Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 547 takich demotywatorów

poczekalnia
W przejściu podziemnym do metra Marymont w Warszawie siedzi samotnie w zimnie przeurocza staruszka której ręcznie robiona cuda mogą w zimowe dni pomóc Wam zdziałać cuda. Jej widok łamie serce. Odwiedźcie. Porozmawiajcie. Kupcie. – Żadna technologia i odzież robiona przez nawet najbardziej zrobotyzowane sale produkcyjne nie zastąpi takich ubrań. Robionych z pasją i miłością.
poczekalnia
Halo Kraków, jest okazja do pomocy! – Robi się coraz zimniej, więc czasu jest coraz mniej. W Krakowie pod Tomexem (targowisko na ul. Bieńczyckiej) możecie spotkać starszą panią, która wkłada całe serce w dzierganie swoich produktów na drutach. Dostępne są u niej ciepłe, ręcznie robione czapki, rękawiczki, kamizelki, skarpety! Warto byłoby pomóc tej uczciwie zarabiającej seniorce, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że nie tam powinna teraz spędzać swój wolny czas. Pani jest bardzo ciepłą i serdeczną osobą. Ucieszy się, jak sprzeda wszystkie produkty i dorobi do skromnej emerytury.
77-letnia kobieta niemal całe życie nosi na plecach swojego sparaliżowanego, 59-letniego syna – 59 lat temu Olga Boskovich z malutkiej serbskiej wioski Music urodziła swoje jedyne dziecko, chłopczyka Predraga. Partner Olgi zostawił ją, gdy tylko dowiedział się o ciąży. Uciekł do miasta i już nigdy nie pojawił się w jej życiu. Krewni także odsunęli się od młodej dziewczyny, która mimo wszystko postanowiła urodzić. Wtedy jeszcze nie wiedziała jak trudne będzie to macierzyństwo.Chłopczyk urodził się niepełnosprawny. Prognozy lekarzy całkowicie rozczarowały Olgę. Orzekli, że Predrag będzie niepełnosprawny do końca życia. To nie powstrzymało młodej matki. Postanowiła z miłością i oddaniem wychować chłopca. Zamieszkali w malutkiej chatce, którą podarowali jej rodzice. Aby umożliwić synowi rozwój i pozostanie w społeczeństwie, kobieta postawiła na jego edukację. Zdecydowała, że mimo niepełnosprawności chłopczyk powinien się uczyć. Codziennie nosiła go na plecach do szkoły.Zaproponowano Oldze wózek inwalidzki dla syna, aby nie musiała go dłużej nosić na plecach, ale ona odmówiła, twierdziła, że świetnie sobie radzi. Podczas gdy staruszka wykonuje prace domowe, jej dorosły już syn nie siedzi bezczynnie. Wykorzystuje swoją lewą rękę, która jest dość sprawna. Predrag robi piękne wyroby rzemieślnicze, które chętnie rozdaje przyjaciołom i dzieciom sąsiadów.Olga ma już 77 lat. Przyznaje, że z wiekiem coraz trudniej jest sobie radzić z codziennymi obowiązkami, ale jeszcze trudniej i gorzko myśleć o czasie, kiedy umrze, a Predrag będzie nikomu niepotrzebny. Staruszka martwi się, jak jej syn sobie wtedy prowadzi. Zostanie praktycznie bez grosza w starym, rozpadającym się domu. Na pomoc rodziny raczej nie będzie mógł liczyć, a z pracy rzemieślniczej niewiele zarobi. Kobieta chciałaby, aby ktoś się nim zaopiekował, kiedy jej nie będzie już wśród żywych. Miejmy nadzieję, że jakaś dobra dusza wyciągnie do nich rękę i Predrag po śmierci matki nie zostanie skazany sam na siebie.
 –
 –
W Turcji z zakażenia koronawirusem wyzdrowiała 116-letnia Ayse Karatay - kobieta jest jedną z najstarszych osób na świecie, które pokonały Covid-19 –
Jej ulubionym biegiem stał się Crossing The Andes, czyli 100 kilometrowe ultramaratony w Andach, które pokonała już 4 razy –
85-latka stała przy barierce na statku wycieczkowym. Było bardzo wietrznie tego dnia i staruszka mocno trzymała swój kapelusz, żeby jej nie odleciał. Podszedł do niej starszy gentleman i zapytał: – "Przepraszam bardzo, nie chciałbym zabrzmieć zbyt bezpośrednio, ale czy Pani wie, że Pani sukienka jest co chwile podwiewana przez wiatr?”"Tak, wiem o tym” – odpowiedziała kobieta. "Potrzebuje jednak obydwu rąk, aby trzymać kapelusz."Mężczyzna zarumienił się i starając odwrócić swój wzrok i powiedział:"Proszę pani, musi pani wiedzieć, że widać pani strefy intymne."Staruszka zerknęła w dół i na mężczyznę, uśmiechnęła się i odpowiedziała:"Proszę Pana, wszystko co widzi Pan, tam na dole ma już 85 lat, a ten kapelusz kupiłam wczoraj"
84-latek z Niemiec otrzymałgrzywnę w wysokości 250 000 euroza przechowywanie czołguz II wojny światowej w piwnicy.Zimą odśnieżał nim śnieg – W piwnicy przy dziaduli znaleziono czołg, wyrzutnię przeciwlotniczą, torpedę, moździerz, broń strzelecką i ponad tysiąc naboi. Sąd nakazał mu sprzedać czołg i instalację przeciwlotniczą. Zainteresowanie przejęciem wyraziło już Muzeum z Seattle i kolekcjoner z Niemiec. Sąd skazał staruszka dodatkowo na karę karę 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu

