Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 48 takich demotywatorów

archiwum
Brzmi znajomo? #2 – ROK 1984 G. Orwell
+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
Pralkę, toster, szmaty, pościel, zabawki dla dzieci i biżuterię - wszystko to, co maruderzy z rosyjskiej armii zwykle zabierają dla siebie." – Świetna akcja
Po co płacić komuś za coś, co można ogarnąć samemu –
Jan Karłowicz, etnograf, językoznawca, członek Akademii Umiejętności, ojciec kompozytora Mieczysława, był niezmiernie wrażliwy na prawidłową wymowę. Nie znosił niedbalstwa i reagował natychmiast. Któregoś dnia pracował w swoim gabinecie, gdy na podwórzu rozległo się wołanie: – - Szmaty kupuje, szmaty kupuje, stare garderobe, dobrze płace, szmaty kupuje, szmaty kupuje!Karłowicz wyjrzał przez okno.-Panie kochany - zawołał - tak się nie mówi: kupuje, płace, garderobe. Trzeba wyraźnie wymawiać literę "ę": płacę, kupuję, garderobę.Handlarz spojrzał do góry.- Pan profesor ma jakie garderobe do sprzedania? Kupie, dobrze zapłace.- Człowieku - zirytował się Karłowicz - Przecież mówiłem, że trzeba wyraźnie wymawiać: kupię, zapłacę, a nie: kupie, zapłace.Gdy zamknął okno usłyszał:- Kiedy pan profesor taki mondry, to nich mnie w dupe pocałuje.Karłowicz nie wytrzymał. Otworzył okno i na całe podwórko zawołał:- Nie w dupe, panie kochany, nie w dupe. Całuje się w dupę, przez "ę", wyraźnie: w dupę, w dupę!
archiwum
Yebac pisowskie szmaty które poniżają bohaterów –
archiwum
Honor szmaty – Jeśli jakimowicz  kłamał w swojej autobiografi, to po co to pisał?  Fajnych narodowcy i prawaki  mają fanów takich trochę kłamliwych i nie za bardzo moralnych
archiwum
Wazelina – Nowy produkt przeznaczony szczególnie dla członków naszej najłaskawszej Partii Idealistycznie Sprawującej władzę oraz dla jej licznych zwolenników1.Ph dobrane idealnie by nie podrażniać skóry odbytu2.Produkt przeznaczony dla wegan i wagin3.Zawiera witaminę C oraz posmak rybno-serowy4.Stworzony z surowców wtórnych5.Wygładza cerę 6.Dwufazowe działanie-nawilżanie i masowanie jelita grubegoPrzy zamówieniach hurtowych zniżki(szczególnie dla posła Szmaty)
archiwum
Prawda wyszła na jaw, czyli kolejne wspomnienia z dzieciństwa zostały zniszczone –
0:11
I przyjdzie pani sprzątaczka i jednym pociągnięciem szmaty zniszczy te arcydzieła –
archiwum
W Parlamencie  nadszedł czas – na wykręcanie szmaty.
archiwum
Bill Cosby wreszcie wolny, bo wprawdzie gwałcił, ale zeznania zostały zapisane atramentem o nieodpowiednim odcieniu. – I teraz dylemat rodzimej 'prawicy': czy to super, bo gwałcił kobiety (szmaty same się prosiły) czy też to skandal (czarny z zasady zasługuje na stos).
