Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 157 takich demotywatorów

poczekalnia
Planowana jest "tarcza" w związku z cenami gazu, ale objąć ma "najuboższych"... – Pracuję, żona podobnie, płacimy podatki, składki ZUS, opłacamy przedszkole, spłacamy kredyty na dom i samochód... Jesteśmy BOGACI, chociaż trzeba bardzo dokładnie planować domowy budżet, aby wiązać koniec z końcem. Sąsiad z sąsiadką, "oficjalnie" po rozwodzie, oficjalnie on tam nie mieszka, ale on pracuje na czarno na budowie (5000zł), jeszcze sprzedaje na lewo paliwo z budowy (1000-2000zł),  ona na czarno prowadzi fryzjerstwo, kosmetologię, tipsy, rzęsy itp.. (5000-7000zł miesięcznie) Biorą wszystkie socjale, dopłaty, pomoce, bony na jedzenie, opał....  Dom na tatusia, auta na teściową... Kto z tych dwóch dostanie pomoc dla "ubogich"?*sytuacja teoretyczna
Jak mnie wku*wiają reklamy "leków". A zwłaszcza te w radio - wszystkie tłuczone pod te same kilka schematów: – Np. rozmowa koleżanek przy kawie- [...] a tak poza tym to świerzbi mnie p*da.- To normalne w naszym wieku. Weź [nazwa leku]!- [nazwa leku]?- Tak, [nazwa leku]! [nazwa leku], to kompleksowa kompozycja składników. Dodatkowo [nazwa leku] zawiera wyciąg z chuja, tak potrzebny dla kobiet po menopauzie.- Rzeczywiście, [nazwa leku] od razu pomógł.Wjeżdża lektor na 125% szybkości mówienia/Wyrób medyczny [nazwa leku]koi swąd cipska. Wyciąg z penisus minimus wspomaga pracę wątroby. Przeciwwskazania: nadwrażliwośćna którykolwiek składnik leku. Podmiot odpowiedzialny - PolFarmex/I jeszcze rymowanka na koniec, tak żeby ci ryło banię resztę dnia."Ziuta gilgocze? - [nazwa leku] i po kłopocie!"Ale to ch*j... Najlepsze są te reklamy na wymyślone choroby - teraz w modzie suchość w jamie ustnej.A kiedyś jeszcze było coś takiego jak RSL - zespół niespokojnych nóg.Albo na nadmiar wody w organizmie ja p$##?%%e i lek na chrapanie- Krzysiek? Ty w aptece?!- No ta... Jak wale lewo, to mnie skoorcze łapiooo - Weś magnes...- Bjore.- Ale nie MenMag Ultra Max Fast Forte, bo jak bierzesz taki zwykły to ch*ja daje.I lektor/Przed użyciem jeb*ć FIFA
archiwum
Powiedzcie mi jak dochodzi do 99% potrąceń na przejściach?Samochód nie wyskakuje z magicznego portalu tuż przed przejściem tylko widać go z daleka. – Patrzysz w lewo, prawo nic nie jedzie to idziesz. Patrzysz z lewej Ci się zatrzymuje to czekasz aż z prawej też się zatrzyma.Z lewej się zatrzymuje, z prawej daleko. Wchodzisz na jezdnię widzisz, że z prawej leci głupek te 100 w zabudowanym to spier**** z jezdni, odskakujesz, cofasz się. No cokolwiek.Przecież ku*** nawet jak on leci 100 to go widać z daleka. On nie otwiera teleportu pod przejściem i nie wyskakuje z nadprzestrzeni tylko jedzie kilkaset metrów drogą.
