Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 3751 takich demotywatorów

 –
Okazało się, że jest samotnym ojcem, a nasza wykładowczyni jest jego córką.To był jej pierwszy wykład na uczelni. Wydawał się tak dumny...Poprawił mi nastrój –
Tak trzy lata temu bawili się studenci na juwenaliowym koncercie Krzysztofa Krawczyka – Tymczasem Andrzej Duda napisał dziś "Odszedł Krzysztof Krawczyk. Młodzi może lekceważą taką muzykę albo nawet nie znają, ale nie ma wątpliwości, że jakiś rozdział w polskiej muzyce i rozrywce się zamknął. "
Źródło: youtube.com
We wtorek na Uniwersytecie w Winchester w południowej Anglii odsłonięto pomnik Grety Thunberg – Pomnik kosztował 24 tys. funtów i wywołał sporo kontrowersji. Studenci uważają, że w czasach oszczędności spowodowanych pandemią Covid-19 można było w lepszy sposób spożytkować te pieniądze
Kto dotknie kosza, ten przegrywa – Nie widzę, co mogłoby pójść nie tak....
0:21
Naukowcy ogłaszają, że natrafili na nowy rodzaj fizykiStudenci na całym świecie: –
0:02
Wykładowca rosyjskiej szkołyleśniczej razem ze swoimi studentamizbudowali chatkę Shreka –
 –  StudenciWymiana studencka/StudentsexchangePlany zajęć i programy studiówNiezbędnik studenta 1 rokudruk rezygnacji dla studentów IrokuLegitymacja studenckaPraktykiEgzaminy dyplomoweJakość kształceniaInformacje DziekanatuProgramy studiów zakończonychnaborówSamorząd Studentów
Tymczasem jeden z uczestników spotkania zapomniał wyłączyć mikrofonu i studenci wszystko nagrali – Możemy usłyszeć m.in. jak profesor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, Janusz Moryś, opowiada jak to jego uczelnia (GUM), dzięki temu że uwala 10 do 50 procentu studentów, dostaje od niego hojny "fundusz Morysia", ponieważny każdy kto nie zaliczy u niego anatomii musi zapłacić za powtórzenie roku ponad 10 tysięcy złotych!Profesor podczas rozmowy proponuje wykładowcom z innych uczelni sposób na to, by obniżyć zdawalność egzaminów w formie zdalnej, które w tym rok idą studentom "za dobrze"
archiwum
Coś czuję, że studenci też będą to testować –
Kiedy bierzesz udział w teleturnieju i robisz rozpierdółkę w telewizyjnym studio, bo puszczą ci nerwy – Teleturniej "Gettu betur" to islandzki wynalazek, w którym rywalizują ze sobą studenci islandzkich uczelni
Gdy żarty kabaretów sprzed kilku lat stają się rzeczywistością –  "Nazwa Morze Białe jest rasistowska". Studenci ze Szwecjichcą jej zmianyDo kontrowersyjnej sytuacji doszło na uczelni artystycznej Konstfack w Sztokholmie.Jej studenci domagają się zmiany nazwy sali wystawienniczej "Morze Białe". Ichzdaniem budzi skojarzenia rasistowskie.
Studenci z Michigan Tech wybudowali kaplicę w lodzie i śniegu, by móc uczestniczyć w Mszy świętej. –
 –  Spotted: Białystok41 m •Serdecznie nie pozdrawiam uczelni UMB: która poudowodnieniu, że sesja stacjonarna jest nie zgodna zprawem postanowiła zrobić egzamin w formie zdalnejdając studentom 18,75 sekundy na udzielenieodpowiedzi. Ponownie dziękujemy za danie szansystudentom.
Studniówka u Kaczyńskiego – Młodzi ludzie postanowili zorganizować sobie studniówkę pod domem wodza narodu
 –  Kancelaria Prezesa Rady Ministrów informuje, że od 1 lutego 2021 roku: • Zamknięte są sale królestwa Świadków Jehowy, zakłady przetwórstwa mięsnego i puby. Otwarte zostaną sklepy Lewiatan oraz sklepy spożywcze, ale wyłącznie w owocowe czwartki. • W godzinach porannych zakupy mogą robić tylko osoby przyjmujące środki przeciwbólowe. • Nauka zdalna w klasach 1-5 szkół podstawowych, w technikach gastronomicznych oraz na prywatnych kursach przygotowujących do zatrudnienia w niektórych zawodach, za wyjątkiem uczelni akredytowanych (chyba, że studenci zostaną zaszczepieni na grypę). • W zgromadzeniach może uczestniczyć maks. 60 osób (nie dotyczy procesji na Boże Ciało oraz imprez studenckich). • Obowiązuje zakaz organizacji kąpieli błotnych na Woodstocku oraz meczy koszykówki. • W autobusach może być zajęte maks. 51 miejsc siedzących (lub 85% wszystkich miejsc). • Hotele dostępne są tylko dla Roberta Makłowicza, motorniczych, Mariana Kowalskiego oraz saksofonistów. • W drogeriach i sklepach mięsnych może przebywać maks. jedna osoba na 40 m kw. pomieszczenia.
