Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 782 takie demotywatory

archiwum
Wiecie co najbardziej mnie wkurza przy okazji ogłoszonych dziś powołań na euro? Diagnoza i wyrok wydany z góry przez pseudo-sportowych dziennikarzyków i byłe pompowane przez nich pseudo-gwiazdy grające w latach świetności na poziomie podwórkowym. – Może następnym razem zamiast trenera należałoby powołać sztab szkoleniowo - ekspercki z Michasiem Polem, Sebusiem Milą, kilkoma innymi medialnymi "ekspertami", którzy tak już na serio powinni zająć się tym co do nich należy czyli relacjonowaniem wydarzeń a nie wydawaniem opinii i sądów?
 –
Kiedy zaczęły się odzywać dwadzieścia, albo trzydzieści lat później, mówię im to, co one mi wtedy: „nie mam czasu, zostańmy przyjaciółmi”, albo „lubię cię, jesteś miła, jesteś naprawdę wartościową osobą, na pewno jeszcze kogoś poznasz”. – Karma wraca
Kilka lat temu myśliwy zastrzelił matkę pięciu warchlaczków. Same zginęłyby w lesie, więc przygarnęła je rodzina z Sępólna Krajewskiego. – Zwierzaki żyły w zagrodzie. Do lasu nie mogłyby wrócić, bo polubiły człowieka. Z pewnością podeszłyby do każdego myśliwego. 3 zwierzaki znalazły dom w ośrodku niedaleko Sępólna. Kolejne 2 miały trafić do ZOO w Bydgoszczy. Wszystko szło zgodnie z planem - lekarz weterynarii z Bydgoszczy podpisał wszystkie kwity. Pozostał tylko jeden papierek: zgoda lekarza weterynarii z Sępólna na przewóz zwierząt. I tu zaczęły się problemy. Lekarz stwierdził, że w Polsce panuje epidemia ASF i trzeba dziki zastrzelić. Nie przebadać i ewentualnie zastrzelić. Po prostu zabić. Tak profilaktycznie. Wyznaczono nawet termin i lekarz przybył do rodziny wraz z myśliwym, który z miłą chęcią zabije Tadzika i Danusię. Rodzina zyskała trochę czasu. Obecny na miejscu fotoreporter "przepłoszył" lekarza i myśliwego. Informacja trafiła już do Głównego Lekarza Weterynarii, który może zmienić decyzję powiatowego lekarza o odstrzale. Trzymamy kciuki za Tadzika i Danusię!
 –  Tak mi się podoba, gdy ludzie w komunikacji uśmiechają się do telefonu. Lubie ich obserwować Nigdy nie wiesz, co tam się dzieje. Może miła wiadomość? Pornos? Babcia wysłała zdjęcie kota? Zabójca napisał ci, że zadanie zostało wykonane? Nie mam pojęcia, ale bardzo się cieszę, że jesteś szczęśliwy, ziomeczku (1)
„Wczoraj spóźniłam się na mój lot do LA i musiałam poczekać na kolejny. Byłam bardzo zdenerwowana, ale później miałam do tego jeszcze inną okazję! – W końcu mogłam odebrać bagaż i poszłam do łazienki, aby sprawdzić stan mojego makijażu. Usłyszałam kobietę, która mocno płakała. Zastanawiałam się, czy powinnam powiedzieć coś w stylu 'Wszystko będzie dobrze', ale byłam zdenerwowana, a ona mówiła po hiszpańsku. Nie wiedziałam, czy w ogóle mnie zrozumie. Wyszłam stamtąd, ale wracałam do łazienki jeszcze jakieś cztery razy, czekając na bagaże. Wtedy usłyszałam, jak kobieta mówi: „Autobus przyjeżdża dopiero jutro”. Słysząc to zabiło mi serce, więc zapytałam ją, czy ma rezerwację. Odpowiedziała, że nie. Zapytałam ją, czy mogę zapłacić jej za hotel do jutra. Kobieta przestała płakać i otworzyła drzwi kabiny. Zobaczyłam śpiące dzieci. Byłam tak szczęśliwa, że mogę jej pomóc. Pojechała ze mną do hotelu Marriott i załatwiłam jej pokój. Chciałam się tym z kimś podzielić, ponieważ wciąż nie dawało mi spokoju to ilu ludzi wchodziło do łazienki, w której przez długi czas było słychać płacz tej kobiety. Czy wiedzieli, ze są tam dzieci, a mimo to szli dalej? Cieszę się, że zareagowałam, ponieważ ta kobieta była bardzo miła i wdzięczna. No i miała ze sobą dzieci”.