Źródło: Autorstwa The World Affairs Council of Philadelphia - The World Affairs Council and Girard College present Bill Cosby, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?cur…
 –

Pamiętajmy o tym, co jest w życiu naprawdę ważne:

 –  Marchew z Ciemnogrodu· "Miałam iść na zakupy. W głowie miałam plan: Tiger, H&M, a potem jedzenie w knajpie. iPod włączony na "full volume". Nie wiem czemu, włączyła się Marika, ale byłam zbyt leniwa, żeby zmienić kawałek. Przy spożywczaku stoi starsza pani z dwoma bukietami. Mały - z nasturcji, większy - z polnych kwiatów. W tym piwonie, które zawsze kojarzyły mi się z moją babcią.Pani spojrzała na mnie:- A stoję tak, może kto kupi... - uśmiechając się niepewnie, wyraźnie zawstydzona. Tak, jakby te kwiatki to było coś, czego trzeba się wstydzić.- Ile kosztują? - spytałam, nie chcąc jej urazić.- Ojej, no nie wiem... Najmniej to chyba złotówkę. Najwięcej to chyba trzy złote. Wiesz córeczko, ja nie wiem, ile kosztują takie kwiatki. To z działki takie byle co. Trzy złote za te dwa razem może? Albo dwa? Dwa złote?DWA ZŁOTE.Mokrą szmatą w pysk. Witamy w prawdziwym świecie, pustaku. Myślisz, że masz gorszy dzień, że ci smutno, że nikt cię nie kocha, jesteś gruba, nie masz iPhone'a 6, ani buldożka francuskiego, a przecież byłabyś taką dobrą matką. Wieczorem wrócisz do dwupokojowego mieszkania na strzeżonym osiedlu i opowiesz komuś przez Skype'a, jak przez pół dnia odkopywałaś się z maili, potem zjadłaś burgera na lunch, ale sama musiałaś go sobie zrobić i w dodatku był mrożony. Potem napijesz się kilka łyków wina, które rano będziesz musiała wylać do zlewu, bo żywot zakończy w nim cała rodzina muszek-owocówek i położysz się spać w świeżo wymienionej pościeli z Zara Home. Wstaniesz rano, poćwiczysz jogę albo inny pilates, na YT obejrzysz nowy haul zakupowy na kanale laski, której nie znasz i w sumie gówno cię obchodzi, co wklepuje w ryj, ale patrzysz, bo wydaje ci się, że yerba z internetowego sklepu ze zdrową żywnością jest wtedy mniej gorzka i pasuje do twojego chleba-tekturki, posmarowanego pastą z tuńczyka, przywiezionej z ostatniej wycieczki zagranicznej. Postoisz chwilę przed szafą, marszcząc brwi, wkurzając się, że nie masz się w co ubrać, bo wszystko jest na ciebie za duże, dlatego że mniej żresz i zapominasz, że jeszcze dwa lata temu, siedząc w samej bieliźnie, przypominałaś ludzika Michelin. Znowu za późno wyjdziesz z domu, więc zaklniesz szpetnie pod nosem, czekając na windę, na co obruszy się sąsiadka stojąca obok z psem, który ostatnio przestał trzymać mocz i leje między 2 a 3 piętrem. Wciskasz guzik kilka razy, myśląc, że to coś da. Drugą ręką starasz się rozplątać słuchawki. Przypadkowo wrzucasz klucze do głównej kieszeni w przepastnej torbie i po chwili orientujesz się, że przecież musisz sobie nimi jeszcze bramkę otworzyć, więc grzebiesz w tym syfie, macasz dno, które wciąż pamięta plażę w Sopocie i piach włazi ci pod wypielęgnowane paznokcie. Znajdujesz, otwierasz, wychodzisz do ludzi. Widzisz tramwaj i próbujesz dojrzeć numer, ale słońce świeci ci prosto w oczy. Biegniesz więc na wszelki wypadek i wsiadasz do tego ze skróconą trasą. Wściekasz się. Wysiadasz na kolejnym przystanku i łapiesz kolejny, jadący w dobrym kierunku. Jest miejsce siedzące. Dwa miejsca. Obok ciebie siada żulian, a jego torba w kratę muska twoją napiętą łydkę w nowych spodniach, kupionych na wyprzedaży w sieciówce. Docierasz do pracy, robisz sobie kawę, otwierasz maila i odpalasz fejsa. Scrollujesz przez kolejnych kilka godzin. Od stukania w klawiaturę drętwieje ci prawy nadgarstek, a w lewej dłoni łapie