Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 56 takich demotywatorów

 –  Wizyta duszpasterska Księdza Proboszcza /KOLĘDA/w czasie pandemii od 2-stycznia 2021 roku.(każda kolęda będzie tradycyjnie podawana w ogłoszeniach parafialnych wkościele i w Internecie na stronie naszej parafii/.W domu przed kolędą rodzina wypełnia kartę kolędową:1. Nazwisko rodziny i adres; wieś, ulica, i numer domu.2. Zapisujemy na kartce osoby, które pojawiły się w naszym domu na state;Imię i Nazwisko, rok urodzenia.3. Czy mają ślub kościelny lub nie.4. Kto zmart; imię i nazwisko.5. Kto wyprowadził się z domu na stałe; Imię i Nazwisko.6. Telefon kontaktowy rodziny domu.Kartę wypełnioną i ofiary na Kościół należy włożyć do koperty i po modlitwieprzy furtce domu przekazać dla księdza po kolędzie.W tym roku zbiórka ofiar będzie na elektroniczne wyświetlaczy /ekrany/ dośpiewu w kościele.Rodzina oczekuje księdza przy furtce swojego domu.Kolęda skrócona do możliwości; przebieg kolędy:Wszyscy gromadzimy się przy głównej ulicy, aby ksiądz nie wchodziłt napodwórka i przez podwórka posesji ze względu bezpieczeństwa.Kapłan podchodzi do furtki /bramki/ razem modlimy się i przyjmujemy Bożebłogosławieństwo dla domu i dla domowników.Potem ksiądz idzie do innej rodziny.Na kolędę wychodzimy w porę, gdyż ksiądz nie będzie stał przy bramie woczekiwaniu ze względów bezpieczeństwa.Kolęda będzie zaliczona tylko wówczas jeżeli Domownicy przekażą wkopercie poprawnie wypełnioną kartę i będą obecni na modlitwie z księdzem.Pandemia nie może nas pozbawić błogosławieństwa Bożego w czasie kolędy.Szanownych sołtysów i kierowców proszę podwieźć księdza po kolędzie iodwieźć do kościoła. Bardzo dziękuję.Proszę też sołtysów i wszystkich parafian zawiadomić wszystkichmieszkańców swoich miejscowości o możliwości kolędy księdza w sposóbskrócony w kolejnym roku.Karty kolędowe /jedna dla każdej rodziny/ można nabyć tylko w kościele nastoliku przy gazetkach.Wypełnij kartę kolędy na odwrotnej stronie!!BŁOGOSŁAWIONYCH I ZDROWYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIAI DOBRA PRZEMIANĘ NA LEPSZE W 2021 ROKU.1.
archiwum – powód
Kiedyś w pracy pojawił się jakiś problem z moim kompem a raczej z zafajdanym oprogramowaniem firmowym. Niestety nic sam nie mogłem zrobić bo jakieś hasła, srasła i procedury więc zamówiłem przez odpowiedni formularz firmowego  informatyka. – Gość przesiąknięty papierosowym dymem i zapachem przepierdzianego fotela zjawił się po trzech dniach. Od razu zaczął tę swoją informatyczną paplaninę ale nagle nasze spojrzenia jakoś dziwnie się spotkały i mówię do gościa, Ok. Jestem trochę naiwny ale nie głupi. Zrozumiał. Pełen szacun.
archiwum
To jest formularz skargi do ETPCz – Takie skargi po dzisiejszym wyroku TK popłyną szerokim strumieniem. O kwestie prawne można się spierać - jedni powiedzą, że ten wyrok gwałci art. 30 i 40 Konstytucji, inni nie. Jedni powiedzą, że został wydany przez ludzi ubranych w togi ale nie będących w świetle prawa sędziami, inni nie. Ale najgorszy jest fakt, że wiedza medyczna, racjonalizm, postęp technologiczny, pragmatyzm a nawet dziedzictwo cywilizacji, preferujące wolny wybór nad przymus zwłaszcza w tak subiektywnej sprawie, przegrały z narodowo-religijnym ekstremizmem
Pomimo gwałtownego wzrostu liczby przypadków - Belgia łagodzi wymagania dotyczące masek i skraca okres kwarantanny z 14 do 7 dni – Podróżni mogą pominąć kwarantannę, jeśli wypełnią formularz online
Listonosze poza dostarczaniem listów będą wciskać kredyty – Poczta Polska uruchomiła niedawno nowy projekt pod hasłem Mobilny Bankowiec, w ramach którego listonosze zachęcają do wzięcia kredytu w Banku Pocztowym. Wyposażeni w tablety, przy okazji dostarczania poczty, rejestrują dane osób zainteresowanych wzięciem pożyczki w specjalnej aplikacji. Formularz przesyłany jest do doradców kredytowych, którzy następnie kontaktują się z klientami. Póki co w projekt zaangażowano 9,5 tysiąca listonoszy
