Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 34 takie demotywatory

archiwum
Dekster wkurza się, że nie wie jaki jest cel Poznania. – A przecież wystarczy zapytać o to radę miasta.
 –  HejCou Ciebie?14:28Witaj, ja jestem panną bezdzieci i magistrem prawaUniwersytetuWarszawskiego i radcąprawnym, a Ty dyplomemmagistra jakiej uczelni ikierunku studiówlegitymujesz się w realu woryginale do mojegowglądu ?
Darmowe bilety kolejowe na europejskie podróże -tak Komisja Europejska chce umożliwiać młodym ludziom poznawanie Europy. Ruszyła jesienna tura, w której o 35 tys. biletów mogą już ubiegać się 18-latkowie –
 –  W szkole chciał się ze mną kolegować chłopak, który dobrze się uczył (laureat różnych olimpiad, przewodniczący klasy), aleja wolałam się kolegować z łobuzem, który jechał na jedynkach i dwójkach, czasem mnie poszturchiwał, ale też rozśmieszał. Na studiach zalecał się do mnie jeden z lepszych studentów
A później zdałem sobie sprawę,że więcej pożytku byłoby z umyciaokien w moim mieszkaniu –
Wakacyjnie – Urlop to dobry czas na poznawanie języków obcych,np. południowosłowiańskich
Kiedy podczas zapoznania ludzie mówią mi: „Miło cię poznać", zawsze odpowiadam: „Nie spiesz się z wnioskami" –
Poznawanie nowych przyjaciół jest trudne, bo ludzie, z którymi najlepiej się dogaduje też nie wychodzą z domu –
Poznawanie nowych ludzi – Zauważyliście, jak bardzo się zmieniło przez ostatnie lata? KIEDYSTo trochę dziwne, alepoznałam go przez sieć.No wiecie, przez Internet.Niesamowite! Takiehistorie naprawdę sięzdarzają?!Ale opowiedz, gdzie siępoznaliście? Nadyskotece? W kinie?Na obozie?DZISIAJTo trochę dziwne, alepoznałam go w oflajnie. Nowiecie, na spacerze wparku.Ale opowiedz, gdzie siepoznaliście? Na czacie?Przez naszą-klasę? NaFacebooku?Niesamowite! Jak w filmie,aż trudno uwierzyć!
Dziecko poznaje jak to jest być dorosłym... –
0:02
Kiedy słyszę, jak ktoś się przechwala, że jest bardzo towarzyski i kocha poznawać nowych ludzi –
Posprzątałem jej dom, zrobiłem kąpiel z bąbelkami, nalałem lampkę wina, przygotowałem obiad na jej powrót, a ona tylko zadzwoniła na policję – Poznawanie nowych ludzi jest trudne
Za każdym razem kiedy czytam książkę albo artykuł, myślę sobie, że to fascynujące – Ile na świecie istnieje rzeczy, zjawisk czy problemów, o których do tej pory nie miałam zielonego pojęcia. Daj się wciągnąć!
Kobieta i mężczyzna w miarę wzajemnego poznawania odkrywają coraz to nowe rzeczy o sobie – Ziemianie nazywają to związkiem
- Jaki jest pożytek z zaawansowanej sklerozy?- Codziennie poznajesz nowych ludzi –
W życiu poznajesz ludzi – O niektórych nigdy więcej nie pomyślisz. U innych, zastanawiasz się co u nich słychać. U jeszcze innych - zastanawiasz się, czy kiedykolwiek myślą o tobie. Są też tacy, o których nigdy więcej nie chcesz pomyśleć. Ale to robisz
Źródło: Clive Staples Lewis
Mówi się, że od wyglądu zdecydowanie ważniejszy jest charakter – Ale po cholerę mi poznawać charakter brzydkiej kobiety?
