Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 893 takie demotywatory

archiwum – powód

Fajne wspomnienie

Fajne wspomnienie – Ale w trakcie narobiłbym w spodnie
poczekalnia

Pokolenie lat 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku

Pokolenie lat 80-tych i 90-tychubiegłego wieku – Będzie kiedyś opowiadało swoim wnukom jak to się żyło bez telefonów komórkowych, internetu i innych wynalazków, które  jeszcze pojawią się do tego czasu, a one będą tego słuchały z podziwem i niedowierzaniem

O tym, dlaczego znienawidziłem zbieranie grzybów

O tym, dlaczego znienawidziłemzbieranie grzybów – Opowiem Wam o jednym z moich pierwszych wspomnień w życiu. Mam jakieś cztery lata, jest bardzo wcześnie, wszędzie jesienna szaruga i wilgoć, a ja zapitalam ze swoim dziadkiem przez las. Trwa to już od jakiegoś czasu, a ja jestem zmęczony. W pewnym momencie tego marszu na horyzoncie pojawiają się uzbrojeni mężczyźni z psami. To sprawia, że dziadek, normalnie mający problemy ze wstaniem z fotela, rzuca się na mnie i przykrywa w okolicznym krzaku. Twarz mam w zimnym mchu, a dziadek modli się, aby nas nie znaleziono. Ci panowie z psami to okoliczne kółko łowieckie, a stary pryk chciał obronić swoje tajne miejsce na zbieranie grzybów. Dziadek wymyślił sobie, że odkrył najlepszy fragment lasu i nigdy nikomu nie zdradzi, skąd biorą się jego wspaniałe znaleziska (bez szału, tak szczerze). To moje wspomnienie z weekendowych wyjazdów na działki - sobota i niedziela rano wstajemy o pogańskiej porze, aby kluczyć (dla zmyłki) autem przez godzinę, a potem napieprzać z trampka kolejną na tajne miejsce. Oczywiście potem cała rodzina próbowała je odnaleźć, ale kolektywnie stwierdzono, że nestorowi rodu już dawno się pomieszało w głowie i wybierał losowe fragmenty. Szkoda tylko, że przy boku tego grzybowego Don Kichota, rolę Sanczo Pansy musiałem odgrywać mały ja.Minęło parę lat, dziadkowie odeszli, a na działkę zacząłem jeździć z rodzicami. Miałem cichą nadzieję, że grzybowe szaleństwo poprzedniego pokolenia było związane ze wspomnieniami o niedobrze jedzenia i już poszło w niepamięć. O ja naiwny, co sobie myślałem, prawdziwa mania dopiero się zaczęła.Okazało się, że w środowisku domków letniskowych nie liczy się pozycja społeczna, majątek czy życiowe osiągnięcia. Mogłeś być profesorem opracowującym szczepionkę na raka, ale jeśli nie potrafiłeś zbierać grzybów to byłeś gorszy od alkoholika codziennie robiącego burdy na osiedlu. Tak, w tamtym czasach szacunek zdobywało się za pomocą koszyka wypełnionego przynajmniej podgrzybkami. Weekendowy wypad do lasu przestał stanowić rodzinną rozrywkę, a zmienił się w jedną wielką walkę o honor. Doszło do tego, że ojciec założył "fundusz kryzysowy" na wypadek braku dobrych grzybowych znalezisk.Zbierałem na kompa i spytałem go czy może mi dorzucić dwie stówki. On stwierdził, że teraz są ważniejsze wydatki. kilka dni później wydał właśnie tyle na dwa kosze grzybów od starej baby przy drodze. Bo jak sam stwierdził "są rzeczy o wiele ważniejsze od pieniędzy".Oczywiście, połowę z nich trzeba było wyjebać, bo ile można marynować grzyby i jeść jajecznicę z kurkami. No dobra, dobiłem do wieku siedemnastu lat i myślałem, że uwolniłem się od tej wielkiej grzybni. Jednak los chciał mi pokazać, że jestem skazany na nie po wieki wieków. Sytuacja wyglądała tak, że niedaleko naszego domku, działkę posiadali też przyjaciele rodziny i w ich dobytku znalazł się także kolega w moim wieku. Wiadomo, wiek gówniarskich melanży, rodzice wiedzieli, co się święci, ale pozwalali zostawać tam na noc. No to popilim sobie dorana i ktoś stwierdził, że skoro już świata to może pójdziemy sobie zbierać grzybki. Wiedziony instynktem stadnym poszedłem, alewziąłem sobie dodatkową ćwiartkę, co by to wszystko wytrzymać. I to był błąd, bo nastąpiła odcinka, a ja odłączyłem się od grupki i zasnąłem na polance. No i cudownym zbiegiem  okoliczności, w stanie totalnego zmenelenia, obudzili mnie moi rodzice.Wstaję zdewastowany życiem, próbuję szukać wymówki i słyszę ojca - Synu naprawdę mnie zawiodłeś, weź no się odwróć.Odwracam się i myślę, że spałem we własnych bełtach czy jakimś martwym lisie. Ale zamiast tego widzę rozwalone prawdziwki i rydza.- Ja rozumiem, że można się napić, ale żeby mieć tak mały szacunek do darów lasu, to naprawdę trudno pojąć. Myślałem, że inaczej cię wychowaliśmy. Naprawdę nie cierpię zbierania grzybów
poczekalnia

