Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 463 takie demotywatory

Wszędzie w mediach tylko trąbienie o koronawirusie, biznesy zamknięte, strach o jutro i taki oto smutny efekt –  TrójmiastoDrastycznie wzrosła liczba próbsamobójczych i samobójstw.Tragiczna statystyka w GdańskuDorota Karaś 2 maja 2021 | 07:00O 2 ZDJĘCIAAgencja GazetaFot. Bartosz Bańka / Agencja GazetaNiemal ośmiokrotnie wzrosłaliczba prób samobójczych isamobójstw w Gdańsku wporównaniu z pierwszymkwartałem ubiegłego roku. W
archiwum
Umieść w komentarzu linki do rządowych stron, bazy demograficznej i Państwowego Zakładu Higieny – wiedz, że właśnie naruszyłeś "standardy" facebooka
archiwum
Prezent od rządu dla emerytów – Od 5 do 6 proc. zyskają seniorzy, którzy w tym roku przejdą na emeryturę. Powód? Brutalna rzeczywistość i statystyka. Epidemia w Polsce spowodowała rekordową liczbę zgonów. A rekordowa liczba zgonów wpływa na wskaźniki, które ZUS uwzględnia podczas wyliczania emerytury.Jaka w tym zasługa rządu?Otóż mamy w Europie najwyższy wskaźnik śmiertelności, a dane za rok zeszły wskazują, że ponad połowa nadmiarowych zgonów spowodowana jest przyczynami innymi niż COVID - ograniczeniem dostępu do zarżniętej, źle finansowanej i źle zarządzanej służby zdrowia.Nawet teraz - z powodu sojuszu ołtarza z tronem - nikt nie odważy się zamknąć kościołów. Niepotrzebne zgony nie mają znaczenia.
Jest 0,03% szans na deszcz. Powinienem założyć kapok, zabrać parasol czy zostać w domu dla bezpieczeństwa? –
Polska z trzecim najgorszym wynikiem w Europie – Zgonów z przyczyn, których nie powiązano z koronawirusem jest u nas więcej niż z powodu samej pandemii
Statystycznie brodaci mężczyźni zdradzają znacznie częściej niż brodate kobiety –
Joan R. Ginther to doktorantka z matematyki, która zajmowała się statystyką. Kobieta rozpracowała algorytm loterii zdrapkowych i dzięki temu wygrała 21 milionów dolarów –
archiwum – powód
Dzień jak co dzień, statystyki nie kłamią –

Nawet kiedy statystyka mówi, że coś jest prawie niemożliwe, na świecie znajdzie się człowiek, który udowodni inaczej (12 obrazków)

Ile przestępstw popełniono w Ojcu Mateuszu, czyli statystyka kryminalna Sandomierza:

Ile przestępstw popełniono w Ojcu Mateuszu, czyli statystyka kryminalna Sandomierza: – Statystyki zebrał fanpej `Obliczenia i analizy w rapie`. Łączna liczba przestępstw: 502Zginęło osób: 150 Morderstwa – 140 Kradzież – 58Napaście – 55Porwania – 28Włamania – 22Usiłowanie zabójstwa – 18Zastraszenia – 14Szantaże – 13Zatrucia środkami chemicznymi (nieśmiertelne) – 12Napad (na banki/sklepy) – 10Potrącenie przez samochód – 8Podpalenia – 7Postrzelenia – 7Fałszerstwa – 6Handel narkotykami – 6Oszustwa (inne) – 6Zniszczenie mienia – 5Grożenie bronią – 4Oszustwa finansowe – 4Przekupstwo (łapówki) – 4Posiadanie narkotyków – 4Nękanie – 4Nielegalny handel - 4Próba wrobienia w przestępstwo (inne niż zabójstwo) – 3Nielegalne prowadzenie działalności – 3Udostępnienie kompromitujących treści w sieci (ukryte kamery) - 3Sabotaż – 3Rasizm – 3Nielegalny hazard – 2Gwałty – 2Zatrucie środkami chemicznymi (śmiertelne) – 2Nieumyślne spowodowanie śmierci - 2Zamachy – 2 (samochód-pułapka oraz petarda)Wyłudzenia – 