Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1072 takie demotywatory

"Młody człowiek kołysał się na ławce w parku, po czym zsunął się i przykucnął, próbując złapać oddech i uśmierzyć ból przeszywający całe ciało. Mężczyzna próbował wziąć głęboki oddech, ale ból spowodował kolejny cios, a ciało zastygło w bezruchu

"Młody człowiek kołysał się na ławce w parku, po czym zsunął się i przykucnął, próbując złapać oddech i uśmierzyć ból przeszywający całe ciało. Mężczyzna próbował wziąć głęboki oddech, ale ból spowodował kolejny cios, a ciało zastygło w bezruchu – Nie widział tłumów wokół, nie słyszał syreny karetki pogotowia i głosów lekarzy pędzących na ratunek.Światło. Skąd ono jest? Jest takie miękkie i ciepłe. Gdzie ja jestem? Nic nie boli, a ciało jest tak nieważkie. Mężczyzna próbował się rozejrzeć, ale wokół pojawiła się niewielka mgła. A potem zobaczył psa. Wielki pies podszedł do niego, delikatnie stąpając na łapach. I mężczyzna go rozpoznał! To był Bolek.– Cześć, mistrzu.– Bolek? A ty…. jak mnie znalazłeś? I dlaczego do mnie mówisz? Czy ja śnię?– Wszyscy tutaj mogą rozmawiać i rozumieć się. Nie, Mistrzu, nie śpisz. Umierasz, a jestem tu od dawna. Tam, na drodze, pamiętasz, tam, gdzie wyrzuciłeś mnie z samochodu.I człowiek przypomniał sobie to, co usilnie próbował zapomnieć przez te wszystkie lata.– Widzę, że nie zapomniałeś. Pamiętasz, stary? Jak uruchomiłeś silnik samochodu, kazałeś mi wsiąść i wyjechaliśmy z miasta? Jak zostawiłeś mnie na drodze i odjechałeś, nie oglądając się za siebie? Pamiętasz …Pies ciężko oddychał i położył się.– Bolek, byłem pewien, że ktoś cię przygarnie i znajdziesz nowy dom!– Nie okłamuj się, Mistrzu. Więc oszukiwałeś się, uzasadniając to, co zrobiłeś. A ja … Biegłem długo, ale nie dogoniłem cię i straciłem trop. Zawiódł mnie stary nos i obolałe łapy. Wróciłem do miejsca, w którym mnie wyrzuciłeś i czekałem, aż wrócisz po mnie. Wierzyłem, że na pewno wrócisz po Bolka.Uwierzyłem ci i pokochałem w sposób, w jaki potrafią tylko psy! Bardzo się martwiłem, że byłeś tam gdzieś sam beze mnie! Nikt nie przyniesie ci butów, nie obudzi rano, nie poliże językiem, nie posiedzi przy tobie, nie pomilczy z tobą, gdy jest ci smutno. Ale nie wróciłeś.Codziennie biegałem wzdłuż drogi, bojąc się, że mnie nie zobaczysz! A potem zostałem potrącony przez samochód. Nie od razu umarłem. Konałem powoli na poboczu. Wiesz, czego chciałem najbardziej, kiedy życie uchodziło ze mnie? Zobaczyć cię, usłyszeć twój głos i położyć głowę na Twoich kolanach. Ale mój ostatni oddech usłyszała tylko zimna kałuża.Wiesz, jest nas tu wielu: wyrzuceni, zamarznięci w budach, zagłodzeni, zabici dla zabawy. Wy ludzie jesteście aroganccy. I nie chcecie wierzyć, że za wszystko trzeba zapłacić!Mężczyzna ukląkł przed psem. Ciało ponownie przeszył ból. Ale uświadomienie sobie powagi swego czynu było dotkliwsze. Obfite łzy zapiekły oczy, ale nie przyniosły ulgi.– Wybacz mi, piesku! Przepraszam! Przepraszam, nie zasłużyłem na Twoją miłość.Stary pies z trudem zbliżył się do mężczyzny. Opiekuna, którego zawsze kochał.– Ja już wybaczyłem ci moją śmierć. Ale płacz! Wasze łzy są waszym odkupieniem. Zapytam o ciebie. Ciepły język dotknął jego policzka, a duża łapa zakryła dłoń mężczyzny.– Do widzeniaNa oddziale intensywnej terapii lekarze walczyli o życie młodego mężczyzny. Rozległa infekcja. Ale wszelkie wysiłki poszły na marne. O 18:30 stwierdzono zgon. Serce zatrzymało się. Koniec.Drżący głos pielęgniarki przerwał ciszę po reanimacji: „Łzy! Na policzkach ma łzy! On płacze!”