To trochę smutne, że dzisiejsze dzieci nawet nie wychodzą na dwór, bo są uzależnione od komputerów i gier komputerowych

To trochę smutne, że dzisiejsze dzieci nawet nie wychodzą na dwór, bo są uzależnione od komputerów i gier komputerowych – Co się stało z czasami kiedy dzieci zjadały szczaw, truły się jedząc co popadnie w lesie albo masowo umierały na dżumę czy malarię zanim dożyły dwunastego roku życia...
poczekalnia

Choć radość jest krótka, poprzedza ją jeszcze długa nadzieja, a po niej zostaje jeszcze dłuższe wspomnienie

Choć radość jest krótka, poprzedza ją jeszcze długa nadzieja, a po niej zostaje jeszcze dłuższe wspomnienie –

Wspomnienie z internetu

Wspomnienie z internetu –  Brakuje mi internetuJOHIJOHNFLOZOJATAKBARDZONIEDŁUGO BĘDZIECIESIĘ ŚMIAĆ Z TEGO OCIEPLENIADziękujęJOHNOCZYWIŚCIE NIE WSZYSCY

Wspomnienie z dzieciństwa

Wspomnienie z dzieciństwa – Miałem kiedyś kolegę, który pochodził z dość zamożnej rodziny. Zupełnie inaczej niż ja. Kiedyś przyszedłem do niego a on pokazał mi u siebie w pokoju pod dywanem pełno monet. Zapytałem skąd je ma to odpowiedział że od mamy. Trochę mu zazdrościłem.Dwa dni później przyszedłem do niego się bawić i jego mama wzięła mnie na bok. Nie wiedziałem o co jej chodzi dopóki nie zaczęła słowami "wiesz, ostatnio giną mi pieniądze z torebki..." Okazało się, że kolega zwyczajnie kradł te pieniądze a jak się rypło to powiedział mamie że widział jak ja je kradłem. Próbowałem się bronić i powiedzieć jaka jest prawda ale nie uwierzyła mi. Powiedziała że mam już więcej nie przychodzić. Kolega już kolegą nie był.Pewnie szybko zapomniał o sprawie.  Później zachowywał się jakby nic się nie stało a ja czułem się podle. Czułem się zdradzony, bezsilny i gorszy. Dziś, po latach przypomina mi się to za każdym razem, gdy doświadczam większej bądź mniejszej niesprawiedliwości.

Kto pamięta?

Kto pamięta? – Maszyna wirtualna - i człowiek zażywa nostalgii...

Tak z ciekawości...

Tak z ciekawości... – Kto ma jeszcze nadal działającą Frankę u siebie?

Historyczna data - 20 marca 2020. Stacja paliw Warszawa Górczewska 124 Powróćmy jak za dawnych lat w zaczarowany bajek świat

Powróćmy jak za dawnych lat w zaczarowany bajek świat –

Coś z zupełnie innej beczki

Coś z zupełnie innej beczki – Pamięta ktoś?

Wszystko ma swoje granice...

