Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

poczekalnia

Wrocław

Wrocław – Tam o czystość dba serwis Facebooka

Jak spieprzyć sobie Walentynki - wersja kobieca

 –  Wrocław - sony że nie w temacie Prosty przepis na zjebanie sobie Walentynek... 1. Daj facetowi w prezencie lego 2. Niech odwoła wyjście na miasto 3. Obserwuj jak układa jebany helikopter Skończyłem
poczekalnia

Pierwsza w Polsce „Kawiarenka Snu” powstała we Wrocławiu!

Pierwsza w Polsce „Kawiarenka Snu” powstała we Wrocławiu! – „Vinci Power Nap – Kawiarenka Snu”- nie jest to kolejny salon spa, ale miejsce, w którym wykorzystano innowacyjny system regeneracji oparty na integracji sensorycznej. Pozwala on w zaledwie kilkanaście minut odpocząć i nabrać siły na resztę dnia.Power Nap to krótka, 20-minutowa drzemka. Jest ona szczególnie ważna dla osób, które działają pod presją czasu, a ich praca jest związana z dużą odpowiedzialnością.Wielkie osobistości, które zmieniały świat, korzystały z możliwości ucięcia sobie krótkiej drzemki w ciągu dnia. Byli to m.in.: Leonardo Da Vinci, Thomas Edison, Albert Einstein czy Nikola Tesla

Wrocławski labirynt

Wrocławski labirynt – Labirynt jest duży, a graby mają wysokość ponad 2 metrów. Spacer po labiryncie to zabawa z pewną dozą adrenaliny, gdy po dłuższym marszu w tunelu i kolejnym zakręcie człowiek natrafia na ścianę i musi zawracać
archiwum

Tymczasem w Świdnicy wyprzedaż tronów.

Tymczasem w Świdnicy wyprzedaż tronów. – W Świdnicy po królewsku na ulicy.
Źródło: facebook
archiwum

Tymczasem w Świdnicy, to co nie zeszło w Sosnowcu.

Tymczasem w Świdnicy,  to co nie zeszło w Sosnowcu. – Noworoczna wyprzedaż kolekcji wiosennej w Świdnicy za Wrocławiem.
Źródło: interent
archiwum

Wrocław taki piękny

Wrocław taki piękny – godzina 3 rano - cały rynek w śmieciach

Most Tumski potocznie nazywany także Mostem Zakochanych we Wrocławiu

Most Tumski potocznie nazywany także Mostem Zakochanych we Wrocławiu –

Dla wielu święta mogą być smutne a zarazem radosne

Dla wielu święta mogą być smutne a zarazem radosne – Święta w Świdnicy na ulicy Wrocławskiej
Źródło: Facebook typowyswidniczanin
archiwum

Gdy weszła do domu, zastała narzeczonego w łóżku z kucharką. Dziś wie, że to wszystko jej wina

