Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1654 takie demotywatory

Jak na prawdziwy totalitarny kraj przystało, u nas szykanuje się nie tylko wrogów władzy, ale i rodziny tychże wrogów – To obala argumenty typu, że różnimy się od krajów totalitarnych tym, że nie ma u nas więźniów politycznych. Otóż są. I zazwyczaj nie mają nawet prawa do kontaktu z adwokatem. PISowcy próbowali już aresztować kilku opozycjonistów. Mimo że porównując skalę przewinień, to PISowcy za swoje powinni dostać kary śmierci, które popierają lub dożywocie w więzieniach o zaostrzonym rygorze. Ale aż tak potężnych haków nie mieli, bo aresztowania się nie udały. Swojego czasu aresztowali też wnuków Wałęsy, w zasadzie tylko za nazwisko. Podobnie z synem Banasia, którego kilka godzin temu aresztowano. Co różni te sprawy? Wnukowie Wałęsy (i cała jego rodzina), to potomkowie jednego z największych wrogów PIS. Młody Banaś to natomiast syn byłego PISowskiego aparatczyka, który z jakiegoś powodu się zbuntował. Nie zdziwię się jak wkrótce odwiedzi go "seryjny samobójca", bo facet ewidentnie wie za dużo o PISowskich wałach
Przed zwierzętami na leśnej polanie pojawia się smok i pyta:- Nazwisko:- NiedźwiedźSmok:- Wpisuję cię na moją listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cię zjem.- Nazwisko?- Wilk- Wpisuję cię na listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cię zjem – - Nazwisko?- Zając.- Wpisuję cię na listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cię zjem.Zając:- A można nie przychodzić?Smok:- Można, wykreślam
"Wiadomości" zafiksowane na Tusku – Powrót Donalda Tuska do polskiej polityki wyjątkowo zaktywizował Telewizję Publiczną. Na początku lipca "Wiadomości" przez cztery dni wymieniały jego nazwisko 138 razy, czyli średnio co 52 sekundy
 –  Radosław Sikorski MEP mm M O@sikorskiradekPan minister Joachim Brudzińskiargumentował przed chwilą w@Europarl_PL, że Unia nie ma prawakrytykować łamania praworządnościpod rządami *** gdyż zdradziła nasm.in. w Jałcie. Rad bym wiedzieć,które państwo dzisiejszej UE tambyło, bo chyba nie Niemcy?
Sensacja w Muzeum Powstania Warszawskiego – Do Muzeum Powstania Warszawskiego trafiło niemal 400 legitymacji Powstańców Warszawskich. Kolekcję, która może być warta nawet milion złotych, przekazał anonimowy starszy mężczyzna. "Zostawił to i wyszedł".Legitymacje zawierają podstawowe dane Powstańców: stopień, pseudonim i imię, często również nazwisko oraz datę urodzenia, czasem odcisk kciuka. Na rewersach widnieją adnotacje dotyczące przydziału, odznaczeń i awansów właściciela legitymacji. Prawie wszystkie, z wyjątkiem jednej legitymacji, mają nabite numery jenieckie nadawane w Stalagu 344 Lamsdorf - informuje Muzeum Powstania Warszawskiego
Obecny wicemarszałek i szef klubu sejmowego Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Terlecki w młodości był jednym z liderów hipisowskiej społeczności w Krakowie znanym pod pseudonimem "Pies" – Co ciekawe umawiał się w tamtym czasie z niejaką Olgą Ostrowską. A co jest niezwykłego w tej dziewczynie? Gdyż już kilka lat po zakończeniu związku z Terleckim, już jako żona Marka Jackowskiego (po którym miała nowe nazwisko), stała się sławna na całą Polskę jako "Kora" - wokalistka i liderka rockowego zespołu Maanam. Po latach wspominała związek z przyszłym politykiem jako bardzo toksyczny, choć jak przyznała w swojej biografii była w nim zakochana po uszy. Jako dodatkową ciekawostkę dodam, że to właśnie Terlecki uczył ją robić skręty

Gdy Karyna rezerwuje stolik w restauracji:

 –  Rezerwacje przyjmujemy do godz 21 Rezerwacje przyjmujemy do godz 21 Witam, chcialabym zrobic rezerwacje. Czy rezerwacja zostala przyjeta? Halo Witam czy możemy prosić o godzinę datę oraz ilośc osób i nazwisko - jest to niezbędne do zrobienia rezerwacji nazwisko - jest to niezbędne do zrobienia rezerwacji Na dzisiaj jeden stoliczek VanessaillallWi Na 22.35 Ja wychodze wtedy z kina o 22. Czy mozemy zrobic wyjontek? 1 i(' 17'06 Na 22.35 Ja wychodze wtedy z kina o 22. Czy mozemy zrobic wyjontek? Wyjontkow nie robimy Niestety jest to weekend gdzie marny już o tej porze cały lokal zdjęty •••• nVty 3G 17:15 < Wróc ark' zczególy Bardzo prosze Bede ja i pare kolezanek To znaczy Be, by dokonać rezerwacji potrzebujemy konkretnych informacji Ja, Ania, Agnieszka, Basia i łza Ja. Ania, Agnieszka, Basia i łza
archiwum
Jagiellonia – Zarząd Jagielloni odczytujący nazwisko trenera podane przez komputer.
Za mało doradców –  (Andrzej Duda ©Andrzej Duda - 36 minBrawa i serdeczne gratulacje dla Roberta Lewandowskiego@lewy_official! Wspaniały dzień! Historyczny rekord GerdaMuellera pobity! 41. bramkę w tym sezonie ligowym RobertLewandowski zdobył w 90 mia meczu z Augsburgiem! "DUMA!™ Dziękujemy!O 248 XIX 172 C> 1,8 tys. £(Jack flCSB ©zKaszebe • 9 minPanie @PiotrMuller, pan powie doktorowi Dudzie jak sięprawidłowo pisze nazwisko Muller. Q

Krzysztof Skiba o oszustwie na Eurowizji:

 –  OSZUSTWO NA EUROWIZJIPiosenka Rafała Brzozowskiego przepadła w konkursie Eurowizji, a stało się tak za sprawą licznych manipulacji, które z pewnością wyjaśni komisja śledcza Antoniego Macierewicza (która już w tym celu zakupiła parówki).Gdyby głosy na Eurowizji liczyli kompetentni i obiektywni fachowcy, tacy jak Julia Przyłębska, Stanisław Piotrowicz czy Daniel Obajtek, to Rafał na pewno nie tylko by przeszedł do finału, ale miał szansę na zwycięstwo w konkursie. Jest inicjatywa szefa TVP Jacka Kurskiego, aby unieważnić głosowanie z Rotterdamu metodą marszałek Witek, która zawsze radzi, że jak po przerwie zagłosuje się drugi raz nad przegranym głosowaniem, to się przepchnie, to co jest do przepchania. Rafał absolutnie był do przepchania nie tylko w konkursie. To opinia samego prezesa Kaczyńskiego. Klęska Brzozowskiego na Eurowizji jest zaskoczeniem dla wszystkich prawdziwych Polaków. Rafał miał przecież same atuty. Przede wszystkim polskie nazwisko nawiązujące do wiadomego symbolu narodowego czyli brzozy. Po drugie ładną piosenkę bez refrenu i o niczym. Porywający układ taneczny przypominający ćwiczenia drogówki na skrzyżowaniu. No i prezentował się elegancko niczym syn proboszcza na rocznicy smoleńskiej. Przypomnijmy też, że szkolony był przez samą Edytę Górniak, która w jego sprawie konsultowała się nie tylko z kosmitami. Do konkursu można mieć wiele zastrzeżeń. Czechy reprezentował śniady koleś z Angoli, Szwajcarię facet z Albanii, a Grecję blond dziewczę z Holandii. To pomieszanie z poplątaniem (czytaj podstępny atak lewackich ideologii multi kulti) spowodował, że polski reprezentant czuł dyskomfort psychiczny. Rafał powinien występować w otoczeniu, w którym świetnie się czuje czyli na konwencji partyjnej PiS lub na Festiwalu Smalcu w Odrzywołach.  Ma rację minister Czarnek, że Unia Europejska to twór niepraworządny. I przegrana Brzozowskiego jest tego świetnym przykładem. W podręcznikach szkolnych dla klas VIII oszustwo na Eurowizji powinno być podawane obok oszustw wyborczych komunistów w 1947. Gdyby Eurowizję organizował Sasin to konkurs by się nie odbył i wówczas w trakcie nie odbytego konkursu Brzozowski na pewno zająłby pierwsze miejsce. I taki system należy wprowadzić przy okazji kolejnej imprezy. A tak w ogóle to następnym razem na Eurowizję powinien pojechać Kukiz z prezesem Kaczyńskim. Kukiz zaśpiewa, a Kaczyński wytłumaczy Europie dlaczego ktoś rekomendowany przez niego powinien wygrać. U nas się to sprawdza.         Fot: strona Rafała Brzozowskiego. #eurowizja #rafalbrzozowski #tvp
Polka, która nie podniosła się po likwidacji PGR-ów, z torebką Louis Vuitton za około 5 tys. zł oraz perłową bransoletką od Chanel za blisko 1 tys. zł –  Magda Ogórek ©ogorekmagda • 4 g.21 lat temu zlikwidował PGRy. sprowadził nędzę na tysiącePolaków, wielu ludzi nigdy nie podniosło się po tamtymkoszmarze.Zbankrutowało mnóstwo przedsiębiorstw państwowych, nastąpiławieloletnia zapaść gospodarki.- Nazwisko?- Balcerowicz.
archiwum
Zmarł abp senior Wojciech Ziemba. Jego nazwisko widnieje na mapie kościelnej pedofilii wśród hierarchów, którzy tuszowali pedofilię. Był nominatem Jana Pawła II. Otrzymał tytuł honorowego obywatela Białegostoku, obok m.in. Gulbinowicza i Głódzia. – Jak znam życie, wkrótce przyjdzie czas na beatyfikacje...