cię skurcz kciuka. Pośmiejesz się z suchych żartów koleżanek z pracy, wyślesz grafikom kilka poprawek od Klienta, przypalisz sobie croissanta na drugie śniadanie i zjesz z przesadnie drogim dżemem z wiśni, w którym więcej jest cukru niż owoców. Zrobisz jeszcze kilka ważnych rzeczy, bez których bieguny ziemskie zamienią się miejscami, a z instagrama znikną wszyscy twoi followersi. Wyjdziesz z zamiarem wydania milionów monet na szmaty szyte w Bangladeszu i kolejny zszywacz w kształcie żaby z wystawionym językiem. Spotykasz starszą panią z dwoma bukiecikami i przekrwionymi oczami, która wykręca z ciebie śrubki krótką wymianą zdań, bo przecież spieszysz się na zajęcia z tańca.W portfelu miałam tylko dychę. Wręczam ją staruszce. Cofa chudą dłoń, którą wcześniej wyciągnęła w moim kierunku i zaczyna tłumaczyć, że to za dużo i że ona nie chce, bo będzie miała wyrzuty sumienia. W końcu udaje mi się ją przekonać. Łamiącym się głosem dziękuje mi, oczy zachodzą jej łzami, pyta o moje imię. Obiecuje, że będzie się za mnie modlić do końca życia, nawet jeśli niewiele jej go zostało.Rozryczałam się kilka kroków dalej..."Aut. Edie Maciejewska
 –  MOTAWITEmentySIZKOHej!Czy są tu.. Rodzice zbuntowanych nastolatków.!?Jakie nastroje w domu przed jutrzejszym rozpoczęciemroku?U mnie jatka." Bo wszyscy będą mieć, ja też muszę takkażą." Tłumaczę, że jestem rodzicem i mnie masz słuchać!Dotychczas nauczyłam go (chlopak 16 lat) poruszac się posklepach. ttamwajach bez szmaty. Ale sam pęka. I do tegomówi, że musi mieć porządną maseczkę bo inni..( No typumarki addidas chyba).No u mnie siekiera wisi..
Czy to już podchodzi pod profanację? – U górali z Zakopanego sranie reklamą we własną kulturę nikogo już nie dziwi, ale robiąc z Krzyża wieszak na szmaty wyborcze ustanowili właśnie na Giewoncie nowy szczyt świętokradztwa. Krzyż sprowadzony do roli bilbordu. Tego jeszcze nie grali. To jest sranie już nie tylko w swoją kulturę, ale w całe Chrześcijaństwo. Nie muszę chyba przypominać, co Jezus robił z takimi, jak ich dorwał na kupczeniu w świątyni

Takie tam wspomnienia

Takie tam wspomnienia – Dodam, że w między czasie odbyła się oczywiście rozprawa na której wycofałem wszystkie obciążające  zeznania. Oczywiście pod wpływem manipulacji kochającej mamusi. Historię mocno okroiłem ze szczegółów gdyż jak można dostrzec, są to dość mocno osobiste sprawy. I do wszystkich u pana Boga za piecem, takie rzeczy się dzieją. Naprawdę w realnym życiu dochodzi do takich sytuacji i daj Boże każdemu, aby kończyły się tylko tak jak moja się zakończyła. A to tylko jedna sytuacja. Cóż, wiele ludzi patrzy na świat przez pryzmat własnych doświadczeń i nie mieści im się w głowach, że ktokolwiek jest zdolny do takich zachowań. Żyjąc w poukładanej rodzinie z zapewnionymi potrzebami wydaje im się, że wszystkie rozumy pozjadali i że złe rzeczy dzieją się tylko w filmach. Coś wam powiem, takie rzeczy a nawet o wiele gorsze dzieją się dzień  w dzień w wielu domach w Polsce. I to jest przykre, że słyszysz, że masz być wdzięczny i patrzą krzywo, kiedy mówisz "jakoś nie jestem" Matka Każdy kto wciska wszystkim na około, że matkę ma się jedna i że trzeba być wdzięcznym za dar życia który od niej otrzymaliśmy, chciałbym aby przeczytał to bardzo dokładnie. Możesz oczywiście uznać, że wymyśliłem całą historię żeby osiągnąć jakiś ukryty cel. Mam to w sumie gdzieś. Myśl co chcesz. Epizod z przeszłości. Pracowałem wtedy i uczyłem się zaocznie w technikum wieczorowym. Normalnie to już w sumie w domu nie było odkąd ukończyłem 6 lat. Ale ten dzień był jednym z tych, które zostają w głowie do końca