Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 316 takich demotywatorów

Pewien ksiądz napisał na Facebooku, że rutyna zabija wiele pięknych uczuć. Uświadomił mu to pewien mały chłopiec: – "Od dłuższego czasu jeden z członków wspólnoty przynosi mi świeżą różę każdej niedzieli rano, bym wpiął ją do kieszonki na piersi. Jako że zawsze dostaję jedną, z czasem przestałem o tym myśleć. To piękny gest, który po prostu przemienił się w rutynę. Niemniej, tej niedzieli miły gest na nowo stał się czymś wyjątkowym.Kiedy już miałem wyjść przed ołtarz, zaczepił mnie mały chłopiec i zapytał, co mam zamiar zrobić z różą.W pierwszym momencie nawet nie zrozumiałem, co miał na myśli. Dopiero po chwili przypomniałem sobie o wpiętym w sutannę kwiecie. Wskazałem różę i zapytałem, czy to o nią pyta.- Tak, proszę księdza. - Odpowiedział - Jeśli ksiądz będzie chciał ją później wyrzucić, chciałby ją sobie wziąć.Uśmiechając się powiedziałem, że oczywiście sprezentuję mu ją, a z czystej ciekawości zapytałem, dlaczego chciałby ją dostać.Chłopiec, który nie mógł mieć więcej niż dziesięć lat, spojrzał mi prosto w oczy i powiedział:- Chcę ją dać mojej babci. W zeszłym roku moi rodzice rozwiedli się. Na początku mieszkałem z mamą, no ale potem znowu wyszła za mąż i musiałem wrócić do taty. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale potem tato powiedział, że nie mogę zostać i wysłał mnie do babci. A ona jest taka kochana dla mnie! Gotuje mi i naprawdę o mnie dba. Jest dla mnie tak dobra, że chcę dać jej różę za to, że mnie kocha.Kiedy chłopiec skończył mówić, nawet nie wiedziałem, co mam mu odpowiedzieć. Miałem łzy w oczach, gdy podawałem mu różę. Po chwili powiedziałem mu, że to najpiękniejsze, co w życiu usłyszałem i wskazałem mu ołtarz mówiąc:- Weź tamten bukiet róż. Co tydzień rodziny kupują świeże kwiaty. Weź tamten bukiet dla babci. Zasługuje na nie.Ostatnie zdanie, jakie usłyszałem od roześmianego w tym momencie chłopca, brzmiało: "Piękny dzień! Poprosiłem o różę, a dostałem cały bukiet!"
I tak do usranej śmierci... –
Codzienna rutyna –
"Żyjemy. Byle do piątku, byle do świąt, byle do wyjazdu, byle do lata, byle jak" –
W pracy najgroźniejsza jest rutyna –
0:10
archiwum – powód
Poranna rutyna – Jak sama nazwa wskazuje, składa się głównie z porannej uryny.