archiwum
Zielona Mila – Pierwsza styczność z tym dziełem
Źródło: youtube
Nie wiem czy wiecie, ale ruszył Narodowy Spis Powszechny – Każdy Polak musi się spisać do 30 września. Zapukać może do nas rachmistrz, zadzwonić z kilkoma pytaniami może miła Pani, ale podstawową formą jest wypełnienie formularza przez internet.No i dzisiaj niektórzy próbowali. Próbować zawsze można, choć wiadomo, że w tym kraju wszystko musi przejść chrzest bojowy i się rozkraczyć. Niestety, pojawił się błąd i wiele osób formularza wysłać po prostu nie mogło.To nie jedyne problemy! Jeżeli mieszkacie ze współlokatorem to musicie podać jego PESEL. Jeżeli swoje kontakty ograniczacie do mówienia "Cześć!" na korytarzu - będzie problem.Podobny będzie, jeżeli macie obcobrzmiącą literkę, np. "ü" w nazwisku. No, ale wiadomo, to nie polska literka, także wykluczenie takich osób jest kwestią narodową!A na koniec dobra wiadomość: za uchylenie się od tego patriotycznego obowiązku grozi kara grzywny. Za skłamanie - do dwóch lat pozbawienia wolności.Niech Bóg ma nas w swojej opiece! Chwała Wielkiej Polsce! Każdy Polak musi się spisać do 30 września. Zapukać może do nas rachmistrz, zadzwonić z kilkoma pytaniami może miła Pani, ale podstawową formą jest wypełnienie formularza przez internet.No i dzisiaj niektórzy próbowali. Próbować zawsze można, choć wiadomo, że w tym kraju wszystko musi przejść chrzest bojowy i się rozkraczyć. Niestety, pojawił się błąd i wiele osób formularza wysłać po prostu nie mogło.To nie jedyne problemy! Jeżeli mieszkacie ze współlokatorem to musicie podać jego PESEL. Jeżeli swoje kontakty ograniczacie do mówienia "Cześć!" na korytarzu - będzie problem. Podobny będzie, jeżeli macie obcobrzmiącą literkę, np. "ii" w nazwisku. No, ale wiadomo, to nie polska literka, także wykluczenie takich osób jest kwestią narodową!A na koniec dobra wiadomość: za uchylenie się od tego patriotycznego obowiązku grozi kara grzywny. Za skłamanie - do dwóch lat pozbawienia wolności.Niech Bóg ma nas w swojej opiece! Chwała Wielkiej Polsce!
archiwum
... ale nie przewidzieli, że zrobi się ciepło i z miła chęcią spotkacie się  w plenerze... –
W Niemczech istnieje stara tradycja, zgodnie z którą rodzina, której urodzi się siódme dziecko ma prawo zwrócić się z prośbą do prezydenta Niemiec o zostanie ojcem chrzestnym nowonarodzonego dziecka i prezent w postaci 500€ becikowego – Czasami wywołuje to kontrowersje, zwłaszcza gdy rodzina okazuje się być nie do końca taka miła - jakiś czas temu wybuchło małe zamieszanie, gdy okazało się, że ówczesny prezydent RFN miałby zostać ojcem chrzestnym dziecka, którego rodzice należą do neonazistowskich stowarzyszeń.W Polsce podobna tradycja miała miejsce przed drugą wojną światową, gdy honorowym ojcem siódmego dziecka zostawał prezydent Ignacy Mościcki. Tutaj chrześniacy prezydenta dostawali książeczkę oszczędnościową z 50 zł na koncie (równowartość połowy pensji nauczyciela) z oprocentowaniem 6%, przywilej bezpłatnej nauki w szkole i na studiach wyższych w kraju i zagranicą, bezpłatne przejazdy komunikacją miejską (wraz z całym rodzeństwem) i ubezpieczenie zdrowotne.Dodatkowym warunkiem była niekaralność rodziny i bycie rdzennym Polakiem, co sprawdzano w niektórych przypadkach na dobrych kilka pokoleń wstecz. Niestety, z uwagi na wybuch drugiej wojny światowej i brak uznawania przez władze PRL zaświadczeń od przedwojennych prezydentów, chrześniacy (a było ich przed wojną około 900) nie załapali się na większość przywilejów. Do dziś szacuje się, że żyje ich około setka
