Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 2093 takie demotywatory

Kara 95 zł za brak bileciku. Kiedy zostawisz na 8 min auto żeby odprowadzić po schodach 80 letnią schorowaną Babcie – Pracują wszystkie służby, które muszą pracować w święta i KONTROLERZY PARKOMATÓW.
archiwum – powód
Branża jakoś sobie radzi –  AnonimoweMirkoWyznania +2009Owykop.plzadzwonił do mnie fryzjer bo byłem umówiony na 31 marca dościęcia na 16:30Są obostrzenia, chce się Pan dalej obciąć ?No jak jest możliwość to tak, przyjedzie ktoś do mnie namieszkanie ?Nie:- odpowiada Panu czwartek tj 01.04.2021 rtak|- godzina 5:15 odpowiadatak|- Proszę przyjść do nas do lokalu, niech Pan przyjdzie napiechotę albo zostawi auto gdzieś dalej. Wpuścimy Pana odzaplecza o 5:15, jak będzie Pan widział jakąś policję w pobliżuto proszę zadzwonić i nie wchodzić do lokalu. Po strzyżeniunasz pracownik, bezpiecznie Pana wyprowadzi - zobaczy czygdzieś niema policji zanim Pan wyjdzie z lokalu.Ok|- Proszę nie przychodzić pod lokal wcześniej, równo 5:15Kutwa czuje się w takiej konspiracji jakbym co najmniejuczestniczył w zamachu na HitleraCipakKrulRzycia +1583@AnonimoweMirkoWyznania: Fryzierzy wyklęcilSTRZOWIE ORGDEMOTYWATORY.PLBranża jakoś sobie radzi
 –  adzwonił do mnie fryzjer bo byłem umówiony na 31 marca dc ścięcia na 16:30Są obostrzenia, chce się Pan dalej obciąć ?No jak jest możliwość to tak, przyjedzie ktoś do mnie namieszkanie ?Nie:- odpowiada Panu czwartek tj 01.04.2021 r tak- godzina 5:15 odpowiada tak- Proszę przyjść do nas do lokalu, niech Pan przyjdzie na piechotę albo zostawi auto gdzieś dalej. Wpuścimy Pana od zaplecza o 5:15, jak będzie Pan widział jakąś policję w pobliżu to proszę zadzwonić i nie wchodzić do lokalu. Po strzyżeniu nasz pracownik, bezpiecznie Pana wyprowadzi - zobaczy czy gdzieś niema policji zanim Pan wyjdzie z lokalu.Ok- Proszę nie przychodzić pod lokal wcześniej, równo 5:15Kutwa czuje się w takiej konspiracji jakbym co najmniej uczestniczył w zamachu na Hitlera
Kiedy masz 10 lat chcesz być dorosły!Kiedy masz 20 lat chcesz spełniać marzenia!Kiedy masz 30 lat chcesz założyć rodzinę!Kiedy masz 40 lat marzysz o powrocie do czasów młodzieńczych!A kiedy masz już 60 lat jedynie czego chcesz to zdrowia! –
archiwum
Godzina dla ziemi, – Ratujmy Ziemię przed nadmiarem TVP!
Źródło: Fb/ Grażyna prawdę cipowie
Rząd rozważa wprowadzenie godziny policyjnej – - Jeżeli sytuacja będzie taka, że nie będziemy widzieli w ciągu najbliższego tygodnia, półtora tygodnia, w tym okresie okołoświątecznym, że dochodzi do przesilenia, (...) to na pewno będziemy musieli rozważyć takie scenariusze - mówił szef MZ.Co prawda w wielu krajach europejskich to wprowadzono, jednak nasuwa się od razu pytanie - gdzie niby ludzie mają się wieczorem spotykać i chodzić, skoro wszystko jest pozamykane? Tym bardziej, że jeszcze jest chłodno. Logicznym jest to, że to nie w godzinach wieczornych, a w ciągu dnia dochodzi do najbardziej intensywnego kontaktu pomiędzy ludźmi, więc jaki w tym cel?
Moment, w którym rezygnacja z używania niepotrzebnych urządzeń elektrycznych ma zwrócić uwagę świata na problem zanieczyszczenia naszej planety – Czyli mówiąc w skrócie wszyscy "malutcy" mają na chwilę wyłączyć swoje sprzęty elektroniczne, aby dołożyć swoją "cegiełkę" i w ramach dbania o środowisko przyzwyczaić się do takiego postępowania, a wielkie fabryki, koncerny, których zużycie energii jest GIGANTYCZNE mają ekologię w głębokim poważaniu...