Studenci byli przekonani,że to tylko sprzątaczka – Profesor zrobił uczniom test, którego nie zapowiadał, ale dopiero ostatnie pytanie testu było prawdziwym zaskoczeniem.Brzmiało ono: jak nazywa się pani sprzątająca sale wykładowe?Studenci reagowali naprawdę w rozmaity sposób. Jedni nie wiedzieli, czy mają to napisać naprawdę, czy to żart. Inni zastanawiali się, skąd właściwie wzięło się to pytanie na teście.W końcu profesor zapytał uczniów:"Uważacie, że ostatnie pytanie jest pozbawione sensu? Ma sens i będą za nie przyznane punkty"."W swoim życiu zawodowym będziecie spotykać różnych ludzi. I każdy człowiek będzie ważny. Każdy zasługuje na to, by go docenić i powitać z uśmiechem. Każdy wykonuje swoją pracę".A zwykłe "dzień dobry" może sprawić, że osoba poczuje się dostrzeżona i ważna. Pani sprzątająca miała na imię Maria.Możecie się domyślić, ilu studentów udzieliło poprawnej odpowiedzi... Profesor zrobił uczniom test, którego nie zapowiadał, ale dopiero ostatnie pytanie testu było prawdziwym zaskoczeniem.Brzmiało ono: jak nazywa się pani sprzątająca sale wykładowe?Studenci reagowali naprawdę w rozmaity sposób. Jedni nie wiedzieli, czy mają to napisać naprawdę, czy to żart. Inni zastanawiali się, skąd właściwie wzięło się to pytanie na teście.W końcu profesor zapytał uczniów:"Uważacie, że ostatnie pytanie jest pozbawione sensu? Ma sens i będą za nie przyznane punkty"."W swoim życiu zawodowym będziecie spotykać różnych ludzi. I każdy człowiek będzie ważny. Każdy zasługuje na to, by go docenić i powitać z uśmiechem. Każdy wykonuje swoją pracę".A zwykłe "dzień dobry" może sprawić, że osoba poczuje się dostrzeżona i ważna. Pani sprzątająca miała na imię Maria.Możecie się domyślić, ilu studentów udzieliło poprawnej odpowiedzi...
W nocy spadł śnieg – 8:00 - Ulepiłem bałwana8:40 - Przechodząca feministka spytała, czemu nie bałwankę8:43 - Ulepiłem też bałwankę8:50 - Inna feministka poskarżyła się na fakt, że bałwanka ma piersi - w końcu to uprzedmiotowienie kobiet8:54 - Para gejów z naprzeciwka przyszła ponarzekać, czemu nie ulepiłem dwóch bałwanów jednak9:02 - Transseksualna osoba spytała, czemu nie zrobiłem po prostu bałwoosoby z doczepianymi i czepianymi częściami9:15 - Weganie z sąsiedztwa wpadli z awanturą iż marchewka to jest ich żywność, a nie nos dla bałwosób9:22 - Nazwano mnie rasistą, gdyż śnieżne postaci są zbyt białe9:31 - Mój bliskowschodni sąsiad przyszedł z żądaniem, bym natychmiast ubrał bałwankę9:40 - Przyjechało czternaście radiowozów policji, gdyż studenci z pobliskiego uniwersytetu poczuli się urażeni całą sytuacją 9:42 - Feministka z sąsiedztwa złożyła drugą już skargę, tym razem na miotłę u bałwanki, gdyż przypisuje ona stereotypowe role płciowe9:48 - Przewodniczący miejskiej komisji ds. równości przyszedł i grozi mi eksmisją9:55 - Pokazała się ekipa z telewizji, zadawali mi pytania czy jestem w stanie wskazać różnice między bałwanem a bałwanką. Odpowiedziałem, iż śnieżne "kule" co chyba się im nie spodobało10:00 - Następnie po godzinie pokazali mnie w TV oraz nazwali seksistą10:10 - Przyjechała opieka społeczna. Spytali, czy mam jakichś wspólników, po czym odebrali mi dzieci10:19 - Skrajnie lewicowi demonstranci, urażeni wszystkim, urządzili marsz po mojej ulicy, domagając się natychmiastowego aresztowania i skazania mojej skromnej osoby11:00 - Pojawiłem się w największych mediach na całym świecie jako rasista, seksista, homofob, człowiek podejrzewany o terroryzm, który wykorzystuje pogodę do rozsiewania nienawiści i niepokojówW południe śnieg stopniał 8:00- Ulepiłem bałwana8:40- Przechodząca feministka