Są na świecie jeszcze dobrzy ludzie –  Ratownictwo Medyczne - łączy nas wspólna pasja.15 marca o 21:24 - Facebook for Android eŁukasz pisze : "Dzisiaj przytrafiła Nam się miłaniespodzianka. Pojechaliśmy po pacjenta na szpitalcovidowy w Katowicach -mieliśmy go przewiezc na OITinnego szpitala.Po załadowaniu pacjenta do karetki ruszam pewnymkrokiem za kółko a tam taki widok... Nie powiem, zrobiłosię bardzo miło.Widać są jeszcze ludzie, którzy doceniają Nasza pracę 9Z Ratowniczym Pozdrowieniem ŁukaszDEMOTYWATORY.PLSą na świecie jeszcze dobrzy ludzieJACOBS

Te znane gwiazdy są śliczne. Jak by wyglądały z "idealnym Instagramowym filtrem"? (16 obrazków)

Źródło: brightside.me
archiwum – powód
Miła historia na dziś, która pokazuje,że warto być uczciwym –  0...Feb 25Uwaga! Chwale się! Jakiś czas temu mójmałolat w czasie parkowania przytarł autopewnej niewiasty. Młody kierowca,wiadomo. Norma. Zadzwonił w nerwach domnie czyli ojca swego jedynego.Ustaliliśmy, że nie można byćgównozjadem i zostawia kartkę ztelefonem. Dzisiaj dostał smsDzien dobry- tu Dorota oduszkodzonej skody z Zoliborza.Pisze poniewaz wczoraj (wreszcie!)sfinalizowana zostala przez Axasprawa mojego uszkodzonegonego zderzaka.Bardzo Panu dziekuje za to ze Panzostawil kartke za szyba mojegoauta. Dziekuje ze Pan sie przyznal/nie uciekl, a potem nie ignorowal/nieodrzucal moich telefonow. Dziekujeze Pan odpisywal na smsy. DziekujePanu.Mam teraz bardzo trudny czas wmoim zyciu, a sprawauszkodzonego auta(choc mnie izdenerwowana i podlamala), todzieki temu ze Pan sie przyznal i niezignorowal, byla latwiejsza dodzwigniecia i sprawila ze niezalamalam sie kompletnie.Dziekuje Panu.Zycze by doswiadczal Pan odinnych ludzi co najmniej tyle dobra,ile ja od Pana. Pozdrawiam DorotaWiadomośćDEMOTYWATORY.PLMiła historia na dziś: niektórzy kierowcyzachowują się jak trzeba
"Biegałam tą samą trasą co zazwyczaj, gdy usłyszałam starszego mężczyznę krzyczącego tak głośno, że było go słychać pomimo założonych słuchawek. Mężczyzna krzyczał: – 'Seksowna pani, hej, hej, hej seksowna pani!" Postanowiłam go po prostu zignorować i biec dalej.Jednak to, że go zignorowałam zdenerwowało go, więc naskoczył na mnie i powiedział: „Co tam, głupia D*****!” Wtedy zobaczyłam, że mężczyzna jest dobrze ubrany i odniosłam wrażenie, że po prostu ma przerwę w trakcie jakieś biurowej pracy.Z chwilą, gdy usłyszałam to słowo na D, zerwałam słuchawki i byłam gotowa stanąć w swojej obronie. Wtedy pewien mały chłopiec, który przechodził obok razem ze swoją matką i młodszą siostrą, która siedziała w wózku, spojrzał na tego faceta i powiedział: 'Hej, jak Ty się odzywasz. Nie powinieneś tego robić, ponieważ ona jest miłą dziewczyną i nie pozwolę nikomu mówić takich podłych rzeczy. Jest dziewczyną i będę ją chronić tak, jak moją siostrę.'Mężczyzna natychmiast poczuł się zawstydzony i zaczął zbierać swoje jedzenie, aby odejść. Po wszystkim zapytałam matkę tego chłopca, czy mogłabym go przytulić.Powiedziałam mu, że jestem mu bardzo wdzięczna. Na co wzruszył tylko ramionami i powiedział: 'Cóż, chciałem się tylko upewnić, że wszystko z Tobą w porządku'.Według matki chłopca, to dla niego typowe zachowanie. Bardzo dziękuję wszystkim matkom i ojcom, którzy wychowują swoje dzieci w ten sposób, by były tak odważne. Jestem tym naprawdę wzruszona."