Psycholog przeprowadził rozmowę,z mężem pewnej kobiety, któraz pewnością dała mu do myślenia. Zobaczcie, jak przebiegła: – – Czym zajmuje się pan na co dzień?– Jestem analitykiem w banku.– A pana żona, gdzie pracuje?– Ona nie pracuje. Po prostu siedzi w domu – odpowiedział młody człowiek.Psycholog chwilę się zastanowił i zapytał:– Kto codziennie przygotowuje śniadanie dla pana i pana dzieci?– No właśnie moja żona, bo jak powiedziałem, nigdzie nie pracuje.– A o której ona wstaje?– Wcześniej niż ja, ponieważ wszystko szykuje. Robi nam posiłek i pomaga ubrać się dzieciom. Później karmi piersią najmłodsze dziecko i je przebiera.– Kto zawozi dzieciaki do szkoły?– Żona, ale to normalne, bo ona nie idzie do pracy.– A co robi potem?– Albo jedzie na zakupy, albo prosto do domu. Karmi jeszcze raz malucha i przewija go. Później sprząta dom i robi pranie. Ale wie pan, ona nie pracuje, więc ma na to czas.– A pan co robi po powrocie do domu?– Odpoczywam, bo jestem zmęczony po całym dniu.– A żona? Jak zwykle spędza wieczór?– Przygotowuje kolację i zmywa naczynia. Potem pomaga dzieciom odrobić lekcje i kładzie je do łóżek. W nocy to ona wstaje, aby nakarmić najmłodszą pociechę. Ja chodzę do pracy, więc muszę być wypoczęty.Psycholog, wysłuchawszy tego, co powiedział mężczyzna, uświadomił mu, że tak właśnie wygląda codzienna rutyna wielu kobiet. Nie dostają za nią żadnego wynagrodzenia ani chociażby podziękowania czy ciepłego słowa.Choć odgrywają kluczową rolę w życiu rodziny, często są niedoceniane i nierozumiane przez mężów. Podczas gdy oni robią karierę w pracy, kobiety „siedzą” w domach i nie rozwijają się zawodowo.Zacznij doceniać to, co robi twoja żona, matka, siostra czy babcia. Pamiętaj, że poświęcenie, jakie wkładają w prowadzenie domu i wychowanie dzieci jest bezcenne! – Czym zajmuje się pan na co dzień?– Jestem analitykiem w banku.– A pana żona, gdzie pracuje?– Ona nie pracuje. Po prostu siedzi w domu – odpowiedział młody człowiek.Psycholog chwilę się zastanowił i zapytał:– Kto codziennie przygotowuje śniadanie dla pana i pana dzieci?– No właśnie moja żona, bo jak powiedziałem, nigdzie nie pracuje.– A o której ona wstaje?– Wcześniej niż ja, ponieważ wszystko szykuje. Robi nam posiłek i pomaga ubrać się dzieciom. Później karmi piersią najmłodsze dziecko i je przebiera.– Kto zawozi dzieciaki do szkoły?– Żona, ale to normalne, bo ona nie idzie do pracy.– A co robi potem?– Albo jedzie na zakupy, albo prosto do domu. Karmi jeszcze raz malucha i przewija go. Później sprząta dom i robi pranie. Ale wie pan, ona nie pracuje, więc ma na to czas.– A pan co robi po powrocie do domu?– Odpoczywam, bo jestem zmęczony po całym dniu.– A żona? Jak zwykle spędza wieczór?– Przygotowuje kolację i zmywa naczynia. Potem pomaga dzieciom odrobić lekcje i kładzie je do łóżek. W nocy to ona wstaje, aby nakarmić najmłodszą pociechę. Ja chodzę do pracy, więc muszę być wypoczęty.Psycholog, wysłuchawszy tego, co powiedział mężczyzna, uświadomił mu, że tak właśnie wygląda codzienna rutyna wielu kobiet. Nie dostają za nią żadnego wynagrodzenia ani chociażby podziękowania czy ciepłego słowa.Choć odgrywają kluczową rolę w życiu rodziny, często są niedoceniane i nierozumiane przez mężów. Podczas gdy oni robią karierę w pracy, kobiety „siedzą” w domach i nie rozwijają się zawodowo.Zacznij doceniać to, co robi twoja żona, matka, siostra czy babcia. Pamiętaj, że poświęcenie, jakie wkładają w prowadzenie domu i wychowanie dzieci jest bezcenne!

Lekcja dla nas wszystkich

Lekcja dla nas wszystkich – "Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. Był późny wieczór, pomyślałem że klient się rozmyślił i wrócę do "bazy"... ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. "Minutkę!", odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze...Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych.U Jej boku była mała nylonowa walizka. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem."Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?", zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. "To nic", powiedziałem, "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę.""Och, jesteś takim dobrym chłopcem" , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: "Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?"To nie jest najkrótsza droga", odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty."Och, nie mam nic przeciwko temu", powiedziała. "Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum."Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. "Nie mam już nikogo z rodziny", mówiła łagodnym głosem. "Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..."Wyłączyłem licznik... "Którędy chce Pani jechać?"Przez kilka godzin jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy.Jechaliśmy przez okolicę, w której żyli z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła abym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.Czasami prosiła,by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle "Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę". Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki.Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi.Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim."Ile jestem panu winna?" Spytała, sięgając do torebki."Nic", odpowiedziałem."Trzeba zarabiać na życie", zaoponowała."Są inni pasażerowie," odparłem.I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno."Dałeś staruszce małą chwilę radości", powiedziała. "Dziękuję".Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka. Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego Życia.Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie przegapmy ich.."