Też macie takie wrażenie, że im starsi jesteście tym czas zaczyna wam coraz szybciej lecieć? –
archiwum
Każdy zepsuty zegar pokazuje godzinę swojego zgonu –
 –  Roman Giertych - strona oficjalnaWczoraj o 19:40 ■ &List do Obajtka.Drogi Panie Danielu !Wybaczy Pan, że nie piszę "Prezesie", ale listy na Poczcie Polskiej długoidą, a zanim ten dojdzie, to pewnie słowo "Prezes" może być tylko miłymwspomnieniem, chyba, że się posłucha Pan mojej rady.Rada jest prosta. Musi Pan jutro oświadczyć, że wbrew pozorom, żekupował Pan mieszkanie aby uwić słodkie gniazdko dla siebie i Pańskiejpartnerki (członkini wielu Rad Nadzorczych, które biły się o to, aby mieć usiebie krynicę mądrości, bystrą i nadobną panią Paulinę), ale Pan kupowałSzaniec Przy Forcie. I ten Szaniec przygotowywał Pan na spotkaniapatriotów na wypadek godziny "W" (Godzina W, to czas, w którymniewdzięczny za wasze wiekopomne dokonania Naród odsunie was odwładzy). I w tym Szańcu Przy Forcie planował Pan organizować tajnekomplety dla patriotycznej młodzieży. Musi Pan się przedstawić jakoŻołnierz Wyklęty, który już zawczasu planuje walczyć do końca. I dopowiePan, że deweloper, który dał Panu skromną, 60% zniżkę, zupełnieniepowiązaną ze szlachetnym dofinansowywaniem działalnościdewelopera przez zarządzane przez Pana firmy, dał tę zniżkę, gdyż jestpatriotą i chciał mieć udział we wznoszeniu Szańca Przy Forcie. I nagraPan za pieniądze Polskiej Fundacji Narodowej film, jak Pan i pani Paulinaw ogrodzie zimowym pana apartamentu wywieszacie flagę biało-czerwona,a aktor po angielsku zapowie, że Szaniec Przy Forcie stoi i stać będziedopóki Daniel Obajtek będzie tym szańcem zarządzał. Lektor powie nadto,że to Panu zawdzięczamy wolność, bo to Pan jako dwulatek jużsmoczkiem atakował ZOMO. I TVP nada panu miano Człowieka z Żelaza,który już planuje być kolejnym Żołnierzem Wyklętym, który chce się bićnawet wtedy, gdy Ojczyzna przejdzie pod okupację opozycji.Tak, panie Danielu, Żołnierz Wyklęty w Szańcu Przy Forcie, to Panaostatnia szansa.Roman GiertychPS. Gdybyś ty danielu w Pcimiu sobie siedział, to by się o tobie Naród niedowiedział. A tak klops.
Sposób na zamknięte siłownie? Można wynająć prywatną na godziny – Polska firma spod Poznania oferuje przydomowe siłownie wynajmowane na określony czas. Godzina treningu w wyposażonym w sprzęt obiekcie kosztuje 30 zł, w tym samym czasie ćwiczyć mogą maksymalnie dwie osoby
archiwum – powód
15 lat temu, 6 marca 2006 roku został założony Twitter – W ten dzień o godzinie godzina 21:50 Jack Dorsey, szef Twittera wysłał pierwszego tweeta o treści "just setting up my twttr". Dziś ten serwis społecznościowy ma 330 milionów aktywnych użytkowników, a ów tweet na platformie Valuables wycenia się na 2,5 miliona dolarów
 –  7:00 - vstavam7:10 - okey, tak na tri7:11 - raz7:12-dva12:37-tri
 –  TO NA KTÓRĄ JUTRO MASZ I O KTÓREJ CHCESZ WSTAĆ?MAM NA 8 TO WSTANĘ O 6:30STARY O 4:30ZARAZ SIÓDMA, WSTAWAJ, BO SIĘ SPÓŹNISZ
Kiedy od godziny tkwię w korku i dwóch idiotów przede mną lekko się stuknęło, robią dramę i dzwonią na policję –
0:03
archiwum
13 grudnia, godzina 10.30 – Ciiiiii....Jarek tradycyjnie jeszcze śpi, bo trzeba walczyć o tradycyjne wartości. A próby obudzenia to oczywisty atak na KK
archiwum
"Minęła 20." Jest godzina 20.48 – I tak prawie codziennie. Po dwudziestej- są. Sama prawda.
