego Złotego Lwa. Prawdziwa legenda kina. Życzmy mu dużo zdrowia i liczmy na to, że mimo 90. lat na karku nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Wszystkiego najlepszego, Mistrzu!

Uwaga, Zły Pies!

Uwaga, Zły Pies! –
0:08

- Słyszałem, że lubisz złych chłopców - Owszem... - Tak się składa, że ja w niczym nie jestem dobry

- Słyszałem, że lubisz złych chłopców- Owszem...- Tak się składa, że ja w niczym nie jestem dobry –
archiwum

Jeden z nich to artysta, performer oraz współzałożyciel formacji artystycznej "TOTART", drugi to "oszołom", który twierdzi, że zły demon ukryty jest w kozim serku za 6,66 zł.

Jeden z nich to artysta, performer oraz współzałożyciel formacji artystycznej "TOTART", drugi to "oszołom", który twierdzi, że zły demon ukryty jest w kozim serku za 6,66 zł. – Zgadnij, który jest który?
archiwum

"To nie jest tak, że Kościół katolicki jest dobry, a pojedynczy księża są źli. Odwrotnie - to Kościół jest zły, a księża bywają dobrzy" - Piotr Szumilewicz

"To nie jest tak, że Kościół katolicki jest dobry, a pojedynczy księża są źli. Odwrotnie - to Kościół jest zły, a księża bywają dobrzy" - Piotr Szumilewicz –
Źródło: facebook.com

Nie dajcie się zwieść pozorom

Nie dajcie się zwieść pozorom –
archiwum

Kiedy wybierzesz zły serwer.

Kiedy wybierzesz zły serwer. –

Nie znam się za bardzo na zabobonach, więc potrzebuję waszej pomocy. Czy jak Szatan sra mi na pomidory to zły omen?

Nie znam się za bardzo na zabobonach, więc potrzebuję waszej pomocy. Czy jak Szatan sra mi na pomidory to zły omen? –

40 zdjęć, które pokazują, co to znaczy mieć naprawdę kiepski dzień (41 obrazków)

Kiedy jesteś na siebie zły, że nic nie robisz, ale mimo wszystko, nadal nic nie robisz

Kiedy jesteś na siebie zły, że nic nie robisz, ale mimo wszystko, nadal nic nie robisz –

Tymczasem na jednym z warszawskich przystanków:

 –  UWAGA ZŁY PAN
archiwum – powód

Moda Maseczek

Moda Maseczek – PODZIĘKOWANIA DLA WSZYSTKICH PRAWIDŁOWO NOSZĄCYCH ZASŁONĘ UST I NOSA. Prośba do pozostałych - noście maski. To nie duży problem a może spowolnić i ograniczyć zachorowania. Maseczki są dla innych nie dla nas - chyba to nie przekracza  zdolności nikogo założyć maseczkę. Nie nosząc maseczek przyczyniacie się do rozprzestrzeniania się choroby i częściowo stajecie się winni śmieci zarażonych. Dajecie zły przykład młodzieży. Pomóżmy ograniczyć zachorowania. NOŚMY ZASŁONY NA USTA  I NOS. TO SKUTECZNY SPOSÓB OGRANICZENIA ZASIĘGU WYZIEWÓW.

Filmoteka na czas pandemii:

Filmoteka na czas pandemii: – 1. COVID da Vinci2. Zapach kobiety (po dwóch tygodniach na kwarantannie)3. Efekt nietoperza4. Kwarantanna Bourne'a5. 50 odcieni srajtaśmy6. Koszmar: na ulicy ludzie!7. Respirator: dzień sądu8. Stary, gdzie moja maska?!9. Epidemia policyjna10. Batman: Koniec11. Dobry, zły i zarażony12. Wuhan PandaI bonusowo: Aniołki Szumiego
archiwum

Nic tak nie dopinguje człowieka do działania, jak surowy zakaz

Nic tak nie dopinguje człowieka do działania, jak surowy zakaz –
archiwum

Poznajcie Hipsterkatoliczkę, czyli Jolę Szymańską. Prowadziła ona vlog udowadniając, że można pogodzić współczesny styl życia z religią. Zdobyła dużą popularność i okazało się, że właściwie to nie wierzy, wzięła rozwód. Obecnie pracuje niezależnie