Historia głosu z pewnej londyńskiej stacji metra:

 –  John Bull@gariusZbliża się czas wyborów. Świat jest zajęty i coraz bardziejgówniany.Ale jest też Gwiazdka.Więc weźcie chwilę oddechu i pozwólcie, że opowiem wamhistorię o Londynie, metrze, miłości i stracie i o tym, jakmałe gesty znaczą wiele.Opowiem wam o głosie ze stacji metra EmbankmentO 43.2K 4:11 PM - Dec 11, 2019John Bull@gariusReplying to @gariusTuż przed Bożym Narodzeniem w 2012 roku, dopracowników stacji Embankment podeszła bardzo smutnakobieta.Spytała ich, gdzie się podział ten głos, którego już nie ma.Nie wiedzieli, o co jej chodzi.Głos?Powiedziała: Głos, ten mężczyzna, który mówił "Mind thegap".O 2,576 4:11 PM - Dec 11, 2019John Bull@gariusReplying to @gariusNiech się pani nie martwi, odpowiedzieli pracownicystacji Embankment. Komunikat jest nadal, ale został onzaktualizowany. Nowy system elektroniczny. Nowe głosy.Większa różnorodność.Pracownicy spytali, czy dobrze się czuje."Ten głos", odpowiedziała, "to był mój mąż."O 3,014 4:11 PM - Dec 11, 2019John Bull@gariusReplying to @gariusTa kobieta, Margaret McCollum, wyjaśniła pracownikomstacji, że jej mężem był aktor, Oswald Laurence.Oswaldowi nigdy nie udało się zostać rozpoznawalnymaktorem, ale udało mu się zostać tym człowiekiem, któryw latach 70. nagrał wszystkie komunikaty dla linii metraNorthern Line.Oswald zmarł w 2007 roku.O 2,927 4:11 PM - Dec 11, 2019John Bull@gariusReplying to @gariusŚmierć Oswalda zostawiła w sercu Margaret wielką dziurę.Ale jedna rzecz jej pomagała. Każdego dnia w drodze zpracy mogła usłyszeć jego głos.Czasem, kiedy za bardzo bolało, siadała na peronie na stacjiEmbankment i po prostu słuchała komunikatów trochędłużej.O 3,912 4:11 PM - Dec 11, 2019John Bull@gariusReplying to @gariusPrzez pięć lat to stało się dla niej rutyną. Wiedziała, że jegotam nie było, ale był tam jego głos i pamięć o nim.Dla każdego innego pasażera był to po prostu zwyczajnykomunikat. Dla niej był to duch mężczyzny, którego wciążkochała.A teraz przepadł.O 3,182 4:11 PM - Dec 11, 2019John Bull@gariusReplying to @gariusPracownicy stacji Embankment przepraszali, ale całelondyńskie metro przeszło na nowy elektroniczny system,to po prostu było nieuniknione. Obiecali jednak, że jeślistare nagrania wciąż istnieją, spróbują je odnaleźć i zrobićdla niej kopię.Margaret wiedziała, że to mało prawdopodobne, ale i takim podziękowała.O 2,639 4:11 PM - Dec 11, 2019John Bull@gariusReplying to @gariusW Nowy Rok w drodze do pracy Margaret McCollumusiadła na peronie stacji Embankment.Az głośników rozbrzmiał dobrze znany jej głos. Głosmężczyzny, którego tak bardzo kochała, głos, któregomyślała, że już nigdy więcej nie usłyszy."Mind the gap", powiedział Oswald Laurence.O 3,702 4:11 PM - Dec 11, 2019John Bull@gariusReplying to @gariusOkazało się, że wielu pracowników stacji Embankment,londyńskiego metra i TfL straciło kogoś bliskiego i chciałobygo usłyszeć jeszcze chociaż raz.I wszyscy ci pracownicy zdali sobie sprawę, że przyodrobinie szczęścia ten jeden raz, dla tej jednej osoby, tostanie się możliwe.O4,039 4:11 PM - Dec 11, 2019John Bull@gariusReplying to @gariusPrzeszukano archiwa i udało się znaleźć