Źródło: Super Expres
archiwum
Rozdawnictwo, zadłużanie kraju, inflacja, zakłamywanie realnej inflacji i nieudolna gonitwa podnoszeniem najniższej krajowej. Efekt? Bezrobocie. – Oto przykład z życia jakie są skutki rozdawnictwa sponsorowanego długiem. Mało kto potrafi na to szerzej spojrzeć - łatwiej krzyczeć "dej" i "się należy". Rozdawać socjale można przy nadwyżce budżetowej a nie podczas zadłużenia gdzie wartość tego długu zbija się inflacją. Później podnosi się najniższą krajową i okazuje się że pracownik staje się zbyt dużym kosztem. Tak obrywają najubożsi - płacą rachunek za rozdawanie socjalu na lewo i prawo. Nie sztuką jest zwiększać ilość pieniądza, sztuką jest dbać o jego wartość.

Całe to grzybobranie to jest dla jakichś psycholi

 – Rośnie to w lesie przy samej ziemi, lisy na to szczają — i nie tylko lisy, i nie tylko szczają.Jagód z lasu pod żadnym pozorem nie jedz bez dokładnego umycia, bo lis oszcza i bąblowica murowana, ale borowika to pod żadnym pozorem nie myj, bo smak wypłuczesz, tylko pędzelkiem omieć i możesz omnomnować na surowo.Widziałeś kiedyś dwa nagie ślimaki kopulujące na jagodzie? No raczej nie, bo się na niej nie zmieszczą, ale taki kapelusz grzyba to dosłownie łóżko w leśnym burdelu.A ty narażasz się na kleszczowe zapalenie mózgu, pobłądzenie, utonięcie w bagnie, kradzież auta zostawionego pod lasem, gwałt, walkę na śmierć i życie z dzikimi zwierzętami, przygniecenie przez drzewo, weekend we wnykach, postrzelenie przez niedowidzącego myśliwego, rozerwanie przez niewypał, klasyczne zjedzenie przez czarownicę, mimowolny udział w gangsterskich porachunkach, młodzieżowej orgii, kibolskiej ustawce, czarnej mszy lub nazistowskim zlocie — nie wspominając już o nieludzkim wstawaniu o czwartej nad ranem, żeby inni cię nie ubiegli — tylko po to, aby już w zaciszu własnego domostwa raz jeszcze położyć swe kruche człowiecze życie na szali, racząc podniebienie zebranymi plechowcami.Popatrz na taki kebab — mały, średni, duży, XXL zemsta faraona, rollo, w bułce, w picie, w boxie, z sosem łagodnym, ostrym — jakiego nie wybierzesz, p r a w i e nic ci nie będzie.Z pieczywem, słodyczami, nabiałem i tym zielonym z pola sytuacja ma się podobnie.Ale z grzybami to oczywiście zupełnie inna śpiewka — połowa chcę cię zabić od razu, a reszta niekoniecznie chce, ale może, jak się będziesz z nimi niewłaściwie obchodził.Do reklamówek i wiader nie zbieraj, bo, wiadomo, bakterie w plastiku mnożą się jak poeci w Internecie — zatrucie murowane.Przechowywanie, wiadomo, maksimum jeden dzień w lodówce, bo inaczej rozkład białek, mordercze pleśnie i nawet jadalny może cię zabić.Nie dogotujesz, wiadomo, śmierć w agonii.Połączysz niewłaściwego z alkoholem, wiadomo, wątroba po jednym posiłku jak po dekadzie picia denaturatu.Oczywiście każdy smaczny grzyb musi mieć swojego toksycznego sobowtóra, żeby był dreszczyk emocji, nierzadko poprzedzający dreszcze przedśmiertne.Jakby tego było mało, że połowa to istne fabryki trucizny, to wszystkie są prawdziwymi składowiskami metali ciężkich wyciąganych z otoczenia — no po prostu nie może być inaczej.Ale metale ciężkie to nic, bo przecież są jeszcze metale lekkie, a zwłaszcza alkaliczne, o