Gdy w radiu podają, że nie usłyszysz dziś żadnych wiadomości, ani swoich "ulubionych" audycji i nagle po prostu słuchasz muzyki, bez reklam co trzecią piosenkę – Stacje radiowe tak sobie tym nagrabiły przez te lata, że zamiast tragedii to miła odmiana dla słuchaczy
Rozwój telewizji przez lata: – Rok 2000: 6 kanałów telewizyjnych, największe hity kinowe takie jak Zielona Mila, Forrest Gump, Jack Frost, Skazani na Shawshank, czy choćby filmy familijne dla rodziny jak Casper(1995), Stalowy Gigant(1999)!Rok 2021: Ponad 120 kanałów telewizyjnych, nie ma co oglądać w TV!

Przykre, ale prawdziwe:

 –  Kilka słów o sąsiedzkich relacjach w dzisiejszych czasach.Wychowałam się w bloku, gdzie sąsiad = przyjaciel.Odwiedzaliśmy się kilka razy w tygodniu, robiliśmy sąsiedzkie imprezy, jako dziecko często bawiłam się z innymi dzieciakami w piaskownicy lub w naszych mieszkaniach. Do tej pory mam paczkę przyjaciółek z klatki, z którymi zawsze spotykam się, gdy jestem w rodzinnym mieście.Moi rodzice często pilnowali dzieci innych sąsiadów, a w zamian za to my mieliśmy zapewnioną opiekę dla naszego kota, kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje. Gdy trzeba było zrobić gdzieś remont, nie wynajmowało się do tego ekipy, tylko prosiło się sąsiadów o pomoc. Zdarzało się, że moi rodzice pracowali do późna, więc niektórzy sąsiedzi z własnej woli zapraszali mnie i mojego brata na obiad.Czysta, sąsiedzka życzliwość.Uważałam, że takie relacje to coś normalnego. Przez całe studia w mieszkałam w akademiku, gdzie panowała podobna atmosfera - wiadomo, jak to w mieszkaniach studenckich bywa.Po studiach znalazłam pracę i przeprowadziłam się do mieszkania na nowo wybudowanym osiedlu. Dobrze pamiętam ten dzień - była sobota, południe. Gdy tylko się rozpakowałam, postanowiłam przywitać się z sąsiadami.Połowa nie otworzyła mi w ogóle drzwi, chociaż wewnątrz mieszkania słyszałam dialogi w stylu "Kto to? Nie wiem, jakaś typiara, nie znam. To nie otwieraj". Kilka osób przez drzwi spytało "kto tam?", a gdy odpowiadałam, że jestem nową sąsiadką i przyszłam się przywitać, słyszałam tylko "proszę stąd odejść, nie mam czasu".Byli też tacy, którzy otwierali drzwi, ale słysząc, kim jestem, machnęli dłonią, mówiąc, żebym nie zawracała im głowy. Jeden starszy pan spytał "Aa, to pani się tak łomotała na klatce? Mam nadzieję, że to już koniec, zagłuszała mi pani serial". Jakaś kobieta nakrzyczała na mnie, bo dzwonek do drzwi obudził jej dziecko.Tylko w jednym mieszkaniu trafiłam na miłą parę studentów, z którymi od razu umówiłam się na piwo i przy okazji dowiedziałam się, że podziwiają mnie za chęć zapoznawania się z innymi sąsiadami, bo w tym bloku mieszkają, cytuję "dziwni ludzie".Byłam, delikatnie mówiąc, zszokowana, ale oczywiście, zaczęłam szukać winy w sobie - była sobota, tłumaczyłam sobie, że sąsiedzi pewnie odpoczywają po ciężkim tygodniu, a tu przychodzi obca baba i zawraca im głowę. Pomyślałam, że na razie dam im trochę czasu i na zacieśnianie sąsiedzkich więzi przyjdzie jeszcze pora.W ciągu