Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1102 takie demotywatory

90-letni mieszkaniec Włoch chory na COVID-19 mówił lekarzom, żeby nie tracili na niego czasu, jednak udało się go uratować "Doktorze, zrobiłem wszystko, co chciałem zrobić w życiu, mam 90 lat, pozwól mi odejść"

"Doktorze, zrobiłem wszystko, co chciałem zrobić w życiu, mam 90 lat, pozwól mi odejść" – Mimo to lekarze podjęli próbę wyleczenia starszego pacjenta, który wymagał natychmiastowej pomocy i terapii tlenowej. Po 15 dniach walki z COVID-19 jego stan wyraźnie się poprawił. Mężczyzna nie wyszedł jeszcze ze szpitala, ale został wypisany z oddziału intensywnej terapii."Walczyliśmy razem. (...) Tyle razy nam podziękowałeś, ale prawda jest taka, że to my musimy Ci podziękować, bo dajesz nam nadzieję i chęć walki każdego dnia. Uratowaliśmy Cię, a Ty uratowałeś nas" - napisał dr Vallo, zwracając się do swojego pacjenta, który niedługo skończy 91 lat

"Jeżeli dziecko z poważną wadą umrze w trakcie porodu, to po prostu umrze." - Krzysztof Bosak "Jest to poświęcenie, na które jestem gotów." - Lord Farquaad

"Jest to poświęcenie, na które jestem gotów." - Lord Farquaad –

Tak zwany Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się

Tak zwany Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się – Zdajemy sobie sprawę z cierpienia ciężko uszkodzonych niemowląt, zdajemy sobie sprawę jakie katusze czekają je przez te chwile ,,życia", które łaskawie im ,,darujemy", wiemy jakie piekło sprawimy nieszczęśliwym mamom i ojcom. Ale jest to poświęcenie na które jesteśmy GOTOWI.

Poświęcenie dla niepowtarzalnego zdjęcia

Poświęcenie dla niepowtarzalnego zdjęcia –
0:08

Chińska sprzątaczka pije wodę z toalety, którą sama przed chwilą czyściła, by udowodnić, że dobrze wykonuje swoją pracę

Chińska sprzątaczka pije wodę z toalety, którą sama przed chwilą czyściła, by udowodnić, że dobrze wykonuje swoją pracę –
0:32
archiwum

W marcu ludzie naprawdę się poświęcili - zamknęli firmy, przestali pracować, widywać się z przyjaciółmi i rodziną. Przez kilka tygodni wszyscy się schowali. Po co? Uwaga: żeby DAC CZAS NA PRZYGOTOWANIE SŁUŻBY ZDROWIA.

W marcu ludzie naprawdę się poświęcili - zamknęli firmy, przestali pracować, widywać się z przyjaciółmi i rodziną. Przez kilka tygodni wszyscy się schowali. Po co? Uwaga: żeby DAC CZAS NA PRZYGOTOWANIE SŁUŻBY ZDROWIA. – I co? I gów*o. Ta banda skorumpowanych patałachów nie zrobiła NIC. Poświęcenie ludzi zostało zmarnowane, więc w nagrodę każą nam się poświęcać znowu, przy okazji pi*rdoląc farmazony typu "bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze".

