Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1854 takie demotywatory

archiwum

Jakoś nie wierzę, że chłopak po zawodówce założy sobie warsztat i będzie miał lepiej. Warsztaty upadają, bo nawet doświadczeni mechanicy nie dają sobie rady z nowszymi samochodami, a nauczyciele w zawodówkach mają przestarzałą wiedzę, czego dowodem jest, że za grosze w tych zawodówkach pracują

Warsztaty upadają, bo nawet doświadczeni mechanicy nie dają sobie rady z nowszymi samochodami, a nauczyciele w zawodówkach mają przestarzałą wiedzę, czego dowodem jest, że za grosze w tych zawodówkach pracują – Znam doskonałych mechaników, z których każdy ukończył co najmniej technikum i grzebał w samochodach jeszcze jako dzieciak, a wielu ma dyplom magistra inżyniera, lub przeszło kilka lat studiów technicznych. Znam też kilku lepszych lub gorszych "normalnych" mechaników- tym, zawsze jak daję samochód do naprawy, muszę potem przeprowadzać szczegółową inspekcję, a w 4 przypadkach na 10, muszę sam po nich naprawiać samochód.Siła hamowania tylnej osi po naprawie hamulców na poziomie 0,0kN, urwane wtyczki od czujników, niezauważenie że układ chłodzenia w ogóle nie działa, czy urwana w trakcie pracy rura filtra powietrza i auto w takim stanie oddane klientowi, to norma. Jestem tylko 'głupim hu*manistą', a przez tych partaczy nauczyłem się sam serwisować hamulce. Koledzy inżynierowie też śmieją się z tych zwykłych mechaników. Zalecanie oleju mineralnego do silnika z hydropopychaczami (co musi spowodować ich awarię), złe zestrojenie LPG... Takie są efekty pracy byle kogo po najgorszej szkole.

Problem polskiej szkoły

Problem polskiej szkoły –  Ostatnio na którymś z portali internetowych przeczytałem wpis matki żalącej się, że do jej grzecznego dziecka w szkole zawsze dosadzani są klasowi łobuzi. Jest to stara metoda nauczycieli na to, żeby rozdzielić gadające/niegrzeczne towarzystwo. W rezultacie córka tej Pani dostała pierwszy raz „jeden" za brak pracy domowej, bo przez kolegę/koleżankę robiącego hałas i zamieszanie nie nsłyszała, że ma tę pracę domową oddać nauczycielowi. Nie może się też skupić na lekcji, bo znosi gadanie, wiercenie się, szczypanie itd. kolegi/koleżanki z ławki. Dalej Pani-matka napisała, że przecież nauczyciel powinien karać robiących zamieszanie uczniów np. obniżonym zachowaniem, a nie normalnego ucznia kiepskim towarzystwem. O ile zgadzam się z pierwszą częścią wypowiedzi tej Pani, to niestety druga część nijak się ma do rzeczywistości. Każdy z nas kto był w szkole, ma dzieci w szkole czy może jest nauczycielem zna taką historię —jeden czy dwóch klasowych terrorystów potrafi skutecznie rozpieprzyć każdą lekcję skutecznie sabotując w ten sposób edukację pozostałych uczniów i dodać całemu gronu pedagogicznemu siwych włosów. Tylko co dzisiaj może zrobić szkoła czy nauczyciel? Nic. Mogą wstawiać uwagi i obniżyć zachowanie. Jak rodzic będzie miał to gdzieś, to nic to nie zmieni. Za to jak rodzic jest przekonany o tym, że jego dziecko jest cudowne, albo po prostu coś mu w życiu nie wyszło, a na szkole, uczniach i nauczycielach zawsze można się wyżyć, to złoży skargę do kuratorium, nie ważne jaką, coś wymyśli, złoży, będzie złożona. Kuratoria w Polsce działają w ten sposób, że nie ważne kto, z jakiego powodu, podstawnie czy bezpodstawnie składa skargę — kurator nie przyjedzie pytać w czym problem, negocjować czy pomagać, kurator przyjedzie zrobić kontrolę. Przegrzebie papiery, przemagluje grono pedagogiczne doprowadzając kilka osób do płaczu, przejrzy szkołę od dachu po fundamentu, stwierdzi, że ławka w klasie 35b jest o trzy centymetry za mała dla siedzącego w niej ucznia, a nauczyciel Iks Iksiński nie podpisał się pod tematem w dzienniku z roku szkolnego 2007/2008. Czyli dyrekcja dostanie oficjalne ostrzeżenie, kilku nauczycieli naganę z wpisem do akt i ze strony kuratorium wszystko jest świetne, bo urzędnik może w swoich papierach napisać, że kontrola była, wykryła nieprawidłowości, ukarała winnych i należy się premia, a za kilka takich kontroli awans. Dlatego szkoła i nauczyciele najbardziej boją się konfliktu z rodzicem i nie ważne jest tutaj to, że mogą mieć rację. W ten czy inny sposób dla szkoły może się to źle skończyć, bo ta zawsze jest na straconej pozycji. Dlatego w polskiej szkole publicznej jednostki zdolne zawsze będą miały pod górkę, a miernoty jak pączki w maśle.