kolejnego tygodnia przekonałam się, że moi sąsiedzi nie znają słowa "dzień dobry". Parę razy zamknięto mi drzwi na klatkę przed nosem. Kiedy w windzie pies jednego z sąsiadów zaczął mnie zaczepiać i wyciągnęłam do niego rękę (może nie powinnam, bo niektóre psy tego nie lubią, ale ten wydawał się wyjątkowo towarzyski), jego opiekun burknął do mnie coś w stylu "niech trzyma pani ręce przy sobie".Raz nie było mnie w domu, a akurat nadkręcił się kurier i chciał zostawić paczkę u sąsiadki - po rozmowie na infolinii dowiedziałam się, że sąsiadka powiedziała, że może przesyłkę przyjąć, ale wyrzuci ją do śmieci. Szczęśliwie kurier przyjechał kolejnego dnia, kiedy byłam w domu.Z głębokim rozczarowaniem uznałam, że nie ma co robić drugiego podejścia do lepszego zapoznania się z moimi sąsiadami. Ale kiedy chciałam zrobić parapetówkę, pomyślałam, że rozsądnie byłoby ich chociaż o tym poinformować. Tym, którzy mieszkają najbliżej mnie, zostawiłam w skrzynce na listy słodką przekąskę i karteczkę z informacją, że tego dnia i o tej godzinie zapraszam ich na małą imprezę, a jeśli jednak wolą zostać u siebie, to, oczywiście rozumiem i postaram się, by było w miarę cicho.Na parapetówce pojawili się jedynie wspomniani wcześniej studenci oraz piątka moich znajomych. Była godzina dwudziesta, muzyka grała głośno, ale nie na tyle głośno, by komuś przeszkadzać (nawet na klatce nie było jej słychać). Zdążyliśmy może wypić po łyku piwa, kiedy do mieszkania zapukała... policja.Co się okazało? Sąsiedzi donieśli, że jest hałas, a na prośbę o ściszenie muzyki, ja i moi znajomi zaczęliśmy grozić im przemocą. Do tego para studentów, która mieszka w tym bloku to dilerzy narkotyków i na pewno wszyscy jesteśmy naćpani.Sądziłam przez chwilę, że jestem w ukrytej kamerze.Policjanci, na szczęście, okazali się dość wyrozumiali i skończyło się na pouczeniu. Kontynuowaliśmy imprezę, ale już w zepsutym humorze.W ciągu kolejnych miesięcy bałam się wyjść w ogóle z domu lub do niego wracać w obawie, że trafię na klatce lub w windzie na któregoś z sąsiadów. Częściej niż "dzień dobry" słyszałam jakieś niemiłe uwagi, niepotrzebne zaczepki.Dwa dni po parapetówce, gdy niosłam w przezroczystej reklamówce zakupy, w tym butelkę wina, jedna sąsiadka spytała "Co, znowu imprezka? Znowu będzie trzeba po policję dzwonić?" Nie odpowiedziałam.Zdaję sobie sprawę z tego, że czasy się zmieniły i dzisiaj każdy jest skupiony bardziej na sobie, ma swoich znajomych i nie szuka przyjaźni wśród sąsiadów. Być może uznacie, że narzucałam się swoim sąsiadom, ale naprawdę nie rozumiem, skąd w nich tyle jadu i pogardy dla drugiego człowieka.Blok, w którym się wychowałam, a ten, w którym mieszkam obecnie to dwa zupełnie różne światy i muszę wam powiedzieć, że jestem mocno przygnębiona, kiedy po pobycie w moich rodzinnych stronach wracam to szarej rzeczywistości.Naprawdę, tu już nie chodzi o to, że ktoś mi nie odpowie na "dzień dobry" czy zbeszta za głaskanie jego psa - chodzi o zwyczajny szacunek do drugiej osoby i nie uprzykrzanie sobie życia.