2Próba wrobienia w zabójstwo – 2Upozorowanie śmierci lub wypadku -  2Przemoc domowa – 2Ucieczka z aresztu – 2Organizacja nielegalnych walk bokserskich  - 2Niewypłacanie pensji pracownikom - 1Nieumyślne spowodowanie śmierci – 1 Nieprzestrzeganie przepisów BHP (śmierć człowieka) – 1Prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków - 1Kłusownictwo – 1Prowadzenie pojazdu  pod wpływem alkoholu – 1 Nielegalna adopcja dzieci – 1Nielegalne zatrudnianie pracownika - 1Pomówienia – 1 Defraudacja - 1Podżeganie do przestępstwa - 1Handel dziećmi – 1Nielegalne zatrudnianie cudzoziemców - 1Nielegalne posiadanie broni – 1Próba przeszkodzenia w śledztwie – 1Prowadzenie pojazdu bez uprawnień – 1Nielegalna plantacja marihuany - 1Ściąganie haraczu – 1Organizacja nielegalnych wyścigów – 1Ucieczka nieletniego z domu – 1Nielegalny handel kolczykami dla krów - 1Porzucenie niemowlęcia – 1Podszywanie się – 1Wzięcie zakładnika - 1Nielegalny pobyt w kraju - 1Nielegalne posiadanie broni – 1
archiwum
Ktoś tu nas robi w balona. – Czy nie powinniśmy być w strefie żółtej? Bo jak trzeba było na szybko wprowadzać obostrzenia to prawie z dnia na dzień, ale w drugą stronę to już nie?
Źródło: www.pokazwirusa.pl
Brawo młody, do czwartku będzie po pandemii –

Sytuacja w szpitalach jest gorsza niż mogłoby się wydawać:

 –  Pawel Reszka2dSt3S ipodnsgooodrSfeSiz.d  · Dlaczego umierają„Moja żona ma covida. Modlę się, żeby nie musiała iść do szpitala. Oddziały covidowe to umieralnie” (rezydent anestezjologii) Dokładnie miesiąc temu minister Adam Niedzielski zapowiedział „podwojenie dostępnej bazy łóżek” dla pacjentów zakażonych wirusem. I udało się! Było 15 tys. łóżek, jest 35 tys. W ciągu 30 dni przybyło 20 tys.!Są jednak pytania: czy stoi przy nich odpowiedni sprzęt? Mają dostęp do tlenu? Skąd wzięto lekarzy, pielęgniarki, ratowników, by je obsługiwali? Łóżka są na serio? Czy też dyrektorzy szpitali, by poprawić humor ministrowi, tworzyli je szybkim pociągnięciem pisaka, robiąc np. z interny „internę covidową”?Statystycznie wyglądamy świetnie – tylko 60 proc. łóżek covidowych jest zajętych. Do tego mamy 657 wolnych respiratorów (wypada po 41 na województwo). Zachorowań mniej. Tylko dlaczego bijemy rekordy w liczbie zgonów? Zadzwoniłem do lekarza, który od miesięcy jest na pierwszej linii. Zapytałem, czy tak samo jak premier Morawiecki uważa, że osiągamy delikatną przewagę w walce z wirusem.„Redaktorze,telefon w lekarskim nie milknie. Przez cały dyżur biegam po siedmiopiętrowym szpitalu: laryngologia, okulistyka, chirurgia dziecięca, pulmonologia, ginekologia, chirurgia, ortopedia, onkologia, hematologia, radiologia, pediatria... Konsultacje, wkłucia centralne, reanimacja.Pacjenci umierają. Mój ostatni 24-godzinny dyżur odmierzała śmierć: zgon, zgon... pizza (zdążyłem zjeść połowę, bo mnie wezwali), zgon, zgon... Półtorej godziny snu i znów wezwanie. „Leć, bo się pacjent załamał”. Biegnę. Nie dobiegłem na czas. Taki dyżur to standard.Wieszasz kartkę i jużWiesz, że tych ludzi można byłoby uratować? Na pewno by żyli, gdyby to, co widzisz w statystykach, odpowiadało prawdzie. Mówisz, że „statystycznie” mamy zapas łóżek dla pacjentów covidowych.Opowiem ci, jakie to