Nauczyciele:

 –  Na zajęciachALE JESTEŚCIE TĘPI, TAK TĘPEJ KLASY JESZCZE NIE WIDZIAŁEMNa zakończeniuPRZYKRO SIĘ Z WAMI ROZSTAWAĆ. BYLIŚCIE JEDNĄ Z NAJLEPSZYCH KLAS

17 nauczycieli, którzy przenieśli zapobieganie ściąganiu na nowy poziom! (18 obrazków)

A więc najlepiej spróbować obrabować bank - jak się uda to super, jak nie to i tak spłacamy kredyt dwa razy wcześniej niż normalnie

A więc najlepiej spróbować obrabować bank - jak się uda to super, jak nie to i tak spłacamy kredyt dwa razy wcześniej niż normalnie –  Zarobki pracujących więźniów wkrótcedorównają pensjom nauczycieli

Wiedzieliście, że nauczyciele w Polsce są odpowiedzialni za zbawienie uczniów i powinni otaczać ich modlitwą?

 –  NIEZALEŻNY SAMORZĄDNY ZWIĄZEK ZAWODOWY SOLIDARNOŚĆKomisja Międzyzakładowa Pracowników Oświaty i Wychowania w ToruniuSzanowni PaństwoDyrektorzy i NauczycieleZwracam się do Państwa z prośbą o powstrzymanie się od udziału w akcji..Tęczowy Piątek", zaplanowanej na piątek 25 października br.Jako pedagodzy jesteśmy szczególnie odpowiedzialni nie tylko za edukacjęi wychowanie, ale także zbawienie młodego pokolenia. Propagowanie idei dotyczącejswobodnego wyboru tzw. orientacji seksualnej jest sprzeczne z zamysłem Boga.zawartym w Księdze Rodzaju Pisma Św.Większość z nas została ochrzczona; zobowiązuje to nas do udzielania wsparciamłodym ludziom, by unikali zagrożeń duchowych, przed którymi ostrzega nas Bógswoimi przykazaniami. W oczywistej sprzeczności z tymi drogowskazami stoipostawa człowieka, który ..w swojej dobroci" jest gotów tolerować każde zachowaniedrugiego człowieka nawet takie, które może być przyczyną jego zguby (w myślzasady: ..bądź sobą, rób to, na co ci przyjdzie ochota"),. Pełnienie ważnej lunkcjiprzewodnika ku dorosłości zobowiązuje nas do odpowiedzialności za przyszłośćnaszych podopiecznych - tą doczesną, a przede wszystkim wieczną.Osoby dotknięte kryzysem tożsamości pici powinniśmy otaczać modlitwąi fachową pomocą. W minionym tygodniu obchodziliśmy 35 rocznicę porwaniazamordowania Ks. Jerzego Popiełuszki. Łączył On szacunek do każdego człowiekaz konsekwentnym nazywaniem zła po imieniu. Jego postawa wskazuje, że w trosce0 dobro kogoś, na kim nam zależy, nie możemy uznawać wszystkich jego zachowańza dopuszczalne. Całkowitym wypaczeniem ze strony środowisk LGTB jestnazywanie homofobami ludzi, którzy uważają za naturalny jedynie związek kobiety i mężczyzny.
archiwum

"Nauczyciele"

"Nauczyciele" – Ponownie planowany jest strajk nauczycieli publicznych - takie są efekty wcześniejszych negocjacji z terrorystami - to znaczy nauczycielami.

