Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 5028 takich demotywatorów

archiwum – powód
Pewnie ma na imię Maria –

To były czasy!

To były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
poczekalnia
.. duszny zły sen.Kiedy zaczął się wić kręty, pochyły szlakGdzie był pierwszy nasz krok w rozpadlinę bez dnaGdy srebrników garść przekonała nas, żeKiedy dają, to brać, każdy głupi to wie – Bilans zysków i strat prowadzimy od latNie ma czego w nim kryć, nie ma czego się baćSkąd więc na lustra dnie z progu każdego dniaWita cię najpierw wstręt, potem brat jego strach                                              Budka Suflera - Za ostatni grosz 1982

Psia kupa, sprawa polska:

Psia kupa, sprawa polska: – - Przepraszam, pana pies zrobił kupę! Pewnie pan nie zauważył – krzyczę za właścicielem yorka, który właśnie kucnął na chodniku (york, nie właściciel) i zostawił po sobie ślad imponującej wielkości, jak na swoje wymiary.Właściciel yorka w czerwonej puchówce nie może udać, że mnie nie usłyszał, więc stosuje inną taktykę.- Ale, wie pan, on już się raz załatwił i nie mam drugiej torebki – odpowiada zadowolony z wybiegu.- Nie ma sprawy, dam panu jedną z moich, proszę bardzo – uśmiecham się szeroko i wyciągam torebkę na psie odchody. Bo sam jestem na spacerze z psem.Niechętnie bierze ode mnie. Ja idę dalej, skręcam za róg. Ale po kilku krokach zawracam. Oczywiście – kupa leży tam, gdzie leżała, a Czerwona Puchówka z yorkiem zasuwają co sił w przeciwną stronę.- Halo!!! Pomylił pan kierunki, tutaj ta kupa leży!! - drę się zanim. Tym razem słyszą mnie już wszyscy mieszkańcy okolicznych bloków, nawet ci z zamkniętymi dźwiękoszczelnymi oknami.Czerwona puchówka staje, wściekły.- Czego ty ode mnie chcesz? - warczy- Żebyś posprzątał po swoim psie.- Bo co? - zaciska pięści, ręce rozstawia jakby miał wrzody pod pachami i leci prosto na mnie.Wyhamowując metr przede mną chyba zdaje sobie sprawę z absurdalności próby zastraszania mnie. W najlepszym przypadku sięga mi do ramienia, w dodatku u mojej nogi czeka owczarek belgijski. Kochany, ale o wyglądzie psa amerykańskiej policji.- Weź się odp***ol! Czego ty chcesz? - warczy na mnie Czerwona Puchówka.- Żebyś posprzątał po psie.- A co ci to przeszkadza?- Wkurza mnie, że wszystko wokół obsrane, przejść normalnie nie można.- 35 lat temu nikt nie sprzątał po psie i nikomu to nie przeszkadzało! - rzuca ostatecznym argumentem.Jak ja to znam! Ten element prawicowej narracji o "kiedyś", gdy świat był lepszy:Kiedyś dzieci się biło i wyrastały na porządnych ludzi.Kiedyś to można było klepnąć sekretarkę w tyłek i nikt nie robił z tego afery.Kiedyś to pedały siedziały w domach i było dobrze.Kiedyś to murzyn był murzynem, a teraz to nie wiadomo jak nazywać, bo się jeszcze obrazi.Kiedyś to się laska upiła i ktoś ją przeleciał to była jej wina, a teraz to zaraz o gwałt oskarżą.Znacie to? Bzdury jakich mało, ale trafiają do tych, którym nie chce się rozwijać. Tak, było lepiej TOBIE - jeśli należałeś do opresyjnej większości. Brzydzi mnie gloryfikowanie przemocy w imię spokoju grupy uprzywilejowanych - a tym w istocie okazuje się ideologia "kiedyś to było lepiej".I każdy z tych obrońców przemocowego status quo nie odpowiada tylko za siebie, ale za jakość życia innych.Bo przestrzeń publiczna jest jak ten trawnik przed moim blokiem – każdy z nas może wdepnąć w gówno pozostawione przez tych, którym wydaje się, że „kiedyś było lepiej i po co to zmieniać”.
Ezechiel, 25:17 – "Ścieżka sprawiedliwych wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych przez dolinę ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dziatek. I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci; i poznasz, że ja jestem Pan, gdy wywrę na tobie swoją zemstę" Narodowe Czytanie Pisma Świętego już w niedzielę"wieszwięcej
archiwum – powód
Operator legendarnej koparki żali się, że nie zapłacili mu za nadgodziny – Abdullah Abdul-Gawad - bo tak ma na imię operator legendarny koparki która odblokowaywła kanał Sueski, w rozmowie z amerykańskim business insider żalił się że nie dostał pieniędzy za nadgodziny."Wsiadaj w samochód i pędź na miejsce. Jesteś jedynym operatorem koparki w okolicy" – wspomina słowa szefa, który zerwał go do pracy przy odblokowywaniu kanału.Drugi dzień po awarii świat obiegły zdjęcia małej koparki walczącej o udrożnienie jednego z najważniejszych szlaków handlowych na świecie.Abdul-Gawad przyznaje, że czuł się "jakby cały świat się z niego śmiał". "To sprawiło, że byłem jeszcze bardziej zdeterminowany niż wcześniej" – dodaje. "Śmiejecie się ze mnie? To ja wam pokażę, co potrafię" – wspomina swoje nastawienie 28-latek.Egipcjanin wspomina, że on i jego koledzy pracowali po 20 godzin dziennie, spali kilka godzin i wracali do pracy.