których nikt nie pamięta — taki na przykład radioaktywny izotop cezu o liczbie masowej 137, obecny w polskiej przyrodzie od 1986, kiedy to nasi sąsiedzi zza Buga odtworzyli w Czarnobylu katastrofę atomową na podstawie fabuły tego znanego serialu HBO.Oczywiście cez-137 najlepiej magazynują najpopularniejsze grzyby wszech czasów, tak zwane „czarne łebki” — innymi słowy, do jakiegoś 2136 roku konsumpcja podgrzybków w województwie olsztyńskim to igranie ze śmiercią, a w opolskim to już nawet nie igranie, a walka MMA w occie, na maśle i w śmietanie.Całe to zbieranie grzybów to taka uproszczona wersja rosyjskiej ruletki — z użyciem dubeltówki zamiast rewolweru: czarne albo czerwone; wóz albo wywóz; niebo w gębie albo piekło za życia.Atlasów narobili książkowych, poradników internetowych, nawet aplikacji na smartfona, a ludzie nadal zajadają się na śmierć muchomorami.Może to dlatego, że dla amatorów zostają tylko trujaki, bo zawodowcy zrywają na potęgę, wszystko jak leci, pięćdziesiąt kilo w jeden dzień — „białko w lesie za darmo rozdajo, biere wszysko, blaszki nie blaszki, Baśka, nic to, trzy razy obgotuje i do wudeczki bendzie jak znalas”.Normalnie zbierać, nie umierać.Tak że naginasz pół dnia po lesie, sadząc przysiady i nerwowo oglądając się na kleszcze, żmije, wilki, gwałcicieli i myśliwych, a potem stoisz całą noc nad zlewem i omiatasz sobie grzyba pędzelkiem.Ale i tak najciekawszą częścią rytuału jest ta, kiedy stajesz nagi przed lustrem i ze światełkiem w ręku wyginasz śmiało ciało, zaglądając w największe zakamarki siebie, żeby sprawdzić, czy ci czasem coś gdzieś nie wlazło.Całkowicie normalne, nie powiem.Las to w ogóle specyficzne miejsce — z dala od cywilizacji, posterunków policji i monitoringu, a możesz na legalu przemieszczać się z nożem i to w garści.Pewnie dlatego to takie popularne zajęcie w tych nerwowych czasach.A teraz jeszcze przyszła jesień, ludzie na Facebooku spamują na lewo i prawo, ile to nie zebrali, ledwo wysiedli z samochodu, ba, niektórzy to drzwi uchylili, a złoto lasu samo im się kilogramami do środka ładowało.Naczyta się tego i naogląda normalny człowiek i też go nachodzi ochota na igraszki ze śmiercią, bo przecież w sklepie trzy ususzone kapelusze o łącznej wadze dwudziestu gramów kosztują dziesięć polskich złotych, a parę kilometrów dalej wystarczy parę przysiadów i fortuna zostaje w kieszeni.Co w ogóle można zrobić z dwudziestu gram grzybów? Okłady na oczy?W ten właśnie sposób sam poczułem gorączkę grzybni i wylądowałem na leśnym parkingu.To tutaj trafiają wszyscy amatorzy.Zawodowcy strzegą najbogatszych grzybowisk lepiej niż oczu w głowie — prawdopodobnie znaleźli te miejsca, jak zakopywali tam zwłoki.Na parkingu tymczasem tłok jak pod Ikeą w czasie pandemii. Najbliżej stoją jakieś dziewczyny w wyzywających strojach.Ubrały się tak, żeby były dobrze widoczne w lesie, a teraz pewnie handlują grzybami — myślę.- Ile? – pytam.- W pipu osięsiąt, do papu pięsiąt.- Nie rozumiem – ponawiam pytanie: – Grzybki po ile?