Od lewej kolejno James Hetfield, Kirk Hammet, Jason Newsted i Lars Ulrich członkowie zespołu heavymetalowego Metallica na tle znaku drogowego na ówczesnej drodze krajowej numer 1 słynnej "Gierkówce" obok Piotrkowa Trybunalskiego (dzisiaj jest to fragment S8) w lutym 1987 roku. – Warto zaznaczyć, że Jason Newsted dołączył do zespołu zaledwie rok wcześniej w zastępstwie tragicznie zmarłego w wypadku samochodowym Cliffa Burtona. Inicjatorem zatrzymania przy tablicy był Lars Ulrich, zespół jechał z Warszawy zagrać dwa koncerty w katowickim spodku. Katowicka hala pękała w szwach podczas obu koncertów co było bardzo miłą niespodzianką dla członków zespołu który dopiero zdobywał popularność na zachodzie (warto dodać, że nikt wtedy nie słyszał o utworach "Nothing Else Matters" czy "One" dzisiejszych flagowcach Metalliki). Jako support przed Metallicą grał polski zespół KAT. Do historii z tamtej wizyty przeszła też integracja Hetfielda z polskimi gościami hotelu w Katowicach.
 –

Internauci wielokrotnie pokazali jaka w nich drzemie siła. Może i tym razem znajdą się chętni, aby pomóc starszej Pani Ani z Krakowa, która sprzedaje chustki pod Kościołem Mariackim?

 –  Ania Murdzek 4 dni • Publiczne Hej Kraków! Wszyscy wiemy, jak wielką moc ma internet i jak szybko można poszerzyć w nim zasięgi. O Ot. Prawie codziennie pod Kościołem Mariackim w godzinach porannych (ok. 9-13) stoi starsza Pani. Z postu, który udostępniłam poniżej wiem, ze Pani Maria ma 85 lat i kredyt syna do spłacenia, który spadł na nią po jego śmierci- była poręczycielem. Pani żyje samotnie z niewielkiej emerytury, dlatego przychodzi na rynek żeby sprzedać chustki, które kiedyś sama szyła. Stoi pochylona, zmarznięta, z torbami w ręku, stąd przeciętny przechodzień nie wie, że ta Pani przyszła zarobić kilka złotych i jest potrzebująca. Nie zaczepia nikogo, nie proponuje zakupu serwetek i nie prosi o wsparcie, którego tak bardzo potrzebuje.. Rozmawiałam dziś z Panią. Jest bardzo miła, bardzo skromna i niezbyt ufna w stosunku do ludzi. Nie chciała powiedzieć dlaczego tu stoi, nie chciała przyjąć ode mnie jedzenia ani cieplej herbaty, ale poprosiła o złotówkę. Dopiero po chwili rozmowy, przyjęła pieniądze, otworzyła swoje torby i zaczęła mi pokazywać jakie serwetki kiedyś szyła. Powiedziała, ze bardzo dziękuje za pomoc bo ma trochę problemów finansowych. Możliwe, że życie bardzo doświadczyło Panią Marię dlatego teraz z takim dystansem podchodzi do ludzi. Zachęcam do nawet najmniejszej pomocy dla tej Pani! Rozglądnijmy się wokół siebie! Dziś rynek w Krakowie zgromadził dużą grupę ludzi jedynie przed Zara czekających na wejście do sklepu, bo przecież „black friday" i pseudo wielkie „promocje". Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie i zauważyć naprawdę potrzebującą osobę, która stoi godzinami w tak okropnym zimnie, bo jak sama powiedziała „nie ma innego wyjścia". Myślę, ze te kilkadziesiąt złotych wydane na kolejną „bluzkę z promocji" będzie dużo lepszą inwestycją jeśli przekażemy je potrzebującym. I chociaż jestem przeciętną kobietą, której zakupy sprawiają przyjemność, poczułam się cudownie rezygnując z kolejnych zakupów w Zarze i wspierając tak cudowną kobietę jaką jest skromna Pani Maria. Jeśli nie możecie jej wspomóc finansowo, nawet najmniejszy gest w postaci rozmowy też będzie cenny! Dziś się przekonałam, że zwykłe przywitanie może wywołać uśmiech na twarzy drugiego człowieka. Pomóżmy Pani Marii odzyskać wiarę w ludzi i wesprzyjmy ją jak tylko możemy!