Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 216 takich demotywatorów

W 1974 roku Poczta Kanady w Montrealu zauważyła, że z roku na rok pojawia się coraz więcej listów adresowanych do Świętego Mikołaja. Pracownicy pocztowi teoretycznie powinni oznaczać je jako "niedoręczalne" i zwrócić do adresatów, ale listonosze nie mieli serca i zaczęli w miarę możliwości sami odpisywać dzieciom na listy

W 1974 roku Poczta Kanady w Montrealu zauważyła, że z roku na rok pojawia się coraz więcej listów adresowanych do Świętego Mikołaja. Pracownicy pocztowi teoretycznie powinni oznaczać je jako "niedoręczalne" i zwrócić do adresatów, ale listonosze nie mieli serca i zaczęli w miarę możliwości sami odpisywać dzieciom na listy – Ponieważ góra listów adresowanych do grubasa w czerwonym wdzianku rosła lawinowo, Poczta Kanady w 1983 roku wdrożyła oficjalnie procedury dotyczące odpowiedzi na tego typu przesyłki.W 2011 roku, zespół odpowiadający na mikołajkowe listy wzrósł do 11 tysięcy (!) wolontariuszy, składający się głównie z listonoszy, zarówno tych w czynnej służbie, jak i emerytowanych. Obecnie w Kanadzie, w każde święta krąży ponad milion listów, a zespół wolontariuszy odpowiada w języku autora listu - zwykle jest to angielski lub francuski, ale trafiają się też pisane w językach inuickich.Ponieważ automatyczne maszyny sortujące zaczęły wariować, bo nie potrafiły odnaleźć kodu pocztowego, Canadian Post przydzielił Mikołajowi osobny kod pocztowy. I tak odtąd, adresując list do kanadyjskiego Mikołaja, napiszemy na kopercie:Santa Claus North Pole H0H 0H0CANADAlub, jeżeli urodziliśmy się w Quebeku:PÈRE NOËLPÔLE NORD  H0H 0H0CANADAbo, według tamtejszej tradycji, Mikołaj płaszczy dupę na Biegunie Północnym, a nie w jakiejś Laponii. W rzeczywistości, kanadyjskie kody pocztowe zaczynające się od litery H trafiają do Montrealu.Kanadyjczycy wykorzystali ten fakt podczas dyskusji o roszczeniach terytorialnych dotyczących okolic bieguna. Ówczesny sekretarz premiera, a obecny premier Justin Trudeau, odparł ataki politycznych konkurentów zdaniem "wszyscy wiemy, że Święty Mikołaj jest Kanadyjczykiem. Jego kod pocztowy to H0H 0H0".P.S. Jakby ktoś chciał wysłać pocztówkę do naszego lokalnego Świętego Mikołaja do Rovaniemi, to muszę was zmartwić - z powodu problemów operacyjno-organizacyjnych, które wystąpiły w Poczcie Finlandii, Poczta Polska do odwołania zawiesiła przyjmowanie przesyłek adresowanych do odbiorców w Finlandii.Na wszelki wypadek, adres to:Santa Claus Main Post Office Tähtikuja 196930 RovaniemiFINLANDMam nadzieję, że wszyscy byliście grzeczni.
To skrzynka na listy do Św. Mikołaja – Podczas spaceru każde dziecko może wsadzić do niej swój list, a jeśli zostawi na nim adres zwrotny dostanie odpowiedź.Jeśli odpowiedź od Św. Mikołaja wywoła choć jeden uśmiechi radość na buzi i w oczach choć jednego dziecka, to znaczy,że było warto.Skrzynka będzie stała do Święta Trzech Króli i tak długo jak będą pojawiać się w niej listy Podczas spaceru każde dziecko może wsadzić do niej swój list, a jeśli zostawi na nim adres zwrotny dostanie odpowiedź.Jeśli odpowiedź od Św. Mikołaja wywoła choć jeden uśmiech i radość na buzi i w oczach choć jednego dziecka, to znaczy, że było warto.Skrzynka będzie stała do Święta Trzech Króli i tak długo jak będą pojawiać się w niej listy