łóżka. Nasz szpital od początku pandemii przechodzi ciągłe reorganizacje. Najpierw covidowcy leżeli w wydzielonym budynku, potem tworzono miejsca covidowe na poszczególnych oddziałach, potem część pacjentów covidowych przeniesiono do innego skrzydła.To wszystko oznacza chaos. Na laryngologii jest oddział covidowy, laryngologia jest tam, gdzie okulistyka, okulistyka tam, gdzie chirurgia dziecięca, chirurgia dziecięca tam, gdzie pediatria... A jutro może się to zmienić.Każda z tych rotacji przynosi statystyczne zwiększenie liczby łóżek covidowych. Jak? Wieszasz kartkę na drzwiach: „Oddział covidowy” – i już! Ale co to za oddział covidowy bez respiratorów, sprzętu, personelu? Sprzęt w kartonach: cewniki naczyniowe, cewniki pęcherzowe. Personel przypadkowy, z łapanki.                                             ***Zakładam wkłucie centralne. Sam go na jałowo nie założę. Musi ktoś pomagać. Jest pielęgniarka, ale ona nie wie, gdzie co leży:– Doktorze, ja nie jestem z tego oddziału.– Ja też nie.– Może w tych kartonach.– Może.Czas leci. Chory pogarsza się oddechowo.– Co to za pacjent?Milczenie.– Jakie ma obciążenia?Milczenie.Wszystkie pielęgniarki są z innych oddziałów. Nie mają prawa kojarzyć tych pacjentów – cztery dziewczyny na 40 pacjentów!Kolejne wezwanie. Covidowa interna. Pacjent niewydolny oddechowo. Intubuję, reanimuję. 5, 10, 15 minut. Żadnego efektu. Jestem wykończony. W 20. minucie padam, nie jestem w stanie ratować go dalej. Przerywam. Patrzę na niego, całkiem młody gość. Rocznik 65. Myślałem, że się uda.                                            ***Ktoś mnie puka w plecy. Pielęgniarka z interny: – Doktorze, a możesz spojrzeć, bo tam nam się jeszcze jedna pani pogarsza. Babcia. Obrzęki, zmiany pozakrzepowe na kończynach dolnych. Każę ją położyć na brzuchu. Saturacja się poprawia.– Jaki lekarz prowadzi?Nikt nie wie.– Dobra, pani musi tak leżeć.Po kilku godzinach łapie mnie internistka.– Pan reanimował moją pacjentkę?– Ja? Chyba nie…– Taka starsza pani na internie.– Na internie przekładałem jedną panią na brzuch.– O nią chodzi.– Co z nią?– Jak przyszłam, to była martwa… Jakby pan napisał, że była konsultacja anestezjologiczna...Nawet nie zauważyła, kiedy pacjentka jej zeszła! Teraz szuka dupokrytki. I co ja mogę napisać? Brak dalszych wskazań do eskalacji terapii, czyli że była nie do uratowania? Napiszę. Pomogę. Doktor jest sama na oddziale, też musi biegać po całym szpitalu i konsultować internistycznie. Nie ma szans, żeby to ogarnęła.                                                 ***Wzywają mnie do założenia wkłucia centralnego dla covidowca. Dziadek, 80 lat. W bardzo złym stanie. Niewydolny krążeniowo, obrzęknięty. Zakładam wkłucie. Piszę w konsultacji prośbę o wykonanie gazometrii i biegnę. Wzywają mnie na inne oddziały.O godz. 2:45 znów wezwanie do tego samego pacjenta: „Pacjent pogarszający się oddechowo”. Wracam. Dobijam się do drzwi, dzwonię. Na oddziale nie ma personelu. Za drzwiami pacjenci covidowi. Jeden z nich właśnie się załamuje!Idę w zakontaminowanym kombinezonie przez czystą część. Nie powinienem tego robić, ale człowiek chyba tam umiera. Pacjent leży na płasko, na plecach. Monitor obok, czujnik saturacji obok. Stoją sobie. Nie zostały podłączone. Podnoszę wezgłowie, podnoszę pacjenta. Uzyskuję saturację 85. Trzeba pilnie wykonać ileś czynności. Ale tu, kurwa, nie ma nikogo. Komu mam to zlecić?Wychodzę. Mijam pacjentów leżących na łóżkach. Starzy, niedołężni ludzie. Na ścianie kartka: „Telefon do pielęgniarek...”