Na jednej z uczelni w Indiach studenci pisali egzamin w kartonowych pudłach, aby nie ściągać

Na jednej z uczelni w Indiach studenci pisali egzamin w kartonowych pudłach, aby nie ściągać – A Twoi nauczyciele jakie mieli na to sposoby?

Strajk włoski rodziców

 –  Będziemy robić tylko to, co powinniśmy. Żadnej pracy "ekstra". Czyli: - nie będziemy zmuszać dzieci do odrabiania zadań domowych po nocach; - nie będziemy robić "ściemo-prac domowych", czyli makiet itp., które i tak wykonują rodzice; - nie będziemy szukać po całym mieście materiałów, bo nauczyciel. uzna, że jutro dzieci muszą przynieść np. flażolet; - dzieci nie będą występować w przedstawieniach; - żadnych kwiatów na Dzień Nauczyciela; - żadnych prezentów na koniec roku; - nauczyciele płacą za siebie na wycieczkach i wyjazdach do kina; - nie będziemy posyłać dzieci na korepetycje - wyślemy do nauczyciela. Niech porządnie im wytłumaczy.
archiwum

PRZYSZŁOŚĆ EDUKACJI?

PRZYSZŁOŚĆ EDUKACJI? – Na tej platformie od kilku lat widzimy postęp w kierunku tworzenia kanałów edukacyjnych.Możemy znaleźć np. kanały uczące krok po kroku zadań matematycznych. Jak tak dalej pójdzie może się okazać że nauczyciele nie będą potrzebni ,a wystarczy tylko dobry dostęp do internetu.
archiwum – powód

Wku*wiłem się widząc tę bordową plamę w środku Europy. To wyspa ciemnoty, zacofania, głupoty. Jesteśmy narodem ciemniaków, który nie ma pojęcia o problemach współczesnego świata, takich jak demografia, migracja, medycyna