– Adrenalina– Defibrylator– Migotanie– RKO, tlenPłaska linia na ekranie monitora zadrżała i wygięła słaby, ale łuk.Miesiąc później młody mężczyzna stał na progu kliniki. Żył i nawet jesienny deszcz nie zdołał zniszczyć szczęścia powrotu. Jego przypadek został nazwany przez lekarzy cudem! Za bramami szpitala mężczyzna powoli skręcił w stronę domu. Szedł pogrążony w myślach, gdy pod jego nogi wpadł brudny i mokry kłębek, który okazał się szczeniakiem.– Cześć psinko! Czyj ty jesteś?Ale cały wygląd szczeniaka mówił, że był nikim i desperacko potrzebował pomocy. Mężczyzna podniósł malucha z ziemi, wetknął za pazuchę i ostrożnie poprawił wystające ucho.– Chodźmy do domu… Bolku!Stary pies, otoczony jasnobiałą mgłą, patrząc na to, oparł głowę na łapach, ciężko dyszał i zakrył oczy. Uratował człowieka w mężczyźnie!"Autor nieznany
 –
0:26
archiwum
Tarnów i Hala Izerska - to odpowiednio najcieplejsze i najzimniejsze miejsca w Polsce – Są zwane polskimi biegunami ciepła oraz zimna o charakterystycznym klimacie

To były czasy!

To były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
 –
W 1996 roku w zoo w Brookfield gorylica Binti Jua uratowała chłopca, który wpadł do wybiegu i stracił przytomność. Ochroniła malca przed innymi gorylami, próbowała go ocucić zimną wodą, po czym odniosła do drzwi, którymi wchodzili opiekunowie –
Porfiry Ivanov był mistykiem i uzdrowicielem, który w zimnej Rosji przez cały rok chodził boso i w krótkich spodenkach. Kościół prawosławny uznał go za heretyka. Takie były jego zasady: – I. Dwa razy dziennie kąp się w zimnej, naturalnej (prirodnoj) wodzie, tak, żebyś poczuł się dobrze.Kąp się, w czym możesz: w jeziorze, rzeczce, wannie, bierz prysznic albo oblewaj się. Gorącą kąpiel zakończ zimną.2. Przed kąpielą i po niej, a jeśli to możliwe, także w jej trakcie, wyjdź na powietrze, stań bosymi nogami na ziemi, a zimą na śniegu, choćby na minuty.Weź oddech kilka razy, powietrze przez usta i w myśli życz sobie i wszystkim ludziom zdrowia.3. Nie pij alkoholu i nie pal.4. Staraj się choć raz w tygodniu całkowicie obywać się bez jedzenia i wody od godziny 18.20 w piątek do godziny 12 w niedzielę.To twoja zasługa i spokój. Jeśli ci trudno, wytrzymaj chociaż jedną dobę.5. O godzinie 12 w niedzielę wyjdź boso na powietrze i kilka raz pooddychaj i pomyśl tak, jak napisano wyżej.To święto twojego ciała. Po tym możesz jeść wszystko, co zechcesz.6. Kochaj otaczającą cię przyrodę. Nie pluj wokoło i nie wypluwaj z siebie niczego. Przywyknij do tego – to twoje zdrowie.7. Pozdrawiaj wszystkich zawsze i wszędzie, szczególnie ludzi starszych. Chcesz mieć zdrowie – pozdrawiaj wszystkich.8. Pomagaj ludziom, jak możesz, szczególnie biednemu, choremu, skrzywdzonemu, potrzebującemu.Rób to z radością. Odpowiedz na jego potrzeby duszą i sercem. Zyskasz w nim przyjaciela i pomożesz sprawie POKOJU!9. Pokonaj w sobie skąpstwo, lenistwo, samozadowolenie, chciwość, strach, obłudę, pychę. Wierz ludziom i kochaj ich.Nie mów o nich niesprawiedliwie i nie bierz sobie do serca złych sądów o nich.10. Uwolnij swoją głowę od myśli o chorobach, niedomaganiach, śmierci. To twoje zwycięstwo.II. Nie oddzielaj myśli od czynu. Przeczytałeś – to dobrze, ale najważniejsze – DZIAŁAJ!12. Opowiadaj i przekazuj doświadczenie tego dzieła, ale nie chwal się i nie wywyższaj.