Pewna staruszka przebywająca w domu opieki napisała list, który został otwarty po jej śmierci

Pewna staruszka przebywająca w domu opieki napisała list, który został otwarty po jej śmierci – "Co widzicie patrząc na mnie, moje drogie pielęgniarki?Niech zgadnę… Uciążliwą, wredną staruchę, nierozumną, z dziwnymi nawykami i obojętnym spojrzeniem. Staruszkę, która upuszcza jedzenie i rzadko się odzywa. Bardzo was to wtedy denerwuje, szepczecie między sobą, ale tak, żebym usłyszała: „Mogłaby się trochę postarać.”Sądzicie, że nic do mnie nie dociera. Ciągle przecież coś gubię i nawet nie jestem pewna co to dokładnie było. Macie nade mną władzę. Możecie robić ze mną, co chcecie. Uważacie, że moim jedynym zajęciem są długie kąpiele albo bawienie się jedzeniem.Prawda, że tak mnie widzicie? W takim razie najwyższy czas, byście zobaczyły coś innego. Bo to wcale nie jestem ja. Powiem Wam, kim jestem.Jestem dziesięcioletnią dziewczynką z kochającymi rodzicami i rodzeństwem.Rozmarzoną szesnastolatką czekającą na wielką miłość.” „Zakochaną dwudziestolatką, która już za niedługo przysięgnie dozgonną wierność i wytrwa w niej do końca życia.Mając dwadzieścia pięć lat jestem już matką. Wychowuję moje dzieci najlepiej, jak potrafię i dbam, by miały bezpieczny i kochający dom.Teraz mam już trzydzieści lat, a moje dzieci zaczynają dorastać. Coraz bardziej się uniezależniają od rodziców.Mam czterdzieści lat, moje dzieci właśnie się wyprowadzają. To trudny czas, ale mąż jest przy mnie i to jest dla mnie dużym pocieszeniem.Gdy mam pięćdziesiąt lat pojawiają się wnuki. Wraz z mężem uwielbiamy się nimi zajmować.Mój mąż umiera. Jestem załamana. Był moją jedyną miłością. Gdy zwracam się ku przyszłości nie widzę już nic. Moje dzieci żyją swoim życiem, a ja żyję wspomnieniami.Jestem już stara. Ta starość jest straszna. Mam pochyloną postawę, nie widać we mnie już żadnego wdzięku i gracji. Brak mi sił. Żyję, ale jakbym nie żyła.”Mam dobre i złe wspomnienia. Codziennie na nowo przeżywam tamte dni. Myślę o latach, które zbyt szybko minęły…Każdego dnia staram się pogodzić z tym, że przeszłość już nie wróci. To nie jest łatwe wiedzieć, że nie czeka Cię już nic.Gdybyście chociaż Wy mogły otworzyć oczy i zobaczyć we mnie człowieka, zobaczyć mnie naprawdę..."Z pewnością nie jeden starszy człowiek czuje podobnie. Jest wciąż sobą, ze swoimi przeżyciami, doświadczeniami, spełnionymi planami i niezrealizowanymi marzeniami. Jest tym samym człowiekiem, który kiedyś biegał po kałużach, chodził do szkoły, zakochał się, rodził dzieci, rozpieszczał wnuki…Mimo, że teraz jest stary wciąż jest człowiekiem i liczy na zrozumienie i czyjąś cierpliwą obecność.Moja babcia takiego zrozumienia nie otrzymała
Starsza pani chyba jest zazdrosna –
0:31

