Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 911 takich demotywatorów

„Po dzisiejszym wyjściu ze sklepumoja córka zrobiła coś, co naprawdędało mi do myślenia – Siedział tam facet, który płakał, a ona zapytała mnie: „Czy widzisz, że ten mężczyzna płacze? Co mu jest? Odpowiedziałam, że widzę, ale nie wiem z jakiego powodu płacze, być może jest smutny… Na co ona odparła, a „może jest mu gorąco i jest spragniony”, po czym podeszła do niego i się przywitała. „Dzień dobry proszę Pana, jest ładny, ciepły dzień i nie pada, trzeba się z tego cieszyć. Jest Panu za gorąco? Dlaczego nie pójdzie Pan do domu? Na ziemi jest brudno. Na co on odpowiedział jej, że nie ma domu, ale wszystko z nim w porządku. Spojrzała na niego ze smutną miną i powiedziała „to znaczy, że jesteś bezdomny. Więc nie masz jedzenia, bo nie masz lodówki”. Po chwili wyciągnęła kilka dolarów ze swojej torebki i mu je dała. Ofiarowała mu też swój napój i powiedziała: „Proszę, idź coś zjeść. To by mnie uszczęśliwiło". Tym, jak zachowała się wobec niego poprawiła mu nastrój. Oprócz córki do mężczyzny podeszły też 2 inne osoby i też dały mu pieniądze. Rozmawialiśmy z nim jeszcze przez chwilę i wyjaśnił, że stracił wszystko, także żonę, gdy spłonęła jego przyczepa. Współczułam mu. To po prostu poruszyło moje serce. 6-latka dała dziś wszystkim dobry przykład.TO NIESAMOWITE! Dzieci nie dzielą ludzi ze względu na kolor skóry i tak właśnie powinno być. Mówi się, że dzieci są naszą przyszłością i to jest FAKT. To daje mi trochę więcej nadziei na lepszy świat”
archiwum
10 rzeczy, o które Bóg Cię nie zapyta:1 Bóg nie zapyta cię, jakim modelem samochodu jeździłeś;  On zapyta, ile osób zabrałeś ze sobą. – 2 Bóg nie zapytać Cię o metry kwadratowe twojego domuOn zapyta, ile osób wpuściłeś do niego.3 Bóg nie zapyta Cię o markę ubrań w twojej szafie.On zapyta, ile biednym ludziom pomogłeś się ubierać.4 Bóg nie zapyta Cię, jakie było twoje wynagrodzenieOn zapyta, czy zapracowałeś na to czysto.5 Bóg nie zapyta Cię, jaki był twój tytuł.Ale zapyta, czy wykonałeś swoją pracę najlepiej jak potrafiłeś.6 Bóg nie zapyta Cię, ilu miałeś przyjaciółOn zapyta, ile osób uznało Cię za swojego przyjaciela.7 Bóg nie zapyta Cię, w jakim rejonie mieszkałeś.On zapyta, jak traktowałeś swoich sąsiadów.8 Bóg nie zapyta Cię o kolor twojej skóryOn zapyta o czystość twojej duszy.9 Bóg nie zapyta Cię, dlaczego szukanie zbawienia zajęło Ci tyle czasu. On z miłością zaprowadzi Cię do swojego domu w niebie, a nie do bram piekła.10 Bóg nie zapyta Cię, z iloma ludźmi podzieliłeś się tą wiadomością.Po prostu zapyta, czy nie wstydziłeś się tego zrobić.