. Wiem, że żaden z pacjentów nie jest w stanie zatelefonować.Te oddziały to umieralnie. Są po to, żeby ludzie nie schodzili na ulicy.                                                  ***A ja? Kiedy ostatnio widziałem swoich pacjentów? A przecież mój oddział to OIOM! Pacjenci na stronie brudnej pod respiratorami, na czystej po wstrząsach, z zapaleniem otrzewnych, trzeba pilnować gospodarki wodnoelektrolitowej. Kiedy mam to robić, skoro konsultuję i reanimuję? Kto jest bez winy?Pamiętam z ostatnich dni jednego z covidowych pacjentów. Konsultowałem go na jakimś oddziale. Jak podszedłem do niego, miał niecałe 60 proc. saturacji. Patrzę, a w jego nogach leżą wąsy tlenowe!– Dlaczego to nie jest podłączone? – krzyczę do pielęgniarki.– A bo nie ma kto mu tego podłączyć, doktorze!Jezu! To zakładam te wąsy. Mija doba. Pacjent niewydolny oddechowo trafia do mnie na OIOM. Leży sobie pod respiratorem, leży, aż się butla z tlenem skończyła. I zmarł. Taka to, kurwa, smutna przygoda się zdarzyła.Dziwisz się? A ja wcale się nie dziwię. Na stronie brudnej na 19 pacjentów są trzy pielęgniarki. Powinno być dziesięć. Jedna na dwa stanowiska. Tlen w butlach, butle na dwukołowych wózkach przywiązane łańcuchami. Tak tu jest.Jeszcze pójdziemy za to siedzieć. To jest przecież sprawa do prokuratury. I co ja powiem: „Pacjent zmarł, bo skończyła się butla z tlenem, bo nie było komu przypilnować, bo jest mało pielęgniarek”? A co to obchodzi żonę tego faceta? Albo pana prokuratora? Jak widzisz, trudno przeżyć w moim szpitalu. Tu musisz mieć szczęście. Jak ktoś spostrzeże, że butla się kończy, będzie OK.Czytaj też: Lekarze alarmują. Zaraz będziemy tu mieli LombardięTlenu nie ma, nikt nie powiedziałDlaczego używamy butli? Brak tlenu w instalacji szpitalnej. Za dużo pacjentów podłączonych do respiratorów. Oczywiście, nikt nam niczego nie powiedział. Wszystko sprawdza się na żywym organizmie. Podłączam pacjenta pod respirator. Nie działa. Drugi? Lepiej. Po chwili dzwoni lekarka: – Coś się dzieje złego z pacjentem. Desaturuje!Sprawdzamy. Respirator nastawiony na 100 proc. podaje tylko w 36 proc. Wtedy wpadliśmy na to, że trzeba sprowadzić butlę, bo w ścianie ciśnienie jest zbyt niskie.                                               ***Na interwencję do drugiego budynku szpitalnego, gdzie jest kilka „lżejszych” oddziałów covidowych, jeździmy karetką. Leczy tam fajny hematolog, miły chirurg, neurolog, nefrolog. Ale nie ma anestezjologów, lekarzy medycyny ratunkowej ani sprzętu. Więc jak się ktoś pogorszy, muszą wzywać nas. Najczęściej wzywają na ostatnią chwilę.Dlaczego? Otóż mają jeden monitor i dwa pulsoksymetry na oddział. Jeśli chory nie jest podłączony do sprzętu, to oni nie widzą, że się pogarsza. Tym bardziej że przy covidzie pacjenci z saturacją 70 proc. potrafią logicznie rozmawiać. Nie widać problemów. Aż nagle bach... Oni reagują, jak nastąpi