Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 59 takich demotywatorów

Wdowiec Franco Gorno co miesiąc pokonuje 160 kilometrów, aby zostawić kwiaty i liścik miłosny na przystanku autobusowym, gdzie 70 lat temu poznał swoją żonę –
Najnowszym bohaterem internautów jest barman z Florydy - Max Gutierrez. Mężczyzna zobaczył jak obok baru natrętny mężczyzna nagabuje dwie przyjaciółki. Max wręczył jednej z nich liścik zakamuflowany jako paragon, który mówił, że jeśli będą potrzebowały pomocy, wystarczy że dotkną swoich włosów. – Internauci zachwycają się postawą barmana, bowiem takie właśnie gesty mogą ratować czyjeś życie
archiwum – powód
Franz Kafka, który nigdy nie ożenił się i nie miał dzieci, chodził po berlińskim parku Steglitz, kiedy zobaczył małą dziewczynkę, która płakała, bo zgubiła ulubioną lalkę. – Ona i Kafka na próżno szukali zabawki. Kafka powiedział jej, żeby się z nim spotkała następnego dnia i razem ponownie poszukują.Następnego dnia, kiedy wciąż nie znaleźli lalki, Kafka dał dziewczynce list "napisany" przez lalkę, w którym były takie słowa: "Proszę nie płacz. Pojechałam na wycieczkę, aby zobaczyć świat. Napiszę do ciebie o moich przygodach".Tak rozpoczęła się historia, która trwała do końca życia pisarza.Kiedy się spotykali, Kafka czytał jej starannie skomponowane listy opisujące przygody lalki na świecie. W końcu Franz przeczytał dziewczynce list z historią, którą sprowadza lalkę z powrotem do Berlina, a potem wręczył jej kupioną lalkę."Ona wcale nie wygląda jak moja lalka" - powiedziała. Kafka dał jej kolejny list, w którym mówił: "Podróże mnie zmieniły". Dziewczynka przytuliła nową lalkę i zaniosła ją do domu. Rok później Kafka zmarł.Kilka lat później, dorosła już dziewczyna, znalazła ukryty w lalce mały liścik podpisany przez Kafkę: "Wszystko, co kochasz, prawdopodobnie zostanie utracone, ale na końcu miłość powróci w inny sposób.”
 –  żatujEmy, ¿E TWOYA MATKA SEDAC 2PRAWDODOD OBME TESIES NIENORMALNA/4w ciąży NIE DOKOMAŁAAらoRcsi.AA SZUTAC SWOTE POGL, BYMIESZKAMA.W OKNIE SWEODSWOIM 2ACtOWAN'EM PECA NASZBu DYNGU u KiórYm MIESZKA WIEKSZOSCLUnzi moRMALNYCH.PODNAS SIE, LECZEMU Poui mE TESTZA Póżwo. Pouo REMA!BLOGOstAmı oNYch SmAT BOZEGO MARO RENIA 202)
 –  Kibel odelkane moznaSrad. N 2amra 2olce s perpi2 kapusta o adpre sabieMojese kupid chleb cofdo chleba , KochamMonaMena
Odnaleziono wiadomośćsprzed ponad 100 lat – Wiadomość została znaleziona przez przypadkowych przechodniów w Alzacji we wschodniej Francji. Okazało się, że zawiera wiadomość wysłaną ponad sto lat temu przez pruskiego żołnierza za pomocą gołębia pocztowego.Liścik żołnierza piechoty z Ingersheim jest napisany po niemiecku i ledwo można go odczytać. Zawiera szczegółowe manewry wojskowe najwyraźniej z okresu pierwszej wojny światowej i został skierowany do wyższego rangą oficera."Pluton Potthof jest pod ostrzałem, gdy dociera do zachodniej granicy placu apelowego, pluton Potthof podejmuje ostrzał i po chwili wycofuje się. W Fechtwald połowa plutonu została wyłączona. Pluton Potthof wycofuje się z dużymi stratami" – brzmi wiadomość
Porzucił swojego psa przy kościele i zostawił wzruszającą notatkę – W kościele znaleziono przywiązanego psa. Obok zostawiono liścik, w którym wyjaśniono, jaki jest powód takiej decyzji.Właściciel psa wyjaśnił, dlaczego podjął taką decyzję:"Proszę mi wierzyć, że robię to z wielkim bólem serca. Mój pies jest dla mnie całym światem, ale już nie wiem, co mam zrobić. Nie mam domu ani pieniędzy, żeby się nim opiekować. Życie nie obeszło się ze mną łaskawie, a nie mogę sobie wyobrazić psa, który jest na dworze, jest zmarznięty i głodny. Jest łagodnym, przyjaznym i kochającym psem. 22 marca 2020 roku będzie miał 7 lat. Ma dość delikatne przednie łapy i mimo leczenia dalej są nieco słabsze. Moje serce jest złamane i będę za nim naprawdę tęsknił. Mam nadzieję, że odnajdzie nowy dom, na który zasłuży. Kocham Cię i bardzo przepraszam"Przykro mi bardzo! Ale plus jeden, że zostawił go w kościele, a nie przywiązał do drzewa w lesie!