Jeśli dwoje ludzi chce ze sobą być, to nic ich nie powstrzyma. Ani liczba kilometrów, ani brak internetu, ani kolor skóry, ani reakcja otoczenia, ani grubość portfela, ani różnica charakterów, ani wzrost, ani zainteresowania, nic – Kocha się człowieka za to, jakim jest... bo nikt nie jest idealny
Smutny wpis lekarki, który skłania do refleksji o tych najbardziej samotnych w te święta: – "Mój dzisiejszy dyżur ostatni przedświąteczny skupia się na tych osobach, które święta mają spędzić w szpitalu, żeby choć trochę podtrzymać ich na duchu.Odwiedzając sale natykam się na Pana Jana, 93 lata.Od dwóch dni wypisany do domu, rodzina się nie pojawia.Dzwoniąc słyszę tylko "już przyjeżdża 2 córka z Sopotu i zobaczymy co dalej..." Brak osoby decyzyjnej... "ale on mieszka na 2 piętrze, będzie nam ciężko go wprowadzić" i tak w kółko.Pan Jan jest kochanym Sybirakiem, więźniem politycznym, cudowną i wartościową osobą, pełni świadomy umysłowo, nie wadzi nikomu, nie dosłyszy, ale słucha uważnie i rozumie co się do niego mówi. Jest świadom, bardzo świadom tego, że rodzina nie chce go zabrać na święta do domu, serce mi się łamie, kiedy parzę mu 3 torebkę herbaty i nadal nikt się nie pojawia.Pan Jan ma atopowe zapalenie skóry, cierpi, bo nie może się wykąpać u siebie w domu, w swoich szamponach, olejkach, wygodnie i godnie, taka prosta rzecz dla nas... on nie marzy o nowym samochodzie... marzy o rodzinnych świętach i kąpieli....Jak sam mówi, w życiu przeszedł piekło..."Kochana rodzino" jeśli to przeczytasz zlituj się i zabierz swojego bliskiego do jego domu, nie funduj mu kolejnego koszmarnego snu.A ja idę zaparzyć kolejny dzbanek herbaty..."

Zniszczył budy bezdomnych psów, zwierzaki zaginęły. "Straciły jedyny dom jaki miały"

 –  Urzędnik Gminy zniszczył budy bezdomnych psów!!Decyzją Dyrektora Zakładu Gospodarki Komunalnej w Łochowie zostały zniszczone budy,które od 4 lat były schronieniem dwóch bezdomnych psówTo co się dzisiaj stało przekreśla kilka lat mojego i tak zmarnowanego życia Misiek i Dżeki od kilku lat wiedli spokojne życie na terenie PSZOK-u pod Łochowem Każdy je znał.Nikt się nie bał.Miśki były częścią tego miejscaOdkąd 2 lata temu stanęły tam gminne kojcezawsze towarzyszyły nam przy opiece nad psamiNiestety to psy po przejściach bardzo dramatycznych zapewne i nigdy nie zaufały bezgranicznie na powrót człowiekowi Nie zliczę ile razy one same uratowały jakiemuś psu życiePrzyprowadzały nam ciężarne suki,zachudzone psy a czasem po wypadkuDzieliły się z nimi jedzeniem a czasem i budą jak wtedy gdy Gosia wyciągnęła z budy Dżekusia przerażonego psa,który by nie przeżył bo miał już zaawansowaną babeszjozęGosia codziennie przed pracą,często gdy jeszcze było ciemno,z koszmarnym bólemkręgosłupa jeździła by dać im jeść a zimą skuć lód w miskachLeczyłyśmy je,odrobaczałyśmy,dostawały preparat na kleszczeMisiek ma co jakiś czas zapalenie krtani,więc zawsze pod ręką były leki.Dżekuś dostawał preparat na stawy bo ostatnio zaczął mieć problemy z tylną łapąGosia z Moniką czasem mnie ochrzaniały gdy wydawałam w sklepie mięsnym kupę kasy by sprawić im przyjemnośćKochałyśmy je !!!!Gdy zobaczyłam dzisiaj pusty trawnik w miejscu gdzie stały ich budy myślałam,że mam omamy Bo jak można pozbawić jedynego schronienia psy,które są tam od lat ? 