Ballada o plecaczku

 –  Ballada o plecaczkuKiedy zaczynasz pracę w kopro dostajesz mały plecaczek. I później w miarę upływu czasu ktoś Ci do tego plecaczka usiłuje załadować kolejne rzeczy.Jak jesteś nie daj Bóg w miarę bystry albo bystra, poukładany i obowiązkowy ((a na domiar złego gdzieś wewnątrz trzymasz niskie mniemanie o sobie – za dużo szarpania za warkocze w podstawówce, zbyt wiele przegranych walk na pięści na podwórku, zbyt wiele razy twój tornister ginął spod drzwi klasy i znajdował się powieszony na oknie) pozwalasz do tego plecaczka wkładać więcej i więcej.I w pewnym momencie obserwujesz, że kiedy wszyscy idą do domu ty zostajesz w pracy.Że zamiast jak inni radośnie popierdalać po korytarzach kopro ze swoim lekkim plecaczkiem ty zginasz się po jego ciężarem i wleczesz ociężale.Zaczynasz źle spać.Zaczynasz więcej pić.Zaczynasz oddawać się promiskuitycznemu, (albo jak wolisz okazjonalnemu) seksowi, bo na nic więcej nie starcza ci czasu.Ba, nawet w pracy zaczynasz mieć problemy. Bo twój plecaczek jest już tak ciężki, że zaczynasz nie wyrabiać.W kopro pojawia się zdziwienie. Ależ on/ona nie wyrabia? Jak kto możliwe??? Przecież do tej pory radził sobie radziła ze wszystkim?Zaciskasz więc zęby, bo nie dopuszczasz do siebie myśli, że nie dajesz sobie z czymś rady. A zwłaszcza z czymś takim jak plecaczek. Co jak co, ale wydaje ci się , że jego strukturę to znasz na pamięć.Z innymi rzeczami możesz nie dawać sobie rady. Ale z plecaczkiem??Pracujesz więc jeszcze więcej. I jeszcze więcej.Nie rozumiesz po prostu jednego.Awansują nie ci którzy dali sobie wrzucić najwięcej.Awansują ci którzy jak najszybciej potrafią rzeczy z niego wyrzucać i przerzucać do innych plecaczków. Oni też zarabiają najwięcej.Występując z pozycji osoby która niesie wykurwiście ciężki plecak poradzę wam jedno. Czasami nie warto wszystkiego robić na 100 proc. Czasami wystarczy po prostu 80 proc.Oczywiście i tak zignorujecie tę radę. Ale pomyślcie o tym.Piotr C. pokolenieikea.com@www.facebook.com/pokolenieikea
archiwum

bo czym jest poświęcenie jednostki

bo czym jest poświęcenie jednostki – czy nie słuszniejsza byłaby nazwa "bojowników lgbt"
archiwum

Biorąc pod uwagę to, jak bardzo rząd (nie)radzi sobie z epidemią i ilość dziennych zakażeń, przy której wszystko pootwierali, to w tym roku ten mem może zyskać na aktualności.

Biorąc pod uwagę to, jak bardzo rząd (nie)radzi sobie z epidemią i ilość dziennych zakażeń, przy której wszystko pootwierali, to w tym roku ten mem może zyskać na aktualności. – Cytując klasyka: "zapewne wielu z was zginie, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów".Z drugiej strony, trudno powiedzieć, kiedy rządzący wykazaliby się większą nieudolnością: otwierając szkoły i przekraczając 1000 zarażeń dziennie, czy kontynuując zdalne nauczanie.

MEN otwierający szkoły w trakcie pandemii:

 –  Zapewne wielu z was zginie, ale jest topoświęcenie, na które jestem gotów

Męskie poświęcenie nie zna granic...

Męskie poświęcenie nie zna granic... –
Źródło: Autor: Madame Connasse :)

Pani Janina od 30 lat pielęgnuje kapliczkę Matki Boskiej w Warszawie, lecz teraz potrzebuje pomocy. Pomożecie?