Chciała wynająć płatnego zabójcę, aby pozbyć się męża - osiągnęła cel życia bez niego, bo trafi do więzienia – 51-letnia Wendy Wein skorzystała z fałszywej strony rentahitman.com, na której wypełniła formularz opisując, że chce pozbyć się problemu - swojego męża. Właściciel witryny po odebraniu takiego "zgłoszenia" poinformował policję.Na spotkaniu z tajnym agentem kobieta zaoferowała 5 tys. dolarów za zabicie jej męża.Kobieta została aresztowana i odpowie za nakłanianie do morderstwa
archiwum
 –
archiwum
NIE dla bezpodstawnych, żydowskich roszczeń majątkowych  - podpisz się! – "Środowiska żydowskie domagają się od Polski 300 miliardów dolarów za tzw. mienie bezdziedziczne po Holocauście. W maju 2018 roku USA wsparły te żądania wprowadzając ustawę 447. Polska nie jest nic winna tym środowiskom żydowskim. Musimy dać temu odpór prawny. Nasz cel to przekonanie 100 tysięcy Polaków, aby podpisali się pod obywatelskim projektem ustawy, która ma na celu zabezpieczenie naszego majątku narodowego." - czytamy na stop447.info Sytuację skomentował również Wojciech Cejrowski:"Ta sprawa powinna być poza podziałami politycznymi. 447 to skok na niepodległość, bo oznacza taką kasę, której Polska nie ma"Roszczenia majątkowe organizacji żydowskich opiewają na kwotę ponad 300 miliardów dolarów. Mniej więcej tyle, co odbudowanie Warszawy 14 razy, 31 lat bez programu 500+, czy 5000 myśliwców F-16. Podpisywać się można u wolontariuszy zbierających podpisy na ulicach, lub samodzielnie wydrukować formularz i rozpowszechniać go wśród rodziny, znajomych. Dołącz się
archiwum
Historia z przedszkola – W pewnym polskim przedszkolu kończą się zajęcia. Rodzice odbierają swoje dzieci. Powoli ubywa maluchów. Zostaje jeden chłopczyk. W przedszkolu jest pierwszy raz od września tego roku. Jego ojciec pracuje w Holandii. Matka przyprowadza go do przedszkola. Trwa ich sprawa rozwodowa. Matka powinna już odebrać chłopca. Pani przedszkolanka trochę się martwi. Chce zdążyć na wywiadówkę swojej córki. Postanawia zadzwonić. Sięga po formularz, gdzie rodzice wpisują numery telefonów w razie konieczności kontaktu. Dzwoni. Zaczyna słyszeć dzwonek telefonu. To telefon chłopczyka. Ojciec dał go synowi, aby mógł do niego dzwonić. Przedszkolanka jest zdziwiona. Chłopczyk zaczyna mówić: „Czyli mnie zostawiła. Nie zostawia się takich małych dzieci”. Matka go opuściła. Chłopczyk trafił następnie do dziadków. „Nie zostawia się takich małych dzieci” - dla mnie ten mały jest bardzo mądry i wie jak należy postępować
 –

Oszuści nie śpią i znaleźli kolejny sposób, by wyłudzać dane oraz pieniądze. Koniecznie przekażcie to dalej! Wszystko zaczyna się od linka do płatności przesłanego SMS-em podpisany nazwą znanej firmy, np. Inpostu, DHL lub Biedronki, następnie przenosi na fałszywą stronę pośrednika (DotPay, PayU, Przelewy24), by dokonać wpłaty

Wszystko zaczyna się od linka do płatności przesłanego SMS-em podpisany nazwą znanej firmy, np. Inpostu, DHL lub Biedronki, następnie przenosi na fałszywą stronę pośrednika (DotPay, PayU, Przelewy24), by dokonać wpłaty – Dzięki temu, złodziej dysponuje już Twoim loginem i hasłem do konta w banku i w tej samej chwili loguje się na Twoje konto w banku. Po zalogowaniu, definiuje na Twoim koncie nim tzw. odbiorcę zaufanego, czyli rachunek, na który będzie można przesyłać pieniądze z konta ofiary BEZ konieczności każdorazowego potwierdzania takiego przelewu kodem z SMS. Ale żeby takiego odbiorce zaufanego zdefiniować na Twoim koncie, złodziej musi poznać kod jaki SMS-em przesyła Ci bank, aby potwierdzić operację dodania zaufanego odbiorcy.I Ty złodziejowi ten kod podasz… Bo w tym momencie widzisz przed sobą formularz potwierdzania przelewu na tę złotówkę, którą musisz dopłacić kurierowi za “cięższą” paczkę.Wiesz, że aby potwierdzić przelew, musisz przepisać kod z SMS-a przesłanego przez bank. I taki SMS w tym momencie otrzymujesz. Ale — co widać w treści SMS-a, a czego ofiary nie zauważają — nie jest to SMS dotyczący potwierdzenia przelewu 1 PLN z rachunku ofiary na rachunek kuriera. SMS z kodem, jaki ofiara otrzymuje, to SMS dotyczący transakcji, którą na jej koncie w tym momencie wykonuje złodziej, czyli wspomnianej wcześniej “definicji odbiorcy zaufanego”, co zresztą w treści SMS-a jest, niestety nie zawsze jasno, wskazane.SCHEMATY ATAKÓW SIĘ NIE ZMIENIAJĄ, dlatego warto zwracać uwagę na adresy stron, na których podają dane logowania!