3ak tak można ?Nie wiem gdzie teraz są.Straciły jedyny dom jaki miałyZnajdę nasze Miśki choćbym miała nie spać i nie jeśćAle jeśli włos im z głowy spadnie to nie wiem co zrobięPan Krzysztof zabrał im nie tylko dom ale zrobił dużo więcejJako Dyrektor odpowiedzialny za wysypisko jest jak widać bardzo skory do porządków Szkoda,że mimo wielu próśb nie jest skłonny zadbać o przechowalnię,która oszczędza Gminie bardzo dużo pieniędzyProsimy o zadaszenie kojców bo uciekają nampsy0 to by psy nie siedziały w egipskich ciemnościach bo oszczędza na prądzie i nie działają latarnie0 kontener na karmę bo mamy dosyć myszy,które obsikują koce dla psów i niszczą worki zjedzeniem0 dostęp zimą do wody bo musimy ją wozić w butelkach0 pojemnik na nieczystości bo to my sprzątamy kojceZabierając im budy zabrał dużo więcej ! Mnie wiarę w to,że mogę nadal tu pomagać bezdomnym psom ale Gminie też zabrał dużo.Może1 więcejOd kilku lat żaden pies,o którym wiedziałam nie trafił do schroniska.ŻADEN Kilkaset tysięcy oszczędności Gminy naschroniskoPoświęciłam wszystko łochowskim psom! Życie zawodowe i prywatneDaję Wam słowo,że nie chcielibyście żyć jak ja obecnieBez ogrzewania czy nawet lodówki,której nie naprawiłam bo żal mi było 500 zł Tyle wydaję na paliwo jeżdżąc po wsiach Nie kupiłam drewna bo za 250 zł może być wysterylizowana sukaŻal mi 50 zł na garnek bo mogę kupić za to 8 kg chrząstek z indyka i 2 paczki parówkowej Po 18 często leże już w łóżku w dwóch polarach bo nie mam siły przytargać sobie drewnaŻałosnePan Dyrektor swoją bezduszną decyzją,której jeszcze bronił,przekreślił moja wiarę na kompromisOdbierając im schronienie odebrał mi coś możeważniejszegoSiłęWystarczyłby jeden telefon - "Proszę zabrać te psy"Zabrałabym choćbym miała sprzedać ten kurnik,w którym mieszkamZrobimy wszystko by je odnaleźć A potem...No cóż,czas najwyższy aby Gmina Łochów wzięła sobie do serca Art.11 Ustawy o Ochronie Zwierząt,mówiący o tym,że wyłapywanie i opieka nad bezdomnymi psami należy do zadań własnych gminyBo ja mówię pas

Sion Kwak to koreańska artystka, która tworzy bardzo subtelne tatuaże, które są prawdziwą sztuką na płótnie ludzkiej skóry (32 obrazki)

Mimo wszechobecnej poprawności politycznej główna rola w filmie "Tarzan" zawsze będzie należała do białego aktora, ponieważ Disney nie odważy się wypuścić filmu, w którym Murzyn zachowuje się jak małpa –
Joy Milne ma bardzo czuły węch, który zadziwił nawet naukowców. Okazało się, że 65-letnia Brytyjka potrafi wyczuć zapach... choroby Parkinsona – Ponad 20 lat temu zauważyła, że jej mąż inaczej pachnie - sześć lat później zdiagnozowano u niego parkinsona. Kobieta opisała zapach jako ciężki i lekko piżmowy. Niestety, Les przegrał walkę z degeneracyjnym schorzeniem i zmarł. Podczas eksperymentu okazało się, że Joy bezbłędnie rozpoznaje, kto choruje na parkinsona na podstawie zapachu t-shirtu. Skąd się bierze charakterystyczna woń? Eksperci wyjaśniają, że piżmowy zapach to wynik zmian w sebum spowodowanych przez chorobę. Naturalny olej znajdujący się w skórze pachnie inaczej u chorych, ale potrafią to wyczuć wyłącznie osoby obdarzone ponadprzeciętnym węchem. Dzięki nosowi Joy Milne fundacja "Parkinson's UK" postanowiła wesprzeć finansowo badania nad wonią skóry chorych. Naukowcy liczą, że to odkrycie pomoże we wczesnym diagnozowaniu, nawet przed pojawieniem się pierwszych typowych objawów
Zagadka rozwiązana –  Ciekawe, że obrońcy zwierząt oblewają farbą kobiety w futrach, ale od motocyklistów w skórach trzymają się z daleka. Bo nigdy nie wiesz z czego są te ich skóry, Może sztuczne, może z obrońców zwierząt
Źródło: Klasyk, ale serial ok

Łódź podczas Dnia Tolerancji:

 – "Każdy inny, wszyscy równi. Historia Łodzi zawsze była silnie związana z mieszaniną różnych kultur, obyczajów oraz ich wspólną, harmonijną koegzystencją. W Międzynarodowy Dzień Tolerancji przypominamy, że warto pielęgnować takie wartości również w obecnych czasach i nikt nie powinien być dyskryminowany za swoje wyznanie, kolor skóry, orientację seksualną czy pochodzenie"
archiwum – powód
Wilki i wrony współpracują ze sobąi dzielą się zdobyczą – Obserwatorzy zauważyli, że wrony potrafią prowadzić wilki do poszczególnych ofiar. Wrony nie są w stanie swoim dziobem przebić skóry ofiary, więc ta współpraca jest im bardzo na rękę. Wrony również ostrzegają stado wilków przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Można powiedzieć, że wilki mają swoje naturalne drony
Wilki i wrony współpracują ze sobą i dzielą się zdobyczą. Obserwatorzy zauważyli, że wrony potrafią prowadzić wilki do poszczególnych ofiar – Wrony nie są w stanie swoim dziobem przebić skóry ofiary, więc ta współpraca jest im bardzo na rękę. Wrony również ostrzegają stado wilków przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Można powiedzieć, że wilki mają swoje naturalne drony.
Trzeba się dostosować –  Kiedy staraszsię o wizęKiedy staraszsię o stypendium
Tymczasem na Śląskim Uniwersytecie Medycznym podczas ćwiczeń w katedrze mikrobiologii ktoś nie wyłączył lampy bakteriobójczej i ta świeciła przez 3 godziny – W rezultacie kilkanaście osób wylądowało w nocy na okulistyce z utratą nabłonka, spalonymi rogówkami i siatkówkami oraz infekcjami wirusowymi w oczach. Mają także poparzenia skóry.Od wykładowców mieli usłyszeć, że USZY MAJĄ ZDROWE I MOGĄ IŚĆ NA NASTĘPNE ZAJĘCIA, potem że to ich wina. Prawdopodobnie sprawa znajdzie finał w sądzie
Twitterowa społeczność wyobrażała sobie Kleopatrę jako czarnoskórą kobietę, kiedy w rzeczywistości etnicznie była Greczynką i miała kolor skóry podobny do Gadot – Wcześniej w rolę Kleopatry wcielała się legendarna Elizabeth Taylor
Izrael ogłosił, że zamierza zakazać kupowania i sprzedawania futer zwierzęcych, poza specjalnymi przypadkami. W ten sposób stanie się pierwszym państwem, w którym będą obowiązywały tego rodzaju przepisy – "Przemysł futrzarski powoduje zabijanie setek milionów zwierząt na całym świecie i pociąga za sobą nieopisane okrucieństwo i cierpienie. Wykorzystywanie skóry i futer dzikich zwierząt dla przemysłu mody jest niemoralne" - powiedziała Minister Gamliel.Obecnie każdy, kto chce kupować lub sprzedawać futra w Izraelu musi złożyć wniosek o zezwolenie. Według nowych przepisów używanie futer będzie możliwe tylko dla prowadzenia badań naukowych, w celach edukacyjnych oraz do celów religijnych lub tradycyjnych. Kto złamie prawo, zostanie ukarany grzywną w wysokości do 22 000 dolarów lub rokiem więzienia
archiwum
Pewnego dnia w 1995 roku, duży, tęgi mężczyzna w średnim wieku obrabował dwa banki w Pittsburghu w biały dzień. – Nie nosił maski ani żadnego przebrania. Uśmiechał się do kamer monitorujących, zanim wyszedł z każdego banku. Policja aresztowała zaskoczonego McArthura Wheelera tej samej nocy. Kiedy pokazali mu nagrania z monitoringu, Wheeler patrzył z niedowierzaniem.- Ale ja miałem sok - wymamrotał. Najwyraźniej Wheeler uważał, że pocieranie skóry sokiem z cytryny, uczyni go niewidzialnym dla kamer wideo. W końcu sok z cytryny jest używany jako atrament sympatyczny, więc dopóki nie zbliżył się do źródła ciepła, powinien być całkowicie niewidoczny.Policja doszła do wniosku, że Wheeler nie był szalony ani nie brał narkotyków - po prostu był niesamowicie g... się mylił.