Wku*wiłem się widząc tę bordową plamę w środku Europy. To wyspa ciemnoty, zacofania, głupoty. Jesteśmy narodem ciemniaków, który nie ma pojęcia o problemach współczesnego świata, takich jak demografia, migracja, medycyna – Polacy dają pieniądze na msze o deszcz, o zdrowie, o życie wieczne. Święcą samochody, maszyny, budynki, jedzenie. Pielgrzymują do cudownych obrazów. Jeżdżą, chodzą pieszo, a nawet na kolanach. Wymachują krzyżami i feretronami. Opasują granice państwa różańcem. Wnoszą do kościołów faszystowskie sztandary. Wypisują i wykrzykują obelgi pod adresem tych, co myślą inaczej niż oni. Modlą się do Boga, żeby ich pozostawił takimi, jakimi ich stworzył: bez rozumu, bez wiedzy, bez świadomości, jaką daje współczesna nauka. Modlą się o to, by ich kraj pozostał skansenem przeszłości, aby był taki, jak w dziewiętnastym wieku, a może i w średniowieczu. Zupełnie jak niszczący własne państwa islamscy fundamentaliści.Wkurwiłem się czytając europejski raport o dostępie do antykoncepcji. Najniższy poziom w Europie! W państwach rozwiniętych dostęp do antykoncepcji oceniany jest na poziomie 90 i 80 procent, w Polsce na poziomie trzydziestu kilku. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, w którym ten wskaźnik nie osiąga poziomu 40 procent, a 30 przekracza ledwo ledwo.Ale o co chodzi? - pytają niektórzy. Przecież prezerwatywy leżą przy kasie w każdym supermarkecie i na każdej stacji benzynowej. To prawda, ale antykoncepcja to nie tylko prezerwatywy, to przede wszystkim wiedza, uświadomienie dzieci i młodzieży, planowanie przez dorosłych życia własnego i życia własnej rodziny. To klimat, w jakim rozmawia się na ten temat. Nie tylko prywatnie, w rodzinie. Chodzi o klimat, w jakim przebiega debata publiczna, a ta w kwestii etyki seksualnej i kształtowania rodziny zdominowana jest u nas przez Kościół.Polacy pozwalają sobie, żeby ksiądz czy biskup pouczał ich, jak mają żyć i myśleć. Nie naukowiec, nie światły polityk jest ich przywódcą, nie odważny artysta, tylko konserwatywny, niewykształcony klecha. Zupełnie jak w islamskich republikach.Wkurwiłem się patrząc na tę mapę Europy i uświadamiając sobie po raz kolejny, że Polska jest wyspą ciemnoty, zacofania, głupoty.Popatrzcie tylko na mapę. Na bordowo: Polska, na samym końcu. Następnie przez jedenaście i pół procenta nic i dopiero potem Rosja, Białoruś, Węgry, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria i Słowacja. Rzeczywiście, przewodnictwo w Europie Wschodniej od morza do morza, a właściwie w Trójmorzu, jak chciał Kaczyński.Polacy na każdym kroku dowodzą, że są narodem ciemniaków. Wybrali faszystów do władzy. Wierzą, że są kimś lepszym niż reszta świata. Paw narodów i papuga. Gdyby nie Unia, nadal by wylewali ścieki wprost do rzek, śmieci wywoziliby do lasu, a srać chodzili za chałupę.Gardzą swoimi najlepszymi bohaterami, twórcami, politykami, jeśli ci nie popierają ich faszystowskiej władzy lub kiedykolwiek ośmielili się krytykować jej idee, nawet przed dziesiątkami, przed setkami