- My badanu a czystu, ne ma grzybku.Biedne grzybiarki — myślę — Nic nie nazbierały, nic nie sprzedadzą, nie będą miały co do ust włożyć.Ale już moją uwagę zwraca biały SUV, z którego wysiada lalunia w białym dresiku i białych adidaskach. Za nią buja się popisany ochroniarz z buldogiem francuskim na smyczy i designerskim koszykiem wyplecionym z kolorowej wikliny przez chińskie dzieci za miskę ryżu zgodnie ze staropolskim wzorem i nowopolską strategią gospodarczą. Lalunia rusza w las, ochroniarz z buldogiem za nią.Za tymi nie ma sensu iść, chyba że chcesz zostać mistrzem drugiego planu w relacji na Instagramie, bo co chwila przystają, ale nie żeby podnieść grzyba, tylko żeby nadać internetowy przekaz dla innych przedstawicieli swojego gatunku:„Grzybuw nie ma ale i tak jest zaebiście”.Oczywiście grzyby są, tylko oni ich nie widzą, bo widzieć nie chcą, a jeść czegoś, co rośnie w lesie, na pewno nie zamierzają.Kawałek dalej jakiś koleś wali pokłony przed grzybem.- Wszystko w porządku? – pytam.- Szatan – odpowiada i zaczyna lizać grzyba pod kapeluszem.- Rozumiem – kłamię, kreślę znak krzyża w powietrzu i odchodzę.Ale wtem kątem oka dostrzegam cień przemykający między drzewami.Ruszam za nim i po chwili widzę dokładnie:Stary sweter w jodełkę, spodnie moro, kalosze, bagnet za pasem, wiadro po farbie z ołowiem, pordzewiały rower marki Ukraina.Widzę tutaj dwie opcje — typ albo idzie na grzyby albo wraca do porzuconych w lesie zwłok na kolejną porcję pośmiertnych amorów.Wiem, że jeśli chcę znaleźć grzyby, muszę za nim iść, ale doskonale zdaję sobie również sprawę, że mogę już nie wrócić.Zakładam, że to jednak mistrz ceremonii i ruszam za nim w bezpiecznej odległości. Gość tymczasem doskonale zdaje sobie sprawę, że ma ogon, bo co jakiś czas odwraca się i posyła mi to podejrzany uśmiech, to podstępne spojrzenie.Idę dokładnie za nim i jakimś cudem to ja zbieram twarzą pajęczyny.Wtem rozpływa się między drzewami.No, dobra, jestem w lesie, teraz tylko znaleźć jakieś grzyby i wyjść z tego cało.Halo, czy są tu jakieś grzyby?Kurde, no są.Rosną sobie ot tak sobie. Jak gdyby nigdy nic.I to jeden nieopodal drugiego.Dziwne… Może mi w to nie uwierzycie, ale w dwie godzinki nazbierałem pełen koszyk i to bez żadnych niebezpiecznych sytuacji!No dobra, teraz tylko odnaleźć drogę powrotną do auta i dotrzeć do niego w jednym kawałku.Kurde…Przecież moje auto widać stąd, gdzie stoję…Idę i zastanawiam się nad tym wszystkim.Jak bym nie próbował tego ugryźć, za każdym razem wychodzi mi, że po prostu miałem niebywałe szczęście.Nieopodal parkingu ten sam koleś co wcześniej wali pokłony przed innym grzybem.- Szatan? – pytam.- Papierzak – odpowiada.- Religijny człowiek – mówię do siebie.Wracam do domu.Myślę, czy by może nie odpocząć, ale przecież nie ma chwili do stracenia.Biorę szczoteczkę do zębów i zabieram się za czyszczenie.Po kilku godzinach grzyby lśnią jak nowe.Pora je sprawdzić.Aplikacja w smartfonie pokazuje, że połowa to pieczarki, a połowa muchomory.Wyrzucam połowę.Dla pewności otwieram lodówkę i skanuję grzyby na pizzy z Biedronki.Też muchomory.Wyrzucam pizzę i aplikację.Połowy połowy sam jednak nie jestem pewien, więc i ta ląduje w koszu. Tymczasem połowa połowy połowy jest obgryziona przez ślimaki.Nie no, przecież samiec alfa i omega ze szczytu łańcucha pokarmowego nie będzie dojadał resztek po jakimś mięczaku-obojnaku.Wyrzucam.Rozcinam pozostałe i okazuje się, że w połowie połowy połowy połowy robale dokazują jak patusy pod Żabką w niedzielę wolną od handlu.Wyrzucam.Nie jest tak źle, zostały mi dwie garści grzybów!W mojej głowie powoli układa się genialny plan:Jedną garść usmażę, drugą — ususzę.Wpisuję w wyszukiwarkę: „gesler, grzyby, przepis, łatwy, zanzibar”.