to bach. Mówiąc wprost – jak pacjent zsinieje, dzwonią po nas.Respirator wziąć. Lifepacka: monitor z funkcją defibrylacji, kardiowersji brać. Plecak z ambu, z lekami, rurkami. Leki z lodówki. Dygam z tym do karetki. Z pielęgniarką przebieramy się w kombinezony. A pacjent się tam dusi.Rzadko udaje się zdążyć. Jesteśmy w drodze i dostajemy informację: „Możecie wracać, już po wszystkim”. Czasami nas nawet nie wołają. Widzą, że i tak nie zdążymy. I to też jest statystyka w praktyce. Na tamtych oddziałach są wyłącznie łóżka covidowe, które widzi w tabelkach pan minister. Ale są to łóżka bez dostępu do tlenu, bez sprzętu pomiarowego i bez personelu.                                                   ***Na interwencję zawsze chcę brać ze sobą pielęgniarkę z OIOM. One są doświadczone, znają się na rzeczy. Gdy trwa reanimacja, chcesz kogoś takiego obok siebie.Proszę je: „No pojedź ze mną” – i chyba nie muszę ci mówić, jaki jest ich stosunek do moich próśb. „Doktor, a może byś znalazł kogoś innego, co?”.Nie mam pretensji. Są upocone, umęczone, ledwie stoją. „Ratowanie życia” brzmi pięknie, ale to ciężka fizyczna praca. Pacjent waży 150 kg. Przenieś go z pielęgniarką na nosze!Wspominałem ci, że z okazji 11 listopada szpital wypłacał nagrody za walkę z covidem? Dostali różni ludzie: pan związkowiec, pani z kadr... Nie dosłała żadna z oiomowych pielęgniarek.                                               ***Anestezjolog ma grubą skórę. Często oglądamy śmierć. Mamy taką pracę. Mówimy: „mogę reanimować i jeść kanapkę”, ale dziś łapię się za głowę. Jesteśmy wykończeni fizycznie i psychicznie. A to nie jest nawet środek epidemii. Miesiące walki przed nami. Wypłaszczanie krzywej widać tylko w ministerstwie. I chyba tylko dzięki sztuczkom matematycznym. Bo u nas jest dramat.Wczoraj zakaziła się moja żona. Ciągle myślę, co zrobić, jak się pogorszy oddechowo. Zostawiać ją w domu? Słać do szpitala? Ale kto się nią tam zajmie, jak nie będzie mnie obok? Czy przepracowany lekarz albo pielęgniarka zauważy, że tlen w butli się kończy? Skoro ja się boję, co muszą przeżywać inni ludzie, którzy nie są lekarzami?Myślę, że niedługo też się zakażę. Prawdę mówiąc, liczę na to. Chciałbym odpocząć od tego burdelu.PozdrawiamP.”Fot. Paweł ReszkaRelacje też na https://www.facebook.com/ReszkaPai polityka.pl
archiwum
Obraz 2020 11 20 103526 – Niech nas statystyka nie łudzi
Źródło: niewielu jest prawdziwych ludz
archiwum
Nie nie to nie nastolatek rządzi – państwem
Źródło: koronawirus/koronawirus-w-polsce,rzad-wprowadza-obostrzenia--bazujac-na
Bo trzeba iść do kościoła –
 –
To czy problem nas bezpośrednio dotyczy, może znacznie zmieniać punkt widzenia – Pewna praca dokonała przeglądu badań odnoszących się do podejmowania decyzji o aborcji w przypadku zespołu Downa. W takiej sytuacji 23-33% potencjalnych rodziców, u których nic nie wskazywało, że będą mieli dziecko z zespołem Downa dokonałoby aborcji wg swoich deklaracji. W przypadku jednak ciąż obciążonych podwyższonym ryzykiem było to już 46-86%. Ostatecznie w przypadku potwierdzenia zespołu Downa w badaniach prenatalnych 89-97% kobiet dokonywało aborcji
I Andrzeja pod respirator –
Żeby potem przez protesty wyj*bało –