Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 49 takich demotywatorów

Brakuje słów żeby skomentować coś takiego! Może po nagłośnieniu sprawy ktoś w końcu coś z tym zrobi!

Brakuje słów żeby skomentować coś takiego! Może po nagłośnieniu sprawy ktoś w końcu coś z tym zrobi! –  #tematdlauwagi #gdziebyliwszyscy #sprawiedliwość #pobiciedziecka #przemocNiezbyt często cokolwiek rusza mnie na tyle, aby pisać o tym na Facebooku, na którego wrzucam jedynie nieśmieszne memy i piosenki. Jednak teraz sprawa jest zdecydowanie poważna, poproszę wszystkich moich znajomych o udostępnianie.Otóż sprawą żyje już cały Płock. Podbito dotkliwie małe dziecko, które ma na swoim małym, wątłym ciałku masę śladów świadczących o tym, że się nad nim znęcano. Szymonek - bo tak mu na imię - trafiając do szpitala, mówił 'Kuku, mama, kuku', miał siniaki nawet w okolicach intymnych, które były dodatkowo 'jedna wielka rana'. Mimo stanu w jakim go przywieziono, dziecko zostało wydane matce. Matce, która się nad nim zneca. Matce, która zneca się również nad 3 pozostałych dzieci, które pukają po sąsiadach, bo od 3 dnic nie jadły.KURWA LUDZIE!Dlaczego jest tak mało reakcji z Waszej strony?!Gdzie, do cholery był mops?Dlaczego sąsiedzi, którzy wiedzieli, co się tam dzieje, nie reagowali?Dlaczego pozwalacie na to wszystko?!Dlaczego do jasnej cholery dziecko zostało wydane jego oprawcy!?Matka (Ania I. ) gdzieś zniknęła, z resztą dzieci. Jeżeli cokolwiek stanie się dzieciom, to jest to wina również sąsiadów i szpitala.

Uratowała dziecko przed tornadem. Teraz jej ciało wygląda tak...

Uratowała dziecko przed tornadem. Teraz jej ciało wygląda tak... – Jechała samochodem ze swoją babcią i dzieckiem, gdy spadły na nich ogromne kawałki lodu.Grad wielkości piłek tenisowych pozostawił siniaki i rany na twarzy i plecach kobiety. Mimo desperackich prób zasłonięcia dziecka ciałem matki, uderzył w głowę też jej córkę. "Dostałam prawdziwą lekcję, nigdy nie wjeżdżaj w burzę gradową"

Szkoda, że te czasy już nie wrócą

Szkoda, że te czasy już nie wrócą –  Pamiętasz te czasy gdy:-bierzcie po dwa" gdy-kiedy slyszaleś/aś że ktośrozdawaleś cukierki wklasie na swoje urodziny,idzie do twojego pokoju iudawaleś/aś że śpisznajwiększym szpanem"Jakubie zrób mi loda" niewzbudzal żadnych podejrzen,bylo siedzenie z dziewczyną,w tzw deptaka lub spychalosię ostatnią osobę z lawki,chmurę z bliska, poskakać-rodzice szantażowali Cię-kiedy świecące buty bylytekstami: chodż bo cię tuzostawię, bo pan/paniprzyjdzie itp.-kiedy tekst z Tabalugi-gdy siniaki, zadrapania,otarcia byly wyznacznikiem kiedy karą w podstawówcenajlepszej zabawy,-gdy udawaleś pijanego pijąc-kiedy na przerwach gralo sięsok z zakrętki, zakrętka bylakieliszkiem sok alkoholem,-zabawa w zamknij oczy-kiedy chcialeś zobaczyćotwórz buzię",-kiedy dzieci z innego osiedlapo niej,wydawaly się jakby byly z kiedy ,na niby" zastępowałoinnej planety,jakąkolwiek rzecz podczas-kiedy bez pilki niezabawy,wychodzilo się na dwór,kiedy koc i poduszki bylynajlepszym materialem dozbudowania bazy"-"zakochana para Jacek iBarbara-spacer po krawężniku,WIEDZ żE TO Już NIGDYNIE WRÓCi-kiedy bez telefonuwiedziałeślas gdzie znależéznajomych,-kiedy baleś/aś się potworówspod lóżka,

