Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

opolko

Co prawda brakuje śniegu po pachy, wichury, -30 stopni i gór Ural, ale reszta się zgadza –  Se愛W
0:07
 –  kwejk.pl
Corradini został poproszony przez Raimondo di Sangro do wyrzeźbienia pomnika „jego matki” w Cappella Sansevero w Neapolu, gdzie marmurowa rzeźba pozostaje do dziś –
 –  दी
 –  14
0:09
 –  Uwielbiam polską kreatywność. Prowadzę sobie szkolenie. Jak rzadko, tymrazem nie w pełni własnego autorstwa, ale na bazie skryptu, który dostałemod zamawiającego (z zagranicy - to ważne). W skrypcie między innymiproste zadanie. Cytuję: "Daj uczestnikom puzzle z dowolnym obrazkiem,powiedz, żeby zrobili z nich akwarium. Ponieważ szybko się zorientują, żena obrazku nie ma akwarium, zaczną budować fizycznie akwarium z puzzli.Omów potem zadanie pod kątem procesu wyłaniania się lidera w grupie."Ważne jest to, że w skrypcie nie była przewidziana inna możliwość niżfizycznej budowy akwarium - w rozmowie z autorem dowiedziałem się, żewszystkie grupy brytyjskie i niemieckie robią zawsze akwarium w postacitrójwymiarowej budowli z puzzli.No więc dałem instrukcję, zgodnie ze skryptem. Co zrobili moi polscyuczestnicy?- jedna grupa ułożyła z puzzli napis "Akwarium"- jedna wzięła woreczek od puzzli, napełniła go wodą i wrzuciła do środkapuzzel, twierdząc, że to rybka- dwie zbudowały samą ramkę, a w środku ułożyli kształt rybek zpozostałych puzzli.Vive la polskie podejście do rozwiązywania problemów. Serio. Gdybyśmytylko umieli pracować długodystansowo, nie zrywowo i nauczyli się sobieufać, bylibyśmy potęgą gospodarczą.
Właśnie wracał z rozmowy kwalifikacyjnej – Kilka dni temu pojawiło się nagranie z wózkiem, które obiegło cały świat.Ron Nessman starał się o pracę na stanowisku pomywacza w restauracji Applebee's w Kalifornii. Usiadł na ławce, by przemyśleć swoją sytuację.Po tym, jak usiadł, spostrzegł że pewna kobieta wywróciła się z powodu silnego wiatru, a wózek z dzieckiem, który prowadziła, zaczął się toczyć w stronę trasy szybkiego ruchu.Ruszył w tym momencie za wózkiem i złapał go, nim ten wtoczył się na ulicę.Później okazało się, że Ron nie tylko uratował dziecko w akcie heroicznej odwagi, ale także dostał pracę, o którą się ubiegał.''Nawet nie miałem czasu o tym pomyśleć. Po prostu zareagowałem. Jak tylko się udało, krzyknąłem "Mam to!". Było mi bardzo szkoda tej kobiety. Sam mam siostrzeńców i siostrzenice. Wyobrażam sobie taką sytuację... Nie byłbym w stanie ze sobą żyć, gdybym nic nie zrobił. Po prostu cieszę się, że w porę się zorientowałem i byłem we właściwym miejscu o właściwym czasie'' Ron Nessman starał się o pracę na stanowisku pomywacza w restauracji Applebee's w Kalifornii. Usiadł na ławce, by przemyśleć swoją sytuację.Po tym, jak usiadł, spostrzegł że pewna kobieta wywróciła się z powodu silnego wiatru, a wózek z dzieckiem, który prowadziła, zaczął się toczyć w stronę trasy szybkiego ruchu.Ruszył w tym momencie za wózkiem i złapał go, nim ten wtoczył się na ulicę.Później okazało się, że Ron nie tylko uratował dziecko w akcie heroicznej odwagi, ale także dostał pracę, o którą się ubiegał.Kilka dni temu pojawiło się nagranie, które obiegło cały świat.Ron Nessman starał się o pracę na stanowisku pomywacza w restauracji Applebee's w Kalifornii. Usiadł na ławce, by przemyśleć swoją sytuację.Po tym, jak usiadł, spostrzegł że pewna kobieta wywróciła się z powodu silnego wiatru, a wózek z dzieckiem, który prowadziła, zaczął się toczyć w stronę trasy szybkiego ruchu.Ruszył w tym momencie za wózkiem i złapał go, nim ten wtoczył się na ulicę.