"Starsza pani zaczepiła mnie kiedy przechodziłam obok wierzby, tej na zdjęciu. Akurat panowie od zieleni obcinali gałęzie, które uginały się już do samiutkiej ziemi. Kobiecina stała w pobliżu i wzruszona przyglądała się ich pracy. Zwykła kobiecina, w jasnym kapelusiku, takim "na ryby", kolorowej sukience i mocnych, grubych okularach na nosie.

"Starsza pani zaczepiła mnie kiedy przechodziłam obok wierzby, tej na zdjęciu. Akurat panowie od zieleni obcinali gałęzie, które uginały się już do samiutkiej ziemi. Kobiecina stała w pobliżu i wzruszona przyglądała się ich pracy. Zwykła kobiecina, w jasnym kapelusiku, takim "na ryby", kolorowej sukience i mocnych, grubych okularach na nosie. – - Widzi pani, to moje drzewo, ja je posadziłam dwadzieścia lat temu.- Naprawdę? Ale pani osobiście, dobrze rozumiem?- Tak kochanie, z malutkiej gałązki wyrosło. A podlewać trzeba było, bo tu wody gruntowej to nie ma, tu tylko piwnice pod nami są, bo tu Getto było, wiesz prawda?- Wiem.- Torf kolega przywiózł, z sąsiadem na zmianę podlewaliśmy. A ile krzyku było, bo tu samochody chcieli stawiać, parking zrobić. Za Żydówkę mnie sąsiedzi mieli, raban robili. Nie dałam się, posadziłam.- No i jaka piękna wyrosła.- Tak, a teraz uprosiłam, żeby te gałęzie wreszcie poprzycinali. No i przyjechali i tną.- A pani pilnuje, żeby ładnie zrobili?- A tak. Tu mama moja w Powstaniu zginęła, trzy latka miałam, nie pamiętam jej, tylko z opowieści. Ale piwnice pamiętam. Ten strach pamiętam. No i drzewo posadziłam. Słuchasz radia kochanie?- Nie bardzo.- Ja nie mogę w nocy spać, to słucham, dzisiaj była audycja o tych dziewczynach co flagę powiesiły. Boże mój, aresztowane za flagę? To i Pana Boga niech aresztują, za tęczę nad miastem. Co to komu przeszkadza kto z kim śpi? Ja na studiach kolegów miałam, takich co razem, w rodzinie nawet mam, wujek, bohater, latał w dywizjonie 303, a jego córka z kobietą żyje, dziecko z in vitro mają, szczęśliwe są. I co komu do tego? Człowiek się liczy, nic więcej prawda? A taki Duda to nie zrozumie, on nic nie rozumie. Jak to możliwe, że go ludzie wybrali powiedz mi kochana?- Nie wiem, naprawdę nie wiem.- Taki wstyd. Moja córka jest genetykiem, światowej rangi, ale nie tutaj przecież, musiała wyjechać żeby pracować, osiągnąć coś. W Londynie mieszka. A córka Dudy przemówienia głosi, no kto to widział? Świat jest taki piękny, różnorodny, ja jestem archeologiem kochanie, w Egipcie byłam, w Syrii byłam, nikt mi tam nigdy nic złego nie zrobił, nic złego nie powiedział, ludzie tam wspaniali, a tutaj? Za flagę aresztowane. W głowie się nie mieści. Ja dużo przeżyłam, wzrok prawie straciłam, ale takich czasów nie pamiętam. No ale co zrobić. Bardzo dziękuję ci dziecko, za rozmowę.- To ja pani bardzo dziękuję.- Mi? A za co kochanie?- Za wierzbę, jest piękna."
Na przystanku autobusowym Olsztyńska 02 codziennie siedzi Pani od godziny 14:00. Sprzedaje pyszne swoje wyroby: ogórki, zakwas do żurku, swoje chleby i wiele innych – Jeżeli jesteście z okolicy wesprzyjcie starszą Panią

