Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1821 takich demotywatorów

 –  Zmieniłam zawód nauczycielki na barmankęi zaczęłam zarabiać więcej pieniędzy, pracując15 godzin tygodniowo mniej. Dostaję równieżo wiele mniej skarg i o wiele więcej podziękowań.Nie ma żadnych planów lekcji ani nie trzebaprzygotowywać sprawdzianów...Gdy ktoś zapyta: "Dlaczego nie mawystarczającej liczby nauczycieli?" to przypomnijsobie to, o czym napisałam.A do tego barmanka może wstawiać swojezdjęcia w bikini i nikt jej nie zwolni za to.
archiwum

Cnoty niewieście w szkołach? Być może będzie to coś na kształt Poradnika dobrej żony z 1819 roku. Konserwatystom takie wychowanie by na pewno się spodobało

Cnoty niewieście w szkołach? Być może będzie to coś na kształt Poradnika dobrej żony z 1819 roku. Konserwatystom takie wychowanie by na pewno się spodobało – W 1819 r. Klementyna Hoffmanowa wydała książkę pt. “Pamiątka po dobrej matce, czyli ostatnie jej rady dla córki”, będącą zbiorem rad dla młodych panien i mężatek. Pozycja ta doczekała się licznych wznowień i przez cały wiek XIX była niemal Biblią dla kobiet, kształtując ich światopogląd, ucząc uległości wobec męża, przyzwyczajając do niższej pozycji społecznej i nieustannego cierpienia w małżeństwie. Oto niektóre fragmenty książki:*** Kobiety stworzone są do ulegania i posłuszeństwa, sztuki panowania nie znają i dlatego, kiedy im się przypadkiem pora rządzenia nadarzy, zawsze jej źle używają.*** Do zupełnego w małżeństwie szczęścia trzeba, aby mąż w wieku i w rozsądku, w naukach i w majątku wyższość miał nad żoną.*** Miej zupełną ufność w mężu, nigdy nic przed nim nie taj, nie ukrywaj, niech zawsze twoim doradcą będzie.*** Każde znaczniejsze ubliżenie przyjmij ze słodyczą, mniejszym pobłażaj, a sama strzeż się najdrobniejszego.*** Uwielbiaj więc posłuszeństwo i uleganie, licz je między pierwsze małżeńskie cnoty.*** Od pieluch w podległości żyjemy najmniejszy upór surowo w nas karany… Pod nadzorem czułej matki aż do zamęścia we wszystkim pełnić jej wolę, jej się radzić, jej słuchać powinnyśmy, bez jej wiedzy i zezwolenia nic nam czynić nie wolno. Ta podległość jest tylko cieniem i próbką względem niewoli później nas czekającej (wobec męża – przypis). Jakże więcej ciążą kajdany małżeństwa nad te, które rodzice tak słodkimi czynić umieli.*** Pamiętać powinna, iż ją Bóg do ulegania i posłuszeństwa przeznaczył.*** Niewiasta ulegać umiejące na zawsze szczęśliwą i kochaną zostanie.*** Poznawaj najdrobniejsze gusta jego, dogadzaj mu, okazuj mu tysięczne względy, otaczaj go pieczołowitym staraniem. To sposób najlepszy przywiązania sobie na zawsze męża. Skoro będziesz nieustannie zajęta wygodą jego, uprzyjemnianiem każdej chwili, sprawisz, że mu nigdzie tak dobrze jak przy tobie nie będzie.*** Nie wymagaj nigdy od męża starań kochanka.*** Staraj się dom mężowi przyjemnym czynić, żeby nie był zmuszony gdzie indziej szukać zabawy. Żyj z tymi, których on lubi, poznawaj najdrobniejsze gusta jego, dogadzaj im, okazuj mu tysięczne względy, otaczaj go pieczołowitym staraniem. Skoro będziesz nieustannie zajęta wygodą jego, uprzyjemnianiem każdej chwili, sprawisz, że mu nigdzie tak dobrze jak przy tobie nie będzie.*** Choć zdrowie twoje nadwyrężonym będzie, znoś cierpliwie dolegliwości, nie skarż się, nie narzekaj.*** Mam nadzieję w łasce i dobroci stwórcy, że znajdziesz małżonka, dla którego posłuszeństwo i uleganie miłym dla ciebie będzie obowiązkiem.*** Mężczyznom dobra część przypadła, niewolnikami są na czas jakiś (tj. przed ślubem, gdy zabiegają o rękę panny – przypis), a panami kobiety na zawsze.*** Inne zupełnie jest nasze, inne mężczyzn powołanie, we wszystkim różnimy się od nich.*** U mężczyzn dusz ma więcej piękności, u kobiet serca. W słabości naszej, a w ich mocy przyczynę tej różnicy znaleźć by można.*** Mężczyźni na tyle sobie pozwalają, dla kobiet zaś tak są surowi. Nie trapmy się jednak tym.*** Małżeństwo nie jest tak szczęśliwym stanem, obowiązki jego nie tak łatwe, jak się wydają, tysięczne za sobą ciągnie kłopoty, i że żadna młoda osoba spieszyć się do niego nie powinna.*** Najszczęśliwsze małżeństwo jest zawsze trudnym jarzmem.