 –  Takiego sąsiada każdemu życzęSpoko sąsiadAle ja szanuję sąsiada. No może nie takiegobezpośredniego, bo parę domów nas dzieli, dla mnie tosąsiad.Na koncie pewnie z 30 wolnych milionów. Ustawiony,dzieci odchowane, fajna żona, którą dzieciaki podglądająw lecie () Au niego zero kija w dupie. Napieprzawłaśnie łopatą i odśnieża. Na zakładzie jak wolna chwilato zamiata, czy zmywa naczynia pracownikom. Cały czasw stroju roboczym i nikt nigdy nie wierzy, że to właścicieltego wszystkiego :D Kiedyś mój zakład z jego ktoś pomyliłi jak poszedłem pokazać która to firma, to wyszedł całyczarny, bo pomagał chłopakom węgiel przerzucać.Taki po prostu wporzo gość, który się nie nosi, że jestzamożny. Lubi fizyczną pracę, nie wywyższa się, wzasadzie to pracuje sobie jak każdy inny. Jak wózkowyzachorował to sam pracował 12 godzin, bo jakże - musimieć uprawnienia.No poczciwy człowiek, który lubi zapierdać. Fajne jestteż to, że jego synowie przejęli sporo z tego podejścia.Zawsze pomogą, nie boją się ubrudzić, jak trzeba cośzrobić to nie pieprzą jak inne bananowe dzieci, że "tatonie", tylko pytają gdzie rękawiczki i zasuwają. Niedawno wnocy mi prąd wywaliło na amen, mój agregat nie uciągniewszystkiego to idę do niego, bo pewnie ma jakiś wolny.Godzina 23, żona mówi, że jest w firmie. Wchodzę, a onjest sam i rozwiesza w środku jakieś girlandy, bombki,światełka, żeby świątecznie było :D No kozak gość jest poprostu. A agregat oczywiście dostałem i jeszcze mi goprzywiózł. W cholerę szanuję takich ludzi.DEMOTYWATORY.PL

Przykre, ale prawdziwe:

 –  Kilka słów o sąsiedzkich relacjach w dzisiejszych czasach.Wychowałam się w bloku, gdzie sąsiad = przyjaciel.Odwiedzaliśmy się kilka razy w tygodniu, robiliśmy sąsiedzkie imprezy, jako dziecko często bawiłam się z innymi dzieciakami w piaskownicy lub w naszych mieszkaniach. Do tej pory mam paczkę przyjaciółek z klatki, z którymi zawsze spotykam się, gdy jestem w rodzinnym mieście.Moi rodzice często pilnowali dzieci innych sąsiadów, a w zamian za to my mieliśmy zapewnioną opiekę dla naszego kota, kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje. Gdy trzeba było zrobić gdzieś remont, nie wynajmowało się do tego ekipy, tylko prosiło się sąsiadów o pomoc. Zdarzało się, że moi rodzice pracowali do późna, więc niektórzy sąsiedzi z własnej woli zapraszali mnie i mojego brata na obiad.Czysta, sąsiedzka życzliwość.Uważałam, że takie relacje to coś normalnego. Przez całe studia w mieszkałam w akademiku, gdzie panowała podobna atmosfera - wiadomo, jak to w mieszkaniach studenckich bywa.Po studiach znalazłam pracę i przeprowadziłam się do mieszkania na nowo wybudowanym osiedlu. Dobrze pamiętam ten dzień - była sobota, południe. Gdy tylko się rozpakowałam, postanowiłam przywitać się z sąsiadami.Połowa nie otworzyła mi w ogóle drzwi, chociaż wewnątrz mieszkania słyszałam dialogi w stylu "Kto to? Nie wiem, jakaś typiara, nie znam. To nie otwieraj". Kilka osób przez drzwi spytało "kto tam?", a gdy odpowiadałam, że jestem nową sąsiadką i przyszłam się przywitać, słyszałam tylko "proszę stąd odejść, nie mam czasu".Byli też tacy, którzy otwierali drzwi, ale słysząc, kim jestem, machnęli dłonią, mówiąc, żebym nie zawracała im głowy. Jeden starszy pan spytał "Aa, to pani się tak łomotała na klatce? Mam nadzieję, że to już koniec, zagłuszała mi pani serial". Jakaś kobieta nakrzyczała na mnie, bo dzwonek do drzwi obudził jej dziecko.Tylko w jednym mieszkaniu trafiłam na miłą parę studentów, z którymi od razu umówiłam się na piwo