Jedna z najmądrzejszych opiniina temat imigrantów – Która jest wypowiadana przez kogoś, kto spełnia definicję słowa "uchodźca" Jestem imigrantem. Przeniosłam się do Polski z Kaukazu jakieś pół życia temu. Nie jestem katoliczką. Wychowano mnie w innym wyznaniu, w innej kulturze z innymi tradycjami. Byłam uchodźcą. Uciekałam przed wojną i wiem jak to jest. Z autopsji. Jestem tolerancyjna, daleko mi do ksenofobii czy nacjonalizmu, bo to wszystko, czego się ksenofob boi najbardziej - to ja.Uciekałam przed wojną z mamą, ciocią i moimi dwiema siostrami. Tak, łódką, pamiętam jak dziś. Nie było z nami taty, wujka, a nawet dziadka, tata z innymi mężczyznami walczył o swój, nasz kraj. Uciekałyśmy do Rosji. Nie wybierałyśmy kraju ze względu na dobrobyt czy możliwości. Uciekałyśmy do najbliższego bezpiecznego miejsca, by być jak najbliżej taty i móc jak najszybciej wrócić do domu, gdy tylko się da. Nie wszyscy byli zachwyceni tym, że oto przypłynęłyśmy. Ale o nic nie prosiłyśmy, niczego się nie spodziewałyśmy. Mówiłyśmy po rosyjsku i byłyśmy kulturalne, grzeczne do przesady i pełne szacunku dla ludzi, którzy chcieli nam pomóc. Do dziś nie wiem, jak mama to wszystko wtedy załatwiała, że miałyśmy gdzie spać, co jeść. Dołączyła do znienawidzonych przez ludzi tzw „spekulantów” z wielkimi plastikowymi torbami, którzy handlowali czym mogli na ruinach byłego związku radzieckiego. Moja mama - filolog, muzyk, pianistka.Pamiętam, że przygarnęło nas na jakiś czas sanatorium dla dzieci z chorobami skóry. To nie były dzieci ze zwykłą wysypką, tam były naprawdę przerażające choroby, dzieciaki wyglądające jak 90-letnie starcy... My byłyśmy przerażone, pierwszą reakcją było odrzucenie, ale dorośli bardzo szybko wytłumaczyli nam, że tu żyjemy na ich zasadach. Jemy z nimi, kiedy oni jedzą, śpimy wtedy, kiedy oni śpią, oglądamy telewizję i bawimy się razem z nimi, bo jesteśmy tu gośćmi.Przyjechałam do Polski. Potem już, po latach, na studia. Za sprawę honoru uznałam poprawne wysławianie się bez akcentu, możliwość rozmowy z Polakiem na tematy, które są Polsce i Polakom bliskie, bez pytań "jak się Pani podoba w naszym kraju”, jeśli to miał być mój kraj. Nie chodziło o zdradę własnej kultury czy tradycji, bo poznawanie innych kultur wzbogaca naszą własną, chodziło o szacunek dla ludzi, z którymi żyję.Świętuję razem z teściami katolickie święta. Z miłości do mojej rodziny, z szacunku, ze zwykłej grzeczności i uprzejmości w końcu. Nikt nie każe mi iść do komunii, ale nic mi się nie stanie, jeśli ładnie się ubiorę i kulturalnie zasiądę do stołu. Odwiedzając kogoś w jego kraju, świątyni, domu zastosuję się do jego zwyczajów. Jestem tolerancyjna. Bardzo. Czuję się obywatelem świata i nikomu nie zaglądam do łóżka - wszystkie kolory skóry i tęczy są dla mnie tak samo wartościowe. Ale tolerancja nie polega na ślepej akceptacji wszystkiego jak leci. Może i jestem hipokrytą, ale moja tolerancja jest wybiórcza, bo nie toleruję zła. Nie toleruję agresji i sytuacji, w której drugiej osobie dzieje się krzywda. Jeśli tradycja wymaga okaleczenia, gwałtu, pobicia, to moja tolerancja nie sięga tak daleko.Świat nie jest czarno-biały. Między „jestem na tak” i „jestem na nie” istnieje jeszcze całe mnóstwo półtonów i niuansów. Kiedy ktoś mówi o „dzikusach” i „brudasach” ja pierwsza się oburzam, ja też jestem tym "dzikusem", tym "brudasem", spójrzcie na mnie, żyję z wami od lat. Przecież wśród tych ludzi mogą być lekarze, wielkie talenty i po prostu kulturalne i otwarte osoby, które nie zasługują na to, by się ich bać. Kiedy ktoś mówi, że nie warto pomagać, bo sami mamy niewiele, nie mogę się zgodzić. Ale ludzie, którzy nie szanują jedzenia na tyle, że śmieją je wyrzucać, widocznie nie potrzebują tej pomocy. Nigdy nie zapomnę smaku obrzydliwej zupy w proszku, którą jako uchodźcy dostałyśmy od kogoś, płakałyśmy i jadłyśmy ją, prawdziwa potrzeba nie pozwala wyrzucać jedzenia.Nie zajmę stanowiska w sprawie uchodźców, bo jeśli zranię tym chociaż jedną osobę, która ratując się przed wojną przybywa z pokorą, szacunkiem i wdzięcznością, to nie będzie warto. Tym bardziej, że to samo spotkało kiedyś mnie i moją rodzinę. Tyle że w mojej historii młodzi mężczyźni nie porzucali swojego kraju, żeby wyruszać do bardzo odległych geograficznie i kulturowo państw, by obrzucać odchodami autobusy na granicy, wyciągać kobiety z samochodów za włosy, bić je i kopać z powodu bluzki z dekoltem, a potem gwałcić, tymże dekoltem usprawiedliwiając swoje zachowanie. Ktoś, kto nie szanuje drugiego człowieka na tyle, że w jego własnym kraju, udzielającym azylu, śmie podnieść na niego rękę - nie jest uchodźcą, proszę mi wierzyć. I proszę, nie odbierajcie mi prawa bać się tego kogoś, zarzucając mi nacjonalizm, ksenofobię, zacofanie i nietolerancję, te rzeczy są mi obce, brzydzę się nimi. Tak jak brzydzę się gwałtem i przemocą.
Dlaczego niektórym ludziom tak proste rzeczy, najtrudniej wcielić w życie? –