"Podczas zawodów poza Polską wypełniamy formularze zgłoszeniowe, w których musimy określić swoją płeć, i tam są trzy warianty - man, woman albo gender. Z tego co wiem, nikt nie zaznacza opcji gender, bo zawodnicy są kobietami albo mężczyznami" - wyznała polska windsurferka w wywiadzie dla Gazety Polskiej –

Tak wygląda podróżowanie z niepełnosprawnym dzieckiem: Najgorsze jest to, że dotyczy to też miejsc, które zostały przebudowane za grubą kasę i powinny być przystosowane do takich sytuacji

Najgorsze jest to, że dotyczy to też miejsc, które zostały przebudowane za grubą kasę i powinny być przystosowane do takich sytuacji –  Alicja Kaiser Konieczna27 stycznia o 14:53 · Jestem mamą, dziecka z niepełnosprawnością. Od urodzenia jego stan się stabilizuje, ale rozwój nie ulega znaczącej poprawie. Szymek nie chodzi, nie siedzi, jest dzieckiem całkowicie zależnym. Z każdym kilogramem i centymetrem jest coraz trudniej i ciężej, ale dajemy radę. Raz na kwartał jeździmy do Berlina przebadać Szymka i ustawić mu leki i tak już od 10 lat. Zazwyczaj jeździmy samochodem, ale podróż trwa ok8h i jest bardzo męcząca. Dlatego wybrałam ICC Gdańsk-Berlin 5:30h. Przystąpiłam do zakupu biletu przez internet, utworzyłam konto, zalogowałem się, wybieram trasę itd., przychodzę do ustawowych ulg, żeby wybrać tą właściwą i tu pierwszy klops. Nie można wybrać taryfy zniżkowej dla inwalidów i ich opiekunów. Pomyślałam, że słaby ten user experience, trudno przejdę się do kasy, przynajmniej obędzie się bez pomyłek. Zmierzam do centrum obsługi klienta ICC. Nawet estetyczne pomieszczenie kilka kas, fotel, siadasz, zamawiasz. Więc siadam i mówię:- dzień dobry, chciałabym zakupić bilet, z Gdańska do Berlin, to moja pierwsza podróż pociągiem z synem lat 13, jest dzieckiem z niepełnosprawnością, całkowicie zależnym ode mnie jako opiekuna, nie chodzi, nie siedzi, nie stoi samodzielnie. Z jakiej oferty mogłabym skorzystać, aby była dopasowana do naszych potrzeb i była najkorzystniejsza finansowo, co tu dużo mówić, idzie kryzys.Pani poinformowała mnie, że są jeszcze bilety w promocyjnej taryfie i może mi taki bilet właśnie sprzedać. Ok, więc wygenerowała bilet i mówi, że do zapłaty jest 630 zł, przełknąłem ślinę i pytam, ale czy to na pewno to jest najkorzystniejsza oferta, bo mój przejazd z synem jest objęty zniżką, nie wiem teraz dokładnie jaką, ale czy nie będzie taniej, jeśli kupimy bilety poza promocja? Pani popatrzyła w stronę koleżanki i retorycznie odparła, Krysiu na 78% nie będzie taniej? No nie, to będzie najkorzystniejsza oferta. Więc jeszcze się dopytuje, ale czy na pewno nie byłoby taniej, kupić bilet na odcinek krajowy i osobno na zagraniczny? Pani powiedziała, że nie, że bilet do z Rzepina do Berlina, będzie droższy niż promocyjne, że normalny bilet kosztuje 230 zł a tutaj mam za 150+. Widząc narastającą irytację pani kasjerki, uznałam że wyczerpałam temat i zakupiłam bilet za 630 zł. Dopytam jeszcze czy jest możliwość uzyskania pomocy asystenta przy wniesieniu dziecka do pociągu. Pani podała numer, pod którym mam taką usługę zamówić, koniecznie przynajmniej 48 h wcześniej. Coś jednak nie dawało mi spokoju. Po przyjeździe do domu zadzwoniłam pod wskazany numer i zanim umówiłam się z drużyną transportową, zapytałam, ile kosztowałby mnie przejazd z Gdańska do Berlina, korzystając ze zniżki dla osoby z niepełnosprawnością i opiekuna. Pani po chwili odpowiedziała, że przejazd dla dwóch osób na odcinku Gdańsk-Rzepin kosztować będzie mnie 31zł,a bilet z Rzepina do Berlina ok.19 €, spadłam z krzesła... Oszołomiona tą informacją, udałam się ponownie do centrum obsługiICC, niestety było już zamknięte, dla pewności podeszłam do kas regionalnych, sprawdzam i dopytuję, ile kosztuje bilet ze zniżką dla osób z niepełnosprawnością, pani potwierdziła cenę, która podano na infolinii. Wtedy poprosiłam o wymianę na tańszy bilet i zwrot różnicy za zakupiony bilet 630zł. I tu kolejna niespodzianka