I pomyśleć, że dawniej był to powód do dumy "zdobyty" podczas najlepszych zabaw

I pomyśleć, że dawniej był to powód do dumy "zdobyty" podczas najlepszych zabaw –  W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki.Pierwszy zapytał się drugiego:Wierzysz w życie po porodzie?- Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje,że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby sięprzygotować na to co będzie potem.- Głupoty. Zadnego życia po porodzie nie ma.Jak by miało wyglądać?- No nie wiem, ale będzie więcej światła.Może będziemy biegać, a jeść buzią...No to przecież nie ma sensu! Biegać sięnie da! A kto widział żeby jeść ustami!Przecież żywi nas pępowina.- No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę,a ona się będzie o nas troszczyć.Mama? Ty wierzysz w mamę?Kto to według Ciebie w ogóle jest?No przecież jest wszędzie wokół nas...Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było.- Nie wierzę! Zadnej mamy jeszcze nieidziafem czyli jej nie ma...- No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho,możesz posłuchać jak śpiewa, albopoczuć jak głaszcze nasz świat.Wiesz, ja wierzę w życie po porodzie
archiwum

Mój związek jest jak amerykański wrestling. Niby ściema

Mój związek jest jak amerykański wrestling. Niby ściema – ale siniaki prawdziwe
archiwum

Gabriel konał w męczarniach. Rodzice torturowali go miesiącami

Gabriel konał w męczarniach. Rodzice torturowali go miesiącami – Pochodzący z Palmdale Gabriel Fernandez miał zaledwie 8 lat, gdy został zamordowany przez swojego ojczyma Isauro Aguirre. Chłopiec od miesięcy był torturowany przez mężczyznę oraz swoją matkę Pearl Fernandez. Para zmuszała go do spania w szafie, karmiła żwirkiem i kocimi odchodami. Gabriel był codziennie bity i przypalany. Gdy trafił do szpitala nie miał skóry na szyi, a na jego ciele widniały liczne siniaki, zadrapania oraz oparzenia. Dziecko konało w męczarniach.

Te czasy były bezcenne

Te czasy były bezcenne –  Pamiętasz te czasy gdy: -bierzcie „po dwa" gdy rozdawalos cukierki vv klasie na swoje urodziny, -rodzice szantażowali Cię tekstami: choć bo clę tu zostawię, bo pan pani przyjdzie Itp. -gdy siniaki, zadrapania, otarcia były wyznacznikiem najlepszej zabawy, -gdy udawałeś pijanego pijąc sok z zakrętki, zakrętka była kieliszkiem sok alkoholem, -zabawa w „zamknij oczy otwórz buzię", -kiedy dzieci z innego osiedla wydawały się jakby były z innej planety, -kiedy buz pliki nie wychodziło się na dwór, kiedy koc i poduszki były najlepszym materiałem do zbudowania „bazy" -kiedy bez telefonu WIEDZ ŻE TO JUŻ NIGDY wiedziałeś,. gdzie znale. NIE WRÓCI znajomych

Dawniej dzieci miały siniaki, guzy i blizny. Dzisiaj tylko odciski na palcach od telefonów, tabletów i laptopów

Dawniej dzieci miały siniaki, guzy i blizny. Dzisiaj tylko odciski na palcach od telefonów, tabletów i laptopów –

Niesamowitej lekcji na temat prześladowania udzieliła uczniom Rosie Dutton - nauczycielka z Birmingham