W Turcji głośno jest o Sabahattinie Yılmazie, który przy pomocy suszarki ogrzał gołębia stojącego za oknem, widząc jak ten się trzęsie z zimna –
archiwum – powód
Jakim trzeba być psychopatą, aby zrobić coś takiego? –

Epokowe znalezisko. Zalecenia dotyczące morsowania w: "Hygena popularna, czyli nauka zachowania zdrowia dla ludu wiejskiego" L. Bokiewicza. Rok wydania 1861

 –  INYGIENA POPULARNACZYLINAUKA ZACHOWANIA ZDROWIA,DLA LUDU WIEJSKIEGO.UŁOŽONA PRZEZL. BOKIEWICZA,LEKARZA D,.. J. ..a) Kapiele zimne.W ciepłéj zwykle porze używane, kąpiele zimne powsze-chnie odbywają się w wodach bieżących lub stojących, nie-kiedy także i w wannach, jeżeli rada lekarska wpływa nazastosowanie tychże.Kapiele zimne, mniéj niż dziesięć lub piętnaście stopnimające, silnie działają na cały ustrój człowieka.W chwili zanurzenia się w wodę, krew nagle uchodzącdo wnętrza ciała, sprawia uczucie zaduszenia; przemówieniejest wtedy niepodobne. W tymże czasie skóra blednie i kur-czy się, nieprzyjemnego doznajemy uczucia w dołku serco-wym, bicia serca są częstsze i mocniejsze, ezasami bólpowstaje i kurczowe ściśnięcie obydwóch szczęk następuje.Wkrótce jednakże, stosownie do sił i budowy kąpiącego się,osobiste ciepło przeważa, skóra czerwieni się, uczucie zadu-szenia i bólu w dołku ustępują, a natomiast przyjemneuczucie nas ogarnia i siły się wzmaeniają.Lecz jeżeli kąpiel ta zadługo przeciągnie się, wtedyzimno przeważające ciepło ciała naszego będzie przyczynąmocnego znużenia i osłabienia, sprawić może bóle i kurczew członkach, poczém łatwo zatonięcie następuje.Z tego zatém powodu w zimnéj kąpieli dłužéj nad kilkaminut pozostawać nie można. Po dwóch, cztérech, ośmiu,najwięcéj piętnastu minutach, w miarę sił osobistych, którepływaniem i różnemi ruchami w wodzie podtrzymywaćmożna, wyjść z kąpieli należy.Dla przeszkodzenia nagłemu nawałowi krwi do głowyi piersi, należy tą wodą, która nam służyć ma za kąpiel,głowę, szyję i piersi dobrze zmaczać, a potém bez namysłucałkiem zanurzyć się w tę wodę.Osoby zaś doznające uczucia bólu w dołku sercowym,wchodząc do kąpieli zimnéj, powinny cały brzuch swójobwinąć ręcznikiem.'Przedewszystkiém pamiętać należy, iżby nigdy po ja-kiémkolwiek jedzeniu lub przepiciu się, zimnéj kąpieli nieużywać, albowiem gwałtowne uderzenie krwi do głowy,w skutek zimna powstałe, niechybną śmierć spowodowaćmoże.Po wyjściu z kąpieli zimnéj, należy szybko wytrzéć całeciało prześcieradłem lub ręcznikiem suchym i szorstkim,prędko się ubrać i przechadzać się krokiem umiarkowanymdla wzbudzenia naturalnego ciepła, lub, jeżeli jest wzbudzo-ne, takowe utrzymać.Co zaś do pory, w któréj kąpiele zimne najstosowniéjużyte być mogą, uważać należy, iżby otaczające powietrzeani za gorące, ani za zimne nie było, a zatém rano na czczookoło godziny siódméj lub ósméj, wieczorem zaś w cztérylub pięć godzin po południu, będzie najwłaściwszym czasemna rzeczną kąpiel.Przez jakiś czas codziennie używane kapiele zimne, zba-wienny wpływ wywiérają na zdrowie.Skóra, pokrywająca ciało nasze, staje się wytrzymalsząna zimno i niepogody i nie tak łatwo przy jakiejkolwiekpracy obléwa się potem; siła muskularna zwiększa się, tra-wienie i apetyt polepsza się i wzmaga; sen staje się spo-kojny i głęboki, czyli że w ogólności zdrowie znajduje sięw kwitnącym stanie. Ważne jest także działanie kapielizimnych z tego powodu, że usposobienie do cierpień kata-ralnych, goścowych, zapaleń oczów i przewodu oddechowe-go zmniejsza.Lecz osoby jaką chorobą piersiową lub wadą sercadotknięte, jak również bardzo krwiste, otyłe i z szyjąkrótką, do uderzeń mózgowych usposobione, zimnych ką-pieli bardzo ostrożnie, albo i wcale używać nie powinny.