Gdy weszła do domu, zastała narzeczonego w łóżku z kucharką.Dziś wie, że to wszystko jej wina – Historii takich jak ta jest wiele, ale być może niektórzy się opamiętają i zaczną doceniać to co mają i zrozumieją,  że dobra materialne, nigdy nie zastąpią szczerej relacji z drugim człowiekiem."Nie chcę dzielić się swoimi zdjęciami, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Musicie jednak wierzyć mi na słowo, że jestem zadbaną 40-latką, która nigdy nie narzekała na brak powodzenia. Lubiłam otaczać się luksusowymi rzeczami i mężczyznami, którzy byli tak samo pewni siebie jak ja. Jednak zacznijmy od początku…Do Warszawy przeprowadziłam się tuż po studiach. Nie wyobrażałam sobie, że pani adwokat z taką aparycją będzie mieszkać w małym miasteczku – wiedziałam, że muszę to zmienić, nie czekając na okazję. Moja mama trochę wtedy chorowała, narzekała na ból brzucha, ale zawsze uważałam, że jest hipochondryczką, dlatego nie zwracałam uwagi na jej płacz, gdy pakowałam ostatnie bagaże do auta. Ojca nigdy nie poznałam i może dlatego nie potrafiłam nigdy stworzyć relacji z mężczyzną, opartej na czułości i zaufaniu.Warszawa przyjęła mnie dość łaskawie, bo już po miesiącu mieszkania kątem u koleżanki z roku, znalazłam idealną pracę dla mnie i mogłam wyprowadzić się do miejsca, które w miarę odpowiadało moim oczekiwaniom. Oczywiście w przyszłości widziałam się w luksusowym apartamencie, ale na razie musiałam ‚przemęczyć się’ w skromnym M-3 w centrum miasta. Szybko zaczęłam odnosić sukcesy, ale nie ukrywam, że moja kariera opierała się na zagrywkach nie do końca fair. Życie mijało mi na ciągłej pracy. Nie spotykałam się z żadnym mężczyzną, nie licząc jednodniowych randek z facetami poznanymi w prestiżowych klubach.Nie myślcie sobie, że byłam aż tak bezduszna – chciałam mieć faceta na stałe, ale żaden nawet w połowie nie spełniał moich oczekiwań. Gdy przekroczyłam 35 lat, zdałam sobie sprawę, że nie spotkam mężczyzny, który będzie mi odpowiadać. Dlaczego? Bo miałam swoje wymagania. Przede wszystkim nie mógłby być to ktoś, kto zarabia mniej ode mnie. Musiałby dobrze wyglądać, umieć się zachować, znać wpływowych ludzi i lubić ‚bywanie’ na salonach jak ja. Gdy straciłam wszelkie nadzieje, wtedy na mojej drodze pojawił się ON. Wydawało się, że idealny kandydat dla mnie. Bogaty z domu, ale i posiadający dryg do interesów. Do tego nie był Polakiem, co w tamtym czasie było dla mnie wyjątkowo atrakcyjne. Paul szybko się we mnie zakochał i już po pół roku na moim palcu widniał pierścionek zaręczynowy. Momentalnie zaczęłam snuć plany odnośnie wesela i szukać idealnego na tę okazję miejsca. Nie zdecydowałam się na Polskę, ponieważ uznałam, że to może być zbyt pospolite. Wybrałam Grecję i pełen klasy pięciogwiazdkowy hotel. Miałam tylko problem z moją rodziną. Kogo niby miałabym z niej zaprosić? Siostry nie lubiłam, bo w wieku 23 lat wyszła za mąż za miłość z liceum. Szybko wpadli i lada moment stała się matką trójki dzieci. Nie znała żadnego języka, a jej Witek zachowywał się jak ostatni buc. Reszta rodziny także pozostawiała wiele do życzenia, dlatego w drodze wyjątku zaprosić chciałam tylko matkę.Spakowałam się na weekend i pojechałam do wioski pod Wrocław, aby odwiedzić matkę i zawieźć jej zaproszenie. Wybrałam się bez Paula, bo jeszcze odwołałby zaręczyny, gdyby zobaczył te skromne dwa pokoje z kuchnią. Długo nie byłam w rodzinnym domu, dlatego zdziwiłam się, gdy drzwi otworzyła mi moja matka, ale wyglądająca jak ktoś zupełnie inny. Od progu rzuciłam jej: „Ty zawsze nie umiałaś o siebie zadbać i dlatego byłaś sama”. Ona spojrzała na mnie zaszklonymi oczami i powiedziała: „Córeczko… Ja umieram”. Stanęłam jak wryta. Nie umiałam zachować się w tej sytuacji. Nie wiedziałam, co zrobić… Te uczucia były mi tak dalekie. Oczywiście zostawiłam jej 5 tysięcy złotych, ale wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i zdecydowałam, że wrócę do Warszawy. W czasie drogi w głowie miałam masę myśli. Moja matka chorowała od ponad roku na raka jajników, a ja nie odbierałam od niej telefonów lub krótko ją spławiałam. Nie miała nawet szansy na to, aby się zwierzyć, poradzić i poczuć wsparcie. Czułam się źle i to pierwszy raz w życiu. Płakałam… Też pierwszy raz.Chciałam bardzo wrócić do mamy, ale musiałam to wszystko przemyśleć u siebie w domu przez kilka dni. Czułam się jak dziecko, które zabłądziło we mgle. Te emocje były dla mnie zupełnie nowe. Podjechałam pod dom, weszłam do holu, ale z sypialni dobiegły odgłosy. Powoli otworzyłam drzwi i zobaczyłam MOJEGO Paula w łóżku z naszą kucharką… Z kobietą, która wygląda na 50 lat, mimo że jest młodsza ode mnie. Z kobietą, która ma nieślubne dziecko i żadnych skończonych studiów. Jednak nie wpadłam w szał. Kazałam jej się ubrać i wyjść a mojego narzeczonego zaprosiłam na rozmowę do gabinetu. Długo tłumaczył swoje zachowanie. Usłyszałam wtedy, że brakowało mu kobiety, która dostrzeże w nim mężczyznę, która da mu ciepło, miłość i poczucie, że to jest najważniejsze na świecie. Oświadczył, że miał mi to wszystko powiedzieć, ponieważ razem z Karoliną planują przyszłość. Przyjęłam to spokojnie. Nie wpadłam w szał. Oddałam mu pierścionek. Zadzwoniłam do wspólnika, że biorę pierwszy od 5 lat urlop i zamknęłam się w domu na dwa tygodnie. Od nikogo nie odbierałam telefonów. Zrobiłam rachunek sumienia. Doszło do mnie wtedy wszystko, ale obawiam się, że za późno. Mam 40 lat i zawsze było mi wszystkiego mało i gardziłam ludźmi, którzy nie odnieśli sukcesu. Wstydziłam się matki, pracującej w cukierni, a przyszłego męża wybrałam na podstawie tego, ile zarabia. Możecie mi nie wierzyć, ale poczułam się tak, jakbym przegrała życie. Siedziałam na marmurowych schodach z lampką drogiego wina w sukience Prady, nie mając tak naprawdę nic. W tym samym czasie, gdy doszło do mnie, jakim potworem się stałam, odwiedziła mnie moja siostra, mówiąc, że mama zmarła 4 dni po moim wyjeździe. Próbowali się do mnie dodzwonić, ale nie odbierałam. Nie wiem, jak potoczy się moje życie, ale czuję się tak, jakbym zaczynała od nowa, mając dług wobec wszystkich ludzi, zwłaszcza wobec mojej mamy, której poświęcenia dla nas nigdy nie doceniałam. Zostawiłam ją w najgorszym momencie, bo nie umiała sobie z tym poradzić. Pisząc to, czuję jakbym nago stała przed Wami wszystkimi i czekała na lincz. Jednak wierzę, że przeczyta to ktoś podobny do mnie sprzed kilku miesięcy i uświadomi sobie, że pieniądze to naprawdę nie wszystko."Błagam, ocknijcie się…