Wszystko ma swoje granice... –  Wspomnień czar."Ze 40-45 lat temu, w ciągu jednego dnia z tejsamej szklanki przy saturatorze, wodę piło 500, amoże 1500 osób.W osiedlowym sklepie mleko stało w aluminiowejbańce - nawet w 30 stopniowym upale, bezchłodzenia. W najgorszym wypadku się nieprzegotowało i był serek.Tuż przy mleku leżał w szarym papierzedziesięciokilogramowy blok masła - lekkonadtopionego, co prawda, ale rano dowiezionegoz lokalnej mleczarni - świeżego, jak wiosennyszczypior.Między masłem a mlekiem stała drewnianabeczka (drewniana!! - niesterylna!!) z solonymiśledziami.A na drewnianych półkach leżał gorący chlebpomieszany z bułkami.Pani sklepowa jednemi i temi samemi rencamidzieliła wśród ludu pracującego mleko, masło,śledzie, chleb, chałwę, cukierki, ser żółty i biały iszare mydło.Pobierała opłatę w gotówce i wydawała resztę, bokart i terminali nie było, poza amerykańskimifilmami raz do roku. I nie miała żadnychrękawiczek, torebek foliowych, ani nawetumywalki.I nikt nie umart, a nieczęsto posrał się na rzadko.Niestety - paranoja jest zaraźliwa.Szerzy się, jak epidemia.Wszystko będziemy sterylizować, ale niczego niebędziemy solić, ani wędzić, wszystko będziemysortować, mierzyć i kontrolować, zniknątargowiska, a babki z jajkami, szczypiorkiem ipietruszką zostaną osadzone w Alcatraz, bo niebędą miały odpowiednich certyfikatów i koncesji.Wszyscy będziemy sterylnie czyści, absolutniezdrowi aż do śmierci i, szlag niech trafi,nieszczęśliwi. "By Maciej Sierpiński00 546Komentarze: 139 · Udostępniono 167 razyO Lubię to!Dodaj komenta. A UdostępnijMarcin KapińskiNostalgia za darwinizmem czasówkomunistycznych kończy się, kiedykomuś dzieciak zapadnie na ciężkąchorobę.

Dzięki takim historiom odzyskuję wiarę w młodzież

 –  Dwa lata temu umówiłem się z synem, że jak będzie miał conajmniej 80% z każdego przedmiotu na maturze, to dostanienajlepszą wersję najnowszego iPhone'a. Syn swoją częśćumowy wypełnił więc kupiłem mu ten telefon. Jak mu gowręczyłem powiedział abym go oddał z powrotem, ponieważchce mieć za te pieniądze dwa tańsze telefony. Tak teżzrobiliśmy. Powiedział, że ma w klasie koleżankę, którąwychowuje babcia i z tego co wie z kasą u niej bardzośrednio. Owa koleżanka wiele razy mu pomagała przy naucei już ponad rok chodzi ze starym telefonem z rozbitymekranem. Dodał, że chce zostawić miłe wspomnienie o sobie,ponieważ wyjeżdża na studia do innego miasta. Jestemdumny z mojego syna.

Dzieciństwo w latach dziewięćdziesiątych

Dzieciństwo w latach dziewięćdziesiątych – W Chorwacji

Dziewięćdziesiąt dwa lata temu podczas Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie Halina Konopacka zdobyła w konkursie rzutu dyskiem pierwszy w historii złoty medal olimpijski dla Polski

Dziewięćdziesiąt dwa lata temu podczas Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie Halina Konopacka zdobyła w konkursie rzutu dyskiem pierwszy w historii złoty medal olimpijski dla Polski –

Czterdzieści lat temu, Władysław Kozakiewicz na IO w Moskwie zdobył złoty medal

Czterdzieści lat temu, Władysław Kozakiewicz na IO w Moskwie zdobył złoty medal –

Sylvester Stallone i Michael Schumacher w 1998 roku

Sylvester Stallone i MichaelSchumacher w 1998 roku –

Friedzone to odpowiednie miejsce...

Friedzone to odpowiednie miejsce... –  Mam kumpla z dzieciństwa. Rozmawiamyze sobą jak siostra z bratem. Nigdy niepatrzył na mnie, jak na obiekt pożądania.Kiedyś nie wytrzymałam i w końcuzapytałam dlaczego tak jest. A on miodpowiedział, że pamięta jak kiedyśmiałam rozwolnienie i osrałam sobie całespodnie i chodziłam taka osrana popodwórku, bo bałam się powiedziećrodzicom. Takiego argumentu nieoczekiwałam...JOE MONSTER

Cierpliwość to wymierająca cnota

Cierpliwość to wymierająca cnota –  KiedyśOD.TWEGO OSTATNIEGOLISTU MINAŁ PRAWIE ROK,ALE CAŁY CZAS MYŚLAŁAMOTOBIEICZEKAŁAMTerazCO JEST K_ RWAZOSTAWIŁEŚ MNIE,BYŁAM TAKA SAMOTNAPOSZEDŁEM TYLKOSAMOCHÓD ROZGRZAĆ

I Niemców

I Niemców – Nie zapominajmy