8-letnia dziewczynka z Tarnobrzega okazała się małą, wielką bohaterką. Kiedy jej mama straciła przytomność, ona zachowała zimną krew i zadzwoniła do babci, a ta już prosto do służb ratunkowych – 38-letnia kobieta, mieszkanka Tarnobrzega, cierpi na epilepsję. W chwili kolejnego ataku była w domu sama z dwiema córkami - dwulatką i ośmiolatką.

Ponieważ na weekend zapowiadają delikatne ochłodzenie, więc przypominamy, że:

Ponieważ na weekend zapowiadają delikatne ochłodzenie, więc przypominamy, że: – + 20 st. C Grecy zakładają swetry (jeśli je tylko mogą znaleźć).+ 15 st. C Jamajczycy włączają ogrzewanie (oczywiście, jeśli je mają).+ 10 st. C Amerykanie zaczynają się trząść z zimna. Rosjanie na daczach sadzą ogórki.+ 5 st. C Można zobaczyć swój oddech. Włoskie samochody odmawiają posłuszeństwa.Norwegowie idą się kąpać do jeziora.0 st. C W Ameryce zamarza woda. W Rosji woda gęstnieje.-5 st. C Francuskie samochody odmawiają posłuszeństwa.-15 st. C Kot upiera się, że będzie spać z tobą w łóżku. Norwegowie zakładają swetry-17 st. C W Oslo właściciele domów włączają ogrzewanie. Rosjanie ostatni raz w sezonie wyjeżdżają na dacze.-20 st. C Amerykańskie samochody nie zapalają.-25 st. C Niemieckie samochody nie zapalają. Wyginęli Jamajczycy.-30 st. C Władze podejmują temat bezdomnych.Kot śpi w twojej piżamie.-35 st. C Zbyt zimno, żeby myśleć. Nie zapalają japońskie samochody.-40 st. C Planujesz przez dwa tygodnie nie wychodzić z gorącej kąpieli. Szwedzkie samochody odmawiają posłuszeństwa.-42 st. C W Europie nie funkcjonuje transport. Rosjanie jedzą lody na ulicy.-45 st. C Wyginęli Grecy.Władze rzeczywiście zaczynają robić coś dla bezdomnych-50 st. C Powieki zamarzają w trakcie mrugania. Na Alasce zamykają lufcik podczas kąpieli.-60 st. C Białe niedźwiedzie ruszyły na południe.-70 st. C Zamarzło piekło.-73 st. C Fińskie służby specjalne ewakuują Świętego Mikołaja z Laponii. Rosjanie zakładają uszanki.-80 st. C Rosjanie nie zdejmują rękawic nawet przy nalewaniu wódki.-114 st. C Zamarza spirytus etylowy. Rosjanie są wkurwieni
 –  UwagaZ powodu obostrzen druhowie OSP w całej Polscebędą pełnić dyżur bezpieczeństwa w Sylwestra.Każdy nowy członek wraz z partnerem możewpisać się na listę członków danego OSP,wpłacając 300zl składki wpisowej.W celu przyjęcia jak największej liczby nowychdruchów, promocyjnej każdej parze oferujemy dwaciepłe posiłki, zimna płytę oraz napoje plus jedennapój niespodziankę na paręOferta ważna tylko przed sylwestremWIEC PAMIETAJCIE W TYM ROKU NIE IDZIECIE NASYLWESTRA.IDZIEMY PELNIC DYZUR W OSPSTRAZCHOTNICZAWJASTKOUIUSTAR
Świetny tekst, autorstwa Boucar Diouf: – "Ledwo zaczął się dzień i… jest już szósta wieczorem. Tydzień dopiero się zaczął w poniedziałek i już jest piątek.... i minął już prawie miesiąc.... i rok się już prawie kończy.... i minęło już 40, 50 lub 60 lat naszego życia.... i zdajemy sobie sprawę, że straciliśmy naszych rodziców, przyjaciół. I zdajemy sobie sprawę, że jest już za późno, aby wrócić.Spróbujmy zatem jak najlepiej wykorzystać czas, jaki nam pozostał. Nie zwlekajmy z szukaniem zajęć, które lubimy. Dodajmy kolorów naszej szarości. Uśmiechnijmy się do małych rzeczy w życiu, które są balsamem dla naszych serc. I mimo wszystko, nadal cieszmy się spokojem tego czasu, który nam pozostał. Spróbujmy wyeliminować to ciągłe "później"...Później to zrobię...Później to powiem...Pomyślę o tym później...Zostawiamy wszystko na później, jakby to później było nasze. Jakby było nam gwarantowane.Nie zauważamy, że:później – kawa jest zimna...później – priorytety się zmieniają...później – rok się kończy...później – zdrowie mija...później – dzieci dorastają...później – rodzice się starzeją...później – obietnice stają się zapomniane...później – dzień staje się nocą...później – życie się kończy...I nagle okazuje się, że "później" często jest już za późno...Nie zostawiajmy więc rzeczy mających dla nas znaczenie, na później, ponieważ w taki sposób możemy na zawsze stracić najlepsze doświadczenia,najlepszych przyjaciół,najlepszą rodzinę...Dziś jest odpowiedni dzień... Ta chwila jest teraz...Jeśli coś jest dla nas ważne, nie pozwólmy sobie by zostało odłożona na "później".Jeśli znasz kogoś, kto również potrzebuje to dzisiaj przeczytać, udostępnij to dalej. Chyba, że to też może poczekać na... później?"