 – "Na chodniku leży pijany mężczyzna. Przechodzi kilka osób. Jeden gościu przygląda się leżącemu, po czym stwierdza, że to nikt z naszych bloków i odchodzi. Próbuję podnieść delikwenta, nie ma nikogo chętnego żeby mi pomóc. Dzwonię na policję. Przyjeżdżają po ok.20 min. (w międzyczasie ostro sypie śnieg). Razem z policjantem podnosimy jegomościa i próbujemy wydostać jakieś informacje (nazwisko czy adres zamieszkania). Po kilku minutach mamy nazwisko i datę urodzenia. Stróż prawa w bazie danych wyszukuje miejsce zamieszkania. Pojawia się problem. Gościu jest cały zaszczany i policjant nie bardzo ma chęć wsadzić pacjenta do "osobowej suki". Zapakowaliśmy nieszczęśnika do mojego samochodu (oczywiście podłożyłem pod tyłek worek foliowy) i odwieźliśmy chłopinę do domu.Wiem, większość uważa takich ludzi za meneli, degeneratów, łachudrów czy pijaków. Osobiście uważam ich za chorych ludzi.Zauważyłem przez 10 miesięcy jak duży jest problem alkoholizmu w Polsce. Dziś zobaczyłem jak duża jest znieczulica społeczna dookoła.Ten post jest takim apelem do wszystkich znajomych i nie tylko. Jeżeli będziesz świadkiem takiego zdarzenia, nie przechodź obojętnie!"Dołączam się do prośby i apeluję do wszystkich - nie przechodź obojętnie. Nigdy nie patrz na drugiego człowieka z pogardą, bo nie wiesz co wydarzyło się w jego życiu. Następny możesz być Ty, którego życie złamie i spadniesz na dno pogrążony w cierpieniu szukając ukojenia bólu w piciu alkoholu
archiwum
Otóż wystarczy nawet jeden internauta, który zgłosi do PWN słowo, które według niego powinno zostać uznane za "młodzieżowe słowo roku". – Następnie zgłaszający musi namówić jak najwięcej innych internautów, by wraz z nim zgłaszali to słowo. Potem jury ze współpracy z młodymi ludźmi wybierze 10 słów, na które będzie można głosować w głosowaniu internetowym. I już.Tak więc wszystko zaczyna się od jakiegoś internauty i zaproponowanego przez niego jakiegoś słowa.* Dla osób, którym nie wyświetla się źródło wklejam adres do artykułu w pierwszym komentarzu.
archiwum
Ludzie. Tacy jak my. – * dla osób, którym się nie wyświetla źródło wklejam adres do artykułu z filmem w pierwszym komentarzu
archiwum
Jednak do produkcji akumulatorów dla aut elektrycznych niezbędny jest lit. Głównym dostawcą litu są Chiny. Plan UE dotyczący produkcji akumulatorów zakłada zdobycie tego pierwiastka poprzez import, wydobycie na własnym terenie oraz recykling. – Żeby mieć pewność odzyskania litu przez fabrykę, projektodawcy zakładają przekazanie przez "dostawcę usług mobilnych" (producenta samochodów) nowego samochodu klientowi wyłącznie w formie płatnego "abonamentu". Niektóre francuskie firmy obecnie proponują w ramach "abonamentu" możliwość korzystania z ich dowolnego pojazdu w przeciągu 30 dni rocznie.* Więcej informacji w artykule źródłowym. Dla osób którym się nie wyświetla "Źródło" wklejam adres do artykułu w pierwszym komentarzu.
archiwum – powód