bilet promocyjny za 630zł, jest bezzwrotny i nie podlega wymianie! Zrezygnowana odeszłam, z zamiarem, że przyjadę jutro do centrum obsługi i na pewno pani kierownik coś poradzi. Rano pojawiam się w centrum ObsługiICC Gdańsk Główny, siadam, mówię: witam, chciałabym zwrócić bilet, który wczoraj zakupiłam, gdyż zostałam wprowadzona w błąd i przepłaciłam znacznie za przejazd. Pani zrobiła strapioną minę i potwierdziła, że te bilety nie podlegają zwrotom, dowiedziałam się też, że na stacji Gdańsk Gł. nie ma żadnego kierownika, nie ma też starszej kasjerki, ani nikogo kto zawiaduje tą niefrasobliwą obsługą, turkusowe zarządzanie. Nie kryjąc rozczarowania i reszty, poprosiłam pomimo wszystko o formularz reklamacyjny i zakupiłam również ten tańszy bilet. Poprosiłam o zorganizowanie brygady pomocniczej, pani wypełniła formularz, jeszcze raz potwierdziłam wszystkie informacje dotyczące syna i jego ograniczeń. Zirytowana wyszłam. Po godzinie zadzwoniono do mnie z infolinii ICC z potwierdzeniem złożenia zapotrzebowania na pomoc przy załadunku osoby niepełnosprawnej. Przeszłam jeszcze raz przez formularz zgłoszeniowy, odpowiadając ponownie na wszystkie pytania i korygując źle zaznaczone przez kasjerkę odpowiedzi np. „czy ma problem z poruszaniem się?” Odp.: NIE ?! Podczas rozmowy okazało się jednak, że jeśli osoba nie jest w stanie samodzielnie zejść z wózka i podtrzymywana przez drużynę wejść po schodkach, to taka pomoc nie będzie mogła być udzielona, gdyż według przepisów drużyna nie może podnosić osoby będącej na wózku i wnosić jej do pociągu. I tu zaniemówiłam. Właśnie mam bilet za 630złi kolejny, który kupiłam przed chwilą i na końcu okazuje się, że ten pociąg w ogóle nie jest przystosowany do transportu osób niepełnosprawnych niechodzących! Pani wytłumaczyła, na czym pomoc polega i że taka osoba musi być zdolna do stania lub chodzenia i przy asyscie drużyny będzie wprowadzona do pociągu. Mogę też wnieść sama dziecko na rękach... stwierdziłam, że nie ma takiej opcji, syn jest po operacji i kręgosłupa waży 28 kg, nie podjęłabym się takiego CrossFit na peronie na mrozie. Powtórzyłam pytanie, czy istnieje jakaś inna możliwość umieszczenia w pociągu dziecka bez wyjmowania go z wózka? Niestety w świetle przepisów nikt nie może mi oficjalnie pomoc, pewnie mogłabym liczyć na uprzejmość drużyny, ale... Zwątpiłam, czy ktokolwiek z nich widział kiedyś osobę z niepełnosprawnością. Dopytam jeszcze czy i dlaczego jest taka rozbieżność w informacjach między centrum obsługi klienta na dworcu a infolinią, która informuje mnie o tym wszystkim w momencie, kiedy bilety już mam zakupione i dlaczego te informacje nie są przekazywane przed zakupem biletu, a dopiero po fakcie i okazuje się że bilet jest bezzwrotny, więc nawet nie mogę odstąpić od tego przejazdu, tylko ewentualnie na drodze jakiegoś indywidualnego rozpatrzenia składać reklamację! Pani nie była w stanie mi na to odpowiedzieć i wcale się nie dziwię. Zostawiłam otwarte zlecenie na pomoc przy wsiadaniu z nadzieją, że być może drużyna będzie na tyle empatyczna i po prostu pomoże mi wnieść młodego na pokład.Coś jednak dalej budziło mój jaskółczy niepokój, weszłam na stronę internetową, przejrzałem warunki reklamacji, okazało się, że aby złożyć reklamację, należy również mieć zaświadczenie o rezygnacji z biletu, czego pani w kasie oczywiście mi nie dała, nie można czegoś takiego wygenerować poprzez stronę www, gdyż bilet został kupiony w kasie. Więc dalej, pakuję się znowu w auto, jadę na dworzec, wysiadam, wchodzę do centrum ICC, już bez witania, bo się dzisiaj rano witałyśmy. Proszę o formularz rezygnacji z przyjazdu. Pani spojrzała na bilety, już je kojarzyła i mówi:-no nie, na te bilety nie trzeba takiego formularza, bo one są bezzwrotne. Więc dopytuję, czy reklamacja będzie uwzględniona bez tego formularza, bo na stronie jest napisane, że bez rezygnacji reklamacje i zwroty nie są uwzględniane.