To były czasy!

To były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
I tacy "ludzie" mają prawa wyborcze... – Właśnie dlatego Polska już nigdy nie będzie normalnym i demokratycznym krajem.
 –

W dobie Ubera taksówkarzom coraz trudniej jest wyciągać godne stawki. Nic dziwnego, że na horyzoncie pojawia się coraz więcej Januszy biznesu, którzy naciągają klientów do granic możliwości. Chytry plan tego kierowcy jednak się nie powiódł...

 –  Sytuację opisał jeden zużytkowników portalu Wykop:Jadę z Januszem biznesu na lot nisko iwiezie mnie przez chyba wszystkiemożliwe znane mu kółko, żeby nabićkilometrów. Ciekowe jakq zrobi minę,jak mu dom kartę firmowa, bo mamyryczałt na tę trasę.Póki co trasa Mysłowice- Pyrzowice -140 zł. A jeszcze dobre 8 km.Czym jest karta firmowa?Użytkownik "bramborak" wyjaśnił tow kolejnym komentarzu:Firmo podpisuje umowę z korporacjai usta/a ryczałtowe ceny za popularnetrasy. Zazwyczaj sa to kwoty dużoniższe niż rynkowa, bo wiadomo - efektskali Ale jak zamawiam przez aplikacjędla Januszy, wygląda to jak każde innezlecenie. Dopiero jak daję EKK,następuje moment prawdy.Ostatecznie po długiej podróżyinternauta wreszcie dotarł nalotnisko. Cena za przejazd? 167złotych, a do tego 5 zł za parking.Wtedy postanowił zafundować"chciwemu kierowcy trolling życia iwyciągnął firmową kartę.Miał taki ból odbytu, że jeszcze niechciał elektronicznej karty klienta.Dzwonił do korporacji, a tam mupowiedzieli, że mam ryczałt 120 zł i mawzięć numer karty klienta. Jeszcze onazwisko prosił, bo nie ufa elektronice.Dlatego Janusza tak zabolało, żezamiast jechać najkrótsza i najszybszatrasa, bo i tak dostanie tyle samo, tomnie zawiózł przez takie wioski, jakichjeszcze nie widziałem.Miejmy nadzieję, że kierowcadoszedł już do siebie...
archiwum
Cebulactwo można wszędzie spotkać – W tym przypadku ksiądz proboszcz ma trafne nazwisko
 –
archiwum
Internetowo-memowa rzeczywistość – Kilka razy w roku w mediach pojawia się jakieś przypadkowe i nikomu wcześniej nieznane nazwisko wokół, którego potem przez kilka miesięcy ludzie trzaskają memy i śmieszne pasty jak z karabinu maszynowego.Dzisiaj mamy Obajtka, z kogo będziemy się śmiać za pół roku?Jeszcze miesiąc temu nikt tego człowieka nie znał, a teraz facet jest królem memów i internetowych felietonów. Kto następny?