i przy okazji dowiedziałam się, że podziwiają mnie za chęć zapoznawania się z innymi sąsiadami, bo w tym bloku mieszkają, cytuję "dziwni ludzie".Byłam, delikatnie mówiąc, zszokowana, ale oczywiście, zaczęłam szukać winy w sobie - była sobota, tłumaczyłam sobie, że sąsiedzi pewnie odpoczywają po ciężkim tygodniu, a tu przychodzi obca baba i zawraca im głowę. Pomyślałam, że na razie dam im trochę czasu i na zacieśnianie sąsiedzkich więzi przyjdzie jeszcze pora.W ciągu kolejnego tygodnia przekonałam się, że moi sąsiedzi nie znają słowa "dzień dobry". Parę razy zamknięto mi drzwi na klatkę przed nosem. Kiedy w windzie pies jednego z sąsiadów zaczął mnie zaczepiać i wyciągnęłam do niego rękę (może nie powinnam, bo niektóre psy tego nie lubią, ale ten wydawał się wyjątkowo towarzyski), jego opiekun burknął do mnie coś w stylu "niech trzyma pani ręce przy sobie".Raz nie było mnie w domu, a akurat nadkręcił się kurier i chciał zostawić paczkę u sąsiadki - po rozmowie na infolinii dowiedziałam się, że sąsiadka powiedziała, że może przesyłkę przyjąć, ale wyrzuci ją do śmieci. Szczęśliwie kurier przyjechał kolejnego dnia, kiedy byłam w domu.Z głębokim rozczarowaniem uznałam, że nie ma co robić drugiego podejścia do lepszego zapoznania się z moimi sąsiadami. Ale kiedy chciałam zrobić parapetówkę, pomyślałam, że rozsądnie byłoby ich chociaż o tym poinformować. Tym, którzy mieszkają najbliżej mnie, zostawiłam w skrzynce na listy słodką przekąskę i karteczkę z informacją, że tego dnia i o tej godzinie zapraszam ich na małą imprezę, a jeśli jednak wolą zostać u siebie, to, oczywiście rozumiem i postaram się, by było w miarę cicho.Na parapetówce pojawili się jedynie wspomniani wcześniej studenci oraz piątka moich znajomych. Była godzina dwudziesta, muzyka grała głośno, ale nie na tyle głośno, by komuś przeszkadzać (nawet na klatce nie było jej słychać). Zdążyliśmy może wypić po łyku piwa, kiedy do mieszkania zapukała... policja.Co się okazało? Sąsiedzi donieśli, że jest hałas, a na prośbę o ściszenie muzyki, ja i moi znajomi zaczęliśmy grozić im przemocą. Do tego para studentów, która mieszka w tym bloku to dilerzy narkotyków i na pewno wszyscy jesteśmy naćpani.Sądziłam przez chwilę, że jestem w ukrytej kamerze.Policjanci, na szczęście, okazali się dość wyrozumiali i skończyło się na pouczeniu. Kontynuowaliśmy imprezę, ale już w zepsutym humorze.W ciągu kolejnych miesięcy bałam się wyjść w ogóle z domu lub do niego wracać w obawie, że trafię na klatce lub w windzie na któregoś z sąsiadów. Częściej niż "dzień dobry" słyszałam jakieś niemiłe uwagi, niepotrzebne zaczepki.Dwa dni po parapetówce, gdy niosłam w przezroczystej reklamówce zakupy, w tym butelkę wina, jedna sąsiadka spytała "Co, znowu imprezka? Znowu będzie trzeba po policję dzwonić?" Nie odpowiedziałam.Zdaję sobie sprawę z tego, że czasy się zmieniły i dzisiaj każdy jest skupiony bardziej na sobie, ma swoich znajomych i nie szuka przyjaźni wśród sąsiadów. Być może uznacie, że narzucałam się swoim sąsiadom, ale naprawdę nie rozumiem, skąd w nich tyle jadu i pogardy dla drugiego człowieka.Blok, w którym się wychowałam, a ten, w którym mieszkam obecnie to dwa zupełnie różne światy i muszę wam powiedzieć, że jestem mocno przygnębiona, kiedy po pobycie w moich rodzinnych stronach wracam to szarej rzeczywistości.Naprawdę, tu już nie chodzi o to, że ktoś mi nie odpowie na "dzień dobry" czy zbeszta za głaskanie jego psa - chodzi o zwyczajny szacunek do drugiej osoby i nie uprzykrzanie sobie życia.