archiwum
Sędzia okręgowy Joseph Loper wycofał zarzuty przeciwko Curtisowi Flowersowi. Wcześniej mężczyzna został 6-krotnie skazany na śmierć za poczwórne morderstwo. – Śledztwo dziennikarskie trwające dwa lata wykazało, że zeznania były fałszywe, dowody poszlakowe a wszystkie oświadczenia świadków spreparowane przez policję. Przez dwa lata dziennikarze przekopali kilkaset tysięcy stron dokumentów, wykazując niezgodne z prawem wykluczanie osób czarnoskórych, na podstawie koloru skóry, ze składu ławy przysięgłych przez oskarżyciela okręgowego Douga Evansa. Sąd najwyższy uchylił wcześniejszych sześć wyroków, a sędzia, który wcześniej dwukrotnie skazywał Flowersa, ostatecznie orzekł o wypuszczenie go na wolność za kaucją, by oczekiwał na ponowne postawienie mu zarzutów. Na podstawie dokumentacji i nagrań zebranych przez dziennikarzy, sędzia okręgowy podjął decyzję, że nie ma wystarczających dowodów, aby postawić zarzuty. Jednocześnie orzekł, że Flowers nie może być już nigdy sądzony za tą zbrodnię. Prawdziwego sprawcy do dziś nie odnaleziono. Tak wygląda dyskryminacja rasowa w praktyce.

1954 roku na lotnisku w Tokio pojawił się tajemniczy mężczyzna. Wyglądał na biznesmena i mówił w kilku językach

1954 roku na lotnisku w Tokio pojawił się tajemniczy mężczyzna. Wyglądał na biznesmena i mówił w kilku językach – Kiedy poproszono go o paszport, podał obsłudze pełen pieczątek dokument, w którym jako kraj pochodzenia wpisano Taured. Miał wizę na wszystkie państwa i mówił, że jego kraj ma 1000 lat. Policja zamknęła go w izolatce, ale mimo to zniknął. Twierdzi się, że tajemniczy podróżnik przybył równoległego świata.Jest czerwiec 1954 roku. Na międzynarodowym lotnisku Haneda w Tokio jak zwykle panuje ruch. Na płycie lotniska ląduje samolot z Europy, z którego wysiada mężczyzna w eleganckim garniturze. Pewnym siebie krokiem udaje się do okienka odprawy celnej. Kiedy urzędnik pyta go o cel podróży, mężczyzna bez zastanowienia odpowiada, że przyjechał w sprawach biznesowych. Do Japonii przyjeżdża podobno służbowo już od pięciu lat. Mówi płynnie w kilku językach, w tym także po japońsku. W portfelu ma równo poukładane banknoty w kilku walutach. Kiedy zapytano go, skąd jest mężczyzna bez wahania odparł, że z Tauredu. Jakby to była najzwyklejsza odpowiedź na świecie. Problem w tym, że taki kraj nie istnieje, opowiada początek tajemniczej historii amerykański publicysta Brent Swancer. Kiedy celnik podał w wątpliwość jego pochodzenie, mężczyzna wyglądał na zmieszanego, jednak pokazał swój paszport i upierał się, że kraj, z którego pochodzi, leży pomiędzy Francją a Hiszpanią. Podróżnik miał biały kolor skóry i według obsługi wyglądał na Europejczyka. Na jego paszporcie widniała informacja, że został wydany w Tauredzie, miał w nim również stemple z wcześniejszych wizyt w Japonii. Mężczyzna pokazał także prawo jazdy wydane w tym samym kraju i wydawał się zaskoczony faktem, że ktoś wątpi w istnienie jego państwa.Tajemniczy pasażer w kółko powtarza tę samą historię. Do Japonii przyjechał służbowo już kolejny raz, czego dowodem mają być stemple w jego paszporcie, znajomość języka japońskiego oraz tutejszych zwyczajów. Bezradni urzędnicy stawiają