„Najpierw obgotuj przez 10 minut i wylej wodę. Potem obgotuj przez następne 10 minut i wylej wodę. Potem już tylko na 10 minut na rozgrzaną patelnię”.Kierując się zdrowym rozsądkiem i rozsądnymi instrukcjami, z mojego koszyka grzybów wyszły mi dwie garści grzybów, a z jednej z nich trzy czwarte łyżki stołowej.Coś musiałem źle zrobić, bo przecież nie wyparowały…W końcu nadchodzi ta wiekopomna chwila:Nabieram je na łyżkę i zjadam — na raz, bez chlebka, z namaszczeniem.Mm… O tak… Kawior lasu…Hm…Smak chyba wylałem razem z wywarem…Trudno — suszenie na pewno się uda.W imię intensywnego grzybowego aromatu!Zgodnie z zaleceniami — piekarnik na 40 stopni i idę spać.Wstaję rano, w mieszkaniu unosi się intensywny grzybowy aromat.Udało się! — myślę.Ochoczo otwieram piekarnik.Szukam moich grzybów, ale ich nie widzę.Wchodzę do Internetu i tam również szukam.W Internecie moich grzybów nie ma, ale wychodzą na jaw nowe informacje:92% wody, no kto by pomyślał.Ołów, kadm, rtęć i arsen.Radioaktywny izotop cezu.Rabdomioliza.To całe grzebanie to jest dla jakichś psycholi!Grzybobranie.Grzybobabranie
Kobiety: ależ trudno jest zrozumieć mężczyzn. Język mężczyzn: – Kiwnięcie głową w dół - przywitanie Kiwnięcie głową w górę - co tam? Kiwnięcie w prawo - chodź, musimy porozmawiać Kiwnięcie w lewo - idź, poszukaj Ruch głową w przód - co ty robisz? Ruch głową w tył - co jest k#rwa? We wszystkich innych sytuacjach wzruszają ramionami.

Użytkownicy aplikacji randkowych mówią, co sprawia, że automatycznie przesuwają w lewo Czasem wystarczy sam opis lub specyficzne zdjęcie, żeby zniechęcić potencjalnych partnerów (17 obrazków)

10 rad dla pieszych, jak nie wtargnąć pod samochód i nie utrudniać życia innym – 1. Nie wychodź z domu. Po co?2. Jeśli koniecznie upierasz się wyjść z domu, poruszaj się wyłącznie po chodniku. Wielu pieszych kocha przechadzać się po asfalcie (np. na skrzyżowaniach), a potem płacze.3. Bądź świadom, że także chodnik współdzielisz z kierowcami, którzy muszą przecież gdzieś parkować. Idąc chodnikiem, staraj się pozostawać w oddali od krawężnika. Rozsądni piesi przemieszczają się, przyciskając plecy do murów domów i rozglądając trwożnie na boki.4. Podczas przemieszczania się po mieście nie jedz, nie pij, nie słuchaj niczego przez słuchawki, nie prowadź rozmów, nie nuć pod nosem i nie myśl. Zaprzątnięty takimi rzeczami możesz nie zauważyć samochodu i stracić życie. Czy warto?5. Miej w pamięci, że samochód jest ciężki i szybki, a ty jesteś lekki, słaby i zrobiony z wody. "Prochem jestem i w proch się obrócę" - oto mantra, którą powtarza mądry pieszy.6. Latający plecak to zawsze dobry pomysł.7. Żaden urbanista nie wymyślił nic lepszego niż przejścia podziemne. Korzystaj z nich, nawet gdy bezrozumni włodarze malują pasy na skrzyżowaniach. W trosce o własne bezpieczeństwo lobbuj u władz swego miasta o