archiwum – powód
Brenda Song i Macaulay Culkin przywitali 5 kwietnia swoje pierwsze dziecko – Chłopiec otrzymał imię Dakota. Macaulay Culkin ujawnił, że imię dla synka wybrał, by uczcić pamięć swojej tragicznie zmarłej siostry. 10 grudnia 2008 r. Dakota, 29-letnia wtedy siostra Culkina, została potrącona przez samochód i zmarła
archiwum
"Cześć, mam na imię Adam i właśnie zarżnąłem polską gospodarkę" –
Macaulay Culkin znany z tytułowej roli w filmie "Kevin Sam w Domu" został ojcem. Jego syn urodził się 5 kwietniai otrzymał imię "Dakota" – Macaulay Culkin nazwał chłopca damskim imieniem na cześć zmarłej siostry aktora, która zginęła w 2008 roku potrącona przez samochód
archiwum
Ludobójstwo w imię imperium - refleksja historyczna. – Niektóre nacje zapłaciły wysoka cenę za angielskie ambicje imperialne: Irlandczyków wzięli głodem,  zagłodzili rdzennych Tasmańczyków, Angielska szkoła pacyfikacji Aborygenów w Australii.Dla wielu narodów należących do byłego Imperium Brytyjskiego śmierć Filipa a w przyszłości śmierć Królowej Elżbiety będzie powodem do RADOŚCI a nie smutku!Ludobójstwa jakie miały miejsce za czasów panowania obecnej Rodziny Królewskiej nigdy nie zostały rozliczone, są przemilczane i niewygodne. Wiele osób Imperium Brytyjskie porównuje do Hitlerowskiej III Rzeszy - identyczne metody eliminujące ludzi.Wygrywający wojnę piszą historię ale czy Filipa można porównać do Eva Braun ą Elżbietę do Adolfa? Czy postać Filipa i Elżbiety historia w niedalekiej przyszłości nie oceni negatywnie? Czy naprawdę wierzycie że mieszkańcy 1/3 kuli ziemskiej którzy byli ciemiężeni przez Imperium Brytyjskie będą opłakiwali z "żalem w sercu" śmierć obecnie panujących skoro ich dziadkowie byli mordowani przez okupanta ?
Potoooooooo lub Pot-8-Os był XVIII wiecznym koniem wyścigowym w Anglii. Startował w 40 wyścigach konnych, z czego wygrał aż 34 z nich – Rumak miał pierwotnie nazywać się "Potato", właściciel konia poprosił chłopca w stajni by napisał na pojemniku na paszę imię wierzchowca. Chłopak źle zinterpretował nazwę i napisał "Potoooooooo" (Pot eight o's). Właścicielowi tak się ta forma spodobała, że postanowił ją zostawić. I tak narodził się Potoooooooo (wymawiane jako Potatoes)
Tam na dole mają ubaw –  I potem ta Pawłowicz mówi w imię wartoąści chrześcijańskich
Marija Oktiabrska kiedy jej mąż został zabity przez Niemców w trakcie II wojny światowej, sprzedała wszystko co miała i za te pieniądze ufundowała… czołg. Postawiła jeden warunek - miała ten czołg prowadzić. I co? – Skończyła omską szkołę wojsk pancernych i od października 1943 została mechanikiem oraz dowódcą czołgu T-34, czyli takiego samego jakim poginali Czterej Pancerni. Swój czołg nazwała Боевая подруга czyli Walcząca dziewczyna. Wielu jej współtowarzyszy walki, nabijało się z niej okrutnie. Kobieta? W czołgu? Jako dowódca? Zmienili zdanie, kiedy Oktiabrska rzuciła się do walki.W pierwszym starciu razem ze swoją załogą zniszczyła kilka niemieckich gniazd karabinów maszynowych i dział przeciwpancernych. Kiedy czołg został unieruchomiony rzuciła się, aby go naprawić pod ciężkim ostrzałem.Została za to awansowana na stanowisko sierżanta.Sytuacja - wchodzenie na ostro do boju, reperowanie czołgu pod lawiną pocisków powtórzyła się kilka razy. Nagrodzono ją za to najwyższym odznaczeniem wojskowym za odwagę podczas walki. Zginęła w Smoleńsku
archiwum
Imię Mahomet – Gorszy dzieci.
Jak ma na imię twój zwierzak? –
Szympans 22. najlepszym menadżerem finansowym na Wall Street! – Raven, bo właśnie takie imię nosiła ta małpa, za pomocą rzutek do darta wybrała (w sensie rzucała w listę) akcje z listy 133 firm. W 1999 roku szympans zrobił 213-procentowy wzrost i okazał się być lepszy od 6000 profesjonalnych inwestorów na Wall Street
 –  Volkswagen zmienia nazwęna Voltswagen.Przynajmniej na elektrykachi w USA
archiwum
Czy nie byłoby logicznie, w przypadku wirusa który jest najgroźniejszy dla osób najstarszych, zabronić im(zamiast uczniom) wychodzić z domów poza określoną porą na zakupy, zamknąć miejsca gdzie najczęściej się spotykają, czyli kościoły – a nie w imię ich dobrego samopoczucia i ratowania ich przed zagrożeniem zamykać cały kraj i doprowadzać do śmierci wielu ludzi, byleby tylko seniorzy byli bezpieczni, mimo, że ograniczenia ich dotykają najmniej a powinny w sumie najbardziej jako grupy najbardziej narażonej na śmierć z powodu koronawirusa
Jesteś nago i wychodząc na randkę możesz zabrać tylko jedną rzecz na pierwszą literę Twojego imienia. Co to będzie? –