spytała, czemu nie bałwankę8:43- Ulepiłem też bałwankę8:50- Inna feministka poskarżyła się na fakt, że bałwanka ma piersi - w końcu to uprzedmiotowienie kobiet8:54- Para gejów z naprzeciwka przyszła ponarzekać, czemu nie ulepiłem dwóch bałwanów jednak9:02- Transseksualna osoba spytała, czemu nie zrobiłem po prostu bałwoosoby z doczepianymi i czepianymi częściami9:15- Weganie z sąsiedztwa wpadli z awanturą iż marchewka to jest ich żywność, a nie nos dla bałwosób9:22- Nazwano mnie rasistą, gdyż śnieżne postaci są zbyt białe9:31- Mój bliskowschodni sąsiad przyszedł z żądaniem, bym natychmiast ubrał bałwankę9:40- Przyjechało czternaście radiowozów policji, gdyż studenci z pobliskiego uniwersytetu poczuli się urażeni całą sytuacją 9:42- Feministka z sąsiedztwa złożyła drugą już skargę, tym razem na miotłę u bałwanki, gdyż przypisuje ona stereotypowe role płciowe9:48- Przewodniczący miejskiej komisji ds. równości przyszedł i grozi mi eksmisją9:55- Pokazała się ekipa z telewizji, zadawali mi pytania czy jestem w stanie wskazać różnice między bałwanem a bałwanką. Odpowiedziałem, iż śnieżne "kule" co chyba się im nie spodobało10:00- Następnie po godzinie pokazali mnie w TV oraz nazwali seksistą10:10- Przyjechała opieka społeczna. Spytali, czy mam jakichś wspólników, po czym odebrali mi dzieci10:19- Skrajnie lewicowi demonstranci, urażeni wszystkim, urządzili marsz po mojej ulicy, domagając się natychmiastowego aresztowania i skazania mojej skromnej osoby11:00- Pojawiłem się w największych mediach na całym świecie jako rasista, seksista, homofob, człowiek podejrzewany o terroryzm, którywykorzystuje pogodę do rozsiewania nienawiści i niepokojów. W południe śnieg stopniał

Przykre, ale prawdziwe:

 –  Kilka słów o sąsiedzkich relacjach w dzisiejszych czasach.Wychowałam się w bloku, gdzie sąsiad = przyjaciel.Odwiedzaliśmy się kilka razy w tygodniu, robiliśmy sąsiedzkie imprezy, jako dziecko często bawiłam się z innymi dzieciakami w piaskownicy lub w naszych mieszkaniach. Do tej pory mam paczkę przyjaciółek z klatki, z którymi zawsze spotykam się, gdy jestem w rodzinnym mieście.Moi rodzice często pilnowali dzieci innych sąsiadów, a w zamian za to my mieliśmy zapewnioną opiekę dla naszego kota, kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje. Gdy trzeba było zrobić gdzieś remont, nie wynajmowało się do tego ekipy, tylko prosiło się sąsiadów o pomoc. Zdarzało się, że moi rodzice pracowali do późna, więc niektórzy sąsiedzi z własnej woli zapraszali mnie i mojego brata na obiad.Czysta, sąsiedzka życzliwość.Uważałam, że takie relacje to coś normalnego. Przez całe studia w mieszkałam w akademiku, gdzie panowała podobna atmosfera - wiadomo, jak to w mieszkaniach studenckich bywa.Po studiach znalazłam pracę i przeprowadziłam się do mieszkania na nowo wybudowanym osiedlu. Dobrze pamiętam ten dzień - była sobota, południe. Gdy tylko się rozpakowałam, postanowiłam przywitać się z sąsiadami.Połowa nie otworzyła mi w ogóle drzwi, chociaż wewnątrz mieszkania słyszałam dialogi w stylu "Kto to? Nie wiem, jakaś typiara, nie znam. To nie otwieraj". Kilka osób przez drzwi spytało "kto tam?", a gdy odpowiadałam, że jestem nową sąsiadką i przyszłam się przywitać, słyszałam tylko "proszę stąd odejść, nie mam czasu".Byli też tacy, którzy otwierali drzwi, ale słysząc, kim jestem, machnęli dłonią, mówiąc, żebym nie zawracała im głowy. Jeden starszy pan spytał "Aa, to pani się tak łomotała na klatce? Mam nadzieję, że to już koniec, zagłuszała mi pani serial". Jakaś kobieta nakrzyczała na mnie, bo dzwonek do drzwi obudził jej dziecko.Tylko w jednym