go przed mapą Europy i proszą o wskazanie Tauredu. Mężczyzna jest zdezorientowany, początkowo nie widzi na mapie własnego kraju, a po chwili ukazuje znajdujące się między Hiszpanią a Francją Księstwo Andory. Przybysz zaczyna być zestresowany i wyjaśnia, że wskazane miejsce to z pewnością Taured, kraj, który istnieje już od ponad tysiąca lat. Sugeruje, że Andora to zmyślone państwo, o którym ani on, a nikt, kogo zna, nigdy nie słyszał.Czy to jakiś żart? To wydaje się mało prawdopodobne. Mężczyzna biegle mówi po japońsku, hiszpańsku i francusku, twierdzi, że jego ojczystym językiem jest właśnie francuski. Jego dokumenty wyglądają na prawdziwe, a jeśli tak nie jest, to dlaczego ktoś miałby podrabiać paszport kraju, który nie istnieje?Jak to możliwe, że mężczyzna już wcześniej przeszedł odprawę celną ze swoim paszportem? A może stemple również są sfałszowane? Kolejną zagadką pozostawało nazwisko mężczyzny, które nie widniało w paszporcie. Urzędnicy nie mogli zrozumieć, dlaczego ktoś miałby fałszować dokument w sposób, który od razu go zdradzi? Tym samym nie podejrzewali, że mężczyzna mógł być szpiegiem. Pasażer bez imienia i pochodzenia musiałby być bardzo dobrym aktorem. Nikt nie wątpił w jego poruszenie, kiedy starał się udowodnić istnienie swojego państwa.Japońscy urzędnicy i policjanci najchętniej zamknęliby sprawę, ale nie mogą wypuścić mężczyzny. Rezerwują mu więc pokój w doskonale strzeżonym hotelu, aby tajemniczy podróżnik nie mógł uciec. Pomimo że pod drzwiami pokoju przez całą noc stała warta, rano policjanci nie znaleźli w nim mężczyzny Kiedy poproszono go o paszport, podał obsłudze pełen pieczątek dokument, w którym jako kraj pochodzenia wpisano Taured. Miał wizę na wszystkie państwa i mówił, że jego kraj ma 1000 lat. Policja zamknęła go w izolatce, ale mimo to zniknął. Twierdzi się, że tajemniczy podróżnik przybył równoległego świata.Jest czerwiec 1954 roku. Na międzynarodowym lotnisku Haneda w Tokio jak zwykle panuje ruch. Na płycie lotniska ląduje samolot z Europy, z którego wysiada mężczyzna w eleganckim garniturze. Pewnym siebie krokiem udaje się do okienka odprawy celnej. Kiedy urzędnik pyta go o cel podróży, mężczyzna bez zastanowienia odpowiada, że przyjechał w sprawach biznesowych. Do Japonii przyjeżdża podobno służbowo już od pięciu lat. Mówi płynnie w kilku językach, w tym także po japońsku. W portfelu ma równo poukładane banknoty w kilku walutach. Kiedy zapytano go, skąd jest mężczyzna bez wahania odparł, że z Tauredu. Jakby to była najzwyklejsza odpowiedź na świecie. Problem w tym, że taki kraj nie istnieje, opowiada początek tajemniczej historii amerykański publicysta Brent Swancer. Kiedy celnik podał w wątpliwość jego pochodzenie, mężczyzna wyglądał na zmieszanego, jednak pokazał swój paszport i upierał się, że kraj, z którego pochodzi, leży pomiędzy Francją a Hiszpanią. Podróżnik miał biały kolor skóry i według obsługi wyglądał na Europejczyka. Na jego paszporcie widniała informacja, że został wydany w Tauredzie, miał w nim również stemple z wcześniejszych wizyt w Japonii. Mężczyzna pokazał także prawo jazdy wydane w tym samym kraju i wydawał się zaskoczony faktem, że ktoś wątpi w istnienie jego