lat. Usuwają ich z historii. W mediach i w szkole. Poeci, na których wierszach ich dzieci uczą się języka, ponoć zażydzają ich wspaniałą mowę, którą się słyszy na ulicy. Same przekleństwa na H, na K, na P. Te słowa zna już cały świat.Mówią o sobie, że bronią Europy przed islamizacją, a tymczasem doprowadzili swój własny kraj do niespotykanej na naszym kontynencie klerykalizacji: w państwie, w szkołach, w szpitalach, w urzędach, w telewizji, w sztuce. Gdzie nie spojrzysz, tam ksiądz. W Polsce ksiądz jest głównym bohaterem co najmniej dwóch telewizyjnych oper mydlanych! Tylko Iran i Afganistan posunęły się dalej.Pozwalają, by nauczyciele i pielęgniarki byli pariasami pracującymi za grosze. Żądają tego także i od lekarzy i od sędziów. Za karę, bo ich środowiska ośmieliły się przeciwstawić faszystowskiej władzy. Wierzą, że dobrobyt nie jest efektem pracy, przedsiębiorczości, pilności w szkole, wiedzy i wykształcenia, lecz że zależy od przyznawanych przez możnowładców hojną ręką zasiłków.Doją Unię, dostają miliardy na autostrady, drogi, oczyszczalnie ścieków, uczelnie, szkoły i urzędy, na szkolenia, na rozwój zacofanych regionów, na dopłaty do rolnictwa, a mówią, że okradają ich brukselskie elity. Przed transformacją, którą nazywają zdradą elit i przed wejściem do Unii Europejskiej, które postrzegają jako utratę suwerenności, jeździli furmankami po dziurawych drogach, stali w kolejkach po ochłap mięsa, po cukier, papier toaletowy, meble. Po wszystko. Po trzydzieści lat czekali na przydział mieszkania w blokowisku z wielkiej płyty, a jak zdecydowali się sami zbudować dom, kradli z zakładów pracy cement, w teczkach wynosili cegły i gwoździe, na lewo kupowali piach, dachówki, pustaki, armaturę, a po znajomości - pralki i lodówki.Kraj ich kwitnie co najmniej od piętnastu, dwudziestu lat, co widać na każdym kroku: w każdej wsi, miasteczku i metropolii, a oni powtarzają za demagogami, że Polska pogrąża się w ruinie.Cały świat nas sobie wytyka palcami. Kiedyś byłem dumny z tego, że jestem Polakiem, dziś coraz częściej się tego wstydzę, musząc tłumaczyć swoim przyjaciołom z zagranicy, że nie wszyscy upadliśmy na głowę, a tylko połowa tego narodu.Ale Polska to wciąż mój kraj. Jedyny! Nie dam więc sobie wmówić, że wierząc w naukę, w rozum, w pracę i wykształcenie, w nowoczesność i Europę, a protestując przeciwko rządom faszystów i cwaniaków, przeciwko kłamstwom i manipulacjom propagandy, przeciwko panoszeniu się religii i Kościoła, które w cywilizowanym świecie są już tylko reliktem przeszłości, jestem zdrajcą, jak oni by chcieli.Nie dam sobie wmówić, że ja czy ktokolwiek z moich przyjaciół, nie jest prawdziwym Polakiem, z tego powodu, że jego dziadkowie czy pradziadkowie nosili żydowskie, niemieckie czy litewskie nazwisko.Wierzę, że wkrótce bielmo ciemnoty i propagandy spadnie z oczu moim rodakom i że znów będziemy liderem rozsądku, pracowitości, wolności i demokracji. Że znów będziemy oddychać pełna piersią i mówić jak dawniej, że tutaj aż chce się żyć