Porównanie jarmarków bożonarodzeniowych z Wrocławia i Anglii:

 –
Źródło: Pixabay/ShenXin, Facebook/Patrząc z boku. Łukasz Bok
archiwum

Wrocław to jednak zachód

Wrocław to jednak zachód – zapory przed Jarmarkiem Bożonarodzeniowym muszą być

Ulica Asfaltowa we Wrocławiu

Ulica Asfaltowa we Wrocławiu –  Zagadka. Jak nazywa się ta ulica? Boczna ulicy Buforowej Asfaltowa, Wrocław
archiwum – powód

Kolejne radio przejęte przez "dobrą zmianę"

Kolejne radio przejęte przez "dobrą zmianę" – Tomasz Duda - były już prezes RW, podczas swych 7-letnich rządów unormował sytuację finansową radia, zmodernizował je, a w tym roku Radio Wrocław zostało Europejską Stacją 2017!To wystarczyło, by bez podania przyczyny go zawiesić i zwolnić, a na jego miejsce wsadzić koleżankę premiera, która według członków Rady Mediów Narodowych niezwiązanych z PiS wypadła "bardzo słabiutko".W samych dobrych słowach o prezesie wypowiadają się ludzie związani z radiem - stali współpracownicy, słuchacze, czy Rada Programowa RW, a nawet byli posłowie PiS.Teraz do radia wkroczą ludzie z Katolickiego Radia Rodzina czy chociażby portalu wPolityce.pl
archiwum – powód

Luźny zimowy dzień

Luźny zimowy dzień  –
archiwum – powód

Narobiliśmy siary BLOGOWIGILIA 2017

Narobiliśmy siary BLOGOWIGILIA 2017  –