 –  Rafał Betlejewski1 dzień · To jest pani Janina. Ma 82 lata i od 30tu lat samotnie pielęgnuje kapliczkę Matki Boskiej Królowej Pokoju w parku Malickiego na warszawskiej Ochocie.Podszedłem do niej zaintrygowany tym skrawkiem przestrzeni cudownie zadbanym, gdy zobaczyłem zgiętą w pół staruszkę rwącą z ziemi uparte chwasty. Maryjka na porządnej podmurówce, zasłonięta szkłem, otoczona krzewami, cała w kwiatach pilnuje pokoju na świecie, co może nie idzie jej najlepiej w skali globalnej, ale jakże udaje się w tym mikro lokalnym wydaniu, opromienionym sercem tej starszej pani. Zagadnąłem grzecznie, zapytałem, kto tak dba, a staruszka troszkę zlękniona mówi, że to ona, że już nie ma siły i że chyba porzuci to staranie, bo nikt nie pomoże, nikt nie podleje, a ona już siły nie ma, a wszystko schnie na potęgę, a wystarczy kropla wody i to i tamto pięknie rozkwita. Pytam, skąd tę wodę taszczy, a ona, że z pobliskiego stawku, gdzie ze schodków można zaczerpnąć i że miała tu konewkę, ale chyba ktoś zabrał. Powiedziałem, że chętnie naniosę, na co starsza pani prawie podskoczyła z radości i wynalazła gdzieś pod gałęzią wiaderko i plastikowy baniaczek. Zrobiłem kilka kursów, a to nie jest jednak pięć metrów, tylko trzeba przejść ze 150 i na kolana paść przed stawem, sięgnąć w dół do lustra i w takiej pozycji nabrać, co dla mnie ciągle nie jest problemem, choć zaczyna mi strzykać, ale dla niej! Z przerażeniem sobie wyobraziłem, jak tam pada na bruk, jak się płaszczy przed taflą i jak taszczy te wiadera wodaszczy, by przypielęgnować podczas suszy, a że susza jest, to nie muszę tłumaczyć. No i kiedy już podlaliśmy uczciwie to i tamto, co zaraz ma zacząć kwitnąć, to zaczęliśmy gaworzyć i wkrótce język pani Janiny poleciał jak szydełko, łącząc misternym ściegiem wszystkie zdarzenia ostatnich kilkudziesięciu lat jej życia, od pracy w szkole, a nawet czterech szkołach powszechnych, po przypalone nieszczęśliwie powidła papierówkowe... - bo wie pan, nie mogę patrzeć, jak się marnują, to wolę zrobić, i nawet sąsiadom rozdać, a takich mam cudownych ludzi w bloku i wszyscy mi pomagają, czasem ze aż się wzruszę i płaczę, jak na przykład widzę, jak dziewczyna w autobusie leci aż od drugich drzwi, żeby mi ustąpić miejsce, albo mnie ktoś od tramwaju z Grójeckiej pod dom aż doprowadzi. I dodaje, że to wszystko dobro, co ona ofiarowała ludziom i tej Maryjce wraca teraz do niej w postaci serdeczności otoczenia, które jej odpłaca miłością za miłość, i nawet kiedyś jej ukochany proboszcz z parafii przy Dickensa się dziwił, jak pięknie zakomponowała ornamenty na świętą uroczystość, nawet on! a potem ona odwiedzała go w szpitalu jak umierał i z koleżankami sprawiły mu piękny grób w parku obok kościoła, gdzie leży pod eleganckim marmurem, i grób ma co tydzień myty, aż kotek z sąsiedztwa sobie to miejsce ukochał i wydeptuje ścieżki, tak tam lubi przebywać, że aż w końcu pani Janina nie wie, czy to nie dusza tego pięknego człowieka zmieniła się w tego kotka... kto to wie, kto to wie...No więc ja mam pytanie... kto pójdzie czasem podlać kwiatki pani Janinie, tej ziemskiej inkarnacji delikatnej i wrażliwej duszy kobiecej, której misją jest dbałość, oddanie i poświęcenie? Może się spotkamy pod Maryjką kiedyś? Amen.
archiwum

Dosyć często widzę w internecie, jak ludzie doceniają ciężką pracę służb mundurowych takich jak: Wojsko, Policja, Straż Pożarna, Straż Graniczna, dziękują im za trud i poświęcenie dla społeczeństwa.

Dosyć często widzę w internecie, jak ludzie doceniają ciężką pracę służb mundurowych takich jak: Wojsko, Policja, Straż Pożarna, Straż Graniczna, dziękują im za trud i poświęcenie dla społeczeństwa. – To na pewno ciężki kawałek chleba i chwała im za to, tylko dlaczego mało kto w ogóle pamięta o istnieniu Służby Więziennej? Przedstawiciele tej formacji, mogą się poczuć pominięci, a ich praca wcale nie jest łatwiejsza, ani mniej potrzebna. Są schowani za murami i nie widać ich na co dzień. Gdy cała Polska śledzi z przejęciem sprawę jakiegoś głośnego morderstwa i gdy w końcu dochodzi do skazania przestępcy, ludzie oddychają z ulgą, bo wreszcie nastąpił finał, ale nie dla SW. Gdy dla innych wszystko się kończy, dla nich, tak naprawdę dopiero się zaczyna. To oni dbają o to, by osoby, które nie powinny przebywać na wolności, bo mogą stanowić zagrożenie dla społeczeństwa, były od niego odizolowane. To oni na co dzień mają kontakt z mordercami, gwałcicielami i pedofilami, po to, abyście Wy nie musieli. Pamiętajcie o nich czasem i doceńcie ich wkład w zapewnienie Wam bezpieczeństwa.