Dzisiaj na zebraniu dowiedziałam się,że zatrzymał wszystkie –
Hrabia Kazimierz Badeni zaprosił do siebie hrabiego Wojciecha Dzieduszyckiego, a pod zaproszeniem dopisał: U. S. O. P. P. (uprasza się o punktualne przybycie). Hrabia Dzieduszycki, w odpowiedzi, wysłał liścik o treści: D. U. P. A – Hrabia Badeni zażądał od hrabiego Dzieduszyckiego, aby wytłumaczył się z takiego grubiaństwa. Hrabia Dzieduszycki rozszyfrował skrót: „dziękuję uprzejmie, przybędę akuratnie”
Brytyjka o imieniu Jane dostała niespodziewanie w pociągu liścik z komplementem od obcego mężczyzny. I wcale nie ucieszyła się z niego – Na liściku napisane było: „Poczekaj 10 sekund, a potem otwórz”. Wewnątrz napisane było: „Powinnaś się uśmiechać, nawet jeśli świat cię zawodzi, twarz tak piękna jak twoja, nie powinna się smucić”.    "Osobiście uważam, że to i tak trochę dziwna sytuacja. Jest tyle sposobów na to, aby wyrazić zainteresowanie drugą osobą. Na pewno lepszych niż notatka z informacją, co powinnam robić z moją twarzą, a potem wysiąść z pociągu, zanim zdołam odpowiedzieć"
Babcia wysłała paczkę ze słodyczami. Dobrali się do niej inspektorzy podatkowi – Pani Agnieszka z Bydgoszczy otrzymała od babci paczkę ze słodyczami. Wewnątrz znalazła dodatkową niespodziankę od Krajowej Administracji Skarbowej. "Na podstawie ustawy (...) przesyłkę otwarto i przeprowadzono jej rewizję - informował liścik opatrzony pieczątkami i podpisami inspektorów.Wyobraźcie sobie zwinne rączki w gumowych rękawiczkach otwierające opakowania ciastek, cukierków, czekolad. I pobierające próbki do badań. Jak potem to wszystko ponownie pakują i dołączają pisemko. Nawet żadnego przepraszam, tylko... mamy prawo grzebać w twoich rzeczach. Zjecie to potem ze smakiem? Fuj... już było po prezencie. Dlatego na Facebooku Agnieszka pisze z oburzeniem: Dzięki naszej aktualnej władzy weszła w życie ustawa o bezkarnej rewizji paczek. Takich rzeczy ludzie nie widzieli nawet w stanie wojennym. Paczka zawierała również słodkości, które zostały połamane, przegrzebane a ich próbki wzięte do badań. Niby otwarte komisyjnie, a czy mamy pewność, że jest kompletna - skarży się adresatka. Dodaje, że nikt nie powiadomił jej o rewizji, chociaż zgodnie z przepisami, właściciel przesyłki, czy odbiorca mają prawo być obecni podczas kontroli Agnieszka FrankowskaDzięki naszej aktualnej władzy weszła w życie ustawa o bezkarnej rewizji paczek. Takich rzeczy ludzie nie widzieli nawet w stanie wojennym. Paczka zawierała również słodkości, które zostały połamane, przegrzebane a ich próbki wzięte do badań. Gratuluję! I ostrzegam przed wysylaniem paczek. Niby otwarte komisyjnie a czy mamy pewność że jest kompletna...?Dodam, że wysyłka w kraju.Dodam, że nikt o rewizji nie poinformował a mamy prawo przy tym być.