stare taśmy, któreodnowiono. Jedni pracowali nad digitalizacją, inni próbowaliprzejść przez kod nowego systemu komunikatów, żebydodać nowy, a jeszcze inni zajmowali się papierkową robotąi dodaniem wyjątku.Wszyscy wspólnie doprowadzili do tego, że Oswald znówprzemówił.O4,096 4:11 PM Dec 11, 2019John Bull@gariusReplying to @gariusI nawet dziś, w 2019 roku, kiedy wysiądziesz na stacjiEmbankment w Londynie i usiądziesz na północnejplatformie linii Northern Line, usłyszysz, że "Mind the gap"wygłaszane jest zupełnie innym głosem, niż na pozostałychlondyńskich stacjach.I to Oswald.Wesołych Świąt!
 –  7:00 - wstaję7:10 - dobra to na trzy7:11 - raz7:12 - dwa12:37 - trzy
Intensywność ma krótki oddech – Udane małżeństwa trwają dzięki zdrowej rutynie i bezpiecznej stateczności
Małego chłopca odrzucili jego właśni rodzice, więc zaopiekowała się nim babcia. A dziecko wyraziło wdzięczność w przepiękny sposób. Historia opowiedziana przez księdza: – Pewien ksiądz napisał na Facebooku, że rutyna zabija wiele pięknych uczuć. Uświadomił mu to pewien mały chłopiec. Zobaczcie, co napisał ten mężczyzna:"Od dłuższego czasu jeden z członków wspólnoty przynosi mi świeżą różę każdej niedzieli rano, bym wpiął ją do kieszonki na piersi. Jako że zawsze dostaję jedną, z czasem przestałem o tym myśleć. To piękny gest, który po prostu przemienił się w rutynę. Niemniej, tej niedzieli miły gest na nowo stał się czymś wyjątkowym.Kiedy już miałem wyjść przed ołtarz, zaczepił mnie mały chłopiec i zapytał, co mam zamiar zrobić z różą.W pierwszym momencie nawet nie zrozumiałem, co miał na myśli. Dopiero po chwili przypomniałem sobie o wpiętym w sutannę kwiecie. Wskazałem różę i zapytałem, czy to o nią pyta.- Tak, proszę księdza. - Odpowiedział - Jeśli ksiądz będzie chciał ją później wyrzucić, chciałby ją sobie wziąć.Uśmiechając się powiedziałem, że oczywiście sprezentuję mu ją, a z czystej ciekawości zapytałem, dlaczego chciałby ją dostać.Chłopiec, który nie mógł mieć więcej niż dziesięć lat, spojrzał mi prosto w oczy i powiedział:- Chcę ją dać mojej babci. W zeszłym roku moi rodzice rozwiedli się. Na początku mieszkałem z mamą, no ale potem znowu wyszła za mąż i musiałem wrócić do taty. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale potem tato powiedział, że nie mogę zostać i wysłał mnie do babci. A ona jest taka kochana dla mnie! Gotuje mi i naprawdę o mnie dba. Jest dla mnie tak dobra, że chcę dać jej różę za to, że mnie kocha.Kiedy chłopiec skończył mówić, nawet nie wiedziałem, co mam mu odpowiedzieć. Miałem łzy w oczach, gdy podawałem mu różę. Po chwili powiedziałem mu, że to najpiękniejsze, co w życiu usłyszałem i wskazałem mu ołtarz mówiąc:- Weź tamten bukiet róż. Co tydzień rodziny kupują świeże kwiaty. Weź tamten bukiet dla babci. Zasługuje na nie.Ostatnie zdanie, jakie usłyszałem od roześmianego w tym momencie chłopca, brzmiało: "Piękny dzień! Poprosiłem o różę, a dostałem cały bukiet!"Często zapominamy, jak ważna jest rodzina i docenienie tego, że ktoś zawsze obok nas jest i o nas się troszczy. Ten dziesięciolatek potrafił docenić swoją babcię, bo przeżył odrzucenie ze strony rodziców. Pamiętajmy doceniać najbliższych!