Codziennie po 10-12 godzin w pełnej gotowości. Ratuje tych co zasłabli, jak też pijanych Januszy. On się nie zastanawia, On działa. Ryzykuje własne życie. Za 1900 netto. Jeśli zwróci uwagę za nieodpowiedzialne zachowanie w wodzie, jest wyzywany.

Codziennie po 10-12 godzin w pełnej gotowości. Ratuje tych co zasłabli, jak też pijanych Januszy. On się nie zastanawia, On działa. Ryzykuje własne życie. Za 1900 netto. Jeśli zwróci uwagę za nieodpowiedzialne zachowanie w wodzie, jest wyzywany. – I to nie on zostaje okrzyknięty "bohaterem". Bohaterem zostaje policjant, zarabiający 2 lub 3 razy tyle, bo wyciągnął z wody dzieciaka który odpłynął trochę za daleko. Zapewniam, że policjant nie jest aż takim ryzykantem, który by się rzucił w głębokie morze aby kogoś ratować. Ale to On dostaje premie, nagrody i odznaczenia, i błyszczy w świetle kamer.A o ratownikach nie mówi nikt... Dlatego ja coś wam powiem - robicie świetną robotę, bardziej przydatną od  wszystkich "niebieskich". Szanuję waszą pracę i uważam, że te nagrody powinny trafiać do was, a nie do nich. Tak byłoby sprawiedliwie.

Z wyciąganiem kogoś z patologii jest jak z rzucaniem się tonącemu na ratunek, musisz mieć świadomość, że z łatwością wciągnie cię pod powierzchnie

Z wyciąganiem kogoś z patologii jest jak z rzucaniem się tonącemu na ratunek, musisz mieć świadomość, że z łatwością wciągnie cię pod powierzchnie –
archiwum

Każda Kobieta coś daje ale i zabiera (3 obrazki)

Grupa ponad 200 osób w podeszłym wieku postanowiła pomóc w sprzątaniu przy radioaktywnych odpadach w Japonii

Grupa ponad 200 osób w podeszłym wieku postanowiła pomóc w sprzątaniu przy radioaktywnych odpadach w Japonii – Jak sami mówią- zostało im niewiele życia, prawdopodobnie umrą zanim promieniowanie da im się na dobre we znaki. Chcą w ten sposób ochronić życie młodych mężczyzn i kobiet, życie ich dzieci i dzieci ich dzieci.To się nazywa poświęcenie

W 1945 roku niecałe dwa miesiące przed poddaniem się Niemiec, zakonnica Elise Rivet, zgłosiła się na ochotniczkę do komory gazowej na miejsce matki z dzieckiem

W 1945 roku niecałe dwa miesiące przed poddaniem się Niemiec, zakonnica Elise Rivet, zgłosiła się na ochotniczkę do komory gazowej na miejsce matki z dzieckiem –
archiwum

Wirus jest w odwrocie, już nie trzeba się go bać

Wirus jest w odwrocie, już nie trzeba się go bać – Szanowny Panie PremierzeZauważyłem, że nikt Panu nie wytłumaczył jak interpretuje się wyniki zakażeń koronawirusem. Otóż wysoka liczba zakażeń to źle, wysoka liczba zakażeń utrzymująca się przez dłuższy czas to bardzo źle. To zupełnie odwrotnie jak w finansach gdzie duży przychód to dobrze a duży przychód utrzymujący się przez dłuższy czas to bardzo dobrze. Stąd pewnie Pana pomyłka.Prosiłbym więc aby skorygował Pan swoją wypowiedź, adresowaną z resztą do osób starszych czyli grupy podwyższonego ryzyka. Zapewne wielu z nich by umarło i zapewne jest to poświęcenie na które jest gotów ktoś z Pana otoczenia ale chyba nie Pan?

Syn farmera skończył studia

Syn farmera skończył studia – Ojciec był biednym farmerem, którego żona zmarła wkrótce po urodzeniu syna. Rolnik sprzedał wszystkie swoje rzeczy, aby zapłacić za edukację syna. Ten obrazek jest symbolem ojcowskiego poświęcenia, by jego jedynedziecko miało szansę na lepsze życie