 –
0:13
Nie pasowały –  TopGearThese T-Shirts were testedon animals. They didn't fit.Top Gear BBC 2005
Tylko kto będzie wtedy głosowałna jedyną słuszną partię? –  DO CZASU AŽBĘDZIEMY DAWAĆ PIENIĄDZEZA POSIADANIEDZIECI, A NIE ZAWYCHOWANIE DZIECI,FUNDOWAĆ BĘDZIEMY PATOLOGIE
 –
 –
0:09
 –  C"
 –
0:07
 –  245
 –
Są one godne uwagi ze względu na ich zdolność do naśladowania naturalnych i sztucznych dźwięków z ich środowiska, a uderzające piękno samca ptaka to ogromny ogon –
 –
On nie mógł tego pojąć – "Wydawało mi się, że bardzo kocham swojego przyszłego męża, którego poznałam na studiach”Imponowało mi to, jak bardzo jest inteligentny, oczytany, światły, opiekuje się mną i chce poszerzać moje i swoje horyzonty. Spotykaliśmy się przez około 2 lata, gdy zdecydowaliśmy, że weźmiemy ślub. Męczyło nas trochę to, że przed znajomymi musieliśmy przedstawiać się jako narzeczeni, chcieliśmy być po prostu małżeństwem.„I choć możecie w to nie uwierzyć, tak naprawdę na co dzień nie kłóciliśmy się, a funkcjonowaliśmy ze sobą w pełnej zgodzie”Wydawało mi się, że oboje zawsze dojdziemy do porozumienia i nawet z największej kłótni będziemy potrafili wyjść obronną ręką, jeśli takowa kiedyś w przyszłości się wydarzy. Nawet nie miałam pojęcia w jak ogromnym błędzie byłam… Wszystko wydarzyło się w ciągu trzech dni, gdy cały mój światopogląd, całe moje plany, marzenia i oczekiwania wobec Tomka runęły momentalnie.Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ale dla niego najwidoczniej wydawało się normalne, że ja przejmę jego nazwisko w trakcie ślubu. Mi się wydawało, że wspominałam o tym kiedyś, że nie chcę absolutnie przyjmować jego nazwiska tylko chcę pozostać przy swoim, ponieważ identyfikuję się ze swoją rodziną i nie chcę tracić swojej tożsamości.„Po raz pierwszy widziałam Tomka, jak wpadł w szał. Nie dało się tego opisać słowami"Próbował mi wmówić, że nie nie chcę z nim stworzyć jednostki jaką jest rodziną, że na siłę chcę być feministką, która i tak zresztą bez facetów nic nie będzie znaczyć.Te słowa zabolały mnie mocniej niż cokolwiek innego – niż najmocniejsze uderzenie w twarz. Najpierw starałam się spokojnie wytłumaczyć, że bardzo ważne dla mnie jest to, abym została przy swoim nazwisku. Nie chciałam go zmieniać, bo nie jestem samochodem, który się przerejestrowuje. I wtedy padły słowa, których się obawiałam się, ale które czułam, że i tak wypłyną:„Musisz wybierać – albo ja, albo zostajesz przy swoim nazwisku, ale już beze mnie”„Wybrałam samotność i życie w pojedynkę”Słusznie? "Wydawało mi się, że bardzo kocham swojego przyszłego męża, którego poznałam na studiach”Imponowało mi to, jak bardzo jest inteligentny, oczytany, światły, opiekuje się mną i chce poszerzać moje i swoje horyzonty. Spotykaliśmy się przez około 2 lata, gdy zdecydowaliśmy, że weźmiemy ślub. Męczyło nas trochę to, że przed znajomymi musieliśmy przedstawiać się jako narzeczeni, chcieliśmy być po prostu małżeństwem.„I choć możecie w to nie uwierzyć, tak naprawdę na co dzień nie kłóciliśmy się, a funkcjonowaliśmy ze sobą w pełnej zgodzie”Wydawało mi się, że oboje zawsze dojdziemy do porozumienia i nawet z największej kłótni będziemy potrafili wyjść obronną ręką, jeśli takowa kiedyś w przyszłości się wydarzy. Nawet nie miałam pojęcia w jak ogromnym błędzie byłam… Wszystko wydarzyło się w ciągu trzech dni, gdy cały mój światopogląd, całe moje plany, marzenia i oczekiwania wobec Tomka runęły momentalnie.Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ale dla niego najwidoczniej wydawało się normalne, że ja przejmę jego nazwisko w trakcie ślubu. Mi się wydawało, że wspominałam o tym kiedyś, że nie chcę absolutnie przyjmować jego nazwiska tylko chcę pozostać przy swoim, ponieważ identyfikuję się ze swoją rodziną i nie chcę tracić swojej tożsamości„Po raz pierwszy widziałam Tomka, jak wpadł w szał. Nie dało się tego opisać słowami"Próbował mi wmówić, że nie nie chcę z nim stworzyć jednostki jaką jest rodziną, że na siłę chcę być feministką, która i tak zresztą bez facetów nic nie będzie znaczyć.Te słowa zabolały mnie mocniej niż cokolwiek innego – niż najmocniejsze uderzenie w twarz. Najpierw starałam się spokojnie wytłumaczyć, że bardzo ważne dla mnie jest to, abym została przy swoim nowym nazwisku. Nie chciałam go zmieniać, bo nie jestem samochodem, który się przerejestrowuje. I wtedy padły słowa, których się obawiałam się, ale które czułam, że i tak wypłyną:„Musisz wybierać – albo ja, albo zostajesz przy swoim nazwisku, ale już beze mnie”„Wybrałam samotność i życie w pojedynkę”Słusznie?
 –  MIMOTA