archiwum

Czas się zastanowić, co się dzieje w obecnych czasach z facetami

Czas się zastanowić, co się dziejew obecnych czasach z facetami –  Drwal, czyli hipster bardziejJak ćwierkają niektóre ptaszki, metroseksualizmustepuje miejsca nowej, ultramęs kiej modzie,posługującej się zdecydowanie bardziejwyrazistymi środkami ekspresji.Mowa o drwaloseksualizmie (lub z angielska:lumberseksualizmie). Nazwa jak nazwa, znów jestnieco myląca i troche strach dociekać, jak tewszystkie przedrostki mają się do seksualizmujako takiego.Wszak metroseksualizm, nie oznaczał bynajmniejpopędu do podziem nych środków transportuani skłonności do czerpania satysfakcjiseksualnej z kładzenia się na torach metra naodcinku Ursynów - Stokłosy. Zresztą jak wtedyradziliby sobie metroseksualni z Radomia?W praktyce objawiało się to raczej wczesnymwstawaniem, aby przed wyjściem do pracy zdążyćspędzić te 2-3 godzinki w łazience i skorzystaćze wszystkich zgromadzonych tam kosmetyków.Precyzyjna egzegeza drwaloseksualizmu,jako świeżego trendu w modzie,nastręcza jeszcze pewnych trudności,można więc w uproszczeniu założyć,że niekoniecznie będzie się on manifestowałprzygodnymi związkami partnerskimizawieranymi podczas wyrębu lasuna obszarze Brokeback Beskid Niski Mountain,ale raczej powszechną skłonnością dopokazywania się na mieście z brodą wielkościKnyszyńskiego Parku Krajobrazowego i wspecyficznych ciuchach, które - wprawdzie bezmarkowych metektylko jedynie na post-pegieerowskichmożna z rzadka spotkać jużosiedlach w pobliżu lasu.Nie do końca jasne jest pochodzenie zjawis kadrwaloseksualizmu.Wprawdzie wyrąb lasów i związany z nim stylżycia oraz charakterystyczne atrybuty są znanejuż od tysięcy lat, a przynajmniej od momentuwynalezienia flanelowej koszuli wale pierwsze udokumentowane przypadkizainteresowania znudzonych codzienną rutynąprzedstawicieli klasy średniej ideąlumberseksualizmu datują się dopierona lata 60. i 70.kratę,Na pierwszy rzut oka mężczyzna drwaloseks ualny(homo silva erectus) to ewolucyjne następstwoi wersja rozwojowa standardowego hipstera.Coś w rodzaju hipstera bardziej, więc niewprawneoko może mieć problem z odróżnieniemprzedstawicieli obu gatunków - chyba, że namsię poszczęści i natrafimy na osobnika,który dla ułatwienia identyfikacji da sięzaspotować na Placu Zbawiciela z trzymaną nawidoku podręczną siekierką.W tym miejscu trzeba otwarcie powiedzieć,że lumber-look nie jest dla wszystkich i nie każdyhipster pójdzie za tą modą.Mało kto chociażbywzględu na skromnemoże sobie pozwolić nahodowlę bujnej brody i trzymanie do domubogatej kolekcji swetrów z wełny muflona wraz zzestawem środków do zwalczania moli.Nie jest to też moda z gatunku lekkich,tatwych i przyjemnych, choć nie braknonkonformistów, którzy za nic mają wygodęiz powodów lajfstajlowych gotowisą na wszystko - jeden z moich znajomychzapuścił sobie mudżahedińskie brodzisko, choćwybierał się z