Pewien taksówkarz z Nowego Jorku napisał:

Pewien taksówkarz z Nowego Jorku napisał: – "Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. Był późny wieczór, pomyślałem że klient się rozmyślił i wrócę do "bazy"... ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. "Minutkę!", odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze. Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych. U Jej boku była mała nylonowa walizka. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału. Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem. "Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?", zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie. Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika. Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. "To nic", powiedziałem, "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę." "Och, jesteś takim dobrym chłopcem" , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: "Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta? "To nie jest najkrótsza droga", odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty. "Och, nie mam nic przeciwko temu", powiedziała. "Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum." Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. "Nie mam już nikogo z rodziny", mówiła łagodnym głosem. "Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..." Wyłączyłem licznik... "Którędy chce Pani jechać?" Przez kilka godzin jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy. Jechaliśmy przez okolicę, w której żyli z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła abym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna. Czasami prosiła by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa. Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle "Jestem zmęczona. Jedżmy już proszę". Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki. Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi. Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim. "Ile jestem panu winna?" Spytała, sięgając do torebki. "Nic", odpowiedziałem. "Trzeba zarabiać na życie", zaoponowała. "Są inni pasażerowie," odparłem. I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno. "Dałeś staruszce małą chwilę radości", powiedziała. "Dziękuję". Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka. Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego Życia. Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów. Jeżdziłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał? Myśląc o tym teraz, nie sądzę. abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu. Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia. Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie przegapmy ich"
Haarlem jest pierwszym na świecie miastem, które wprowadza zakaz reklamy mięsa. Będzie on obowiązywał od 2024r. – *dla osób, którym nie wyświetla się źródło, wklejam adres do artykułu w pierwszym komentarzu
archiwum
Jest temat – Poznajcie Krystynę Toczek - moją koleżankę z pracy.Nasza Krysia ma niebywały talent - a mianowicie pisze powieści! Niesamowite, prawda?!Jak do tej pory napisała ich kilka... niestety wszystkie do szuflady. Jednak jak to przystało na naszą Krysię, postanowiła zakasać rękawy i sięgnąć po swoje marzenia, wydając pierwszą z nich.No i teraz ważna rzecz. Koszty realizacji wydania tej powieści przewyższyły chwilowo finansowe możliwości Krystyny. Sama zdołała odłożyć sporą sumę, ale niestety nie całą. Założyła zatem z tej okazji zrzutkę.I tutaj prośba do Was - jeśli tylko możecie wpłacajcie proszę tyle, ile możecie: 5, 10, 20 - naprawdę każdy grosz się liczy. Po prostu cokolwiek. Nigdy nie prosiłam o wsparcie finansowe ani dla siebie, ani dla nikogo innego. Ale jak sami widzicie, sytuacja jest wyjątkowaAdres do zrzutki w komentarzuDzięki wielkie!

Taksówkarz z Nowego Jorku napisał:

Taksówkarz z Nowego Jorku napisał: – Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. Był późny wieczór, pomyślałem że klient się rozmyślił i wrócę do "bazy"... ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. "Minutkę!", odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze...Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych.U Jej boku była mała nylonowa walizka. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem."Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?", zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. "To nic", powiedziałem, "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę.""Och, jesteś takim dobrym chłopcem" , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: "Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?"To nie jest najkrótsza droga", odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty."Och, nie mam nic przeciwko temu", powiedziała. "Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum."Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. "Nie mam już nikogo z rodziny", mówiła łagodnym głosem. "Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..."Wyłączyłem licznik... "Którędy chce Pani jechać?"Przez kilka godzin jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy.Jechaliśmy przez okolicę, w której żyli z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła abym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.Czasami prosiła by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle "Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę". Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki.Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi.Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim."Ile jestem panu winna?" Spytała, sięgając do torebki."Nic", odpowiedziałem."Trzeba zarabiać na życie", zaoponowała."Są inni pasażerowie," odparłem.I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno."Dałeś staruszce małą chwilę radości", powiedziała. "Dziękuję".Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka. Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego Życia.Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie przegapmy ich..
Dołącz do kluczy swój adres zamieszkania, w razie gdy je zgubisz i ktoś je znajdzie, to będzie wiedział, gdzie ma je odnieść –
Źródło: Nigdy nie bierz na serio internetowych poradników
 –  Na pewno zastanawiacie się, co tam słychać u mnie i Polskich Linii Lotniczych LOT. Otóż przed dwoma tygodniami nie tylko odwołano mój przelot do Polski (co jestem w stanie zrozumieć), nie tylko zmuszono mnie do samodzielnego wyszukiwania wszystkich istotnych informacji oraz dopytywania się o nowy lot powrotny (co już zrozumieć znacznie trudniej), ale też zgubiono mój bagaż.Przeczekałem więc wtedy na lotnisku kolejne dwie godziny i złożyłem reklamację. Przyniosła skutek: przedwczoraj dostałem wiadomość, że bagaż został znaleziony. Dzisiaj kurier przywiózł mi walizkę do mieszkania, to miło.Niestety to inna walizka, dla innej osoby, co wynika wprost z zamieszczonych na niej oznaczeń. W dodatku gdybym tylko chciał (oczywiście tego nie zrobię), mógłbym spisać sobie imię i nazwisko właściciela, jego pełny prywatny adres w USA, mail oraz numer telefonu. Mógłbym też wynotować, w jakim hotelu mieszka obecnie w Polsce i do kiedy. Nie wiem, czy to zgodne z RODO.Pewnie jeszcze poszukają i może coś znajdą, ale na tym etapie to już trochę tragikomedia.
 – "Jak podają chersońskie konta w Telegramie, na ulicach pojawiły się ulotki ze zdjęciem Kiryłła Stremousowa i pytaniem, czy mieszkanie 48 przy ulicy Kulika 129 to jego adres.– Idziemy po twoją głowę – czytamy na ulotkach.To miejscowy prorosyjski kolaborant, którego rosyjskie władze uczyniły zastępcą naczelnika administracji wojskowej. To on propaguje ideę przeprowadzenia w obwodzie „referendum o samostanowieniu”, czyli odłączeniu regionu od Ukrainy i powołaniu Chersońskiej Republiki Ludowej."