Ratownicy zobaczyli za wycieraczką karetki liścik. Jego autorkę wkrótce aresztowano – Wyobraź sobie, że jesteś kierowcą karetki. Musisz jak najszybciej dotrzeć do osoby, która potrzebuje pomocy medycznej. Problem – brak miejsc parkingowych. W końcu znajdujesz – jest jedno, przed czyimś domem…Zaparkował karetkę i…Wydawać by się mogło, że ta historia nie może mieć zaskakującego ciągu dalszego, a jednak. Dopisała go – i to dosłownie – właścicielka mieszkania, do którego przypisane było wolne miejsce parkingowe, na którym kierowca zostawił karetkę.Liścik z żądaniemKobieta wykazała się całkowitym brakiem empatii. W czasie, gdy ratownicy udzielali pomocy duszącemu się człowiekowi, jedna z mieszkanek zostawiła im krótki liścik za wycieraczką ambulansu. Niestety, nie znajdowały się na niej wyrazy szacunku dla wykonywanej przez medyków pracy. Zamiast tego kobieta używając wulgarnych słów, żądała, by ratownicy natychmiast usunęli karetkę z jej miejsca parkingowego.Prawidłowa reakcja… policjiCiąg dalszy historii jest jeszcze ciekawszy. Medycy postanowili podzielić się na Twitterze treścią liściku. Sprawą zainteresowała się lokalna policja, czego efektem stało się odnalezienie niezadowolonej mieszkanki i… aresztowanie!Jest podejrzana o zakłócanie porządku publicznegoI bardzo dobrze!
"Zamykaj samochód. Twój portfel leżał na podłodze" –
Niezwykłe znalezisko spadło z nieba w w okolicach Poznania. A mianowicie list do św. Mikołaja, który przebył dość długą drogę – "Na spacerze w lesie pod Poznaniem znaleźliśmy balony z przyczepionym listem do Św. Mikołaja. Niby nic dziwnego o tej porze roku. Gdyby nie fakt, że liścik był po czesku do Mileho Ješuska. Czyżby list od chłopca Tomaša Slavika przyleciał do Borówca aż z Czech? Mam nadzieję, że jego marzenia się spełnią"
archiwum
Dał kelnerce napiwek, jakiego w życiu nie dostała. Rozpłakała się, kiedy poznała powód – 25-latka była na podwójnej zmianie, kiedy do lokalu przyszła pewna para. To właśnie ją obsługiwała młoda dziewczyna.To był naprawdę straszny dzień. Kiedy zobaczyłam tę parę, złapałam się za głowę – wyznała kelnerka w jednym z wywiadów.Oboje siedzieli przy stoliku kelnerki. Zamówili dwa piwa, pikantnego burgera i do tego hot-doga Coney Island Dog.Dziewczyna obsłużyła klientów, a na końcu przyniosła rachunek, na którym widniała kwota 30 dolarów.Kiedy podeszła do stołu, aby sprzątnąć, była oszołomiona. Mężczyzna zostawił jej napiwek w wysokości 36 dolarów. Poza tym klient napisał do niej krótki liścik.Dziś są urodziny mojego brata. Skończyłby 36 lat. Co roku właśnie tego dnia idę zjeść jego ulubiony posiłek (hot-doga) i zostawiam napiwek, którego kwota równa jest temu, ile lat kończyłby mój brat. Wszystkiego najlepszego Wes.Nie wiedziałam, co powiedzieć. Rozpłakałam się. To zdecydowanie najpiękniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek dostałam. Wcale nie chodzi tutaj o napiwek, ale przesłanie, jakie się za nim kryje.To piękna historia o pamięci i życzliwości wobec drugiego człowieka
Wzruszający gest małego chłopca. Kilka dni temu świat usłyszał o historii jednego z uczniów szkoły podstawowej w miasteczku Guayaquil (Ekwador) i do dziś nie może wyjść z podziwu nad jego oddaniem – Chłopiec na ołtarzu szkolnej kaplicy zostawił swojego Spidermana-zabawkę, który pod pachą wetknięty miał krótki liścik. "Boziu, daję Ci w prezencie mojego Spidermana, ale wylecz mojego dziadziusia z raka" - napisano na karteczce. Figurkę z załączoną wiadomością odnalazła nauczycielka religii
8-latek znalazł na parkingu 20 dolarów. Już wtedy wiedział, że odda je właściwej osobie. Kiedy wszedł do restauracji z rodzicami i zobaczył żołnierza, już wiedział, że do niego trafią pieniądze. Do banknotu chłopiec dołączył liścik: – "Mój tata był żołnierzem. Teraz jest w niebie. Ja znalazłem 20 dolarów na parkingu i chcę Ci je przekazać i podziękować za to, co robisz. To Twój szczęśliwy dzień"