więcej przejść podziemnych.8. Ćwiczenie z empatii. Wczuj się w los kierowcy, który musi jednocześnie zwracać uwagę na znaki drogowe, sygnalizację świetlną i inne samochody, kontrolować prędkość, zmieniać biegi, włączać kierunkowskazy (a w deszczu też wycieraczki), myśleć o pracy, spieszyć się na spotkanie, upominać dzieci, popijać wodę i słuchać konkursów w Radiu Zet. Dlaczego chcesz jeszcze utrudniać mu życie swoją bezczelną obecnością na drodze?9. Co, jeśli nie możesz już powstrzymać swojego chorego pragnienia przejścia przez ulicę? Przed pasami rozejrzyj się najpierw w lewo, potem w prawo, potem jeszcze raz w lewo, potem jeszcze raz w prawo, potem jeszcze raz w lewo, potem jeszcze raz w prawo, potem jeszcze raz w lewo, potem jeszcze raz w prawo i wtedy przejdź.10. Jeśli już ci się zdarzy pomyłka (np. nie rozejrzysz się tyle razy, ile jest napisane w poprzednim punkcie, bo butnie uznasz, że mniej wystarczy) i wtargniesz na jezdnię prosto pod koła samochodu - przynajmniej przeproś.Uprzejmość nie boli, wiesz? 1. Nie wychodź z domu. Po co?2. Jeśli koniecznie upierasz się wyjść z domu, poruszaj się wyłącznie po chodniku. Wielu pieszych kocha przechadzać się po asfalcie (np. na skrzyżowaniach), a potem płacze.3. Bądź świadom, że także chodnik współdzielisz z kierowcami, którzy muszą przecież gdzieś parkować. Idąc chodnikiem, staraj się pozostawać w oddali od krawężnika. Rozsądni piesi przemieszczają się, przyciskając plecy do murów domów i rozglądając trwożnie na boki.4. Podczas przemieszczania się po mieście nie jedz, nie pij, nie słuchaj niczego przez słuchawki, nie prowadź rozmów, nie nuć pod nosem i nie myśl. Zaprzątnięty takimi rzeczami możesz nie zauważyć samochodu i stracić życie. Czy warto?5. Miej w pamięci, że samochód jest ciężki i szybki, a ty jesteś lekki, słaby i zrobiony z wody. "Prochem jestem i w proch się obrócę" - oto mantra, którą powtarza mądry pieszy.6. Latający plecak to zawsze dobry pomysł.7. Żaden urbanista nie wymyślił nic lepszego niż przejścia podziemne. Korzystaj z nich, nawet gdy bezrozumni włodarze malują pasy na skrzyżowaniach. W trosce o własne bezpieczeństwo lobbuj u władz swego miasta o więcej przejść podziemnych.8. Ćwiczenie z empatii. Wczuj się w los kierowcy, który musi jednocześnie zwracać uwagę na znaki drogowe, sygnalizację świetlną i inne samochody, kontrolować prędkość, zmieniać biegi, włączać kierunkowskazy (a w deszczu też wycieraczki), myśleć o pracy, spieszyć się na spotkanie, upominać dzieci, popijać wodę i słuchać konkursów w Radiu Zet. Dlaczego chcesz jeszcze utrudniać mu życie swoją bezczelną obecnością na drodze?9. Co, jeśli nie możesz już powstrzymać swojego chorego pragnienia przejścia przez ulicę? Przed pasami rozejrzyj się najpierw w lewo, potem w prawo, potem jeszcze raz w lewo, potem jeszcze raz w prawo, potem jeszcze raz w lewo, potem jeszcze raz w prawo, potem jeszcze raz w lewo, potem jeszcze raz w prawo i wtedy przejdź.10. Jeśli już ci się zdarzy pomyłka (np. nie rozejrzysz się tyle razy, ile jest napisane w poprzednim punkcie, bo butnie uznasz, że mniej wystarczy) i wtargniesz na jezdnię prosto pod koła samochodu - przynajmniej przeproś.Uprzejmość nie boli, wiesz?