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu – To było kilka miesięcy temu. Wybrałem się na spontaniczne spotkanie z przyjacielem w mieście oddalonym od mojego o jakieś 300 km. Po spotkaniu, na drugi dzień, wracałem do domu. Czekała mnie 3-godzinna samotna trasa.Ogólnie dość często podróżowałem po kraju, ale nigdy nie zabierałem ze sobą autostopowiczów. Zasadniczo dlatego, że wszystkie podróże odbyły się z żoną, a mamy trzydrzwiowy samochód, do którego trudno jest wsiąść do tyłu lub z niego wysiąść. Poza tym mam bardzo "ostrożny" stosunek do osób podróżujących autostopem, nieważne z jakiego powodu. Zwyczajnie im nie ufam.Kilka razy mijałem ludzi z banerami, proszących o podwózkę w różne miejsca, ale nie zatrzymywałem się i przejeżdżałem obok. Tamtego dnia było inaczej.Po przejechaniu około 1/3 trasy zauważyłem faceta z plecakiem, wędrującego wzdłuż drogi. Odwrócił się i widząc mnie, podniósł rękę. Nie mam logicznego wytłumaczenia dlaczego, ale postanowiłem się zatrzymać. Opuściłem szybę i spytałem gdzie idzie. - Im bliżej (tu padła nazwa mojego miasta) tym lepiej - odpowiedział nieznajomy.Pokiwałem głową, a ten z radością wskoczył na tylne siedzenie.- Zapnij tylko pasy bezpieczeństwa - przypomniałem i ruszyłem dalej.Na oko dawałem mu ponad 30 lat. Miał niezbyt schludną fryzurę i brodę, jego ubrania były postrzępione i stare. Ogólnie wyglądało na to, że długo nie spał. W rękach kurczowo ściskał stary plecak. Jednocześnie nie czułem nieprzyjemnego zapachu (alkoholu, dymu, potu, ani nic innego tego typu). Nie miałem humoru rozmawiać, ale facet najwyraźniej potrzebował się wygadać. Zaczął opowiadać całą historię swojej podróży od zachodniej części kraju, na wschód. Pieszo. Westchnąłem ciężko, przewidując kolejne historie o tym, jak młody zdrowy facet wylądował w innej części kraju bez pieniędzy, nie z własnej woli i nie ze swojej winy. I faktycznie, opowiedział może z 10 historii, które wydarzyły się u niego w ciągu ostatnich 5 lat, ale w sumie żadna z nich nie wzbudziła mojego zaufania. Każdą opowiadał z wielkim entuzjazmem i uśmiechem na twarzy.Słuchałem tego wszystkiego piąte przez dziesiąte, ale nagle moją uwagę przykuło jedno zdanie, w którym wspomniał o mieście, z którego pochodzi. Od razu zapytałem z prawdziwym zainteresowaniem:- Ooo, Ty naprawdę pochodzisz z tamtych stron? Ja też! Po chwili okazało się, że mieszkał w tym samym małym miasteczku co ja kiedyś i gdzie mam do tej pory rodzinę. Mało tego nawet ulica, na której mieszkał była niedaleko tej, na której ja mieszkałem.Po tej wymianie informacji zaczął mi opowiadać z nostalgią w głowie o swoim dzieciństwie i o tym w jakiej szkole się uczył. Przez chwilę milczałem, bo nie dość, że łączyło nas wspólne miejsce zamieszkania, to uczyli nas ci sami nauczyciele w podstawówce. Tyle, że prawie wszystkich moich kolegów z klasy pamiętałem, a ten w aucie wydawał mi się dużo starszy od nich. Odwróciłem się na chwilę, aby na niego spojrzeć. Przecież musiałem go kiedyś już widzieć. Może byłem w niższej klasie, a on w wyższej... ale po chwili mój mózg jakby nagle przeanalizował wszystkie informacje, powyciągał archiwalne dane i sobie przypomniałem:- Andrzej? - zapytałemPopatrzył na mnie zaskoczony.- No tak...Na mojej twarzy pojawił się mimowolny szeroki uśmiech:- Jestem Paweł, siedzieliśmy razem w 1 klasie!Powiedziałem to, zanim w pełni zdałem sobie sprawę z tego, co się dokładnie wydarzyło: przecież właśnie spotkałem mojego pierwszego szkolnego przyjaciela, z którym siedziałem przez cały rok w jednej ławce. Przyjaciela, z którym moi rodzice zabronili mi się bawić, ponieważ pochodził z patologicznej rodziny i palił fajki już w pierwszej klasie (!). W 2 klasie siedziałem już z innym kolegą, bo Andrzeja przeniesiono do innej szkoły.I spotkałem go właśnie dziś, diabeł wie gdzie, diabeł wie jak! Nie powinienem nawet tu być, bo to był nieplanowany wyjazd, który wypadł mi prawie w ostatniej chwili.Pogadaliśmy jeszcze z dwie godziny i zawiozłem go na dworzec kolejowy. Dałem mu pieniądze, aby mógł coś zjeść i dostać się jakoś do swojego domu. Muszę wspomnieć, że przez całą drogę (nawet po tym gdy dowiedział się kim jestem), ani razu nie poprosił mnie o kasę.Opowiedział mi o wszystkich swoich przygodach i byłem szczerze zdumiony tym, że osoba, która w rzeczywistości nie ma nic, zachowuje tak pozytywne nastawienie i po prostu dąży do jakiegoś postawionego sobie celu. Nie narzekał, nie prosił o pomoc. Podczas swoich opowieści, wspominał o historii gdy raz poszedł do przydrożnej knajpy i poprosił o coś do jedzenia, a on w zamian porąbie drzewo, posprząta podwórko lub podejmie się innego zajęcia. Odmówili mu, ale on stwierdził, że doskonale rozumiał dlaczego: "nie znali mnie... myśleli, że jestem jakimś chorym włóczęgą i że będzie ze mnie więcej szkody niż pożytku". Gdy to mówił, nie miał w głosie złości czy nienawiści.Żałuję tylko, że wtedy nie wpadłem na pomysł, aby kupić mu jakiś najtańszy zwykły telefon, aby mieć z nim jakikolwiek kontakt. W każdym razie mam cichą nadzieję, że stałem się dla niego swego rodzaju małym wsparciem po tym, co przeszedł. Jego wszystkie historie miały jeden morał, aby nigdy, ale to przenigdy się nie poddawać. Nawet nie wiedziałem, jak bardzo wtedy tego potrzebowałem i zawsze będę mu za to wdzięczny
archiwum