*** Każde wejście w śluby małżeńskie, zupełnie wolności utratą być musi. (…) Cierpliwość, słodycz, uleganie, jednostajność humory nieodzownie potrzebnymi są każdej kobiecie pragnącej być kochaną i szczęśliwą. Lecz takie są ustawy pisane przez samego Boga, nikt ich zmienić nie potrafi i kobieta ulec im nie chcąca, zdaje się być pozbawioną rozsądku.*** Nigdy nie chwalę kobiety, kiedy się oddaje wysokim naukom, kiedy się uczy łacińskiego, hebrajskiego, greckiego języka, doświadczenia robi w fizyce, chemii i nad algebrą lub matematyką głowę sobie łamie. Umieć uszczęśliwić małżonka, uprzyjemnić jego życie, wychować dobrze dzieci (…) to jest system naukowy dla kobiety. A matematyki niech zna tylko tyle, by z prostej nie zboczyła linii.*** Każda kobieta powinna znać dobrze rachunki, znać się na kuchni, na wszystkich szczegółach gospodarskich, umieć pokroić, uszyć, zrobić rzecz każdą. Znajomość ta więcej męża przywiąże, niż znajomość języków, taniec, śpiewanie, rysunek. Życie domowe jest to zawód, jaki Wszechmocny przeznaczył kobiecie. Nie wypada jej oddawać się naukom, u każdej igła pierwsze miejsce mieć powinna przed piórem i pędzlem. Nie zgadza się wcale z powołaniem kobiety, aby wiecznie siedziała nad książką…*** Kobieta, chcąc dopełnić powołania swego, nie powinna zbyt wiele czasu poświęcać księgom, umysł jej słabszy, serce czulsze od męskiego, podatniejszą ją czyni do przyjęcia fałszywych zdań… Powinna więc jedynie czytać takie książki, które by podniosły jej duszę, ukształciły serce… Nie wypada jej także nigdy czytać bardzo wiele. Zbytek w tej mierze jest naganny, obarcza umysł i szkodę zamiast korzyści przynosi.*** Przynajmniej do dwudziestu lat nie czytaj wcale romansów. Nie czytaj nigdy książek religii, obyczajności, cnocie, skromności przeciwnych. Pannom zabraniają ich rodzice i przełożeni, ale najmłodsze mężatki pozwalają sobie powszechnie czytać podobne dzieła. Nie naśladuj ich Amelio, nigdy sobie zanadto nie ufaj.*** Winę za swoje cierpienia ponosi kobieta.*** Kobiety szanować się nie umieją, a chcą być szanowane.*** Powszechnie skarżą się na mężczyzn, że związek małżeński zupełnie zmienia uczucia ich i charaktery, i że najtkliwszy kochanek wkrótce obojętnym staje się mężem. Po większej części winne temu są kobiety…
archiwum
Produkt z kategorii "koszulka" z motywem "zawód". –
archiwum
Dzieńdoberek, to ja Wasz najmądrzejszy ekspercik na świecie. Wszystkie znam tematy. – Ukończyłem renomowane uczelnie 1. You Tube 2. Facebook 3. Google
 –  Największymi przegranymi i tak jesteśmy my wszyscy, oprócz reprezentacji. Oni już dawno swoje wygrali miliony zika na kontach, płodne laski wpychają się do łóżka, seksowne żony, samochody - mercedesy, bentleye i najnowsze audice. Luksusowe wakacje na Bora Bora. Problem tezy w mentalności repki. Pompowany balonik jacy to oni są cudowni. Wchodzisz do marketu po żarcie, wszystko przed mundialami obklejone ich mordami - od napojów po jogurciki dla dzieciWyrąbane w kosmos ego. przekrzywianie rzeczywistości za każdym razem. Chyba tylko Robert Lewandowski ze swoim (obcym) podejściem do sportu i życia jest alternatywą na tle tych dzieci z Bullerbyn.Zawsze deptani przez drużyny poziomu Owczej Góry. Nadzieja, oczekiwania i zapowiedzi duże jak na wielkość naszego państwa ( prawie 40mln) a oni zawsze przynoszą nam zawód. Spójrzcie tylko na Ukrainę, Słowacje, Macedonie. Repki pokazują odwagę, waleczność, spryt, duże ryzykoNasza gra to lęk, wieczne podawanie do lyłu. Liczenie że może Lewandowski cudem ominie 4-5 obrońców i pierdolnie w bramkę.Ile to jeszcze będzie trwać? Łudzenie ludzi ? Idźcie do sklepu i spójrzcie na lady, co drugapółka jest obsrana twarzami grajków p!
archiwum
Podział w służbie zdrowia – Ministerstwo podzieliło zawody medyczne. Po lekarzach, największe zarobki mają otrzymać pielęgniarki. Pozostałe zawody medyczne jak farmaceuci, diagności laboratoryjni, ratownicy medyczni i inni  będą zarabiać mniej niż pielęgniarki. Czy państwo szanuje pozostałe zawody medyczne? Dlaczego dzieli się służbę medyczną, rozdając pieniądze nie za wiedzę, pomoc i pracowitość, ale za to, że jeden zawód medyczny krzyczy najgłośniej? Czy zgadzamy się na taką nierówność?
W Urzędzie Pracy na bezrobotnych czeka tylko zawód –
- Powiedziałam mu, żeby więcej do mnie nie pisał... A on przestał się do mnie odzywać –