archiwum
Onuce...wszędzie onuce...xD – A tam na lewo..? Tam też onuce...!!!;0
 –  Ministerstwo Rozwoju i Technologii@MRiTGOVPLSejm przyjął ustawę o wsparciu #przedsiębiorcy znad #Odra. Pomoc w formie świadczenia postojowego (w wysokości 3010 zł na każdego pracownika/ubezpieczonego), trafi do ok. 10 tysięcy polskich firm, które ucierpiały w związku z katastrofą ekologiczną na rzece.
archiwum
cytując  klasyka " wujek poszuka stanowiska" – Poufna Rozmowa publikuje maile obajtka - 9 dni po objęciu prezesury w Orlenie, ta po lewo wysłała do obajtka wiadomość mailową gdzie umieściła tylko swoje CV
archiwum
Jeżeli wykopiemy PiS a nie wykopiemy tych dwóch instytucji to tak naprawdę nic się nie zmieni. – Jeżeli do władzy dojdzie jakakolwiek inna partia a zastosuje identyczny mechanizm zadłużania kraju i dodruku pieniędzy na lewo (poza budżetem) to będziemy mieli stałą, wysoką inflację. Powyższe instytucje są odpowiedzialne za dodruk pieniędzy poza budżetem przeznaczanych na rozdawnictwo bez uwzględnienia limitów zadłużenia czy wymogów ratingowych kraju. Wam się tego nie mówi, opozycja nie zobowiązała się do tej pory na zakończenie tego procederu. Wykopanie PiSu to nie wszystko. Myślcie!
 –
0:35
Wrocław, pl. Wolności, porównanie temperatur. Po lewej promenada Staromiejska, a kilkanaście metrów na lewo piekło! – Dla porównania: - ławka na placu: 61,7 st. -  ławka przy promenadzie 34,4 st.- płyty na placu: 57 st. -  nawierzchnia przy promenadzie: 33 st.- kratka odpływowa na placu: 61,8 st. -  ziemia pod trawą: 31,7 st. Pomiary wykonane przy temperaturze powietrza 35,5 st.
Jak się zmieniła twoja sytuacja? –
archiwum
"Yes,Yes,Yes" zginął na pasach, ale wygrał bo zgodnie z polskim prawem miał pierwszeństwo już zbliżając się do pasów. – a mógł spojrzeć w lewo, potem w prawo, jeszcze raz w lewo i czujnie przechodzić,ale po co jak ma się pierwszeństwo (zdjęcie poglądowe)
Plusy dla Siergieja Szojgu, bohatera Wolnego Świata, który ogromny budżet na modernizację rosyjskiej armii przebimbał na lewo na jachty i złote kible, ratując nas tym samym przed III Wojną Światową –
Większość z nich magazynowana jest pod gołym niebem, a ich części silników, elektronika już dawno zostały rozkradziony lub sprzedane na lewo –
archiwum
Blondynka to nie kolor,to stan umysłu –  Blondynka wraca roztrzęsiona do domu i mówi do swojego chłopaka:-W ogóle nie da się jeździć po tymmieście! Skręcam w lewo - drzewo,zawracam - drzewo, wszędzie drzewo.Naciskam hamulec, próbuję cofnąć,odwracam się - drzewo.- Spokojnie kochanie, to tylko choinkazapachowa.
Kamera na zdjęciu jest zawsze skierowana na wschód, północą w lewo, a południem w prawo. Górne zdjęcie wykonano w grudniu 2020 r., a dolne zdjęcie wykonano w grudniu 2021 r., co daje łącznie 13 zdjęć –