życia. Dziś mam już swoje lata a wciąż emocjonalnie wspominam wiele rzeczy mimo, że jestem ojcem, mężem i 99% otaczających mnie ludzi uważa mnie za osobę mocno poukładaną którą warto czasem zapytać o radę. Nie mają pojęcia o tym co noszę w swojej głowie. Nie opowiadam bo i po co. Chciałem się podzielić, napisać coś innego niż „koronawirus" i przy okazji uświadomić niektórym ludziom, że są mamy i są matki. Do sedna więc. Wracam z pracy, godzina około 18sta i wchodząc do mieszkania słyszę jakieś dziwne jęki i krzyki. Przechodzę przez kuchnię do pokoju i widzę jak partner mojej matki siedzi na niej okrakiem i ją okłada pięściami. Krew na ścianie a ona coś tam mamrocze. Obok przy łóżku stoi kolega ich obojga i się przygląda. Tak więc nie wiele myśląc, rzucam się na ratunek mamusi i jako nastoletni jeszcze chłopak, ściągam oprawcę z matki podczas gdy pijany kolega ich obojga, wypycha mnie do kuchni. Łapie za nóż i przykłada mi go do brzucha pytając czy ma pchnąć. Pieprzy coś że w kryminale był i że nie wiem z kim zadarłem i w tym momencie dostaje z głowy od deugiefo, czyli partnera mojej matki. Chyba w sumie pomogło mi to uciec na zewnątrz. Pobiegłem do sąsiadki która zadzwoniła na policję no i gości zawinęli. I teraz najlepsza część. Położyłem się spać na podłodze w kuchni. Zmęczony psychicznie chciałem zasnąć. W tym momencie moja pijana matka wpada do kuchni i mówi: „ja idę na policję, ja im powiem, że to ty mi to wszystko zrobiłeś" oczywiście to olałem i zasnąłem. Następnego dnia rozmawiałem z nią z dwie godziny i udało mi się ją przekonać, że to wszystko jest chore i nie może trwać dalej. Była „przekonana" do około 16 stej bo mniej więcej o tej godzinie oznajmiła mi, że puszczają z aresztu tego debila i że mam się wyprowadzić bo ona go kocha. Tak właśnie zamieszkałem na opuszczonym strychu na około pół roku, do czasu ukończenia technikum. Oczywiście poszedłem po pomoc do mops czy jak to się tam nazywa i z płaczem błagałem, żeby jakoś ktoś mi pomógł. Kazano iść mi na noclegownie. Czyli w miejsce, gdzie takich jak partner mojej matki było na pęczki. Miałem skończone 18 lat więc byłem traktowany jak dorosły. Nikt mi nie pomógł. Wstydziłem się przyznać w szkole i w pracy i udawałem że wszystko jest ok ale jeśli chodzi o system i państwo, to zostałem skazany na klęskę. Płakałem w mopsie panu zajmującemu się moją sprawą. Było tuż przed świętami Bożego Narodzenia, które spędziłem na strychu owinięty w jakieś szmaty, żeby przeżyć. K....a ja nie byłem dorosły a tak wszędzie byłem traktowany. Dziś, z perspektywy czasu jak o tym pomyśle, to dochodzę do wniosku że miałem sporo szczęścia bo bywały noce gdzie dochodziło do minus 25 stopni. Ok, ale jakoś to przeżyłem, jestem i funkcjonuje. Mam kochajacą żonę, dzieci, psa i w ogóle mam fajne życie. I z całą pewnością pod pewnym względem, mam „zryty beret" i będę miał już zawsze, pogodziłem się z tym. Ale przychodzą takie momenty, że chciałbym mieć amnezję. Wczoraj widziałem się z siostrą która pokazała mi zdjęcie mamusi, która mimo podeszłego wieku, wciąż ma nowego partnera i wiecie kto jest jej nowym dziadkiem do tańca i różańca? To ten kolega co nożem mi brzuch przyrysował w całej tej szamotaninie lata temu haha, szach mat. Poczułem jakby mi ktoś serce wyrwał, zdeptał je i opluł. Więc jeśli słyszę hasło typu, matkę ma się jedną itd itd to mi słabo. Możecie wierzyć bądź nie, kocham swoje dzieci, podoba mi się moje życie i wiem, że beze mnie inaczej by to wszystko wyglądało ale gdybym miał jakikolwiek wybór i jakąkolwiek wiedzę na temat pierwszych 30 lat mojego życia, nie urodzilbym się.