Niesamowitej lekcji na temat prześladowania udzieliła uczniom Rosie Dutton - nauczycielka z Birmingham – Do przeprowadzenia lekcji, której tematem było nękanie i prześladowanie Dutton wystarczyły... dwa jabłka.Przed zajęciami nauczycielka obtłukła jedno z nich, aby zsiniało w środku. Jednak z zewnątrz jabłko wyglądało idealnie - było czerwone i błyszczące, jak drugi owoc z pary. Po wejściu do klasy Dutton poprosiła dzieci, aby porównały jabłka - wszystkie stwierdziły, że oba wyglądają tak samo.Co wydarzyło się później?"Podniosłam jabłko, które wcześniej upuściłam na podłogę i zaczęłam opowiadać dzieciom, jak bardzo go nie lubię, że uważam, że jest obrzydliwe, ma okropny kolor, a jego ogonek jest za krótki. Powiedziałam im, że ponieważ ja go nie lubię, chcę, żeby i one go nie lubiły, żeby też je wyzywały" - wyjaśniła Dutton na Facebooku.Chociaż niektórzy uczniowie patrzyli na nią, jakby zwariowała, za chwilę jabłko zaczęło wędrować po klasie, a prawie wszystkie dzieci obsypywały je obelgami mówiąc, że jest obrzydliwe i śmierdzące.Następnie po klasie powędrowało drugie, nieupuszczone wcześniej jabłko. Ten owoc zebrał od uczniów same komplementy.Na końcu Dutton przecięła oba jabłka na pół - "komplementowane" jabłko wyglądało w środku na świeże i soczyste. "Wyzywane" jabłko było całe posiniaczone."Myślę, że w tym momencie dzieciom natychmiast zapaliła się żarówka w głowie. Naprawdę to zrozumiały - to, co zobaczyliśmy w środku tego jabłka - siniaki, breję i połamane cząstki - to właśnie dzieje się w środku każdego z nas, gdy ktoś znęca się nad nami słownie lub fizycznie" - skomentowała nauczycielka.

Ach, to były czasy!

Ach, to były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80-90 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
archiwum

Oto w jaki sposób KOD postrzega rzeczywistość. Oświadczenie KOD po zajściu w którym minister edukacji została zaatakowana przez zwolenników organizacji:

Oto w jaki sposób KOD postrzega rzeczywistość. Oświadczenie KOD po zajściu w którym minister edukacji została zaatakowana przez zwolenników organizacji: – "Pikieta miała przebieg POKOJOWY. Potwierdzają to nagrania video jeleniogórskich mediów. Łącznie 7 osób, w tym DZIEWCZYNKA i dwie kobiety, wznosiło okrzyki "Zalewska, demolka" i "Dobra zmiana jest załgana". Członkowie KOD-u NIE BLOKOWALI minister drogi do samochodu,SKANDOWALI JEDYNIE ww. hasła. Pomimo tego jedna z KODerek została ODEPCHNIĘTA przez obecnego na miejscu mężczyznę, ma SINIAKI na ciele, zniszczoną kurtkę. Posiadane przez nas informacje mogą wskazywać, że był to funkcjonariusz policji w cywilu. Wyjaśnieniem tego incydentu powinna zająć się jeleniogórska policja. Jeśli fakty się potwierdzą, OCZEKUJEMY WYCIĄGNIĘCIA KONSEKWENCJI wobec policjanta, który złamał procedury, nie ujawnił iż jest funkcjonariuszem i NARUSZYŁ NIETYKALNOŚĆ cielesną DEMONSTRUJĄCEJ."

Tak wyglądają nogi dziewczyny, która zaczęła naukę tańca na rurce

Tak wyglądają nogi dziewczyny, która zaczęła naukę tańca na rurce –
archiwum

TV publiczna w Maroku pokazuje jak ukryć ślady pobicia przez męża

TV publiczna w Maroku pokazuje jak ukryć ślady pobicia przez męża – uśmiechnięta wizażystka z pędzlem w ręku pokazuje jak ukryć siniaki i obrzęk twarzy a na końcu mówi, że ma nadzieję że wskazówki pielęgnacyjne pomogą kobietom w codziennym życiu.Paranoja.

To były czasy!