Żeby było co wsadzić w rurę wydechową...

Żeby było co wsadzić w rurę wydechową... –
archiwum

Czy Polacy popierają strajk nauczycieli?

Czy Polacy popierają strajk nauczycieli? – 15 października w polskich szkołach rozpocznie się protest, za którym opowiedziało się blisko 50 proc. nauczycieli w ankciecie przeprowadzonej przez ZNP. Protest będzie miał formę strajku włoskiego, podczas którego nauczyciele nie będą wykonywali prac wykraczających poza zakres ich obowiązków, co oznacza, że w protestujących szkołach nie będzie dyskotek, wycieczek czy zajęć pozalekcyjnych
Źródło: youtube
archiwum

Dzień Belfra-Tępiciela

Dzień Belfra-Tępiciela – Dziś swoje święto obchodzą nauczyciele, którzy za punkt honoru obrali sobie dokuczanie. Znacie takich? Macie takich? Możecie złożyć im dziś życzenia i być bardzo miłym, bo kolejne takie święto dopiero za rok.
archiwum

Nauczyciel płakał jak sprawdzał Przy okazji wiadomo na jakim poziome jest polska edukacja

Przy okazji wiadomo na jakim poziome jest polska edukacja –
Źródło: bytom.naszemiasto.pl

Kiedy to wszystko padnie?

Kiedy to wszystko padnie? –  Dziwna sytuacja. Brakuje lekarzy.Brakuje pielęgniarek. Powolizaczyna ubywać fizjoterapeutów.Brakuje psychologów. Powolutkudołączają do nich nauczyciele,w szkołach też coraz częściejsą braki kadrowe. Nawet urzędy-niezatapialna budżetówka,coraz częściej mają problemyz kadrą, a przynajmniej zespecjalistami.

Nadchodzi początek końca polskiej edukacji! Już w styczniu 2020 r. początkujący nauczyciele będą zarabiać mniej niż woźny w ich szkole

Już w styczniu 2020 r. początkujący nauczyciele będą zarabiać mniej niż woźny w ich szkole – Płaca minimalna wyniesie 2600 zł brutto, nauczyciele stażyści zarobią 2466 zł brutto, ponieważ wynagrodzenia nauczycieli nie reguluje Kodeks pracy tylko Karta nauczyciela
archiwum

fizjoterapeuci vs nauczyciele

fizjoterapeuci vs nauczyciele – fizjoterapeuci domagają się  1200 zł netto, dodatkowych urlopów, szkoleń odchodzą od łóżek odmawiając pacjentom pomocy  odmawiając pomocy ludziom którzy nie mają wyjścia!  którzy nie mogą czekać gdzie są teraz ci wszyscy  co tak krzyczeli na nauczycieli, gdzie teksty typu nie podoba się to do marketu... to jest ok?  ludzie którzy kształcą się w Państwowych szkołach, w większości mając gdzieś swoich rodaków bez wstydu wyjeżdżają za granicę za pieniędzmi powinni oddać pieniądze za swoją edukacje a ci którzy zostają powinni to odpracować, że wam nie wstyd brać za zakładników pacjentów. Medycyna  to jest służba a nie korporacja jeśli się tego nie rozumie nie powinno się tego zawodu wykonywać. I proszę Was każdy wie ile zarabiają  ludzie z branży medycznej w swoich prywatnych gabinetach.
archiwum

Dlaczego niektórzy nauczyciele stali się zakładnikami własnych niespełnionych ambicji ?

Dlaczego niektórzy nauczyciele stali się zakładnikamiwłasnych niespełnionych ambicji ? – Nie interesuje ich czy ich podopieczni mogą stracić rok, ważne zajęcia dydaktyczne,  szansę na wymarzone studia. Stali się pionkami w swojej dziwnej grze, zatracając się w niej bez pamięci. Byle tylko odbębnić pracę w sposób możliwie najprostszy, szybki (często niestety byle jaki)  i wyjść. Gdzie w tym wszystkim uczeń ?Być może to ślepy los, że zostali nauczycielami ale nikt ich na siłę nie trzyma w szkole. Dobrego pedagoga pamięta się długie lata... często wywiera piętno na całe życie swojego ucznia ukazując mu ścieżki rozwoju, którymi wciąż kroczy w dorosłym życiu.  I właśnie takich niezwykłych pedagogów  każdemu życzę .