- ale pani tego nie potrzebuję, bo ten bilet i tak nie może być zwrócony ani wymieniony.Poprosiłam o pieczątkę i podpis, pieczątka to zawsze coś. I jeszcze na odchodne powiedziałam tylko, że drużyna, którą pani umówiła do pomocy, nie może mi pomóc, bo nie mogą podnosić wózka z dzieckiem i wnosić go do pociągu, bo przepisy na to nie pozwalają. Pani zdziwiona odparła:- Pierwsze słyszę!Niczego innego się nie spodziewałam. Pani pokazała mi palcem gdzie mam iść i się dopytać. Uśmiechnęłam się i poprosiłam, aby sama się dopytała, bo to w jej interesie jest mieć wiedzę, która się „dzieli”. Dziękuję, do widzenia, nie polecam.Dzień wyjazduPrzyjeżdżamy na dworzec 7 rano, dziecko zapakowane szczelnie w kokon, bo temperatura - 7, ale na dworcu trzeba być 30 min wcześniej, jakoś damy radę, podchodzę do informacji i pytam o drużynę, wyłania się miła pani z miłym panem, w uniformach jak brygada antyterrorystyczna, spodnie bojówki z kieszeniami, wysokie buty na grubej podeszwie antypoślizgowej, czapki, rękawiczki kamizelki odblaskowe, naprawdę robi to wrażenie. Silni, zwarci i bojowi jak mawiał dziadek. Pomyślałam sobie, na pewno nie będzie problemu, jak, poproszę, żeby wnieśli młodego z wózkiem. Przyszliśmy naokoło dworca w Gdańsku, nie działa żadna winda ani schody, remont, przeszliśmy przez dwa szlabany, dostaliśmy się na peron, czekamy, czekamy, czekamy. Pociąg podjeżdża, otwierają się drzwi do naszego wagonu, z którego wyskakuje chwatki konduktor i zanim się obejrzałam łapie za wózek i wnosi go razem ze mną do pociągu. W tym momencie drużyna już była w tunelu, nawet nie zdążyłam im podziękować... Ani zapytać, czy pomogą. Dlatego umawiać się trzeba koniecznie 48 h wcześniej, bo taki jest ruch w interesie, a zakres pomocy to asysta w przejściu pod szlabanem.Sam przedział dla osoby na wózku i jego opiekuna bardzo wygodny, WARS działa, konduktor bardzo miły i uprzejmy no i toaleta również dostosowana do potrzeb. Weszłam, sprawdziłam, jak można by tutaj przewinąć takie dziecko jak Szymon, no nie da się, ale w rogu stoi coś dużego, przykrytego jakąś szarą płachtą. Pomyślałam to na pewno przewijak! I zabrałam się do zdejmowania tej płachty, po zdjęciu okazało się, że tam jest coś, co wygląda jak jakiś rodzaj drabiny albo barierki. Podnoszę, w sumie lekkie to, aluminiowe, może da się na tym jednak młodego przewinąć. Nagle dostrzegam napis, zaniemówiłam, „rampa do wysokościowych peronów”. Czyli jest rampa, jest w pociągu ukryta, nikt nie wie, że tam jest, nikt o tym nie informuje, nikt z tego nie korzysta, bo nie wie, pani w kasie nie wiedziała, pani na infolinii też, drużyna o tym nie wiedziała, konduktor powiedział, że sprawdzi, czy działa...Po przekroczeniu granicy dopytałam niemieckiego konduktora, czy będę mogła, skorzystać z tej rampy wysiadając w Berlinie. Powiedział, że nie mają przeszkolenia w obsłudze polskich platform, ale zobaczy, co da się zrobić. Na marginesie nawet nie sprzedał mi biletu, tylko się uśmiechnął. Dojeżdżamy do Berlina, ja już lekko struchlałam, bo nikt nie przychodzi z pomocą, żadnej informacji zwrotnej od niemieckiego konduktora, może zapomniał, może olał. Wyglądam nerwowo i próbuje zgadywać, z której strony pojawi się peron, nie wiem jak ustawić wózek przy drzwiach, jeszcze do wyniesienia fotelik samochodowy też około 16kg.Podjeżdżamy, zatrzymujemy się, widzę peron, widzę pustkę, nie ma nikogo, nie ma osoby, która miała nas odebrać, nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc, przerażona myślę, jak ja go teraz stąd wyciągnę?? Aż tu nagle podjeżdża łazik marsjański prowadzony przez starszego pana w czerwonym berecie i mówi:-Achtung! machen Sie frei platz, langsam, langsam. Młody już na platformie hydraulicznej zjeżdża w dół. Można? Można! Nie miałam okazji podziękować panu konduktorowi, podziękowałam panu od platformy. Poniżej zdjęcia, a więc jednak można zadzwonić z pociągu, wysłać taką pomoc bez 48-godzinnego zapasu.To już prawie koniec, ale ostatnim