Kiedy zrobiłem sobie herbatę, ale o niej zapomniałem i po godzinie odkrywam, że jest już zimna –
0:05
To chyba jakiś krewny Gordona Ramseya... –  Bardzo często przychodzą do nas niezadowoleni klięci, tu że kurwa zupa zimna, tu że kurwa mięso niedogotowane, tu że kurwa mucha pływa, tu że kurwa kucharz sie zesral. Jak ci się nie podoba milenialsie pierdolony to se sam ugotuj kurwa 2ą4 Komentarze: 13 • Udostępniono 18 razy
archiwum
"Piątka dla zwierząt". Andrzej Duda mówi stanowcze "nie". "Absolutnie nieprzemyślana"- Absolutnie nie zgadzam się z tą ustawą, zrobię wszystko, by nie dopuścić wejścia jej przepisów w życie; – Samowolne podrygi czy zimna kalkulacja na ugłaskanie suwerena?
Źródło: onet.pl
Krótko o YouTube Premium, które irytuje większość z nas: – >chciej obejrzyć jeden filmik do kolacji>wejdź na YouTube>wypróbuj YouTube Premium miesiąc za darmo>zamknij reklamę>przejdź do filmiku>dwie niepomijalne reklamy>jedz podirytowany>przychodzi ci SMS>wróć na szybko do ekranu głównego>chcesz oglądać filmy w tle bez przerywania?>wypróbuj YouTube Premium pierwszy miesiąc za darmo>wróć do filmiku>wkręć się w połowie filmiku>reklama rozrywa ci głośniki>powstrzymaj atak kurwicy bolesnej>odpal laptopa>wejdź na YT z adblockiem>zjedz zimną kolację bez reklam>przypomnij sobie że musisz jeszcze posprzątać>puść z rozpędu muzykę na YT>chcesz słuchaj muzyki jeszcze wygodniej?>wypróbuj YouTube Premium pierwszy miesiąc za darmo>usuń konto Google>trzaśnij klapką laptopa>wsadź góralskie skarpety do walizki>wyjedź na Syberię>trzy lata później siedzisz na swojej plantacji śniegu>przychodzi dźwięk z wydrukowanym mailem>promocja na YouTube Premium dla studentów
Grupa studentów inżynierii i ich wykładowca otrzymali darmowe bilety lotnicze – Już po wejściu na pokład dowiedzieli się, że samolot, którym mają podróżować został skonstruowany przez tych właśnie studentów. Wszyscy wpadli w panikę, kilku studentów próbowało się wydostać z maszyny, tylko profesor zachował zimną krew. Kiedy stewardessa zapytała go, czemu się nie stresuje jak jego studenci, odpowiedział: „Znam możliwości moich studentów, to gówno nawet nie dojedzie na pas startowy"
archiwum
to nie jest naturalne – "Wierchojańsk jest znany jako Biegun Zimna. W lutym 1992 roku zarejestrowano tam  -67,8 stopni C. Teraz było tam 38 stopni na plusie 20 czerwca 2020",wieczna zmarzlina na Syberii już nie jest wieczna- topi się , lodowce topią się ,ratujmy siebie, bo ziemia sobie poradzi...gdy nas nie będzie