Norma Williams udowadnia, że wiek to tylko liczba. Brytyjka ćwiczy regularnie od 28 roku życia i tak wygląda w wieku 73 lat:

 –
Bydlaki z władz miejskich będą wam wmawiać, że ta babcia lub inna z konwaliami łamie prawo. – A ja was proszę. Kupcie u babci za 2, 3, 4 złote... Zanim złapie ją straż miejska, zanim wymiar "sprawiedliwości" rozdepcze ostatnie dni jej życia... Kupcie ten cholerny koperek, ten mały, krzywy bukiecik, tę garść fasolki. Co wam ubędzie... A dla niej to dużo. Tak, wiem, namawiam do łamania prawa i do mnie też za ten wpis przyjdą nocą, kolbami w drzwi załomocą i (jak to błyskotliwie napisał Pan Irek) nie będą to kolby kukurydzy. Słyszałam niedawno takie zdanie: "Jeżeli nie masz zamiaru zrobić czegoś dobrego, nie wychodź z domu, bo po co".
 –
Sprytna staruszka –
Pewna kobieta zapytała starca: po ile sprzedajesz jajka? Stary sprzedawca odpowiedział: 50 groszy za jajko, proszę pani. Kobieta rzekła więc: wezmę 6 jajek za 2.50 albo odejdę i nie wezmę nic. Stary sprzedawca odpowiedział jej: – Może pani kupić po cenie, jaką sobie pani życzy. To jest dobry początek dla mnie bo dzisiaj nie sprzedałem ani jednego jajka a potrzebuję sprzedać cokolwiek by wykarmić rodzinę. Kupiła te jajka po cenie jaką chciała oszczędzając na staruszku 50 groszy i odeszła z uczuciem, że wygrała. Weszła do swojego eleganckiego samochodu i pojechała do eleganckiej restauracji ze swoim przyjacielem. Ona i jej przyjaciel zamówili to, co chcieli. Zjedli tylko trochę i zostawili sporą cześć z tego co zamówili. Dostali rachunek 400 zł. Kobieta zostawiła aż 500 zł i powiedziała właścicielowi eleganckiej restauracji, że reszta to napiwek. Ta historia może wydawać się całkiem normalna dla szefa luksusowej restauracji, ale bardzo niesprawiedliwa dla staruszka sprzedającego jajka... Pytanie brzmi: Dlaczego zawsze musimy udowodnić, że mamy moc nad biednym sprzedającym kiedy kupujemy od niego to co ma do zaoferowania i dlaczego jesteśmy hojni wobec tych, którzy nawet nie potrzebują naszej hojności? Kiedyś gdzieś przeczytałam: Mój ojciec miał zwyczaj kupować towar od biednych po wysokich cenach, mimo że nie potrzebował tych rzeczy. Czasami płacił im więcej. Byłam w szoku. Pewnego dnia zapytałam go: dlaczego to robisz, tato? Opowiedział: to jest dobroczynność owinięta w godność. Wiem, że większość z Was nie udostępni tej wiadomości, ale jeśli jesteście jedną z tych osób, które poświeciły swój czas na czytanie do tej pory udostępnij proszę tę historie. Może zasiejecie dobre ziarno
"Przepraszam, że musiałam prosić Valerie, aby napisała tę kartkę, ale jestem obecnie w szpitalu. Wszystkiego najlepszego z okazji 21. Urodzin. Bardzo się cieszę, że mogłam patrzeć, jak wyrastasz na porządnego mężczyznę. Pozdrowienia, Nancy" –
 –