Poznajcie Hipsterkatoliczkę, czyli Jolę Szymańską. Prowadziła ona vlog udowadniając, że można pogodzić współczesny styl życia z religią. Zdobyła dużą popularność i okazało się, że właściwie to nie wierzy, wzięła rozwód. Obecnie pracuje niezależnie – Religia to świetne narzędzie do wybicia się. Osoby religijne patrzą często bezkrytycznie na poczynania osób, które obnoszą się z wiarą i dają się wciągnąć w manipulacje. Nie weryfikują "mistyków" i ich działań. W ten sposób można wybielać się religią, co czynią często cyniczni politycy a wierni patrzą przez palce, bo pan Xiński przecież klęka w kościele. Zresztą podobny mechanizm działał w przypadku ukrywania pedofilii - "ruszają naszych, to wszystko spisek, Kościół przecież nie może być zły"

Moja babcia, która jest pod kwarantanną, wczoraj przez przypadek zadzwoniła pod zły numer Przez dobre 20 minut rozmawiała o życiu z jakąś przypadkową kobietą, która też siedzi w domu

Przez dobre 20 minut rozmawiała o życiu z jakąś przypadkową kobietą, która też siedzi w domu – Wymieniły się numerami, żeby móc utrzymywać kontakt i umówiły się, że kiedy to wszystko się skończy, spotkają się na kawę. Myślę, że to piękne
archiwum

Zły doradca Jeśli twój doradca finansowy macha ci przed nosem najnowszym modelem iPhone, to wiedz, że to nie jest dobry doradca finansowy.

Jeśli twój doradca finansowy macha ci przed nosem najnowszym modelem iPhone, to wiedz, że to nie jest dobry doradca finansowy. – Jeśli wydał swoje pieniądze na coś przewartościowanego, to z pewnością nie zawaha się zrobić to samo z twoimi pieniędzmi.
archiwum

Panie Prezydencie, wszyscy z ogromnym żalem ubolewamy nad faktem z jaką niefrasobliwością podchodzi pan do politycznego kredytu zaufania. Rzeczy bodaj najcenniejszej jaką może i powinien mieć każdy polityk. Zły czas odejdzie, pamięć pozostanie.

Panie Prezydencie, wszyscy z ogromnym żalem ubolewamy nad faktem z jaką niefrasobliwością podchodzi pan do politycznego kredytu zaufania. Rzeczy bodaj najcenniejszej jaką może i powinien mieć każdy polityk. Zły czas odejdzie, pamięć pozostanie. –

Jak czytam tego typu posty to szlag mnie trafia, w jakim ja ku*wa kraju żyję...