W parku porzucono dwa psy husky. Obok nich znaleziono karmę oraz wzruszający list – Jada i Leyla to urocze jednoroczne psiaki rasy husky, o których mówi dziś cały internet. Zwierzęta zostały porzucone przez swoich właścicieli przy Woodward Dog Park w Fresno (Kalifornia), blisko ruchliwej ulicy. Mona Ahmed, menedżer parku, zaalarmowana telefonem jednego z jego bywalców natychmiast zajęła się czworonogami i zapewniła im opiekę organizacji zajmującej się ich adopcją. Ku jej zdziwieniu (z taką sytuacją spotkała się po raz pierwszy), przy psach znalazła ich ulubione zabawki, karmę, a także list, którego treść chwyta za serce. "Cześć. Nasze imiona to Jada (czarna) i Layla (brązowa). Jesteśmy miłymi jednorocznymi psami. Prosimy, nie rozdzielajcie nas. Layla wpada w panikę bez swojej siostry". Ktokolwiek zostawił obok nich ten krótki liścik, chciał, by Jada i Layla znalazły szczęśliwy, kochający dom razem, a nie w pojedynkę. Mona jednak surowo ocenia zachowanie ich byłych właścicieli. Jej słowa powinny dać do myślenia każdemu, kto na co dzień zajmuje się swoimi pupilami. "Takie sytuacje sprawiają, że czuję złość. To nie jest sposób oddawania psów. Mogli przyjść i poprosić o pomoc. To smutne, że są ludzie, którzy postępują tak z ich bezwarunkową miłością" - mówi. Pamiętajmy - zwierzęta też mają uczucia...
Pod opiekę gdańskiej fundacji niedawno trafiła krówkowa kotka o imieniu Dżina. Jej imię jest znane, ponieważ do obroży miała przyczepiony liścik – Nie wiadomo jaka była prawdziwa motywacja, dlaczego opiekun porzucił kotkę, ale miejmy nadzieję, że teraz trafi do lepszego domu
Kelnerka zapłaciła rachunek za zmęczonych strażaków. Niespodziewanie gest zwrócił się wielokrotnie… – 24-letnia Liz pracuje jako kelnerka w jednej z restauracji w mieście Delran (USA). Niedawno obsługiwała dwóch bardzo zmęczonych po wezwaniu strażaków, którzy poprosili ją o „największy kubek kawy, jaki macie”Strażacy Tim Young i Paul Hullings zaledwie kilka chwil wcześniej brali udział w gaszeniu płonącego magazynu w okolicach DelranGdy Liz zdała sobie z tego sprawę, postanowiła zapłacić za ich zamówienie. Zamiast paragonu zaniosła im sporządzony przez siebie liścik, w którym podziękowała za ich służbę"Wasze śniadanie jest dzisiaj na mój rachunek – dziękuję za wszystko, co robicie: za pomoc innym i wchodzenie do miejsc, skąd wszyscy inni uciekają. Niezależnie od pełnionej przez was funkcji, jesteście dzielni, odważni i silni… Dziękuję za odwagę i bycie twardzielami każdego dnia! Napędzani ogniem i odwagą – jesteście prawdziwym wzorem do naśladowania. Odpocznijcie trochę" –  napisała 24-latka. Ciepłe słowa dziewczyny tak bardzo poruszyły Tima, jednego ze strażaków, że opisał całą historię na swoim Facebooku, zachęcając wszystkich do odwiedzin restauracji, w której pracuje Liz.To jednak nie koniec tej historii…Strażacy dowiedzieli się, że ojciec  Liz jest sparaliżowany i od dłuższego czasu zbiera pieniądze na samochód, który byłby przystosowany do transportu niepełnosprawnych poruszających się na wózku inwalidzkimAby zebrać odpowiednią kwotę, rodzina 24-latki założyła zbiórkę pieniędzy na stronie crowdfundingowej GoFundMe, licząc na to, że pewnego dnia będą mogli w końcu wspólnie podróżowaćStrażacy postanowili nagłośnić całą sprawę, promując ją w mediach społecznościowych. Odzew internautów był natychmiastowyCelem zbiórki była kwota 17 tysięcy dolarów, jednak z pomocą strażaków, udało się zebrać ponad 70 tysięcy!!!Liz i jej ojciec byli przeszczęśliwi, a ona sama napisała…"Jedyne co zrobiłam, to zapłaciłam za ich śniadanie i nie liczyłam nawet, że wywiąże się z tego coś więcej niż ich uśmiech"