państwa. Tajemniczy pasażer w kółko powtarza tę samą historię. Do Japonii przyjechał służbowo już kolejny raz, czego dowodem mają być stemple w jego paszporcie, znajomość języka japońskiego oraz tutejszych zwyczajów. Bezradni urzędnicy stawiają go przed mapą Europy i proszą o wskazanie Tauredu. Mężczyzna jest zdezorientowany, początkowo nie widzi na mapie własnego kraju, a po chwili ukazuje znajdujące się między Hiszpanią a Francją Księstwo Andory. Przybysz zaczyna być zestresowany i wyjaśnia, że wskazane miejsce to z pewnością Taured, kraj, który istnieje już od ponad tysiąca lat. Sugeruje, że Andora to zmyślone państwo, o którym ani on, a nikt, kogo zna, nigdy nie słyszał. Czy to jakiś żart? To wydaje się mało prawdopodobne. Mężczyzna biegle mówi po japońsku, hiszpańsku i francusku, twierdzi, że jego ojczystym językiem jest właśnie francuski. Jego dokumenty wyglądają na prawdziwe, a jeśli tak nie jest, to dlaczego ktoś miałbyJak to możliwe, że mężczyzna już wcześniej przeszedł odprawę celną ze swoim paszportem? A może stemple również są sfałszowane? Kolejną zagadką pozostawało nazwisko mężczyzny, które nie widniało w paszporcie. Urzędnicy nie mogli zrozumieć, dlaczego ktoś miałby fałszować dokument w sposób, który od razu go zdradzi? Tym samym nie podejrzewali, że mężczyzna mógł być szpiegiem. Pasażer bez imienia i pochodzenia musiałby być bardzo dobrym aktorem. Nikt nie wątpił w jego poruszenie, kiedy starał się udowodnić istnienie swojego państwa.Japońscy urzędnicy i policjanci najchętniej zamknęliby sprawę, ale nie mogą wypuścić mężczyzny. Rezerwują mu więc pokój w doskonale strzeżonym hotelu, aby tajemniczy podróżnik nie mógł uciec. Pomimo że pod drzwiami pokoju przez całą noc stała warta, rano policjanci nie znaleźli w nim mężczyzny.
Telewizja publiczna w Danii pokazuje dzieciom zwykłych ludzi nago – Świat mediów przez lata był zarezerwowany niemal wyłącznie dla osób wpisujących się w wyśrubowane kanony piękna. Ruch body positive osiągnął spory sukces w ostatnich latach, ale wciąż rzadko dociera ze swoim przekazem do dzieci i nastolatków. Program duńskiej telewizji publicznej miał to zmienić, ale wywołał spore kontrowersje. W programie edukacyjnym pt. "Ultra Strips Down", emitowanym przez jeden z kanałów duńskiej telewizji publicznej DR Ultra, uczniowie szkół ponadpodstawowych rozmawiają o ludzkim ciele ze zwykłymi dorosłymi, którzy występują przed nimi nago (różnią się nie tylko kształtami, ale także wiekiem, płcią, kolorami skóry czy stopniem pełnosprawności).Mimo, że Duńczycy są dość liberalnym obyczajowo społeczeństwem, to pomysł wzbudził spore kontrowersje. Członek prawicowej Duńskiej Partii Ludowej, Peter Skaarup, stwierdził, że takie dzieci są za małe na oglądanie programu, który może je "deprawować". Przedstawiciele kanału DR Ultra bronią się, odpowiadając na zarzuty, że "to edukacyjny program dla dzieci i rodzin, które dzięki niemu mogą w końcu normalnie porozmawiać o tym, jak wyglądają ludzkie ciała"."Być może niektórzy myślą sobie: "O mój Boże, nagość i dzieci". To nie ma jednak nic wspólnego z seksem, chodzi o postrzeganie ciała jako naturalnego, tak jak to robią dzieci" - tłumaczył też gospodarz programu