miłym akcentem była obsługa w niemieckiej kasie. Stoję w kolejce, podchodzę i proszę o bilet powrotny z Berlina, mówię, w czym rzecz, że ja i Szymek... Pani informuje mnie, żejako opiekun jadę za darmo, a Szymon ma ulgowy bilet jak każde dziecko. Już prawie odchodzę, a pani mówi, halo, halo, widzę, że mogę pani sprzedać bilet tańszy o10€, to jak pani pozwoli, to wycofam ten wcześniejszy bilet, nie mogę pani zrobić zwrotu na kartę, więc wypłacę pani gotówkę, jeśli się pani zgodzi? Wmurowało mnie, a kasjerka dopytuje czy mam jeszcze jakieś życzenia? Więc wspominam o pomocy z łazikiem marsjańskim. Pani zamówiła asystę, nie było żadnej ankiety i innych sprawdzających pytań, uprzedziła, że pomoc będzie tylko po stronie niemieckiej i spytała, czy potrzebuje pomocy w Gdańsku, bo może napisać adnotację, pomyślałam, fajnie by było, tylko czy ktoś przeczyta maila po niemiecku albo angielsku, czy wystarczą 48 h, aby to przetłumaczyć i zorganizować... Podziękowałam uprzejmie, jakoś sobie poradzę.PowrótBerlin HBF pan z platformą czekał, platformy były na dwóch końcach peronu, a nie jedna na dworzec. Wszystko szybko i sprawnie, wracamy. W Poznaniu po zmianie obsługi konduktorskiej zgłaszam, że będę wysiadać we Wrzeszczu i czy mógłby mi ktoś pomoc, bo w toalecie jest rampa i trzeba ja tylko zahaczyć. Pani powiedziała, że wróci z wiadomością i na pewno się uda, wróciła i potwierdziła, że ochrona dworca pomoże mi wysiąść. No to odetchnęłam z ulgą. Dojeżdżamy, czekamy w korytarzu, przed nami kilka osób, zastanawiam się, czy może już zdjąć plandekę z rampy, żeby było szybciej, poprosić, aby pasażerowie skorzystali z innego wyjścia, żeby nie przeciągać. W końcu Wrzeszcz peron, wszyscy wyszli, wyglądam, widzę mojego partnera, idzie w naszą stronę, ale nie ma nikogo z ochrony... Łapię fotelik, aby go wynieść, kładę na peronie, wracam po Szymka, a tu gwizd, świst i drzwi zamknęły się przed moim nosem, panika, krzyczę, ktoś inny też krzyczy. Pociąg stanął, konduktorka biegnie do nas i krzyczy. Dziecko w pociągu, nikogo z obiecanej pomocy nie ma, a pani mnie konduktor podbiega i przeprasza i mówi, że tam jest winda... winda z peronu do tunelu... ale najpierw trzeba wysiąść. Ochronabyła, ale na drugim końcu peronu, spotkaliśmy się po wejściu do tunelu, zapytałam, czy to nie oni minęli nam pomóc? Pani w mundurze straży ochrony kolei odpowiedziała, że nie i że są tu przypadkowo...EpilogGdzie my żyjemy? To nie miejsce na roztrząsanie całego kulawego systemu wsparcia, bo zamiast integrować, częściej wykluczmy osoby z niepełnosprawnością z życia społecznego. Zasłanianie się programem „Dostępność +” nie pomaga w praktycznym zastosowaniu tego, co powinno już działać, tego, co już jest dostępne. Jest obsługa — która nie potrafi sprzedać właściwego biletu, pomoc — która nie pomaga, rampa — o której istnieniu nikt nie wie, infolinia — która coś weryfikuje, ale po fakcie i w końcu konduktor—który zapomina, straż ochrony kolei — uktóra przypadkiem włóczy się po peronie... W sumie wszystko jest, ale z czapy i nie działa „Dostępność -”A przecież, to jedna firma, jeden biznes, jedna Polska, ale każdy ma gdzieś, następstwo tego, co robi, albo czego nie robi, ignorancja i całkowity brak odpowiedzialności.Przeczytałam ostatnio, że w ramach programu „Dostępność +” planowana, jest modernizacja 100 szlaków górskich i dostosowanie ich do potrzeb osób niepełnosprawnych, cudownie już jadę tam koleją!Mam nadzieję, że na tych szlakach będą również dostępne strzelnice i muzyczne ławeczki na 100-lecie niepodległości, bo jak twierdzi posłanka Krynicka:„Te strzelnice, Obrona Terytorialna, te ławeczki, to wszystko jest też dla osób niepełnosprawnych (...)”Szkoda, że wśród tych wszystkich atrakcji dla osób z niepełnosprawnością, nie znalazły się fundusze na kilka podnośników, zintegrowanie przekazu, rzetelnie przeszkolony personel, który z rozumieniem treści, komunikuje się po polsku.Czy to jest aż tak trudne?