wizytą do amerykańs kiegokonsulatu w sprawie wizy do USA.ze-warunki mieszkaniowe-To się nazywa odwaga...Wydaje się, że w związku z nową modą czeka nasrównież rewolucjaO ile flagowym hipsterskim wehikułem stał sięrower możliwie jak najstarszy i pochodzącyprzynajmniej z Kuby albo Mongolii i z nieodłącznąskrzynką po brokułach w charakterze bagażnika -to wszystko wskazuje na to, że obowiązującymlumbermobilem nadchodzącej ery będzie SubaruForester z rzuconą niedbale na tylne siedzeniesiekierą lub piłą spalinową, pełen walających siępo podłodze świeżych świerkowych wiórów,niedźwiedzich odchodów i jelenich poroży.w zakresie środków trans portu.Przewidywane jest znaczne ożywienie w handludrwalskimi akcesoriami.W sklepach internetowych bedzie można kupićflanelowe koszule w kratę, poklejone żywicąjeansy z fabrycznymi dziurami wyszarpanymiprzez piłę, ochraniacze na siekiery z logotypamimodnych marek, środki do trzebienia pasożytówbrody oraz plastikowe imitacje wiórów,niedźwiedzich odchodów i jelenich porożynajwyższej jakości.Znów trzeba będzie uważać na chińskie podróbki,bo przyłapanie z wiórami kiepskiej jakości(np. z lipy) będzie oznaczać towarzyską śmierć...Niestety nie ma się co łudzić, że stylizacjadrwala wpłynie na zmianę środowiskanaturalnego, w któryna modowe trendy kreatywni indywidualiści.nazwykli przebywać podatniLubmerseksualizm pozostanie zjawiskiem typowomiejskim. Któż by ich zaspotował gdzieś w głębiBieszczad, przy kopcu do wypalania węgladrzewnego? Będą nadal okupować Starbucksy,dla odmiany przynosząc tam swoje MacBooki wfuterałach od siekier. Nic się nie zmieni.Tylkow kawie będzie więcej włosów...
Jak wygląda dorosłość: Jesteś w pracy. Chcesz do domu. Jesteś w domu. Chcesz coś robić. Robisz coś. Chcesz już do łóżka. Jesteś w łóżku. Nie chcesz spać –
Zadzwońcie po egzorcystę. Ta kobietka na pewno jest opętana –
0:14

Fajne i użyteczne wynalazki, które ułatwią nam życie i sprawią, że nasza codzienna rutyna stanie się mniej 'rutynowa' (19 obrazków)

Jak mnie bawią te filmy youtuberek z ich poranna rutyną – Obowiązkowe elementy każdego to:1. Budzą się piękne, wypoczęte a skrzaty zrobiły im lekki make up no make up.2. Pierwsze co robią po przebudzeniu to rozsuwają zasłony i kontemplują w ciszy początek dnia: koniecznie słonecznego.3. Siku nie muszą.4. Czas na śniadanie, jak codziennie będą to wegańskie łuski smoka z jarmużem skąpanym w łzach niemowlaka na fancy talerzu (10% zniżki z linku w opisie).5. Codzienna pielęgnacja koniecznie szczoteczka foreo luna (10% zniżki z kodem RobieToZaFree)6. Tv Mango kosmetyków totalnie nie sponsorowanych.7. Słodkie ujęcie na mieszkanie kawy, w tle leżą tulipany bo każdy ma kilka tulipanów luzem na stole.8. I to koniec kochani zostawcie suba, łapkę w górę i dzwoneczek baaaaj
Kiedy pianista walczy z rutyną i zaczyna sobie pogrywać –
0:46
Co to znaczy rutyna –
A ile osób zabija rutyna i życie bez celu? –