Nigdy nie pytaj: - kobiety o jej wiek - mężczyznę o zarobki - szura o adres szpitala/placówki w której Ukraińcy mają przywileje

 –  Szanowne @MZ GOVPL M0ja corkaprzebywa w $zpitalu. Ma na jutrowyznaczony termin wysokospecjalistycznejoperacji. "Spadła" jużz dwóch terminów.Jutro ponoć też mieć nie będzie bo braktóżka na OlOM. Lekarze i pielegniarkiwprost mówią o nawale dzieci z UKR. Mojema umrzeć?
archiwum
 –  ajPolska Agencja Prasowa VISA PROFIL Cześć! W tym artykule jest błąd bttosWwww oao.ol/aktualnoscilnews 9a2C1145842%2Cwarszawska-orap  salpiegosw,b61112158}ilMoOd na-remi h Zamiast targowa 68 powinna być targowa 76 htt s'//www. oraya,p18~0. ~ol To zadzwoń I powiedz 4111 Odpowiedzialnym ii Nie jestem osobą funkcyjną w ww,pj • • Elesos! Moja interwencja po co, zwłaszcza, te mam wolne Dziękujemy za informację, nr ulicy poprawiony. Serdecznie pozdrawiamy
Target wie, kiedy jesteś w ciąży! – Każdy klient Targetu ma przypisany numer identyfikacyjny (Guest ID), który jest powiązany z takimi informacjami, jak wiek, adres, stan cywilny, karta kredytowa i inne. Firma analizuje dane w połączeniu z historią Twoich zakupów i zauważa, kiedy kupujesz takie rzeczy jak witaminy czy bezzapachowe balsamy. Pewien mężczyzna chciał kiedyś nakrzyczeć na kierownika sklepu Target za to, że wysłał jego nastoletniej córce kupony ciążowe, ale w końcu dowiedział się, że zostanie dziadkiem TARGETKażdy klient Targetu ma przypisany numer identyfikacyjny (Guest ID), który jest powiązany z takimi informacjami, jak wiek, adres, stan cywilny, karta kredytowa i inne. Firma analizuje dane w połączeniu z historią Twoich zakupów i zauważa, kiedy kupujesz takie rzeczy jak witaminy czy bezzapachowe balsamy. Pewien mężczyzna chciał kiedyś nakrzyczeć na kierownika sklepu Target za to, że wysłał jego nastoletniej córce kupony ciążowe, ale w końcu dowiedział się, że zostanie dziadkiem
 –
Sposób "na ambasadorkę" –  Dzień dobry. Z tej stronyA znana też jakona Instagramie. Mamproblem z kleszczami wogrodzie. Chciałabymskorzystać z Waszych usług wzamian za bycie Wasząambasadorką. Co Wy na to?Dziękujemy za wiadomość.Aktualnie działamy wterenie. Odpowiemynajszybciej jak to będziemożliwie. PozdrawiamyDzień dobry. Niestety nieplanujemy w najbliższymczasie zakładać ambasadywięc nie mamy wakatów.Gdyby jednak była Paninadal zainteresowanausługą wykonaną w sposób"tradycyjny" to poprosimy oadres oraz metraż ogrodu towycenimy koszt usługi.Pozdrawiamy PogromcySzkodników
Źródło: Facebook Pogromcy Szkodników
Chłopaki z PogromcówSzkodników wiedzą jak rozmawiaćz Januszem biznesu –  Mam problem z jakimśrobactwem w kuchniDzień dobry. Poprosimy opodesłanie zdjęć tychowadów - zweryfikujemytematTo chyba karaluchyMimo wszystko poprosimy ozdjęcia oraz adres i metrażlokalu. Wycenimy kosztusługiProponuje 100Jasne nie ma problemu -zajmiemy się tematem jakwrócimy z delegacji zWarszawySuper kiedy wracacie z tejdelegacji?Na razie się nie wybieramyDEMOTYWATORY.PLChłopaki z Pogromców Szkodnikówwiedzą jak rozmawiać z Januszembiznesu
 –