Szanujmy się nawzajem –  Drogi kliencie!-szanuj sprzedawce, zakupy to transakcjaobustronna-mając do wydania 20 zł lub 2000zł nie jesteśkrólem życia i nie traktuj innych jak szmatypoczekaj na swoją kolej, trzem osobomjednocześnie nie da się pomócile to kosztuje i dlaczego tak drogo?" jużdawno nikogo nie śmieszyprzywołać ręką to możesz psarozmawiasz ze mną, nie odbieraj telefonu.Jak zaczniesz rozmawiać - nie będę czekać,zajmę się czymś innymwchodzisz do kogoś to się przywitaj-ale musi być rabat -nie musi-bo pójdę do konkurencji- to biegnij do nich- nie rzucaj mi pieniędzydziękuję i do widzenia - to proste zwroty-problem z kasą - nigdy nie zawiesił Ci siękomputer?-chrząkanie nie sprawi, że kolejka sięzmniejszysklep to nie śmietnik, budka telefoniczna,poczekalniaSZANUJMY SIE TYLKO CZY AŻ TYLE?
 –  najlepsze szmaty w mieście
 –  Jadę sobie PKP i po przekątnej(przedziały do przodu jak wautobusach, czyli lux pociąg) siedziKaryna z trójka bombelków w wieku10-13 lat. No i te guwniakirozwydrzone hałasują, drą ryje, alesiusiak z tym, miałem słuchawki,więc nie przeszkadzało mi to aż domomentu, gdy dwójka guwniakówzaczęła namawiać najmłodszegoguwniaka, aby dokuczało innymwspółpasażerom. Guwniak zacząłpopychać, kopać ludzi, nawet starebaby, które nikt nie jlbnął prądem.Dwa starsze guwniaki popatrzyły namnie i potem kazały guwniakowipodejść do mnie. No i guwniakpodszedł i nieudolnie mnie kopnął.Złapałem go za szmaty,podniosłem do góry i rzuciłem gow stronę Karyny. Karyna złapałabombelka i podeszła do mnie i zmordą dziamga, więc tłumaczę jejw dość dosadny sposób, żebyzajęła się guwniakami. Karynazaczęła mi ubliżać i pieldoli, że totylko dzieci. W tym momenciewszedł konduktor i mówi, żewidział całe zajście na kamerze ipowiedział Karynie, że jak nieuspokoi bombelków to ichwygazuje na najbliższej stacji.Konduktor pokiwał do mnie głowąw geście podziękowania zastosowną interwencję.

Kolejkowa lektura obowiązkowa:

 –  Drogi kliencie!-szanuj sprzedawcę,zakupy to transakcja obustronamając do wydania 20zł lub2000zł nie jesteś królemżycia i nie traktuj inych,jak szmaty-poczekaj na swoją kolej, trzemosobom jednocześnie pomócsię nie da-"ile to kosztujei dlaczego tak drogo" dawnonikogo nie smieszy- przywołać ręką to możesz psa- rozmawiasz ze mną,nie odbieraj telefonujak zaczniesz rozmawiacnie będę czekał, zajmęSie czyms inymwchodzisz do kogośto się przywitaj- ale musi być rabatnie musibo pójdę do konkurencji- to biegnij do nichnie rzucaj mi pieniędzydziękuję i do widzenia- proste zwrotyproblem z kasąnigdy nie zawiesiíCi się komputer?chrząkanie nie spraże kolejka się zmiejszyW1,-- sklep to nie śmietnik,budka telefoniczna,poczekalniaSZANUJMY SIETYLKO CZY AZ TYLE?Sprzedawca