To były czasy! –  My, urodzeni w przeszłości, z nostalgią wspominamy tamten czas. Nikt nie narzekał.Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.Nikt nie narzekał.
archiwum

- Jak wypiję ponad pół litra… to nagle na ciele pojawiają się siniaki. - Moja Halina też ma k*rewski charakter

- Jak wypiję ponad pół litra… to nagle na ciele pojawiają się siniaki.- Moja Halina też ma k*rewski charakter –

I pomyśleć, że dawniej był to powód do dumy "zdobyty" podczas najlepszych zabaw

I pomyśleć, że dawniej był to powód do dumy "zdobyty"podczas najlepszych zabaw –  Moja 8-letnia kuzynka ostatnio wspomniała,że nie pójdzie w spódniczce ani spodenkach do szkoły(mimo, że jest gorąco). Zapytałam jej dlaczego.Odpowiedziała, że upadła i ma kilka zadrapań a w szkolejak widzą, że ktoś ma zadrapania na nogach czy siniaki,śmieją się i wyzywają. Nawet chłopcy jeśli mają poobijanekolana chodzą w długich spodniach.
Źródło: historia z okresu letniego

Jeśli to pamiętasz, to miałeś wspaniałe dzieciństwo

Jeśli to pamiętasz, tomiałeś wspaniałe dzieciństwo –

Rano ta mała dziewczynka była zupełnie zdrowa, wieczorem stwierdzono u niej posocznicę meningokokową! Przeżyła tylko dzięki szybkiej reakcji rodziców i lekarzy

Rano ta mała dziewczynka była zupełnie zdrowa, wieczorem stwierdzono u niej posocznicę meningokokową! Przeżyła tylko dzięki szybkiej reakcji rodziców i lekarzy – Rodzice 4-letniej Millie opublikowali  jej zdjęcia w sieci i przestrzegają innych rodziców, by nie lekceważyli objawów choroby - zwłaszcza charakterystycznej wysypki na skórze dziecka. Rano odwieźli córkę do szkoły, pełną radości i co najważniejsze - zdrową. Początkowo nic nie zapowiadało dramatu, jednak kilka godzin później rodzice otrzymali telefon ze szkoły, że ich córka coraz gorzej się czuje. Gdy około południa zawieźli ją z ponad 40-stopniową gorączką do lekarza, usłyszeli że to zwykły wirus i dziewczynka dostała leki na zbicie gorączki. Rodzice jednak widzieli, że ich córka czuje się coraz gorzej:"Millie traciła siły z minuty na minutę. O 17.30 nie mogła się poruszać, nie było z nią kontaktu. Zawieźliśmy ją do szpitala i tam zauważyliśmy wysypkę na jej brzuszku. To charakterystyczny objaw posocznicy meningokokowej, którego nie wolno go lekceważyć. Te plamki wyglądają jak zwykłe siniaki" - napisał ojciec 4-latkiPrzy bakteryjnym zapaleniu opon mózgowych szybka reakcja ratuje życie, gdyż choroba bardzo szybko sieje spustoszenie w organizmie. Millie przeżyła tylko dzięki temu, że rodzice i lekarze zareagowali o czasie
archiwum – powód

5 lat więzienia dla rodziców zastępczych z Ostrowa Wielkopolskiego, którzy maltretowali czwórkę dzieci. Para to były ksiądz i była zakonnica.

5 lat więzienia dla rodziców zastępczych z Ostrowa Wielkopolskiego, którzy maltretowali czwórkę dzieci. Para to były ksiądz i była zakonnica. – Rodzice zastępczy zgotowali dzieciom prawdziwe piekło. Bili je  tłuczkiem do mięsa po głowie, przywiązywali do kaloryfera, głodzili i grozili, że za karę wywiozą do lasu. Sprawa wyszła na jaw, bo nauczyciele zwrócili uwagę na siniaki i na to, że dzieci są wycofane i wystraszone.                                       *48-letni były ksiądz i młodsza o 4 lata była zakonnica w ogóle nie powinni zostać rodzina zastępczą, ponieważ dostali negatywną ocenę Centrum Pomocy Rodzinie. Mimo tego przez kilka lat opiekowali się dziećmi.                                        *Idę włączyć TV TRWAM - pewnie powiedzą coś o szczegółach tej sprawy
archiwum – powód

Banany robią się czarne, ponieważ gdy nie patrzysz...

Banany robią się czarne, ponieważ gdy nie patrzysz... – ...one zaczynają się boksować