mieszkaniu trafiłam na miłą parę studentów, z którymi od razu umówiłam się na piwo i przy okazji dowiedziałam się, że podziwiają mnie za chęć zapoznawania się z innymi sąsiadami, bo w tym bloku mieszkają, cytuję "dziwni ludzie".Byłam, delikatnie mówiąc, zszokowana, ale oczywiście, zaczęłam szukać winy w sobie - była sobota, tłumaczyłam sobie, że sąsiedzi pewnie odpoczywają po ciężkim tygodniu, a tu przychodzi obca baba i zawraca im głowę. Pomyślałam, że na razie dam im trochę czasu i na zacieśnianie sąsiedzkich więzi przyjdzie jeszcze pora.W ciągu kolejnego tygodnia przekonałam się, że moi sąsiedzi nie znają słowa "dzień dobry". Parę razy zamknięto mi drzwi na klatkę przed nosem. Kiedy w windzie pies jednego z sąsiadów zaczął mnie zaczepiać i wyciągnęłam do niego rękę (może nie powinnam, bo niektóre psy tego nie lubią, ale ten wydawał się wyjątkowo towarzyski), jego opiekun burknął do mnie coś w stylu "niech trzyma pani ręce przy sobie".Raz nie było mnie w domu, a akurat nadkręcił się kurier i chciał zostawić paczkę u sąsiadki - po rozmowie na infolinii dowiedziałam się, że sąsiadka powiedziała, że może przesyłkę przyjąć, ale wyrzuci ją do śmieci. Szczęśliwie kurier przyjechał kolejnego dnia, kiedy byłam w domu.Z głębokim rozczarowaniem uznałam, że nie ma co robić drugiego podejścia do lepszego zapoznania się z moimi sąsiadami. Ale kiedy chciałam zrobić parapetówkę, pomyślałam, że rozsądnie byłoby ich chociaż o tym poinformować. Tym, którzy mieszkają najbliżej mnie, zostawiłam w skrzynce na listy słodką przekąskę i karteczkę z informacją, że tego dnia i o tej godzinie zapraszam ich na małą imprezę, a jeśli jednak wolą zostać u siebie, to, oczywiście rozumiem i postaram się, by było w miarę cicho.Na parapetówce pojawili się jedynie wspomniani wcześniej studenci oraz piątka moich znajomych. Była godzina dwudziesta, muzyka grała głośno, ale nie na tyle głośno, by komuś przeszkadzać (nawet na klatce nie było jej słychać). Zdążyliśmy może wypić po łyku piwa, kiedy do mieszkania zapukała... policja.Co się okazało? Sąsiedzi donieśli, że jest hałas, a na prośbę o ściszenie muzyki, ja i moi znajomi zaczęliśmy grozić im przemocą. Do tego para studentów, która mieszka w tym bloku to dilerzy narkotyków i na pewno wszyscy jesteśmy naćpani.Sądziłam przez chwilę, że jestem w ukrytej kamerze.Policjanci, na szczęście, okazali się dość wyrozumiali i skończyło się na pouczeniu. Kontynuowaliśmy imprezę, ale już w zepsutym humorze.W ciągu kolejnych miesięcy bałam się wyjść w ogóle z domu lub do niego wracać w obawie, że trafię na klatce lub w windzie na któregoś z sąsiadów. Częściej niż "dzień dobry" słyszałam jakieś niemiłe uwagi, niepotrzebne zaczepki.Dwa dni po parapetówce, gdy niosłam w przezroczystej reklamówce zakupy, w tym butelkę wina, jedna sąsiadka spytała "Co, znowu imprezka? Znowu będzie trzeba po policję dzwonić?" Nie odpowiedziałam.Zdaję sobie sprawę z tego, że czasy się zmieniły i dzisiaj każdy jest skupiony bardziej na sobie, ma swoich znajomych i nie szuka przyjaźni wśród sąsiadów. Być może uznacie, że narzucałam się swoim sąsiadom, ale naprawdę nie rozumiem, skąd w nich tyle jadu i pogardy dla drugiego człowieka.Blok, w którym się wychowałam, a ten, w którym mieszkam obecnie to dwa zupełnie różne światy i muszę wam powiedzieć, że jestem mocno przygnębiona, kiedy po pobycie w moich rodzinnych stronach wracam to szarej rzeczywistości.Naprawdę, tu już nie chodzi o to, że ktoś mi nie odpowie na "dzień dobry" czy zbeszta za głaskanie jego psa - chodzi o zwyczajny szacunek do drugiej osoby i nie uprzykrzanie sobie życia.
 –