Mi wystarczą dwa tysiaki za wyprawę na Śnieżkę – Ktoś wie, jaki dokładnie formularz trzeba wypełnić? Wyprawa na K2. Himalaiści złożyli wniosek do ministerstwa o 2 mln złotychDARIUSZ FARON  wczoraj 08:30  FACEBOOK | 434TWITTERE-MAILKOPIUJ LINKCały projekt wyprawy na K2, zaplanowanej na grudzień 2019, pochłonie ok. dwa miliony złotych. Himalaiści liczą, że państwo pokryje praktycznie całość kosztów - Złożyliśmy wnioski o dofinansowanie w wysokości dwóch milionów. Wszystko jest na dobrej drodze, teraz czekamy na odpowiedź ministerstwa - mówi Onetowi szef programu Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 Piotr Tomala.

Wiadomość od porzuconego psa:

Wiadomość od porzuconego psa: – „Kiedy byłem szczeniakiem, bawiłeś się ze mną, a moje wybryki sprawiały, że się z tego śmiałeś. Nazywałeś mnie swoim dzieckiem i mimo wielu pogryzionych butów i zniszczonych poduszek, zostałem twoim przyjacielem. Za każdym razem, gdy coś przeskrobałem, groziłeś mi palcem i mówiłeś: „Jak mogłeś to zrobić?”. Chwilę później jednak złość ci mijała, wywracałem się na plecy, a ty drapałeś mnie po brzuchu. (…) Pamiętam te wszystkie noce, kiedy przytulałem się do ciebie w łóżku, słuchając twoich zwierzeń i skrytych marzeń. Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku.W domu ucinałem sobie długie drzemki, czekając aż wrócisz z pracy. Wreszcie zacząłeś spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim partnerem. Czekałem na ciebie cierpliwie, pocieszałem, gdy spotkało cię rozczarowanie albo gdy miałeś złamane serce. Skakałem z radości, gdy wracałeś do domu zakochany. Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo tego powitałem ją w naszym domu, okazałem jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły się wasze dzieci, byłem zafascynowany ich zapachem i tak jak ty, chciałem się nimi opiekować. Tylko że ona i ty martwiliście się, że mogę zrobić im krzywdę, więc większość czasu spędzałem w innym pomieszczeniu. (…).Gdy dzieci trochę urosły, zostałem ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i podążały za mną niepewnym kroczkiem. Zaglądały mi w uszy, wsadzały palce do oczu, całowały po nosie. Uwielbiałem ich pieszczoty, twoje były przecież już takie rzadkie. Gdyby trzeba było, broniłbym dzieci swoim własnym życiem. (…)Ostatnio dostałeś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzasz się do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Cieszyłem się jak zwykle na przejażdżkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów i kotów. Wypełniłeś formularz i powiedziałeś: „Na pewno znajdziecie mu dobry dom”. Wzruszyli ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem.Dobrze wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami. Siłą odgiąłeś zaciśnięte na mojej obroży palce swojego syna, który krzyczał: „Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!”. Martwię się o niego. Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości, odpowiedzialności i szacunku do życia... Unikając mojego wzroku, poklepałeś mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy.W schronisku dbają o nas na tyle, na ile pozwala im napięty harmonogram dnia. Karmią nas, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku, za każdym razem gdy ktoś przechodził koło mojego boksu, podbiegałem mając nadzieję, że zmieniłeś zdanie, że to wszystko to był tylko zły sen. Kiedy zdałem sobie sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, zaszyłem się w kącie i czekałem.Słyszałem jej kroki, gdy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie między wybiegami do osobnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza. Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie martwił. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. (…) Kobieta delikatnie założyła na moje łapy opaskę. Łza poleciała jej po policzku. Chciałem ją pocieszyć tak jak pocieszałem ciebie przez lata i polizałem ją po twarzy. Pewnym ruchem wkuła mi igłę do żyły. Poczułem, jak ta zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałem w jej oczy i szepnąłem cichutko: „Jak mogłaś?”.Kobieta rozumiała psi język i odpowiedziała: „Tak mi przykro”. Potem przytuliła mnie i pospiesznie tłumaczyła, że pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu, gdzie nikt o mnie nie zapomni, nie porzuci. To miejsce przepełnione jest miłością, tam jest inaczej niż na ziemi. Zbierając resztki sił, delikatnie poruszyłem ogonem, próbując wyjaśnić kobiecie, że to nie do niej były moje słowa. To do ciebie, mój Ukochany Panie, mówiłem. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po tamtej stronie. Życzę ci, aby każdy był ci tak wierny jak ja”
Tym razem młodzieżowym słowem roku został lekko szydercze określenie "dzban" – Drugie miejsce zajęły epitety masny/masno, a trzecie – prestiż/prestiżowy. W pierwszej piątce znalazły się także słowa z poprzednich edycji – "XD" i sztos. Dodatkowo jury postanowiło wyróżnić także trzy oryginalnie zbudowane słowa – "zwyklak", "normik" oraz "mamadżer". W sumie, poprzez formularz na stronie sjp.pwn.pl wpłynęło prawie 10 tysięcy zgłoszeń.Znacie w ogóle te słowa?
archiwum
Kiedy formularz wymaga potwierdzenia adresu –
archiwum
Jak wygląda rejestracja samochodu w normalnym kraju takim jak Irlandia? – Dowód rejestracyjny składa się z trzech części, gdzie ostatnia część to formularz nabywcy. Wpisuje się tam dane, odrywa od reszty, idzie na pocztę, bierze kopertę, pisze na niej "Departament od Transport" i zostawia pani w okienku. Zero opłat. Po tygodniu do domu przychodzi dowód z danymi nabywcy i również pustym formularzem, na wypadek kolejnej sprzedaży. Przychodzi również krążek, który trzyma się za szybą i on jest sprawdzany przez policję w razie kontroli. Dowodu nie trzeba mieć ze sobą. Tablice są dożywotnio, chyba, że właściciel zażyczy sobie je zmienić.
Źródło: Dlaczego nie bierzemy przykładu od innych krajów? Czy rejestracja samochodu musi być taka trudna i czasochłonna? Nie pytam mieszkańców małych miasteczek, bo tam może to trwa chwilę, ale zapraszam do miast typu Gdańsk, czy Poznań, gdzie ponad półmilionowe
Nie wyrzucaj - podziel się! – POPIERAM AKCJĘ! Akcja 'Podziel Się Posiłkiem z Bezdomnymi'26-28 GRUDNIA 2017PODZIEIMYSIĘ"VJEŻELI ZOSTANIE Cl JEDZENIE PO ŚWIĘTACH - DAJ ZNAĆ!ODBIERZEMY JE OD CIEBIE I ZAWIEZIEMY OSOBOM BEZDOMNYM.Chcesz oddać jedzenie lub zostać wolontariuszem - kierowcą Zgłoś się przez formularz na www.podzielmysie.plInfolinia : 733 335 179 (dostępna 26-28 grudnia) E-mail: akcjapodzielmysie@gmail.com Facebook: Podzielmy się Lista miast gdzie działamy na podzielmysie.plwww.podzielmysie.pl
Drodzy politycy. Wyjedźcie czasem z Warszawy, wyjdźcie z tych limuzyn i opuśćcie drogie restauracje – Zapraszam na polską wieś, do małych miasteczek. Zobaczcie jak wygląda praca, a czasem jej brak. Jak wygląda bieda, brak jedzenia, brak środków na jedzenie. Spróbujcie czasem pożyć tak jak miliony Polaków za 600 zł za miesiąc.Potem idźcie do pierwszego lepszego urzędu. Stańcie w godzinną kolejkę, żeby załatwić coś w ZUSie, Urzędzie Skarbowym albo, żeby zarejestrować samochód. Weźcie do ręki jakiś formularz. Spróbujcie go zrozumieć i wypełnić. Umiecie rozliczyć PITa?Idźcie do szpitala. Zobaczcie jak wygląda wyleczenie prostego problemu, gdzie na cokolwiek czeka się minimum pół roku.Może wtedy zobaczycie na czym polegają problemy zwykłych ludzi. Nas nie interesuje jakieś bronienie demokracji, jakieś wolne sądy, kiedy większość z nas nie ma zapewnionego bytu i godnego życia. To, że kilka tysięcy oszołomów krzyczy od 2 lat pod sejmem, to nie znaczy, że jest to problem całego kraju