 –  Dariusz Misiuna28 marca o 21:28 · DŁUGI TYDZIEŃ W PIEKLE CZYLI W POLSCEPiątek: Rano przywożę matkę z warszawskiego szpitala-widmo na ul. Banacha, gdzie miała „prosty zabieg” bronchoskopii w związku z komplikacjami choroby nowotworowej. W szpitalu wybuchła epidemia, lekarze jednak nie używali maseczek. Dowiaduję się za to, że pomimo jej zerowej odporności kazano jej długo czekać w Izbie Przyjęć oraz przechodzić przez salę z brudną pościelą. Po powrocie do domu dostaje wysokiej gorączki. Myślimy, że to może być reakcja organizmu po zabiegu, choć wzbudza to w nas niepokój.Sobota: Matka rano ma 40 stopni. Dochodzi uporczywy kaszel. Próbuję dodzwonić się do przychodni, nikt nie odbiera. Pojawia się we mnie myśl, że należałoby sprawdzić, czy nie zarażono jej koronawirusem. Wydzwaniam też do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej, również bez skutku. Telefoniczny konsultant Narodowego Funduszu Zdrowia twierdzi, że należy uderzać do WSE lub do szpitala zakaźnego. Dzwonię więc na Wolską, nikt nie odbiera. Próbujemy zbić temperaturę paracetamolem. Obniża się o kilka stopni by po kilku godzinach rosnąć do 40. Kaszel się nasila.Niedziela: Matka rano ma 40,5 stopni. Dzwonimy na pogotowie. Dowiadujemy się byśmy „nie blokowali linii”, ponieważ „jak ktoś ma białaczkę i chłoniaka, to nie jest powód dla wzywania pogotowia, zajmujemy się tylko koronawirusem”. Przychodnia milczy. Instytut Hematologii, w którym przechodziła chemioterapię, również milczy. Lekarz kontaktowy z Banacha jako jedyny odbiera telefon. Mówi, że bardzo mu przykro, ale system jest niewydolny i dopóki u matki nie wykluczą koronawirusa, nie przyjmą jej do Instytutu Hematologii. Sugeruje jak najszybsze wezwanie karetki do zakaźnego, ponieważ przejazd samochodem wiąże się z dłuższą ścieżką oczekiwania, której może nie przeżyć. Ponieważ na Wolskiej ani Wołoskiej nikt nie odbiera, piszę mail do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej. Matka kaszle i ledwie łapie oddech.Poniedziałek: Matka niknie w oczach. Raz jeszcze dzwonię na pogotowie i mówię o dusznościach. Bardzo niechętnie, ale przyjmują zlecenie. Przyjeżdża wóz pancerny. Ratownicy ubrani w potrójne mundury najpierw rozmawiają ze mną przez megafon, potem opieprzają za to, że mój 95-letni ojciec i zatrudniona opiekunka nie noszą maseczek, w końcu zaś po bardzo niemiłej rozmowie zabierają matkę do szpitala na Szaserów, gdzie robią jej test na koronawirusa. Po półtoragodzinnym oczekiwaniu na powrotny transport medyczny, wraca do domu. Temperatura rośnie do 41 stopni, a mnie gotuje się krew i pęka serce.Wtorek: Czekamy na wyniki testu, które obiecano nam przedstawić w ciągu jednego lub dwóch dni. W międzyczasie dodzwaniam się do lekarza rodzinnego i proszę o jakąkolwiek pomoc, ponieważ matka tak koszmarnie się czuje, że może nie doczekać wyników badań. Słyszę, że nie może narażać swojego zdrowia oraz innych pacjentów, a poza tym to, wbrew temu co mówią w telewizji, nie jest zobowiązana do całodobowego dyżuru pod telefonem, tylko pracuje do 14. W radiu słyszę głos kogoś z rządu o wielkich sukcesach w walce z epidemią oraz o tym, że warto być cierpliwym, ponieważ „cierpliwość to dobro”. Jestem zły, jestem wściekły, jestem wkurwiony. Patrzę na zegar, jak klik, klik, minuta po minucie ucieka życie, nie dzwoni nikt z wynikami testu. Nie mam już serca rozmawiać ze „służbą” zdrowia. Telefon chwyta Samuela. Dzwoni od instytucji do instytucji, od lekarza do lekarza. Słyszymy dziesiątki pustych słów o procedurach, niemocy, wyższej konieczności. Zapisujemy kolejne numery telefoniczne. Nie sposób dociec, gdzie można otrzymać wyniki testu.Środa: Nad ranem dzwoni pani z WSE. Trzy dni od zgłoszenia. Prosi o nasze dane i mówi, że zostaniemy objęci kwarantanną. Pytam, czy mogą nam dostarczyć jakąś pomoc? Słyszę, że oni nie są od tego. Dziękuję pięknie za rozmowę. Kolejne telefony. Kolejne puste słowa. Zbywanie, ignorowanie, zabawa w gorący kartofel. Opiekunka rodziców ucieka na Ukrainę. Matka już niemal kona.Czwartek: Ostatecznie udaje się nam dodzwonić na Oddział Dermatologii szpitala na Szaserów przerobiony na punkt badań zakaźnych. Słyszymy, że matka nie ma wirusa. Możemy więc działać dalej. Tylko że nikt nie odbiera telefonów. A matka niknie. W końcu dodzwaniamy się do Instytutu Hematologii. Jeśli otrzymamy potwierdzenie na piśmie, że matka nie ma wirusa, przyjmą ją do siebie… w poniedziałek. Czy was do reszty porąbało, przecież moja matka może nie dożyć poniedziałku? Nasze argumenty zostają wysłuchane. Po dość trudnej rozmowie ze szpitalem na Szaserów i tekstach o procedurach, wyższej konieczności i niemocy, okazuje się, że jednak można wydrukować dany dokument i ktoś może go podpisać. W szpitalu nie ma skanera, więc jedziemy i odbieramy go sami.Piątek: Matka na w pół przytomna trafia do Instytutu Hematologii. Muszę zawieźć ją sam, gdyż karetka mogłaby ją zawieźć tylko do najbliższego szpitala. W drodze, co kilka minut, spoglądam na nią, czy jeszcze oddycha. Przetaczają jej krew. Podłączają pod aparat tlenowy. Trzymają na pustym oddziale. Robią kolejny test na obecność wirusa.