Oto zdjęcia pokazujące jak zmienili się przedstawiciele różnych zawodów w ciągu ostatnich 100 lat (14 obrazków)

Źródło: brightside.me
archiwum
Po pewnym czasie to ja potrzebowałem wsparcia, ale on odparł: —Weź siekierę, porąb swoje życie, siądź i płacz.Albowiem żaden dobry uczynek nie pozostanie bez kary” –
archiwum – powód
 –
 –  NAJBARDZIEJ POWAŻANE ZAWODY PRZEZ POLAKÓW
Ksiądz to dziwny zawód. Naśladuje ubogiego cieślę jeżdżąc najnowszym samochodem. Wzywa do ubóstwa, a na plebanii ma marmury. Nie zna się na niczym, lecz wypowiada się na każdy temat. I jeszcze mu za to płacą! –
Największy koszmar feministek. Faceci, którzy chcą pełnej równości – "94% czyścicieli toi toiów to faceci. Jaki przykład daje to naszym córkom?"
 –
Wczoraj w wieku 91 lat zmarła prof. Janina Suchorzewska ps. "Myszka", harcerka Szarych Szeregów, łączniczka z Powstania Warszawskiego, Honorowy Profesor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Wychowała wiele pokoleń medyków:– Zawsze uważałam, że lekarz to najpiękniejszy zawód świata – mówiła. Cześć Jej Pamięci
Patrząc na plecaki, jakie dzieci noszą do szkoły i na poziom edukacji, to jedyne, do czego szkoły przygotowują, to zawód dostawcy jedzenia –

To były czasy!

To były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
Ponad 15 tys. Polaków na swoich profilach na Facebooku jako zawód podało "Szlachta nie pracuje". – W sieci pojawiła się baza z informacjami ponad 533 mln użytkowników popularnej społecznościówki, która jest wynikiem wielkiego wycieku danych. Można tam znaleźć takie szczegóły, jak numery telefonów, adresy e-mail czy lokalizacje oraz opisane wyżej smaczki. Wspomniana baza z danymi została udostępniona na hakerskim forum i została początkowo znaleziona przez specjalistę do spraw bezpieczeństwa, Alona Gala. Zawiera rekordy ponad 533 mln użytkowników Facebooka. Wśród nich znajdują się informacje 32 mln Amerykanów, ii mln Brytyjczyków oraz około 2,5 mln Polaków. Z naszego rodzimego ogródka można wyciągnąć ciekawe smaczki. Jak podaje serwis Niebezpiecznik.pl, ponad 15 tys. Polaków jako zawód podało "Szlachta nie pracuje":